Habilitacja - tak, ale inna

27.03.08, 08:36
autor broni instytucji habilitacji podpierajac sie innym absurdem polskich
uczelni - karierze naukowej od kolyski po grob w jednym osrodku badawczym.
nauka na poziomie swiatowym powstaje w wyniku burzy mozgow i intensynej
wspolpracy duzych zespolow badawczych, naukowcow z roznych osrodkow i z
roznymi doswiadczeniami. w polsce zas czesto 'uprawianie nauki' to kolezenskie
uklady, wyklady dawane na pieciu uczelniach - a praca naukowa dokumentowana
periodycznie publikowanymi odtworczymi artykulami przegladowymi w gazetkach
zakladowym, ktore jakims niezrozumialym zrzadzeniem losu znalazly sie na
liscie filadelfijskiej. habilitaja polaczona mla mobilnoscia kadr jest
mieszanka gwarantujaca utrzymanie statusu quo.
zreszta szkoda pisac - wystarczy wycieczka do osrodkow brylujacych w
rankingach jakosci edukacji i nauki; zastanowic sie nad srodowiskiem
organizacyjnym, ktore takie sukcesy umozliwia. zreszta habilitacja juz na
etapie wprowadzenia nie miala bynajmniej na celu poprawy jakosci - tylko
dodanie mechanizmu kontroli nad niepokornymi mlodymi naukowcami. sprawdzala
sie i sprawdza w tej roli
    • ford.ka Habilitacja - nie. Ocena - tak. Konkursy - tak. 27.03.08, 10:13
      Drogi Panie Jarosławie,
      Zapewne zaliczam się do „czytających inaczej”, ale mnie akurat
      zastanowił fakt, ze z opublikowanych przez Gazetę wypowiedzi osoby,
      które habilitacji nie maja, domagają się jej utrzymania, a osoby,
      które już mają, chcą likwidować. Mniej zastanawiający jest fakt, ze
      argumentem przeciw jest, że habilitacja długo trwa, a argumenty za
      są równie śmieszne, o czym poniżej.
      Zastanawiam się, do jakich przypadłości zakwalifikować postawę, w
      której do walki z „gorszą częścią swojej natury” potrzebuje Pan
      instytucji dość powszechnie uważanej za kłopotliwą i przestarzałą,
      obejmującą rocznie 1700 osób w całym kraju, a w większości
      cywilizowanych krajów zarzuconą. Może jednak indywidualna
      psychoterapia byłaby tańsza i bardziej skuteczna?
      Jak na razie padło tylko hasełko „likwidujemy habilitację” – ale nie
      zauważyłem, by ktoś się kompetentnie wypowiedział o szczegółach.
      Nikt nie obiecuje miłej drogi na skróty, a liczne rozkosze, które
      Pan opisuje jak to „stała pracy w placówce badawczej (np.
      uniwersytecie), z: dozgonnym etatem, poczucie bezpieczeństwa,
      nieusuwalność z funkcji” są już w Pana zasięgu. Oczywiście za pewną
      cenę (większe pensum). Jeśli nie lubi Pan pracy naukowej i nie lubi
      Pan dydaktyki, co Pan właściwie robi na Uniwersytecie Warszawskim?
      Czy może raczej sugeruje Pan, że wszyscy inni trafili tam
      przypadkiem? Mam nadzieję (a jeśli się mylę, to proszę to traktować
      jako propozycję), że likwidacja habilitacji połączona będzie z
      podniesieniem rangi oceny okresowej i wprowadzeniem obowiązkowych
      konkursów na stanowiska profesorskie.
      Nie będę polemizował z motywacyjną funkcją habilitacji – elektryczny
      pastuch sprawdza się świetnie w utrzymywaniu bydła pod kontrolą a
      rozgrzana metalowa płyta motywuje niedźwiedzie w cyrku do tańca.
      Obawiam się jednak, że opis „świat polskiej nauki nie jest światem
      mobilnym” jest opisem Pana podwórka (na tę samą przypadłość cierpi
      dr Leszczyński, sugerując, że ze zniesienie habilitacji korzyści
      odniosą wyłącznie prywatne szkoły wyższe, bo najwyraźniej nie zdaje
      sobie sprawy z tego, że takie szkoły wyższe potrzebują ekonomistów,
      prawników, socjologów i neofilologów najpopularniejszych języków, a
      całej reszty nie – czyli dendrolodzy i ornitolodzy mają pisać
      habilitację, żeby Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie i Jazdy Konnej na
      Oklep nie mogła sobie obniżyć kosztów). Nie muszę jakoś szczególnie
      wytężać pamięci, by zauważyć, że mam wśród moich bliskich znajomych
      biochemiczkę, która po doktoracie siedziała dwa lata w Holandii,
      dendrologa właśnie na rocznym kontrakcie w Anglii czy politologa na
      kontrakcie w London School of Economics.
      Nie chce mi się dyskutować o tej obiektywnej ocenie specjalistów.
      Wpisuję w bazę Nauka Polska „italianistyka” i mam jednego doktora
      habilitowanego dr hab. Jadwigę Miszalską z UJ. Zakładając nawet, że
      baza zgubiła drugiego samodzielnego italianistę, skąd Pan weźmie
      czterech specjalistów?
      Nie rozumiem pytania „czy brak habilitacji byłby fakultatywny, czy
      obowiązkowy?” Po prostu jej nie będzie. Zniknie jak docenci.
      Zniknie radosny (i kosztowny) wysiłek wypisywania sążnistych
      recenzji. Wysłuchiwania wykładów przez Radę Wydziału in pleno. Przez
      kolejne czterdzieści lat coraz starsi doktorzy habilitowani będą
      siedzieć po uczelniach, tyle że coraz mniej ludzi będzie pamiętać, o
      co z tą habilitacją chodziło. Pamięta Pan jeszcze czym się różnił
      profesor zwyczajny od nadzwyczajnego? Myśli Pan, że Pana studenci są
      jakoś szczególnie ubożsi, bo tego nie wiedzą? Zgadzam się, że
      początkowo pojawiłaby się tendencja do szybszego promowania doktorów
      habów niż prostych doktorów. Ale to zjawisko w naturalny sposób
      minie z czasem, więc chyba nie warto tracić czasu na walkę z nim.
      Z ostrożności byłbym za wprowadzeniem jakiejś wariacji na temat
      systemu anglosaskiego – pewne prawa przychodzą ze stanowiskiem.
      Prawo do promocji doktorów także. Można też sformalizować to prawo w
      formie stanowiska, na pewno znajdzie się na to jakieś ładne
      łacińskie słowo. Ale nie będę się upierał.
      Dobra strona mojej natury podpowiada mi, że jednak nie. Kto chce,
      niech promuje. Jeśli młody doktor jest w stanie przekonać
      absolwenta, że potrafi mu pomóc, że posiada odpowiedni dorobek (a
      lepiej wiedzę) i kompetencje, niech promuje. Niech obydwaj mają
      prawo do podjęcia ryzyka – promotor, że po iluś latach pracy,
      zostanie ośmieszony i nie dostanie pieniędzy za swoją pracę, a
      doktorant, że po tyluż latach pracy nie uzyska upragnionego dyplomu.
      Promotor i doktorant nie są zrośnięci biodrem, w każdej chwili mogą
      się rozstać. Kiedy doktorant przekona się, że promotor nie jest w
      stanie mu pomóc, natychmiast znajdzie sobie innego, wyjedzie,
      zniknie bez pożegnania. Przynajmniej w naukach humanistycznych
      koszty takiego eksperymentu będą zerowe. W naukach eksperymentalnych
      sugerowałbym obowiązkową ocenę postępów co roku, bo tutaj pojawiają
      się koszty. Dodatkowym sitem mogą stać się granty promotorskie –
      wspólny pomysł doktoranta i promotora może być ich zdaniem super,
      ale muszą jeszcze przekonać kolegów promotora, że warto na niego
      wydawać pieniądze.
      Słabo czytam ze zrozumieniem, proszę więc mi wskazać jakościowe
      różnice między „ocena książki, kolokwium habilitacyjne, ocena
      dorobku i wykład zainteresowanego” a „sama książka, ocena
      dotychczasowych publikacji i dyskusja nad habilitacyjną publikacją”.
      Czyli nie trzeba oceniać książki (starczą puste kartki w atrakcyjnej
      okładce?), kolokwium nazywamy dyskusją (pamięta Pan jeszcze z
      liceum, co znaczy słowo „colloqium”?) i likwidujemy wykład. Biorąc
      pod uwagę, że coraz więcej adiunktów prowadzi wykłady (na ogół z
      braku czy lenistwa profesorów, a nie w ramach doceniania ich
      talentów) to akurat jest najmniejszym problemem. Czyli tak naprawdę
      nie ma Pan żadnego pomysłu na zmiany.

      ciąg dalszy poniżej!
      • ford.ka Habilitacja - nie. Ocena - tak. Konkursy - tak c.d 27.03.08, 10:16
        Oczywiście, że „warto byłoby pomyśleć nad tym, jak formalnie
        zmobilizować dzisiejszych doktorów habilitowanych do dalszego
        samorozwoju”. W normalnych krajach służy temu regularna ocena
        pracowników – ocena dorobku, dydaktyki i paru innych drobiazgów. To
        może zamiast bronić habilitacji jak Okopów Świętej Trójcy (ponoć
        Niemcy kasują to ustrojstwo od 2010 roku… zostaniemy my i Rosja…)
        zacząć się zastanawiać nad systemem obiektywnych i zewnętrznych
        ocen?
        Doktor Leszczyński wysunął w swoim artykule trzy argumenty za
        utrzymaniem habilitacji. Pierwszy był mocno naciągany (choć
        popularny) - pochwalił habilitację jako „ostatni moment, kiedy można
        zagrodzić drogę do praktycznie dożywotniej posady komuś, kto jest
        ewidentnie kiepski, a kto do tej pory radził sobie dlatego, że był
        sympatyczny, koleżeński i dobrze ustawiony w instytutowej czy
        wydziałowej polityce." Argument naciągany, bo jakoś tak dziwnie sie
        dzieje, ze opisani przez niego ludzie "ewidentnie kiepscy”
        problemów zwykle nie maja, jeśli tylko zdołają z siebie wycisnąć
        książkę na w miarę niegroźny temat. A na niektórych uczelniach mają
        na to nawet ćwierć wieku, jak im wolno idzie. Drugi argument dr.
        Leszczyńskiego jest fałszywy, bo prawo sie zmienilo i to dosc dawno.
        Nie można już zatrudniać się na więcej niż dwóch etatach. Trzeci
        zaś, obiektywna ocena zewnętrznych specjalistów też jest bardzo
        mocno dyskutowany, choćby dlatego ze nauka podzieliła się na bardzo
        małe nisze i znalezienie w Polsce czterech specjalistów na jakiś
        konkretny temat (z zalożenia niszowy, bo tylko tam można zrobić cos
        naprawdę nowego) bywa często niemożliwe. Konieczność znalezienia
        dwóch takich specjalistów w jednostce macierzystej tego nie ułatwia.

        Już przy lekturze artykułu dr Leszczyńskiego miałem podejrzenia,
        które Pan artykuł, Panie Jarosławie, wzmocnił. Siła argumentów i
        głębokość przemyśleń, jakie Panowie przedstawiają, zdaje się
        wskazywać, że zostaliście do pisania swoich wypowiedzi pogonieni z
        łapanki jako dostępni na miejscu adiunkci przygotowujący się (lub
        nie) do habilitacji, mimo że temat z dowolnych i pewnie różnych
        przyczyn jest Wam serdecznie obojętny, niewiele o nim wiecie i nie
        chce Wam się dowiedzieć (dr Leszczyński nie zna ustawy o
        szkolnictwie wyższym!). Skutek jednak udało się odnieść taki, że
        wywołaliście ożywioną dyskusję na forum (choć w dość ograniczonym
        gronie, sądząc po nickach) – czyli sukces. Ale jakiś taki Abschmack
        w ustach zostaje.
        • adept_ltd Re: jest konieczna! 27.03.08, 16:08
          nie będę spekulował, podam jeden przykład. Mam 37 lat, od 2 tygodni habilitację
          (książkę złożyłem 2 lata temu, a ponoć już poprzednia, sprzed 7 lat nadawała
          się...). Pracuję na prowincjonalnej uczelni, kolokwium miałem na UJ. A więc da
          się (dodam, że po doktoracie, by utrzymać siebie i nie tylko pracowałem w wielu
          miejscach jednocześnie). Spotkałem rzeczywiście wielu młodych gniewnych,
          narzekających na układy etc., ale najczęściej było tak, że nic nie robili... I
          teraz istota. W swoim instytucie, pomimo tego, że wyrabiam największą ilość
          punktów KBN-owskich otrzymywałem najniższą pensję, bo nie byłem niczyim (czytaj
          - władz) koleżką; podobnie do funkcji też garnęły się nieroby..., które do teraz
          narzekają, ale nie wezmą się za pisanie.. Habilitacja chroni nas przed tym, musi
          pozostać. Pozdrawiam
        • adept_ltd Re:chwileczkę! 27.03.08, 16:23
          nie byłbym skłonny tak ostro kwalifikować cudzych argumentów, jeśli własne
          szwankują. Przede wszystkim pomysł Klejnockiego widzę tak, że pozbywamy się
          samego rytuału, może upokarzającego (ja tego tak nie widziałem). Jeśli chodzi o
          argumenty drugiego autora - hm, tylko nieznajomość realiów polskiej nauki
          pozwala jej ominąć. Zgoda, habilitacja nie chroni nas przed wszystkimi idiotami,
          ale jednak przed częścią tak i nie ma obecnie nic bardziej skutecznego w tej
          mierze. To powinno już wystarczyć. Przykład z niszową książką - owszem bolesny,
          ale da się rozwiązać ten problem, zwłaszcza, gdy książce towarzyszy odpowiedni
          dorobek. Nie sądzę, by o wadliwości systemu miały decydować przypadki w istocie
          wyjątkowe. No i, jak zniesienie habilitacji pomoże niszowcom? Przecież nauka i
          tak polega na ocenie...
    • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 10:32
      uwielbiam argument o mobilnosci kadr przy cenach mieszkan w relacji
      do plac w Polsce wchodzoacyh w stany absurdalno kosmiczne. Moja
      brytyjska pensja pozwala mi sie przeniesc praktycznie wszedzie w
      kraju - przenosza kredyt hipoteczny na dom gdziekowliek....tyle ze
      nie w Londynie. ceny domow w Londynie sa takie, ze nie ma szans na
      kupno czegokowliek, a codzienne dojezdzanie poltoira godziny mnie
      nie interesuje.

      w Polsce gdzie na mieszkania nadal sie 'czeka' i znaczna czesc ich
      jest spoldzielcza zmiana miejsca zamieszkania jest nieco
      trudniejesza. z kolei kupno mieszkania, nawet przy pensjach
      profsorskich dwoch, jest nieco klopotliwe,a roznice w cenach miedzy,
      Bilaymstokiem a Poznaniem sa potezne.

      i ja nie mam problemu, zeby stwierdzic,ze brak mobilnosci polskich
      naukowcow jest problemem, ale nie wynka on tylko z niecheci owych
      naukowcow. o braku sensownych konkursow nie wspomne.

      • ford.ka Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 10:38
        Point taken ;)
        Chyba należy rozdzielić dwa rodzaje mobilności - stypendia, wyjazdy,
        kontrakty i zmiana ośrodka łącząca się z przeprowadzką z miasta do
        miasta. To drugie jest możliwe (sam się przemieściłem o 300km choć
        do spłaty kredytu, który musiałem przy okazji zaciągnąć zostało mi
        zaledwie 28 lat) ale na tyle mało prawdopodobne, że nie warto na nie
        strzępić języka.
        Trzeba za to wspierać ten pierwszy rodzaj mobilności - w wielu
        instytucjach robi się to w dość brutalny sposób n.p. po doktoracie
        nie byłeś minimum semestr na post-docu, nie możesz przystąpić do
        konkursu na adiunkta. Brutalne ale skuteczne (oczywiscie, uczciwe
        tam, gdzie istnieje realna mozliwosc zdobycia post-docow ;)
        • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 10:52
          my wszyscy mamy takie kredyty :-). i dobrze ze one sa dostepne w
          Polsce.im szybciej tym lepiej.

          zostaje problem prawdziwych konkursow....nie ma jak podyskutowac
          przy sniadaniu. :-)

      • pjpb Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 13:23
        a kto mowi o kupowaniu mieszkania? w usa standardem jest okres 2-3 post-docow
        trwajaych sumarycznie 4+ lat, podczas ktorych mlody doktor wynajmuje
        mieszkania i pracuje rownie ciezko lub ciezej jak na doktoracie [8h pracy to
        przepustka do braku pozycji w przewidywalnej przyszlosci], publikujac ile sie da
        aby liczacy sie osrodek badawczy chcial ich zatrudnic na pozycje profesorska -
        ktora zreszta tez zazwyczaj jest oceniana po 3 latach przed dozywotnoscia.
        sytuacje, kiedy doktor pozostaje na post-doca na macierzystej uczelni sa
        rzadkie, post-doc nie trwa zazwyczaj dluzej niz 2 lata. wszystko to jest
        nakierowane na zatrudnienie najlepszych naukowcow i najsprawniejszych menadzerow
        nauki w liczacych sie osrodkach - i jak najefektywniejsza wspolprace poprzez
        'mieszanie krwi'. w polsce zas na glodowych stypendiach zostaja najglupsi i
        najbardziej fanatyczni studenci [z zasobnymi rodzinami], jak tez najwczesniej
        rodzina i zainteresowany zakupuja rzeczonemu jakas klitke zakladajac wieloletnia
        wegetacje w danym srodku. w konswekwencji krakusa latwiej spotkac w nowym jorku
        niz w warszawie a w wielu dziedzinach nawet nomenklatura krakowska rozni sie od
        warszawskiej. ja rozumiem praprczyczyny wielu zjawisk - ale tez ich konsekwencja
        jest to, ze najwiecej rozpoznawalnych na swiecie polskich naukowcow pracuje za
        granica - na stale, badz spedza tam wiecej czasu na dlugoterminowych wyjazdach
        niz w polsce. zas pieniadze, na ktorych brak wszyscy sie skarza, sa wydawane
        glownie na konserwowanie stanu, w ktorym ilosc implementacji pomyslow w
        przemysle badz cytowan przecietnego pracownika polskich instytucji badawczych w
        kluczowych czasopismach baukowych jest bardzo mala
        • jakub11a Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 13:30
          no to może zamiast powszechnie narzekać na gnuśnych polskich naukowców, którzy
          nic nie robią i potrzebują dekad na napisanie habilitacji, trzeba powiedzieć
          głośno i wyraźnie: kolejne ekipy rządzące miały i mają polską naukę i
          szkolnictwo wyższe w głębokim poważaniu. skoro asystent ma połowę średniej
          krajowej a lekarz w powiatowym szpitalu zarabia tyle co Rektor Uniwersytetu to
          czemu się dziwić, że ich motywacja do rozwoju kariery naukowej jest mierna? i
          likwidacja habilitacji albo nie nic tu nie zmieni
        • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 13:46
          to jest jeszcze trudniejsze! prosze wynajac mieszkanie w Krakowie,
          Warszawie czy Wroclawiu. pensja asystencka nie starcza. a bez
          porzadnego dorabiania adiunkcka.

          i ja sie zgadzam z tym, co Pan mowi (plus minus, ja jestem w UK i tu
          system jest troche inny). naprawde. tylko rzeczywistosc skrzeczy.
          ten post-doc w USA wynajmnie bez problemow mieszkanie. Kowalski jako
          post-doc ma szanse na to nieporownywalnie mniejsze.
          • pjpb Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 14:02
            to jest prawda: w polsce aby sie bawic w nauke dobrze miec zasobnego
            wspolmalzonka tolerujacego czeste dlugie wyjazdy w ramach wpolpracy,na ktorego
            utrzymaniu sie pozostaje. w usa wiele zon profesorow nie pracuje - bo trudno
            robic kariere w kluczowym dla niej okresie co kilka lat jezdzac przez kontynent
            badz ich kilka za mezem [szczegolnie, ze wiele znaczacych osrodkow pozostaje
            poza metropoliami]. suma sumarum - wszedzie trudno jest zajmowac sie powaznie
            nauka i laczyc to z zyciem rodzinnym :-P wszedzie zreszta tez dla obiecujacych
            naukowcow poza nauka nietrudno znalezc ciekawe i znacznie lepsze finansowo
            oferty pracy
    • gajane4 Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 14:15
      System awansu w polskiej nauce jest chory nie dlatego że mamy
      habilitację, ale dlatego, że w niektorych dziedznach środowiska są
      albo bardzo małe (brak możliwości "przebicia się" przez zmowę
      paru "wybitnych specjalistów"), albo duże lecz, w związku
      z "interdyscyplinarnością" (czytaj zbiorem takich "autorytetów",
      którzy z żadnej z dziedzin nie mają nic ważnego do powiedzenia),
      nieetyczne (np. w znacznej mierze środowisko "nauk" pedagogicznych,
      ekologicznych, itp.). Pewno sprawa mogłaby się zmienić, gdyby
      parawo uniemożliwiało "wysiadywanie" awansu w swojej instytucji
      (magisterium, doktorat, habilitacja w tej samej palcówce).
    • hohvar Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 14:17
      zreszta habilitacja juz na
      > etapie wprowadzenia nie miala bynajmniej na celu poprawy jakosci - tylko
      > dodanie mechanizmu kontroli nad niepokornymi mlodymi naukowcami. sprawdzala
      > sie i sprawdza w tej roli

      śmiała teza. a które "wprowadzenie habilitacji" ma Pan na myśli, rozumiem, że to
      po 1918... a może, jak większośc, traktuje ją pan jako wymysł komunistó
    • nfa05 Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 14:45
      Autor pisze :" Obiecuje on miłą drogę na skróty do uzyskania stałej
      pracy w placówce badawczej (np. uniwersytecie), z licznymi jej
      zaletami: dozgonnym etatem, bez przejścia na dydaktyczny etat
      wykładowcy (a to oznacza zawsze zwiększony godzinowo wymiar
      obowiązków), poczucie bezpieczeństwa, nieusuwalność z funkcji oraz
      łechcący poczucie godności przywilej kształcenia nowych doktorów."
      Niestety nie podaje źrodła tej wiedzy. Widać to wiedza tajemna a
      nauka winna byc jawna, więc nie wiem co wspólnego z nauką ma ten
      tekst. Plany reformy jakie znam są całkiem inne, ale kogo to
      obchodzi ? Winny obchodzić naukowcow ale tych zdaje sie obecny
      patologiczny system skutecznie wyeliminował a inni się pokryli aby
      jakos przeżyć.Odnosze wrazenie, ze obrońcy obecnego systemu znaleźli
      sie w nauce przez przypadek i za wszelką ceną chcą nadal byc tego
      przypadku benficjentami.
    • nfa05 Co zamiast habilitacji? 27.03.08, 14:58
      Chodzi o zwiększenie, a nie o zmniejszenie wymagań w stosunku do
      uprawiających nauke.
      www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=5658
      • dalatata Re: Co zamiast habilitacji? 27.03.08, 15:04
        szlag mnie trafia jak to czytam te propozycje o modelu dorobkowym.
        co to co znaczy? kto bedzie ten dorobek ocenial? NFA? nie, ci sami
        ludzie, ktorzy dzisiaj pracuja w w systemie 'tytularnym'. wiec co
        tak dokladnie proponuje NFA. ja juz pomijam to, ze ustawa o
        habilitacj zawiera w sobie przepis o ocenie dorobku, a rozprawa
        habilitacyjna nie jest wymogiem.

        no wiec co dokladnie proponuje NFA?
        • dalatata PS. 27.03.08, 15:16

          habilitacje zniesiono juz w Polsce raz. w 1968 roku. skonczylo sie
          na docentach marcowych. do tej pory nie ulsyszalem zadnego
          arugmentu, ktory by mnie przekonal, ze zniesienie habilitacji bedzie
          mailo jakikowliek pozytywny skutek.

          godne uwagi jest wprowadzenie 'metrics', a zatem algorytmmowego
          przeliczania publikacji na punkty. wedle mnie polska nauka jest
          niegotowa na to, nie mowiac o tym, ze w humanistyce one dzialaja (my
          publikujemy rowniez ksiazki, ktore nie sa ujmowane na LF). mozna
          zatem metrics wprowadzic jedynie na poziomie ilosci cytatow, jak w
          nowym systemie brytyjskim. w systemie polskim, w ktorym problemem
          jest, zeby ludzie zaczeli w ogole publikowac, kwestia cytatow jest
          jeszcze oddalona o 20 lat.

          mozna by wprowadzic system oparty na polskiej parametryzacji
          • nfa05 Re: PS. 27.03.08, 15:29
            "ocena dorobku powinna miec wyglad nie wiem,
            3-5 recenzji, w tym recenzji miedzynarodowych (na przyklad
            dotyczacyhc tylko aspektow miedzynarodowych dorobku). wedle mnie,
            ktos kto nie publikuje na swiecie nie powinien miec habilitacji.
            receznje miedzynarodowe wproadza dyscyplinujacy kontekst dla
            lokalnych recenzetnow"... no to niemal tak jak NFA no i w projekcie
            MNiSW
            • adept_ltd Re: ??? 27.03.08, 16:31
              a co z polonistami? dodam, że sam będąc polonistą, mam publikacje na świecie,
              ale ogólnie rzecz biorąc, to zdarza się rzadko. I jeszcze jedno naukowiec
              rzetelny raczej powinien stronić od tak kategorycznych twierdzeń - "nie
              publikuje za granicą, nie ma habilitacji". Podejrzewam młody wiek, ale w takim
              razie polecam lekturę Kundery...
              • dalatata Re: ??? 27.03.08, 16:49
                Drogi adepcie, gratuluje habiitacji w 37 roku zycia. W Golebniku to
                jest cos.

                mysmy juz przewalkowali polonistow na innym watku. ja tez jestem
                polonista i od 15 lat nie opublikowalem niczego po polsku (choc nie
                sa to juz publikacje scisle polonistyczne). to ze polscy polonisci
                nie publikuja na swiecie wynika z tego argonackiego przekonania, ze
                najlpesza polonistyka jest w Polsce. a dlatego, ze my......mowimy po
                polsku. to tak jak rusycysci slyszeli, ze nie czustwuja jazyka....

                otoz polonistyka swiatowa ma sie calkiem dobrze i nie ma powodu,
                zeby od czasu do czasu jakis polski polonista nie zaszczycil swa
                obecnscia inne lamy niz Jezyka Polskiego, Onomastikow, Poradnika
                Jezykowego czy Polonikow (ja lingwista-polonista). wejdz na google-
                scholar i okaze sie ze nawet o Tomaszu Zanie (to bylo wyzwanaie
                rzucone przez jednego z dyskutantow) publikuja na swiecie. Polonisci
                nie publikuja na swiecie bo nie maja ochoty, albo nie daja rady z
                procesem recenzyjny - a przeciez ilez to latwiej miec ideologie o
                swojej programowej wyzszosci nad polonistyka swiatowa (jak u
                bolszewikow) i publikowac u kolegow.

                i na koncu, z 10 lat temu widzialem na kongresie lingwistycznym w
                paryzu tzw. WYBITNEGO POLSKIEGO PROFESORA - BARDZO BARZDO
                WYBITNEGOO. nie dosc ze nie mial plenarnego referatu (ktorego tytul
                zreszta wskazywal na dwa doktoraty a nie jeden maly referacik), to
                mial postera. i tak jak wszyscy inni mial sobie stac i czekac az do
                niego ktos podejdzie. widac bylo ze jest poirytowan takiem
                traktowaniem WSZAK ON WIELKIM PROFSOREM BYL. i sobie poszedl.
                obrazil sie :-). i dla mnie to jest kondycja polskiej polonistyki.
                poza kilkoma chlubnymi wyjatkoami ktre cenie i szanuje.
                • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 27.03.08, 20:17
                  tak i nie... znam trochę światową polonistykę, mam publikacje i na Wschodzi i na
                  Zachodzie. No i powiem tak, że publikowanie gdzieś po to, by zdobyć punkty jest
                  pozbawione sensu i fikcyjne; polonistyka poza Polską (podobnie jak np.
                  rusycystyka w Polsce) hm. - jest raczej rodzajem hobby - specjalnie wyjaskrawiam
                  i nie biorę pod uwagę wyjątków. Oczywiście, można publikować w renomowanych
                  pismach literaturoznawczych, jeśli jednak nauka polega na dialogu... to go nie
                  będzie, gdyż 1) oni nie znają tego,o czym my piszemy, 2) u nas nie czyta się
                  tamtych pism (ja akurat czytam). I jeszcze jedno - jako literaturoznawca powiem,
                  że pisma typu Pamiętnik Literacki nie są byle czym i nie odstają od poziomu
                  światowego (hm, wiem, publikuje tam ułamek środowiska - i to jest problem...).
                  Hm, a co do hab. - dodam, że jestem zwolennikiem systemu konkursowego, ale nie
                  widziałem w kraju jednego rzetelnego konkursu... więc pierwsze trzeba by wdrożyć
                  taki system, potem znosić hab. Pozdrawiam
                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 27.03.08, 21:09
                    Pamietnik Literacki tokiedys bylo jedyne humanistyczne pismo po
                    polsku uwzgledniane przez Thomson Scientific. jak jest teraz, nie
                    wiem.

                    no wiec to przejaskrawienie nie ma sensu. polonistyka na siwecie,
                    jak mowilem wczesniej, ma sie dobrze. takie osrodki jak Glasgow czy
                    Indiana State maja swietne polonistyki, ktora, publikacjami bija UJ
                    na leb na szyje. mysle tez ze nieprawda jest to ze 'oni nie wiedza o
                    czym my piszemy'. rozumiem ze anglisci nie wiedza o czym pisza
                    anglisci z Anglii. prosze nie byc protekcjonalnym!

                    u nas sie nie czyta tamtych pism, bo polonisci polscy uwazaja ze
                    polonista amerykanski nie ma nic do powiedzenia wybitnym poslkim
                    polonistom..

                    nawiasem mowiac, wszedlem sobie dzisaj na strone dzisaj Wydzialu
                    Polonistyki, jak ja studiowalem instytutu fil polskiej. i wie pan
                    co, sa ludzie ktorzy byli magistrami gdy ja tam studiowalem (dzisiaj
                    sa doktorami), sa ludzie ktorzy byli doktorami i sa nadal doktorami.
                    co wiecej, ci ktorzy sa profesorami, a byli asystentami czy
                    adiunktami sa wyjatkami. to 3-4 osoby na caly wydzial....i jakos w
                    ten dialog z tymi wiecznymi adiunktami (przypominam: wieczny adiunkt
                    to nie osoba kotra osiagnela zycie wieczne!!!!) nie wierze. ale
                    pewnie jestem czlowiekiem malej wiary.

                    • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 27.03.08, 23:29
                      pozwolę się nie zgodzić, czy dokomentować - to, co pisałem, że nie wiedzą, o
                      czym piszemy - dotyczyło literaturoznawców, a nie polonistów angielskich czy
                      innych (nie wiedzą, bo nie znają j. polskiego), więc nie ma tu żadnego
                      protekcjonalizmu. Co do poziomu, mam inne doświadczenia - poznałem np.
                      amerykańskich polonistów phd, którzy (uczciwie) rezygnowali z uczenia nas,
                      ówczesnych studentów UJ. Nie zgodzę się też z twierdzeniem, że wymienione
                      polonistyki biją publikacjami UJ - albo poproszę o dowody. Sytuacja polonisty
                      europejskiego czy światowego (nie jest zresztą znowu ich tak wielu) jest mniej
                      więcej taka, jak u nas filologa obcego, a może gorsza, bo bycie polonistą w
                      świecie jest czymś egzotycznym jednak (oczywiście, są wyjątki); dodam - mówię o
                      literaturoznawcy. Nie wiem, kiedy Pan studiował, ja w latach 80-90 i tamci
                      asystenci są adiunktami, a adiunkci profesorami. Oczywiście, wszędzie zdarzają
                      się czarne owce, ale proszę dobrze mnie zrozumieć - jestem najdalszy od
                      bronienia ich i absolutnie widzę konieczność zmiany systemu polskiej nauki. AAa
                      - sam chętnie czytam, co piszą zagraniczni poloniści
                      • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 00:04
                        zjem moje slowa....nie potrafie udowonic - ludzie w Indianie nie
                        maja publikacji na necie. a Glasgow przecenilem nieco.

                        ja w 80tych. nie bedziemy sie wymieniac nazwiskami, bo nie wypada.
                        natomiast akceptuje co Pan mowi - jest ladnych paru profesorow,
                        ktorch ja nie znam, zakladam ze przyszli po mnie.

                        • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 00:16
                          zgoda... profesorów naliczyłem kilkunastu... no ale mówimy jednak o "flagowym"
                          kierunku, znam kilka uczelni i tam to jest pasztet, pozdrawiam
                          • poetria Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 09:51
                            Polonistyka he he
                            Pamietam wyklad prof. Gomoriego, Wegier z Cambridge, ktory pracowicie ustalal tozsamosc jednego z tlumaczy Sarbiewskiego, o nazwisku Hils mimo ze te same ustalenia znalezc mozna w jednej z polskich prac opublikowanych wiele lat temu no i ta praca jest dostepna w bibiotece w Cambridge. No ale stwierdzil ze scholars nie interesuja sie ta problematyka ;)

                            Skadinad wskazal ze np badacze amerykanscy niekiedy bredza - jeden mial polsko brzmiace nazwisko Kraszewski, bo nie znaja historii Polski i maja problemy z rozszyfrowaniem aluzji :) chodzilo bodajze o Wladyslawa IV

                            Co prawda ten profesor pieknie mowi po polsku :) i wyklada interesujaco, Ponadto obiecal ze rzeczona prace umiesci w footnote, wiec do czegos mu sie przydal wyklad u nas :)

                            Wedlug niego polonistyka w UK lezy :(
                            • ford.ka Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 18:05
                              Kraszewski jest niezly w wywazaniu otwartych drzwi, ale publikuje w
                              Stanach, wiec to jest prawdziwa nauka ;)
                              • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 18:13
                                hm, sami swoi tu... nie chciałem używać nazwisk,ale w moim przykładzie (kilka
                                postów wyżej) chodziło o Ch. K.
                              • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 18:35
                                drogi fordzie.ka. nie mam pojecia jaki jest Kraszewski (z
                                doswiadczenia wiem, ze do Polski nie zawsze jezdza ludzie z
                                najwyzszej polki, ale moze Kraszewsi jest, cholera wie). i to nie
                                chodzi o to, ze on publikuje w USA. i ja naprawde znam knoty
                                amerykanskie. i jestem daleki od tego, zeby mysliec ze wszystko co
                                USA to tez Urra!

                                chodzi o to, i mysle, ze Pan dobrze to wie, zeby publikowac w
                                czasopismach, w ktorych kazdy artykul bedzie podday rzetelnej
                                recenzji. Kaazdy. bez wzgledu czy moj czy Pana czy diabla. i zeby
                                publikowac te, ktore uzyskuja pozytywne recenzje. Polskim
                                czasopismom filologicznym jeszcze do tego systemu duzo brakuje. a
                                znakomita wiekszosc poslkich filologow (nie tylko polonistow) nie
                                poddala sie przez cale swoje zycie takiej wlasnie ocenie.

                                powiem jeszcze raz: to nie idzie o to, ze USA. to idzie o to, zeby w
                                czasopismach, ktore sa 'internationally refereed'. wiec nie ma co
                                sie wyzlosliwiac. ja na przyklad slyszalem takiego van Dijka (mysle
                                ze kazdy choc troszke zainteresowany jezykiem zna to nazsiko - to
                                megagwiazda) pare lat temu. mowil o kontekscie - wtedy jego konik.
                                gadal bzdury okrutne. siedzialem kolo Normana Fairclougha (mysle ze
                                tez wszystkim filologom znane nazwisko) ismy sie wezlosliwiali na
                                temat naszego wspolnego znajomego Teuna. i co? i nic. nikomu nie
                                przyszloby do glowy kwestionowac przy okazji calego dorobku owegoz
                                van Dijka, bo ja to co najwyzej moge pomarzyc o takim cv.

                                i jeszcze do jednego z wczesniejeszych postow poetrii - moze i
                                polonistyka w UK kuleje, jednak jakby wszyscy polonisci w Polsce
                                mieli taki dorobek jak Grossman i Bates (to dwoje gownych polonistow
                                w Glasgow) to poslka polonistyka doganialby moze nie fizyke ale
                                przynajniej psychologie polska. i mowie tu tez o polonistyce na UJ,
                                nie calej z pewnoscia, jednak lingwistyka UJotowska jest slaba. tam
                                nie ma dzisiaj (i od dluzszego czasu) nie ma tam nikogo o kim mozna
                                byloby powiedziec, ze jest wybitny (mowie o profsoroach, czesci
                                adiunktow nie znam, ale to, jak dla mnie, jest znaczace). na
                                literatroznawstwie sie nie znam, to sie nie wypowiadam, bo znow bede
                                musial zezrec wlasne slowa.

                                no to sie rozpisalem. wracam do pracy.
                                • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 18:52
                                  co do językoznawców - zgoda, poza jednym wyjątkiem... wymienione przez Pana
                                  osoby, proszę wybaczyć, ale nie są "konkurencją" w żadnym razie nawet dla wielu
                                  adiunktów z Wydziału Polonistyki UJ...
                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 19:47
                                    kurcze, czytam to, co Pan napisal i nie wiem co Pan napisal :-) a
                                    wybaczam chetnie :-)

                                    ale...ja nigdy nie powiedzialem ze oni sa swietni. ja mowie ze gdyby
                                    wszyscy polonisci w Polsce byli tacy bylobyu super. co nie wyklucza
                                    ze sa tacy ktoryz sa lepsi. mysle tez ze jest Pan optymistyczny co o
                                    tych adiunktow. moze w nocy poszukam tych dobrych adiunktow.

                                    nie wiem ktory to jest ten wyjatek jezykoznawczy i nie wiem czy na
                                    plus czy minus.

                                    adept_ltd napisał:

                                    > co do językoznawców - zgoda, poza jednym wyjątkiem... wymienione
                                    przez Pana
                                    > osoby, proszę wybaczyć, ale nie są "konkurencją" w żadnym razie
                                    nawet dla wielu
                                    > adiunktów z Wydziału Polonistyki UJ...
                                    • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 11:41
                                      myśle, że jak przeczyta Pan mój post jako odpowiedź na pański - wszystko będzie
                                      jasne; takie czytanie w kontekście :-)
                                      nie jestem optymistą... ale podane przez Pana przykłady nie są dla mnie wzorami,
                                      znam tu lepsze po prostu. Ogólnie brak w tym, co Pan mówi logiki poza, proszę
                                      wybaczyć,jakimś resentymentem. Bo zaczęło się od tezy, że my tu w Polsce
                                      jesteśmy kiepscy ogólnie a polonistyka w świecie to nobliści (oczywiście,
                                      retorycznie przesadzam), a skończyło się na tym, że podaje Pan nazwiska dwu
                                      polonistów, którzy zresztą zgodnie z moimi standardami należą do
                                      ponadprzeciętnych (nieco...). Podział nie tak przebiega - na tu i tam, podział
                                      przebiega na niezłych tu i tam i kiepskich tu i tam, a wśród niezłych tu i tam,
                                      lepsi są tu - z wielu powodów. Mówię oczywiście o literaturoznawstwie - ale
                                      takie przykłady padły w tej dyskusji. Co do językoznawstwa - uważam, że ono w
                                      Polsce poza może dwoma, trzema (a może tylko jedną...) osobami nie istnieje. Mam
                                      wszak nadzieję, że się mylę.
                                      • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:00
                                        mysle ze jest wiele racji w tym co pan mowi - rozmowa wymknela sie
                                        spod kontroli, bo z jednej strony mowilismy o kwestii nawiazywania
                                        polonistyki do poziomu swiatowego literaturoznawstwa (jako calosc,
                                        srednia, poza wyjatkowowymi wyjatkoami, ona nie nawiazuje - z tym
                                        sie zgadzamy?), z drugiej strony mowilismy o polonistyce
                                        zagranicznej i ja dalem przyklad Glasgow nie jako przyklad
                                        fanststycznosci czy poziomu swiatowego, ale poziom, do ktorego wielu
                                        polskich polonistow nie aspiruje (zgadzamy sie?), co nie znaczy ze
                                        nie ma wielu ktorzy ten poziom przewyzszaja.

                                        faktem jest ze to co mowie jest skryzwione przez moj obraz polskiej
                                        lingwistyki. ja rowniez mysle moze o trzech lingwistach
                                        (optymistycznie), ktore widze jako wybitne w Polsce. wybitne, to
                                        znaczy z poziomem publikacji, ktore widze jako swietny na poziomie
                                        miedzynarodowym. swoja droga ciekawy jestem o kim pan mysli, choc
                                        sadze ze mi pan nie powie.

                                        a co do resentymentu? odrzucam to, to raczej irytacja.
                                        • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:08
                                          ok.
                                          dodam, że jest jeszcze problem statystyki - jeśli na, powiedzmy, 30 (pewnie
                                          przesadzam) polonistów światowych - 25 jest kiepskich, to i tak nic to w
                                          porównaniu z sytuacją, kiedy w kraju dajmy na to na 1000 polonistów, kiepskich
                                          jest 700, prawda? pozostaje jednak tych 300 niezłych (zresztą chyba nie bez
                                          przyczyny Bates wyjeżdżał uczyć się właśnie do Polski).
                                          A teraz kalambury (to bardziej pomaga w pracy niż irytacja - również mam ją
                                          zresztą jak patrzę na to, co robią moi koledzy) - w Krakowie myślałbym dobrze o
                                          autorce książek na temat mechanizmów negowania i kłamstwa, ale tak poważnie to
                                          miałem na myśli wyłącznie prof. Wierzbicką...
                                          • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:24
                                            zgadzamy sie.
                                            Wierzbicka jest poza konkurencja, choc ona juz nie jest
                                            polonistyczna.

                                            ta autorka, o ktorej Pan mowi, to osoba, dzieki kotrej stalem sie
                                            lingwista :-) mowie powaznie. gdyby nie ona, to pewnie zajalbym sie
                                            literatura wspolczesna, albo czyms zupelnie innym. an temat ksiazki
                                            o negacji nie mam zdania wyrobionego (nie jestem ekspertem), na
                                            temat ksiazki o klamaniu mam i to raczej negatywne.

                                            pelna konpspira: to ja myslalem kim innym. na mnie duzy wplyw
                                            wywarla autorka od manipulacji, autor od JOS, i autorka od skladni
                                            rozmowy telefonicznej (choc niekoniecznie ta ksiazka). niestety sa
                                            na swiecie (moza poza ta ostatnia w strefie niemieckojezycznej)
                                            nieznani.

                                            co oczywisice wskazuje, ze mozna pisac madre rzeczy tylko po polsku.
                                            tylko szkoda ze swiat sie nie dowiaduje o tych rzeczach.
                                            • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:32
                                              hm, świat jest mały... ma Pan na myśli nieżyjącą autorkę prac o manipulacji? -
                                              jak dzisiaj mówią: szacunek!
                                              • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:38
                                                niezyjaca? JP chyba pare tygodni temu 80lecie obchodzila. chyba ze
                                                mowimy o kim innym.
                                                • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:44
                                                  to o kim innym, ja myślałem o krakowskiej autorce DW. Co do JP mam mieszane
                                                  odczucia - z powodu jej zajmowania się Norwidem
                                            • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:37
                                              a co do autorki wymienionych książek (negowanie+kłamstwo) - zyskuje w konwersacji!
                                              • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:39
                                                nie watpie :-)

                                                adept_ltd napisał:

                                                > a co do autorki wymienionych książek (negowanie+kłamstwo) -
                                                zyskuje w konwersac
                                                > ji!
                                            • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:42
                                              ciekaw jestem, czy zna Pan autora takiej książki "Zrozumieć język. Szkice z
                                              filozofii języka, semantyki, lingwistyki komunikacyjnej". I ewentualnie, co Pan
                                              o nim myśli?
                                              • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 14:57
                                                nie znam tej ksiazki. ale w maju kupie sobie :-). autora tez nie
                                                znam. zdziwilo mnie to.
                                                do DW nie mam dystansu i nic nie powiem :-)
                                                a o Norwidzie o JP nie wiem nic. mnie sie bardoz poodbaly jej prace
                                                z manipulacji. o dzisiaj zreszta mysel ze jej definicja manipulacji
                                                nie ma sobie rownych.
                                                • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 15:10
                                                  autor jest Białorusinem, znanym w Niemczech, proszę wejść na jego stronę netową,
                                                  otwarty konceptualista, tak bym to nazwał, kiedyś sporo dyskutowaliśmy
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 15:17
                                                    no wlasnie jestem na jego stronie i ogladam.
                                                  • hohvar Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 18:49
                                                    mam wrażenie że nie o tego samego chodzi, ten o którego pytałem jest z UMCS, a
                                                    Białorusin to mam wrażenie że ma na imię Aleksander i jest chyba z UWM... Ale
                                                    moge się mylić.


                                                    adept_ltd napisał:

                                                    > autor jest Białorusinem, znanym w Niemczech, proszę wejść na jego stronę netową
                                                    > ,
                                                    > otwarty konceptualista, tak bym to nazwał, kiedyś sporo dyskutowaliśmy
                                                  • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 18:55
                                                    jasne, ale to było do Dalataty,w związku z inną kwestią
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 19:12
                                                    a ten kognitywista to kto, ze tak zpaytam wprost. :-)
                                                  • hohvar Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 20:34
                                                    ten z Lublina? No to wprost: Kardela:-) Anglista, ale duzo po polsku pisze
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 22:18
                                                    a to nie znam. ale ja kognitywistow nie znam.

                                                    hohvar napisał:

                                                    > ten z Lublina? No to wprost: Kardela:-) Anglista, ale duzo po
                                                    polsku pisze
                                            • hohvar Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 12:58
                                              ciekawe który od JOS zyskał Pańską przychylną ocenę: pewnie JB, a może
                                              współkolega z instytutu RT?:-) A co pan sądzi o anglistach-lingwistach
                                              kognitywistycnych z tego samego ośrodka, czyli mówiąc wprost (:-))
                                              • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 15:09
                                                zaczynamy robic ranking lingwistow? zastanawiam sie po co te
                                                inicjaly, skoro dla kazdego lingwisty sa czytaelne, a innych i tak
                                                to nie obchodzi :-)

                                                ja wole JB, bo z niego sie uczylem o tym i mi sie podobalo.choc
                                                pewnie dzisiaj podobaloby mi sie mniej, bo to nie bylo az takie
                                                nawet gdy zaczynal. ale w Polsce byl bardzo. ale teraz jak zagladam
                                                do czerwonych ksiazeczek, to mam troche wrazenie ze czas stanal. ale
                                                moze to nie fair.

                                                a ja chyba nie wiem kto to jest HK z tego samego osrodka, ale ja
                                                kognitywizmu nie lubie.
                                                • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 15:12
                                                  chwileczkę, nie jestem lingwistą, a obchodzi mnie... :-)
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 15:28
                                                    no to powienienm byl napisac 'filologow', zeby ujac pare wyjatkow
                                                    literaturoznawczych jak Pan :-)
                                                  • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 15:32
                                                    Bóg zapłać, choć nie lubię tej nazwy, gdyż nie poczuwam się, ale jednego
                                                    filologa kiedyś znałem :-)
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 15:42
                                                    na zdrowie :-)

                                                    ale cos sie nam ranking urwal.
                                                  • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 15:47
                                                    szukam, szukam i nic nie znajduję... (nie będziemy przecież wracać do takich
                                                    nazwisk jak Bogusławski...) może nie znam młodszych po prostu, ale z tego, co
                                                    obserwuję, to chyba jest katastrofalnie, nazywam sobie tych badaczy gramatykami.
                                                    Na przyzwoitym uniwersytecie bronione są prace doktorskie na temat "Frazeologia
                                                    u Nienackiego", polegające na wyliczeniu frazeologizmów tegoż... myślę, że
                                                    bynajmniej nie wybitny student może to zrobić...
                                                    Z ploteczek - w zeszłym roku słuchałem (na sesji literaturoznawczej) wystąpienia
                                                    skądinąd ciekawej kognitywistki, utytułowanej, która plotła dramatyczne bzdury -
                                                    odwołując się do strukturalnej poetyki - nikt nie wstał i nie skomentował,
                                                    trochę było mi wtedy wstyd zrobić to, a teraz jest, że nie zrobiłem
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 16:00
                                                    no wlasnie, zeszta Boguslawski tez zaden cud nie? o Kurzowej mi sie
                                                    nawet gadac nie chce. jest paru mlodych. ciekawa mloda onomastka
                                                    (choc habilitacje zrobila z listow pasterskich - bardzo ciekawa!).
                                                    nawiasem mowiac nie wymienilismy Awdiejewa - pierwsza w Polsce
                                                    ksiazka z pragmalingwistyki (jego habilitacja). ksiazka taka sobie,
                                                    ale za to pierwsza!i Bralczyka, jego habilitacja, wydana w Szwecji,
                                                    o jezyku propagandy to chyba jego najlepsza praca. to o reklamie mi
                                                    sie nie podoba.

                                                    ja rowniez mam takie wspomnienia. niedawno slyszalem takiego biologa
                                                    znanego nieslychanie. bzdury gadal straszne (a jak biolog jest do
                                                    podwazenia przez languste, to jest problem!), ale organizatorzy
                                                    konferencji padali na kolana przed nim i ja nie chcialem im robic
                                                    przykrosci, a teraz zaluje.
                                                  • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 16:07
                                                    i wychodzi na to, że pozostają tylko anegdoty... co do Bralczyka to chyba
                                                    gwiazdorstwo wpłynęło na poziom jego prac... zdarzyło mi się kiedyś na sesji
                                                    poświęconej retoryce wysłuchać jego analizy przemówień premierów III RP,
                                                    zapomniał o kontekście - czyli choćby o tym, kto siedzi na sali... wtedy jakoś
                                                    nie miałem litości, ale do niego raczej nie dotarło.
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 16:42
                                                    zgoda.... a swoja droga to Bralczyk jest najblyskotliwszym
                                                    czlowiekiem jakiego znam. choc dawno sie nie widzialem z nim.

                                                    adept_ltd napisał:

                                                    > i wychodzi na to, że pozostają tylko anegdoty... co do Bralczyka
                                                    to chyba
                                                    > gwiazdorstwo wpłynęło na poziom jego prac... zdarzyło mi się
                                                    kiedyś na sesji
                                                    > poświęconej retoryce wysłuchać jego analizy przemówień premierów
                                                    III RP,
                                                    > zapomniał o kontekście - czyli choćby o tym, kto siedzi na sali...
                                                    wtedy jakoś
                                                    > nie miałem litości, ale do niego raczej nie dotarło.
                                                  • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 16:47
                                                    widzę, że szefwiarusa też zirytował, makabra...
                                                  • chilly Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 16:50
                                                    I tak to po raz kolejny dyskusja prowadzona przez inteligentnych
                                                    przecież ludzi znów zeszła na manowce oraz na poletka
                                                    lietraturoznawców i zaczyna sie sprowadzać do wycieczek osobistych.
                                                    Proponuję więc jeszcze raz zerknąć na temat wątku.
                                                  • adept_ltd Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 16:54
                                                    1) dziękuję za mimo wszystko docenienie, 2) nie ma obowiązku, jak sądzę,
                                                    czytania tych postów, 3) pragnę skorygować - językoznawców, 4) pozdrawiam
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 17:02
                                                    chill out chilly!
                                                    rozmowa na temat mapy polskiej lingwistyki nie jest zejsciem na
                                                    manowce, ani wycieczkami osobistymi.
                                                    mysle tez, ze 'poeytka' forum pozwala nam rozmawiac na dowolny
                                                    temat, a ty chilly masz pelne prawo ignorowac nas i to z zimna
                                                    wyzszoscia!
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 17:03
                                                    i masakra tez :-)

                                                    adept_ltd napisał:

                                                    > widzę, że szefwiarusa też zirytował, makabra...
                                                  • hohvar Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 20:50
                                                    dalatata napisał:

                                                    > no wlasnie, zeszta Boguslawski tez zaden cud nie?

                                                    Noooo, to juz ostro i kontroweryjnie:-) Boguslawski nie teges? Moze faktyczne
                                                    troche malo dba o komfort czytelnika (hermetyczny jezyk, takze po angielsku),
                                                    ale chyba jednak poukladany przede wszystkim metodologicznie (a tego o baaardzo
                                                    wielu powiedziec nie mozna), jakas szkole tu widac i tradycje naukowa.
                                                    No i cala ekipa "okoloboguslawskich", skupionych glownie wokol Grocha z UMK.
                                                    Dbaja o metode, ale troche kreca sie w kolko z tymi eksplikacjmi i wrogocia
                                                    wobec kognitywizmu i lingiwstyki kulturowej ("czy to jeszcze jezykoznawstwo?")


                                                    ciekawa mloda onomastka
                                                    > (choc habilitacje zrobila z listow pasterskich - bardzo ciekawa!)

                                                    o tak, i ladne ptasie nazwisko. Nie klasyfikowalbym jej jednak jako typowej
                                                    onomastki (to ze robi gdzie robi to jedno, a to co robi
                                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 29.03.08, 22:22
                                                    czy ja wiem czy kontrowersyjnie. czytalem pare rzeczy Boguslawskiego
                                                    i one byly ok, ale nie powalay na kolana. slyszalem go raz wiele lat
                                                    temu i byl bardzo malo interesujacy. natomiast rzeczywiscie pamietam
                                                    jego pisanie jako 'porzadne'[, poukladane. co do Grocha to ja nie
                                                    mam zdania, tak naprawde bo ja malo go znam.

                                                    natomiast pytania typu: czy to jeszcze jezykoznawstwo doprowadzaja
                                                    mnie do furii: padalem nie raz ich ofiara. i mnie szlag trafia, bo
                                                    juz widze Narodowa Komisja Ustalania Czystosci Jezykoznawstwa.

                                                    aaa, widze ze znamy ptasie nazwsiko :-). cenie ptaka.

                                                    a to ja nie znam Awdiejewa i jego gramatyki komunikacyjnej.
                                                    najwyrazniej wypadelm z obiegu za bardzo :-).

                                                    ciesze sie ze sie zgadzamy. a jak zobaczylem drugie wydanie to sie
                                                    za glowa zlapalem. po co?! tam nic nie ma, poza paroma
                                                    przykladami.teoreytcznie i metodoloigcznie to jest bardzo slabe.

                                • ford.ka Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 19:19
                                  O Kraszewskim wiem tyle, ze znajomy polonista podeslal mi kiedys
                                  artykuly rzeczonego z krotkim pytaniem: czy to g...o czy ja za slabo
                                  znam angielski? Poprawna byla odpowiedz "a".
                                  Co do koniecznosci recenzowania i publikowania w recenzowanych sie
                                  zgadzam (choc mam nieprzyjemne doswiadczenia - odrzucono mi raz, ale
                                  z recenzji wynikalo, ze recenzent... niespecjalnie sie znal na
                                  rzeczy...), wiec nie mamy co polemikowac.
                                  • dalatata Re: Gołębnik nie taki straszny... 28.03.08, 19:59
                                    zdarza sie. mnie sie tak zdarzlo wielokrotnie. wtedy sie pakuje
                                    donastepnej koperty i wysyla do nastepnego.
                                    ja mam kolege ktory jak drukuje tekst. przygotowuje piec kopert, do
                                    ktorych wklada teksty. adresuje je do 5 roznych czasopism. i po
                                    koloi wysyla. jak w jednym odwalaja, to w w nastepnym nie. itd.

                                    to co pan pisze to nie problem. problem jest napisac tekst
                                    kontrowersyjny. typu jeden recenzent za, jeden przeciw, jeden nie
                                    moe sie zdecyowac. ja niedawno mialem taki tekst i po dwoch
                                    odruztkach, napisalem do redatkora kolejnego czasopisma (nieznanego
                                    i osobiscie faceta) i zapytalem czy chce kontrowersyjny tekst i go w
                                    ogole rozwazy. mialem szczescie: jedna bardzo pozytywna, jedna
                                    srednio negatywa, jedna neutralna ze wskazaniem na poztywyna.
                                    poprosil zebym sie ustosunkowal do tych recenzji. no i po 2
                                    tygodniach napisal, ze akceptuje ze nie ma szans zeby ten teskt
                                    kiedsy dosta 3 pozytywne receznje. no i ze go opublikuje. tekst
                                    wyjdzie w lecie :-)
            • dalatata Re: PS. 27.03.08, 16:56
              a Pan Doktor w takiej komitywie ze projekta zna, ba, ustala na
              pewno! w nieustannym podziwie pozostaje...
          • chilly Re: PS. 27.03.08, 15:34
            Szanowni P.T. Dyskutanci pomijają jeden godny uwagi fakt (choć
            wspominano o nimw innym watku, to jednak jakby go nie było). Chodzi
            o tzw. lukę pokoleniową. Na uczelniach mamy pracowników 50+ (może
            wiecej) oraz młodzież, choc nie tylko tę, która schroniła sie tam
            przed bezrobociem. Pokolenie średnie jest wątłe.
            Bolałem, gdy już niemal 10 lat temu syn odrzucił propozycję
            pozostania po studiach na renomowanej uczelni. Nie chciał
            kontynuować rodzinnej tradycji, bo widział, jak zmagamy się z
            życiem. Jego pierwsza płaca w firmie (na stażu, jeszcze w trakcie
            studiów) przewyższała pensję adiunkta. Po pół roku zarabiał niemal 4-
            krotnie więcej, a po dwóch latach 8-krotnie. Potem otworzył własną
            firmę.
            Nie mówmy więc o konkurencji, wieloetatowości i podobnych
            głupstwach. Bo są głupstwami tylko, jeżeli nie są poparte
            najwazniejszym w kapitalizmie miernikiem wartości i czynnikiem
            motywacji, jakim jest pieniądz. Pieniądz także na "uprawianie"
            nauki. Jeżeli czytam, że Uniwersytet Harvarda wydaje rocznie na
            badania więcej, niż wynoszą środki przeznaczone na to w w budzecie
            naszego kraju, to o co my się spieramy? Cud, ze jeszcze ktoś w ogóle
            chce pracować na uczelni (spróbujcie zatrudnić na niej informatyka).
            Amen.
            • nfa05 Re: PS. 27.03.08, 15:46
              "Cud, ze jeszcze ktoś w ogóle chce pracować na uczelni "Aha, to sa
              te cuda ktore nam obiecywano ? Na nich ląduja upadli politycy bo
              gdzie im będzie lepiej ? Prezydent Krakowa ma czape kominową i nie
              wyciągnie wiecej niz 11 tys, ale jak pochodzi po okolicznych
              uczelniach to i do 60 tys mu dobije na miesiąc. Bida że az piszczy.
              (jasne, jak kto pracuje naukowo to i jeszcze dokłada do nauki , ale
              takich sie nie zatrudnia na uczelniach bo by statystykę bidy
              zakłocali)
              • chilly Re: PS. 27.03.08, 16:18
                Wbrew pozorom, nie Prezydentami Krakowa stoją uczelnie. Choc trzeba
                przyznać, że tych prezydentów (posłów, senatorów,
                telewizorniaków...) najbardziej widać i najwięcej o nich słychać.
                Dziekuję za rzetelne ocenienie mnie - pracownika uczelni.
              • dalatata Re: PS. 27.03.08, 16:29
                a przepraszam co ma piernik do wiatraka?
                • nfa05 Re: PS. 27.03.08, 16:43
                  A to da sie upiec piernik bez uzycia energii która np. produkuje
                  wiatrak ?
        • nfa05 Re: Co zamiast habilitacji? 27.03.08, 15:25
          Prosze się tak nie denerwować. To szkodzi zdrowiu i wydajnosci
          naukowej. Juz kiedyś pisalem, ze jak żylismy w kraju demokracji (
          i to ludowej) też wielu sie denerwowało, co tez ci tacy owacy chcą
          od tego systemu. Demokracji ? Przecież jest ! wystarczy przeczytać !
          To ze "ustawa o habilitacj zawiera w sobie przepis o ocenie
          dorobku" nie znaczy że ten dorobek jest kompetentnie oceniany bo
          jak wielokrotnie udowadnialem mamy do czynienia z Jawną niejawnością
          dorobku naukowego www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=59
          i reakcji na to nie ma, z wyjątkiem obecnego projektu zmian przez
          MNiSW o czym autorzy nierzetelnych tekstow w GW wcale nie piszą
          wprowadzając w błąd opinie akademicką dyskutującą o faktach
          wirtualnych a nie realnych.
          • dalatata Re: Co zamiast habilitacji? 27.03.08, 15:31
            wreszcie sie zgadzamy. dorobek nie jest kompetentnie oceniany.
            jednak z tego stweirdzenia nie wynika jakiekowliek rozwiazanie. i
            poza krytyka wlasciwie Pan nie proponuje jakichkolwiek rozwiazan.
            ten kolejny tekst o jawnosci dorobku niczego nie zalatwia.

            a co do zdrowia, nie mowiac o urodzie, mnie juz nie zaszodzi.
          • jakub11a Re: Co zamiast habilitacji? 27.03.08, 16:50
            "Prosze się tak nie denerwować. To szkodzi zdrowiu i wydajnosci
            naukowej"
            a kolega to naukę zna z własnego doświadczenia? bo efektywności naukowej na
            pewno nie podnosi tak szeroka działalność publicystyczna w Internecie.

            "Juz kiedyś pisalem, ze jak żylismy w kraju demokracji (
            i to ludowej) też wielu sie denerwowało, co tez ci tacy owacy chcą
            od tego systemu"
            a kolega kolejny kombatant? czy wujek mu tylko opowiadał jak to drzewiej bywało?

            "Demokracji ? Przecież jest ! wystarczy przeczytać !
            To ze "ustawa o habilitacj zawiera w sobie przepis o ocenie
            dorobku" nie znaczy że ten dorobek jest kompetentnie oceniany bo"
            czyżby dorobek kolegi ktoś kiedyś "niekompetentnie ocenił"?
            i teraz wszystkich naukowców z habilitacjami ma za nieuków?

            "z wyjątkiem obecnego projektu zmian przez
            MNiSW o czym autorzy nierzetelnych tekstow w GW wcale nie piszą
            wprowadzając w błąd opinie akademicką dyskutującą o faktach
            wirtualnych a nie realnych".
            hm ... a skąd kolega tak dobrze zna zawartość tego projektu? chętnie byśmy go
            przeczytali. bo oprócz tego co było w GW jakoś cicho o samym projekcie. a może
            kolega sam ten projekt pisał? i stąd jego zaciekła obrona?
            • chilly Tak sobie myślę 27.03.08, 17:25
              Najlepszym podsumowaniem całej tej dyskusji jest to, iz toczy się
              ona na forum "Edukacja". Choć jest też przecież forum "Nauka". Nic
              konstruktywnego z naszych postów nie wynika (choć wiele pomysłów
              zasługiwałoby na uwagę), ale trochę sobie ulżymy.
          • hohvar Re: Co zamiast habilitacji? 27.03.08, 17:46
            "najgorszym rodzajem materii we wszechświecie jest człowiek".

            Niechaj to motto przywieszą sobie nad monitorem ci, którzy wypisują o
            rzetelnej/merytorycznej/obiektywnej ocenie dorobku, która nastąpi niechybnie po
            zniesieniu (tfu.., na psa urok) habilitacji.
            Przychylę sie do opinii dalataty: kto to będzie oceniał i jak? I kto będzie
            czuwał nad jakością tychże ocen (wszakże CK ma zniknąć, jak rozumiem, jako
            kolegium starców?).

            Zapłacić tyle pracowniom uczelni, żeby im się CHCIAłO pracować, publikować na
            światowym poziomie, to będą to robili. To jest jedyna motywacja! A kto wymyśla
            jakieś pseudonaprawy i quasi-rewolucje bez poparcie tego odpowiednim (np. w
            relacji do zarobków kierownika budowy czy hydraulika, wg średnich wyliczeń GUS
            za kwartał...) wzrostem pensji w nauce, jest zwyczajnym hochsztaplerem. Nie
            wierzę w reformy bez tego warunku (cokolwiek by tu jeszcze co poniektórzy napisali).

            I sprawa zasadnicza: może się narażę, ale śmiem twierdzić, że niemal NIKOMU tu
            nie zależy na jakiej abstrakcyjnej kondycji "polskiej nauki". Są różne grupki
            obrony własnych interesów, postrzeganych oczywiśce partykularnie, i jest to jak
            najbardziej normalne zrozumiałe. Mnie też obchodzi ta cała "polska nauka" o
            tyle, o ile mi płacą (zwłaszcza: ile mi płacą). Zmartwionych jej stanem ogólnym
            (agonalnym, niezbyt anglosaskim, i co tam jeszcze...) szczerze zazdroszczę
            sporych pokładów altruizmu:-)
            • khmara A kto teraz ocenia? 27.03.08, 21:19
              hohvar napisał:

              > Przychylę sie do opinii dalataty: kto to będzie oceniał i jak? I kto będzie
              > czuwał nad jakością tychże ocen (wszakże CK ma zniknąć, jak rozumiem, jako
              > kolegium starców?).

              A kto teraz ocenia i w jaki sposob???

              Kto bedzie ocenial habilitacje forumowego forda.ka, jak rozumiem,
              literaturoznawcy angielskiego??? W CK jest pieciu literaturoznawcow. Tak sie
              sklada, ze wszyscy sa polonistami. Czy to grono jest w ogole kompetentne, by
              wyznaczyc recenzenta zorientowanego w tematyce, jaka Ford.ka wybierze za temat
              swojej nie-polonistycznej habilitacji???
              • dalatata Re: A kto teraz ocenia? 27.03.08, 21:34
                khmaro ale wyrywasz z kontekstu - mysmy tu mowili o tzw. ukladach.

                nie mam pojecia czy grono jest kompetentne. a jelsi nie jest, to
                moze zawsze zapytac nie? wreszcie, zakladam ze jak ford.ka napisze
                habilitacje z literatury amerykanskiej lat 80tych, to sobie takie ck
                moze zagladanac na strony internetowe instytutow anglistyki polski
                wybrac katedry wspoleczesnej literatury amerykanskiej.

                co wiecej mozna dosc latwo argumentowac ze jest wiele wypadkow
                rowniez na swiecie calym, gdzie panel do tenury nie zna sie na
                niszowej specjalnosci delikwenta i musi zasiegnac jezyka. to jest do
                zrobienia.
                • khmara Re: A kto teraz ocenia? 27.03.08, 21:42
                  dalatata napisał:

                  > nie mam pojecia czy grono jest kompetentne. a jelsi nie jest, to
                  > moze zawsze zapytac nie? wreszcie, zakladam ze jak ford.ka napisze
                  > habilitacje z literatury amerykanskiej lat 80tych, to sobie takie ck
                  > moze zagladanac na strony internetowe instytutow anglistyki polski
                  > wybrac katedry wspoleczesnej literatury amerykanskiej.

                  Do takiego wyszukiwania sluzy baza nauka-polska.pl . Polowa
                  samodzielnych, ktorzy wg tej bazy reprezentuje moja specjalnosc zajmuje sie
                  czyms diametralnie roznym od mojej pracy. Glupio by bylo miec recenzenta, ktory
                  nie jest w stanie zrozumiec tekstu rozprawy. Ale skoro namaszczony przez CK
                  marksista moze oceniac filozofa katolickiego, bo takie przypadki juz byly, to
                  nie dziwi nic.
                  • dalatata Re: A kto teraz ocenia? 27.03.08, 21:54
                    to jednak nie zmienia tego, ze to nie tylko nasi luminarze z CK maja
                    czy moga miec tego typu problemy, prawda? i byc moze CK w
                    szczegolnosci ma tego typu problemy, bo musi sie zajmowac wieksza
                    iloscia specjalizacji, jednak nie jest to problem szczegolnie polski.
                    • khmara Re: A kto teraz ocenia? 27.03.08, 22:14
                      Jest to problem szczegolnie polski, poniewaz nie znam innego kraju, ktory
                      posiadalby organ administracji publicznej (przy premierze RP), zajmujacy sie
                      wyznaczaniem recenzentow prac naukowych. Recenzenci powinni spelniac dwa wymogi:
                      posiadac co najmniej stopien dr hab. oraz byc przypisani administracyjnie do tej
                      samej lub "pokrewnej" specjalnosci co oceniany. Specjalista od grzybow moze
                      oceniac prace o drzewach, bo jeden jest botanik i drugi jest botanik wg
                      klasyfikacji. Zwracam uwage, ze recenzent ocenia nie tylko dorobek, ale rowniez
                      sama rozprawe, czyli wymagane jest od niego przeczytanie ze zrozumieniem tekstu
                      naukowego z dziedziny, od ktorej nie musi byc specjalista.
    • andrexp Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 17:36
      A mnie wcale nie dziwi, że osoby bez habilitacji chca jej
      utrzymania, zaś profesorowie już niekoniecznie.
      Obecna habilitacja ma bowiem jedną wielka zaletę, a mianowicie daje
      możliwość awansu osobie zdolnej i pracowitej. Według obecnych
      wymagań wystarczy mieć serię dobrych publikacji, dołożyć przewodnich
      po nich i przygotować 3 wyklady (do wyboru). W efekcie można uzyskać
      habilitację już w 4 lata po doktoracie np. po zrealizowaniu dobrego
      grantu badawczego lub dłuższym stażu post-doc. Obecna habilitacja,
      czyli ocena dorobku jest procedurą jawną, co uniemożliwia
      zablokowanie jej uzyskania, a to w rezultacie daje realne
      perspektywy awansu młodym, zdolnym ludziom i dlatego rozumiem, że
      nie chcą jej zniesienia.
      Jak to będzie po jej zniesieniu nie wiadomo, ale bardzo być może, że
      bedzie konkurs na stanowisko profesora. Teraz też są konkursy i
      dobrze wiemy, jak wyglądają - nie ma żadnej przesłanki, że będą
      wyglądały inaczej, ba, mam pewność, że będą takie same - bo ludzi
      się wszak nie zmieni..., tylko, że konkurs będzie spośród kandydatów
      bez habilitacji i można mieć peność, że wygra go najlepszy znajomy
      królika..., a niejawna ocena dorobku przez zamkniętą komisję
      konkursową, nie będzie podlegać publicznej weryfikacji i może byc
      skrajnie "subiektywna". Przypuszczam więc, że zniesienie habilitacji
      dorowadzi jeszcze bardziej do rozwoju na uczelniech nepotyzmu i iych
      podobnych zjawisk, a mlodzi zdolni bez "znajomości" będą czekać do
      emerytury...
      • jakub11a Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 17:44
        no właśnie! zadziwia naiwna wiara, że zniesienie habilitacji jak za dotknięciem
        czarodziejskiej różdżki zlikwiduje wszelkie patologie polskiej nauki. wszelkie
        oceny, konkursy będą przecież robić ciągle Ci sami ludzie, te same komisje.
        zniknie tylko jedno kryterium oceny - rozprawa habilitacyjna.
        • chilly Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 18:55
          Przykłady można znaleźć dla udowodnienia każdej tezy. Także takiej,
          że jest cudownie. Na przykład:
          www.we.po.opole.pl/default.aspx?Krk=Wyk_hab
          (zwracam uwagę na habiltanta z roku 2006 - rocznik urodzenia bodajże
          1975). Zmiany SYSTEMOWE nie są jednak możliwe bez wprowadzenia do
          układu znacznie większych pieniędzy. I na badania, i na
          wynagrodzenia. Znaczna (2,5- lub 3-krotna) podwyżka pensji
          obwarowana ograniczeniem zatrudnienia do jednego etatu (z
          możliwością świadczenia w ramach tego etatu usług - edukacyjnych,
          naukowych - i dla innych uczelni). Tyle, że to oznacza
          natychmiastowy upadek większości uczelni prywatnych. No, chyba, że
          już są bardzo dobre, albo znacznie przebiją płacowo uczelnie
          państwowe. Oznacza to również konieczność zredukowania liczby
          studentów o co najmniej 1/3 (czy nie wystarczy nam 1,2-1,3 mln
          studentów?). I dlatego Pani Minister wybierze inne rozwiązanie. A
          najpewniej nie zrobi nic.
      • nfa05 Re: Habilitacja - tak, ale inna 27.03.08, 20:35
        andrexp to chyba jest korespondentem na Marsie ? Gdyby tak zajrzał
        na polską ziemie i zobaczył jak jest naprawde to by nie pisał tego
        co pisze. Widok z Marsa jest chyba 'do góry nogami' jak widać.
        • andrexp Re: Habilitacja - tak, ale inna 29.03.08, 09:43
          nfa05 napisała:

          > andrexp to chyba jest korespondentem na Marsie ? Gdyby tak zajrzał
          > na polską ziemie i zobaczył jak jest naprawde to by nie pisał tego
          > co pisze. Widok z Marsa jest chyba 'do góry nogami' jak widać.

          nfa jak zwykle, gdy nie ma argumentów posługuje się ogólnikową
          demagogią. Proszę o konkrety!
          Jestem na polskiej ziemi, choć kilka lat pracowalem naukowo za
          granicą. Czy nfa chce powiedzieć, ze w Polsce nie ma nepotyzmu,
          układów, że konursy na stanowiska uczelniane nie są ustawiane?
    • drojb Całkowicie zgadzam się z autorem art. 27.03.08, 19:18
      Należy zlikwidować ten pseudo-egzamin, a przyjęcie habilitacji dokonać oprzez
      ocenę opublikowanej pracy hab.
      • ford.ka Re: Całkowicie zgadzam się z autorem art. 27.03.08, 19:47
        Fajnie, że ktoś się z nim w końcu zgadza, tylko że wcześniej
        należałoby przeczytać artykuł i poznać poglądy PT Autora, które są
        dokładnie odwrotne. Ładnie proszę!
        Otóż zmiany zdaniem pana JK powinny być takie:
        Odrzucamy „ocena książki, kolokwium habilitacyjne, ocena dorobku i
        wykład zainteresowanego” i zamiast są „sama książka, ocena
        dotychczasowych publikacji i dyskusja nad habilitacyjną publikacją”.
        A zatem "ocena opublikowanej pracy hab." won, a "pseudo-egzamin"
        czyli kolokwium zastępujemy "dyskusją" czyli innym pseudo-egzaminem.
        Czy ktoś może podpowiedzieć, gdzie wysłać czlowieka, który potrafi
        pisać, ale czytać już nie?
        Caeterum censeo habilitacja delendam esse ;)
        • poetria Re: Całkowicie zgadzam się z autorem art. 28.03.08, 23:02
          Caeterum censeo habilitationem delendam esse ;)
    • ford.ka Jarosław Klejnocki - dorobek naukowy 27.03.08, 19:50
      Polecam:

      bibliografia.icm.edu.pl/g2/main.pl?lang=pl&imie=Jaros%B3aw&nazwisko=Klejnocki&id_rodzaju_roli=&a=1&rok=0&rokdo=0&id_typu_do
      konania=&id_jezyka=&lim=500&ord=1&search=Szukaj&mod=q
      • dalatata Re: Jarosław Klejnocki - dorobek naukowy 27.03.08, 20:04
        ale ma publikacji w Lampie....

        tyle ze ja nie wiem o co chodzi: czy to znaczy, ze on nie ma prawa
        miec pogladow i ich wypowiadac? i czy to ze nie ma dorobku
        akadmickiego, oznacza ze musi sie mylic?

        albo inaczej - czy gdyby napisal ze nie chce habiltacji, nie
        znalazlby sie ktos, kto by powiedzial: no tak, nie ma publikacji, to
        nie chce habilitacji. jak sie nie obrocisz tak zawsze..... z tylu.
        • ford.ka Re: Jarosław Klejnocki - dorobek naukowy 27.03.08, 20:13
          Z tego dorobku (zeby nie bylo - lubie czytac Klejnockiego, jak nie
          pisze o habilitacjach, i kupilem sobie nawet jego kryminal ;)
          wynika, ze on sie nadaje na "poet in residence", ale z habilitacja
          mu zupelnie nie po drodze.
          Studenci o nim dobrze pisza na www.ocen.pl wiec pewnie dydaktykiem
          tez jest niezlym. Ale naukowcem?
    • sendivigius Habilitacja to n 27.03.08, 20:19
      Sluchajac argumentow za utrzymaniem habilitacji musze im przyznac
      racje. Posiada ona same plusy dodatnie a nawet ujemne. Sprawila juz
      ona tyle dobra i doprowadzila do takiego rozkwitu polska nauke ze
      ta plodna idee nalezy tworczo rozwinac. Na habilitacji nie nalezy
      poprzestawac, nie tylko jej nie znosic ale wprowadzic nowy stopien,
      nazwijmy go roboczo beatyfikaja lub z angielskiego co dzis modne
      bjutifikacja. Po habilitacji osoba pragnaca dalej sie naukowo
      rozwijac bedzie musiala dokonac jakis cudow. W koncu ksiazke to
      kazdy pismienny umie napisac ale taki cud. Ze to mozliwe to chyba
      jasne taka na przyklad PO ciagle sprawia cud za cudem. Nie brak tez
      cudowanych dzieci, choc nie jestem przekonany ze czynnosci
      prowadzace do pojawienia sie ich za material cudu mozna
      zakwalifikowac.

      Tak czy inaczej bedzie super i juz mozna bedzie drukowac nowe
      wizytowki na przyklad

      dr hab. bjutif. Koziolek M, profesor University of Pacanow.

      Dodam tez ze rozwiaze to od dawna podnoszony problem finansowania
      nauki. Przypuszczam ze taki cud i skansen kazdy bedzie chcial
      obejrzec wiec mozna juz bukowac wycieczki i kroic tych glupich
      Amerykanow czy Anglikow co nawet o habilitacji nie slyszeli po 5 PLN
      od sztuki, uzbiera sie sporo a wtedy system jeszcze mozna ulepszyc.

      Badzmy szczerzy jak w armii jest 20 stopni to dlaczego w nauce tak
      malo, nauka nie gorsza. A dlaczego kazdy chodzi jak chce i kiedy
      chce, zajecia powinny sie rozpoczynac rozgrzewka, apelem porannym i
      zlozeniem raportu prze starszego doktora sztabowego do profesora
      mlodszego habilitowanego o dalszym doskonaleniu nauki polskiej.

      Odmaszerowac i wykonac!
      • adept_ltd Re: hm, kłopoty z rozumem? 27.03.08, 21:46
        ale o co chodzi autorowi?
        Spróbowałbym to wszystko powiedzieć inaczej - jak zwał, tak zwał, ale musi
        pozostać wymóg dorobku (spełniającego określone kryteria), a czy to będzie hab.,
        czy coś innego... ci, którzy nie chcą zajmować się nauką, mają mnóstwo
        możliwości, nie muszą czekać na zniesienie hab.
    • mrzorba Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 27.03.08, 22:36
      Moim skromnym zdaniem, to do promowania doktorow i awansu stanowisko
      pelnego profesora wystarczyc powinien doktorat, tyle ze podobny do
      anglosaskiego PhD (oceniany zewnetrznie). Czyli, ze trzeba:
      1. Zniesc habilitacje.
      2. Zniesc dozywotnie belwederskie profesury.
      3. Wprowadzic wyzsze wymagania na otrzymanie stopnia doktora (PhD).
      4. Profesor powinien byc jedynie kontraktowy (najwyzej tzw. tenure
      czyli kontrakt bezterminowy).
      5. I, co najwazniejsze, musza byc w Polsce otwarte, transparentne
      konkursy na kazde naukowo-dydaktyczne stanowisko na wyzszej uczelni:
      od asystenta do profesora. Te konkursy powinny byc centralnie
      oglaszane w prasie (np. w Wyborczej i Rzepie) i na Internecie, na
      stronie ministerstwa (oraz na NFA).
      Inaczej nie ma najmniejszych szans na uzdrowienie polskiej nauki...
      • adept_ltd Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 27.03.08, 22:56
        święte słowa... i jestem absolutnie za - tylko projekt nie zakłada tego, zakłada
        tylko zniesienie habilitacji - a to ona obecnie pełni (jednak) funkcję
        sprawdzenia dorobku...
      • maciejadam4 Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 26.05.08, 10:58
        ogólnie OK: do promowania doktorów i awansu na stanowisko
        profesora w zupełności wystarcza doktorat, a najważniejsze są
        bieżące osiągnięcia naukowo-dydaktyczne uwzględniajace trzy zakresy
        działalności:
        − działalność dydaktyczna i wychowawcza,
        − naukowa (artystyczna),
        − organizacyjna.
        Jestem za zniesieniem habilitacji, zniesieniem dożywotnich profesur
        a wprowadzeniem kontraktowych z określonym zadaniem, oceną i
        możliwością kontynuacji po uzyskaniu odpowiednich wyników.
        Co do transparentności konkursów nie wypowiadałbym się tak
        jednoznacznie. To jest jakieś wyjście, ale kto by je prowadził (skąd
        brać odpowiednich ludzi)
        A czy Polską Naukę nie powinien uzdrowić Rynek Edukacyjny?
        Pozwólmy studentom wybierać uczelnię, a nie róbmy rekrutacji za
        pieniądze podatników do jedynych - słusznych - publicznych.
        • nfao5 Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 05.06.08, 16:11
          Zgoda!
          Potrzebujemy w Polsce (jak i w całej prawie UE) gruntownej reformy
          nauki i szkolnictwa wyższego, w tym likwidacji takich iście
          feudalnych instytucji, wciąż obecnych w wielu krajach Unii, jak
          państwowe akademie nauk, habilitacja i dożywotnia profesura z
          państwowej nominacji, a także pełne otwarcie instytucji naukowych w
          krajach-członkach UE dla zagranicznych naukowców oraz liberalizacja
          przepisów w celu zwiększenia wewnątrz-krajowej i wewnątrz-unijnej
          mobilności kadry naukowej zarówno pionowej jak i poziomej. I jaki
          juz pisalem: w nauce powinni zostac tylko jej entuzjasci, stad
          postulat wyzszych plac dla naukowcow uwazam za chybiony. Polsce
          trzeba nie wiecej pieniedzy na nauke, a prywatyzacji 90% panstwowych
          uczelni, to jest wszystkich poza czolowymi uniwersytetami w glownych
          osrodkach akademickich kraju (W-wa, Krakow, Wroclaw, Poznan, Lodz,
          Lublin, Torun, Gdansk, Katowice i Szczecin). Najlepsze politechniki
          (W-wa, AGH, Gliwice, Wroclaw i kilka jeszcze innych) oraz SGH i SGGW
          powinny byc polprywatne (panstwo powino finansowac na nich tylko
          tzw. badania podstawowe), a reszta wyzszych uczelni (poza
          artystycznymi) w RP powinna byc zamknieta badz sprywatyzowana, aby
          nie obciazac nad miare podatnikow. A z podatkow powinno sie
          finansowac studentow, w zaleznosci od ich wynikow, a nie uczelnie. I
          wilk (student i wykladowca) i owca (podatnik) beda wtedy
          zadowoleni...
          • adept_ltd Re: Habilitacja -nie, raczej phi... 06.06.08, 16:32
            kilka dni pomyślał i wypracował teorię kadry naukowej - "zarówno pionowej, jak i
            poziomej", pozamykać okna na forum, bo nasz orzeł odleci...
            • nfao5 Re: Habilitacja -nie, raczej phi... 06.06.08, 19:48
              Nie moja wina ze nie odrozniasz mobilnosci pionowej (na wyzsze
              stanowisko) od poziomej (zmiana uczelni)... :(
              • dalatata Re: Habilitacja -nie, raczej phi... 07.06.08, 01:42
                Lesiu, ma pan racje: to zupelnie nie Pana wina ze adept tuman i nie pana
                rozumie. pan tak ogolnie jest chyba niezrozumiany....biedny jest pan, ale
                wiekszosc geniuszy byla nie zrozumiana. nalezy dodac, dla porzakdu, ze nie
                wszyscy niezrozumiani byli geniuszami, czasem po porostu pieprzyli od rzeczy.

                ale na pana temat sie nie wypowiadam w ogole. a jelsi juz, to powiezdialbym ze
                geniusz. na skale europejska! WRECZ EUGENIUSZ!!!
                • adept_ltd Re: Habilitacja -nie, raczej phi... 07.06.08, 08:29
                  myślę, że nie tyle EUgeniusz, ile AUSgeniusz... ;-)
                • mrzorba Re: Habilitacja -nie, raczej phi... 07.06.08, 10:06
                  'Adept' to oczywiscie tuman, ale ma tez prawo do wypowiedzi....
                  • adept_ltd Re: Habilitacja -nie, raczej phi... 07.06.08, 10:23
                    dziękuję
          • dalatata Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 01:39
            Panie Lesiu, to juz 6te miejsce w ktore wkleil pan swoje reformy. mysli pan ze
            powielanie ich spowoduje ze wszyscy sie rzuca na kolana i krzykna: Lesiatko,
            prowadz? wodzu na Kowno, pardon, na habilitacje?

            ja cos czuje, ze skoro pan mysli ze konferencje sie licza do dorobku, pan chce
            sobie dokotrat w Polsce wypracowac iloscia postow. to moze nie zadzialac....
            • mrzorba Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 10:04
              1. Reklamy tez sie powtarzaja. Mamy kapitalizm i wszystko co z nim
              jest zwiazane!
              2. Doktorat juz mam.
              3. Referaty wygloszone na konferencjach licza sie do dorobku w
              cywilizowanych krajach.
              • dalatata Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 10:29
                juz panu powiedzialem o konferenchjach. no licza sie. u magistrow tudziez ludzi
                ktorzy nie maja zadnego innego dorobku.
                • nfao5 Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 11:58
                  Jak juz pisalem - czemu na konferencjach referaty wyglaszaja ludzie
                  z naprawde duzym dorobkiem - mam tu na mysli glownie zagraniczne
                  konferencje na tzw. Zachodzie. Wybieram sie na takowa (BASEES) we
                  wrzesniu do Oxfordu, i z chcecia bym sie tam spotkal z dalatata.
                  lech.keller@gmail.com
                  • dalatata Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 12:16
                    Lesiatko drogie, juz panu napisalem. na konferencje jedzie sie po to, zeby sie
                    spotkac z innymi ludzmi. pogadac, zobaczyc co kto robi, ewentualnie cos
                    wyprobowac. nie licza sie te wystapeinia do dorobku, poza mlodymi pracownikami
                    nauki, ktorzy stawiaja pierwsze kroki naukowe i takie doswiadczenie jest dla
                    nich bardzo cenne.

                    a wszystko dlatego, ze udzial w konferencji jest zazwyczaj wypadkowa budzetu
                    konferencyjnego uczelni oraz budzetu samej konferencji, ktory wyznacza ilu
                    uczestnikow trzeba przyjac, by oplacic koszta konferencyjne. gdybys pan choc
                    jedna konferencje organizowal, to bys pan to wiedzial.

                    na BASEES nie bedzie mnie, bo to nie moja dzialka, panie Lesiu. gdybym byl,
                    chetnie bym pana przyszedl posluchac. oj chetnie.
                    • mrzorba Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 17:18
                      Podobno Pan w Anglii przebywasz.
                      Zapraszam wiec:
                      BASEES Study Group for Literature of the 20th Century and Beyond
                      Mansfield College, Oxford
                      Thursday 18th September 2008
                      09.00–10.45 Session 4: National Identity in the New European
                      Literature
                      Uilleam Blacker (SSEES/UCL)
                      Spatiality in Contemporary Ukrainian Literature
                      Lech Keller (Warsaw/Łódź, Poland)
                      The Decline of Stanislav Lem
                      Peter Morgan (Western Australia)
                      Ismail Kadare’s Critique of Albanian Socialism
                  • adept_ltd Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 12:32
                    hm, a co będziesz robił na tej konferencji???
                    • pr0fes0r Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 16:25
                      Z czystej ciekawości - jakiegoś linka do tej konferencji by można prosić?
                    • mrzorba Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 17:16
                      Thursday 18th September
                      09.00–10.45 Session 4: National Identity in the New European
                      Literature
                      Uilleam Blacker (SSEES/UCL)
                      Spatiality in Contemporary Ukrainian Literature
                      Lech Keller (Warsaw/Łódź, Poland)
                      The Decline of Stanislav Lem
                      Peter Morgan (Western Australia)
                      Ismail Kadare’s Critique of Albanian Socialism
                      www.dur.ac.uk/mlac/russian/
                  • dalatata Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 17:04
                    gdy Pr0fes0r poprosil o linka to az skoczylem ze mi to nie przyszlo do glowy
                    wczesniej......nastepny BASEES rzeczywiscie odbywa sie w Oxfordzie, jednak.... w
                    marcu 2009. oto link:
                    www.basees.org.uk/conference.shtml
                    Panie Lechu, znow bije pan piane i ego sobie pan pompuje. we wrzesniu to pan
                    mozesz ewentualnie abstrakt zlozyc i czekac czy go panu przyjma.





                    Lesiatko napisalo:

                    > Jak juz pisalem - czemu na konferencjach referaty wyglaszaja ludzie
                    > z naprawde duzym dorobkiem - mam tu na mysli glownie zagraniczne
                    > konferencje na tzw. Zachodzie. Wybieram sie na takowa (BASEES) we
                    > wrzesniu do Oxfordu, i z chcecia bym sie tam spotkal z dalatata.
                    > lech.keller@gmail.com
                    • adept_ltd Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 17:13
                      hm, jeśli Lesio jedzie na hulajnodze, to tak zdroworozsądkowo powinien wybrać
                      się właśnie we wrześniu tego roku...
                      • mrzorba Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 17:19
                        Zalosny jestes... :(
                        • adept_ltd Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 17:24
                          erudycyjne, ale Lesiu, te daty na programach nie zgadzają się, wyjeżdżasz we
                          wrześniu 2008, by zdążyć na wrzesień 2007???
                          • mrzorba Re: Habilitacja -nie, raczej PhD 07.06.08, 17:31
                            Jak pisalem: stdiujac slowianska kulture Anglicy stali sie
                            balaganiarzami jak my, Slowianie... ;)
                    • mrzorba BASEES 2008 07.06.08, 17:15
                      BASEES Study Group for
                      Literature of the 20th Century and Beyond
                      Mansfield College, Oxford
                      17–18 September 2007
                      Contemporary Literature
                      Thursday 18th September
                      09.00–10.45 Session 4: National Identity in the New European
                      Literature
                      Uilleam Blacker (SSEES/UCL)
                      Spatiality in Contemporary Ukrainian Literature
                      Lech Keller (Warsaw/Łódź, Poland)
                      The Decline of Stanislav Lem
                      Peter Morgan (Western Australia)
                      Ismail Kadare’s Critique of Albanian Socialism
                      www.dur.ac.uk/mlac/russian/
                      • dalatata Re: BASEES 2008 07.06.08, 17:25
                        a calym szacunkiem Panie Lechu, to nie jest konferencja BASEES.

                        to jest grupka ludzi, ktora sie spotyka pod franczyza BASEES.

                        a ten link to Durham to jest niby co?
                        • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 17:31
                          www.basees.org.uk/sg20.shtml
                          Teraz OK?
                          • mrzorba 700 07.06.08, 17:48
                            Zatkalo was, czy co?
                            www.basees.org.uk/sg20.shtml
                            • adept_ltd Re: 700 07.06.08, 18:03
                              raczej to drugie...
                              • mrzorba Re: 700 07.06.08, 18:05
                                Niemniej pala z umiejetosci szukania informacji na WWW...
                                www.basees.org.uk/sg20.shtml
                                • pr0fes0r Re: 700 07.06.08, 18:20
                                  Przepraszam, ale to nie jest konferencja BASEES, tylko pod egidą BASEES, a to
                                  jest różnica. Takich skrótów myślowych warto unikać, bo prowadzą do
                                  niepotrzebnych nieporozumień.
                                  • mrzorba Re: 700 07.06.08, 18:33
                                    A co za roznica? BASEES ja organizuje i firmuje, wiec o co chodzi?
                                    Zazdrosci wojt plebanowi, ze ten ostatni zostal pralatem?
                                    BASEES to spora organizacja. Ja biore udzial w konferencji, ktorej
                                    tematyka i lokalizacja mnie interesuje. Coz w tym zlego? Czyzby byly
                                    jakies zastrzezenia ze strony polskiej profesury do Oxford
                                    University? A moze do Mansfield College?
                                    www.mansfield.ox.ac.uk
                                    • dalatata Re: 700 07.06.08, 19:05
                                      roznica jest znaczna. glwonie dlatego, ze konferencja BASEES to dobra
                                      miedzynarodowa konferencja, na ktora trzeba sie dostac wysylajac porzadny
                                      abstrakt. na spotkanie takiej grupy mozna sie dostac bez wiekszych problemow.

                                      poza tym, gdyby dla pana nie bylo roznicy, nie klamalby pan ze jedzie na BASEES,
                                      implikujac glwona konferencje stowarzyszenia.

                                      i nie, nie zazdroszcze panu.
                                      • adept_ltd Re: 700 07.06.08, 19:30
                                        nie bądźmy już tacy małostkowi, uważam, że jak na magistra Kellera, to całkiem
                                        przyzwoita impreza, oby tylko zbyt szybko się na nim nie poznali tam...
                                        • mrzorba Re: 700 07.06.08, 19:33
                                          Alez z ciebie cham... :(
                                          • adept_ltd Re: 700 07.06.08, 19:37
                                            finezyjne...
                                            • mrzorba Re: 700 07.06.08, 19:43
                                              No coz, jestes bylym komuchem i tyle, bowiem tylko tacy robili
                                              kariery naukowe w PRLu... :(
                                      • mrzorba Re: 700 07.06.08, 19:33
                                        Prosze nie dorabiac faktow do panskiej teoryjki...
                                        To jest konferencja BASEES i tyle. I zgoda, moze nie ta najwieksza,
                                        ale zasze konferencja organizowana przez BASEES. Bralem udzial w
                                        podobnych w Australii, organizowanych przez ANZSA:
                                        www.cerc.unimelb.edu.au/anzsa/index.html
                                        www.arts.uq.edu.au/slccs/index.html?page=31455
                                        www.arts.uq.edu.au/slccs/index.html?page=31481&pid=31455#Authors_K
                                        Keller, Lech
                                        Lem's theory of science fiction: structures and sociology of the
                                        genre 17/1-2: 47-77

                                        • dalatata Re: 700 07.06.08, 19:36
                                          Panie Lechu, nie ma wiekszych i mniejszych konferencji BASEES. jest jedna. a pan
                                          jest klamca.
                                          • mrzorba Re: 700 07.06.08, 19:42
                                            Prosze mnie nie obrazac!
                                            Ponizej dane z oficjaklnej strony BASEES:
                                            www.basees.org.uk/sg20.shtml
                                            Conference 2008 Mansfield College, Oxford ::: 17-18 September 2008
                                            CONTEMPORARY LITERATURE
                                            Thursday 18 September
                                            09.00–10.45 Session 4: National Identity in the New European
                                            Literature
                                            Uilleam Blacker (SSEES/UCL): Spatiality in Contemporary Ukrainian
                                            Literature
                                            Lech Keller (Warsaw/Łódź, Poland): The Decline of Stanislav Lem
                                            Peter Morgan (Western Australia): Ismail Kadare’s Critique of
                                            Albanian Socialism
                                            • dalatata Re: 700 07.06.08, 20:51
                                              Lesiatko, juz panu mowilem ze sptkanie grupy studyjnej nie ma nic wspolnego z
                                              konferencja BASEES. to jest grupa dzialajaca w ramach stowarzyszenia i jako
                                              grupa moze sobie robic co chce.

                                              konferencja BASEES dziala na innych zasadach i rzadzi sie innymi regulami. jesli
                                              pan tego nie widzisz, to tylko pokazuje pana kompletna zasciankowosc akademicka.
                                              albo klamliwosc.

                                              wiecej sie na ten temat nie odezwe, bo o faktach sie nie rozmawia. konferencje
                                              BASEES znajdzie pan tu:
                                              www.basees.org.uk/conference.shtml
                                              innych nie ma.
                                              • mrzorba Re: 700 07.06.08, 20:58
                                                O faktach sie nie dyskutuje. Jak cie nie stac na przyjazd do Oxfordu
                                                to nie dorabiaj do tego calej ideologii... :(
                                                • dalatata Re: 700 07.06.08, 21:03
                                                  a co ma do tego to czy mnie stac czy nie?
                                                  jaka ideologia?! albo pan nie wie co mowi, albo klamie.
                                                  • mrzorba Re: 700 07.06.08, 21:56
                                                    Po prostu zwyczajnie klamiesz dalatato, podajac sie za wykladowce
                                                    brytyjskiego uniwersytetu, a tymczasem nie stac cie nawet na bilet
                                                    do Oxfordu... :(
                          • dalatata Re: BASEES 2008 07.06.08, 18:20
                            Panie Lechu, to nie zmienia faktu, ze Pan nie jedzie na BASEES, calkiem
                            przyzwoita konferencje miedzynarodowa, ale na malutkie jednodniowe spotkanie
                            malej grupki ludzi. i choc gratuluje funduszy na takie wydarzenia i zaproszenia
                            na nie, to nie jest BASEES.i tyle.
                            • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 18:28
                              1. To jest BASEES Conference 2008.
                              2. Jest ona 2-dniowa.
                              Prosze przeczytac raz jeszcze (link ponizej) nie upierac sie, jesli
                              nie ma Pan na 100% racji... :(
                              www.basees.org.uk/sg20.shtml
                              • dalatata Re: BASEES 2008 07.06.08, 18:32
                                Panie Lechu, na tym linku jest to:

                                Study Group for Literature of the Twentieth Century and Beyond

                                widzi to pan? takich group jest wiecej:
                                www.basees.org.uk/studygroups.shtml
                                wiec niech sie pan nie upiera.
                                • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 18:37
                                  I co z tego? To jest integralna czesc BASEES. To tak jakbym bral
                                  udzial w konferencji organizowanej przez IBS PAN, a Pan by sie
                                  upieral, ze to nie jest konferencja PANu, albo jak bylem ostatnio na
                                  konferencji organizowanej przez Wydzial Ekonomii i Zarzadzania
                                  Uniwersytetu Szczecinskiego, to nie byla to konferencja organizowana
                                  przez Uniwersytet Szczecinski? Nie badz Pan smieszny... :(
                                  • adept_ltd Re: BASEES 2008 07.06.08, 18:49
                                    a bo Pan Lesio ma definicję wiarygodności pojmowanej jako podpisanie się
                                    nazwiskiem (jak pamiętam Foucaulta, to w antyku tak to było, ale dotyczyło
                                    arystokracji...), a nie jako wierności faktom, więc może w istocie nie ma się
                                    czego czepiać Lesia? On sobie jedzie i tyle...
                                    • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 18:52
                                      Niestety, bez znajomosci nazwiska weryfikacja jest niemozliwa...
                                      • adept_ltd Re: BASEES 2008 07.06.08, 18:59
                                        Panie Lesiu, coś ma pan dziwne inklinacje między SB a IPN, tylko by pan
                                        weryfikował...nawyk?
                                        • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 19:25
                                          W kapitalizmie weryfikuje rynek. Ale w polskiej nauce wciaz mamy
                                          komune... :(
                                          • adept_ltd Re: BASEES 2008 07.06.08, 19:29
                                            ale wie pan panie Lesiu, z komuny to bardziej pan niż ja...
                                            • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 19:36
                                              Czyzby? Ja z "komuny" musialem wyjechac w roku 1981... I jestem za
                                              prywatyzacja i odbolszewizacja polskiej nauki... I mam zachodnie PhD
                                              i MA. A ty, stary komuchu, co masz poza stara legitymacja PZPR?
                                              • adept_ltd Re: BASEES 2008 07.06.08, 19:53
                                                Lesiu, legitymację partyjną to ty miałeś w handlu zagranicznym, dość ubeckiej
                                                instytucji i pewnie zwiałeś przed Solidarnością w 81, a ja zaczynałem studia w
                                                88, więc co mi tu pieprzysz
                                                • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 19:59
                                                  Widze, ze stac cie tylko na chamskie ataki ad personam. Kto z
                                                  komuchow uciekal z PRLu? A ty studiowales WYLACZNIE u PRLowskiej,
                                                  komuszej profesury, wiec twe dyplomy sa goowno warte... :(
                                                  • adept_ltd Re: BASEES 2008 07.06.08, 20:24
                                                    jak moi Profesorowie wydawali książki, to Lesio pewnie wydawał kolegów, a teraz
                                                    stał się wojującym antykomunistą...
                                                  • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 20:39
                                                    Wydawali ksiazki chwalace tow. Lenina, a wczesniej tez i Stalina.
                                                    Komuna awansowala takze z zapalem swych wrogow a komunistow
                                                    wyrzucala, jak mnie, na emigracje na Zachod... Nie widzisz, ze sie
                                                    kompromitujesz?
                                                  • mrzorba Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 20:51
                                                    ... malolaty, ktorych rodzice nie puszcza na konferencje do Oxfordu,
                                                    a jedyne co kiedykolwiek w zyciu napisali to wypracowania na
                                                    temat "Czemu Adam Mickiewicz Wielkim Wieszczem byl"... :(
                                                  • dalatata Re: Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 20:54
                                                    a Lesiu to tak wybitny naukowiec, ktory potrafi pojechac na konferencje ktorej
                                                    nie ma!!

                                                  • adept_ltd Re: Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 20:59
                                                    tylko czy potrafi z niej wrócić?
                                                  • mrzorba Re: Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 21:04
                                                    Nie twoje zmartwienie...
                                                  • adept_ltd Re: Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 21:10
                                                    wie pan co panie Lesiu, ja już wiem - pan jest po prostu głupi i stąd to całe
                                                    zamieszanie, niemniej cieszę się, że pan istnieje, naprawdę przednia zabawa,
                                                    zdrowia życzę
                                                  • mrzorba Re: Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 21:57
                                                    Glupek to jest ten, co widzi napisane jak byk CONFERENCE, a udaje,
                                                    ze tego nie widzi... :(
                                                  • dalatata Re: Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 22:05
                                                    alez pan jestes upierdliwy. ja nie twierdze, ze pan nie jedzie na konferencje.
                                                    ja twierdze, ze wbrew temu co pani powiedzial wczesniej, nie jedzie pan na
                                                    konferencje BASEES.

                                                    a powiedzial pan to, zebyy sobie szyku zadac, a tu nie wyszlo....
                                                  • mrzorba Re: Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 23:16
                                                    Jade do Mansfield College w Oxfordna konferencjke organizowana przez
                                                    BASEES. Koniec i kropka. Strona ponizej jest wyraznie firmowana przez
                                                    BASEES: British Association for Slavonic and East European Studies
                                                    www.basees.org.uk/sg20.shtml
                                                    Study Group for Literature of the Twentieth Century and Beyond
                                                    Conference 2008 ::: Background
                                                    Conference 2008
                                                    Mansfield College, Oxford ::: 17-18 September 2008
                                                    CONTEMPORARY LITERATURE
                                                    Download: Programme ::: Conference Booking Form ::: Accommodation
                                                    Request

                                                    Wednesday 17 September

                                                    13.00–14.00 Lunch/Registration

                                                    14.00–15.15 Session 1: Russian Literature, Now and Then

                                                    Rolf Hellebust (Nottingham): Russian Anti-Literature, from Then to
                                                    Now
                                                    Tatiana Bonch-Osmolovskaya (New South Wales, Australia): Novelty and
                                                    Tradition in Contemporary Russian Combinatorial Literature
                                                    15.15–16.30 Session 2: History and Contemporary Serbian Literature

                                                    David Norris (Nottingham): Haunted Sites and Uncanny Histories
                                                    Vladislava Ribnikar (Nottingham): Private Lives and National Duty
                                                    16.30–16.45 Tea

                                                    16.45–18.00 Session 3: Contemporary Russian Literary byt

                                                    Oliver Ready (Wolfson College, Oxford): Aleksei Slapovsky and the
                                                    Art of Adapting
                                                    Joanne Shelton (Bath): The Publishing Environment in Twenty-First
                                                    Century Russia
                                                    18.00 Business Meeting

                                                    19.00 Dinner



                                                    Thursday 18 September

                                                    08.00–09.00 Breakfast

                                                    09.00–10.45 Session 4: National Identity in the New European
                                                    Literature

                                                    Uilleam Blacker (SSEES/UCL): Spatiality in Contemporary Ukrainian
                                                    Literature
                                                    Lech Keller (Warsaw/Łódź, Poland): The Decline of Stanislav Lem
                                                    Peter Morgan (Western Australia): Ismail Kadare’s Critique of
                                                    Albanian Socialism
                                                    10.45–11.00 Coffee

                                                    11.00–1.00 Session 5: National Identity in Contemporary Russian
                                                    Literature

                                                    Nicolas Dreyer (St Andrews): Homo custodiensis: the Imprisonment
                                                    Theme in Tuchkov and Sorokin
                                                    Peter Barta (Surrey): ‘Contemporary’ Representation of Black People
                                                    in Post-Soviet Russian Literature
                                                    Sally Dalton-Brown (Melbourne, Australia): Beyond the Collusive
                                                    Metaphysics of Nationalism? National Identity Destroyed and Denied
                                                    in Kurkov, Makanin, Pelevin and Petrushevskaia
                                                    13.00 Lunch and End of Conference


                                                    ---------------------------------------------------------------------
                                                    -----------

                                                    Study Group for Literature of the Twentieth Century and Beyond
                                                    Background

                                                    The Twentieth-Century Study Group meets annually for a two-day
                                                    conference at Mansfield College, Oxford in September. In 2000, the
                                                    study group devoted its meeting at Mansfield College to 'exile and
                                                    emigration'. In 2001 there was a symposium on the Booker Prize in
                                                    Bristol in July. In 2002, a conference held in Oxford was devoted to
                                                    Contemporary Women's Writing. The 2003 conference was devoted to the
                                                    theme of Literature and Nation. In 2004 the conference
                                                    addressed 'Chekhov's Legacy in Russian Culture of the 20th century
                                                    and beyond', to mark the centenary of Chekhov's death. In 2006 the
                                                    meeting was devoted to poetry and in 2007 it chose as theme "The
                                                    Writer as Critic".

                                                    The group is currently organised by Dr Alastair Renfrew of the
                                                    University of Durham.


                                                    ---------------------------------------------------------------------
                                                    -----------

                                                    Dr Alastair Renfrew
                                                    Reader in Russian
                                                    School of Modern Languages & Cultures
                                                    Durham University
                                                    Elvet Riverside
                                                    Durham DH1 3JT

                                                    Site maintained by Birgit Beumers
                                                    Updated: 02 Jun 08
                                                  • mrzorba Z faktami sie nie dyskutuje! 07.06.08, 23:51
                                                    Jade do Mansfield College w Oxford na konferencje organizowana przez
                                                    BASEES. Koniec i kropka. Strona ponizej jest wyraznie firmowana przez
                                                    BASEES: British Association for Slavonic and East European Studies
                                                    www.basees.org.uk/sg20.shtml
                                                    Study Group for Literature of the Twentieth Century and Beyond
                                                    Conference 2008
                                                    Mansfield College, Oxford ::: 17-18 September 2008
                                                    CONTEMPORARY LITERATURE
                                                    Programme ::: Conference Booking Form ::: Accommodation Request
                                                  • adept_ltd Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 00:04
                                                    Lesiu, wklej to jeszcze kilka razy, a dostaniesz piątkę z copy-past...naprawdę
                                                    jesteś wspaniały...
                                                  • dalatata Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 00:25
                                                    Lesiateczko drogie, to nie jest organizowanie przez BASEES. to jest ogranizowane
                                                    przez jedna ze Study groups w ramach BASEES. to co innego. kwiatuszku nie
                                                    denerwuj sie. hipopotamku sliczny! (widzi pan jak pieknie do pana mowie, zeby
                                                    tylko sie pan nie denerowal). Skarbie australijski - jedzie pan na piekna
                                                    konferencje organizowana przez study group.

                                                    mozemy sie co do tego zgodzic? bardzo pana prosze. rozyczko polskich
                                                    nostryfikacji!!! cudzie australisjskich doktorow. wiezo lemologii swiatowej.
                                                    mount everscie ekonomii polskiej. innymi slowy: pimpusiu.

                                                    i ja osobiscie czekam na sprawozdanie z tej konferencji i z sukcesu ktory nasz
                                                    forumowy kolega i ucony odniosl. i mowie to szczerze i bez przekasu. zycze
                                                    powodzenia.
                                                  • mrzorba Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 09:55
                                                    I co za roznica? Jadac na duza konferencje uczestniczy sie na ogol
                                                    tylko w paru sesjach plenarnych a pozniej tez tylko w tzw. panelach.
                                                    Wiec o co chodzi? Ta konferencja, o ktorej tu mowimy, zorganizowana
                                                    zostala przez BASEES i tyle... To tak jakby powidziec, ze jesli
                                                    konferencje organizuje, dajmy na to, IBS PAN, to nie jest to
                                                    konferencja organizowana przez PAN, albo ze jesli konferencje
                                                    organizuje Wydzial Ekonomii UW, to nie jest to konferencja
                                                    organizowana przez UW... Nie widzisz swej smiesznosci, dalatato? Aby
                                                    mi "dolozyc" zaplatales sie w same sprzecznosci, bowiem Diabel
                                                    siedzi, jak wiadomo, w szczegolach...
                                                  • dalatata Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 10:41
                                                    i wlasnie o o to chodzi Lesiatko.na tej konferencji nie ma plenarnych i paru
                                                    paneli. bo to jest bardzo mala konfrencja. a pan sie podszywal pod te glowna, na
                                                    ktorej jest kilkaset. ja moge byc smieszny, ale to pan bije piane.
                                                  • mrzorba Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 10:52
                                                    Pod nic sie nie podszywalem, i nie moja wina, ze jest balagan w
                                                    linkach. W nauce nie liczy sie ilosc a jakosc, wiec nie wiem na
                                                    jakiej to podstawie prof. Dalatata wysuwa hipoteze o wyzszosci
                                                    duzych konferencji nad malymi...
                                                    I wciaz zapraszam na moj referat...
                                                  • adept_ltd Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 11:04
                                                    Panie Lesiu - manipuluje Pan swoimi wypowiedziami (albo - w innym języku łże
                                                    Pan). Nie chodziło o zamieszanie w linkach (czyżby uległ mu Pan i żył w
                                                    nieświadomości, na jaką konferencję się zgłosił...), tylko o to, że podszywa Pan
                                                    jedną konferencję pod drugą (u nas np. IBL PAN robi taką jedną mega, na którą
                                                    się jeździ tylko na zaproszenie, ale można sobie powiedzieć - jadę na iblowską,
                                                    sugerując, że chodzi właśnie o tę...); podobnie manipuluje Pan, mówiąc, że
                                                    chodzi o wyższość wielkich konferencji nad małymi - nie: chodzi o wyższość
                                                    prestiżowych nad tymi, powiedzmy, mniej prestiżowymi.

                                                    Pozdrawiam na niedzielę i mam nadzieję, że wzniesie się Pan na poziom wyższy od:
                                                    "chcesz w mordę" bądź "jesteś chamem"
                                                  • mrzorba Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 12:00
                                                    Laskawie prosze zauwazyc, ze to nie ja zaczalem te pyskowke, ale
                                                    jako czlowiek dalem sie poniesc uczuciom... ;)
                                                  • adept_ltd Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 14:00
                                                    Panie Lesiu,jako naukowiec domagam się ścisłości - to nie ja chciałem dać Panu w
                                                    mordę, co więcej, domagałem się (wskazując nawet miejsce),by spróbował dać mi
                                                    Pan w mordę...prawda?
                                                  • mrzorba Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 14:26
                                                    Akurat w waleniu po mordzie to ja jstem dosc dobry. I jestem szybki -
                                                    dowale i uciekne przed rewanzem... ;)
                                                  • adept_ltd Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 15:44
                                                    nie zdążyłby Pan, zapewniam :-), Dalatata słusznie przestrzegał, oglądał kiedyś
                                                    filmiki szkoleniowe z sekcji, w której trenowałem...
                                                  • mrzorba Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 17:33
                                                    Poczul bys tylko silny bol, i obudzil sie w karetce pogotowia...
                                                  • mrzorba A na serio: 08.06.08, 14:27
                                                    To moim zdaniem tylko rynek moze OBIEKTYWNIE zweryfikowac wyzsze
                                                    uczelnie. Inaczej mozna miec dobre panstwowe uczelnie, ale tylko za
                                                    cene nakladow niewspolmiernie wiekszych, niz to jest spolecznie
                                                    niezbedne (marnotrawstwo nakladow). Jak inaczej, jak nie przez
                                                    rynek, mozna obiektywnie porownac EFEKTYWNOSC EKONOMICZNA nakladow
                                                    na wyzsze uczelnie? Skad biurokrata ma wiedziec, ze nalezy lozyc na
                                                    uczelnie X a nie Y, jesli jakakolwiek urzedowa ocena tychze uczelni
                                                    oparta jest na zestawie niekompatybilnych wskaznikow (lepszy
                                                    stosunek pracownikow naukowych do studentow okupiony musi byc np.
                                                    gorszymi wskaznikami kosztow). Stad jedyna rada to sprywatyzowac
                                                    wyzsze uczelnie - wytworzy sie wtedy miedzy nimi realna rywalizacja:
                                                    jedne beda wtedy naturalnie szukac sukcesu w niszy wysokiej jakosci
                                                    edukacji i wysokiego czesnego (Harvard, Yale, MIT dla "upper class"
                                                    i "upper middle class") a inne w niszy niskiej jakosci edukacji i
                                                    niskiego czesnego (male prowincjonalne koledze dla "working class"
                                                    i "lower midle class"). Inaczej wszystko bedzie zalezec, jak dzis,
                                                    od znajomosci i ukladow, a nie od kwalifikacji kadry naukowej...
                                                    Biurokraci sa bowiem z natury przekupni i omylni, a tylko rynek nie
                                                    jest mozliwy do przekupienia... A dowod empiryczny jest taki, ze
                                                    najlepsze uczelnie na swiecie sa prywatne: W rankingu 2008 U.S. News
                                                    & World Raport, 20 pierwszych miejsc zajmują uczelnie prywatne, a
                                                    dopiero na 21 miejscu jest Uni. California w Berkeley (stanowy).
                                                    Podobne wyniki ma tez ranking TES i inne liczace sie swiatowe
                                                    rankingi. Z checia sie zajme dokladniejsza analiza tego zagadnienia,
                                                    ale to wymaga wiecej czasu i wspolpracy...
                                                  • khmara Na serio, to prosze odrobic zadanie domowe 08.06.08, 14:37
                                                    Najlepsze uczelnie swiata w 2007:
                                                    ed.sjtu.edu.cn/rank/2007/ARWU2007_Top100.htm
                                                    Prosze sprawdzic, ktore sa panstwowe, a ktore prywatne. Linki do stron domowych
                                                    tych uczelni ma Pan podane na stronie rankingu.
                                                  • mrzorba Re: Na serio, to prosze odrobic zadanie domowe 08.06.08, 17:32
                                                    Juz pisalem: Berkeley - kto jest jego prawnym wlascicielem, jaki
                                                    jest jego status, kto tam jest najwazniejszy (np. w australijskich
                                                    uniwerytetach najwazniejszy jest np. Vice-Chancellor, a nie
                                                    Chancellor), skad on bierze srodki na swa dzialanosc, jaki wplyw
                                                    maja na jego dezycje wladze stanowe, a jakie fedralne, a jaki
                                                    lokalne (municypalne) itd. Wiec jak widac, to jest caly powazny
                                                    program badawczy obliczony na tygodnie, jak nie miesiace, a nie na
                                                    godziny, jakby chial tego khmara - ignorant w zakresie
                                                    administracji, prawa, zarzadzania, ekonomii i polityki... :(
                                                  • khmara Re: Na serio, to prosze odrobic zadanie domowe 08.06.08, 17:47
                                                    Wiem, ze pisze Pan o tym co najmniej w pieciu miejscach, ale niezmiennie powtorze:

                                                    Alez Pan ma odpowiedziec na proste pytanie: stanowy czy prywatny?
                                                    Moze wikipedia pomoze:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Public_university#United_States
                                                    Ja cierpliwie poczekam na wyniki Panskich badan pierwszej setki uniwersytetow
                                                    swiatowych w 2007 roku i co jakis czas ponowie pytanie.

                                                    Prosze spokojnie zajac sie praca nad projektem, ja sie chwilowo musze zajac wlasna.
                                                  • mrzorba Re: Na serio, to prosze odrobic zadanie domowe 08.06.08, 17:59
                                                    Jak pisalem, nie jest to temat, na badanie ktorego mam szczegolna
                                                    ochote. Jesli chcesz obalic ma robocza hipoteze, ze prywatne jest
                                                    lepsze w nauce niz panstwowe, to droga wolna - przeanalizuj dane i
                                                    wykaz, ze nie mam racji!
                                                  • khmara Re: Na serio, to prosze odrobic zadanie domowe 08.06.08, 18:02
                                                    Pan nie ma racji, poniewaz nie przedstawil Pan zadnych wiarygodnych danych. Tak
                                                    to dziala w nauce - obowiazek przeprowadzenia dowodu spoczywa na autorze
                                                    twierdzenia.
                                                  • mrzorba Re: Na serio, to prosze odrobic zadanie domowe 08.06.08, 18:33
                                                    Przepraszam, ale przedstawilem. To do Pana nalezy teraz wykazanie,
                                                    ze moja robocza hipoteza oparta byla na niewlasciwych przeslankach...
                                                  • khmara Re: Na serio, to prosze odrobic zadanie domowe 08.06.08, 19:01
                                                    mrzorba napisała:

                                                    > Przepraszam, ale przedstawilem.

                                                    Mozna wiedziec gdzie? Poprosze o nazwy tych uczelni.
                                                  • mrzorba Ad Khmara 08.06.08, 20:18
                                                    1. Przenalizowalem wiele rankingow uczelni wyszszych i we wszystkich
                                                    przoduja (jak na razie) prywatne uczelnie z USA.
                                                    2. Moj poglad wygalszam w oparciu o posiadane dane.
                                                    3. Pan widzial tylko jeden ranking, a ja conajmniej kilka.
                                                    4. Jak pisalem: aby te statystyki sporzadzic, trzeba sporo czasu.
                                                    5. Moja hipoteza robocza opiera sie nie na moim "widzi mi sie",a na
                                                    analizie wielu rankingow w okresie wielu lat.
                                                    6. Nie mam najmniejszego zamiaru Pana do niczego przekonywac,
                                                    albowiem Pana zdanie sie w ogole nigdzie nie liczy.
                                                    7. Uwierzyc to moze Pan w Niepokalane Poczecie, a nie w fakt, jakim
                                                    jest wyzszosc prywatnych uczelni nad panstwowymi w czolowce
                                                    swiatowej.
                                                  • khmara Re: Ad Khmara 08.06.08, 20:30
                                                    Ja skromnie poprosze o nazwy tych 20 najlepszych uczelni swiata, wtedy mozemy
                                                    dalej rozmawiac.

                                                    > 6. Nie mam najmniejszego zamiaru Pana do niczego przekonywac,
                                                    > albowiem Pana zdanie sie w ogole nigdzie nie liczy.

                                                    To niechze Pan pisze pamietnik, zamiast sie wypowiadac publicznie.
                                                  • mrzorba Re: Ad Khmara 08.06.08, 23:07
                                                    I Ranking Business Schools z r. 2008 U.S. News & World Raport
                                                    1 Harvard University Boston, MA
                                                    1 Stanford University Stanford, CA
                                                    3 University of Pennsylvania (Wharton) Philadelphia, PA
                                                    4 Massachusetts Institute of Technology (Sloan) Cambridge, MA
                                                    4 Northwestern University (Kellogg) Evanston, IL
                                                    4 University of Chicago Chicago, IL
                                                    7 Dartmouth College (Tuck) Hanover, NH
                                                    7 University of California--Berkeley (Haas) Berkeley, CA
                                                    9 Columbia University New York, NY
                                                    10 New York University (Stern) New York, NY
                                                    11 University of California--Los Angeles (Anderson) Los Angeles, CA
                                                    12 University of Michigan--Ann Arbor (Ross) Ann Arbor, MI
                                                    13 Yale University New Haven, CT
                                                    14 Cornell University (Johnson) Ithaca, NY
                                                    14 Duke University (Fuqua) Durham, NC
                                                    17 Carnegie Mellon University (Tepper) Pittsburgh, PA
                                                    18 University of Texas--Austin (McCombs) Austin, TX
                                                    19 University of North Carolina--Chapel Hill (Kenan-Flagler) Chapel
                                                    Hill, NC
                                                    20 Indiana University--Bloomington (Kelley) Bloomington, IN

                                                    II Times Higher Education - QS World University Rankings 2007
                                                    1 HARVARD University United States
                                                    2= YALE University United States
                                                    2= University of OXFORD United Kingdom
                                                    2= University of CAMBRIDGE United Kingdom
                                                    5 Imperial College LONDON United Kingdom
                                                    6 PRINCETON University United States
                                                    7= University of CHICAGO United States
                                                    7= CALIFORNIA Institute of Technology (Calt... United States
                                                    9 UCL (University College LONDON) United Kingdom
                                                    10 MASSACHUSETTS Institute of Technology (M... United States
                                                    11 COLUMBIA University United States
                                                    12 MCGILL University Canada
                                                    13 DUKE University United States
                                                    14 University of PENNSYLVANIA United States
                                                    15 JOHNS HOPKINS University United States
                                                    16 AUSTRALIAN National University Australia
                                                    17 University of TOKYO Japan
                                                    18 University of HONG KONG Hong Kong
                                                    19 STANFORD University United States
                                                    20= CORNELL University United States

                                                    III Institute of Higher Education, Shanghai Jiao Tong University
                                                    2005:
                                                    1 Harvard Univ Americas USA
                                                    2 Univ Cambridge Europe UK
                                                    3 Stanford Univ Americas USA
                                                    4 Univ California - Berkeley Americas USA
                                                    5 Massachusetts Inst Tech (MIT) USA
                                                    6 California Inst Tech Americas USA
                                                    7 Columbia Univ Americas USA
                                                    8 Princeton Univ Americas USA
                                                    9 Univ Chicago Americas USA
                                                    10 Univ Oxford Europe UK
                                                    11 Yale Univ Americas USA
                                                    12 Cornell Univ Americas USA
                                                    13 Univ California - San Diego Americas USA
                                                    14 Univ California - Los Angeles Americas USA
                                                    15 Univ Pennsylvania Americas USA
                                                    16 Univ Wisconsin - Madison Americas USA
                                                    17 Univ Washington - Seattle Americas USA
                                                    18 Univ California - San Francisco Americas USA
                                                    19 Johns Hopkins Univ Americas USA
                                                    20 Tokyo Univ Asia/Pac 1 Japan


                                                  • khmara Re: Ad Khmara 08.06.08, 23:56
                                                    Wklejam kolejny raz:

                                                    Uniwersytety publiczne na pierwszej liscie:

                                                    University of California
                                                    University of Michigan
                                                    University of Texas
                                                    University of North Carolina
                                                    Indiana University

                                                    Nie jest wiec prawda, ze 20 najlepszych uczelni amerykanskich to uczelnie
                                                    prywatne. Cbdu.
                                                  • mrzorba Re: Ad Khmara 09.06.08, 09:52
                                                    5 na 20 czyli 1/4 czyli 25%. Inaczej 75% z czolowki jest PRYWATNE!
                                                  • khmara Re: Ad Khmara 08.06.08, 20:39
                                                    Po raz piaty, choc bez nadziei na cien zrozumienia:

                                                    Niechze Pan ujawni wreszcie te posiadane dane - nazwy 20 najlepszych uczelni
                                                    swiata, na ktore sie Pan powoluje!

                                                    Jak Pan nie zamierza mnie do niczego przekonywac, to niech Pan spisuje swoje
                                                    "hipotezy robocze" w pamietniku, a nie na publicznym forum.
                                                  • mrzorba Re: Ad Khmara 08.06.08, 23:07
                                                    Raz jeszcze:
                                                    1) Ranking Business Schools z r. 2008 U.S. News & World Raport
                                                    1 Harvard University Boston, MA
                                                    1 Stanford University Stanford, CA
                                                    3 University of Pennsylvania (Wharton) Philadelphia, PA
                                                    4 Massachusetts Institute of Technology (Sloan) Cambridge, MA
                                                    4 Northwestern University (Kellogg) Evanston, IL
                                                    4 University of Chicago Chicago, IL
                                                    7 Dartmouth College (Tuck) Hanover, NH
                                                    7 University of California--Berkeley (Haas) Berkeley, CA
                                                    9 Columbia University New York, NY
                                                    10 New York University (Stern) New York, NY
                                                    11 University of California--Los Angeles (Anderson) Los Angeles, CA
                                                    12 University of Michigan--Ann Arbor (Ross) Ann Arbor, MI
                                                    13 Yale University New Haven, CT
                                                    14 Cornell University (Johnson) Ithaca, NY
                                                    14 Duke University (Fuqua) Durham, NC
                                                    17 Carnegie Mellon University (Tepper) Pittsburgh, PA
                                                    18 University of Texas--Austin (McCombs) Austin, TX
                                                    19 University of North Carolina--Chapel Hill (Kenan-Flagler) Chapel
                                                    Hill, NC
                                                    20 Indiana University--Bloomington (Kelley) Bloomington, IN

                                                    2) Times Higher Education - QS World University Rankings 2007
                                                    1 HARVARD University United States
                                                    2= YALE University United States
                                                    2= University of OXFORD United Kingdom
                                                    2= University of CAMBRIDGE United Kingdom
                                                    5 Imperial College LONDON United Kingdom
                                                    6 PRINCETON University United States
                                                    7= University of CHICAGO United States
                                                    7= CALIFORNIA Institute of Technology (Calt... United States
                                                    9 UCL (University College LONDON) United Kingdom
                                                    10 MASSACHUSETTS Institute of Technology (M... United States
                                                    11 COLUMBIA University United States
                                                    12 MCGILL University Canada
                                                    13 DUKE University United States
                                                    14 University of PENNSYLVANIA United States
                                                    15 JOHNS HOPKINS University United States
                                                    16 AUSTRALIAN National University Australia
                                                    17 University of TOKYO Japan
                                                    18 University of HONG KONG Hong Kong
                                                    19 STANFORD University United States
                                                    20= CORNELL University United States

                                                    3) Institute of Higher Education, Shanghai Jiao Tong University 2005:
                                                    1 Harvard Univ Americas USA
                                                    2 Univ Cambridge Europe UK
                                                    3 Stanford Univ Americas USA
                                                    4 Univ California - Berkeley Americas USA
                                                    5 Massachusetts Inst Tech (MIT) USA
                                                    6 California Inst Tech Americas USA
                                                    7 Columbia Univ Americas USA
                                                    8 Princeton Univ Americas USA
                                                    9 Univ Chicago Americas USA
                                                    10 Univ Oxford Europe UK
                                                    11 Yale Univ Americas USA
                                                    12 Cornell Univ Americas USA
                                                    13 Univ California - San Diego Americas USA
                                                    14 Univ California - Los Angeles Americas USA
                                                    15 Univ Pennsylvania Americas USA
                                                    16 Univ Wisconsin - Madison Americas USA
                                                    17 Univ Washington - Seattle Americas USA
                                                    18 Univ California - San Francisco Americas USA
                                                    19 Johns Hopkins Univ Americas USA
                                                    20 Tokyo Univ Asia/Pac 1 Japan


                                                  • adept_ltd Re: Ad Khmara 08.06.08, 23:12
                                                    powtórzyłbym to jeszcze ze dwa razy i będzie w sam raz
                                                  • khmara Malo bylo? 08.06.08, 23:58
                                                    A niechze pan poszuka w wikipedii i prezestanie spamowac:

                                                    Nie jest prawda, ze 20 najlepszych uczelni amerykanskich to uczelnie prywatne. Cbdu.
                                                  • khmara Re: Malo bylo? 09.06.08, 00:08
                                                    Za zadanie domowe, ktore de facto ja wykonuje za Pana ma Pan u mnie pale z
                                                    plusem. Oznajmiam, ze na kolejne posty na ten temat nie odpowiem.
                                                  • mrzorba Re: Malo bylo? 09.06.08, 09:55
                                                    1. Pala to sobie walnij w ten twoj pusty leb...
                                                    2. Na razie to ja, nie wiem czemu, odpowiadam na zaczepki Khmary...
                                                  • mrzorba Re: Malo bylo? 09.06.08, 09:54
                                                    A co to za roznica czy "az" 100% najlepszych amerykanskich
                                                    uniwersytetow jest prywatne, czy tez "tylko" 75%?
                                                    Poza tym trzeba przeanalizowac wiecej rankngow za wiecej lat...
                                                  • mrzorba Podsumowanie 09.06.08, 10:44
                                                    PODSUMOWANIE:
                                                    1. Najlepsze na swiecie wyzsze uczelnie sa wciaz amerykanskie i
                                                    prywatne, stad Strategia Lizbonska (dogonienia przez UE owego USA).
                                                    2. Finansowanie i zarzadzanie Oxbridge jest zupelnie inne niz
                                                    polskich wyzszych uczelni. Oxford to jest wlasciwie nie jeden
                                                    uniwersytet, a federacja ekskluzywnych koledzow (podobnie jak Lloyds
                                                    of London nie jest takim samym towarzystwem ubezpieczeniowym jak np.
                                                    PZU).
                                                    3. Wniosek? Diabel siedzi w szczegolach, ale tez nie nalezy a priori
                                                    odrzucac postulatu prywatyzacji edukacji na poziomie akademickim.
                                                    Nie jestem za bezkrytycznym kopiowaniem modelu amerykanskiego, ale
                                                    fakt, ze przytlaczajaca wiekszosc najlepszych na swiecie
                                                    uniwersytetow jest prywatna i amerykanska (to jest z USA), powinien
                                                    nam dac sporo do myslenia...
                                                    Pozdrawiam! :)
                                                    Kagan czyli lech.keller@gmail.com

                                                  • kaganowitch Re: Podsumowanie 09.06.08, 12:50
                                                    Tak, jestem marksista i sie z tym bynajmniej nie kryje. Ale nie
                                                    jestem bolszewikiem, a (niestety) w Polsce bolszewicy z PZPR (wl.
                                                    PPR) doprowadzili do tego, ze marksizm sie kojarzy z bolszewizmem. A
                                                    to nawet nie Lenin, a Stalin byl dogmatykiem i chial wszystko
                                                    upanstwawiac. Marks uwazal, ze kapitalizm sam sie skonczy i
                                                    najszybciej sie skonczy w najbogatszych krajach. Poniewaz nie widze
                                                    (ja na razie) zdecydowanych znakow, ze kapitalizm sie konczy (a
                                                    raczej przeciwnie - p. Chiny), to logicznie proponuje, na "tu i
                                                    teraz" prywatyzacje, ale nie na sile i nie wszedzie. Ale ze prywatne
                                                    wyzsze uczelnie sie pojawily w Polsce niejako "same z siebie", to
                                                    uwazam, ze panstwo powinno popierac ten, jak bardziej zdrowy i
                                                    naturalny trend, do prywatyzcji polskiego szkolnctwa wyzszego. Moze
                                                    w ten sposob, przez prywatyzacje, staniemy sie czolowka unijna w
                                                    sektorze uniwersyteckim? Pozdr. :)
                                                  • kaganowitch Re: Podsumowanie 09.06.08, 16:30
                                                    Takze: ciekawe jest, czy policzyl ktos kiedys ekonomiczna
                                                    efektywnosc finskich uniwersytetow (dawanych jako przyklad przez P.
                                                    Szulca na forum NFA) i porownal ja z innymi uniwersytetami, np. w
                                                    USA? Obawiam sie, ze relatywnie wysoka pozycja owych finskich
                                                    uczelni wyzszych opiera sie na olbrzymiej ilosci srodkow
                                                    przeznaczanych w Finlandii na te uczelnie (cos okolo 3% PKB jak nie
                                                    wiecej, w porownaniu do ok. 1% w Polsce). Pan Szulc nie ma pojecia o
                                                    ekonomii wiec myli efekty z efektwnoscia. Jest znana sprawa, ze
                                                    jesli wlozymy do tego samego okretu silnik o dwa razy takiej mocy,
                                                    to szybkosc wzrosnie znacznie mniej niz dwukrotnie (niska
                                                    efektywnosc, choc niewatpliwie sa efekty). W skrajnym przypadku (np.
                                                    szybki niszczyciel o Vmax ok. 40 wezlow) szybkosc moze w ogole nie
                                                    wzrosnac, albo wzrosnac tylko w granicach bledu pomiaru... A wiec
                                                    nie mylmy efektow z efektywnoscia. Finlandia (i nie tylko), moim
                                                    zdaniem, marnuje pieniadze na finansowanie panstwowych uniwerytetow,
                                                    jaki iz znacznie lepsze wyniki ekonomiczne, to jest mierzone relacja
                                                    efektow do nakladow, mogla by ona osiagnac prywatyzujac swe czolowe
                                                    wyzsze uczelnie... Pozdr. :)
                                                  • kaganovvitch Najlepsze uczelnie świata 11.06.08, 20:31
                                                    Sa w USA i sa PRYWATNE!
                                                    www.dlaczego.korba.pl/stale_dzialy/raport/31055,24,drukuj.html
                                                  • chilly Re: Najlepsze uczelnie świata 12.06.08, 18:17
                                                    I jak się ma poniższy cytat do licznych wypowiedzi p. Lecha K. o
                                                    koniecznosci uprawiania nauki bez pieniędzy, dla satysfakcji?

                                                    "[...] Ale wystarczy bliżej przyjrzeć się samym uczelniom – wtedy
                                                    łatwo zrozumieć, że są one naprawdę świetne.
                                                    Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Mają tę przewagę nad naszymi i
                                                    innymi europejskimi uczelniami, że dysponują ogromnymi sumami
                                                    pieniędzy. Jak duże są to pieniądze? By zorientować się w sytuacji,
                                                    wystarczy podać przykład Harvardu, który na same stypendia wydaje
                                                    rocznie około 200 milionów dolarów!"
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie świata 12.06.08, 21:31
                                                    Prawdziwy naukowiec prowadzi badania bowiem to jest jego pasja. Ale
                                                    badania w wielu dziedzinach wymagaja nakladow finansowych. Nalezy
                                                    wiec odroznic postulat wyzszych plac od postulatu wiekszych funduszy
                                                    na badania...
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie świata 12.06.08, 21:37
                                                    Panie Lesiu, to sa pierdoly jakich malo. o tym juz byla mowa na forum
                                                    dokotrantow. prawdziwy naukowiec musi cos zjesc, zajechac do pracy i pojechac na
                                                    wakacje.

                                                    moze wlasnie dlatego, ze pan tego nie rozumie, jest pan wlasnie na swoim etapie
                                                    kariery naukowej.
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie świata 13.06.08, 11:30
                                                    Ja mam za co zjesc, 'zajechac' do pracy i pojechac na wakacje,i
                                                    nawet na konferencje do oxfordu, gdzie ty nigdy zaproszony nie
                                                    zostaniesz. A teraz pomysl czemu?
                                                    Pozdr. :)
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie świata 13.06.08, 11:47
                                                    to ja moge tylko serdecznie pogratulowac i pozazdroscic.Lesiu, jest pan moim idolem.
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 12:20
                                                    A na serio: Bardziej znane uczelnie w rankingu
                                                    www.newsweek.pl/rankingi/szkoly_wyzsze_2008/:
                                                    1. Politechnika Krakowska
                                                    3. Politechnika Warszawska
                                                    6. Politechnika Slaska
                                                    9. WAT
                                                    10. SGH
                                                    11. Politechnika Gdanska
                                                    18. Politchnika Wroclaska
                                                    19. Politechnika Lodzka
                                                    21. AE Wroclaw
                                                    22. Uniwerystet Warszawski
                                                    23. AGH
                                                    35. "Kozminski"
                                                    40. "Lazarski"
                                                    52. Nowy Sacz (National Louis)
                                                    72. UJ (SIC)
                                                    73. WSIiZ Rzeszow
                                                    97. AWF
                                                    99. WSHE w Lodzi
                                                    (sklasyfikowano 120 uczelni)
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 12:35
                                                    ten post jest takim swietnym przykladem pana nieuczciwosci. to nie jest zaden
                                                    ranking najlepszych uczelni PL. to jest ranking uczelni wedlug zatrudnienia ich
                                                    absolwentow. to nie ma nic wspolnego z rankingiem dobrych uczelni.

                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 12:56
                                                    A jak inaczej mozna mierzyc jakosc uczelni jak nie sukcesem jej
                                                    absolwentow? Uczelnie sa dla studentow, a nie dla ich kadry. Tacy
                                                    jak ty, co mysla, ze studenci to tylko zbedne obciazenie, sa tez
                                                    winni niskiemu poziomowi edukacji na poziomie akademickim, i to nie
                                                    tylko w PL... :(
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 13:06
                                                    no tak. i jesli na przyklad absolwenci UJ ida robic dokotraty na Harvardzie, to
                                                    to jest dowod na to ze uczelnia pada po prostu.

                                                    Lesiatko, niech pan sobie nie pochlebia myslac, ze pan wiec co ja mysle. nie wie
                                                    pan. a co do poziomu akademickiego, Lesiatko, to pana publikacje w biuletynach
                                                    uczelnianych moze nie uprawniaja pana do tego, zeby sie strasznie rzucac.
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 13:19
                                                    Co ma tu do rzeczy fakt, ze ktos po UJ robi doktorat na Harvardzie?
                                                    Tam moze robic doktorat absolwent kazdej uczelni, a nawet te slabe
                                                    maja czasem dobrego absolwenta czy nawet dwoch...
                                                    I podaj wreszcie swa liste publikacji, bowiem, jak na razie, to sie
                                                    boisz nawet przyjecia mego zaproszenia na konferencje w Oxfordzie
                                                    (pokrywam koszta dojazdu z i do Londynu i funduje lunch albo
                                                    dinner)...
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 17:54
                                                    nie chce mi sie juz tlumaczyc.

                                                    Panie Lesiu, ja juz to panu raz powiedzialem: ja pana nie lubie i dlatego sie z
                                                    panem nie chce spotkac. wiem, trudno to panu zrozumiec.

                                                    a co do zapraszania na konferncje, to niech pan nie zaprasza na cos na co pan
                                                    nie ma prawa zapraszac. pan jest uczestnikiem, nie organizoterm.
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 18:09
                                                    1. A ja Pana lubie, mimo panskiej znacznej upierdliwosci...
                                                    2. Nie musi Pan isc ze mna na kolacje (obiadokolacje) - dam panu
                                                    gotowke (GBP)do reki, chodzi mi tylko o panska obecnosc na
                                                    konferencji.
                                                    3. Mam prawo zapraszac 'fellow researchers' na moj referat. UK to
                                                    nie PRL!
                                                  • chilly Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 17:23
                                                    Rozumiem, że w PRL bezwzględnie najlepszy był Wydział Nauk
                                                    Społecznych przy KC PZPR. Kto wie, może tuz za nim plasował się
                                                    Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu?
                                                  • khmara Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 17:50
                                                    chilly napisał:

                                                    > Rozumiem, że w PRL bezwzględnie najlepszy był Wydział Nauk
                                                    > Społecznych przy KC PZPR. Kto wie, może tuz za nim plasował się
                                                    > Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu?

                                                    Z cala pewnoscia i nie ulega to najmniejszej watpliwosci. Absolwenci byli na
                                                    pniu rozchwytywani. (Kandydaci chyba tez!)
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 18:06
                                                    Trafil w dziesiatke z profilem absolwenta, podobnie jak w USA
                                                    najlepsze business schools...
                                                  • khmara Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 18:08
                                                    Coz, nie ma to, jak sie w koniunkture wstrzelic.
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 18:25
                                                    To sie nazywa dobrym rozeznaniem rynku... I tego brakuje dalatacie...
                                                  • khmara Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 18:51
                                                    Rozumiem, ze w 1982, jak utracali Panu pierwszy doktorat, po prostu zle Pan
                                                    rozeznal rynek...
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 19:32
                                                    Rynek to ja rozeznalem dobrze, tylko mialem opory natury etycznej
                                                    przed wstapieniem do PZPR...
                                                  • khmara Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 19:51
                                                    Nie rozumiem. A coz znaczy etyka dla takiego liberala i leseferysty?
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 20:38
                                                    Jestem raczej (neo)marksista, a etyke i filozofie wykladalem zas w
                                                    Grecji, czyli tam, gdzie sie one narodzily...
                                                  • khmara Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 20:49
                                                    Nie chce wiedziec, co ma marksizm wspolnego z rynkiem, ktorego jest Pan tak
                                                    goracym zwolennikiem. Watpie tez, czy zglebil Pan podstawy tych licznych
                                                    przedmiotow, ktore Pan w swoim zyciu wykladal. Panska ideologia jest wewnetrznie
                                                    niespojna i opiera sie na chaotycznych zapozyczeniach z roznych zrodel. Szkoda
                                                    mi czasu na dalsza dyskusje nad paralelami miedzy wieczorowymi kursami
                                                    marksizmu-leninizmu a systemem amerykanskim w szkolnictwie wyzszym. Na kolejne
                                                    enuncjacje nie odpowiem.
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 20:57
                                                    Ekonomia Karola Marksa byla ekonomia kapitalizmu. Marks nie zwalczal
                                                    rynku, tylko wyzysk robotnika przez kapitaliste. Mylisz ekonomie
                                                    Marksa z tym, co cie bolszewicy uczyli jako tzw. ekonomii
                                                    politycznej socjalizmu... :( Oskar Lange, dla przykladu, postulowal
                                                    socjalistyczna ekonomie rynkowa, ale nie udalo mu sie, bo by taka
                                                    ekonomia oznaczala koniec wszechwladzy PZPR...
                                                  • gejpolski Re: Najlepsze uczelnie PL 26.06.08, 16:20
                                                    A co z dyskryminacja kobiet i gejow na polskich wyzszych uczelniach?
                                                    Jedna heteroseksualna pani minister wiosny jeszcze nie robi!
                                                  • chilly Re: Najlepsze uczelnie PL 26.06.08, 18:12
                                                    gejpolski napisała:

                                                    > A co z dyskryminacja kobiet i gejow na polskich wyzszych
                                                    uczelniach?
                                                    > Jedna heteroseksualna pani minister wiosny jeszcze nie robi!

                                                    Kobiet akurat na polskich uczelniach nie brakuje. Wiele z nich
                                                    zajmuje przy tym wysokie stanowiska - nawet rektorów.
                                                    Co do gejów - trudno mi się wypowiadać. Raczej nie obnoszą się ze
                                                    swoja orientacją. Ale w internecie plotkuje się, że jeden został
                                                    właśnie prorektorem uniwersytetu.
                                                    Czy jednak neoliberalne podejscie Platformy do reformy szkolnictwa
                                                    wyższego nie wydaje sie bardziej istotne?
                                                    www.platforma.org/multimedia/poglos/
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie PL 26.06.08, 18:26
                                                    kobiet rzeczywiscie nie brakuje na uczelniach (sczegolnie w umanistyce i naukach
                                                    spolecznych). Jednak ja znam bardzo niewiele kobiet dyrektorow instytutow,
                                                    dziekanow, prorektorow itd itd.

                                                    Znam osobiscie kilku gejow profesorow. ich orientacja jest powszechnie znana,
                                                    jednak nie zauwazylem, zeby miala wplyw na traktowanie ich przez srodowisko, czy
                                                    tez w karierze (2 z nich to osoby, ktore sa wysoko z hierarchii uniwersyteckiej).

                                                    t przypadki nie sa pewnie reprezentatywne, jednak dopatrywanie sie homofobii
                                                    przez gejpolski'ego wszedzie i namietnie i na wszystkich watkach na wszystkich
                                                    forach nie sluzy sprawie dyskryminacji. i pisze to nie tylko dlatego ze ow
                                                    uzytkownik wybral sobie akurat mnie jako czolowego homofoba forumowego.

                                                  • gejpolski Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 10:49
                                                    dalatata napisał:
                                                    kobiet rzeczywiscie nie brakuje na uczelniach (sczegolnie w
                                                    umanistyce i naukach spolecznych). Jednak ja znam bardzo niewiele
                                                    kobiet dyrektorow instytutow, dziekanow, prorektorow itd itd.
                                                    - I tu jest pies pogrzebany!

                                                    Znam osobiscie kilku gejow profesorow. ich orientacja jest
                                                    powszechnie znana, jednak nie zauwazylem, zeby miala wplyw na
                                                    traktowanie ich przez srodowisko, czy tez w karierze (2 z nich to
                                                    osoby, ktore sa wysoko z hierarchii uniwersyteckiej). Te przypadki
                                                    nie sa pewnie reprezentatywne, jednak dopatrywanie sie homofobii
                                                    przez gejpolski'ego wszedzie i namietnie i na wszystkich watkach na
                                                    wszystkich forach nie sluzy sprawie dyskryminacji. i pisze to nie
                                                    tylko dlatego ze ow uzytkownik wybral mnie jako czolowego homofoba
                                                    forumowego.
                                                    - No coz, primo podobno pracujesz w UK, secundo zalozyles wyraznie
                                                    homofobiczny watek...

                                                  • gejpolski Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 10:50
                                                    Homofobiczny watek dalataty:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=80969684
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 12:33
                                                    nie chce mi sie reagowac na te przytyki homofobiczne. jesli sprawia to panu
                                                    przyjemnosc ze wykryl wlasnie pan kolejnego 'homofoba' i moze sobie pan zrobic
                                                    naciecie na trzonku od mloto na homofobow, to rob pan. kazdy przecietnie
                                                    intelignetny czlowiek widzii roznice miedzy wpisaniem sie pod artykulem a
                                                    zalozeniem watku, ale najwyrazniej pan nie. to swiadczy o panu, a nie o mnie,
                                                    wiec spoko.

                                                    homofob dalatata
                                                  • nfaporanek Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 12:54
                                                    No coz, gejom narazic sie jest latwo...
                                                  • petrucchio Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 11:21
                                                    dalatata napisał:

                                                    > kobiet rzeczywiscie nie brakuje na uczelniach (sczegolnie w umanistyce i naukac
                                                    > h
                                                    > spolecznych). Jednak ja znam bardzo niewiele kobiet dyrektorow instytutow,
                                                    > dziekanow, prorektorow itd itd.

                                                    Ale są chlubne wyjątki. W moim instytucie dyrektorem jest kobieta. Nowo wybranym
                                                    dziekanem mojego wydziału jest też kobieta. Wśród prodziekanów i wicedyrektorów
                                                    instytutu (oraz kierowników zakładów) kobiet i mężczyzn mamy mniej więcej po równo.
                                                  • gejpolski Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 11:46
                                                    A gdzie to?
                                                  • nfaporanek Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 12:25
                                                    No wlasnie, gdzie?
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 12:35
                                                    sa chlubne wyjatki, ale to sa nadal wyjatki. mysle ze nadal myslimy o
                                                    mezczyznach jako o 'nadajacych' sie na tzw. stanowiska kierownicze.

                                                    a czy ktos slyszal o kobiecie rektorze panstwowej uczelni, bo na prywatnych to
                                                    sie zdarza, choc jest to rzadkosc.
                                                  • nfaporanek Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 12:55
                                                    Chyba na SGH:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Janina_J%C3%B3%C5%BAwiak
                                                  • khmara Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 16:03
                                                    prof. dr hab. Katarzyna Józefa Chałasińska-Macukow
                                                    rektor Uniwersytetu Warszawskiego od 2005
                                                    nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=71930&lang=pl
                                                    Przewodniczaca KRASP w nowej kadencji.
                                                  • dalatata Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 17:56
                                                    ha, tego nie wiedzialem. to ten wyjatek od reguly?
                                                  • khmara Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 18:02
                                                    dalatata napisał:

                                                    > a czy ktos slyszal o kobiecie rektorze panstwowej uczelni, bo na prywatnych to
                                                    > sie zdarza, choc jest to rzadkosc.

                                                    Pytasz, masz.
                                                  • nfaporanek Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 19:32
                                                    Juz pisalem, ze byla taka kobitka rektorem SGH. Nic dobrego nie
                                                    zrobila, popychala dalej (jak jej poprzednicy i nastepcy po roku
                                                    1990) owa SGH po rowni pochylej w kierunku zgodnym z gradientem
                                                    grawitacji, ale rektorem to i owszem, byla...
                                                    Nie da sie ukryc, ze okres swej swietnosci SGH miala jako SGPiS za
                                                    czasow PRLu, gdy w niej wykladali Kalecki i Lange...
                                                  • nfaporanek Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 19:35
                                                    No, akurat tu widac wyraznie co kobita moze zrobic z uczelnia.
                                                    Zgoda, UW podupadal i przed jej kadencja, ale za jej kandencji ow
                                                    upadek jest coraz wyrazniejszy... :(
                                                    Niestety, nasza Marysia Slodowska I voto Curie i jej corki to
                                                    wyjatki potwierdzajace regule!
                                                  • petrucchio A, prawda! 27.06.08, 22:00
                                                    khmara napisał:

                                                    > prof. dr hab. Katarzyna Józefa Chałasińska-Macukow
                                                    > rektor Uniwersytetu Warszawskiego od 2005

                                                    ... właśnie wybrana na drugą kadencję.
                                                  • nfaporanek Re: A, prawda! 27.06.08, 22:09
                                                    Pewnie, ze prawda, ale rektor zn iej taki jaka uczelnia, czyli w
                                                    skali swiatowej niewiele ponad zero... :(
                                                  • petrucchio Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 21:52
                                                    dalatata napisał:

                                                    > a czy ktos slyszal o kobiecie rektorze panstwowej uczelni, bo na prywatnych to
                                                    > sie zdarza, choc jest to rzadkosc.

                                                    Nasz nowy rektor proponował dwa na cztery stanowiska prorektorów paniom, ale
                                                    obie odmówiły (chyba dlatego, że są bardziej przywiązane do stanowisk
                                                    kierowniczych już posiadanych). Nie przychodzi mi do głowy żadna pani rektor,
                                                    ale mamy za to panią minister nauki i szkolnictwa wyższego.

                                                    Chyba pierwszą kobietą o wysokiej pozycji akademickiej, i to od razu
                                                    matematyczką, była Hypatia z Aleksandrii. Niestety na początku V wieku rozerwał
                                                    ją na strzępy fanatyczny tłum podburzony przez chrześcijańskiego patriarchę
                                                    Cyryla, który nie cierpiał Żydów, pogan i kobiet, które wynoszą się ponad swoją
                                                    przyrodzoną kondycję. Został za to świętym, Doktorem Kościoła, i
                                                  • nfaporanek Kobiety na uczelniach 27.06.08, 22:00
                                                    "Chyba pierwszą kobietą o wysokiej pozycji akademickiej, i to od razu
                                                    matematyczką, była Hypatia z Aleksandrii. Niestety na początku V
                                                    wieku rozerwał ją na strzępy fanatyczny tłum podburzony przez
                                                    chrześcijańskiego patriarchę Cyryla, który nie cierpiał Żydów, pogan
                                                    i kobiet, które wynoszą się ponad swoją przyrodzoną kondycję. Został
                                                    za to świętym, Doktorem Kościoła, i
                                                  • gejpolski Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 10:45
                                                    1. OK, nie brakuje. Ale na mojej uczelni (zreszta bardzo
                                                    postepowej), rektor, prorektorzy i dziekani, nawet na kierunkach,
                                                    gdzie wiekszosc studentow to studentki i gdzie przewazaja panie jako
                                                    pracownicy, to wciaz panowie a nie panie...
                                                    2. Ad geje - to, ze sie nie obnoszą się ze swoja orientacją,
                                                    swiadczy o wysokim poziomie homofobii na polskich wyzszych
                                                    uczelniach (moze poza artystycznymi)...
                                                    Pozdr. :)
                                                  • adept_ltd Re: Najlepsze uczelnie PL 27.06.08, 17:08
                                                    a może o klasie? po co mają się z czymkolwiek obnosić?
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 18:05
                                                    W pewnym sensie byl. Uczyli tam najlepsi wykladowcy z UW i SGPiS, w
                                                    tym prof. Balcerowicz!
                                                  • chilly Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 19:03
                                                    Wtedy zapewne mgr Balcerowicz, albo co najwyżej dr Balcerowicz.
                                                    Obawiamm się zresztą, że prorok nowego ustroju (który walnie
                                                    przyczynił się do rozłożenia polskiej nauki) zapewne nie byłby
                                                    zadowolony z przypominania mu, gdzie zarabiał na chlebuś i do jakiej
                                                    partyi należał.
                                                    A przy okazji: jak to sie stało, że ustrój, którego istnienie
                                                    uzasadniali tak wybitni naukowcy ostatecznie padł?
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie PL 13.06.08, 19:36
                                                    Uzasadniali go bardzo marni naukowcy typu Baczki czy Kolakowskiego,
                                                    ktorzy wycierali sobie gebe Marksem, nic jednak z niego nie
                                                    rozumiejac i poslugujac sie tzw. wulgarnym marksizmem opracowanym w
                                                    ZSRR przez tow. Stalina, ktory, jak prof. Dalatata, genialnym
                                                    jezykoznawca byl...
                                                  • kaganovvitch Re: Najlepsze uczelnie świata 13.06.08, 11:38
                                                    PS: Moj etap karery naukowej zawdzieczam temu, cos sie w PL dzialo
                                                    za czasow "komuny" (nie bylem nigdy czlonkiem PZPR, wiec nie moglem
                                                    otworzyc przewodu dr na SGPiS) oraz zwiazanej z tym mej emigracji,
                                                    przez co stracilem jakies 20 lat (doktorat, czyli PhD, obronilem
                                                    dopiero w rok 2002 zamiast w roku 1982, kiedy to mialem juz
                                                    ukonczona rozprawe dr)...
                                                  • adept_ltd Re: A na serio: 08.06.08, 15:48
                                                    ja bym się pod tym podpisał, ale
                                                    1) jak już była mowa na jakimś forum - nie ma w Polsce rynku pracy, więc nic nie
                                                    da rynek uczelni,
                                                    2) nauka nie do końca jest rynkowa, więc nie można jej tak ująć,
                                                    3) proszę zobaczyć, jak teraz wygląda sprawa z prywatnymi uczelniami, poza może
                                                    trzema to nie są jednostki, gdzie się uprawia naukę (bo to się nie opłaca...),
                                                    no i dydaktyka jest tam poniżej poziomu najgorszych państwowych, bo rynkowo
                                                    walczy się o studenta, który potrzebuje tylko papierek (patrz punkt 1)
                                                  • mrzorba Re: A na serio: 08.06.08, 17:39
                                                    adept_ltd napisał: ja bym się pod tym podpisał, ale
                                                    1) jak już była mowa na jakimś forum - nie ma w Polsce rynku pracy,
                                                    więc nic nie da rynek uczelni,
                                                    - Rynek pracy w Polsce jest, i byl od niepamietnych czasow. Inna
                                                    sprawa, ze marnie dzialajacy, ale poza Szwajcaria i Skadynawia to
                                                    nigdzie ten rynek dobrze nie dziala...
                                                    - Nic nie jest tak do samego konca rynkowe. Ekonomia jest
                                                    polityczna, ale to nie znaczy, ze nie obowiazuja w niej prawa...
                                                    3) proszę zobaczyć, jak teraz wygląda sprawa z prywatnymi
                                                    uczelniami, poza może trzema to nie są jednostki, gdzie się uprawia
                                                    naukę (bo to się nie opłaca...),
                                                    - Zgoda, ale gdyby te uczelnie otrzymyaly takie samo poparcie jak
                                                    panstwowe, i gdyby istniala uczciwa konkurencja miedzy sektorem
                                                    prywatnym a panstwowym, to by bylo zupelnie inaczej. I swoja droga,
                                                    to tylko w jakis 10% panstwowych uczleni prowadzi sie prawdziwe
                                                    badania naukowe...
                                                    ) no i dydaktyka jest tam poniżej poziomu najgorszych państwowych,
                                                    bo rynkowo walczy się o studenta, który potrzebuje tylko papierek
                                                    (patrz punkt 1)
                                                    - A tu bym sie nie zgodzil...
                                                  • dalatata Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 11:05
                                                    prof. dalatata niczego takiego nie robi. prof dalatata nie cierpi jak sie mu
                                                    wode z mozgu robi. i sie mowi ze sie jedzie na konferencje na ktora sie nie
                                                    jedzie. i to nie ma nic wspolnego z linkami.
                                                  • mrzorba Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 12:02
                                                    Rece opadaja. Ile diablow moze tanczyc na "prawdziwej" konferencji
                                                    BASEES, a ile na tej, na ktora ja jade do tego Wolowego Brodu?
                                                  • dalatata Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 12:06
                                                    Ma pan racje Panie Lesiu. Pan jedziesz na konferencje BASEES, na ktora zreszta
                                                    zostales pan zaproszony. a jako ze bedziesz pan w czasie swojego refereatu mowil
                                                    sam jeden na tej konfernecji, mozna by nawet poweidziec, ze masz pan wystapienie
                                                    plenarne!

                                                    czego panu serdecznie gratuluje. plenarne wystapienie na konferencji BASEES to
                                                    jest cos!
                                                  • mrzorba Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 12:15
                                                    Rece opadaja... :(
                                                  • dalatata Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 13:00
                                                    ciesze sie ze pan wreszcie widzi gdzie prowadzi pana rozumowanie. a juz myslalem
                                                    ze pan jest zupelnie niepenetrowalny. a tu jednak jest szczelina.....
                                                  • adept_ltd Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 13:56
                                                    na Boga, Dalatato, dyskurs cię uwiódł... tfu...
                                                  • mrzorba Re: Z faktami sie nie dyskutuje! 08.06.08, 13:57
                                                    Po prostu takie dysksuje do niczego nie prowadza...
                                                  • mrzorba Re: Dalatata i Adept to zwykle gnojki... 07.06.08, 21:01
                                                    Ja jestem kim jestem.
                                                    mywebpage.netscape.com/ljkel2/index.html
                                                    mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html
                                                    A ty?
                                                • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 20:02
                                                  I dali mi w RFN w roku 1982 azyl polityczny jako komuchowi, ktory
                                                  uciekl z Polski w roku 1981 przed rzadami NSZZ Solidarnosc... Nizej
                                                  upasc juz nie potrafisz?
                                                  • adept_ltd Re: BASEES 2008 07.06.08, 20:10
                                                    Lesio, nie tacy dostawali azyl, nie tacy, swoimi bredniami to możesz tumanić
                                                    muminki...
                                                  • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 20:37
                                                    OK, dostalem ten azyl, aby szpiegowac emigracje z polecenia KGB... A
                                                    teraz podejdz ostroznie do drzwi aby zobaczyc, czy ktos za nimi
                                                    ciebie nie podsluchuje... :(
                                                  • adept_ltd Re: BASEES 2008 07.06.08, 20:39
                                                    Lesiu, nie każdy ma takie dolegliwości jak ty, niektórzy po prostu korzystają z
                                                    drzwi, wychodząc i wchodząc, naprawdę...
                                                  • mrzorba Re: BASEES 2008 07.06.08, 20:43
                                                    Zal czasu na dyskusje z takim idiota i chamem jak ty... :(
                    • mrzorba Poprawny link 07.06.08, 17:30
                      To jest call for papers na nastepna konferencje. Przyznac trzeba, ze
                      Anglicy maja tu iscie slowianski balaganik...
                      Ale BASEES Study Group for Literature of the 20th Century and Beyond
                      odnedzie sie w Mansfield College, Oxford w dniach 17–18 September
                      2008 (nie 2007 jak pomylkowo podano w materialach).
                      Link: www.basees.org.uk/sg20.shtml
    • smile01 Habilitacja - tak, ale inna 29.03.08, 00:26
      Od wielu lat trwa ustawiczny lament nad stanem polskiej nauki.
      Diagnoza zawsze sprowadza się do braku pieniędzy, a pomija się konieczność przeprowadzenia strukturalnych reform.

      W naukach technicznych habilitacja doprowadziła do kompletnego wynaturzenia procesu badawczego. Powszechnie jest stosowana recepta na szybką habilitację (szybką karierę naukową):

      1. Unikać wszystkiego, co ma związek z praktyką (koniecznie nie należy podejmować współpracy z przemysłem).

      2. Kompletny brak związku z praktyką, zapewnia "oryginalność" dziedziny badań. Nastawiony na praktyczne wykorzystywanie wyników
      badań zachodni świat nauki najczęściej ignoruje takie obszary badań.

      3. Badania należy ograniczyć wyłącznie do symulacji - model matematyczny + program typu Matlab tworzą generator nieskończonej ilości wyników badań, które można publikować na wszystkie możliwe sposoby w dziesiątkach artykułów, nawet w czasopismach z nadmiernie gloryfikowanej listy filadefijskiej (także prestiżowe czasopisma nie są wolne od recenzentów-ignorantów).

      4. Tego typu badania bez większych problemów można realizować "solo", co ma bardzo istotne impilkacje w prezentacji dorobku - eliminuje konieczność żałosnego określania procentowego udziału w badaniach i publikacjach. Jak wytłumaczyć osobie z zagranicy, że jego udział w badaniach został oszacowany na 12%. Przy pracy zespołowej każda rozmowa, każdy prezentowany pomysł powinien być poprzedzony negocjacjami, w których określi się jego procentową wartość.

      5. Przedstawione w pkt.4 powody przyczyniają się do rozpadu zespołów badawczych, co w naukach technicznych stanowi ogromną wadę - solo to można zrobić szalik na drutach.

      Ciekawe, że osoby które argumentują za habilitacją, robią to w sposób bardzo wybiórczy. W Niemczech na kierunkach technicznych zrezygnowano z habilitacji, jako jedynej formy rozowju naukowego (przedstawiono bardzo istotne powody). Za to bezwzględnie przestrzega się wymogu 3-letniego stażu w przemyśle dla kandydatów na stanowiska profesorskie. O takim wymogu w polskim środowisku nikt nie chce dyskutować.

      Potrzebna jest szybka kompleksowa reforma nauki. Reforma, która zlikwiduje hermetyczność nauki polskiej i przyciągnie
      duże (wynikające z masowości projektów badawczych) pieniądze z przemysłu na badania. Można to zrobić w prosty sposób poprzez
      wprowadzenie systemu, w którym udział w badaniach na rzecz przemysłu będzie miał wysoką rangę w ocenie dokonań pracownika naukowego. Udział w tego typu badaniach powinien nobilitować, a nie stanowić przeszkodę w karierze zawodowej pracownika naukowego. Czas skończyć z trywializowaniem bardzo złożonych problemów inżynierskich, czy naukowo-inżynierskich, które występują w tego typu projektach przez "matlabowych" profesorów, dla których nawet prosty pilot od telewizora stanowi nie lada wyzwanie.

      Podobnie do rozwiązania niemieckiego należy znieść bezwzględny wymóg habilitacji (ale bez jej likwidacji). Należy wprowadzić kontraktowy
      sposób zatrudniania pracowników naukowych: asystent 2 lata (max 6-7 lat na zrobienie doktoratu), adiunkt 3 lata, dr hab. 5 lat, profesor 8-10 lat. Po tym okresie każdy pracownik powinien zostać szczegółowo oceniony (sposób oceny i wymagania powinny być zapisane w ustawie) i na tej podstawie może zostać zatrudniony na następny okres. To rozwiązanie wymusi aktywność zawodową w każdej grupie pracowników naukowych oraz pozwoli na eliminowanie nieefektywnych pracowników także w każdej grupie zawodowej.

      • andrexp Re: Habilitacja - tak, ale inna 29.03.08, 09:57
        nie wiem na przykłdzie ktorego ośrodka i na jakiej statystyce opiera
        Pan swoje obserwacje, ale ja widzę, że na AGH, na PW, ale też na
        innych uczelniach jest bardzo dużo ludzi i zespołow pracujących dla
        potrzeb przemysłu. A panskie propozycje reformy, to tylko wyraz
        naiwnej nadziei, że mogą one uzdrowić naukę w Polsce, bez
        dodatkowych nakładów finansowych. Tak samo wyrazem naiwnosci jest,
        że habilitacja promuje słabych (ciekawe jakim cudem ją zrobili?), a
        blokuje zdolnych (jak by byli zdolni, to by ja zrobili w 4 lata po
        doktoracie)
        • szefwiarusa Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 13:38
          Nawet Hute Lenina i Hute Katowice wykupil zagraniczny kapital (tu
          indyjsko-brytyjski czyli Pan Mittal). A zagraniczny kapital bedzie
          finansowac swoich naukowcow (Mittal bedzie finansowac Hindusow, ew.
          Brytyjczykow). Czy nie widzicie, ze oddajac, i to za pol darmo,
          polski przemysl kapitalowi zagranicznemu, Balcerowicz i ska
          zniszczyli tez polska nauke? Gdzie sa teraz ci, co kiedys
          projektowali w Polsce polskie samochody? Gdzie sa konstruktorzy
          okretow, samolotow itp.? Gdzie sa ich nastepcy? Nie ma ich, bowiem
          nie ma, i to dzieki Balcerowiczowi i sce, polskiego przemyslu. A jak
          go nie ma, to polskie politechniki, z PW i AGH na czele, musza
          spasc, i spadly, do roli trzeciorzednych pomaturalnych technikow...
          • adept_ltd Re:tak, a kaczyńscy to bogowie... 29.03.08, 14:25
            hm, lekcja historii by się przydała - polski przemysł zniszczył Stalin i
            spółka... poza tym mówienie w XXI w. o przemyśle w kategoriach narodowym zakrawa
            na paranoję...
            • szefwiarusa Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 15:05
              Za Stalina polski przemysl wrecz kwitl: budowal okrety, odrzutowce
              itp. Przed wojna polski przemysl, poza kilkoma zakladami
              zbrojeniowymi ICOP), nalezal, jak dzis, do zagranicznego kapitalu i
              produkowal mniej niz przed rokiem 1918 (niepodleglosc Polski
              zniszczyla zwiazki fabryk znajdujacych sie na terenie Polski z ich
              rynkami, co najlepiej widac po upadku Lodzi po roku 1918). Przemysl
              w Polsce po II WS zniszczyl zas dopiero Balcerowicz. I wciaz ma sens
              mowienie o przemysle w kategoriach narodowych, albowiem nie jest
              obojetne, gdzie ida zyski, i gdzie prowadzi sie prace badawczo-
              rozwojowe (R&D). To "dzieki" temu, ze praktycznie nie ma Polsce
              polskiego przemyslu nie ma dzis w Polsce zapotrzebowania na
              wysokokwalifikowanych inzynierow-projektantow, a wiec nasze
              politechniki spadly do rangi pomaturalnych technikow. Taka jest
              smutna prawda: kapitalizm zniszczyl polski przemysl i polska
              nauke... :(
              • adept_ltd Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 15:15
                hm, no może rzeczywiście to polska specyfika (uwaga - ironia) - kapitalizm
                wszędzie ugruntował naukę, u nas zniszczył... tak wyszło, że mój brat pracujący
                w JBR-ze od lat robi prace dla przemysłu, za pieniądze polskie, europejskie,
                kapitalistycze, da się, ale trzeba być niezłym
                • szefwiarusa Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 16:18
                  Kapitalizm wszedzie zniszczyl nauke. W USA utrzymuje sie ona tylko
                  dzieki podatkom, via Pentagon, ktory placi nie tylko za badania
                  wdrozeniowe (R&D), ale i za badania podstawowe, aby byc przed innymi
                  panstwami i armiami w wyscigu zbrojen. Bez wyscigu zbrojen i wojen,
                  nie byloby nauki w USA. Ale, ze bez tych wojen, upadla by tez
                  gospodarka USA, to wciaz sa w USA pieniadze na nowe awantury wojenne
                  (Afganistan, Irak), i wciaz sa tez peniadze na nauke, bez ktorej USA
                  stracilyby mozliwosc prowadzenia tych wojennych awantur...
                  • dalatata Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 16:47
                    a gdzie sie nie utrzymuje dzieki podatkom? skad rzad ma pieniadze
                    jesli nie z podatkow....

                    sory, a nawet sorki. nie chce mi sie. szefiewiarusa - na pewnym
                    poziomie nie rozmawiam. pozdrwaim.
                    • szefwiarusa Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 17:00
                      Znow nic nie rozumiesz. Przeciez Balcerowicz do dzis dnia uwaza, ze
                      nauka powinna sie utrzymywac z datkow z prywatnego sektora. Tyle, ze
                      on nie rozumie, ze w USA pryawtny sektor to i owszem, dotuje nauke,
                      ale z tego, co dostanie od rzadu w postaci zamowien na bron i nawet
                      wrecz bezposrednich doatacji (znow casus Boeinga).
              • dalatata Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 15:16
                jasne, szkoda tylko ze nie bylo to oplacalne. a polskimi samochodami
                nikt nie chcial jezdzic. i starczylo w 1989 r otworzyc granice i
                nagel nikt nie chcail poslskich telewizorow czy radioodbiornikow.ale
                produkowac to rzeczywisice produkowalismy.

                a o Balcerowiczu i tym, gdzie ida zyski to mi sie nie chce
                dyskutowac, bo mi cisnienie podskoczy. szanownego Pana zachecam do
                wyjazdu na Bialorus, chyba ze szanowny pan chce pelnego hard-core'u
                to do Korei Polnocnej. juz chyba tylko tam mozna sobie pomieszkac
                jak przed Balcerowiczen.
                • szefwiarusa Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 16:13
                  1. Nie chcial jezdzic po roku 1980, jak Polske oblozono zachodnim
                  embargiem i polski przemysl przestal byc konkurencyjny. FIATy 125P
                  sprzedawaly sie do tego czasu niezle...
                  2. Otwarcie granic przy jednoczesnym zniesieniu pomocy dla polskiego
                  przemyslu zaowocowalo jego upadkiem i wielkim bezrobociem. Tymczasem
                  rzady USA utrzymuja Boeinga, rzady UE utrzymuja Airbusa, podobnie
                  rzady Korei Pld,. Japonii czy Brazylii utrzymuja swoj przemysl (np.
                  w Brazylii Embraera).
                  3. Bialorus radzi sobie doskonale - to z Ukrainy, gdzie zaczeto
                  proachodnie "reformy" ludzie uciekaja za granice. Korea Pln to
                  specjalny "case", ale popatrzmy na Koree Pld., gdzie rzad mocno
                  popiera tamtejszy przemysl i nauke.
                  • dalatata Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 16:45
                    fiaty 125 p. sprzedalawaly sie dobrze, bo inne uata byly niedostepne
                    przy zarobkach rzedu kilku dolarow na miesiac. blagam, przejdzmy z
                    krainy fantazji do rzeczywistosci.

                    taaaaaa. bialorus radzi sobie doskonale. Korea Pd to kraj
                    kapitalistyczny. i nie da sie porownac z Bialorusia.
                    • szefwiarusa Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 17:12
                      Czytaj ze zrozumieniem. FIAT 125 P sprzedawal sie dobrze na
                      ZACHODZIE.
                      I co za poglowek z ciebie, jak porownujesz zarobki po kursie
                      czarnorynkowym, ignorujac to, ze w PRLu mieszkania, jedzenie,
                      transport publiczny, edukacja itp. byly dotowane z budzetu, a wiec
                      do tych "kilkudolarowych" pensji trzeba doliczyc wartosc towarow i
                      uslug otrzymywanych bezplatnie badz za zanizona oplata. A wtedy
                      wychodzi, ze w roku 1980 mielismy REALNIE wyzszy PKB per capita niz
                      w zeszlym roku...
                      I co z tego, ze Korea Pld jest kapitalistyczna, jak jest tez
                      etatystyczna i wspomaga swoj przemysl, zamiast go likwidowac modo
                      Balcerowicz...
                      • dalatata Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 17:19
                        jako ze ja polglowek to ja poprosze dane sprzedazy fiata 125p 'na
                        Zachodzie' i zestawienie go z innymi markami, zebysmy mogli zobaczyc
                        to relatywnie (bo 'dobrze' jest relatywne).

                        szczerze pwoiedziawszy mam w nosie czarnorynkowy czy jakikowliek
                        inny kurs dolara, skoro ja i tak nie moglem naweto pomarzyc o
                        kupieniu nowego forda ze swoich zarobkow, nawet gdybym oszcedzal 20
                        lat.

                        ale ja jestem polglowek przeciez.

                        to w nastepnych wyborach prosze wybierac partie, ktora ma program
                        etatystyczny. innego wyjscia nie ma (chyba, wszak ja jestem
                        polglowek).
                        • szefwiarusa Re: Upadek polskiego przemyslu i polskiej nauki 29.03.08, 17:39
                          Dane znajdz sobie sam. Mialem praktyki studenckie w FSO i pamietam,
                          ze w latach 1970tych FIATy 125P szly na Zachodzie jak cieple
                          buleczki. Oczywiscie, FSO mialo dosc ograniczone moce produkcyjne,
                          niemniej bylo w stanie sprzedac cala swoja produkcje za tzw. waluty
                          wymienialne.
                          I bez przesady: wowczas w Polsce samochod byl potrzebny tylko na
                          wsi. I wcale nie mowie, ze etatyzm jst taki dobry. PiS jest wybitnie
                          etatystyczny, i co z tego, jak tam sa same oszolomy z Kaczorami na
                          czele?
          • dalatata Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 15:03
            a co to jest polski przemysl? albo brytyjski? jak sie ma zapedy
            autarkiczne, to nalezy usiasc w kaciku i czekac jak przjedzie. moze
            jeszcze lepiej kupowac polonezy (bo polskie), zamiast, nie wiem,
            forda mondeo bo obcy?

            zapraszam do salonow sprzedazy polonezow....ja dziekuje, pojade czym
            innym.
            • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 15:12
              Jak pisalem: liczy sie zawsze to, gdzie ida zyski i gdzie prowadzi
              sie prace badawczo-rozwojowe (R&D). Jesli wprowadza sie, wzorem
              Balcerowicza, kapitalizm bez kapitalu, to sie trzeba liczyc z tym,
              ze zostaje sie kolonia zachodniego kapitalu, gdzie ow kapital lokuje
              pracochlonne, a wiec przestarzale technologie i gdzie uplynnia on
              zlom samochodowy. Skutek taki, ze Polakom wydaje sie, ze im sie
              dobrze wiedzie bowiem jezdza zachodnimi wozami, a nie widza, ze
              upadek polskiego przemyslu motorzyacyjnego oznacza nie tylko wciaz
              olbrzymie bezrobocie, ale tez, ze zyski z fabryk w Warszawie,
              Poznaniu, Tychach czy Gliwicach ida za granice, i ze produkuje sie
              tam modele zaprojektowane za granica, co oznacza, ze w Polsce nie ma
              pracy dla konstruktorow, a wiec i polskie politechniki musza spasc
              na poziom technikow pomaturalnych, co zreszta wlasnie obserwujemy...
              • adept_ltd Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 15:18
                jasne, jasne, tylko skąd było brać ten kapitał? hę? poza tym nauka bez
                konkurencji nie jest nauką,cudownie byłoby przecież w jaskiniach przy ognisku,
                ale naszych polskich?
                • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 16:07
                  Nie chodzi o eliminacje konkurencji, a wrecz przeciwnie: to Zachod
                  wyeliminowal Polske, przy pomocy Balcerowicza, jako konkurenta...
                  • adept_ltd Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 16:17
                    proszę dać spokój z tymi obsesjami i rozważyć sobie w spokojności, jaką
                    konkurencją byliśmy dla Zachodu przed Balcerowiczem? a po tym ćwiczeniu, proszę
                    postarać się wrócić do sytuacji z 89 r. - i zrobić sobie symulację rozwoju bez
                    Balcerowicza, wzorce, jak już pisano na forum - na Białorusi, konkurencyjnej
                    zapewne w technologiach konstrukcji gumowca i jeszcze w paru innych miejscach.
                    • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 16:24
                      Jak pisalem, po roku 1980 oblozono Polske na Zachodzie, na skutek
                      zabiegow Walesy i ski, embargiem. Stad przestalismy byc
                      konkurencyjni - radze poczytac co pisal Dawid Ricardo o korzysciach
                      z wymiany handlowej miedzy panstwami (nawiasem, tak w Polsce
                      fetowany filozof moralny Adas Smith, pisal na ten temat kompletne
                      bzdury). Bialorus zas rozwija sie, i to bez pomocy UE, lepiej niz
                      Polska: ma mniejsze bezrobocie, wiecej autostarad, wiecej linii
                      metra itp. Spojrzmy prawdzie w oczy: "reformy" Balcerowicza
                      wyprodukowaly tylko miliony bezrobotnych, bezdomnych i emigrantow. A
                      gdyby nie olbrzymia pomoc z UE, to dzis bylibysmy na poziomie
                      Albanii, jak nie gorzej.
                      • adept_ltd Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 16:34
                        Był Pan na Białorusi? ja tak i pozwolę sobie wyrazić swoją szczęśliwość z tego
                        powodu, że Balcerowicz zniszczył mój kraj i współczucie Białorusinom, że tak się
                        nie stało u nich. Proszę spróbować odpowiadać na stawiane w postach pytania, a
                        nie wyrażać paranoicznych poglądów, pozdrawiam
                        • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 17:19
                          Bialorus ma sie bardzo dobrze. Stad polskie rzady inspirowane i
                          oplacane przez Zachod tam wciaz mieszaja. A taki Herr Tuske jedzie
                          na Ukraine, i tam wznosi toast za zdrowie band UPA, ktore mordowaly
                          Polakow (ale nie Kashubenvolk, ktory byl oczkiem w glowie Hitlera,
                          podobnie jak Goralenvolk i ukrainska dywizja SS "Galizien").
                          • dalatata Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 17:24
                            prosze nie odpowiadac na moje pytania. o ile moge rozmawiac z
                            czlowiekiem a torym sie nie zgadzam w pogladach, to nienawidze
                            rozmawiac z ludzmi, ktorzy sa oszczercami. zupelnie nie mam ochoty
                            na jakakowliek interakcje z Panem.
                            • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 18:18
                              Przejrzalem ten watek, i widze, ze w nim dominuje dalatata. Wyglada
                              mi na to, ze dalatacie ktos placi za to popieranie habilitacji i
                              ogolnie status quo. Ale w takim przypadku nie powinien on byc az tak
                              wrazliwy na krytyke i ogolnie byc uprzejmiejszy, jak na rzecznika od
                              PR przystalo.
                          • adept_ltd Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 17:27
                            człowieku, zamiast powtarzać ten bełkot, spróbuj podać jakieś fakty...
                            rzeczywistość nie polega na tym, że się kilka razy powtórzy to samo... Poza tym
                            - by było trochę bardziej optymistycznie - można się leczyć z paranoi. no i może
                            ja też półgłówek, ale fiat 125 p(pomimo owej końcóweczki) nie był dziełem
                            polskiej myśli...
                            co do Białorusi - to też półgłówki, bo nie pojmują w jakim raju żyją i zwiewają
                            np. do Polski, dzięki Bogu ktoś im wytłumaczy zbrodnie Balcerowicza i będą mogli
                            w spokoju ducha wrócić na Białoruś (gdzie byłem, bez Herr Tuska... i nie polecam)
                            • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 17:44
                              Nikt nie twierdzi, ze byl w 100% polski. Ale byl produkowany w
                              polskiej fabryce, ktora dawal zatrudnienie Polakom i w Polsce
                              zostawaly zyski z tej produkcji. A dzis? Zyski ida do Niemiec i USA
                              (Opel, VW) czy Italii (Fiat). I Polacy modernizowali FIATA 125P.
                              Dzis nie ma w Polce szkoly projektwania samochodow, bowiem cale R&D
                              jest robione za granica. Polacy wykonuja tylko najprostsze, najgorej
                              oplacane prace... Oto do czego doprowadzil nas Balcerowicz. Upadek
                              przemyslu lotniczego, elektronicznego, hutnictwo w rekach Hindusa,
                              stocznie ledwo ciagna, ale bezrobocie to mamy rekordowe, dzieki
                              Balcerowiczowi.
                  • dalatata Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 16:41
                    taaaaaa. ja widze tych wszystkich szefow Renault i Citroena tajnie
                    spotykajacych sie i kujacych jak tu pozbyc sie poloneza i syreny....

                    a moglibysmy przejsc ze swiata rownoleglego do naszego?
                    • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 17:15
                      A nic ci nie mowia ograniczenia nalozone przez UE na wielkosc
                      produkcji polskich cukrowni, stoczni hut czy chocby FSO?
                      • adept_ltd Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 17:31
                        hm, do mnie przemawiają ograniczenia nałożone na umysły...
                        • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 17:47
                          Najwieksze ograniczenia nałożone na umysły sa w Polsce, gdzie nie ma
                          pola do popisu dla zdolnych inzynierow-projektantow, jako iz nie ma
                          znow rodzimego polskiego przemyslu. Zdolnym Polakom zostaje tylko
                          emigracja i zatracenie polskosci. Chyba o to chodzilo Balcerowiczowi
                          i jego mocodawcom.
                          • adept_ltd Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 17:51
                            hm, niech zdolni polscy projektanci wyjeżdżają na Białoruś i po kłopocie. W
                            sumie też jestem wściekły na Balcerowicza, wiosny jeszcze nie ma, łajdak z
                            niego... żegnam, staram się nie podsycać chorób psychicznych u bliźnich
                            • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 18:15
                              Raczej wyjada do Korei Pld, ChRL i Rosji (tez na wschodzie)..
              • dalatata Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 15:24
                to moj ostatni post na ten temat: nie jest sztuka produkowac.
                produkowac mozna do woli, do zapelnienia wszytkich magazynow i plty
                lotniskowych autami. sztuka jest sprzedac. i moze Pan by chcial
                jezdzic polonezem, ja nie. nawet zmodyfikwoanym polonezem bym nie
                chcial. nie chcialbym tez syrenka, innym tworem polskiej mysli
                motoryzacyjnej. tudziesz nie chcialbym miec zuka czy nysy.

                jednak, jesli tylko polski przemyslowiec albo ich grupa wyprodukuje
                auto porowwnywalenj jakosci do, powiedzmy, bmw, na dodatek bedzie
                tansze zncznie, to ja je chetnie kupie.byle by to zrobic nie za
                pieniadze podatnikow, ale za swoje, czy tez komercyjnych bankow.

                jak to zrobia, to ja bede szczesliwy. nie dlatego ze to Polacy,
                ytlko dlatego ze moge pojezdzic autem klasy bmw, ktore jest tansze
                od niego.
                • szefwiarusa Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 16:31
                  Jak pisalem: chcialbym jezdzic nowoczesnym samochodem
                  ZAPROJEKTOWANYM w Polsce i wyprodukowanym przez fabryke
                  (niekoniecznie w Polsce lezaca) nalezaca w wiekszosci do POLSKIEGO
                  kapitalu.
                  Bez posiadania wlasnego kapitalu jestesmy bowiem nikim w dzisiejszym
                  swiecie. Balcerowicz dzialal na polecnie zagranicznego kapitalu,
                  ktory w prosty sposob zniszczyl przy jego pomocy potencjalnego
                  konkurenta i otrzymal za pol darmo polskie fabryki.
                  Ty dalatata patrzysz z waskiego punktu widzenia konsumenta, ktoremu
                  rzucaja ochlapy z panskiego stolu. A tymczasem bez wlasnego kapitalu
                  i wlasnego przemyslu nie bedziemy nigdy miec nauki na najwyzszym
                  poziomie. Ale po co ja ci to tlumacze: ty, jako polonista, nie masz
                  przeciez najmniejszego pojecia ani o ekonomii, ani o nauce
                  (science)...
                  • adept_ltd Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 16:37
                    proponuję dokształcić się, jak jest rozumiana nowoczesna nauka, a później używać
                    argumentów ad personam... (jak mówią podręczniki, korzystający z nich nie mają
                    nic do powiedzenia...)
                  • dalatata Re: Nie ma juz polskiego przemyslu! 29.03.08, 16:50
                    ja dalatata nie mam....i dziekuje za czas poswiecony mi na
                    tlumaczenie. niestety ja jetesm zakotwiczony w tym z wszechswiatow
                    rownoleglych.
        • nfa05 Re: Habilitacja - tak, ale inna 29.03.08, 14:24
          Cuda w nauce sie zdarzają i to od dawna, w tym cuda robienia hab
          przez miernoty których moc w tzw. nauce polskiej. Jakby andrexp był
          nieco spostrzegawczy to by spostrzegł np. że niektórzy robia hab po
          wielu latach dopiero jak pójda w ministry i okolice. Trzeba blizej
          tłumaczyć ? POnadto jak ktos nie dostanie materiału na stołek to go
          nie zrobi, przynajmniej legalnie.Zwykle niezdolni do nauki a zdolni
          do wszystkiego innego sa w stanie pozbawic zdolnych jakiegokolwiek
          tworzywa do wykazania zdolności , przynajmniej legalnie.
          • andrexp Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 17:24
            Cała ta dyskusja, w której jak mniemam biorą udział polscy naukowcy
            jest świadectwem kondycji nauki polskiej i intelektualnego poziomu
            wielu polskich naukowców zwłaszcza tych, którzy hałaśliwie walczą z
            habilitacją.
            Wystarczy podsumować tezy opisujące funkcjonowanie nauki w Polsce
            przez zwolenników zniesienia habilitacji:
            1. Habilitację robią tylko miernoty naukowe
            2. Habilitację można zrobić dopiero na stołku ministerialnym (cyt.
            za nfa05)
            3. Ludzie zdolni i utalentowanie NIE SĄ W STANIE zrobić habilitacji
            (bo np. nie mają „środków”)
            Pytanko: Jak ktoś nie ma środków, to czemu nie wystąpi o grant MNiSW
            lub jeśli obawia się nieuczciwości naszych gremiów oceniających,
            czemu nie wystąpi o grant europejski, albo o jakiś staż zagraniczny?
            4. Wymóg habilitacji odpowiada za zły stan nauki w Polsce (i to jest
            oczywiscie glówny, jeśli nie jedyny powód)
            5. W USA nauka dobrze stoi, bo nie ma wymogu habilitacji (A dlaczego
            zapominać o innych krajach, np. Francji?)
            6. Zniesienie habilitacji radykalnie uzdrowi naukę w Polce (nawet
            bes dodatkowych środkow)
            7. Zniesienie habilitacji sprawi, że u nas będzie tak dobrze jak w
            USA (posypią się jak z kapelusza nagrody Nobla itd...)
            8. Zniesienie habilitacji sprawi, że konkursy na etat profesora będą
            wreszcie uczciwe
            9. Ocena dorobku, jaką jest habilitacja, prowadzona przez
            recenzentów i Radę Wydziału jest zawsze błędna i nieuczciwa
            10. Ocena dorobku na etat profesora po zniesieniu habilitacji
            prowadzona przez recenzentów i komisję (ciekawe jaką) będzie zawsze
            słuszna i uczciwa.
            I tak dalej i tym podobne...
            Można by tak długo cytować i o czym to świadczy? Naprawdę tylko o
            poziomie intelektualnym naszych, pożal się Boże, naukowców
            walczących z habilitacją. A wobec wszystkich chcielibyśmy, by
            wykazywali się jakimś minimum logiki, umiejętności dowodzenia
            postawionej tezy. Jak na razie to jest tylko propagandowy bełkot i
            demagogia. Bo jak inaczej nazwać tak bzdurne, za to w kółko
            powtarzane tezy?
            • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 17:31
              absolutnie się pod tym podpisuję (hm - no wyłączywszy punkt z grantami, tam jest
              szczyt nepotyzmu... i widziałem już parę cudów związanych z tym zjawiskiem)
            • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 19:15
              troche przesadzone to podsumowanie, ale z idea sie zgadzam w pelni.
              habilitacja stala sie smokiem wawelskim, pokraka zbojem, lucyferem i
              wampirem wampirow. i starczy ubic cholere i slonce wyjdzie zza chmur
              i a my zrzucimy ubrania i nie bedziemy wiedziec ze nadzy jestesmy....

              ja tego nie kupuje.
              • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 19:24
                Czyli wychodzi na to, ze nic sie nie da zmienic, bo nikt nic rzetelnie ocenic
                nie umie i nie chce. Habilitacja musi byc, jaka jest, bo dorobek nierzetelnie
                oceniany. Dziw, ze sama ksiazka habilitacyjna jako ta swieta krowa rzetelnie
                oceniana jest. A co do reszty - patrz dyskusja ponizej.

                Nie da sie, bo wprowadzenie rzetelnych zasad oceniania publikacji i dorobku
                doprowadziloby do larum na caly swiat. Nie da sie i juz, bo nikt nie chce byc
                rzetelnie oceniany.

                Gratulacje.
                • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 19:36
                  ile goryczy i to jeszcze na mie wylanej.

                  czy da sie cos zmienic? zrobcie mnie ministrem to sie zmieni :-)

                  a tak powaznie - to ja jestem srednio umiarkowanym pesymista.


                • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 19:38
                  ja chce, ale kto mnie oceni? A teraz anegdota: pewien młody naukowiec miał
                  pewnego dnia okresową ocenę w pracy, jak powypełniał pracowicie wszystkie
                  rubryczki wyszło mu, że w 3 okazał się wybitny, a w jednej 6. krotnie
                  przekroczył normę wybitności. No i oceniono go jako wybitnego. Ale... Został
                  wezwany do rektora na standardowe przekazanie oceny i tu okazało się, że komisja
                  oceniła, ale stwierdziła, że nie będzie pisać uzasadnienia, gdyż ten naukowiec
                  właśnie w tych dniach miał habilitację, no i oceniło go przecież 6 recenzentów.
                  Odsłona ostatnia - żartując powiedziałem: będę się odwoływał, było wesoło, ale
                  chyba jakiś niepokój błąkał się na obliczu władzy...
                  A jak kilka lat temu razem z kolegą z innego instytutu napisaliśmy do prasy
                  uczelnianej artykuły o konieczności wypracowania systemu oceny - larum rozległo
                  się powszechne: ze strony adiunktów i... litościwe milczenie ze strony
                  profesorów. Znając inne uczelnie, mogę rozciągnąć tę obserwację na około 80 %
                  instytutów...
                  • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 19:48
                    Bo habilitacja w obecnej formie jest wyrazeniem zgody na taki poziom badan
                    naukowych:
                    images.ucomics.com/comics/ga/2008/ga080330.gif

                    W odroznieniu od adiunktow, ci z politowaniem milczacy profesorowie juz o tym
                    wiedza.
                    • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 19:51
                      unikałbym generalizacji, choćby dlatego, że są niesprawiedliwie, ale pewnie i
                      dlatego, że coś zamazują. Rzeczywistość nie jest tak jednoznaczna...
                      • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 19:56
                        adept_ltd napisał:

                        > unikałbym generalizacji, choćby dlatego, że są niesprawiedliwie, ale pewnie i
                        > dlatego, że coś zamazują. Rzeczywistość nie jest tak jednoznaczna...

                        Uhumm, czterech recenzentow wybrano na poziomie rady, a w sprawie pozostalych
                        dwoch przewodniczacy rady osobiscie rozmawial z czlonkiem CK. Oczywiscie
                        wszystko bylo super tajne i dzialalo lepiej niz blind peer review.
                        • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 20:00
                          skąd Pan wie??? przekaz z kosmosu?
                          • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 20:03
                            Zyje i pracuje w tym kraju...
                            • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 20:06
                              ja też, ale są wyjątki, a uczciwość poznawcza nakazuje choćby przyjęcie
                              możliwości ich wystąpienia...
                              (precyzując - 2 było wydawniczych)
                              • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 20:24
                                adept_ltd napisał:

                                > (precyzując - 2 było wydawniczych)

                                Errata - tych to sie faktycznie wybiera na poziomie instytutu. Pozostalych
                                zreszta w praktyce tez. Nie po to srodowisko glosowalo tak, a nie inaczej, zeby
                                CK wybierala, jak chce.

                                W sprawie wyjatkow i uczciwosci badawczej - dedykuje:

                                Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał;
                                Żołnierz, co się nie chwalił; łotr, co nie rozbijał;
                                Był minister rzetelny, o sobie nie myślał;
                                Był na koniec poeta, co nigdy nie zmyślał.

                                Nie znam ani Pana nazwiska, ani Pana habilitacji. Moze byla wyjatkiem, a
                                przewodniczacy Pana rady nigdy nawet nie stal w poblizu czlonka CK.

                                Caly ten system dziala tak, jak dziala, po to, zeby takie habilitacje:
                                images.ucomics.com/comics/ga/2008/ga080330.gif
                                bez problemu przechodzily przez CK.

                                Dlaczego? Bo tak jest latwiej. Bo w ten sposob jakis habilitowany chlystek nie
                                bedzie sie po katach podsmiechiwal z profesora tytularnego, ktory z niejednego
                                pieca chleb jadl, tylko nikt go nie cytuje zlosliwie, poza magistrantami,
                                doktorantami, habilitantami, kandydatami do tytulu...
                                • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 21:12
                                  podobnie jak i nie zna Pan (? - przepraszam, ale nie wiem...) innych - 100 %
                                  przypadków... więc trudno o nich mówić, to tak z powodu rzetelności...
                                  sam jestem mocno krytyczny wobec tego systemu i nie zmieniłem swojego
                                  nastawienia po... (podobnie jak i przed byłem zwolennikiem hab. - dlatego, że
                                  bez niej jeszcze więksi idioci by nami rządzili...), i na tyle, na ile mogłem
                                  starałem się z nim walczyć, no ale jest jak jest... znam np. habilitację, która
                                  jest plagiatem i wszyscy o tym wiedzę... ale nie będę na tej podstawie
                                  twierdził, że wszystkie są takie - uniemożliwia mi to choćby podręcznik logiki...
                                  Hm, jeśli rzeczywiście byłoby tak, jak Pan mówi, habilitacje mieliby wszyscy, co
                                  za problem? prawda? a tak nie jest i, jak dotąd, ci bez, których spotkałem, to
                                  nie niepokorni geniusze, tylko nieroby...
                                  • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 21:25
                                    adept_ltd napisał:

                                    > Hm, jeśli rzeczywiście byłoby tak, jak Pan mówi, habilitacje mieliby wszyscy, c
                                    > o
                                    > za problem? prawda? a tak nie jest i, jak dotąd, ci bez, których spotkałem, to
                                    > nie niepokorni geniusze, tylko nieroby...

                                    Teraz z kolei Pan generalizuje. Jednak cos do tej habilitacji trzeba zrobic,
                                    chocby ksiazke napisac, a to jednak jest czasochlonne.

                                    Sek w tym, ze to wszystko jest tak naprawde funta klakow warte. Wszyscy te
                                    ksiazki pisza, wydawnictwa uniwersyteckie pracuja pelna para. Pieniazki leca na
                                    druk, na honoraria recenzenckie. Chocholi taniec w towarzystwie wzajemnej
                                    adoracji. A swiat ucieka...

                                    Co do nierobow i wiecznych adiunktow, to raczej jest problem innych uczelni. Na
                                    uniwersytetach takie osoby od dawna sa na etatach wykladowcow.

                                    • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 21:35
                                      nie było tu generalizacji - tylko tryb warunkowy...
                                      proszę zaproponować lepszy system - jestem za... samo zniesienie hab. - bez
                                      wprowadzenia systemu konkursowego np. w stylu niemieckim - będzie katastrofą i
                                      tyle powiem. jeśli chcemy lepiej, nie możemy pozbywać się jedynego w istocie
                                      sita (jednak), które istnieje;
                                      zgoda to nie problem uniwersytetów, choć może lepiej powiedzieć - jednego, dwu?
                                      (na tym jednym z najlepszych znam ludzi, którzy są wiecznymi adiunktami i co?).
                                      u siebie od lat walczę o sensowny system recenzji i z umiarkowanym powodzeniem
                                      (dodam, że dla siebie zawsze proponowałem recenzentów fachowców i wymagających,
                                      choćby po to, by później ulepszyć książkę)
                                      hm, i jeszcze jedno - w mojej dziedzinie zdarza mi się czytać książki
                                      fascynujące, więc nie powiem - to wszystko warte funta kłaków, bo to po prostu
                                      nieprawda...
                                      • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 21:52
                                        Ocena dorobku + konkursy + miedzynarodowe recenzje.

                                        Publish or Perish (cytowania) dziala dobrze nawet w humanistyce. Moze
                                        polonistyka jest wyjatkiem, ale ja nie rozumiem omawianego tu rozroznienia
                                        miedzy jezykoznawstwem polonistycznym a ogolnym. Dlaczego ktos jest albo
                                        jezykoznawca ogolnym, albo polonista? A nie moze byc i jednym i drugim?
                                        Jezykoznawstwo polonistyczne rozwija sie w izolacji od jezykoznawstwa ogolnego?
                                        • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 21:57
                                          pełna zgoda! ale kto to poprowadzi? jak wybrać tych, co to zrobią? no i jest
                                          jeszcze jeden problem, wg mnie fundamentalny - brak pieniędzy, uważam, że
                                          wszyscy jakoś godzimy się na ten stan (to znaczy na żałosne pensje), by nas nie
                                          oceniano. Trzeba do systemu wprowadzić pieniądze i zacząć oceniać. Pozostaje to
                                          pytanie - kto to zrobi? Przecież teraz też są wytyczne i co?
                                          Hm, jestem polonistą, ale literaturoznawcą... i tu w istocie międzynarodowe
                                          recenzje nie wchodzą w grę
                                          • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 22:26
                                            Nieszczescie polega na tym, ze wszyscy godzimy sie na bardzo kosztowna i
                                            czasochlonna gre pozorow. Wszyscy udajemy, ze "robimy nauke".

                                            Skoro, jak rozumiem, niedawno sie Pan habilitowal, zadam dwa niedyskretne
                                            pytania: 1. ile kosztuje druk rozprawy habilitacyjnej w wydawnictwie
                                            uniwersyteckim? 2. ile kosztuje sam przewod?

                                            Recenzja dorobku przez zagranicznego recenzenta, wg Dalataty, kosztuje 100
                                            funtow, czyli 450 zl. Jezeli zrezygnuje sie z rozprawy, a malo kto publikuje
                                            takie rozprawy komercyjnie, to koszty habilitacji mozna kilkakrotnie obnizyc.

                                            Dlaczego jak ognia unika sie zagranicznych recenzentow w przewodach? Dodatkowe
                                            koszty w przypadku recenzenta zagranicznego to zazwyczaj koszt biletu
                                            lotniczego, a to nie jest juz dzisiaj majatek, jezeli recenzenta nie sciaga sie
                                            z Nowej Zelandii. Zaloze sie, ze sama obecnosc zagranicznego recenzenta wydatnie
                                            wplynelaby na jakosc pozostalych recenzji.
                                            • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 22:38
                                              hm, proszę wybaczyć, ale posługuje się Pan kategorią fetyszu... - "zagraniczny
                                              recenzent", tak jakby za granicą panował raj naukowy (polecam na ten temat
                                              książki D. Lodge'a), a tak nie jest, trzeba tylko poznać realia. Ja bym wolał
                                              operować kategorią recenzenta kompetentnego i obiektywnego... jeśli uważa Pan,
                                              że nie ma takich w Polsce, to co Pan tu robi? podtrzymuje ten bajzel?
                                              no i ja akurat jestem z takiej dyscypliny, że zagraniczny recenzent nie
                                              zrecenzowałby mojej hab. (albo inaczej - to byłoby możliwe, ale nic by nie
                                              zmieniło... ale to w moim przypadku, gdyż jest dwóch profesorów zajmujących się
                                              tym problemem, ale w innych przypadkach z mojej dyscypliny - klapa).
                                              hm, nie wiem, czy orientuje się Pan, ale zgodnie z przepisami pobieranie opłat
                                              za przewody doktorskie i hab. nie jest już możliwe...
                                              przyznam, że niezbyt pojmuję ten sposób rozumowania, jeśli bowiem wyznacznikiem
                                              czegokolwiek mają być małe koszty, to po prostu przyznajmy profesury
                                              abiturientom i będzie po kłopocie, proste? prawda... kiedyś wójt pewnej gminy
                                              kombinował, po co zatrudniać wykwalifikowanych nauczycieli i płacić więcej,
                                              jeśli można niewykwalifikowanych...
                                              • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 22:50
                                                adept_ltd napisał:

                                                > hm, proszę wybaczyć, ale posługuje się Pan kategorią fetyszu... - "zagraniczny
                                                > recenzent", tak jakby za granicą panował raj naukowy (polecam na ten temat
                                                > książki D. Lodge'a)

                                                Doprawdy? Ksiazke Lodge'a akurat znam. Opisywane przez niego pielegrzymki
                                                konferencyjne rowniez znam z autopsji i moge Panu powiedziec, ze przecietny
                                                poziom profesury zagranicznej na tych konferencjach kilkakrotnie przewyzsza
                                                sredni poziom polskiej profesury.

                                                > że nie ma takich w Polsce, to co Pan tu robi? podtrzymuje ten bajzel?

                                                Niestety, podtrzymuje ten bajzel i ohydna swiadomosc tego faktu sklania mnie do
                                                pisania na roznych forach.

                                                > hm, nie wiem, czy orientuje się Pan, ale zgodnie z przepisami pobieranie opłat
                                                > za przewody doktorskie i hab. nie jest już możliwe...

                                                A niechze mi Pan kitu nie wciska. Nie jest mozliwe pobieranie oplat od
                                                doktorantow, ale ktos musi recenzentom zaplacic, wiec placi jednostka.

                                                > przyznam, że niezbyt pojmuję ten sposób rozumowania, jeśli bowiem wyznacznikiem
                                                > czegokolwiek mają być małe koszty, to po prostu przyznajmy profesury
                                                > abiturientom i będzie po kłopocie, proste? prawda... kiedyś wójt pewnej gminy
                                                > kombinował, po co zatrudniać wykwalifikowanych nauczycieli i płacić więcej,
                                                > jeśli można niewykwalifikowanych...

                                                Ponizej pasa, doprawdy. Bawmy sie dalej w te gre pozorow i udawajmy, ze ksiazka
                                                opublikowana w nakladzie 200 egz. przez Wydawnictwo Uniwersytetu w Pcimiu
                                                Wielkim jest powazna pozycja naukowa.
                                                • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 22:55
                                                  tak, to mogłoby być interesujące kryterium rangi książki - godne
                                                  intelektualisty: gdzie została wydana i w jakim nakładzie... zbyt wiele
                                                  resentymentu jednak przemawia przez Pana, pozdrawiam!
                                            • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 22:40
                                              aaa, i jeszcze jedno, delikatnie - proszę nie wypowiadać się za wszystkich, może
                                              Pan wypowiadać się (w takiej formule) "godzimy się..." tylko w liczbie
                                              pojedynczej = "godzę się", podmiot zbiorowy tu nie istnieje...
                                              • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 22:55
                                                Wiecej samokrytycyzmu. Godzimy sie, uchwalami rad wydzialow i innych cial -
                                                godzimy sie.
                                              • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:40
                                                godze sie?
                                                a kto przepraszam opowiadal o probie wprowazenia recenzji
                                                prawdziwych i porazce?

                                                godzenie sie prywatne, czyli pomstowanie na forum, nie kwalifikuje
                                                sie jako 'niegodzenie' sie.

                                                adept_ltd napisał:

                                                > aaa, i jeszcze jedno, delikatnie - proszę nie wypowiadać się za
                                                wszystkich, moż
                                                > e
                                                > Pan wypowiadać się (w takiej formule) "godzimy się..." tylko w
                                                liczbie
                                                > pojedynczej = "godzę się", podmiot zbiorowy tu nie istnieje...
                                                • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:44
                                                  hm, pomięszanie komunikacyjne - jeśli nie zgodziłem się, i dzięki temu coś udało
                                                  mi się wprowadzić (reszta pozostała przy moim sprzeciwie), to jednak nie
                                                  potraktuję tego jako godzenie się... a ten post zwróciłem do pomstującego generalnie
                                            • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:38
                                              100 funtow placil np. mi Lancaster University za przeczytanie,
                                              recenzje i obrone doktoratu.

                                              a unika sie bo oni powiedza cos co moze zabolec :-)
                                          • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:25
                                            moge podac natychmiast kilka baaardzo niezylych nazwisk (fakt ze
                                            lingwistow) o dorobku miedzynardowym, ktorzy sa w stanie calkiem
                                            niezle dorobki jezykoznawstawa polonistycznego ocenic.

                                            adept_ltd napisał:

                                            > pełna zgoda! ale kto to poprowadzi? jak wybrać tych, co to zrobią?
                                            no i jest
                                            > jeszcze jeden problem, wg mnie fundamentalny - brak pieniędzy,
                                            uważam, że
                                            > wszyscy jakoś godzimy się na ten stan (to znaczy na żałosne
                                            pensje), by nas nie
                                            > oceniano. Trzeba do systemu wprowadzić pieniądze i zacząć oceniać.
                                            Pozostaje to
                                            > pytanie - kto to zrobi? Przecież teraz też są wytyczne i co?
                                            > Hm, jestem polonistą, ale literaturoznawcą... i tu w istocie
                                            międzynarodowe
                                            > recenzje nie wchodzą w grę
                                            • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:36
                                              tak - językoznawców, ale pozostają literaturoznawcy, historycy etc.
                                              do tego wypadałoby dołączyć poza tym obowiązek pisania po angielsku
                                              hm, no i potrafię pokazać polskich dobrych recenzentów ze swojej działki, ale
                                              dodam, są rzadko wybierani w związku z tym ;-)
                                              jak pisałem, nie jestem optymistą, ale generalizacje nie dają trafnych
                                              rozpoznań, a więc i nie dają trafnych rozwiązań
                                              • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:00
                                                Generalizacje posuwaja nauke naprzod. Bez uogolnienia nie mozna postawic
                                                hipotezy, ktora by umozliwila zweryfikowanie tego uogolnienia.

