Dodaj do ulubionych

Polak bardzo chce być "fit"...

21.11.13, 13:14
facet.interia.pl/aktywnosc/zdrowie/news-polak-bardzo-chce-byc-fit-ale-nie-zawsze-mu-to-wychodzi,nId,1061031
Pracuję z taką, która dokucza mi jak tylko przytyję (mam wagę kompulsywną), ale milczy jak chudnę. Sama ma figurę jak gdańska szafa z lustrem i tłumaczy, że nie może zrzucić wagi. Zapłonęła kiedyś żywą nienawiścią, gdy powiedziałem jej w końcu, że ma nadwagę, bo zamiast się ruszyć to uważa, że jak po obfitym obiedzie wypije herbatkę Figura i łyknie dwie tabletki zawierające tablicę Mendelejewa to te kilogramy się utlenią. Z drugiej strony mieszkam przy bardzo ruchliwej ulicy i jak widzę ludzi biegających w pięknych i drogich strojach sportowych po betonowej nawierzchni wśród spalin to się zastanawiam, czy płuca i stawy kolanowe mają z lumpeksu?
Obserwuj wątek
    • izydor88 Re: Polak bardzo chce być "fit"... 21.11.13, 20:42
      Hedonistyczna optymistka z okresowym kompulsywnym podjadaniem w nocy.
      Tak mi wyszło wink
    • matt.j Dieta cud 23.11.13, 10:14
      Je się wszystko i w ilościach jakich się chce... cud będzie jak się schudnie tongue_out

      A tak na serio to każdy sposób odżywiania nazywa się przecież dietą. Nie tylko ten, którego celem jest zrzucenie nadmiernych kilogramów.
      Dobra dieta to dieta zbilansowana dostosowana do realnych potrzeb naszego organizmu, do tego jaką mamy pracę, ile się ruszamy i jaki mamy metabolizm i jeszcze musi zaspokajać potrzeby naszych kubków smakowych. To nie jest dieta od odchudzania się do odchudzania tylko codzienna dieta. Bynajmniej nie ma służyć umartwianiu się czy odmawianiu sobie, żeby potem nie było, że po okresie byciu na ścisłej diecie ktoś zacznie jeść jak odkurzacz.

      Co do ruszania się... chyba zmienia się z młodym pokoleniem. Patrząc na to kto uprawia sporty to są raczej ludzie młodzi, między 20-35 lat. Dla moich starszych kolegów z pracy fakt, że kilka razy w tygodniu chodzę na jakieś zajęcia sportowe, a jak mam czas to prawie codziennie, jest niezrozumiały. Twierdzą, że oni nie mają na to czasu (chociaż mam wrażenie, że pracują trochę mniej niż ja). Ale nie wierzę, że nie znaleźliby w tygodniu czasu aby raz czy dwa wyjść na basen czy siłownię. Najzwyczajniej im się nie chce.
      Kolejna obserwacja to taka, że jak ktoś się ożeni to już mu się też nie chce dbać o siebie. Kończy się okres "poborowy", stworzy ciepłe gniazdko i brzuch rośnie. A sport to nie tylko kwestia wyglądu fizycznego ale po prostu zdrowia naszego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka