pjpb
27.03.08, 08:36
autor broni instytucji habilitacji podpierajac sie innym absurdem polskich
uczelni - karierze naukowej od kolyski po grob w jednym osrodku badawczym.
nauka na poziomie swiatowym powstaje w wyniku burzy mozgow i intensynej
wspolpracy duzych zespolow badawczych, naukowcow z roznych osrodkow i z
roznymi doswiadczeniami. w polsce zas czesto 'uprawianie nauki' to kolezenskie
uklady, wyklady dawane na pieciu uczelniach - a praca naukowa dokumentowana
periodycznie publikowanymi odtworczymi artykulami przegladowymi w gazetkach
zakladowym, ktore jakims niezrozumialym zrzadzeniem losu znalazly sie na
liscie filadelfijskiej. habilitaja polaczona mla mobilnoscia kadr jest
mieszanka gwarantujaca utrzymanie statusu quo.
zreszta szkoda pisac - wystarczy wycieczka do osrodkow brylujacych w
rankingach jakosci edukacji i nauki; zastanowic sie nad srodowiskiem
organizacyjnym, ktore takie sukcesy umozliwia. zreszta habilitacja juz na
etapie wprowadzenia nie miala bynajmniej na celu poprawy jakosci - tylko
dodanie mechanizmu kontroli nad niepokornymi mlodymi naukowcami. sprawdzala
sie i sprawdza w tej roli