                                                Krotko mowiac: jezeli zastanawiamy sie, co jest regula, a co wyjatkiem w
                                                granicach bledu statystycznego, to bez generalizacji sie nie obedzie.
                                                • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:09
                                                  ok, więc w ramach tego modelu proponowałbym empiryczną weryfikację...
                                              • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:01
                                                ok. a Kuhiwczak w Warwick? zajmuje sie translatoryka glownie. ja
                                                mysle ze przyjmuej Pan teraz pozycje fordki :-). nie da sie. da sie.
                                                tylko trzeba poszukac i chciec.

                                                potrafie wymienic lingwistow bo ja sie lingwistyka zajmuje. mysle ze
                                                literaturoznawcow by sie paru znalazlo. i by przeczytalo po polsku.

                                                jednak, jak juz ot mowilem pare razy, ja mysle habilitant powiniene
                                                miec przynajmniej jakis dorobek miedzynarodowy

                                                adept_ltd napisał:

                                                > tak - językoznawców, ale pozostają literaturoznawcy, historycy etc.
                                                > do tego wypadałoby dołączyć poza tym obowiązek pisania po angielsku
                                                > hm, no i potrafię pokazać polskich dobrych recenzentów ze swojej
                                                działki, ale
                                                > dodam, są rzadko wybierani w związku z tym ;-)
                                                > jak pisałem, nie jestem optymistą, ale generalizacje nie dają
                                                trafnych
                                                > rozpoznań, a więc i nie dają trafnych rozwiązań
                                                • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:18
                                                  proszę zwrócić uwagę - mój kierunek rozumowania jest nieco podobny - wtedy,
                                                  kiedy pytam, kto weźmie kij i rozpędzi... bo przydałby się ktoś z zewnątrz...
                                                  ale od razu służę przykładem (z życia :-))- w przypadku mojej książki hab.
                                                  (czytanej zresztą przez tych, o których za chwilę) mogłoby być dwóch recenzentów
                                                  ze świata, w tym jeden jest Polakiem, drugi emerytem. I tyle... a są koledzy i
                                                  koleżanki w jeszcze trudniejszej sytuacji... Poza tym, będę twierdził u nas też
                                                  się znajdą, ja (wygląda to na narcyzm, ale posługuję się tu sobą jako
                                                  przykładem) miałem np. recenzentkę, która recenzowała bodaj dwie rozprawy przed
                                                  moją i obie uwaliła, w związku z czym nie recenzuje; w moim przypadku przez
                                                  różne okoliczności wyszło, że musi, bo inni nie mogli z tego wydziału...
                                                  • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:40
                                                    ale ja to doskonale widze - ten kij. i nie sadze zeby nasz dyskutant
                                                    khmara mial na niego dobra odpwowiedz.

                                                    moze j anie jestem tak krytyczny jak khmara, ale jesem wystarczajaco
                                                    krytyczny zeby chciec zmeinic system.
                                                  • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:47
                                                    podpisuję się pod tą chęcią zmiany, zarazem obserwuję następujące zjawisko:
                                                    rozsądni ludzie wchodzący w system zaczynają go współtworzyć, zamiast
                                                    zmieniać... trzeba by postawić College de France naprzeciw Sorbony...
                                                  • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:58
                                                    szkoda ze ona jest mozliwa jedynie na forum.
                                                    dobranoc, dziekuje za mila rozmowe.
                                                  • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 01:09
                                                    dobranoc, również dziękuję
                                        • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:21
                                          kurcze za kazdym razem jak ja to mowie to zle....
                                          w konkursy nie wierze w Polsce bez zniesienia pensum.
                                          miedzynarodowe recenzje sa jedynym rozwiazaniem. jak je wpowadzimy
                                          to nie ma znaczenia czy bedzie rozprawa czy nie (choc praktycznie
                                          rzecz biorac rozprawa musialaby zniknac jako obowiazek. bo trudno
                                          zakladac ze beda to miedzynarodowi czytac). nawiasem mowiac
                                          starczyloby wykorzystac na poczatku cala mase Polakow mieszkajacych
                                          za granica.

                                          a ja bede ministrem :-)

                                          a jezykoznawstwo polonistyczne nie rozwija sie*) :-)

                                          *) sorry
                                    • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:15
                                      zgadzam sie! w pelni. niedawno pisalem na forum o habilitacji
                                      polonistycznej. jest w momencie powstania przestarzale o jakies 30
                                      lat. a autorka byla taka dumna....

                                      ale to oznacza ze system jest zly?! bo ja kurcze nie rozumiem - to
                                      przepuscil konkretny recenzent i drugi.i na konkretnym kolokwium to
                                      poszlo itd itd. system? nie. konkretni ludzie.

                                      jestes khmaro zwolennnikiem zniesienia CK. moze. do czego to
                                      doprowadzi? do tego ze bedzie jeszcze wiecej takich 'habilitacji'.
                                      no to zniesmy habilitacje, nie? i juz te poklady czystej tworczej
                                      energii uwolnia sie wsrod braci adiunkckiej....
                                      • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:23
                                        A czy choc jeden z recenzentow owej habilitacji mial swiadomosc, ze ona jest
                                        przestarzala o cale 30 lat? Czy recenzenci zdawali sobie sprawe z tego, ze przez
                                        te 30 lat cokolwiek sie wydarzylo?

                                        Do tego prowadzi hermetycznosc srodowsika.


                                        • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:55
                                          nie mam pojecia. naprawde. i tak szzcerze powiedziawszy to
                                          gratulowalem autorce ksiazki - nic nie mowilem, bo nie lubie byc
                                          nieuprzejmy prywatnie (sluzbowo moge byc namietnie :-) )

                                          tyle z lingwityce przestarzalosc polega na tym, ze swiat ruszyl,
                                          lingwityka tez i autorka tego nigdy by nie opublikowala nigdzie.
                                          poza tym wydawnictwem uniwersyteckim.....

                                          khmara napisał:

                                          > A czy choc jeden z recenzentow owej habilitacji mial swiadomosc,
                                          ze ona jest
                                          > przestarzala o cale 30 lat? Czy recenzenci zdawali sobie sprawe z
                                          tego, ze prze
                                          > z
                                          > te 30 lat cokolwiek sie wydarzylo?
                                          >
                                          > Do tego prowadzi hermetycznosc srodowsika.
                                          >
                                          >
                                          • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:04
                                            dalatata napisał:

                                            > tyle z lingwityce przestarzalosc polega na tym, ze swiat ruszyl,
                                            > lingwityka tez i autorka tego nigdy by nie opublikowala nigdzie.
                                            > poza tym wydawnictwem uniwersyteckim.....

                                            Bosz, wydawnictwa uniwersyteckie od tego sa, zeby niepublikowalne rzeczy wydawac
                                            szybko.

                                            Dalatato, to chyba na dzisiaj najlepsze podsumowanie wartosci rozpraw
                                            habilitacyjnych. Amen.
                                            • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 00:09
                                              mysle ze nie wszystkich, choc z pewnoscia znacznej jej czesci. ale
                                              ja juz sie zgodzilem pare dni temu z tym ze mozna rozprawy
                                              wyeliminowac.
                    • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:05
                      alescie sie nagadali...i to beze mnie no....

                      zaczne od tego, Khmaro gorzki, ze o nie system i nie 'habilitacja'
                      pozwala na cokowliek. to recenzenci. bardzo konkretni. Prof Pikus,
                      Prof. Pimpek i cala masa innych..... wiele sie da system zwalic, ale
                      gdyby realizowac ducha tego systemu, gdyby tak jeszcze uczciwie
                      recenzeowac, to tej rozmowy by nie bylo.

                      khmara napisał:

                      > Bo habilitacja w obecnej formie jest wyrazeniem zgody na taki
                      poziom badan
                      > naukowych:
                      > images.ucomics.com/comics/ga/2008/ga080330.gif
                      >
                      > W odroznieniu od adiunktow, ci z politowaniem milczacy
                      profesorowie juz o tym
                      > wiedza.
                      • adept_ltd Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:08
                        trudno mi się nie zgodzić... ponadto raz jeszcze powiem - czytam świetne polskie
                        książki... ktoś je tu podrzucił? ale w istocie, jak zaznaczyłem dzisiaj w
                        pierwszym poście, jestem jednak mocno sceptyczny!
                      • khmara Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:19
                        Bo prof. Pikus i prof. Pimpek maja pelna swiadomosc tego, ze jak zjada prace na
                        stopien, to ich wiecej o recenzowanie nie poprosza, a to jest jednak kasa.

                        Bo srodowisko jest hermetyczne i wszyscy wszystkich znaja.

                        Bo recenzentow potrzeba szesciu, a w calej Polsce czesto nie ma az tylu
                        samodzielnych, ktorzy by sie na tym znali.

                        Bo prof. Pikus i prof. Pimpek maja swiadomosc, ze w koncu gorsze rzeczy tez
                        przechodza, wiec o co tyle krzyku.

                        Bo prof. Pikus i prof. Pimpek wiedza, ze cokolwiek w recenzji pochlebnego
                        napisza, to ich reputacja w zaden sposob na tym nie ucierpi.

                        System jest oparty na pozorach i wszyscy o tym znakomicie wiedza. Ocena pracy na
                        stopien rozni sie BARDZO od oceny dorobku, ktory juz raz zostal poddany blind
                        peer review.
                        • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 30.03.08, 23:48
                          z diagnoza Pikusia i PImpka sie zgadzam. do tego jeszcze dochdza
                          ewentualne kwestie typu - ja mam dokotranta ktorego on mi potem
                          uwali.

                          znam te ksozmarnezaleznosci w doswiadczenia wlasnego bolesnego.

                          ale! to nie zmienia postaci rzeczy ze i profesor Pimpek i prof.
                          Pikus daja du....i tyle. i to nie system. to my jestesmy ten system,
                          ze sie tak wyraze.

                          a co do konferencji polskich...kedys zaproszono mnie zebym wyglosil
                          referant na konferencji w Polsce. no to wsiadam w samolot jade
                          wyglaszac. referat mial byc o 15.00. konferencja zaczynala sie 0 10.
                          kazdy mial miec 20 minut. powiedzialem paru studentom poslim zey
                          przyszli bo relewantie dal nich bede mowil. o 15.00 mowil ten co
                          mial mowic o 12.00. ja zaczynalem o 19.00. powaznie, nie koloryzuje.
                          wszycy mowili ponad godzine. nikt nikomu nie przyrwal, czas nie
                          istnial. kiedy zaczynalem wszsycy westchneli - jeszce
                          godzina.....powiedzialem wszystko w 10 min. bylem gwaizda
                          konferencji :-)
      • szefwiarusa Re: Habilitacja - tak, ale inna 29.03.08, 14:07
        Zgadzam sie w 100% ze smilem.
        1. Symulacja matematyczna zawiodla na calej linii np. w ekonomii.
        Dzis juz nikt np. nie traktuje na serio modeli ekonometrycznych,
        jako iz najbardziej zlozone modele z setkami rownan i tysiacami
        parametrow okazaly sie tak samo zawodne jak tw. naiwne modele
        polegajace na ekstrapolacji trendow z przeszlosci.
        2. I zgoda: habilitacja moze zostac, ale nie jako wymog. Poza tym
        sugerowalbym, aby kazdy mogl sobie kupic tytul honorowego doktora
        habilitowanego, podobnie jak np. w Austrii mozna kupic sobie tytul
        radcy dworu. Osoby kolekcjonujace tytuly bylyby zadowolone, podobnie
        jak i skarb panstwa.
        Pozdrawiam!
    • ford.ka Cytowania i książki 30.03.08, 09:30
      Dyskusja odjechała w nieznanym mi kierunku krakowskiej lingwistyki,
      więc tak się podzielę swoimi odkryciami, zeby moze cos tu poruszyc.
      Sciagnalem sobie z www.harzing.com/ program Publish or Perish
      i wpisywalem znane sobie i innym nazwiska.
      Odkrycie pierwsze jest takie, ze w zasadzie niezaleznie od wieku i
      urzedu literaturoznawcy maja gora 2 publikacje i 0 cytowan.
      Odkrycie drugie jest takie, ze system liczy cytowania z ksiazek
      (zakladam, ze w artykulach, nie w innych ksiazkach, ale jednak).
      Taki Venuti ma ok. 400 cytowan z ksiazek na ok. 600 w ogole. Czyli
      mozna jednak brac ksiazki pod uwage w ocenie. Trzeba tylko chciec.
      • chilly Re: Cytowania i książki 30.03.08, 10:15
        Słuszna uwaga forda.ka (Ford.ka na ministra nauki, informatyzacji i
        czego tam jeszcze trzeba!). Już byłem nawet skłonny przypuszczac, że
        to opłacany (przez kogo?) desant sabotażystów weksluje dyskusje na
        boczne tory.
        Sprawdzenia cytowań ma tak naprawdę sens w Science, czyli w naukach
        ścisłych, przyrodniczych, medycznych oraz w technice. Może i w
        ekonomii. Na mojej uczelni też polecono humanistom podać cytowania.
        Wyobraźcie sobie tych biedakow, przegladających tony materiałów
        konferencyjnych, książki wydawane w nakładach po 100 egzemplarzy i
        inne "dzieła" trudno dostepne w jakichkolwiek bazach danych.
        Zawsze mam przy tym watpliwość: czy "większy" jest autor jednego
        wybitnego dzieła, na które poświęcił pół życia, czy autor 50
        artykułów, nawet trochę cytowanych?
        Albo przypadek "zimnej fuzji", która ostatecznie okazała się
        humbugiem. Ale co cytowań było - nobliści mogli zazdrościć!
        • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 10:37
          no przeciez mowilem zeby potraktowac nas ze wzniosla pogarda.
          rozmowa o mapie naukowej Polski jest urpawniona rozmowa wsrod
          naukowcow.mymy sobie nie sprzedawali angdoto, ze pani profesor w
          majtach w grochy chodzi.

          a co do forda-ka - to ja sie zgadzam ze na polityka - jego
          umiejetnosc odwracanaia kota ogonem jest godna najwyzszych urzedow :-
          ).

          co do cytowan. powszechnie wiadomo, ze cytyaty i impakty dzialaja
          glownie w naukach scislych a w humanistyce nie. robiacy jednak
          furore w UK tzw. Leiden report (ja znam go ze streszczenia, bo nam
          je w pracy dostarczono, a czytanie calosci dalece wykracza poza
          moja tolerancje statystki i inforamcji bibliometrycznej) pokazuje ze
          to nie do konca tak.

          nie chce mi sie szukac po mich postach, jednak ja mowie caly czas ze
          dla polskiej nauki kwestia nie sa cytowania a publikacje.

          natomiast w UK wchodzi chyab za 2-3 lata REF - bedziemy oceniani
          glownie na podstawie cytowan (i tak, cytowanie ksiazek tez). ale to
          jest po 20 latach RAE, ktore spowodowalo, ze na porzadnych
          uniwersytetach publikuja wszycy. albo inaczej - kazdy kto chce byc
          uwazany instytucjonalnie za osobe aktywna naukowo/badawczo publikuje
          w mniej czy bardziej miedzynarodowych pismach. publikowanie w
          lokalnych czasopismach nie liczy sie w ogole. i skoro wszyscy
          publikiuja, znaleziono system ktory bierze ocene na wyzszy poziom.

          • ford.ka Re: Cytowania i książki 30.03.08, 11:07
            No chyba nie wejdziemy tutaj w dyskusję pod hasłem: co było pierwsze
            jajko czy kura? Żeby było cytowanie musi być nie tylko jedna
            publikacja ale od razu dwie: cytowana i cytująca. Obie uwzglednione
            przez system naliczajacy. Inaczej się nie da ;)
            Prawdziwego naukowca nie da się nijak zadowolić. Jak się do czegoś
            dałem przekonać, to też się nie podoba. Ale habilitacji dalej nie
            lubię ;)
            Taka uwaga: jak mamy się mierzyć z naukowcami z UK czy US, kiedy dla
            nich te międzynarodowe pisma są lokalne?
            • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 12:08
              ja na to pyanie juz tez odpowiadalem. to nie idzie o lokalnosc w
              sensie miejsca wydania. to chodzi o lokalnosc w sensie zasiegu
              rencenzentow. to lokalne amerykanskie pismo prosi o recenzje ludzi
              od Nowej Zelandii przez Kanade, W Brytanie i Holandie, do Japonii.
              Jak polskie zaczna to robic, przestana byc lokalnymi.

              ford.ka napisał:

              > No chyba nie wejdziemy tutaj w dyskusję pod hasłem: co było
              pierwsze
              > jajko czy kura? Żeby było cytowanie musi być nie tylko jedna
              > publikacja ale od razu dwie: cytowana i cytująca. Obie
              uwzglednione
              > przez system naliczajacy. Inaczej się nie da ;)
              > Prawdziwego naukowca nie da się nijak zadowolić. Jak się do czegoś
              > dałem przekonać, to też się nie podoba. Ale habilitacji dalej nie
              > lubię ;)
              > Taka uwaga: jak mamy się mierzyć z naukowcami z UK czy US, kiedy
              dla
              > nich te międzynarodowe pisma są lokalne?
              • owocoskala Re: Cytowania i książki 27.06.08, 18:43
                to lokalne amerykanskie pismo prosi o recenzje ludzi
                > od Nowej Zelandii przez Kanade, W Brytanie i Holandie, do Japonii.
                > Jak polskie zaczna to robic, przestana byc lokalnymi.
                Naprawde nie przesadzajmy, w Polsce jest wiele pism zupełnie
                nielokalnych. W 2006 np. 20 polskich pism z listy filadelfijskiej
                miało Impact Factor między 3.451 a 0,571. Najpelsze było Acta
                Astronomica, ale już Impact Factor koło 0,8 wystarczał by byc w
                połowie stawki najlepszych pism światowych w danej tematyce. Pytanie
                do ministerstwa czy innych gremiów jak zamierzają motywować redakcje
                do wytężonej pracy. Niektórzy za redagowanie prestiżowego pisma na
                światowym poziomie otrzymują ok 10 zł od wydrukowanej strony! Nie ma
                znaczenia czy pismo jest na liście i jaki ma Impact factor. No a ile
                taki redaktor musi przejrzeć artykułów, dać do recenzji itp.....Taki
                co to redaguje lokalnie po Polsku ma roboty niewiele ale taki do
                którego ślą z całego świata może się w tym po prostu utopić.
                • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 19:29
                  Dajcie sobie spokoj z tymi impact factors. Wystarczy, ze istnieje
                  banda kolesiow po roznych uczelniach i redakcjach, ktorzy sie
                  wzajemnie cytuja i tak sobie nabijaja te rozne "h", a przy okazji i
                  zwiekszaja impact factors pism przez siebie redagowanych... Takie
                  kolko wzajemnej adoracji, publikujace przyczynki do przyczynkow. Z
                  prawdziwa nauka to nic nie ma wspolnego...
                  • dalatata Re: Cytowania i książki 27.06.08, 19:48
                    Lesiu, ty nam powiedz, na czym polega prawdziwa nauka! bo jeszcze nigdy nie
                    mowiles.

                    i pewnie, niewazne jest h i inne literki. wazny jest entuzjazm i zapal. nie
                    publikacje lecz chec szczera zrobi z ciebie riserczera!!
                    • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 19:58
                      Zapytaj sie ducha Norberta Wienera. Prawdziwa nauka polega na
                      prowadzeniu badan dla wlasnej przyjemnosci, a nie dla uzyskania h,
                      mgr, PhD czy tez innych wskaznikow, tytulow, stopni czy nagrod...
                      Kto kazal Kopernikowi badac ruchy planet? On to robil wyraznie wbrew
                      hierarchii koscielnej i uniwersyteckiej!
                      • adept_ltd coś dla Lesia 27.06.08, 20:06
                        aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=390342043
                        • nfaporanek Re: coś dla Lesia 27.06.08, 20:27
                          Ciekawe: niewatpliwie, oczywiscie! ;)
                      • dalatata Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:21
                        Lesiatko, Koperniku nasz forumowy, to po jaka cholera zawracasz du.... swoja
                        nostryfikacja!!

                        juz ci mowilem: wez oddaj swoje doczesne rzeczy, stan kolo Rotundy i glos nauke!!!

                        i publikuj w swoim wlasnym czasopismie, za ktore sam sobie plac.
                        • adept_ltd Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:24
                          Oczywiście, by nikogo nie urazić, należałoby dodać Koperniku płci żeńskiej (bądź
                          jeszcze jakoś tam inaczej), inaczej ujawniasz Dalatato swoją homofobiczność
                          • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:31
                            Przecież wiadomo, że okolo roku 1990 Mikołaj Kopernik stał się
                            KOBIETĄ!
                        • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:30
                          1. Nostryfikacja mi sie nalezy - to zadna łaska, a obowiazek RP aby
                          uznac moje zachodnie kwalifikacje.
                          2. Znam inne metody uprawiania nauki. Nie jestm jej sprzedawca, a
                          adeptem (nie mylic z tym forumowym)...
                          3. Skad wiesz, ze nie mam swoich pism? I sprawdz, gdzie publikujesz!
                          • dalatata Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:41
                            Lesiatko, gdybys mial, to bys sie tym chwalil na potege, a w internecie byloby
                            100 milionow odnosnikow.

                            do tej pory miales tylko Acta Polonica Mosznanienisis. biuletyn departamentalny
                            • adept_ltd Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:46
                              Są jeszcze Studia Kelleriana Mosznaniensis
                              • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:50
                                Studiae Kelleriana Monashienses pod redakcja Adepta Itd. Impact
                                factor = 8 (ale obrocone o 90 stopni).
                            • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:49
                              To sie pochwal dalatato swymi osiagnieciami. I pociagnij sie nieco w
                              jezykach ci wyraźnie obcych (t.j. lacińskim & polskim)... ;)
                              • dalatata Re: Cytowania i książki 27.06.08, 21:31
                                i jeszcze w jakim, Lesiatko, szybciutko mi powiedz.
                                • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 21:36
                                  To moja slodka tajemnica! ;)
                              • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 21:38
                                A wiec czekam na liste osiagniec dalataty & adepta!
                                • adept_ltd Re: Cytowania i książki 27.06.08, 21:49
                                  Lesiu, póki co (oprócz bibliografii oczywiście) głównym twoim osiągnięciem jest
                                  to, że rozmawiamy z tobą tu
                                  • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 21:58
                                    Ja z wami tu nie rozmawiam. Ja tylko wykazuje tu wasza smiesznosc...
                                    Tchorzliwie chowacie sie za nickami, bo boicie sie, ze stracicie
                                    synekurki jak wasi szefowie zobacza, ze piszecie o nauce na forum
                                    internetowym...
                                    • adept_ltd Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:08
                                      Lesiu, nie wykazujesz, a dokazujesz...Krynico Bibliografii
                                      • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:19
                                        Podaj wiec tu krotka bibliografie dalataty...
                                        • adept_ltd Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:22
                                          hm, no ale Dalatata ma długą bibliografię...
                                          • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:30
                                            Jak na razie, to jej zawartosc jest taka jak pustego zbioru.
                                            A piekno internetu polega na tym, ze nie musisz tu kopiowac calej
                                            bibliografii - wystarczy odnosnik czyli link...
                                            Np.: mywebpage.netscape.com/ljkel2/listpubl01.html
                                            • adept_ltd Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:38
                                              czego lesiu nie widzieć, tego nie być? interesujący pogląd
                                              epistemologiczno-ontologiczny
                                              • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:43
                                                Co nie ma empirycznego dowodu, chocby w postaci linku, to jest tylko
                                                czcza spekulacja. Esse=percipi.
                                                • gandalf88 Zgadzam sie z toba Keller 27.06.08, 22:56
                                                  Te polskie pseudodoktorki to jest grubo ponizej zachodnich MS albo MA
                                                  Wez takiego pierduczia. Facet stary, powyzej 55 lat.Przepracowal
                                                  cale zycia jako urzedniczyna w wydawnictwie. Popelnil jakies
                                                  wypracowanie na temat jezyka no i juz ma polski doktoracik.
                                                  No a teraz jest kapciowym nomenklaturowego profesora na UMC.
                                                  No i jak bedzie pokornym kapciowym to mu habilitacje oferuja, choc
                                                  facet jest glupi jak but. Przeciez PhD z Tel-Avivu to by nie
                                                  zatrudznil pierduczia nawet jako sprzatacza.
                                                  • gandalf88 Spojrz na juz habilitownego durnia? 27.06.08, 23:06
                                                    Podobno dajetata juz habilitowany. Czy ty keller pekasz ze smiechu
                                                    tak samo jak ja? Przecie dajetata to omni-ignorant.
                                                    Na jaki temat geby nie otworzy to calkowita dyletancja, brak
                                                    umiejetnosci myslenia, wnioskowania, analizy i syntezy.
                                                    Przeciez tak uposledzony czlowieczka jak dajetata to by nie chcieli
                                                    na traktorzyste w PGR. Kiedys sie mowilo "idiota patentowany",
                                                    obecnie sie mowi "idiota habilitowany" ha,ha,ha,ha,ha
                                                    No i w dodatku obrzydliwy homofob-ateista.
                                                  • nfaporanek Re: Spojrz na juz habilitownego durnia? 28.06.08, 00:09
                                                    No coz, "dajetacie" wydaje sie, ze jest profesorem w Anglii, choc po
                                                    angielsku to on ani me, ani be, ani nawet kukuryku. Jedyny jego
                                                    kontakt z Anglikiem to byl 20lat temu pod jego rodzinna Lomza, kiedy
                                                    to Anglik, ktory przyjechal tam z pomoca dla rolnikow, zapytal sie
                                                    go "Polish" (połlisz, czyli Polak?), a on odpowiedzial, zgodnie z
                                                    prawda "Pole" ("pole" - mial na mysli "palę", ale z polskim tez u
                                                    niego marnie). No to mu Angol dal papierosa, i od tego
                                                    czasu "dajetato" kazdemu sie chwali, ze zna angielski...
                                                  • dalatata Re: Spojrz na juz habilitownego durnia? 28.06.08, 00:15
                                                    YES!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • nfaporanek Re: Spojrz na juz habilitownego durnia? 28.06.08, 08:29
                                                    A czy wiesz, dalejtato, ze YES (wymowa "jes") to po angielsku znaczy
                                                    TAK?
                                                  • nfaporanek Re: Zgadzam sie z toba Keller 28.06.08, 00:03
                                                    A ja sie tu zgadzam z Toba, Gandalf...
                                        • adept_ltd Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:23
                                          I nie narzekaj Lesiu na UW, gdyż poznali się tam na tobie szybciej niż w Mosznie
                                          • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:27
                                            Zalosny jestes z pisaniem "Moszna" o uczelni o wiele lepszej niz UW,
                                            na dodatek nazwana tak na czesc polskiego zyda, generala Monasha... :
                                            (
                • dalatata Re: Cytowania i książki 27.06.08, 19:45
                  bardzo sie ciesze ze tak jest.
                  porozmawiajmy jednak o tym, gdy to sie stanie standardem, a nie tylko wyjatkiem.

                  ja niespecjalnie wiem co to znaczy, jak motywowac redaktorow do pracy?! jak beda
                  wydawac pismo na poziomie swiatowym, to ludzie zaczna je kupowac, a redaktorzy
                  beda zarabiac? nie widze powodu, dla ktorego podatnik mialby doplacac do czegos,
                  co na calym swiecie jest dochodowe.

                  i choc moge sie zadumac nad losem redaktora naczelnego, jednak moj dobry znajomy
                  redagujace miedzynarodowe pismo, srednio czyta dziennie 3 teksty. nie wiem ile z
                  tego ma forsy, jednak niewatliwie nie robi tego za darmo, ale waptie zeby to
                  byly jakies straszne kokosy.
                  • owocoskala Re: Cytowania i książki 27.06.08, 20:54
                    jednak moj dobry znajom
                    > y
                    > redagujace miedzynarodowe pismo, srednio czyta dziennie 3 teksty.
                    nie wiem ile
                    > z
                    > tego ma forsy, jednak niewatliwie nie robi tego za darmo, ale
                    waptie zeby to
                    > byly jakies straszne kokosy.
                    Ale międzynarodowe gdzie? W Polsce, UK, czy jeszcze gdzie indziej? I
                    jest różnica między strasznymi kokosami, a 10 zł za stronę, czyli
                    co, ze 4 dolary..... Mnie by jednak interesowało jakie stawki sa w
                    UK czy USA za to samo. Trzy artykuły dziennie to jakos tak to
                    właśnie wychodzi.
                    > ja niespecjalnie wiem co to znaczy, jak motywowac redaktorow do
                    pracy?! jak bed
                    >
                    No np. dobrze płacić za tą pańszczyznę i dać ludzi na etaty do
                    pomocy. Na razie tak jak piszę za wyprowadzenie pisma na światowe
                    wody jeno więcej roboty jest.
                    nie widze powodu, dla ktorego podatnik mialby doplacac do czegos
                    > ,
                    > co na calym swiecie jest dochodowe.
                    Ktoś musi płacic redakcji. Jeśli nawet pismo się dobrze sprzedaje,
                    ba nawet zachodnie koncerny chętnie by je podkupiły redaktor nic z
                    tego nie ma. Jeśli podatnik nie chce narzekać te nauka w Polsce jest
                    zaściankowa....
                    • adept_ltd Re: Cytowania i książki 27.06.08, 21:00
                      za dobrą pracę musi być dobra zapłata, inaczej to nie będzie działać. najwyżej
                      punktowane w mojej branży (od niedawna na LF) pismo w każdym numerze umieszcza
                      przeprosiny za jakieś niedopatrzenie...
                      I jeszcze jedno - pismo to musi być instytucja, a nie samorost, wtedy łatwiej
                      jest nie przyjmować tekstów po koleżeńsku...
                    • dalatata Re: Cytowania i książki 27.06.08, 21:29
                      co to znaczy podkupily?! nie ma podkupowania. jesli pismo jest dobre, to jest
                      czyjes i taki Carfax, na przyklad, nie moze sobie podkupic. moze kupic i wtedy
                      kupuje z dorbodziejstwem inwentarza.

                      dobre pismo nie jest dobrym pismem samo z siebie, tylko jest laczone z
                      redaktorem, a zatem glupota byloby pozbawianie sie takiej osoby. choc nie jest
                      to niemozliwe.

                      i to nie jest zadna 'panszczyzna', tylko normalna dzialalnosc naukowa. moze
                      dlatego, ze w Polsce praca traktowana jest jako dopust bozy, to wlasnie ma
                      polska nauka takie a nie inne wyniki. a ci ktorzy pracuja i maja wyniki sa
                      wysmiewani i traktowani jako polglowki.
                      • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 21:47
                        Mily dalatato. Gdybys pomieszkal troche na zachod od Polski, to bys
                        wiedzial, ze tam wszystko jest na sprzedaz. Na tzw. Zachodzie od
                        okolo 200 lat panuje kapitalizm wolnorynkowy, a oparty jest on na
                        tym, ze istnije wolny (mniej lub bardziej) rynek, a na nim wszystko
                        i kazdy(a) ma swoja cene. Dobry profesor sprzedaje sie w UK za
                        powiedzmy 50 tys. funtow rocznie, nielegalny imigrant za pare tys.
                        tychze funciakow na rok...
                        • dalatata Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:16
                          tak? to zaloz konsorcjum i kup 'Nature'. Lesiu, pieprzysz na potege, ale wlasnie
                          ty taki jestes.
                          • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:25
                            Springer czy inny Conrad Black albo Rupert Murdoch moga juz ja miec
                            od dawna. To tylko kwestia pieniedzy. Nikt poza wlascicielami nie
                            wie, kto stoi za spolka, ktora oficjalnie wydaje taka NATURE.
                            Byle kto jej nie kupi, ale na swiecie sa dzis dziesiatki firm, ktore
                            z latwoscia mogly by przejac owa NATURE...
                            Slyszales cos moze o nominees (figurantach), cichych wspolnikach
                            itd.?
                            • dalatata Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:38
                              Lesiu, opowiedz nam o cichych wspolnikach w Nature.

                              nfaporanek napisała:

                              > Springer czy inny Conrad Black albo Rupert Murdoch moga juz ja miec
                              > od dawna. To tylko kwestia pieniedzy. Nikt poza wlascicielami nie
                              > wie, kto stoi za spolka, ktora oficjalnie wydaje taka NATURE.
                              > Byle kto jej nie kupi, ale na swiecie sa dzis dziesiatki firm, ktore
                              > z latwoscia mogly by przejac owa NATURE...
                              > Slyszales cos moze o nominees (figurantach), cichych wspolnikach
                              > itd.?
                              • nfaporanek Re: Cytowania i książki 27.06.08, 22:45
                                Istota spółki cichej opiera się na wniesieniu przez wspólnika
                                cichego, dysponującego majątkiem rzeczowym lub finansowym, wkładu
                                (niekiedy w postaci wkładu własnej pracy) na rzecz drugiego
                                wspólnika (jawnego), prowadzącego przedsiębiorstwo lub inną
                                działalność zarobkową we własnym imieniu. Wspólnik cichy w zamian za
                                swój wkład uczestniczy w zyskach tej działalności, nie ujawniając
                                jednak się na zewnątrz, nie mając też praw do majątku tej spółki.
                                Udział wspólnika cichego nie prowadzi do utworzenia jakiegokolwiek
                                rodzaju wspólnoty ze wspólnikiem jawnym - ani rzeczowej, ani
                                majątkowej, ani osobowej. Wspólnik cichy nie odpowiada też za
                                zobowiązania spółki wobec wierzycieli. Spółka taka jest po prostu
                                odmianą umowy cywilnoprawnej dwóch stron. Charakter tego rodzaju
                                spółek ogranicza zakres ich racjonalnego istnienia do
                                przedsiębiorstw małych lub co najwyżej średniej wielkości.
                                pl.wikipedia.org/wiki/Sp%C3%B3%C5%82ka_cicha
                          • gandalf88 Czesc keller, 27.06.08, 22:28
                            I znowu habilitowanych flekujesz? No i masz racje. Flekuj te
                            miernoty. Patrz ile miernot do habilitacji pretenduje: jakies
                            dajetata, pierduczio a nawet madcio bez matury.
                            Trzeba im sprowadzic konkurencji w posacji wielu PhD z Tel-Avivu,
                            Nowego jorku czy Melbourne. A tych polskich nieudacznikow do robot
                            fizycznych na uniwersytecie jako wozni,sprztacze i laboranci
                            • adept_ltd Re: Czesc keller, 27.06.08, 22:30
                              hm, Gandalf88
                              • nfaporanek Re: Czesc keller, 27.06.08, 22:34
                                Pudlo! ;)
                            • nfaporanek Re: Czesc keller, 27.06.08, 22:37
                              Ja bym polskiej profesurze habilitowanej zabronil wstepu na wyzsze
                              uczelnie. Oni kafelkow prosto nie wyloza, nie posprzataja jak
                              trzeba, a na laborantow sa zdecydowanie za glupi - popsuli by tylko
                              sprzet i odczynniki...
                              • adept_ltd Re: Czesc keller, 27.06.08, 22:48
                                Lesio, a który z was jest dobry, a który zły?
                                • nfaporanek Re: Czesc keller, 27.06.08, 22:54
                                  To nie wiesz, ze my jestesmy jeden, a co dla jednego jest zle, dla
                                  innego jest dobre? To chyba jest zbyt trudne jak na twoje IQ ok. 90.
                      • owocoskala Re: Cytowania i książki 28.06.08, 08:04
                        > i to nie jest zadna 'panszczyzna', tylko normalna dzialalnosc
                        naukowa.
                        Oj dalatata, dalatata... Ale fantasta z Ciebie. I co ta działalność
                        się do czegoś liczy? Dostajesz za to punkty może że jesteś
                        redaktorem, na Twoja habilitację rada spojrzy lepiej? Znam jednego
                        redaktora bardzo dobrze. Oprócz normalnej działalności naukowej duże
                        obciążenie, różne nacje ślą masy artykułów dzień w dzień, niektórzy
                        niecierpliwcy nawet dżwonia czy już zrecenzowane. Nie chodzi o to że
                        ta osoba tego nie lubi ale o decenianie dobrej pracy, którą się
                        wykonuje od wielu lat. Są też oczywiście malutkie profity - prestiż,
                        wiele osób które z uwagi na charakter działaności mogłoby tu
                        publikować przymila się w kontaktach prywatnych, choc redakcja i tak
                        nie weźmie niczego po znajomości - sa zewnętrzne recenzje ;) Co do
                        wykupywania pism, jest jak piszę, koncerny próbują ale redakcja nie
                        musi się zgadzać, prawda? Zapewne Nature dostało nie raz
                        propozyzję....
                        PS. Hallo! Czy tu jest jakaś moderacja ? Nie można zablokować ip
                        osoby która ma juz z 10 nicków i dyskutuje sama ze sobą, czy to taki
                        problem?
                        • nfaporanek Re: Cytowania i książki 28.06.08, 08:33
                          1. Wykupywanie - redakcja potrzebuje na ogol funduszy, wiec nie moze
                          zlekcewazyc atrakcyjnych finansowo propozycji, szczegolnie od
                          znanych firm, ktore gwarantuja reklatywna niezaleznosc redakcji i
                          wysoki poziom pisma.
                          2. Widze, ze jestes zwolennkiem cenzury, czyli takze habilitacji,
                          belwederskiej profesury itp. atrybutow PRLu. Radze ci wiec emigracje
                          do Korei Pln (Kuba jest dla ciebie zbyt nastawiona na rynek i zbyt
                          otwarta na swiat)...
                          • adept_ltd Re: Cytowania i książki 28.06.08, 12:30
                            Lesiu - piszę tu do wszystkich usamodzielniających się fragmentów twej osoby -
                            tak, habilitacja jest cenzurą, jak najbardziej, dla Lesiów, i dlatego należy ją
                            utrzymać.
                            • nfaporanek Re: Cytowania i książki 28.06.08, 16:42
                              Chyba zdajesz sobie sparwe, ze habilitacja sluzy tylko do
                              ocenzurwania tych, co maja zbyt wysokie kwalifikacje. Bowiem
                              habilitacja to wyrazny przezytek feudalno-bolszewicki i jako taki
                              nie ma miejsca w nowoczesnym sytemie szkolnictwa wyzszego. Najlepsze
                              uniwersytety swiata nie maja w swym faculty, czyli wsrod pracownikow
                              naukowych, zadnego doktora habilitowanego - maja zas na ogol osoby
                              ze stopniem PhD...
                              • adept_ltd Re: Cytowania i książki 28.06.08, 21:40
                                Keller, może byś się nauczył w końcu mówić prawdę? choć w twoim wieku to może
                                być trudne, no i te przypadłości na głowę. Zapewniam cię, że habilitacja nic mi
                                nie ocenzurowała, no i znam też profesorów z Zachodu (Niemcy, Szwajcaria),
                                którzy są habilitowani, więc wsadź sobie w kapcie to bzdety i lepiej się
                                przyznaj, że twoja nienawiść wynika z tego, że prawie wszędzie poznają si na
                                twojej mierności... i nawet twój Monash, gdzie przypadkiem dostałeś doktorat, ma
                                się dość...
                                • nfaporanek Re: Cytowania i książki 28.06.08, 22:09
                                  Pisalem wyraznie, ze habilitacji nie ma w krajach anglosaskich. A te
                                  dzis przoduja w nauce. I gdybys mial przynajmniej magistra, to bys
                                  sie nie wstydzil podpisac,jak ja, pelnym imieniem i nazwiskiem. I
                                  tylko nie pisz, ze to takie zwyczaje forumowe. Jesli kogos atakujesz
                                  po nazwisku, to musisz miec odwage sie pod tym podpisac wlasnym
                                  nzwiskiem - inaczej bedziesz wciaz tylko nedzna kreatura atakujaca
                                  tchorzliwie pod oslona nicka, czyli zwyklym anonimowym
                                  donosicilem... :(
                                  • adept_ltd Re: Cytowania i książki 28.06.08, 22:12
                                    Lesiu, ty głąbie, a czy ty chociaż rozumiesz, co piszesz? Bo jak to czytam, to
                                    nie wierzę...
                                    • nfaporanek Re: Cytowania i książki 28.06.08, 22:14
                                      Profesur sie odezwal w stylu "ty glabie"... Koles, sloma ci zbutow
                                      wystaje, z geby woda brzozowa zalatuje, a udajesz, ze potrafisz cos
                                      zrozumiec... :(
                                      • adept_ltd Re: Cytowania i książki 28.06.08, 22:21
                                        a słyszałeś głąbie o takiej formule jak "odpowiednie dać rzeczy słowo"?
                                        • nfaporanek Re: Cytowania i książki 28.06.08, 22:29
                                          Uzywaja slow typu "głąb" dowodzisz, zes sam głąbem!
                        • nfaporanek Cenzura 28.06.08, 08:35
                          Jak sobie wyobrazasz zablokowanie konkretnego forumowicza? I na
                          jakiej niby podstawie? Przypominam: Konstytucja RP
                          Rozdzial II WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I OBYWATELA
                          Art. 54.
                          1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
                          pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.


                          • nfaporanek Reforma nauki w PL a rynek 28.06.08, 09:07
                            Tylko niewidzialna reka rynku (czyli "invisible hand of market" - A.
                            Smith sie tu klania) moze uratowac polska nauke. Oczywiscie,
                            wszedzie na swiecie mamy do czynienia z interewencjonizmem
                            panstwowym, tyle ze na rozna skale. W USA rzad np. wplywa na
                            gspodarke po keynesowsku, poprzez olbrzymie zamowienia rzadowe,
                            glownie dla wojska, i stad wystepuje tak wysokie finansowanie nauki
                            w USA - olbrzymia wiekszosc tego finansowania idzie bowiem na
                            projekty zwiazane z wojna i wojskiem (armia, flota, lotnictwo,
                            piechota morska czyli marines). To sie nazywa militarny keynesizm.
                            Ale najlepsze wyzsze uczelnie na swiecie sa wciaz w USA, i sa one
                            glownie prywatne. Sa one az tak dobre, poniewaz konkuruja miedzy
                            soba na wolnym rynku, a nie sa oceniane, jak np. w Polsce, przez
                            tepych biurokratow na podstawie idiotycznych wskaznikow...
                          • owocoskala Re: Cenzura 28.06.08, 09:22
                            > Jak sobie wyobrazasz zablokowanie konkretnego forumowicza? I na
                            > jakiej niby podstawie? Przypominam: Konstytucja RP
                            > Rozdzial II WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I OBYWATELA
                            > Art. 54.
                            Jasne... pasłuchaj net rządzi się swoimi prawami. Jest coś takiego
                            jak netykieta. Podszywanie sie pod 10 osób które ze soba dyskutują,
                            wspierają sie itd, to zwykłe oszustwo i trolling. Poza tym obrażasz
                            wiele osób, niektóre z nazwiska. Jak moderowana jest gazeta.pl to
                            wszyscy wiedzą, na forum gdzie jestem jedym z moderatorów juz dawno
                            twoje ip byłoby zablokowane. Można nawet zrobic tak, że z danego
                            komputera nie mozna odwiedzic danej witryny, nie mówiąc o pisaniu.
                            Ja jestem wyjątkowo litościwa, ale mam już serdecznie dosyć twoich
                            nawiedzonych postów.
                            • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 09:58
                              Netetykieta nie pozwala tez adminom na banowanie kogos ze wzgledu na
                              gloszone poglady, szczegolnie, gdy sa one za urynkowieniem edukacji
                              na poziomie akademickim. I zauwaz, ze ja mam dynamiczna alokacje IP,
                              wiec nie zablokujesz mego IP. Poza tym moge pisac z kafejek
                              internetowych, od znajomych, z bibliotek, z pracy itp. Tak mnie
                              chcial ostatnio zablokowac dr Wieczorek z NFA, ale mu wykazalem
                              bezcelowosc tych dzialan...
                              Niestety, ale masz mentalniosc PRLowskiego cenzora z ul. Mysiej. Ale
                              dzis mamy nie PRL, a RP i nie XX, a XXI wiek i demokracje nie
                              ludowa, a burzuazyjna... Poniewaz kupuje czesto GW wiec AGORA na
                              pewno nie zablokuje mi dostepu do ich witryny - zreszta niby jak to
                              mogla by zrobic?
                              • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 10:13
                                PS: Nicki zmieniam tylko z tego powodu, ze niedouczeni admini (np. z
                                forum prywatnego DOKTORANCI) mi je banuja. A coz prostszego niz
                                wygenerowac nowy nick? Interenet zostal przeciez stworzony przez
                                wojsko celowo tak, aby nikt nie mogl objac nad nim calkowitej
                                kontroli!
                                • gandalf88 Dyktatura cenzury 28.06.08, 10:52
                                  Cenzura w Gazecie Wyborczej jest wylacznie swiatopogladowa
                                  1) Trollem zostaje nazwany kazdy
                                  Katolik,Patriota,Hetero,Antyaborcjonista
                                  2) Jak ci przykleja etykiete swiatopogladego trola, to zaczyna sie
                                  stadna kampania plucia, szczucia ,obelg i pomowien
                                  3) Do tegoa dochodza "tymczasowi samocenzorzy" ktorzy w imie
                                  wlasnego prywatnego szalenstwa i prywatnej glupoty wycinaja na oslep
                                  4) Jezeli usilujesz sie bronic to cie banuja i musisz zmienic nick
                                  5) Tylko podle kundle politycznej poprawnosci moga miec przez lata
                                  ten sam nick: Petrucchio,Madcio, Dona33, Giwi,Swiadek Jehowy etc, etc
                                  Jaki jest rezultat? Zaszczuci katolicy odwrcja sie masowo od
                                  zydowskich mediow i przechodza do "rozmow niedokoczonych" w Radiu
                                  Maryja. No i bardzo dobrze. ha,ha,ha,ha,ha,ha,
                                  • owocoskala Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 12:21
                                    > 2) Jak ci przykleja etykiete swiatopogladego trola, to zaczyna sie
                                    > stadna kampania plucia, szczucia ,obelg i pomowien
                                    Nasza dyskusja nie ma kompletnie nic wspólnego ze śwatopoglądem i
                                    nawet nie mam pojecia jakiej wiary jest wiekszość naukowców których
                                    osobiście znam.
                                    Chodzi o to ze nawet nie wiem czy jesteś 11-tym wcieleniem Kellera
                                    czy zupełnie kimś innym, również obrażonym na cały swiat. Tak nie da
                                    się dyskutować. To smutne że jedna osoba może sparaliżować dyskusje
                                    na kilku forach internetowych i jeszcze sie tym szczyci. Jasne
                                    kellerku, leć do kafejek internetowych, choc moze lepiej poswięcić
                                    czas na tłumaczenie doktoratu na polski, co podobno cię przerasta...
                                    Nie zastanawia Cie że nikt poważny nie chce juz z toba rozmawiać?
                                    Zostaje już tylko opluwanie wszystkich wokół....
                                    • adept_ltd Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 12:41
                                      Kellerek nie potrzebuje tłumaczenia doktoratu na polski, z tego co mi podesłał,
                                      wnioskuję, że to streszczenia utworów Lema (chyba że się pomylił i przysłał
                                      notatki do doktoratu, coś co u nas dyskwalifikuje pracę), ergo - lepiej poczytać
                                      sobie Lema, na pewno ma lepsze pióro i głębszą myśl :-)
                                      • nfaporanek Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 16:45
                                        Jestes niestety skonczona swinia - prosiles mnie o kopie mej
                                        rozprawy, wiec ci ja wyslalem. Jesli chcesz recenzowac ma prace dr,
                                        to musisz najpierw napisac do mnie kim jestes, jakie masz
                                        kwalifikacje itd. A na razie to jestes tchorzliwym anonimem nie
                                        godnym nawet spluniecia...
                                        • adept_ltd Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 21:42
                                          Keller, ja ci jej nie recenzuję, bo moim magistrantom tak nie pozwalam pisać,
                                          więc nie miałbyś szans, napisałem tylko ogólnie...
                                          • nfaporanek Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 22:12
                                            Magistrantow to moze spotykasz, jak im kible szorujesz... Zauwaz, ze
                                            moja praca doktorska napisana zostala po angielsku, wiec nic z niej
                                            nie zrozumiesz. Ty nawet polskiego nie znasz, a co tu mowic o obcych
                                            jezykach... :( Odkad to pomocnik woznego moze cos pozwalac albo nie
                                            magistrantom?
                                            • adept_ltd Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 22:19
                                              Lesiu, przestajesz być zabawny, a tym, żeś durny to każdy wie...
                                              • nfaporanek Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 22:22
                                                Kazdy to znaczy ty? Myslisz, ze tymi chamskimi atakami ad personam
                                                odsuniesz uwage od rzeczywistego tematu tego watku, czyli krzyzysu w
                                                polskiej nauce spowdowanego przez takich jak ty belwederskich prof.
                                                hab.?
                                                • adept_ltd Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 22:29
                                                  Lesiu, jeśli mówię, że głupoty gadasz, to nie są to ataki ad personam... to
                                                  ujęcie merytoryczne, no i nie jestem belwederskim profesorem, tylko uczelnianym,
                                                  i właśnie kończę kolejne dwie książki i nie sądzę, by przeze mnie upadała nauka
                                                  polska. Poza tym nie jest z nią tak źle, jeśli nie nabrała się na twoje
                                                  hochsztaplerstwo. Bo przyznaj - to powód twej nienawiści,że cię nie chcieli tu i
                                                  ówdzie...
                                            • nfaporanek Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 22:20
                                              Do czego to sie nie posuna zwolennicy habilitacji... Ich stac na
                                              kazde swinstwo i na kazde klamstwo, bowiem sa to osoby doszczetnie
                                              zdemoralizowane tym, ze majac habilitacje, nie musza juz nic robic,
                                              gdyz sa potrzebni uczelniom jako figuranci, gdyz bez nich nie mialy
                                              by one owego idiotycznego "minimum kadrowego". Habilitacja i
                                              profesura belwederska to nowotwory zabijajace polska nauke... :(
                                              • adept_ltd Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 22:25
                                                coraz głupiej, niedługo już twoje inne nicki przestaną cię traktować poważnie...
                                                • nfaporanek Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 22:31
                                                  A potrafisz cos napisac na temat? To nie jest miejsce do chamskich
                                                  atakow ad personam. Jestes zwyklym, zlosliwym trollem i tyle... Nie
                                                  bede cie wiec karmic!
                                                  • adept_ltd Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 22:34
                                                    Lesiu, głąbie, piszesz do siebie?
                                                  • nfaporanek Re: Dyktatura cenzury 29.06.08, 10:08
                                                    Podobno jestes naukowcem, a wyrazasz sie jak menel:
                                                    adept_ltd napisał(o): Lesiu, głąbie, piszesz do siebie?
                                              • nfaporanek Wrocmy do tematu tego forum! 28.06.08, 22:28
                                                Przypominam:
                                                Autor: pjpb 27.03.08, 08:36
                                                ... autor broni instytucji habilitacji podpierajac sie innym
                                                absurdem polskich uczelni - karierze naukowej od kolyski po grob w
                                                jednym osrodku badawczym. Nauka na poziomie swiatowym powstaje w
                                                wyniku burzy mozgow i intensywnej wspolpracy duzych zespolow
                                                badawczych, naukowcow z roznych osrodkow i z roznymi
                                                doswiadczeniami. w polsce zas czesto 'uprawianie nauki' to
                                                kolezenskie uklady, wyklady dawane na pieciu uczelniach - a praca
                                                naukowa dokumentowana periodycznie publikowanymi odtworczymi
                                                artykulami przegladowymi w gazetkach zakladowym, ktore jakims
                                                niezrozumialym zrzadzeniem losu znalazly sie na liscie
                                                filadelfijskiej. Habilitaja polaczona mala mobilnoscia kadr jest
                                                mieszanka gwarantujaca utrzymanie statusu quo.
                                                Zreszta szkoda pisac - wystarczy wycieczka do osrodkow brylujacych w
                                                rankingach jakosci edukacji i nauki; zastanowic sie nad srodowiskiem
                                                organizacyjnym, ktore takie sukcesy umozliwia. Zreszta habilitacja
                                                juz na etapie wprowadzenia nie miala bynajmniej na celu poprawy
                                                jakosci - tylko dodanie mechanizmu kontroli nad niepokornymi mlodymi
                                                naukowcami. Sprawdzala sie i sprawdza w tej roli...


