poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,11324715,Lekarze_musza_decydowac__Kto_ma_umrzec__a_kto_zyc.html
Mój ś.p.Dziadek kilka lat przed śmiercią zaczął mawiać, że on już tego świata nie rozumie i pora na Niego.
Przeżył osiemdziesiąt parę lat i zmarł po długiej i ciężkiej chorobie, walcząc z jednym z nowotworów.
Wcześniej walczył za wolną Polskę - najpierw jako ułan w kampanii wrześniowej, cudem uniknął Starobielska (tam zginęli koledzy z oddziału), przeszedł przez niemieckie oflagi, by kilka lat po wojnie być zmuszonym do ponownego zdawania matury w wieczorowej szkole dla dorosłych (przedwojenne dyplomy musiał schować głęboko do szuflady, by nie trafić śladem innych kolegów do UB-eckiej katowni).
Po latach był taki szczęśliwy głosując w wyborach 4 czerwca..
To były moje pierwsze wybory, oczywiście głosowałam, z nie do końca wówczas może uświadomionym, ale poczuciem, że tak trzeba, i z radością.
Potem byłam na wyborach jeszcze raz. Ostatni.
Ręka by mi uschła, gdybym jeszcze kiedykolwiek na kogokolwiek zagłosowała.
Umrę jako anarchistka pewnie (jeden z przyjaciół mi to kiedyś w żartach przepowiedział

)
P.S. Można dowolną ilość pomyj wylewać - nie zrobi to na mnie wrażenia.
Argumenty (kontr

) przeczytam.
Najchętniej uzasadnienie dlaczego JEDNAK TRZEBA WYBIERAĆ.
P.S. 2 Zdania zmieniać nie zamierzam, bo wybory wiecznie
'mniejszego zła' w przypadku polityki są ponad moje pojęcie i wytrzymałość.