                                                • nfaporanek Re: Wrocmy do tematu tego forum! 29.06.08, 10:10
                                                  Otoz to. I ignorujmy chamskiego trolla "adepta"...
                                                  • adept_ltd Re: Wrocmy do tematu tego forum! 29.06.08, 22:48
                                                    oj Lesiu, głąb z ciebie nie z tej ziemi, ale miłego tygodnia życzę...
                                    • nfaporanek Re: Dyktatura cenzury 28.06.08, 16:39
                                      A kim ty jestes, tchorzliwy anonimie, ze smiesz mnie krytykowac? I
                                      po co mam tlumaczyc cokolwiek co napisalem z angielskiego na polski?
                                      Niech to zalatwia sobie ci, ktorzy maja klopoty z czytaniem po
                                      angielsku. Poczytaj sobie np. o Kaleckim:
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Kalecki
                                      Historia Michała Kaleckiego jest świetnym dowodem na to, jak ważne w
                                      ekonomii jest publikowanie dzieł w języku angielskim. Choć
                                      twierdził, iż w dużym stopniu wyprzedził Keynesa co do zasad
                                      sformułowaych przez niego w Ogólnej Teorii, jego artykuły (z lat
                                      1933 - 1935) publikowane były w języku polskim lub francuskim i
                                      przez to pozostały praktycznie niezauważone.
                              • adept_ltd Re: Cenzura 28.06.08, 12:36
                                Lesiu, kłamanie i szkalowanie kogoś publiczne jest nie tylko, że sprzeczne z
                                dobrymi obyczajami, ale i może być karalne, zwłaszcza przy tych zarzutach
                                (urojonych...), które tu rozsiewałeś, więc się uspokój i głoś sobie swoje
                                poglądy, to i tak wystarczy...
                                • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 16:46
                                  Podaj choc jeden przyklad, gdzie nie napisalem prawdy, calej prawdy
                                  i nic ponad prawde... I pamietaj, ze jako anonim jestes tak samo
                                  wiarygodny jak Pinokio... :(
                                  • pr0fes0r Re: Cenzura 28.06.08, 18:14
                                    Jeden przykład, powiadasz? Proszę bardzo:

                                    "Najlepsze uniwersytety swiata nie maja w swym faculty, czyli wsrod pracownikow
                                    naukowych, zadnego doktora habilitowanego"

                                    Baber Johansen
                                    Professor of Islamic Religious Studies
                                    PhD, Habilitation in Islamic Studies, Freie Universität Berlin

                                    www.hds.harvard.edu/faculty/johansen.cfm
                                    Pwned
                                    • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 19:20
                                      Zawsze sa wyjatki. Mnie chodzilo o regule. Zreszta tu chodzi chyba o
                                      to, ze ten gosc ma habilitacje, ktora uznano mu za PhD. Inaczej
                                      mialby PhD (Oxon) lub cos podobnego:
                                      For most of his career, however, he taught undergraduate and
                                      graduate students as a professor in the Institute of Islamic Studies
                                      at the Freie Universität Berlin, where he received his Ph.D. in
                                      1965.
                                      www.hno.harvard.edu/gazette/2005/03.10/13-baber.html
                                      • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 19:26
                                        Nie czepiaj sie. Dobrze wiesz, ze w USA, W. Brytanii, Kanadzie i
                                        Australii nie ma habilitacji. Zdarzaja sie tam wyjatkowo dr hab.,
                                        np. z Niemiec, ale ta habilitacja nie ma tam zadnego znaczenia,
                                        bowiem w USA, W. Brytanii, Kanadzie i Australii zostaje sie pelnym
                                        profesorem na podstawie PhD.
                                        • pr0fes0r Re: Cenzura 28.06.08, 19:43
                                          Błehehehehe panie poranek, nie brnijcie dalej. Stwierdziłeś, że na najlepszych
                                          uniwersytetach w faculty NIE MA ludzi z habilitacją. Kategorycznie.
                                          Bezwyjątkowo. I odpuść sobie kombinowanie, jak to mu Habil. za Ph.D. uznali -
                                          jakbyś się nie domyślił, taka konwencja zapisu oznacza, że oba stopnie dostał na
                                          FUB:

                                          www.law.harvard.edu/faculty/bjohansen/
                                          Pwned (2)
                                          • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 20:04
                                            Bowiem w tych krajach NIE ma habilitacji. Koniec i kropka. Nie
                                            nadaja tam stopnia dr hab., habilitacja nie jest wiec tam wymagana,
                                            i sie po prostu nie liczy. Pokaz mi choc jedno ogloszenie
                                            poszukujace kandydata na jakiekolwiek akademickie stanowisko w USA,
                                            Australii, Kanadzie czy W. Brytanii, gdzie wymagano by habilitacji...
                                            I pamietaj tez, ze niemiecki doktorat jest nizszego stopnia niz
                                            anglosaskie PhD. Anglosaskie PhD jest de facto niemiecka
                                            habilitacja, bowiem anglosaskie PhD upowaznia do samodzielnego
                                            prowadzenia badan i do starania sie o stanowisko pelnego profesora.
                                            Tak wiec koncze wymiane opinii na ten temat, jako zbyt uboczny do
                                            glownego tematu tego watku, a mianowicie reformy nauki polskiej...
                                            • pr0fes0r Re: Cenzura 28.06.08, 20:31
                                              Habet, peractum est.
                                              • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 20:48
                                                Postera crescam laude (caluj mnie w tylek glosno)...
                                                • pr0fes0r Re: Cenzura 28.06.08, 21:06
                                                  nfaporanek napisała:

                                                  > Postera crescam laude (caluj mnie w tylek glosno)...

                                                  Na pieszczoty trzeba zasłużyć.
                                                  • adept_ltd Re: Cenzura 28.06.08, 21:51
                                                    Keller marzyciel ;-)
                                                  • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 22:05
                                                    A jak to bedzie po lacinie?
                                                    pr0fes0r napisał: Na pieszczoty trzeba zasłużyć.
                                              • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 20:51
                                                pr0fes0r napisał: Habet, peractum est czyli he has had it, so it is
                                                all over. Ale co z tego?
                                  • adept_ltd Re: Cenzura 28.06.08, 21:45
                                    wielokrotnie łgałeś i każdy sobie to może sprawdzić i to jest wiarygodność, a
                                    nie posługiwanie się nazwiskiem, mógłbym ci przytoczyć tu również inne twoje
                                    łgarstwa, ale ograniczam się tylko do wiedzy z forum...
                                    • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 22:15
                                      Nie strasz, tylko daj przyklad jakiegos mojego klamstwa...
                                      • adept_ltd Re: Cenzura 28.06.08, 22:22
                                        Lesiu, jedno z kłamstw wytknął ci kiedyś Dalatata, w związku z konferencją...
                                        wystarczy, to już jest niewiarygodność...
                                        • nfaporanek Re: Cenzura 28.06.08, 22:30
                                          Jakie klamstwo? Zazdroscicie mi, ze jade na konferencje do Oxfordu i
                                          tyle...
                                          • adept_ltd Re: Cenzura 28.06.08, 22:33
                                            Lesiu, nie zachowuj się jak w piaskownicy...rozmawiasz z naukowcami, więc
                                            spróbuj myśleć...
                                            • nfaporanek Re: Cenzura 29.06.08, 10:08
                                              Naukowcy nie uzywaja, tak jak ty, jezyka meneli...
          • adept_ltd Re: Cytowania i książki 30.03.08, 13:48
            pozwolę sobie wrócić do akcji - tym razem w roli sceptyka (od razu zastrzegam
            się, myślę głównie o literaturoznawstwie, choć pewnie można by uogólnić te
            obserwacje) :-)trzeba by znaleźć jakieś sensowne (i wcale nieproste) rozwiązanie
            - gdyż 1) problemem jest brak publikacji, ale i 2) problemem są publikacje!
            chodzi mi o to, co stanowi większość dorobku uczonych - mianowicie publikacje
            konferencyjne... nierecenzowane bądź recenzowane koleżeńsko 3) ogólnie
            publikacje - np.książkowe, recenzowane koleżeńsko... Sam pracuję w miejscu,
            gdzie w Pamiętniku Literackim publikowałem ja i mój kolega... a personel liczy
            30 osób.
            • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 15:14
              adpecie drogi, publikacje pokonferencyjne tu nie licza sie do
              niczego poza wypelnianiem stron cv. wlasnie dlatego ze nie
              przechodza przez rztelny proces recenzyjny. bo wszystko sie zaczyna
              i konczy na rzetelnym procesie recenzyjnym.

              a jakakowliek dyskusja na temat ocen doroku, musi uwzglednic wlasnie
              to co zauwazylem wczesniej. wieskzsoc naszych kolegow filologow nie
              poddalo sie nigdy w zyciu powaznej recenzji swych tesktow. i
              przyklad PL jest jak najbardziej na miejscu. i, nawiaem mowiac, jako
              czasopismo cytowane w LF (nie iwem czy nadal), wskazuje ze nawet
              lokalnie mozna stworzyc czasopisma ktore istnieja na swiecie.wlasnie
              dlatego, ze dba sie o to, by nie puszczac knotow.
              • khmara Re: Cytowania i książki 30.03.08, 16:06
                Liczy sie rozdzial w ksiazce, nie liczy sie publikacja konferencyjna, ktora nie
                ma numeru ISBN.
                • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 16:09
                  ja bym to troche zaostrzyl i powiedzial ze conference proceedings,
                  poza szczegolnymi przypadkami malych sympozjow itd, nawet z ISBN,
                  niespecjalnie sie licza. innymi slowy musi to byc tom, ktory stanowi
                  jakas calosc,a nie przedrukowuje referaty, szczeoglnie bez procesu
                  recenzyjnego.
                  • adept_ltd Re: Cytowania i książki 30.03.08, 16:32
                    i tu wracamy do początków - mianowicie do zbudowania systemu alternatywnego dla
                    habilitacji. Stale obserwuję przecież, jak wszyscy wokoło podliczają teksty
                    konferencyjne jako rozdziały w książkach (hm, nawet ukrywa się już, że są one
                    konferencyjne, stwierdzając, że to monografie...). Wytyczne oczywiście są, ale
                    kto ma to okiełznać? ci którzy sami tak postępują, by legitymować (i
                    legitymizować się) jakimś pseudodorobkiem?
                    Z drugiej strony - myślę, że kolektyw dyskutujący się zgodzi - w publikacji
                    konferencyjnej może pojawić się znakomity tekst (nie tylko w publikacji po
                    znaczącej konferencji - jak to zresztą ujmują przepisy obecnie); może więc
                    cytowalność nawet w humanistyce nie jest od rzeczy? na własnym nieskromnym
                    przykładzie powiem, że jeśli od 9 lat zajmowałem się pewną działką i
                    opublikowałem w różnych miejscach coś na ten temat, to widziałem już sporo
                    cytowań, więc można.Choć też pewnie byłby problem, co zrobić z cytowaniami typu
                    "jak kretyńsko zauważa x...".
                    AAA, czcigodny Dalatata - my tu na "Wschodzie" też już podejrzewamy, że podział
                    i granice dyscyplin są względne ;-)
                    • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 16:47
                      tak. bo sie kolo tego krecimy. i dlatego mowie ze kwestia
                      habilitacji jest wtorna. system oceny i to rzetelnej jest prymarny.

                      nie mam waptliwosci ze w publikacji pokonferencyjnej moze sie
                      znalezc perla....tylko co ona robi w publikacji pokonferencyjnej :-)?

                      uwierze, wielebny Adpecie z ograniczona odpowiedzialnoscia (mam
                      nadzieje, ze nie za slowa), jak w Polsce recenzentem doktoratu (czy
                      nie daj Boze i habilitacji) bedzie ktos kto jest specjalista w
                      temacie, a nie 'przynalezy' do jakiejs tam dziedziny. a to ze sa
                      tacy, ktorzy juz to podejrzewaja prywatnie, to wiem :-)
                      • adept_ltd Re: Cytowania i książki 30.03.08, 17:14
                        święte słowa, święte słowa (to tak przy niedzieli),

                        a ta perła - to błyszczy...
                        problem też na tym, by powstał sensowny system recenzowania publikacji, wtedy
                        pokonferencyjne mogłyby być ok, jak zacząłem pracować tam, gdzie obecnie
                        pracuję, rozpocząłem recenzowanie książek konferencyjnych nie u kolegów (nawet u
                        specjalistów specjalnie dobranych z powodu srogości), no i oczywiście larum...
                        od trzech lat jako członek senackiej komisji wydawniczej usiłuję zmienić system
                        recenzowania - nie udało się...
                        • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 17:25
                          perla blyszczy to niech blyszczy. nawiasem mowiac, brytyjskie RAE
                          (ostatnie w obecnej wersji w tym roku sie odbywa) mowi, ze niewazne
                          gdzie sie publikuje, wazna jest jakosc tego co napisane (ale i tak
                          im nikt nie wierzy).

                          Pan to sie chcesz narazac komisja senackim.... a jak sie nie udalo,
                          to, kurcze, ja wlasnie o tym mowie, ze sie nie udalo i ne udaje. tu
                          nie trza marchewki (minister ford-ka chcialby warzywnie), a raczej,
                          niesttey, kija.....
                          • adept_ltd Re: Cytowania i książki 30.03.08, 17:30
                            trudno się nie zgodzić, tylko kto weźmie ten kij? o to pytam...
                            • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 19:08
                              ja?
                              a tak powaznie, nie wiem kto wezmie ten kij.i ja nie widzialem
                              jeszcze nikogo, kto by powaznie mowil o takim kiju, poza prywatnymi
                              ludzmi, takimi jak my.

                              a nie mowi nie dlatego ze nie chce, jak podejrzewam, a dlatego ze
                              larum by sie zrobilo na caly swiat, gdyby sie okazalo ze trzeba sie
                              poddac ocenom roznym.
                      • hohvar Re: Cytowania i książki 30.03.08, 18:14
                        dalatata napisał:


                        > nie mam waptliwosci ze w publikacji pokonferencyjnej moze sie
                        > znalezc perla....tylko co ona robi w publikacji pokonferencyjnej :-)?
                        >

                        Zauważ, że WSZYSTKIE książeczki z cenionej przez ciebie (jak zrozumiałem...)
                        lubelskiej "czerwonej serii" to w gruncie rzeczy materiały pokonferencyjne,
                        uzupełnione niekiedy tekstami zamówionymi. I co one tam robią? Po prostu są
                        czytane i cytowane, ot co robią...
                        Zauważ też, że w przeciwieństwie do sciences, gdzie często-gęsto publikuje sie
                        przedkonferencyjne "materials", w humanistyce są to jednak materiały po
                        recenzjach wydawniczych. Koleżeńskich, czy nie, to już inna sprawa (a w
                        czasopismach to nie są koleżeńskie? Jakiś czas temu recenzowałem takie i bardzo
                        się starałem ukryć swoje inicjały w komentarzach, żeby kolega nie domyślił kto
                        mu tekst odrzucił...:-( Od tego nie uciekniemy, można wdrażać takie standardy,
                        jak np blind peer-reviews, gdzie nie wiem, czyj tekst recenzuję, a on nie wie,
                        kto mu tekst odrzucił. A pomiędzy nami czysta "materia myśli":-)
                        • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 19:13
                          dlatego zastrzeglem sie ze sa wyjatki. a wczsniej tez mowilem ze ona
                          sie po jakims czasie zepsuly.

                          no ale wlasnie na uniwersalnym wdrozeniu to polega. poki co, to
                          autorzy przysylaja teksty juz recenzjami :-). co, jak to uslyszalem,
                          doprowadzilo mnie niepohamowanego smiechu.
        • ford.ka Re: Cytowania i książki 30.03.08, 10:57
          Na szczescie (dla nierobów: nieszczęście) internet robi to za nas
          coraz szybciej i lepiej. Mnie n.p. zdarzyło się, że wpisałem
          (próżność, oczywiście, cóż innego ;) swoje nazwisko w amazon.com i
          oops znalazlem cytowanie w całkiem porządnej książce.
          Google scholar na razie wyłapuje cytowania z książek w artykułach, z
          czasem pewnie zacznie też cytowania z książek w książkach. Tyle że
          minie pewnie z dziesięć lat, zanim systemy te wyjdą z angielskiego
          zaścianka i obejmą inne języki. I pierwszym językiem poza angielskim
          będzie chiński...
          Pozostaje kwestia skali - będę się tu trzymał własnego przykładu.
          Mój doktorat miał ok. 200 pozycji bibliograficznych na temat
          dyskutowany w nauce równe 100 lat. Nie podejrzewam, bym przegapił
          więcej niż 10% zrodel (sa publikowane bibliografie), czyli mogę
          założyć, że średnio ukazują się 2 pozycje na ten temat rocznie. No
          to ile ja sobie mogę nazbierać cytowań?
          Kilka kwestii warto zaznaczyc:
          Publikowanie w journalach to w sciences tradycja (Einstein wszystkie
          swoje najwazniejsze tezy publikowal w journalach, a to juz sto lat
          temu). W humanistyce takiej tradycji nie ma. Skutkiem tego nie ma
          zbyt wielu journali, ktore spelnialyby wymagania stawiane w science.
          Nikomu nie byly za bardzo potrzebne, skoro sluzyly glownie
          pokazywaniu "work in progress", ktorej efektem miala byc ksiazka.
          Jedyna rada - tworzyc journale. Punkty za nie beda (o ile beda)
          zbierac nasi studenci po wielu latach, ale jak sie nie wezmiemy do
          roboty, to oni tez nie beda mieli punktow.
          Humanistyka jest duzo bardziej rozczlonkowana - nie istnieje wielka
          swiatowa spolecznosc, jak to jest w fizyce czy chemii, ktora moglaby
          natychmiast podchwycic nawet najbardziej rewolucyjna mysl o
          neologizmach u Miltona. Przy wiekszosci pol badawczych humanistyki
          mamy dziesiec zainteresowanych osob na calym swiecie, a nie po
          dziesiec na kazdym uniwersytecie.
          Humanistyka jest lokalna. Polska i amerykanska fizyka moga byc
          inaczej finansowane, ale i tu i tu woda wrze w temperaturze 100
          stopni Celsjusza. Zaklecia o wybitnych brytyjskich polonistach nic
          tu nie zmienia, poza lokalnym poletkiem trafiaja sie wylacznie
          hobbysci - choc moga byc nawet genialni. Dotyczy to wszelkich
          konkretnych (lokalnych) studiów nad kulturą - ale juz nie
          lingwistyki (zwlaszcza wersje bardziej ogolne i teoretyczne).
          Humanistyka sie nie spieszy. W naukach scislych trwa ciagly wyscig,
          by opublikowac wyniki badan jak najszybciej, zanim ktos nas
          wyprzedzi. Sluza temu journale. Humanistyka nie miewa takich
          problemow zbyt czesto, mozna wiec spokojnie poczekac, az uzbiera sie
          ksiazka.
          Humanistyka stoi na tradycji, ktora jest wciaz zywa. Fizyk, ktory
          nie wie, kim byli Paracelsus czy John Dee, może mieć co najwyżej
          problemy z rozwiązywaniem krzyżówek. Specjalista od teatru, który
          nie wie nic o tragedii antycznej, raczej wcześniej niż później zrobi
          z siebie pośmiewisko. Historyk sredniowiecza musi w koncu przeczytac
          kroniki Galla Anonima, Kadlubka i Dlugosza. Poznanie tej tradycji
          wymaga czasu, a bez jej poznania wszelkie specjalizacje zmieniaja
          sie wczesniej czy pozniej w parodie.
          Jako ze mamy niedzielny poranek, prosze powyzsze potraktowac jako
          kazanie ;)
          • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 12:13
            ale przyklad ktory Pan daje jest klasycznym przykladem krytyki ktora
            w UK sie podnosi do systemu oceny przez cytowania. ja znam
            afrykaniste, ktorego specjalnoscia zajmuja sie kilkanascie osob na
            swiecie. i my to wszystko wiemy. i Pan racje. tyle ze w UK beda
            cytowania i juz. i dlatego ja jestem raczej przeciwny cytowaniom.

            co do lokalnosci humanistyki, to ja sie nie zgadzam. mysle ze to
            jest pobozne zyczenie.dzisiaj nie ma juz lokalnych nauk. niedawno
            slyszalem o konferencji dotyczacej najnowszej historii Polski.
            Brylowal Chinczyk, ktory rozglegloscia wiedzy i jejwyczuciem kasowal
            wszystkich 'lokalnych'. powaznie. pewnie to ten wyjatek co?
            • ford.ka Re: Cytowania i książki 30.03.08, 12:37
              Puchnę z dumy, że się jakiś Chińczyk zainteresował moją Oyczyzną
              ukochaną, ale to był ten wyjątek.
              Jakie pobożne życzenie? Ja bym strasznie chciał, żeby na świecie
              było miejsce dla milionów humanistów i wszyscy byli au courant z
              caloscia swojej dziedziny. Ale tak jak jest, mamy tendencje do coraz
              wiekszej "lokalizacji". Nie zawsze w sensie geograficznym, choc tez,
              ale w sensie waskiej specjalizacji.
              Specjalista od Szekspira nie pogada ze specjalista od Joyce'a, bo
              nie mają o czym. Może odeślę tu nieco w górę wątku - lingwiści z
              różnych specjalności zajmują się dziwnie często udawadnianiem
              kolegom, że to oni są ci prawdziwi a reszta to tak naprawdę "juz"
              nie jest lingwistyka.
              A efekt jest taki ze nowatorska (i na temat) publikacja w lokalnym i
              niszowym "Harry Potter Quaterly" dotrze do wszystkich, ktorzy
              interesuja sie tematem i wygeneruje cudowna ilosc cytowan, a ten sam
              tekst w "The Philadelphia Listed Journal of Scholarship" wywola
              najwyzej kilka listow do redakcji, zeby nie obnizac poziomu
              publikacjami o pop-literaturze.
              • poetria Re: Cytowania i książki 30.03.08, 14:24
                Ale za to specjalista od Joyce'a dogada sie z filologiem klasycznym ;)
              • dalatata Re: Cytowania i książki 30.03.08, 15:10
                oj pwyzlosliwialbym sie na to puchniecie z dumy na Chinczyka co sie
                Polska, pardon: ojczyzna, zajmuje...

                a ja mysle ze to wcale nie jest wyjatek. najlepsze teksty na temat
                transformacji ustrojowych w Polsce i Europie Wsch napisali
                Amerykanie i zachodnioeuropejczycy. a w Polsce nadal praktycznie,
                podkreslam to zastrzezenie, nie ma badan jakosciowych na temat
                postkomunizmu.

                bardzo watpie czy jest cos takiego jak Harry Potter Quarterly i nie
                ma co takich przykladow dawac.i nie mam zadnych waptliwosci,
                zadnych, ze porzadny tekst o HP ukaze sie w dowolnym czasopismie
                naukowym, nie dlatego ze o HP, tylko dlatego ze porzadny!

                i na koniec. my 'na Zachodzie' juz wiemy ze sztywne granice
                dyscypliniarne nie maja sensu. i byc moze ten szekspirolog nie
                pogada ze Joysista, ale to tylko swiadczy o nich,a nie o 'naturze'
                ich dyscyplin. bo mnie sie zawsze wydaje ze nie idzie nam o pisanie
                o Szekspirze, tylko to, zeby w Szekspirze pokazac cos co jest
                relewantne rowniez poza szekspirem.
                • poetria Re: Cytowania i książki 30.03.08, 21:59
                  Ale gdzie ten Zachod? he he siedze sobie w Krakowie, publikuje w Kanadzie, a do biblioteki w Berlinie zagladam online ;)

                  Konsultuje sie dzieki e-mailom z Libary of Congress, Question Point albo np z Sussex univeristy albo biblioteka w Utrechcie :)

                  Do Toronto niedaleko ;)

                  Zabawne :)

                  My tutaj mieszkamy w jaskiniach i po ulicach chodza biale niedzwiedzie.
                  • adept_ltd Re: Cytowania i książki 30.03.08, 22:04
                    święte słowa...
                  • senlect Re: Cytowania i książki 31.03.08, 11:17
                    Tylko ze jak zaproponowalem Polakom miedzybiblioteczne wypozyczenie
                    mej rozprawy o Lemie z biblioteki Monash University, to sie okazalo,
                    ze ich na to nie stac. Ergo do Zachodu nam wciaz daleko...
                    • ford.ka Re: Cytowania i książki 31.03.08, 12:25
                      Jeśli ma Pan to niezwykłe dzieło w swoim komputerze, proponuje
                      wydrukować w domu, skserować w kilku egzemplarzach, oprawić na
                      twardo (koszty od sztuki nie przekroczą ceny typowej naukowej
                      ksiazki) i dac w prezencie kilku powazniejszym bibliotekom w Polsce:
                      BUJ, Narodowa, UJ - jeszcze ze dwie na wszelki wypadek.
                      Za kwote dwustu zlotych moze sie Pan znalezc w zasiegu reki
                      wszystkich polskich specjalistow. A czy ktos to przeczyta i
                      zacytuje, to juz zalezy od nich.
                      • mrzorba Re: Cytowania i książki 31.03.08, 19:09
                        1. Spora częśc mojej rozprawy znajduje sie juz na necie:
                        wkajt.republika.pl/acta/left.htm
                        arts.monash.edu.au/lcl/research/projects/pcpapers/pc-paper-keller.pdf
                        2. Zainteresowanie jest spore, ale, ze nie mam na razie czasu
                        poszukac wydawcy, ale zrobie to w czerwcu, po sesji egaminacyjnej...
                        3. Patrz tez:
                        mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html
                        • mrzorba Re: Cytowania i książki 31.03.08, 19:15
                          library.monash.edu.au/cgi-bin/Pwebrecon.cgi?DB=local&SAB1=keller+lech&BOOL1=all+of+these&FLD1=Keyword+Anywhere+%
                          28GKEY%29&CNT=20&HIST=1
                          1 Annotated and cross-referenced primary and secondary bibliography
                          of Stanislaw Lem / Lech Keller. Keller, Lech, 1949- 2000
                          Location: Matheson Library Main Collection Call number: 891.85 L544
                          B 2000 Status: Multiple items - check record
                          2 Political science fiction of the Strugatski brothers / Lech
                          Keller. Keller, Lech, 1949- 1997
                          Location: Matheson Library Main Collection Call number: 891.7044
                          S927.1 Z/KeP Status: available
                          3 Stanisław Lem's theory of science fiction literature / Lech
                          Keller. Keller, Lech, 1949- 1997
                          Location: Matheson Library Main Collection Call number: 891.85 L544
                          Z/KeS Status: available
                          4 Visions of the future in the writings of Stanisław Lem
                          [manuscript] / by Lech Keller. Keller, Lech, 1949- 2000
                          Multiple locations - check record


                        • adept_ltd Re: Cytowania i książki 31.03.08, 19:15
                          strasznie Pan marudzi na tych forach, nie za bardzo wsłuchując się w to, co
                          mówią inni. Mam jedno pytanie i, jeśli można, właśnie na nie prosiłbym o
                          odpowiedź. Czy kontaktował się Pan z jakimś znawcą problematyki w Polsce (np.
                          prof. Jarzębskim) - czy tylko z nieszczęsnym dziekanem politologii?
                          • mrzorba Re: Cytowania i książki 31.03.08, 19:29
                            1. Gdyby Pan rzeczywiscie czytal me posty, to wiedzialby, ze prof.
                            Jarzebski byl jednym recenzentow mojej rozprawy, ale aby "uziemnic"
                            konkurencje z mej strony, trzymal ma rozprawe ponad rok (standard to
                            2, gora 3 miesiace) po czym napisal (przyznaje, ze pozytwna, bo
                            innej po prostu nie mogl - inaczej by sie po prostu skompromitowal,
                            jako lemolog, na Zachodzie) recenzje na pol strony formatu A4
                            (tlumaczac sie slaba znajomoscia angielskiego). Pozostali recenzenci
                            (Kanada, Australia) przyslali, po 2-3 miesiacach, cale (bardzo
                            ciekawe) artykuly na temat mego doktoratu, lacznie z lista drobnych
                            formalnych bledow (przez co musialem zalaczyc do mej rozprawy
                            jednostronicowa errate).
                            2. A na razie me podanie o mostryfikacje lezy ponad pol roku na
                            innym wydziale UW. I znow ta sama taktyka: nie moga odrzucic, wiec
                            przeciagaja...
                            3. Pisze tez na temat:
                            Habilitacja moze w Najjasniejszej RP zostac, ale zdecydowanie NIE
                            jako obowiazek. Jak ktos koniecznie musi sie (re)habilitowac, to
                            nalezy mu to umozliwic, ale nie robic z tej calej (re)habilitacji
                            wymogu czy obowiazku - powinna byc wiec szeroko otwarta droga do
                            akademickiego awansu, bez koniecznosci posiadania habilitacji. 2.
                            Proponuje, iz aby zebrac extra fundusze na nauke, sprzedawac tytuly
                            dr hab. i to kazdemu, kogo na to stac (no, moze dla dr niehab.
                            znizka jakies 50%). Na poczatek proponuje 10 tys. PLN za ten tytul.
                            100 chetnych to juz okragly milionik na oswiate. A jak bedzie dosc
                            chetnych za te 10 tys. zl, to zaczniemy podwyzszac cene, az do
                            momentu, gdy zaczna spadac wplywy ze sprzedazy (zagodnie z tym,
                            czego prof. zw. dr hab. ucza studentow na zajeciach z mikroekonomii).
                            Patrz tez www.nfa.alfadent.pl/comment.php?what=news&id=5658
                            • adept_ltd Re: Cytowania i książki 31.03.08, 19:38
                              hm, no rzeczywiście - wszystkich nie czytałem, ale byłoby to chyba trudne.
                              Natomiast znam prof. Jarzębskiego i przypisywane mu przez Pana cechy są mu obce,
                              podejrzewam tu, że raczej postąpił w ten sposób grzecznościowo...
                              co do propozycji na temat hab. - proponuję zgłosić ją na forum poświęconym
                              zdrowiu...
                              • mrzorba Re: Cytowania i książki 31.03.08, 19:51
                                1. Nie zna Pan prawdziwej twarzy Jarzebskiego. To czlowiek bez
                                skrupulow, dwulicowy, falszywy i przy tym niebezpieczny, bo dobrze
                                ustawiony i nie da sie ukryc, ze inteligentny, choc naukowe zero...
                                I co bylo grzecznego u niego: jesli moglby sie do czegokolwiek
                                przyczepic, to by sie przyczepil. A ze nie mial do czego, to po
                                swinsku przetrzymal ma prace w recenzji ponad rok. I trzymalby
                                dluzej, ale wtedy by nie dostal honorarium za owa recenzje. Wiec sie
                                polasil na te dolary z antypodow. I wolabym, po fakcie, aby nie byl
                                mym recenzentem - mialbym wtedy jeszcze jedna wartosciowa recenzje,
                                a nie taka, o ktorej wie chyba caly Monash, a mnie wstyd, bo on jest
                                jednak z Polski, i swa polstronicowa "recenzja" kompromtuje przeciez
                                nie tylko siebie, ale i UJ i cala polska nauke, jesli taki ktos jak
                                on moze zostac w Polsce profesorem UJ.
                                2. Prosze bez ad personam. Habilitacja to tytul czysto feudalny,
                                typu radcy dworu, a takowe mozna kupic, i to w 100% legalnie, od
                                wladz np. Austrii czy Finlandii. I jest tam sporo snobow, co je
                                kupuja!
                                • adept_ltd Re: Cytowania i książki 31.03.08, 20:00
                                  co do Jarzębskiego - jest Pan w błędzie i przemawia przez Pana wyłącznie
                                  frustracja, by nie używać tu gorszych sformułowań.
                                  co do drugiego - było to ad personam połowiczne... a swoją drogą jak (używając
                                  powszechnie obowiązującej logiki tudzież argumentów merytorycznych) przekona
                                  mnie Pan, że habilitacja jest feudalna, a doktorat - nie? Wyznam już osobiście,
                                  że nie zetknąłem się z niczym feudalnym w trakcie swojej habilitacji.
                                  By nie podejrzewał mnie Pan tu o uczestnictwo w ogólnogalaktycznym spisku
                                  przeciw Panu - oto najprostszy sposób rozwiązania Pana problemu - 1) tłumaczy
                                  Pan książkę na j. polski (niekonieczne), 2) znajduje Pan promotora (konieczne),
                                  3) otwiera przewód i broni doktoratu, 4) wszystko to darmowo, gdyż zgodnie z
                                  rozporządzeniem MEN-u nie można już pobierać pieniędzy od doktoranta za
                                  przewód... życzę powodzenia, choć to, co Pan napisał o Jarzębskim wystawiło Panu
                                  jak najgorsze świadectwo, wręcz żenujące. Proszę nie odpisywać
                                  • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 20:36
                                    1. Niestety. Fakt przetrzymywania mojej rozprawy przez praktycznie
                                    ponad rok, i napisanie wrecz glupawej i niechlujnej recenzji na pol
                                    kartki i to dopiero po ostrzezeniu, ze nie dostanie on honorarium z
                                    Monash, dyskwalifikuje go jako nauczyciela akademickiego. Taki
                                    czlowiek nie powinien miec dostepu do mlodziezy, bowiem jako osoba
                                    bez osobistej i zawodowej moralnosci, ma on zdecydowanie negatywny
                                    wplyw na kszaltowanie sie osobowosci studentow. Gdyby byl on
                                    czlowiekiem honoru, to by sam zrezygnowal z pracy na UJ...
                                    2. Habilitacja jest zbednym bytem, wiec zgodnie z Ockamowska zasada
                                    oszczednosci (parsimony) tniemy ja brzytwa. W odroznieniu od
                                    doktoratu, zostala ona porzucona, albo nigdy nie wprowadzona w
                                    wiekszosci krajow zachodu, w tym w USA, na ktorym podobno polska
                                    nuak tak sie chce wzorowac. To tylko zbedne utrudnienie w awansie
                                    naukowym, jako i doktorat (PhD) to inaczej licencja na samodzielne
                                    prowadzenie badan naukowych. Stad nie ma habiliatcji w USA, UK,
                                    Kanadzie czy Australii.
                                    3. Na razie to SGH zazadal ode mnie oplaty w wysokosci poand 10 tys
                                    zl. za otwarcie przewodu. Pozostale wymogi spelniam: mam na temat
                                    mej rozprawy (tym razem z ekonomii) jeden rozdzial w ksiazce
                                    (wydanej w Niemczech) i conajmniej trzy artykuly w pismach naukowych
                                    (wydawanych przez czolowe polskie uniwersytety - nie zadne tam
                                    jakies pcimskie "Sorbony").
                                    • adept_ltd Re: to ja szczególnie, po raz ostatni na ten temat 31.03.08, 21:02
                                      hm, na ile znam Jarzębskiego, a znam dobrze, to postąpił w ten sposób, znajdując
                                      się w kłopotliwej sytuacji - recenzowania pracy nienadającej się do
                                      recenzowania... tyle, może warto skonfrontować się z rzeczywistością... Bo tak
                                      jakoś wyszło, że od Lema nie ma w świecie lepszego specjalisty od J. J., czego
                                      by Panu tu nie plótł, pokazując tylko własną osobowość
                                      • senlect Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 21:42
                                        Jarzebski jest osoba inteligentna, wiec "oczarowal" Lema, i to jest
                                        jego jedyne osiagniecie. Gdyby moja praca byla zla, to:
                                        1. Nie przeszla by przez wewnetrzne sito na Monash (Monash to
                                        czolowy research czyli badawczy uniwersytet swiata, z budzetem i
                                        osiagnieciami wiekszymi niz UW, UJ, UAM i UMK razem wzietymi, i nie
                                        wypuszcza on bubli).
                                        2. Nie otrzymala by ona pozytywnych recenzji od prof. Suvina z Mc
                                        Gill University z Montrealu
                                        (en.wikipedia.org/wiki/Darko_Suvin)
                                        i profesora Ikena z University of Western Australia w Perth
                                        (en.wikipedia.org/wiki/Van_Ikin).
                                        Przy nich Jarzebski to, niestety, ale druga liga. Jesli moja praca
                                        bylaby zla, to powinien on byl Jarzebski w formularzu napisac, ze
                                        sie nie kwalifikuje na stopien PhD. Jesli zas napisal, ze sie
                                        kwalififikuje, to wedlug ciebie jest on dwulicowcem.
                                        Zaluje do dzis, ze dalem moja prace dr. do recenzji w Polsce. Mialem
                                        jednak wtedy lepsza opinie o polskich naukowcach niz dzis. Niestety,
                                        Jarzebski pokazal, jak malym jest on czlowiekiem (pod wzgledem
                                        etycznym i naukowym)... :( Po prostu cholera go wziela, ze ktos
                                        napisal (i to po angielsku) wysokiej jakosci rozprawe o Lemie,
                                        rozprawe lepsza niz wszystko, co Jarzebski byl i jest w stanie
                                        napisac...
                                        • skrzydelkowiec Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 21:57
                                          no prosze, ja nie wiedzialam ze to doktorant w Monash daje doktorat
                                          do recenzji. niezwykle. moze tez w Monash doktorant dyktuje pytania
                                          recenzentom, ba sam sobie recenzje pisze co? proporcji panie Keller,
                                          bo panu ego peknie....

                                          co do tych wewnetrznych panie Keller, to to jest pana slowo. ktos
                                          kto sam sobie pisze opinie dorobku, jak senlect mrzorbie, jest
                                          czlwoiekiem dalece niewiarygodnym.

                                          wysokiej jakosci rozprawa ktorej nikt nie chce opublikowac, ba! nie
                                          chce nostryfikowac. panie keller, kit to na Grojcu! pozbyli sie pana
                                          w tym Monash, zebys pan juz nie nudzil swoimi urojeniami
                                          wielkosciowymi i sam sobie recenzji nie chcial pisac.

                                          a w tej wikipedii, panie Kelller, myslisz pan ze jako glowne
                                          osiagniecie to to zaszczyt recenzji doktoratu lecha Keller co? jest
                                          Pan zalosny, smieszny i zalosny, 60letni asystent w Pcimiu, ktory
                                          nie moze zostac adiunktem bo nikt nie docenia doktoratu z
                                          Monasz....i publikacji w Trier i w Acta Polololonica Monashiensis.

                                          przepraszam, wylaczam sie, bo mam atak smiechu....
                                          • senlect Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:09
                                            1. Na Zachodzie jst demokracja na uniwersytetach, doktorant sugeruje
                                            wiec recenzentow, i zwyczajem jest, ze Rada Wydzialu sie na te
                                            sugestie w pelni zgadza. Widac, ze nie masz pojecia jak dzialaja
                                            prawdziwe zachodnie uniwersytety.
                                            2. Nie musisz mi wierzyc. Napisz na Monash, to ci chetnie powiedza,
                                            jak oni oceniaja doktoraty.
                                            3. Nie chce publikowac, bo nie mam na to funduszy (dzis to autor
                                            placi wydawnictwu za publikacje pracy naukowej, a nie odwrotnie).
                                            4. Nie chca nostryfikowac, bo sie boja konkurencji ze strony lepiej
                                            wyksztalconych osob z doktoratami z czolowych zachodnich
                                            uniwersytetow. Zwykla zazdrosc.
                                            5. Prosze sie wiec pochwalic swoimi osiagnieciami. Jestem pewien, ze
                                            nie podasz tu swego dorobku, bo go po prostu nie masz, i zazdroscisz
                                            mi, ze poublikuje w Australii i w Niemczech...
                                            6. Wusmiewanie sie z mojego wieku dowodzi zas tylko braku u ciebie
                                            nawet minimum kultury osobistej.
                                            • skrzydelkowiec Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:22
                                              o placeniu autorom panie Keller to juz pisalam.
                                              w niemczech? w tych vanity press? panie keller, pan za to placil.

                                              zarzut kultury osobistej u takiego indywiduum jak pan, obrazajacego
                                              kazdego kto mysli inaczej, jest smieszne i zalosne. tak jak caly
                                              pan, panie asystencie keller.:-)

                                              moze za dwa latka dostanie pan starszego asystenta? hehehehe
                                              • adept_ltd Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:26
                                                proponuję zostawić tego typa, bo jest tylko na mordobicie, pozdrawiam!
                                                • dalatata Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:30
                                                  wlasnie z pewna nadzieja zagladnalem, zeby kontynuowac nasze mile
                                                  rozmowy. niestety, widze, ze p. Kellerowi udalo sie zepsuc kolejna
                                                  rozmowe. ja juz sie nauczylem (bo pomyjach wylanych mi na glowe), ze
                                                  nalezy ignorowac.on ma tak, ze po chwili przestaje.

                                                  adept_ltd napisał:

                                                  > proponuję zostawić tego typa, bo jest tylko na mordobicie,
                                                  pozdrawiam!
                                                  • adept_ltd Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:43
                                                    dzień dobry, chylę czoła przed badaczami perswazyjnych aktów mowy ;-)
                                                  • dalatata Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:47
                                                    nie mowiac o tych, ktorzy je stosuja na co dzien :-)
                                                  • dalatata Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:48
                                                    a swoja droga dziala Panski email adept_ltd@gazeta.pl?
                                                  • adept_ltd Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:51
                                                    nie ma go niestety, ale mogę wysłać maila na Pański z OPI?
                                                  • dalatata Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:53
                                                    nawet nie wiem co to jest. prosze wyslac na dalatata@gazeta.pl
                                                  • dalatata Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 23:06
                                                    dzieki. odpisalem :-)
                                                  • adept_ltd Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 23:26
                                                    chyba mail zabłądził w Koluszkach :-)
                                                  • dalatata Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 23:35
                                                    jaworzno szczakowa. zaraz wysle jeszcze raz
                                                  • dalatata Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 23:39
                                                    poszlo jeszcze raz.
                                                  • adept_ltd Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 23:42
                                                    wysłałem jeszcze z innego adresu
                                                  • senlect Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:55
                                                    Nie mnie sie udalo zepsuc, a mym adwersarzom, z ich chamskimi
                                                    atakami ad personam...
                                                • senlect Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:51
                                                  Widze, ze masz mentalnosc menela... :(
                                                  • adept_ltd Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:53
                                                    widzę, że zna Pan 4 trudne słowa, co nobilituje...
                                              • senlect Re: Klopotliwa sytuacja? 31.03.08, 22:50
                                                1. Nie placilem WVT Trier, choc niewielka dotacje na ten cel
                                                przekazal Wolny Uniwersytet Berlinski, gdzie wtedy przebywalem na
                                                krotkim stazu naukowym. WVT Trier to pwazne wydawnictwo, wiec nic
                                                dziwnego, z e mi zazdroscisz, ze mnie tam publikuja.
                                                2. Zamiast sie glupio wysmiewac ze mnie, pochwal sie wreszcie swym
                                                dorobkiem naukowym na tym forum!
                                        • adept_ltd Re: Klopotliwa sytuacja? dla kogo? 31.03.08, 21:58
                                          może skończy Pan obrzucać błotem ludzi, którzy zamiast odrzucić tę pracę,
                                          postanowili dać Panu szansę...
                                          co do Pańskich pozostałych recenzentów - "Wikipedia does not have an article
                                          with this exact name". Co nie znaczy, że ich nie ma, ale, że nie stali się godni
                                          odnotowania nawet w takiej encyklopedii.
                                          Nie wiem, kto Pana uczył standardów naukowych, tak się złożyło, że jestem,
                                          komparatystą i jednym ze standardów naukowych jest czytanie badanych tekstów w
                                          języku oryginału. Pańscy recenzenci na oczy nie widzieli Lema w j. polskim, więc
                                          i nie można ich traktować jako specjalistów. Proszę zmienić forum na "zdrowie
                                          psychiczne" albo zacząć traktować problemy i rozmówców poważnie,a swoje
                                          kompleksy schować w kapcie... a zwłaszcza nie obrażać człowieka, który jest na
                                          tyle delikatny, że nie potrafił napisać Panu, że praca do niczego się nie nadaje...
                                          • senlect Re: Klopotliwa sytuacja? dla kogo? 31.03.08, 22:14
                                            1. Nikogo blotem nie obrzucam, tylko pisze prawde na temat, kim jest
                                            Jarzebski.
                                            2. NIE KLAM:
                                            - Van Ikin: en.wikipedia.org/wiki/Van_Ikin
                                            - Darko Suvin: en.wikipedia.org/wiki/Darko_Suvin
                                            3. ZNOW KLAMSTWO:
                                            Darko Suvin jest z pochodzenia Chorwatem (p. Wikipedia), czytal wiec
                                            Lema po polsku, i to bez problemow:
                                            Darko Ronald Suvin (born July, 19, 1930) is a Yugoslav-born academic
                                            and critic, who became a Professor at McGill University in Montreal —
                                            now emeritus. He was born in Zagreb, capital of Croatia, and after
                                            teaching at the department for comparative literature at Zagreb
                                            University, moved to Canada in 1968. He is best known for several
                                            major works of criticism and literary history devoted to science
                                            fiction. He was editor of Science-Fiction Studies (later respelled
                                            as Science Fiction Studies) from 1973 to 1980. After his retirement
                                            from McGill in 1999, he lives in Lucca, Italy.
                                            4. I czyzbys byl Jerzym Jarzebskim, ze go tak bronisz, nawet
                                            posuwajac sie do ordynarnych klamstw?
                                            • adept_ltd Re: Klopotliwa sytuacja? dla kogo? 31.03.08, 22:22
                                              1. nie jesteśmy na ty... i nie będziemy...
                                              2. u mnie wikipedia podaje to, co Panu przedstawiłem
                                              3. każdy idiota wie, że język chorwacki to nie j. polski
                                              4. panie Keller, świat nie składa się z samych Jerzych Jarzębskich, proszę nie
                                              mieć na to nadziei...
                                              • senlect Re: Klopotliwa sytuacja? dla kogo? 31.03.08, 22:43
                                                1. Dla mnie niegodny jestes jakiegokolwiek tytulowamia...
                                                2. Wikipedia jest tylko jedna. Nie moja wina, ze nie umiesz sie nia
                                                poslugiwac. Widac szukasz tylko artykulow po polsku, ale Polska to
                                                nie caly Swiat.
                                                3. Suvin nie jest idiota, zas jako Chorwat szybko sie nauczyl
                                                polskiego na tyle dobrze, aby czytac Lema jak rodowity Polak.
                                                Poodbnie jak ja czytam np. Ivo Andrica w oryginale.
                                                4. Mam nadzieje, ze na polskich uniwersytetach sa nie tylko
                                                Jarzebscy...
                                    • skrzydelkowiec Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 21:10
                                      cos czuje ze nienajlepsza recenzje napisal. a biorac pod uwage ego
                                      autora i miedzygalaktyczny wymiar pracy, to przeciez
                                      niedopuszczalne! a tak nawiasem jeszcze pare dni temu recenzowal Pan
                                      dorobek mrzorby - prosze sie nie krepowac, prosze rozmwawiac z soba
                                      dalej. szczegolnie o tych wybitnych publikacjach typu : bibliografia
                                      Lema (he he, to ci oryginalna mysl w to weszla).

                                      i ze jeszcze nie wydano? nie chce sie Panu? przeciez nie tak dawno
                                      pisal Pan ze kilkadziesiat wydawnictw Panu (ze zlosliwosci rzecz
                                      jasna) odrzucilo to opus magnum (a moze Pan wyprzedza epoke i za 50
                                      lat beda sie bili o prawa wydawnicze, niech Pan sie nie sprzeda
                                      latwo!).

                                      Panie Keller, pan sobie uswiadom, ze Pan napisal zwykla prace
                                      doktorska, takich pisze sie tysiace rocznie.nikt jej nie zauwazyl. a
                                      recenzent pewnie dla zdrowia psychicznego nie mogl jejczytac za
                                      jednym zamachem i musial przerwy robic.a jaka byla ta recenzja
                                      pozostanie pana tajemnica, nie?

                                      Panie Keller, niech sie pan nie gardluje na temat habilitacji, poki
                                      co pan doktoratu w Polsce nie ma. o habilitacji i jakimkowliek
                                      awansie naukowym nie ma pan co nawet myslec, niech pan porzuci
                                      nadzieje. jak pana nostryfikuja (nie daj Boze), to kto pana wezmie?
                                      Pcim City University? adiunkta przed 60tka? pani Keler litosci dla
                                      siebie samego!!
                                      • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 22:01
                                        1. Co mozna napisac na polowie kartki? Przyczepil sie on tylko do
                                        mojej (negatywnej) oceny Polski przedwojennej (na marginesie
                                        omawiania "Wysokiego Zamku"). I nic wiecej. Widac, ze albo nie
                                        zrozumial nic z mojej pracy (jako iz powolywalem sie w niej na
                                        zrodla anglojezyczne, Jarzebskiemu nie znane i uzywalem metodologii
                                        z nauk politycznych i socjologii, ktora to metodologia jest
                                        zaupelnie obca Jarzebskiemu), albo po prostu otworzyl ja na chybil
                                        trafil, znalazl cos na temat Polski miedzywojennej, co mu sie nie
                                        spodobalo, i przyczepil sie do tego. Niemniej nie mial nic do
                                        powiedzenia na temat mej glownej tezy, ze Lem byl pisarzem takze
                                        politycznym, a raczej byl zly, ze to nie on wpadl na ten pomysl, a
                                        ja.
                                        2. Skompilowanie bibliografii (i to krytycznej) to powazna praca,
                                        szczegolnie, ze Lem ma wiele wydan zagranicznych i pisal w wielu
                                        jezykach, o czym sie w Polsce malo wie. Na Zachodzie uchodzi pisanie
                                        bibliografii za powazna prace naukowa. Nie rozumiem wiec, czemu
                                        mozna szydzic z tego, ze ktos opublikowal krytyczna bibliografie tak
                                        waznego dla swiatowej kultury pisarza, jak Lema.
                                        3. Obecnie trudno jest wydac w dobrym wydawnictwie cokolwiek bez
                                        dotacji z uczelni czy ministerstwa. Poniewaz od roku 1996
                                        australijska nauka dostaje rok w rok mniej funduszy (uwzgledniajac
                                        inflacje), to nie otrzymalem tej dotacji.
                                        3. Wiem ile pisze sie dzis doktoratow. I co z tego? Liczy sie
                                        jakosc, nie ilosc.
                                        4. Zwyczajem jest na Zachodzie, ze recenzje z doktoratu (PhD) pisze
                                        sie gora 3 miesiace, a to ze wzgledu na to, aby nie trzymac
                                        kandydata za dlugo w niepewnosci. I tak postapili prof. Suvin i Ikin.
                                        5. Mam doktorat uznawany w USA, UK, Niemczech i praktycznie wszedzie
                                        w Zachodniej Europie, doktorat lepszy niz 99% napisanych w Polsce.
                                        Moj wiek nie ma tu zas nic do rzeczy. Chyba, ze chcesz dyskryminowac
                                        ze wzgledu na wiek. Kiedys prof. Peche na SGPiS uwazal, ze jetem za
                                        mlody, dzis ty mi wmawiasz, ze jestem za stary. I czemu uwazasz, ze
                                        nie moge byc profesorem? Mam jakosciowo wiekszy dorobek niz
                                        wiekszosc polskich belwederskich profesorow, wiec?
                                        • adept_ltd Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 22:12
                                          1. pewnie nic więcej nie dało się napisać...
                                          2. pierwsze niech Pan sobie trochę poczyta, Jarzębski dawno temu pisał o Lemie
                                          jako pisarzu politycznym, więc Pańskie zarzuty są, hm, jakby to powiedzieć,
                                          nieuczciwe? hm...
                                          3. wyklucza się Pan w ten sposób z dyskursu,podobnie jak i epatując paranoją i
                                          nie dyskutując z argumentami,
                                          4. tyle, kończę ten wątek
                                          • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 22:25
                                            1. To czemu profesorowie Suvin i Ikin napisali obszerne i bardzo
                                            pozytywne recenzje, z zaleceniem opublikowania?
                                            2. Pisal po roku 2000, czyli po tym, jak przeczytal moj doktorat.
                                            Przed tem nie wpadl na taki pomysl.
                                            3. Atakujac mnie ad personam dowodzisz tylko, ze brak ci argumentow
                                            ad rem.
                                            4. Watku nie skonczysz, bo nie jestes adminem, i juz nie raz miales
                                            skonczyc te wymiane pogladow ze mna...
                                            • adept_ltd Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 22:30
                                              nie znali się?

                                              jeśli początkujący starszawy Lemolog poddaje w wątpliwość dorobek
                                              najwybitniejszego Lemologa - żenada
                                              • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 22:54
                                                Skad ta pewnosc, ze Jarzebski to wybitny lemolog? I co ciekawsze, to
                                                czemu ja jestem starszawy, a on, 2 lata ode mnie mlodszy, dobrze po
                                                60ce, nie jest starszawy? I czemu niby ja jestem poczatkujacy, a on
                                                nie?
                                        • skrzydelkowiec Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 22:19
                                          przperaszam ten dorobek to to wydawnictwo w trewirze i acta
                                          pololoolonica? panie Keller, mysmy juz ustalili ze pan nie masz
                                          dorobku. pan masz dorobek asystenta ktory sie do doktoratu zbliza. a
                                          na slabym uni doktora po 2 latach od obrony.
                                          pardon, jeszcze zapomnialam o tym swiatowej slawy
                                          czasopismie.....Katedry ekonomii w szczecinie. mam kolejny atak
                                          smiechu....

                                          prosze mi pokazac tych powaznych uczonych co kariery na
                                          bibliografiach zrobili.teraz to ja sie juz naprawde w glos smieje.

                                          i niech pan nie opowiada bzdur, panie keller. od kiedy Sage,
                                          Routledge, Palgrave, Blackwell, Mouton, Ashgate, OUP, CUP biora
                                          dotacje ministerialne? Panie Keller - to sa dobre wydawnictwa. one
                                          pubikuja to co jest dobre, a nie to co ma dotacje. dotacje to mialo
                                          acta polosrolonica mysziensis, a nie porzadne ksiazki.

                                          dyskryminacja? panie keller, 60 letniego asystenta sie nie bierze
                                          pod uwage i to jest sesnowne dzialanie a nie dyskryminacja.
                                          • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 22:32
                                            1. Nie tylko Trier i nie tylko Acta. Takze Monash Univerity
                                            Press, "Soviet and Postsoviet Studies", "Australian Slavonic and
                                            Eastern European Studies", "Quarber Merkur" etc. Prosze zajrzec na
                                            mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html.
                                            2. Nie slyszales o doktoratach z bibliotekoznawstwa? Co jest
                                            smiesznego czy wstydliwego w pisaniu bibliografii?
                                            3. Wszytkie one biora dzis dotacje. Bez dotacji publikuja chyba
                                            tylko noblistom...
                                            4. Widze, ze twym koronym argumentem jest moj wiek. To moze podasz
                                            wreszcie swoj i swoj dorobek naukowy?
                                            • dalatata Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 22:44
                                              tylko raz sie odezwe w tej dyskusji.oczywisice skryzdelkowiec ma
                                              racje.

                                              wydalem 'na Zachodzie' 5 ksiazek. wsyztskie w porzadnych
                                              wydawnistwach - wszystkie znajduja sie wsrd tych wynienionych przez
                                              skrzydelkowca. zadna z nich nie byla dotowana.wszystkie przyniosly
                                              i przynosza nadal niezwykle marny (rzedu 200-300 funtow rocznie)
                                              zysk. zeysk typowy dla monografii badawczych (to zysk rzedu 5
                                              procent od zysku wydawnictwa ze sprzedazy kazdego egzemplarza).

                                              to sa fakty - zapewniam ze nie jestem noblista. mowi Pan bzdury. nie
                                              pierwszy raz zreszta. a jak jeszcze komuus brakuje, to prosze sobie
                                              wejsc na wowolna strone tychze wydawnictw i poszukac slowa o
                                              dotacjach.

                                              nie moze pan opublikowac swego dokotratu bo go nikt nie chce
                                              opubikowac. jest to proste i jasne. niekoniecznie, zeby byc
                                              uczciwym, dlatego ze jest knotem. wydawnictow moze uznac ze sie nie
                                              sprzeda, ze jest dla zbyt malego zasiegu czytelniczego, nie ma pan
                                              wystarcajaco dobrego nazwiska. jednak mowienie o dotacji jest
                                              kompletna bzdrua i zwyklym falszem na potrzeby pana ego.

                                              czekma na pomyje.
                                              • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 31.03.08, 23:00
                                                1. Prosze wiec podac swe nazwisko i tytuly tych ksiazek.
                                                2. Oczywiscie, ze wydawnictwa uznaly, ze sie "to" dobrze nie
                                                sprzeda, jako ze jest dla zbyt malego zasiegu czytelniczego, i ze
                                                nie mam wystarczajaco dobrego nazwiska. Dodatkowo trafilem na klape
                                                artystyczna i finansowa amerykanskiej ekranizacji SOLARIS, wiec Lem
                                                w krajach anglosaskich zaczal sie kojarzyc z nudnymi romansami w
                                                kosmosie...
                                                3. Pomyj nie bedzie. Sorry.
                                                • dalatata Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:19
                                                  no widzi pan, znow poddalem panu mysl, jak sie bronic przed
                                                  zaruztami o to ze pana doktorat jest niepublikowany. zanim jednak
                                                  pan bedzie caly szczesliwy (bo ja watpie, tak szczerze
                                                  powiedziawszy, ze pan ma porzadny book proposal), to prosze
                                                  pamietac, zeby gdyby mial pan naprawde dobra ksiazke do
                                                  zaoferowania, to ja by wydano natychmiast.
                                                  i to co panu zaoferowalem to tylko polwytlumaczenia.

                                                  to ze pan sie ujawnil, to pana sprawa. ja lubieanonimowosc. bardzo.

                                                  i koncze ten watek. bo on, jak zawsze, z panem, zle sie skonczy.
                                                  • adept_ltd Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:31
                                                    może by wystąpić do GW z petycją o wyznaczenie psychiatry dla każdego (a w
                                                    każdym razie dla tych związanych z SF) forum...?
                                                  • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:37
                                                    Podobnie bylo w ZSRR: kazdy, kto myslal inaczej niz Partia, byl z
                                                    definicji chory psychicznie i przymusowo leczony...
                                                  • dalatata Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:47
                                                    cos te Koluszki zbuntowaly sie i zrobily blokade drogowac.
                                                    ciesze sie ze sie poznalismy. dobranoc.
                                                  • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:36
                                                    Ja to dobrze wiedzialem z "odmowiedzi" otrzymywanych z wydawnictw.
                                                    Nikt z wydawcow nie kwestionowal jakosci mej ksiazki, ale obawiali
                                                    sie, ze na tym straca finansowo. Gdybym napisal ma ksiazke po
                                                    niemiecku czy rosyjsku, to moze zmialbym wieksze szanse, ale,
                                                    niestety, po Solaris made in Hollywood trudno jest cokolwiek wydac o
                                                    Lemie w krajach angielskojezycznych. To tak, jakby ktos napisal w
                                                    latach 90. XX w. doskonala prace na temat Keynesa, ale ze wtedy
                                                    Keynes nie byl w modzie, to i szanse na publikacje czegos o nim byly
                                                    zerowe. Chyba nie jest Pan tak niwny, aby sadzic, ze wystarczy tylko
                                                    napisac cos dobrego, a bedzie to od razu opublikowane? I tak dobrze,
                                                    ze udalo mi sie wydac Acta za pieniadze Monash i opublikowac kilka
                                                    rozdzialow w roznych zurnalach.
                                                    I jesli lubi Pan anonimowosc to musi sie tez Pan liczyc z tym, ze
                                                    traci Pan w ten sposob bardzo na wiarygodnosci. I ze mna zle koncza
                                                    tylko ci, co mnie po chamsku atakuja ad personam. Mam nadzieje, ze
                                                    tak nisko Pan nie upadnie...
                                                  • dalatata Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:41
                                                    taaaaaaaa. wlasnie na tym to polega, zeby napisac ksiazke tak dobra
                                                    by wydawnictwo nie stracilo....wlasnie o to chodzi. jakosc ksiazki
                                                    jest rowniez wyznaczana tym, czy ktos chce ja przeczytac.

                                                    a co do wiarygodnosci. bardzo mi nie zalezy na tym, zeby mnie pan
                                                    uznal za wiarygodnego. wrecz moge powiedziec, ze zmartwilbym sie,
                                                    gdyby tak bylo. prosze wybaczyc....
                                                  • dalatata Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:45
                                                    a co do upadania nisko, to ja pare dni temu bylem wedlug pana podla
                                                    szmata, molestowalem studentki, za przekrety wyrzucono mnie z UW....
                                                    prosze mi oszczedzic wiec swoich wywodow na temat etyki.

                                                    i tym razem koncze ten watek. ten post mi uswiadomil, ze powineienm
                                                    sie popukac w czolo, co wlasnie zrobilem i watek koncze.
                                                  • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:49
                                                    A co mialem napisac, jak bylem z nazwiska i imienia atakowany przez
                                                    ANONIMA? Chialem sprowokowac anonima do ujawnienia sie, albo do
                                                    zaprzestania tych atakow, co mi sie udalo. Niestety, jak na ciebie
                                                    napadnie bandyta, to trzeba sie bronic jego metodami. Dzentelmeni
                                                    tylko dla tego sa dzentelmenami ze wynajmuja "tanie dranie" (czesto
                                                    za spore pieniadze), aby robili za nich brudna robote...
                                                  • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:46
                                                    1. Czy to znaczy, ze trzeba pisac pod publiczke? Mnie to nie
                                                    interesuje. Akurat tak sie sklada, ze istnieje znaczna korelacja
                                                    miedzy jakoscia ksiazki i wielkoscia nakladu, tyle, ze obecnie, w
                                                    wolnorynkowym kapitalizmie, jest to korelacja UJEMNA.
                                                    2. Tu nie chodzi o mnie. To forum czyta ze 100 razy wiecej ludzi,
                                                    niz w nim pisze. A dla wiekszosci anonim nie jest wiarygodny...
                                                  • dalatata Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 00:50
                                                    i na koniec: prosze mi podac choc strzep dowodu na to ze anonim jest
                                                    niewiarygdony.
                                                    i prosze mi pokazac te masy ludzi, ktore sie ujawniaja dla
                                                    osiagniecia wiarygodnosci....

                                                    blagam, niech pan nie pieprzy.to co pan mowi to sa brednie straszne.
                                                    i jako belfer ja chyba nie moge przejsc do porzadku dziennego nad
                                                    tymi pie..mi. bo jescze ktos moglby w to uwierzyc. a do niezdrowe.

                                                    zegnam pana z radoscia anonimowosci.
                                                  • senlect Re: Cytowania i książki - odpisuje ogolnie 01.04.08, 01:04
                                                    1. Anonim moze sie podac za kazdego, moze stworzyc wrazenie, ze jest
                                                    zupelnie kims innym. Chyba wie Pan co to znaczy "con man"?
                                                    2. Czlowiek honoru nigdy nie pisze anonimow i nie wstydzi sie podac
                                                    swego imienia i nazwiska.
                                                    3. Podaje sie Pan np. za profsora brytyjskiego uniwerytetu. A coz
                                                    dla mnie trudniejszego, jak zalogowac sie pod nickiem np. ivyleague
                                                    i podac sie np. za profesora MIT czy inego Yale? Jako anonim moge
                                                    sie podawac za kazdego, ale wiarygodnosc anonima jest wrecz ujemna...
                                                  • piczka-zatyczka Dr zlustr. 01.04.08, 18:25
                                                    I tak dyskusja została sprowadzona na manowce przez zwolenników
                                                    habilitacji, i zakończyła swój żywot ku radości wszystkich doktorów
                                                    (re)habilitowanych. Proponuje więc dodac kolejny szczebel do
                                                    naukowej hierarchii, mianowicie doktora zlustrowanego, w skrócie dr
                                                    zlustr. Wymogi: habilitacja, czysto polskie pochodzenie do trzech
                                                    pokoleń wstecz, zaświadczenie z parafii Rzymsko-Katolickiej o
                                                    uczęszczaniu na msze i dawaniu na tacę (min. 10 zł na tydzień) oraz
                                                    wpłacenie 10 tys. zł na konto Ojca Rydzyka.
                                                  • adept_ltd Re: Dr zlustr. 01.04.08, 19:45
                                                    tak... zaczynam się czuć winny i chciałem przeprosić wszystkich
                                                    niehabilitowanych, którzy mogą się źle czuć z powodu mojej habilitacji i obiecać
                                                    poprawę etc.
                                                  • piczka-zatyczka Re: Dr zlustr. 01.04.08, 21:20
                                                    ;)
                                                  • ford.ka Kto może się dziwić? 01.04.08, 22:55
                                                    A dokąd miała zaprowadzić dyskusja, która zaczęła się od tego, że
                                                    dwóch profesorów jest przeciwko habilitacji, a dziennikarz i poeta
                                                    są za? Mam nadzieję, że Gazeta pójdzie za ciosem i zgodnie z
                                                    tradycją równie starą i piękną jak sama habilitacja sprawdzi
                                                    poparcie dla habilitacji wśród szwaczek i górników. Na pewno mają
                                                    równie celne argumenty jak pp. Leszczyński i Klejnocki, i równie
                                                    bardzo chcą się nimi podzielić.
                                                    Posypuję głowę popiołem, że dałem się wciągnąć, chociaż wiele się
                                                    dzięki tej debacie o sobie dowiedziałem...
                                                  • hohvar Re: Kto może się dziwić? 01.04.08, 23:49
                                                    a mnie się podobało...

                                                    reasumując:
                                                    1/ habilitacja zostaje
                                                    2/ następuje obowiązkowa weryfikacja osiągnięć co kilka lat (kontrakty 5-letnie
                                                    zamiast "dożywocia"?)
                                                    3/ znaczące podwyżki płac dla profesorów, zróżnicowane i skorelowane z
                                                    osiągnięciami naukowymi
                                                    4/ po spełnieniu warunku (3) można myśleć o zniesieniu wieloetatowości, chyba
                                                    jednak z zachowanie minimów kadrowych (poziom musi jakiś być)

                                                    chyba się jeszcze załapałem na Prima Aprilis?:-)
                                                  • dizzy_miss_lizzy Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 00:03
                                                    Absolutnie tak...
                                                    Gratuluje poczucia humoru ;-))))
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 01:36
                                                    to tak dla poddzierzania rozgowora... zupelnie nie zgadzam sie z
                                                    utrzymaniem minimow kadrowych. z kilku powodow. 1. nikt jeszcze nie
                                                    podal sensownego powodu dlaczego to ma na kierunku byc 8 medrcow,a
                                                    nie 18, albo 1.8. minimum kadrowe to arbitralna decyzja nieopara na
                                                    jakichkowliek sesownych przeslankach. 2. utrzymanie poziomu mnie nie
                                                    przekonuje, jako ze czesto profesorowie i tak sie nie zjawiaja w
                                                    pracy, a wyklady prowadza adiunkci.3. w UK nie ma pensum kadrowego,
                                                    tak nawiasem mowiac, i sobie radzimy - konia z rzedem temu kto
                                                    pokaze jakakolwiek zaleznosc miedzy pensum kadrowym a jakoscia
                                                    czegokowliek.4. uczelnie powineien weryfikowac rynek - po jakiego
                                                    grzyba uczelni w Ropczycack 8 noblistow, jesli jej asolwenci sa
                                                    produkowanie na potrzeby gminyu ROpczyce i okolic.5. to co
                                                    najwazniejsze: pensum kadrowe jest fantastycznym sposobem na
                                                    utrzymywanie nic nierobiacych profesorow, bo maja habiliacje.
                                                    chcecie uzdrowienia nauki, zajmijcie sie pensum kardowym a nie
                                                    habilitacja. zniesienie pensum w ciagu pol roku odmieni obraz
                                                    nauki.nagle uczelnie zaczna sie pozbywac profesorow ktorych jedyna
                                                    tworczoscia jest rozwiazywanie krzyzowki podczas defekacji....nie
                                                    beda potrzebni! i bardzo dobrze.

                                                    no.mam pozcucie spelnionegoo bowiazdku. moge isc spac.
                                                  • adept_ltd Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 08:04
                                                    nie załapałem się wczoraj... przemierzanie ojczyzny za pomocą pkp...
                                                    Ale jeśli chodzi o minimum kadrowe, przemawia do mnie pytanie o magię liczb, ale
                                                    co do reszty, to nie wiem (może dlatego, że zbyt wcześnie). Niewątpliwie, coś
                                                    trzeba zrobić z nic nierobiącymi profesorami, którzy "pracują", gdyż są
                                                    niezbędni do utrzymania kierunku. Z drugiej strony - zastąpią ich nic nierobiący
                                                    adiunkci... I nie wiem, co gorsze... Absolutnie, regulować powinien rynek - jest
                                                    to jednak rynek pracy, którego w Polsce (z wyjątkami drobnymi) ciągle nie ma. A
                                                    więc wszystko jedno, jaki ma się dyplom, jeśli nie zna się Pana Kazka bądź Pani
                                                    Ziuty - pracy się nie ma. Oczywiście, z wyjątkami, ale konkursy np. korporacji
                                                    to promil...
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 11:55
                                                    no tak, tyle ze zniesienie pensum kadrowego wprowadziloby rynek.
                                                    dopoty dopoki pensum kadrowe bedzie utrzymane, nierobioacy profesor
                                                    jest niezbedny na uczelni i trzeba go holubic. szczeoglnie w
                                                    dziedzinach w ktorych profesorow brak (psychologia jest taka
                                                    dziedzina jest wielokrotnie mniej samozilenych psychologow niz na
                                                    przyklad hiostrykow - rzad liczb typu 7-8 krotnie). profsor
                                                    psychologii jest tak porzadany na rynku (to jest rynek tylko
                                                    wypaczony) ze wezmie sie dowolnego, plagiatora, morderce, lenia....

                                                    zniesieie pensum kadrowego powoduje ze uczelnie ssa same z siebie
                                                    zainteresowane konkursami, bo chca na rynku wypasc jak najlepiej. po
                                                    chwili bedzie to dotyczyc rowniez adiunktow, ktorych uczelnie sie
                                                    zaczna pozbywac, a inne zaczna im mniej placic, bo nic nie robia i
                                                    sa potrzebni do nauczania w granicach milion godzin rocznie.

                                                    same plusy.
                                                  • piczka-elektryczka Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 12:30
                                                    hohvar napisał:
                                                    a mnie się podobało...
                                                    - mnie tez, ale:
                                                    reasumując:
                                                    1/ habilitacja zostaje ale tylko jako opcja a nie obowiazek
                                                    2/ następuje obowiązkowa weryfikacja osiągnięć co kilka lat
                                                    (kontrakty 5-letnie zamiast "dożywocia"?) - moze racej na 5-10 lat?
                                                    3/ znaczące podwyżki płac dla profesorów, zróżnicowane i skorelowane
                                                    z osiągnięciami naukowymi - czemu ppdwyzki i czemu tylko dla
                                                    profesorow? Podwyzki tak, ale zalezne od stanu kasy uczelni, oceny
                                                    prof. przez studentow i wspolpracownikow i oceny jego drobku
                                                    naukowego przez niezaleznych, zagranicznych recenzentow (co
                                                    wymusiloby publikowanie w j. obcych).
                                                    4/ po spełnieniu warunku (3) można myśleć o zniesieniu
                                                    wieloetatowości, chyba jednak z zachowanie minimów kadrowych (poziom
                                                    musi jakiś być) - niech tu decyduje RYNEK a nie urzedy...
                                                  • ford.ka Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 12:57
                                                    Mogę jeszcze trochę popieniaczyć i poinsynuować?
                                                    1/ habilitacja zostaje ale tylko jako opcja a nie obowiazek
                                                    To tak jak zmienić w UK ruch z lewo- na prawostronny zaczynając od
                                                    motocykli. Doktorzy niehabilitowani zostaną rozjechani, a ci co
                                                    zostaną, bede zmuszeni do robienia habilitacji, ktora bedzie nadal
                                                    (choc juz z mocy regulaminu/umowy o prace a nie ustawy) podstawowym
                                                    kryterium oceny.
                                                    2/ następuje obowiązkowa weryfikacja osiągnięć co kilka lat
                                                    (kontrakty 5-letnie zamiast "dożywocia"?) - moze racej na 5-10 lat?
                                                    Zachowam sie jak Dalaj Lama. Ja sie nie domagam zadnych cudow,
                                                    niczego wiecej jak tylko tego, zeby stosowano istniejace regulacje i
                                                    przepisy. Ocena juz jest obowiazkowa co 4 lata - kto jej nie
                                                    przejdzie dostaje 2 lata na doszlusowanie do minimow (starczy ze
                                                    pokaze "in-pressy" ;), a jak nie to won, a przynajmniej spada na
                                                    starszego wykladowce (tam gdzie jest taka potrzeba). Konkursy są
                                                    obowiązkowe na wszelkie możliwe stanowiska. Może zacząć od
                                                    publicznych przesłuchań kandydatów?
                                                    3/ znaczące podwyżki płac dla profesorów, zróżnicowane i skorelowane
                                                    z osiągnięciami naukowymi - czemu ppdwyzki i czemu tylko dla
                                                    profesorow? Podwyzki tak, ale zalezne od stanu kasy uczelni, oceny
                                                    prof. przez studentow i wspolpracownikow i oceny jego drobku
                                                    naukowego przez niezaleznych, zagranicznych recenzentow (co
                                                    wymusiloby publikowanie w j. obcych).
                                                    Generalnie tak, ale tajemnica poliszynela jest, ze Ministerstwo
                                                    przekazuje uczelniom w porywach 90% pieniedzy potrzebnych w tej
                                                    chwili na place. Reszte uczelnia musi sobie "wypracowac". I znowu
                                                    krzykne jak Dalaj Lama - placcie wszystko, do czego zobowiazuja Was
                                                    ustawy. Nie musicie zaraz wiecej, juz sie znajdzie na podwyzki. Co
                                                    do uwzglednienia ocen (publikacje i dydaktyka, w koncu mowimy o
                                                    pracownikach naukowo-dydaktycznych!) w wysokosci plac absolutnie tak.
                                                    4/ po spełnieniu warunku (3) można myśleć o zniesieniu
                                                    wieloetatowości, chyba jednak z zachowanie minimów kadrowych (poziom
                                                    musi jakiś być) - niech tu decyduje RYNEK a nie urzedy...
                                                    Co do minimów nie mam zdania, co do wieloetatowosci: jak ktos
                                                    potrafi uczyc w dwoch miejscach i wypelniac swoje zobowiazania
                                                    naukowe, niech pracuje i zarabia. Jak nie wypelnia, patrz punkt 2.
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 16:58
                                                    zgadzam sie zupelnie. nieobowiazkowa habilitacja nie ma zadnego
                                                    sesnu (poza ludzmi ktorzy uwazaja ze mogliby yc profesorowami, tylko
                                                    im habilitacji brakuje, wink wink)

                                                    co do przegladow dorobku - to sa detale, ktore powiniein roziwazywac
                                                    kazdy uniwersytet sam. wazne zeby byly.

                                                    podwyzki sa oczywiste, ale niekoniecznie wszysttkim. plae powinny
                                                    byc zroznicowane bardziej, zebys ie oplacalo pracowac (aczkowliek
                                                    trzeba miec w takiej sytuacji bardzo jasne reguly awansowania,
                                                    przyznawania podwyzek itd itd).

                                                    weloetatotowosc? a niech bedzie i na 40 etatach, jesli ma czas,
                                                    uczelnie ja chca. co za roznica? minimum kadrowe nie ma sensu, jak
                                                    jest rynek to rynek - czemu profesor czy adiunkt czy ktokowliek nie
                                                    ma zarabiac gdzie chce. w UK nie ma wieloetatowosci, bo
                                                    uniwersytetety sobie na to nie pozwalaja. ale wyjatki bywaja - jak
                                                    cie uniwersytet chce, to ci pozwoli na przyklad na profseure
                                                    gosicnna ktora jest platna.
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 00:03
                                                    Fordko - alez nas Pan podsumowal - w stylu pieknie upraszczajacym.

                                                    ale czyz nie fajnie bylo sobie pogadac. it's good to talk - to byla
                                                    kiedys reklama British Telecom. tu sie prawie spolecznosc
                                                    wytworzyla, rodzinnie sie zrobilo. a Pan o szwaczkach i kaczkach.

                                                    i ja zupelnie nie posypuje glowy popiolem, ja sie bardzo ciesze,
                                                    zesmy pogadali. i mam nadzieje, ze mozemy sobie gadac dalej, choc
                                                    zaraz ktos nas przywola do porzadku, ze nie na temat.

                                                    a ja na to f..k the temat.... my tu spolecznosc robimy! no! ot i
                                                    mission statement na nastepnych pare dni (choc ja w czwartek do
                                                    Holandii na 3 dni lece....)
                                                  • dizzy_miss_lizzy Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 00:05
                                                    What a coincidence ;-)))
                                                    Nawet czas się zgadza ;-))))
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 00:38
                                                    dizzy - dawno Pani nie widzialem. ciesze sie ze sie znow spotykamy,
                                                    tym razem bede sie mial na bacznosci i juz nie dam sie latwo
                                                    zapedizc w kozi rog :-)
                                                  • dizzy_miss_lizzy Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 07:01
                                                    Wishful thinking ;-))))
                                                  • poetria Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 09:43
                                                    Dyskusja byla mila, ale my z Panem Ford.ka zostalismy zdekonspirowani ;) raczej sie juz nie bede odzywac :(

                                                    What is the end of study? let me know.
                                                    FERDINAND
                                                    Why, that to know, which else we should not know.
                                                    BIRON
                                                    Things hid and barr'd, you mean, from common sense?
                                                    FERDINAND
                                                    Ay, that is study's godlike recompense.
                                                  • ford.ka Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 10:13
                                                    Nie wpadajmy w panikę. Na razie jeden taki nas zdekonspirował a i to
                                                    prywatnie ;)
                                                    Ja tam zresztą się zdekonspirowałem sam (choć nie na forum) bo swoje
                                                    opinie o artykulach wyslalem bezposrednio i z nazwiskiem do PT
                                                    Autorow. No i dowiedzialem sie, że jestem taki i owaki (konkretnie
                                                    pieniacz i ze insynuuje ;), obrazili sie jak jakis prezydent RP i
                                                    natychmiast zerwali ze mna kontakty, ale do krytyki zaden sie nie
                                                    odniosl, bo co beda wybitni publicysci gadac z jakims smiesznym
                                                    facecikiem.
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 11:12
                                                    kurcze, no to chociaz tyle ze nie moglem sie orientowac. dziekuje za
                                                    tlumaczenie.

                                                    fordka insynuatorka sie wymuje, tylko genderwow nie pasuje.

                                                  • poetria Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 13:28
                                                    Ano taki jeden ;) obiecal co prawda dyskrecje ale nie bedzie mozna mu dogryzac na Gadu bo przyszantazuje :( he he

                                                    W dzisiejszej Polityce lamentu nad trumna ciag dalszy :(
                                                  • ford.ka Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 13:36
                                                    Wielki Boże, a czy my tu robimy co złego?
                                                    Specjalistą od argumentów ad personam jest pan LK, ktory sie wcale
                                                    nie ukrywa z imieniem i nazwiskiem. Raczej powinnismy o jakies
                                                    medale wystapic do najwyzszego specjalisty od obrazania sie, skoro
                                                    wykazujemy troske o Nauke Polska.
                                                    Ja mam taka cichutka nadzieje, ze ci, ktorzy sie odzywaja, to jest
                                                    tylko niewielka czesc czytajacych, a reszta zaglada i czasem
                                                    pomysli. Nie musza sie zaraz zgadzac, ale jako ze bezrefleksyjnosc
                                                    jest najwiekszym wrogiem nauki, wiec apeluje o refleksje!
                                                  • poetria Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 17:41
                                                    Zażartowalam sobie ;)skądinąd cave canem ;)

                                                    Hm moj prof. raczej by sie wściekal, on jest wrogiem pisania prac po angielsku np. jak również nadążania za stanem badań. Twierdzi że czytanie literatury przedmiotu jest bez sensu :(

                                                    Ale nie co liczyć raczej żeby tu zajrzal :( raczej nie wierzę w to
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 17:47
                                                    hmmmm.to ja sie nie bede wypowiadal na temat profa...
                                                    ale o ile pamietam to Wittgenstein napisal ze nie bedzie robic
                                                    odnosnikow bibliograifzcnych, bo sa przeciez oczywiste....nie wiem
                                                    czy prof. jest w tej samej lidze co pan od pogrzebacza....

                                                    a jak nie czyta sie literatury przedmiotu to co sie robi? ze tak z
                                                    glupia frant zapytam?
                                                  • adept_ltd Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 18:31
                                                    jako że rozpraszanie uwagi, jak powszechnie wiadomo, nie przynosi dobrych
                                                    skutków - więc, jeśli nie czyta się literatury przedmiotu, to: 1) jest się
                                                    przedmiotem (pozostaje się?), 2) pisze się literaturę przedmiotu.
                                                    Nadrabiam zaległości za prima aprilis...

                                                    A serio to też cudna i powszechna patologia - wyższość ponad literaturę
                                                    przedmiotu. Byłem kiedyś na sesji na poważnym uniwersytecie, gdzie pewien
                                                    odczytodawca wygłaszał mądrości i wszyscy prawie oniemieli, poza mną i jeszcze
                                                    moimi koleżankami (z tego drugiego poważnego uniwersytetu), bo wiedzieliśmy,
                                                    skąd to przepisane...
                                                    To kolejna bolączka - brak publicznych dyskusji, fachowych i rzetelnych recenzji
                                                    w prasie fachowej, widać, że się nie czytamy... i nie rozmawiamy o sobie
                                                  • poetria Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 20:06
                                                    Paradoks polega na tym ze inteligentny i zna jezyki :(

                                                    Gdybym znala odpowiedz na Pana pytanie to nie sledzilabym tych postow :(

                                                    Z drugiej strony u nas pokutuje idea tzw. nauki polskiej i wypelniania luk w tejze co oczywiscie jest anachroniczne moze jakis sens mialo pod zaborami, ale teraz???

                                                    Mozna studiowac osobowosc prof. co zauwazyl ponoc prof Stabryla ;) calkiem mile zajecie ;)
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 17:00
                                                    porsze pryzjac filozoficzna postawe (pani powinno nie byc trudno).
                                                    poza tym, przeciez my sobie gadamy tylko :-). rodzinnie :-)
                                                  • dalatata Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 11:07
                                                    naprawde? to ja nie zalapalem. kurde, zawsze sie wszystkiego ostatni
                                                    dowiaduje. mnie dekonspirajca tak bardzo nie przeszkadza, bo to
                                                    zalezy kto dekonspiruje, prawda dogi adepcie z ograniczona
                                                    odpowiedzialnoscia?
                                                  • adept_ltd Re: Kto może się dziwić? 02.04.08, 14:45
                                                    nic dodać, nic ująć ;-)
                                  • poetria Re: Cytowania i książki 31.03.08, 22:07
                                    Swiete slowa ;) Jarzebski dobrze zna angielski, to co Pan MRZORBA napisal nie miesci mi sie w glowie,

                                    Bylam jego studentka i bardzo dobrze go wspominam :)
                                    • adept_ltd Re: Cytowania i książki 31.03.08, 22:15
                                      z ciekawości zapytam - w jakich latach, ja jakoś 89 - 91...
                                      • poetria Re: Cytowania i książki 31.03.08, 22:50
                                        OO dawno, 1990-91, coś takiego, zajęcia co dwa tygodnie ze wspolczesnej :) pisalismy interpretacje wierszy pamietam, bardzo mila recencje mi napisal, :) ze troche za naukowo pisze, ale to wada debiutantow:)
                                        Pan Keller pecha mial :)
                                        • adept_ltd Re: Cytowania i książki 31.03.08, 22:53
                                          hm, a czym się Pani (?)zajmuje?
                                        • senlect Re: Cytowania i książki 31.03.08, 23:02
                                          Nie pecha. Po prostu Jarzebski zobaczyl we mnie konkurenta,
                                          szczegolnie jak wysluchal mego referatu na lemologicznym kongresie w
                                          Pradze Czeskiej... I zaczal zwalczac konkurencje... :(
                                          • dalatata Re: Cytowania i książki 01.04.08, 00:08
                                            Czy naprawde Pan mysli zejest ktokowliek nie tylko na tym forum, ale
                                            na tym swiecie, kto moglby powaznie potraktowac idee ze uznany
                                            profesor mogby sie poczuc zagrozony przez doktoratem?
                                            ja zawsze zakladam ze pan prowokuje jedynie. ze to tak naprawde
                                            tylko podpucha. i potem szoku dostaje ze pan wierzy w to co pan mowi.
                                            bez wzgledu na jakosc tego co pan napisal, nikt, NIKT< nie moze sie
                                            poczuc zagrozony dokotratem.

                                            senlect napisał:

                                            > Nie pecha. Po prostu Jarzebski zobaczyl we mnie konkurenta,
                                            > szczegolnie jak wysluchal mego referatu na lemologicznym kongresie
                                            w
                                            > Pradze Czeskiej... I zaczal zwalczac konkurencje... :(
                                            • senlect Re: Cytowania i książki 01.04.08, 00:27
                                              Jak widac moze. Zawisc jest rzecza BARDZO ludzka. I on wtedy jeszcze
                                              pelnym profesorem nie byl. Ja juz nie raz to samo przeszedlem -
                                              prof. Peche z SGPiS (SGH) sie czul zagrozony, mimo ze on byl juz
                                              wtedy profesorem belwederskim (choc "tylko" nadzwyczajnym), to czemu
                                              nie mogl byc Jarzebski? Jak inaczej wytlumaczyc to, ze trzymal moja
                                              rozprawe rok czasu? Czy to bylo etyczne, trzymanie mnie tak dlugo w
                                              niepewnosci? Przeciez jesli mu sie ona nie podobala, to mogl ja albo
                                              szybko (np. po miesiacu) negatywnie zrecenzowac, albo po prostu
                                              zwrocic, wyjasniajac np., ze me podejscie nie lezy w obrebie jego
                                              kompetencji. A to, ze tak dlugo mnie trzymal w tej niepewnosci,
                                              swiadczy tylko o tym, ze mial niskie pobudki. Zdawal sobie przeciez
                                              dobrze sprawe, ze jesli Monash wypuszcza prace doktorska do
                                              zewnetrznej recenzji, to znaczy, ze spelnia one wszelakie wymogi, i
                                              ze Monash sie nie wstydzi podpisac pod ta rozprawa. Jesli Pan
                                              rzeczywiscie pracuje w UK na uniwersytecie, to chyba zdaje Pan sobie
                                              sprawe z rangi Monash, i chyba rozumie, ze nie ma nic niewlasciwego
                                              w opracowaniu i wydaniu krytycznej bibliografii Lema, ze WVT Trier
                                              to powazne wydawnictwo, podobnie jak "Australian Slavonic & Eeast
                                              European Studies" czy tez inne pisma (z USA i Austrii), gdzie
                                              publikowalem swe artykuly lemologiczne. Nie rozumiem, czemu
                                              Jarzebski, zamiast sie cieszyc, ze przybywa lemologow, postanowil
                                              mnie zniszczyc... I czy nic Panu nie mowi ta kampania oszczerstw,
                                              ktora tu rozpetano na tym forum? Te wysmiewanie mego dorobku, wieku
                                              itp. przez anonimow, ktorzy nie maja odwagi poddac, tak jak ja to
                                              zrobilem, swego dorobku naukowego pod publiczna ocene?
                                    • senlect Re: Cytowania i książki 31.03.08, 22:19
                                      Zna? Nie bede cytowal tu jego recenzji, bo nie mam ku temu
                                      uprawnien, ale jest to bardzo marny angielski. O ile wiem, to
                                      Jarzebski nic po angielsku o Lemie nie napisal, a jesli mu cos po
                                      angielsku wydali (o czym nie slyszalem) to tylko w cudzym
                                      tlumaczeniu. Mnie zreszta wydano o Lemie np. po niemiecku, ale w
                                      tlumaczeniu (konkretnie dr F. Rottensteinera). I dla studentek
                                      (szczegolnie przystojnych) to Jarzebski potrafi byc mily, czasem za
                                      za bardzo. Na Zachodzie mialby z tym spore klopoty...
                                      • adept_ltd Re: Cytowania i książki 31.03.08, 22:25
                                        miałem już nie odpowiadać kretynowi - ale zbliża się Pan do granicy, za którą
                                        grozi prokurator za pomówienie, Panie magistrze (?)
                                        • senlect Re: Cytowania i książki 31.03.08, 22:36
                                          Widze, ze z argumentow zostaly ci tylko wyzwiska od kretynow i
                                          straszenie prokuratorem. I czemu w Polsce prywatne (i nie tylko)
                                          uczelnie wyzsze zatrudniaja 100% legalnie na stanowiskach, nawet
                                          profesorskich, osoby bez nostryfikcji zachodnich doktoratow, a ja, z
                                          PhD z Monash, jestem dla ciebie tylko mgr? Czyzbym byl gorszy tylko
                                          dla tego, ze jestem Polakiem?
                                        • poetria Re: Cytowania i książki 31.03.08, 23:16
                                          Podalam moderatorowi do skasowania, nie ma co odpisywac.

                                          A co do Pana pytania, siedze w filozofii teraz, autorzy sredniowieczni i renesansowi :) arystotelizm itp.

                                          Filozofia to moj wlasciwy zywiol. Przepraszam ze tak ogolnie :)
                                          • senlect Re: Cytowania i książki 31.03.08, 23:30
                                            Do skasowania to sie nadaja te chamskie ataki na mnie, gdzie mi sie
                                            anonimowo wymysla od starych idiotow i kretynow...
                                          • dalatata Re: Cytowania i książki 31.03.08, 23:41
                                            cudnie! zawsze zazdroszcze filozofom, ze znaja filozofie.ale ze
                                            sredniowiecza i renesansu to ja muzyke bardziej lubie. taka
                                            Hildegarde na przyklad.

                                            poetria napisała:

                                            > Podalam moderatorowi do skasowania, nie ma co odpisywac.
                                            >
                                            > A co do Pana pytania, siedze w filozofii teraz, autorzy
                                            sredniowieczni i renesa
                                            > nsowi :) arystotelizm itp.
                                            >
                                            > Filozofia to moj wlasciwy zywiol. Przepraszam ze tak ogolnie :)
                                            • adept_ltd Re: Cytowania i książki 31.03.08, 23:45
                                              a św. Tomasz, przecież to jak muzyka! (momentami)
                                              • dalatata Re: Cytowania i książki 31.03.08, 23:55
                                                to mi one umknely chyba :-) ale nie zebym tak dobrze znal tomizm.



                                                adept_ltd napisał:

                                                > a św. Tomasz, przecież to jak muzyka! (momentami)
                                • j.jarzebski Re: Cytowania i książki 22.04.08, 16:34
                                  Z pewnym opóźnieniem dowiedziałem się, co na mój temat wypisuje pan
                                  Keller. Przykro mi, że muszę brać udział w tej pyskówce, ale
                                  powinienem sprosować oczywiste kłamstwa. Moja recenzja pracy
                                  doktorskiej pana Kellera liczyła 4 strony tekstu bez interlinii i
                                  zawierała cały szereg merytorycznych zarzutów. Chętnie bym ją tu
                                  zamieścił, ale umowa zobowiązuje mnie do poufności. Praca jest
                                  niewątpliwie wartościowa w części bibliograficznej i nader słaba w
                                  części interpretacyjnej. W Polsce autor miałby trudności z
                                  uzyskaniem stopnia doktora - na warunki Australii, czyli kraju,
                                  gdzie studia lemologiczne są w powijakach, można było uznać, że góra
                                  zgromadzonego materiału równoważy słabości w odczytaniach książek
                                  Lema.
                                  O politycznych aspektach prozy Lema pisałem po raz pierwszy
                                  w "Pamiętniku Literackim" 1983, z. 2, s. 83-113, o czym pan Keller,
                                  jako znawca bibliografii Lemianów, doskonale wie.
                                  Pan Keller uzna to, co piszę, oczywiście za "niszczenie
                                  konkurencji". Jak ja traktuję PRAWDZIWĄ KONKURENCJĘ, łatwo się
                                  przekonać. Ostatnio właśnie - po moich bardzo pozytywnych
                                  recenzjach - ukazały się książki o Lemie Macieja Płazy i Pawła
                                  Majewskiego. Obie te książki nieskończenie przewyższają
                                  merytorycznie to, co w swej pracy pisze pan Keller.
                                  • adept_ltd Dziękujemy już Panu, Panie Keller... 22.04.08, 18:53
                                    no i mamy naszego dyskutanta Lesia K...
                                    • nfao5 Re: Dziękujemy już Panu, Panie Keller... 22.04.08, 20:11
                                      Za co? Za chamski atak betoniarza Jarzebskiego?
                                  • dalatata Re: Cytowania i książki 22.04.08, 18:54
                                    bardzo sie ciesze, ze Pan napisal, choc podejrzewam, ze nie przyszlo
                                    to Panu latwo. uklony i wyrazy szacunku!
                                    • nfao5 Re: Cytowania i książki 22.04.08, 20:10
                                      Betony stojce za habilitacja sie zawsze dobrze zrozumieja... :(
                                  • nfao5 Klamstwa Prof. J. Jarzebskiego 22.04.08, 20:09
                                    W odpowiedzi Panu Prof. Dr hab. Jerzemu Jarzębskiemu
                                    1. Pan Profesor Jarzębski nie odróżnia krytyki merytorycznej od
                                    pyskówki. No cóż, to już nie ten sam Kraków, nie ten sam
                                    uniwersytet, nie ci sami profesorowie, co dawniej...
                                    2. Recenzja Pana Profesora Jarzębskiego liczyła dokładnie jedna
                                    stronę. Wzbudziła ona wiec bardzo nieprzychylne komentarze na Monash
                                    University. Musiałem się wręcz tłumaczyć, że to taki „wypadek przy
                                    pracy”, i że większość polskich profesorów uniwersyteckich
                                    prezentuje o wiele wyższy poziom merytoryczny i kultury osobistej
                                    niż Prof. Jarzębski. Mam te recenzję w aktach, do wglądu, razem z
                                    kopia jego listu z dnia 23 czerwca 2001 roku, w której tłumaczy się
                                    m. in. słabą znajomością angielskiego i załącza rachunek za opłaty
                                    pocztowe. Jeśli jego angielski jest (był) tak słaby, to nie powinien
                                    on, moim zdaniem, w ogóle brać się za recenzowanie tekstu, którego
                                    nie był w stanie zrozumieć.
                                    3. Jedyne, co w swej recenzji zakwestionował Prof. Jarzębski to moje
                                    krytyczne, choć marginesowe dla całości pracy, uwagi o dyktaturze
                                    Piłsudskiego, Jerzym Giedroyciu i polskiej gospodarce po roku 1990.
                                    - Ma, zdecydowanie negatywna, opinia o Sanacji i dyktaturze
                                    Piłsudskiego, która doprowadziła Polskę do klęski wrześniowej,
                                    pokrywa się dokładni np. z tym, co ostatnio napisał w „Gazecie
                                    Wyborczej” znany polski historyk Prof. Andrzej Garlicki („Bereza,
                                    polski obóz koncentracyjny” – „Gazeta Wyborcza” z 18 kwietnia
                                    2008: “Więźniowie czyścili ustępy małą szmatką, a w praktyce gołymi
                                    rękami. Przed posiłkiem nie pozwalano umyć rąk ubrudzonych kałem.
                                    Gdy jeden z więźniów zwrócił się z taką prośbą, usłyszał: "Ty ku..
                                    inteligencka, możesz obiad z gównem jeść". -
                                    www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5134208.html.) Stąd Prof.
                                    Jarzebski kompromituje się, zabierając głos na temat, o którym nie
                                    ma zielonego pojęcia i na dodatek publicznie broniąc dyktatury,
                                    znanej z naruszania elementarnych praw człowieka…
                                    - Jerzy Giedroyc był postacią tragiczna, w pewnym okresie wielce
                                    zasłużona dla polskiej kultury jako redaktor paryskiej “Kultury”,
                                    ale to nie oznacza, ze nie był on postacią często wręcz groteskowa,
                                    co dobrze opisał kiedyś A. Brycht – p. np. Andrzej Chąciński „Życie
                                    Andrzeja Brychta” w „Życiu” z dnia 2001-05-17
                                    (niniwa2.cba.pl/brycht.htm), i że miał on (Giedroyc) patent
                                    na nieomylność, i ze nie mógł się nigdy mylić, co wręcz sugeruje
                                    Prof. Jarzębski.
                                    - Co do gospodarki polskiej po roku 1989 – ma krytyka reform
                                    Balcerowicza, też zresztą marginalna dla mej rozprawy o Lemie,
                                    oparta jest na materiałach zebranych przeze mnie podczas studiów na
                                    Wydziale Ekonomii The University of Melbourne, które ukończyłem w
                                    roku 1996 z tytułem Master of Arts, na podstawie, m. in. rozprawy o
                                    upadku polskiego przemysłu w latach bezpośrednio po reformie
                                    Balcerowicza. W krytyce Balcerowicza nie jestem zresztą odosobniony –
                                    krytykują go nie tylko polscy ekonomiści (np. Prof. Kowalik czy
                                    Prof. Kołodko), ale także krytykował go jeden z najwybitniejszych
                                    amerykańskich ekonomistów XX wieku – John Kenneth Galbraith, (na
                                    którego krytyce się zresztą wzorowałem w obu moich rozprawach) oraz
                                    ostatnio także znany amerykański socjolog i politolog David Ost w
                                    swej głośnej „Klęsce ‘Solidarności’”.
                                    Tak wiec Prof. Jarzebski tylko się kompromituje zabierając
                                    autorytatywnie głos na tematy, o których nic nie wie ponad to, co
                                    wie przeciętny gimnazjalista.
                                    3. Co do rzekomo niskiej jakości mojej rozprawy o Lemie:
                                    - Posiadam inne, bardzo pozytywne recenzje tej rozprawy, w tym np.
                                    recenzje prof. Ikina en.wikipedia.org/wiki/Van_Ikin, która,
                                    choć została napisana w miesiąc, ma 6 stron, zawiera dokładną,
                                    merytoryczna analizę i kończy się zdecydowana zachętą do publikacji
                                    rozprawy w formie książkowej.
                                    - Posiadam także pozytywna recenzję mej rozprawy doktorskiej
                                    dokonaną przez prof. Suvina
                                    (en.wikipedia.org/wiki/Darko_Suvin), który, jako Chorwat,
                                    czytał Lema w oryginale, ale z powodów zdrowotnych nie był on w
                                    stanie przekazać pełnej recenzji.
                                    - Last but not least, części mojej rozprawy o Lemie ukazały się
                                    drukiem w poważnych periodykach naukowych, po tzw. peer review:
                                    - "Non-Science Fiction Prose of Stanislaw Lem," w Soviet & Post-
                                    Soviet Review Vol. 29, No.3 (2002) –
                                    www.arts.monash.edu.au/lcl/research/projects/popcult.php
                                    - „Stanislaw Lem's Theory of Science Fiction: Structures and
                                    Sociology of the Genre” w: 'Australian Slavonic and East European
                                    Studies' Volume 17, Numbers. 1-2 of 2003 (R) a także
                                    - „Optimistiche (utopische) Zukinftsvisionen in Lems Frühewerk”
                                    („Optimistic [utopian] Visions of the Future in Early Works of Lem”)
                                    w: 'Quarber Merkur' 97/98 (translated form the English language by
                                    dr. F. Rottensteiner).
                                    4. Wręcz żałosna i śmieszna jest też krytyka Monash University ze
                                    strony Pana Prof. Jarzębskiego, jako iż:
                                    - Nie ma on pojęcia o tym, że o Lemie tam pisano długo przede mną,
                                    stąd mogłem otrzymać stypendium doktoranckie na napisanie rozprawy
                                    na temat Lema, który już wtedy był bardzo dobrze znany w Australii
                                    (szczególnie, iż było to w okresie, kiedy amerykańscy i brytyjscy
                                    wydawcy opublikowali szereg książek Lema, głownie w doskonałych
                                    tłumaczeniach Prof. M. Kandel’a).
                                    - Monash University jest w czołówce światowej (pierwszej setce na
                                    świecie, na ogół około miejsca 40-50, a w Australii w pierwszej
                                    piątce), zaś Uniwersytet Jagielloński, który Pan Prof. Jarzebski
                                    reprezentuje, jest albo nieobecny na tych rankingach, albo zalega
                                    gdzieś na szarym końcu, w okolicy miejsca 400-500…
                                    5. Oczywiście jest, ze wiedziałem o artykuliku Prof. Jarzębskiego
                                    w „Pamiętniku Literackim" z roku 1983, stad, w naiwności ducha i nie
                                    znając wówczas dobrze mafijno-zaściankowych układów na UJ,
                                    powierzyłem mu recenzje mej rozprawy, czego do dziś dnia żałuję
                                    (przynajmniej jestem mądry po szkodzie)…
                                    6. Na koniec: oczywiste jest, ze Prof. Jarzebski niszczy mnie, jako
                                    konkurenta. Dobrze wie, ze doktorat (PhD) z Monash University to
                                    dziś o wiele więcej niż habilitacja czy nawet profesura na UJ. Stad
                                    popiera on miernoty, które odczytują Lema tak jak on, czyli naiwnie,
                                    bez zrozumienia kontekstu politycznego i naukowego, a zwalcza
                                    prawdziwa konkurencje, czyli m. in. mnie. Poza tym, jako polonista,
                                    słabo na dodatek władający angielskim, nic nie zrozumiał on z mej
                                    analizy Lema, która była przeprowadzona metodami stosowanymi na
                                    Zachodzie w naukach społecznych. Aby odpowiedzieć na pytania zadane
                                    w mej rozprawie o Lemie, posłużyłem się głównie metodami stosowanymi
                                    przez współczesne nauki społeczne (social sciences), w tym głównie
                                    naukę ekonomii, a szczególnie ekonomię polityczną, a także metodami
                                    stosowanymi przez tzw. europejską klasyczną szkołę w naukach
                                    społecznych (the classical European tradition of social theorizing).
                                    Owa szkoła (tradycja), reprezentowana przez takich myślicieli jak
                                    Adam Smith (1723-1790), Karl Marx (1818-1883), Emile Durkheim (1858-
                                    1917) i Max Weber (1864-1920) zakłada, iż nauki społeczne (a więc
                                    też i teoria ekonomii) zajmują się krytyczną analizą ogólnych wzorów
                                    (modeli) kompleksowych (zbiorowych) zmian, w ich polityczno-
                                    ekonomicznym, społeczno-instytucjonalnym i kulturowym wymiarze („The
                                    classical European tradition of social theorising is concerned with
                                    the political economic, social institutional and culture analysis of
                                    • nfao5 Re: Klamstwa Prof. J. Jarzebskiego 22.04.08, 20:10
                                      W odpowiedzi Panu Prof. Dr hab. Jerzemu Jarzębskiemu - c.d.
                                      7. No cóż, na skutek działalności Prof. Jarzębskiego musiałem
                                      zrezygnować z zajmowania się „na cały etat” Lemem i wrócić do
                                      ekonomii, czego zresztą specjalnie nie żałuję, biorąc pod uwagę
                                      wręcz tragicznie mafijne układy na wydziałach humanistyki polskich
                                      uniwersytetów…
                                    • nfao5 Re: Klamstwa Prof. J. Jarzebskiego 22.04.08, 20:13
                                      6.Na koniec: oczywiste jest, ze Prof. Jarzebski niszczy mnie, jako
                                      konkurenta. Dobrze wie, ze doktorat (PhD) z Monash University to
                                      dziś o wiele więcej niż habilitacja czy nawet profesura na UJ. Stad
                                      popiera on miernoty, które odczytują Lema tak jak on, czyli naiwnie,
                                      bez zrozumienia kontekstu politycznego i naukowego, a zwalcza
                                      prawdziwa konkurencje, czyli m. in. mnie. Poza tym, jako polonista,
                                      słabo na dodatek władający angielskim, nic nie zrozumiał on z mej
                                      analizy Lema, która była przeprowadzona metodami stosowanymi na
                                      Zachodzie w naukach społecznych. Aby odpowiedzieć na pytania zadane
                                      w mej rozprawie o Lemie, posłużyłem się głównie metodami stosowanymi
                                      przez współczesne nauki społeczne (social sciences), w tym głównie
                                      naukę ekonomii, a szczególnie ekonomię polityczną, a także metodami
                                      stosowanymi przez tzw. europejską klasyczną szkołę w naukach
                                      społecznych (the classical European tradition of social theorizing).
                                      Owa szkoła (tradycja), reprezentowana przez takich myślicieli jak
                                      Adam Smith (1723-1790), Karl Marx (1818-1883), Emile Durkheim (1858-
                                      1917) i Max Weber (1864-1920) zakłada, iż nauki społeczne (a więc
                                      też i teoria ekonomii) zajmują się krytyczną analizą ogólnych wzorów
                                      (modeli) kompleksowych (zbiorowych) zmian, w ich polityczno-
                                      ekonomicznym, społeczno-instytucjonalnym i kulturowym wymiarze („The
                                      classical European tradition of social theorising is concerned with
                                      the political economic, social institutional and culture analysis of
                                      broad patterns of complex change”. - P.W. Preston Pacific Asia in
                                      the Global System: An Introduction Malden (Massachusetts):
                                      Blackwell, 1998.) Owa tradycja sięga do XVI wieku, kiedy to pojawiły
                                      się w Europie początki kapitalizmu, a szczególnie szybko rozwinęła
                                      się od końca XVIII wieku, kiedy to w Europie pojawiły się początki
                                      nowoczesnego, industrialnego (przemysłowego) kapitalizmu (modern
                                      industrial capitalism). Oczywiście, dla polskiego humanisty pokroju
                                      J. Jarzębskiego to tyle zrozumiałe, co algebra tensorów…
                                      7. No cóż, na skutek działalności Prof. Jarzębskiego musiałem
                                      zrezygnować z zajmowania się „na cały etat” Lemem i wrócić do
                                      ekonomii, czego zresztą specjalnie nie żałuję, biorąc pod uwagę
                                      wręcz tragicznie mafijne układy na wydziałach humanistyki polskich
                                      uniwersytetów…
                                    • dalatata Re: Klamstwa Prof. J. Jarzebskiego 22.04.08, 20:19
                                      Panie Keller, jesli na Monash, dokotrant omawia recenzje i broni
                                      recenzenta, to ja jestem krokodylem Giena.

                                      a jesli tak rzezcywiscie jest (w co nie wierze zupelnie), to Monasz
                                      powinien zmienic nazwe na Moszna.
                                      • nfao5 Re: Klamstwa Prof. J. Jarzebskiego 22.04.08, 20:38
                                        Nie omawialem recenzji jak takiej przed otrzymaniem dyplomu, ale
                                        bronilem sie przed zarzutami, kierowanymi na Monash, wobec polskich
                                        profesorow. Tlumaczylem, ze Jarzebski to tylko negatywny wyjatek,
                                        potwierdzajacy regule. Nie wiedzialem wtedy, ze on reprezentowal
                                        WIEKSZOSC polskiej profesury...
                                        I widac, ze nigdy na Zachodzie na uniwersytecie nie pracowales. Nie
                                        masz pojecia, jak one dzialalaja, ze np. doktorant moze sobie wybrac
                                        rezenzentow (oczywiscie z puli conajmniej doktorow) i ze dyskutuje
                                        sie tam owe recenzje, i to otwarcie...
                                        • adept_ltd Bibliograf Keller, 214 lat później 22.04.08, 21:06
                                          W odpowiedzi Panu Prof. Dr hab. Jerzemu Jarzębskiemu
                                          1. Pan Profesor Jarzębski nie odróżnia krytyki merytorycznej od
                                          pyskówki. No cóż, to już nie ten sam Kraków, nie ten sam
                                          uniwersytet, nie ci sami profesorowie, co dawniej...
                                          2. Recenzja Pana Profesora Jarzębskiego liczyła dokładnie jedna
                                          stronę. Wzbudziła ona wiec bardzo nieprzychylne komentarze na Monash
                                          University. Musiałem się wręcz tłumaczyć, że to taki „wypadek przy
                                          pracy”, i że większość polskich profesorów uniwersyteckich
                                          prezentuje o wiele wyższy poziom merytoryczny i kultury osobistej
                                          niż Prof. Jarzębski. Mam te recenzję w aktach, do wglądu, razem z
                                          kopia jego listu z dnia 23 czerwca 2001 roku, w której tłumaczy się
                                          m. in. słabą znajomością angielskiego i załącza rachunek za opłaty
                                          pocztowe. Jeśli jego angielski jest (był) tak słaby, to nie powinien
                                          on, moim zdaniem, w ogóle brać się za recenzowanie tekstu, którego
                                          nie był w stanie zrozumieć.
                                          3. Jedyne, co w swej recenzji zakwestionował Prof. Jarzębski to moje
                                          krytyczne, choć marginesowe dla całości pracy, uwagi o dyktaturze
                                          Piłsudskiego, Jerzym Giedroyciu i polskiej gospodarce po roku 1990.
                                          - Ma, zdecydowanie negatywna, opinia o Sanacji i dyktaturze
                                          Piłsudskiego, która doprowadziła Polskę do klęski wrześniowej,
                                          pokrywa się dokładni np. z tym, co ostatnio napisał w „Gazecie
                                          Wyborczej” znany polski historyk Prof. Andrzej Garlicki („Bereza,
                                          polski obóz koncentracyjny” – „Gazeta Wyborcza” z 18 kwietnia
                                          2008: “Więźniowie czyścili ustępy małą szmatką, a w praktyce gołymi
                                          rękami. Przed posiłkiem nie pozwalano umyć rąk ubrudzonych kałem.
                                          Gdy jeden z więźniów zwrócił się z taką prośbą, usłyszał: "Ty ku..
                                          inteligencka, możesz obiad z gównem jeść". -
                                          www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5134208.html.) Stąd Prof.
                                          Jarzebski kompromituje się, zabierając głos na temat, o którym nie
                                          ma zielonego pojęcia i na dodatek publicznie broniąc dyktatury,
                                          znanej z naruszania elementarnych praw człowieka…
                                          - Jerzy Giedroyc był postacią tragiczna, w pewnym okresie wielce
                                          zasłużona dla polskiej kultury jako redaktor paryskiej “Kultury”,
                                          ale to nie oznacza, ze nie był on postacią często wręcz groteskowa,
                                          co dobrze opisał kiedyś A. Brycht – p. np. Andrzej Chąciński „Życie
                                          Andrzeja Brychta” w „Życiu” z dnia 2001-05-17
                                          (niniwa2.cba.pl/brycht.htm), i że miał on (Giedroyc) patent
                                          na nieomylność, i ze nie mógł się nigdy mylić, co wręcz sugeruje
                                          Prof. Jarzębski.
                                          - Co do gospodarki polskiej po roku 1989 – ma krytyka reform
                                          Balcerowicza, też zresztą marginalna dla mej rozprawy o Lemie,
                                          oparta jest na materiałach zebranych przeze mnie podczas studiów na
                                          Wydziale Ekonomii The University of Melbourne, które ukończyłem w
                                          roku 1996 z tytułem Master of Arts, na podstawie, m. in. rozprawy o
                                          upadku polskiego przemysłu w latach bezpośrednio po reformie
                                          Balcerowicza. W krytyce Balcerowicza nie jestem zresztą odosobniony –
                                          krytykują go nie tylko polscy ekonomiści (np. Prof. Kowalik czy
                                          Prof. Kołodko), ale także krytykował go jeden z najwybitniejszych
                                          amerykańskich ekonomistów XX wieku – John Kenneth Galbraith, (na
                                          którego krytyce się zresztą wzorowałem w obu moich rozprawach) oraz
                                          ostatnio także znany amerykański socjolog i politolog David Ost w
                                          swej głośnej „Klęsce ‘Solidarności’”.
                                          Tak wiec Prof. Jarzebski tylko się kompromituje zabierając
                                          autorytatywnie głos na tematy, o których nic nie wie ponad to, co
                                          wie przeciętny gimnazjalista.
                                          3. Co do rzekomo niskiej jakości mojej rozprawy o Lemie:
                                          - Posiadam inne, bardzo pozytywne recenzje tej rozprawy, w tym np.
                                          recenzje prof. Ikina en.wikipedia.org/wiki/Van_Ikin, która,
                                          choć została napisana w miesiąc, ma 6 stron, zawiera dokładną,
                                          merytoryczna analizę i kończy się zdecydowana zachętą do publikacji
                                          rozprawy w formie książkowej.
                                          - Posiadam także pozytywna recenzję mej rozprawy doktorskiej
                                          dokonaną przez prof. Suvina
                                          (en.wikipedia.org/wiki/Darko_Suvin), który, jako Chorwat,
                                          czytał Lema w oryginale, ale z powodów zdrowotnych nie był on w
                                          stanie przekazać pełnej recenzji.
                                          - Last but not least, części mojej rozprawy o Lemie ukazały się
                                          drukiem w poważnych periodykach naukowych, po tzw. peer review:
                                          - "Non-Science Fiction Prose of Stanislaw Lem," w Soviet & Post-
                                          Soviet Review Vol. 29, No.3 (2002) –
                                          www.arts.monash.edu.au/lcl/research/projects/popcult.php
                                          - „Stanislaw Lem's Theory of Science Fiction: Structures and
                                          Sociology of the Genre” w: 'Australian Slavonic and East European
                                          Studies' Volume 17, Numbers. 1-2 of 2003 (R) a także
                                          - „Optimistiche (utopische) Zukinftsvisionen in Lems Frühewerk”
                                          („Optimistic [utopian] Visions of the Future in Early Works of Lem”)
                                          w: 'Quarber Merkur' 97/98 (translated form the English language by
                                          dr. F. Rottensteiner).
                                          4. Wręcz żałosna i śmieszna jest też krytyka Monash University ze
                                          strony Pana Prof. Jarzębskiego, jako iż:
                                          - Nie ma on pojęcia o tym, że o Lemie tam pisano długo przede mną,
                                          stąd mogłem otrzymać stypendium doktoranckie na napisanie rozprawy
                                          na temat Lema, który już wtedy był bardzo dobrze znany w Australii
                                          (szczególnie, iż było to w okresie, kiedy amerykańscy i brytyjscy
                                          wydawcy opublikowali szereg książek Lema, głownie w doskonałych
                                          tłumaczeniach Prof. M. Kandel’a).
                                          - Monash University jest w czołówce światowej (pierwszej setce na
                                          świecie, na ogół około miejsca 40-50, a w Australii w pierwszej
                                          piątce), zaś Uniwersytet Jagielloński, który Pan Prof. Jarzebski
                                          reprezentuje, jest albo nieobecny na tych rankingach, albo zalega
                                          gdzieś na szarym końcu, w okolicy miejsca 400-500…
                                          5. Oczywiście jest, ze wiedziałem o artykuliku Prof. Jarzębskiego
                                          w „Pamiętniku Literackim" z roku 1983, stad, w naiwności ducha i nie
                                          znając wówczas dobrze mafijno-zaściankowych układów na UJ,
                                          powierzyłem mu recenzje mej rozprawy, czego do dziś dnia żałuję
                                          (przynajmniej jestem mądry po szkodzie)…
                                          6. Na koniec: oczywiste jest, ze Prof. Jarzebski niszczy mnie, jako
                                          konkurenta. Dobrze wie, ze doktorat (PhD) z Monash University to
                                          dziś o wiele więcej niż habilitacja czy nawet profesura na UJ. Stad
                                          popiera on miernoty, które odczytują Lema tak jak on, czyli naiwnie,
                                          bez zrozumienia kontekstu politycznego i naukowego, a zwalcza
                                          prawdziwa konkurencje, czyli m. in. mnie. Poza tym, jako polonista,
                                          słabo na dodatek władający angielskim, nic nie zrozumiał on z mej
                                          analizy Lema, która była przeprowadzona metodami stosowanymi na
                                          Zachodzie w naukach społecznych. Aby odpowiedzieć na pytania zadane
                                          w mej rozprawie o Lemie, posłużyłem się głównie metodami stosowanymi
                                          przez współczesne nauki społeczne (social sciences), w tym głównie
                                          naukę ekonomii, a szczególnie ekonomię polityczną, a także metodami
                                          stosowanymi przez tzw. europejską klasyczną szkołę w naukach
                                          społecznych (the classical European tradition of social theorizing).
                                          Owa szkoła (tradycja), reprezentowana przez takich myślicieli jak
                                          Adam Smith (1723-1790), Karl Marx (1818-1883), Emile Durkheim (1858-
                                          1917) i Max Weber (1864-1920) zakłada, iż nauki społeczne (a więc
                                          też i teoria ekonomii) zajmują się krytyczną analizą ogólnych wzorów
                                          (modeli) kompleksowych (zbiorowych) zmian, w ich polityczno-
                                          ekonomicznym, społeczno-instytucjonalnym i kulturowym wymiarze („The
                                          classical European tradition of social theorising is concerned with
                                          the political economic, social institutional and culture analysis of
                                          • nfao5 Re: Bibliograf Keller, 214 lat później 22.04.08, 21:13
                                            Slyszales cos o plagiatach?
                                          • nfao5 Re: Bibliograf Keller, 214 lat później 22.04.08, 21:16
                                            I skad u ciebie to przeswiadczenie, ze napisanie bibliografii jest
                                            niegodne naukowca? Jarzebski wmowil nawet Lemowi, ze taka
                                            biliografia to wlasciwie nic, aby sie Lem przypadkiem nie
                                            zainteresowal jej wydaniem w wiekszym nakladzie (Monash ja wydal
                                            tylko w 200 egzemplarzach, wiec trafila ona wlasciwie tylko do
                                            bibliotek)...
                                            • adept_ltd Re: Bibliograf Keller, 214 lat później 22.04.08, 22:04
                                              jest godne, ale nie na doktorat, Lesiu, hm - a może to Lem cię prześladuje...
                                              biedny Lesio...
                                              • nfao5 Brak etyki u Jarzebskiego... :( 22.04.08, 22:33
                                                1. A czemu czemu SAMA bibliografia nie moze byc doktoratem? Masz
                                                jakies reacjonalne argumenty za tym?
                                                2. Poza tym, dyskusja byla o tym, ze prof. Jarzebski nie zrozumial
                                                mej pracy (byl ona napisana po angielsku) a tym bardziej jej
                                                metodologii, opartej na metodologii stosowanej na Zachodzie w
                                                ekonomii, socjologii, politologii i ogolnie naukach politycznych, a
                                                mimo to podjal sie recenzowania, bowiem Monash University oferowal
                                                mu tak dobre honorarium, ze nie byl on w stanie odmowic sobie
                                                przyjemnosci zainkasowania tegoz honorarium. A to sporo mowi o jego
                                                braku etyki zawodowej... :(
                                                • dalatata Re: Brak etyki u Jarzebskiego... :( 22.04.08, 23:19
                                                  tak, bo doktorat jest 'nowa wiedza'. bibliografia taka wiedza nie
                                                  jest.

                                                  a to co pan napisal o recenzentach to bzudry na kolkach. jesli
                                                  rzwyczywscie panu dano taki wybor, to znaczy ze oni wiedzieli ze
                                                  musza poszukac tych kilka osob na swiecie, ktorych pan nie zdazyl
                                                  jeszcze obrazic.

                                                  i pan mowiacy o etyce wywoluje co najwyzej atak smiechu.
                                                  • nfao5 Re: Brak etyki u Jarzebskiego... :( 22.04.08, 23:34
                                                    1. Bibliografia, szczegolnie krytyczna, to usystematyzowanie wiedzy,
                                                    a wiec stworzenie nowej jakosci. Czy uwzasz, ze Linneusz nie byl
                                                    wybitnym biologiem? I czemu dobra bibliografia nie moze byc wedlug
                                                    ciebie doktoratem, a zla praca przyczynkarska moze?
                                                    2. A problemem bylo, jak juz pisalem, to ze:
                                                    Primo: Jarzebski nie znal angielskiego, ale sie wstydzil do tego
                                                    przyznac.
                                                    Secundo: Jarzebski nie znal tez metodologi uzywanej na Zachodzie w
                                                    naukach spolecznych.
                                                    Tertio: Pomimo primo i secundo, podjal sie on (dla zarobienia paru
                                                    AUD) recenzowania pracy napisanej w nieznanym mu jezyku i uzywajacej
                                                    nieznanej mu, i niezrozumialej dla niego, metodologii...
                                                    3. Na dobrym uniwersytecie uznaja, ze doktorant zna najlepiej temat
                                                    na ktory pisze, wiec to on powinien dobrc recenzentow. Gdybys kiedys
                                                    popracowal na zachodnim uniwerytecie, to bys wiedzial czemu jest
                                                    tak, a nie inaczej...
                                                  • dalatata Re: Brak etyki u Jarzebskiego... :( 22.04.08, 23:40
                                                    jak by pan choc troche pomyslal, na co nie mam nadziei, to doszedlby
                                                    pan do wniosku, ze dokotrant wybierajacy sobie recenzentow staje sie
                                                    sedzia w swojej sprawie. wlasnie dlatego nie moze tego robic.
                                                    wszedzie sie omawia recenzetnow z doktorantem, ale to nie doktorant
                                                    wybiera. i blagam, niech pan przestanie gadac bzury - choc jest to
                                                    apel prozny.

                                                    i niech pan nie pieprzy o tym o ze usystematyzowanie wiedzy to nowa
                                                    wiedza. pardon: nowa jakosc. nowa okladka do ksiazki to tez jest
                                                    nowa jakosc.

                                                    zachodnia metodologia: lesizm.

                                                    bez odbioru panie Keller.
                                                  • nfao5 Re: Brak etyki u Jarzebskiego... :( 22.04.08, 23:46
                                                    1. Oczywiscie, ze nie wybiera, ale sugeruje. Wrecz sie go o to
                                                    pytaja. Jesli komus na Monash nie uznaja wybranych przez niego
                                                    recenzentow, to znaczy, ze nie maja do niego zaufania, i lepiej, aby
                                                    taki delikwent zrezygnowal z obrony doktoratu...
                                                    2. Mowa byla o nowej jakosci wiedzy. Nie rozumiesz co to znaczy
                                                    jakosc.
                                                    3. Przez zachodnia metodologie mam na mysli uzyta przeze mnie tzw.
                                                    the classical European tradition of social theorizing. Aby
                                                    odpowiedzieć na pytania zadane w mej rozprawie o Lemie, posłużyłem
                                                    się głównie metodami stosowanymi przez współczesne nauki społeczne
                                                    (social sciences), w tym głównie naukę ekonomii, a szczególnie
                                                    ekonomię polityczną, a także metodami stosowanymi przez tzw.
                                                    europejską klasyczną szkołę w naukach społecznych (the classical
                                                    European tradition of social theorizing).
                                                    Owa szkoła (tradycja), reprezentowana przez takich myślicieli jak
                                                    Adam Smith (1723-1790), Karl Marx (1818-1883), Emile Durkheim (1858-
                                                    1917) i Max Weber (1864-1920) zakłada, iż nauki społeczne (a więc
                                                    też i teoria ekonomii) zajmują się krytyczną analizą ogólnych wzorów
                                                    (modeli) kompleksowych (zbiorowych) zmian, w ich polityczno-
                                                    ekonomicznym, społeczno-instytucjonalnym i kulturowym wymiarze („The
                                                    classical European tradition of social theorising is concerned with
                                                    the political economic, social institutional and culture analysis of
                                                    broad patterns of complex change”. - P.W. Preston Pacific Asia in
                                                    the Global System: An Introduction Malden (Massachusetts):
                                                    Blackwell, 1998.) Owa tradycja sięga do XVI wieku, kiedy to pojawiły
                                                    się w Europie początki kapitalizmu, a szczególnie szybko rozwinęła
                                                    się od końca XVIII wieku, kiedy to w Europie pojawiły się początki
                                                    nowoczesnego, industrialnego (przemysłowego) kapitalizmu (modern
                                                    industrial capitalism). Oczywiście, dla polskiego humanisty pokroju
                                                    J. Jarzębskiego to tyle zrozumiałe, co algebra tensorów…
                                                  • nfao5 O co chodzi Jarzebskiemu? 23.04.08, 01:05
                                                    Jarzebskiego cholera tez bierze, ze "Acta Lemiana Monashienis" -
                                                    specjalna edycja czasopisma "Acta Polonica Monashiensis", poświęcona
                                                    w całości Lemowi, jest wspomniana nie tylko na polskojezycznej
                                                    stronie Wikipedii o Lemie:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Lem
                                                    ale tez i na angielskojezycznej stronie Wikipedii o Lemie:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Lem
                                                    i to jako "Acta Lemiana Monashiensis ed. Lech Keller, „Acta Polonica
                                                    Monashiensis” 2002, vol. 2, nr 2 Monash University 2003, 207 s.
                                                    review in Polish"...
                                                    Linki:
                                                    www.acta-lemiana.prv.pl/
                                                    www.wsp.krakow.pl/konspekt/18/lemiana.html
                                                • adept_ltd Re: Brak etyki u Jarzebskiego... :( 23.04.08, 08:15
                                                  Lesiu, bibliografię u mnie na seminarium robią studenci przed magisterium, no
                                                  ale może to za wysoko dla ciebie...
                                                  • nfao5 Re: Brak etyki u Jarzebskiego... :( 23.04.08, 10:57
                                                    Widze, ze w Polsce nie rozumieja roznicy miedzy kilkustronicowa
                                                    bibliografia do pracy magisterkiej (najczesciej tylko po polsku), a
                                                    praktycznie pelna, KRYTYCZNA bibliografia autora swiatowego
                                                    znaczenia majaca 664 strony formatu A4 i zawierajaca wszystkie
                                                    dziela Lema do roku ok. 2000 wydane nie tylko w Polsce, ale tez po
                                                    angielsku i niemiecku oraz wiekszosc wydanych w innych jezykach.
                                                    Czesc tej bibliografii mozna przeczyatc via oficjalna strona Lema:
                                                    www.lem.pl/cyberiadinfo/english/main.htm
                                                    www.lem.pl/cyberiadinfo/english/bibliografia/biblintro.htm
                                                    "This section contains basic information about Polish and foreign
                                                    editions of Stanislaw Lem's books. It is impossible to present a
                                                    complete data since the overall printrun in 41 languages is
                                                    estimated at over 27 million. This data includes only first editions
                                                    in a given language (the total number of editions exceeds 2000).
                                                    Both the complete bibliography of All Polish editions (121kB RFT-
                                                    ZIP) with a Table of Contents (TOC) and the complete bibliography of
                                                    All English editions (45,6kB RTF-ZIP, TOC) were compiled by Lech
                                                    Keller."
                                                    Jarzebski jest zas zbyt prozny i leniwy, aby zajac sie czym
                                                    tak "przyziemnym" pracochlonnym jak taka bibliografia, a poza tym
                                                    nie zna on obcych jezykow (gdyby znal, to by pracowal za granica) i
                                                    nie potrafi poslugiwac sie ICT (Information & Computer Technology),
                                                    stad ta jego zawisc, ze ja to zrobilem, zawisc zreszta calkowicie
                                                    irracjonalna, bo on by tego nigdy nie zrobil z lenistwa i z braku
                                                    odowiednich kwalifikacji... :(
                                                  • adept_ltd Re: Brak etyki u Jarzebskiego... :( 23.04.08, 15:25
                                                    Lesio, to że napisałeś taką bibliografię świadczy jedynie, że miałeś
                                                    wiele wolnego czasu, no może jeszcze, że się nudziłeś, ewentualnie,
                                                    że jesteś pracowity. Za żadną z tych cech nie należy się
                                                    doktorat...więc daj sobie spokój i nie rób już z siebie kompletnego
                                                    kretyna, bo żal...
                                                  • nfao5 Re: Brak etyki u Jarzebskiego... :( 23.04.08, 15:43
                                                    Znow ad personam?
                                                    1. Napisalem te bibliografie, bowiem nie wyobrazalem sobie napisania
                                                    doktoratu na temat Lema w sytuacji, gdy nie bylo nigdzie dostepnej
                                                    jego porzadnej bibliografii.
                                                    2. I oczywiscie mialem przy jej kompilacji pomoc ze strony
                                                    bibliotekarzy na Monash University i The University of Melbourne. A
                                                    ze byly to juz czasy internetu i komputerow, wiec nie zajelo mi to
                                                    az tak wiele czasu, jak to by sie wydawalo.
                                                    3. Ta bibliografia to tylko czesc, i to bynajmniej nie
                                                    najwazniejsza, mej rozprawy na temat Lema.
                                                    4. Kretyna to robisz z siebie sam, panie "profesorze" ... :(
                                  • nowojorczyk5 Re: Recenzja 23.04.08, 11:50
                                    Recenzje nie sa poufne, poufne sa nazwiska recenzentow.
                                    Nie ma zadnych przeszkod prawnych, aby Pan Profesor udostepnil
                                    publicznie swoja recenzje! Trzeba miec tylko odwage, aby obronic
                                    publicznie to co sie napisalo...
                                    • nfao5 Re: Recenzja 23.04.08, 12:33
                                      Oczywiscie, ze recenzje prac doktorskich na Monash University nie sa
                                      poufne. Nie sa tam poufne tez nawiska recenzentow. Pan Profesor
                                      Jarzebski sie zas publicznie skompromitowal piszac recenzje, ktora
                                      dowodzi, iz:
                                      1. Podjal sie recenzji pracy napisanej w jezyku, ktorego on nie zna
                                      (nie znal) w stopniu dostatecznym, aby ja w pelni zrozumiec i
                                      zrecenzowac.
                                      2. Z powodu slabej znajomosci jezyka angielskiego przetrzymywal on
                                      te recenzje okolo roku, po czym nie zrozumiawszy tez mej rozprawy
                                      ani toku mego wywodu ani tez metodologii przeze mnie uzytej,
                                      przyczepil sie on do kilku marginalnych dla calosci wywodu
                                      stwierdzen, i co gorsza, zatakowal on glownie moje poglady
                                      polityczne, a nie moja wiedze, co jest niedopuszczalne na dobrych
                                      uniwersytetach zachodnich, takich jak Monash, ale wrecz dzis
                                      powszechne na obecnym, skarlowacialym UJ.
                                      3. Stad jego recenzja zostala oficjalnie pominieta przez Rade
                                      Wydzialu na Monash, jako bedaca nie na temat i dowodzaca braku
                                      kompetencji recenzenta i jego ideologiczno-politycznej stronniczosci
                                      (ideological and political bias), ktora go na Zachodzie eliminuje z
                                      grona powazanych naukowcow...
                                      4. A ja sie musialem gesto tlumaczyc, skad wzialem takiego
                                      pseudoeksperta, co to nie zna angielskiego i nie potrafi napisac
                                      merytorycznej, obiektywnej recenzji i na dodatek, wbrew faktom,
                                      stara sie dowiesc, ze np. w latach 1926-1939 byla w Polsce
                                      parlamentarna demokracja, zupelnie taka sama jak np. w Wielkiej
                                      Brytanii, mimo iz nie jest on zawodowym historykiem a tylko
                                      polonista... :(
                                    • dalatata Re: Recenzja 23.04.08, 14:55
                                      z calym szacunkiem Panie Doktorze, organizowanie nowego przewodu
                                      dokotrskiego na forum GW byloby raczej zabawne. nie mam pojecia czy
                                      recenzje sa poufne i to nie ma najmniejszego znaczenia. ja sobie po
                                      prsotu nie wyobrazam upubliczniania recenzji. to jest
                                      nieprofesjonalne.

                                      O publicznym atakowaniu recenzenta pracy doktorskiej nie wspomne, bo
                                      jest to szczyt braku profesjonalizmu.

                                      i to nie ma nic wspolnego z odwaga czy nie. to kwestia smaku.
                                      • nfao5 Re: Recenzja 23.04.08, 15:37
                                        1. Ja nie ma nic przeciwko publicznej dyskusji nad moja rozprawa
                                        doktorska na temat Lema, a wrecz przeciwnie. Uwazam, ze taka
                                        dyskusja powinna byc mozliwa i wrecz pozadana nad KAZDA rozprawa
                                        doktorska badz habilitacyjna.
                                        2. Uwazam tez, ze recenzje prac doktorskich i habilitacyjnych nie
                                        moga byc w zadnym wypadku utajnione. Nauce polskiej potrzebna jest,
                                        jak czlowiekowi powietrze i woda, jawnosc, otwartosc i przejrzystosc
                                        (openness and transparency) a nie klikowosc, za jaka sa betoniarze
                                        typu dalataty czy Jarzebskiego, ktorzy prezentuja stara a jakze
                                        szkodliwa PRLowska mentalnosc.
                                        3. Moge atakowac publicznie recenzenta za jego brak etyki zawodowej.
                                        Ostatecznie jego recenzja zostala odrzucona na Monash jako
                                        nieprofesjonalna. A takie fakty powinny byc znane w Krakowie i nie
                                        tylko...
                                        • wyjasniacz trafiony! 25.04.08, 12:25
                                          Keller ma racje! Jawność CAŁOŚCI spraw zwiazanych z tzw. dorobkiem
                                          naukowym *naukawym?) jest sprawa kluczową. Nie byłoby problemów z
                                          habilitacjami, konkursami itp., gdyby WSZYSTKO było jawne. Jeśli
                                          recenzja jest tajna, to zawsze mozna powiedzieć, że w pracy było
                                          coś tak bardzo wybitnego (dennego, mozna wybrać, co pasuje), że
                                          tylko recenzent był w stanie to dostrzec. I koniec, nikt sie nie
                                          musi tłumaczyć, bo nie wiadomo nawet, kto konkretnie durna recenzje
                                          napisał, a przynamniej co tam jest. Ten brak jawności to zapora dla
                                          wszelkiej krytyki. I bez jej usuniecia NIC SIĘ NIE UDA ZMIENIĆ.
                                    • wyjasniacz To nie tak 25.04.08, 12:30
                                      Nowojorczyk5 myli się, lub zaszło nieporozumienie. Z faktu, że
                                      recenzje, jak pisze, nie sa poufne nie wynika, niestety, że są
                                      jawne. Jawne to one bedą po umieszczeniu ich np. jako załacznika
                                      do "dzieła" lub w Internecie. I jednak z nazwiskami,aby wiadomo
                                      było do kogo kierować ewentualne zastrzeżenia.
                                    • wyjasniacz Re: Recenzja 25.04.08, 12:34
                                      nowojorczyk5 napisał:

                                      > Recenzje nie sa poufne, poufne sa nazwiska recenzentow.
                                      > Nie ma zadnych przeszkod prawnych, aby Pan Profesor udostepnil
                                      > publicznie swoja recenzje! Trzeba miec tylko odwage, aby obronic
                                      > publicznie to co sie napisalo...

                                      No własnie, dowodem tej odwagi byłoby ujawnienie nazwiska
                                      recenzenta aby wiadomo było do kogo ewentualne pretensje wnosić. A
                                      recenzje jawne byłyby tylko wtedy, gdyby były załacznikiem
                                      do "dzieła", a jeszcze lepiej, gdyby publikowane były w Internecie.
                                      I gdyby Pan Profesor nie tyle mógł, co MUSIAŁBY recenzje ujawnić.
                                      • nfao5 Re: Recenzja 25.04.08, 19:07
                                        Nie wiem, jak to jest na innych uniwersytetach (dotychczas doktorat
                                        bronilem, zreszta jak widac skutecznie, tylko na Monash), ale tam,
                                        na Monash znaczy sie, od poczatku wiedzialem, kto bedzie moimi
                                        recenzentami (sam sugerowalem ich liste, i oficjalnie dowiedzialem
                                        sie, ze moje sugestie zostaly przyjete) i znalem tresc recenzji,
                                        zaraz po ich otrzymaniu. Zreszta zgodnie z sugestiami prof. Ikina,
                                        dodalem polstronicowa errate do mej rozprawy, jako iz prof. Ikin,
                                        jako "native speaker of English" i ceniony w kolach naukowych
                                        ekspert od kultury anglosaskiej, znalazl byl w mej pracy kilka
                                        niezgrabnych stylistycznie zdan i ze dwie drobne omylki
                                        faktograficzne, ktore oczywiscie z miejsca poprawilem i
                                        podziekowalem prof. Ikinowi za jego tak wnikliwa recenzje...
                                        Niestety, o recenzji "prof." Jarzebskiego nic dobrego powiedziec nie
                                        moge. Po prostu on sie nia skompromitowal, jako iz dowodzi ona
                                        calkowitego niezrozumienia tekstu mej rozprawy (thesis) i jego
                                        calkowitej ignorancji, jesli chodzi o wspolczesne metody badan w
                                        naukach spolecznych. Stad jest on za utajnieniem jego recenzji. To
                                        przeciez bardzo ludzkie - kto z wlasnej woli bedzie sie chwalic
                                        swymi pomylkami, szczegolnie takimi, ktore oznaczaja (po ich
                                        ujawnieniu) smierc zawodowa, przynajmniej na Zachodzie?
                                        • nfao5 Me skromne zwyciestwo... 28.04.08, 17:26
                                          Nad betonem prohabilitacyjnym:
                                          forum.gazeta.pl/forum/0,62489,1540823.html?f=33&w=78923617&a=78923617&rep=1
                                          Otrzymalem własnie pismo z Departamentu Współpracy Międzynarodowej
                                          Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego informujące mnie, iż w
                                          moim przypadku (to jest posiadania zagranicznego "stopnia czy tytułu
                                          naukowego) istnieje możliwość odstąpienia od wymogów habilitacji i
                                          innych wymogów art. 114 Ustawy "Prawo o Szkolnictwie Wyższym" z dnia
                                          27 lipca 2005 roku (na podstawie art. 144 w.w. ustawy). Przekładając
                                          to na język ludzki oznacza to, że mogę być zatrudniony na polskiej
                                          wyższej uczelni (także państwowej) nawet jako profesor, bez
                                          nostryfikacji, habilitacji i nobilitacji...
                    • skrzydelkowiec Re: Cytowania i książki 31.03.08, 14:40
                      rzeczywiscie, nie mam watpliwosci: brak rozprawy Lecha Kellera w
                      bibliotece uniwersyteckiej jest dla biblioteki po prostu
                      komrpomitujace. to dzielo, ktore jest nie wydane tylko przez czysty
                      przypaek i zazdrosnikow wielkich, jest oczywistym zasobem wszystkich
                      znaczacych bibliotek na swiecie.
                      Library of Congress ma kilkanascie kopii i trzyma w skarbcu!

                      senlect napisał:

                      > Tylko ze jak zaproponowalem Polakom miedzybiblioteczne
                      wypozyczenie
                      > mej rozprawy o Lemie z biblioteki Monash University, to sie
                      okazalo,
                      > ze ich na to nie stac. Ergo do Zachodu nam wciaz daleko...
                      • mrzorba Re: Cytowania i książki 31.03.08, 19:13
                        catalog.loc.gov/cgi-bin/Pwebrecon.cgi?Search_Arg=acta+lemiana&Search_Code=TALL&PID=21735&SEQ=20080331131020
                        &CNT=25&HIST=1
                        DATABASE: Library of Congress Online Catalog
                        YOU SEARCHED: Title = acta lemiana
                        SEARCH RESULTS: Displaying 1 of 1.
                        Acta Polonica Monashiensis.
                        LC Control No.: 2005248998
                        LCCN Permalink: lccn.loc.gov/2005248998
                        Type of Material: Serial (Periodical, Newspaper, etc.)
                        Main Title: Acta Polonica Monashiensis.
                        Published/Created: Melbourne : Leros Press
                        Description: v. ; 24 cm.
                        ISSN: 1326-8562
    • ford.ka Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 08:43
      Po dość depresyjnej sobocie jakoś mi się odechciało debat.
      Dzisiaj rano wpisałem w wyszukiwarke Gazety slowo "habilitacja",
      zeby zobaczyć, kto następny się wypowie. I znalazłem:
      www.gazetawyborcza.pl/8,75476,1935117.html
      Wtedy zaczęliśmy dyskutować w lutym 2004. Oczywiście, padło pytanie,
      czy likwidować habilitację.
      Następnie znalazlem:
      www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3222096.html
      debatowalismy w marcu 2006. Oczywiscie, ze nad likwidacja
      habilitacji.
      A teraz (coz za przypadek) w polowie marca 2008 Gazeta puszcza
      kolejnego "weza morskiego" i prowokuje kolejna debate. Wystarczyly
      trzy artykuly tak durne, ze dyskutanci zapominali o nich przy
      trzecim poscie.
      Ostatnia podwyzka w szkolnictwie wyzszym byla w styczniu 2005. Nie
      ma nawet planow na nastepna, bo przeciez nie strajkujemy, czyli jest
      nam super. Od tamtej pory oddajemy sie debatom, roznica jednak jest
      taka, ze od wejscia do Unii ucieka z Polski coraz wiecej mlodych
      naukowcow. Pewnie by sobie swietnie poradzili z habilitacja, ktora
      jest dobra i piekna, nieskomplikowana i sprawiedliwa, ale im sie nie
      chce. Wola bezhabilitacyjna beznadzieje za granica, gdzie rozpacz z
      niemoznosci uzyskania habilitacji tlumi sie pieniedzmi. Ale przeciez
      nam najbardziej brakuje sprawiedliwego systemu oceny...
      Pozdrawiam wszystkich dyskutantow! Do widzenia w marcu 2010,
      chlopaki i dziewczyny!
      • nfa05 Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 10:26
        No to widocznie z tym srodowiskiem nie jest najlepiej skoro tak
        łatwo dają się robić w balona.Manipulacje GW widoczne jak na dłoni,
        a te tylko służa do trzymania balonow aby te nie ulecialy w kosmos.
        A jak się przegląda te dyskusje to sie wydaje, ze kosmitów na Ziemi
        mamy nawet sporo.
        • dalatata Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 11:02
          skoro Pan to przejrzal, okiem Supermena, to jesli juz to to nieudana
          manipulacja nie? ja uwielbiam te wszystkie oskarzenia o manipulacje -
          wydawaloby sie ze w Polsce mamy naglupszych manipulatorow,a
          najintelignetniejsze spleczenstwo, ktore wszystko widzi jak na
          dloni.przy okazji oczywiscie, poza demaskatorem, reszta
          spoleczenstwa, jest glupia jak but, bo oczywiscie daje sie
          manipulowac.

          prosze nam jeszcze powiedziec o manipulacjach - glownie polegajacyh
          na tym, ze prezetnuja stanowisko odmienne do teog, ktore prezentuje
          NFA, czyli Pan.
        • senlect Habilitacje: niobowiazkowe i platne 31.03.08, 11:09
          Oto moje propozycje:
          1. Habilitacja moze w Najjasniejszej RP zostac, ale nie jako
          obowiazek. Jak ktos koniecznie musi sie (re)habilitowac, to nalezy
          mu to umozliwic, ale nie robic z tej calej (re)habilitacji wymogu
          czy obowiazku - powinna byc wiec szeroko otwarta droga do
          akademickiego awansu, bez koniecznosci posiadania habilitacji.
          2. Proponuje, iz aby zebrac extra fundusze na nauke, sprzedawac
          tytuly dr hab. i to kazdemu, kogo na to stac (no, moze dla dr
          niehab. znizka jakies 50%). Na poczatek proponuje 10 tys. PLN za ten
          tytul. 100 chetnych to juz okragly milionik na oswiate. A jak bedzie
          dosc chetnych za te 10 tys. zl, to zaczniemy podwyzszac cene, az do
          momentu, gdy zaczna spadac wplywy ze sprzedazy (zagodnie z tym,
          czego prof. zw. dr hab. ucza studentow na zajeciach z mikroekonomii).
      • dalatata Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 11:04
        to jeszcze odpowiem ford-ce. naukowcy uciekaja nie przez
        habilitacje. uciekaja bo malo zarabiaja, a przede wszystkim uciekaja
        otysiecy ukladow, ukladzikow, towarzysko-profesjonalno nie wiem
        jakihc. uciekaja na uniwersytety w ktorych to ze nie lubi cie
        dziekan nie ma wplywu na to jak cie traktuje.

        hablitacja nie ma z tym nic wspolnego. znalezlismy w niej wielkiego
        zboja, pokrake i zombiego. i go zwalczamy pozorujac jakiekowliek
        dzialania.

        pozdrawiam ford-ke i majac nadzieje na spotkanie wczesniej.:-)
      • adept_ltd Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 12:22
        moja diagnoza jest taka: mamy mało i siedzimy po cichu, aby to mieć...
        wprowadzenie do systemu pieniędzy mogłoby otworzyć drogę konkursom i uzdrowić
        sytuację. Efekt: ci, którzy mogą, zwiewają - do biznesu bądź za granicę, zostają
        kiepscy (niezainteresowani zmianami), lubiący to, co robią (coraz mniej),
        ewentualnie cwaniacy, którzy potrafią i z biedy ciągnąć profity.
        Hm, to nawet nie jest tak, że nie było podwyżki (ktoś z władz resortu
        powiedział, że nie mamy zdolności strajkowej... a regulacja inflacyjna to
        obniżenie składki rentowej - ciekawe, czy odważyliby się przedstawić taką
        interpretację górnikom?), lecz była obniżka - bo jak zinterpretować zwiększenie
        pensum adiunktów? a więc tych, którzy w istocie powinni najwięcej czasu
        przeznaczać na pracę naukową?
        • ford.ka Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 12:32
          Nie mamy zdolnosci strajkowej?
          Prosze bardzo - to ja oglaszam strajk powszechny akademikow. Nie
          przerywamy zajec, nie odwolujemy egzaminow. Jednak od dzisiaj
          podpisujemy wylacznie rachunki - za pieniadze od studentow platnych:
          zaocznych, wieczorowych i wszelkich innych podobnych, kto ma. Skoro
          placa, nalezy im sie nasza usluga dydaktyczna. Za reszte sie nie
          placi, to nie bedziemy tracic czasu na administracje.
          Nie podpisujemy: indeksow, kart, protokolow egzaminow, obron itd.
          Bez naszych podpisow zaden student nie skonczy semestru, roku czy
          studiow. 1 pazdziernika nie bedzie w Polsce ani jednego studenta, bo
          skoro nie skonczyli roku, trzeba ich bylo relegowac ze studiow. A my
          sobie ulozymy piekne plany zajec i bedziemy przychodzic do pustych
          sal, czekajac, az ktos nas zauwazy. Nas pewnie nie, ale moze
          studenci zrobia jakis marzec czy inna kampanie wrzesniowa.
          • adept_ltd Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 12:44
            nie mamy -

            nikt tego nie zrobi, bo każdy (prawie każdy...) coś ma na sumieniu, głównie brak
            dorobku... więc będzie siedział po cichu. I tak toczy się światek...
          • chilly Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 13:44
            1) Prosze nie dublowac postów w różnych watkach.
            2) Nie mamy "zdolności strajkowej" ponieważ
            większość "samodzielnych" dorabia na drugim, albo i trzecim etacie
            (wbrew sobie, bo z poczuciem winy za niedostateczne zaangazowanie w
            naukę,a poza tym człowiek 50-, 60- czy 70-letni nie ma już ochoty na
            częste, wielokilometrowe podróże). Także spora część doktorów,
            głównie z kierunków humanistyczno-społecznych i ekonomicznych (tam
            sa dzis studenci) dorabia na drugim etacie, kalkulując
            ryzyko "wyrotowania" za brak postepów naukowych. Bida z kierunków
            ścisłych (ale nie informatycy, w mniejszym stopniu matematycy) robi
            doktorat i szybko wyjeżdża na postdoka. Jak sie uda, to zostaje na
            stałe za granicą. Jak nie, to kombinuje, jak by tu znowu szybko
            wyjechać.
            3) Dobrze już było - teraz trzeba przetrwać. Szkoda naszych
            dyskusji.
            • nfa05 Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 14:03
              Gdzie mozna przeczytać te wyznania winy ? Zdolności strajkowej to
              srodowisko nigdy nie miało ( poza małymi grupakmi 'warchołów') ze
              względu na tchorzostwo cywilne. Skoro kiedyś było dobrze to skąd to
              dobro naprodukowało tyle zła ?
              • chilly Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 14:54
                1) W szkolnictwie wyższym pracują nie tylko ekshibicjoniści
                (psychiczni).
                2) Do dyskusji trzeba partnera, który stara się zrozumieć racje
                drugiej strony.
                3) Nie miałem na myśli stanu nauki, tylko pracowników (a dobrobyt
                wynikał z przelicznika dolara na złotówki przy możliwosci wyjazdu na
                staż, konferencję, stypendium itp.).
            • ford.ka Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 15:25
              > Także spora część doktorów, głównie z kierunków humanistyczno-
              społecznych i ekonomicznych (tam sa dzis studenci) dorabia na drugim
              etacie, kalkulując ryzyko "wyrotowania" za brak postepów naukowych.
              Swięta prawda z jednym zastrzeżeniem. We wszystkich tych szkołach
              kończą się właśnie studenci z przejściem demograficznej górki, coraz
              mniej jest też takich, którzy potrzebują "dokształtu".
              Część tych, co jeszcze są, urywa się studiować zagranicę (w takiej
              Anglii można się bezboleśnie utrzymać i studiować, a już zwłaszcza
              robić dr) pozostali wolą darmowe szkoły państwowe, w których też
              zrobiło się miejsce.
              W Warszawie pięć prywatnych szkół filologicznych (z cudowną SWPS ma
              czele) ma mniej lub bardziej poważne kłopoty finansowe z braku
              studentów. Nie wiadomo, ile ruszy w październiku. A wtedy ten wentyl
              na wk**wienie naukowców (wymyślony ponoć przez Balcerowicza)
              przestanie działać.
          • mrzorba Re: Zrobieni w habilitacyjnego balona 31.03.08, 19:17
            A czemu ja sie mam wyzywac na studentach? Co mi oni zawinili?
    • nfa05 Habilitacja - tak, ale inna 31.03.08, 13:11
      Stanowisko NFA
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=340
    • tomek4421 Habilitacja - tak, ale inna 02.04.08, 14:34
      Jak można pisać "inna', skoro nie wiadomo, jaka jest obecnie, bo
      wszystko jest tajne? Najpierw trzeba sprawdzic jak jest; ujawnić
      wszystkie prace habilitacyjne oraz ich recenzje i recenzentów. Skąd
      wiadomo, ze ta nowa habilitacja nie przerodzi sie w jeszcze wieksze
      g.... niz obecna? Najpierw sprawdzic co jest, a potem zmieniac.
      • ford.ka Re: Habilitacja - tak, ale inna 02.04.08, 16:45
        Autor habilitacji nie ma, wiec nigdy nie bral udzialu w procedurze
        jej nadawania (chyba ze sie przebral za paprotke stojaca na stole
        prezydialnym), nie przeczytal nawet odpowiedniego hasla w Wikipedii,
        no to propozycje ma takie, jakie ma. Ale przeciez wszystko wyjasnia:
        Odrzuca zestaw „ocena książki, kolokwium habilitacyjne, ocena
        dorobku i wykład zainteresowanego” a proponuje „sama książka, ocena
        dotychczasowych publikacji i dyskusja nad habilitacyjną publikacją”.
        Czyli nie trzeba oceniać książki (starczą puste kartki w atrakcyjnej
        okładce), kolokwium (co po łacinie znaczy "rozmowa") nazywamy
        dyskusją i likwidujemy wykład. Wyklad akurat jest w tym zestawie
        dlatego, ze habilitacja daje venia legendi (czyli prawo wykladania
        na uniwersytecie) o czym nasz Poeta nie ma pojecia czyli skasowac go
        mozna jedynie z cala habilitacja.
        Naprawde nie ma tu o czym dyskutowac - to sa propozycje na zasadzie
        licentia poetica. Poeta powiedzial. Howgh.
      • dalatata Re: Habilitacja - tak, ale inna 02.04.08, 17:02
        zupelnie nie iwem co to znaczy ze nie wiadomo jaka jest obecna
        habilitacja. i co nalezy ujawniac, skoro rozprawy habilitacje to
        ksiazki publicznie dostepne? a co do recenzji, a gdzie na swiecie
        recenzje prac sa jawne i publicznie dostepne? a coz to za koszmarny
        pomysl?
        • wyjasniacz Re: Habilitacja - tak, ale inna 03.04.08, 14:08
          Nie wiem skad dalatata wziął informacje o powszechej dostepności
          tekstów habilitacji. Proponuję, by sprawdził dostepnośc habilitacji
          z lat 50-tych czy ogólnie z lat przed 1980 rokiem. Szczególnie
          dobrze wypada to w uczelniach partyjnych PRL i bratnich demoludów.
          Mozna tez zobaczyc ile jest jawnych habilitacji z tzw.
          nostryfikacji. Przy okazji mozna zobaczyc na ile specjalnośc
          otrzymana w wyniku nostryfikacji zgadza sie ze specjalnoscia na
          oryginalnym dyplomie. To nie są drobiazgi. A recenzje powinny być
          jawne, bo można wtedy sprawdzić, czy recenzent nie pisze bzdur o
          wielkości dokonań habilitanta albo odwrotnie czy go złosliwie nie
          udupia. Społeczeństwo ma prawo nie tylko znac tytuł i treśc pracy,
          ale ma tez prawo wiedziec jak została ona oceniona, po to np. by
          kiepskiego recenzenta z recenzowania nastepnych prac wyeliminowac.
          Powoływanie sie na inne kraje nie ma nic do rzeczy. Równie dobrze
          mozna przywołac stwierdzenie, że w innych krajach nie ma takiej jak
          u nas sytuacji w piłce noznej wiec nie ma czego w tych ustawianych
          meczach szukac. Polska ma swoja specyfike nie tylko w lidze
          piłkarskiej.
    • nfa05 Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikwidowa 02.04.08, 18:28
      PAP - Nauka w Polsce, 2008-04-02
      Kudrycka: zlikwidujemy habilitację, bezpłatne studia zostaną
      Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikwidowany - zapowiedziała
      minister nauki Barbara Kudrycka. Na razie resort nie planuje
      wprowadzenia opłat za studia dzienne na publicznych uczelniach.
      Obowiązująca teraz habilitacja, jak wyjaśniła Kudrycka, zostanie
      zastąpiona oceną dorobku naukowego doktora. Na podstawie tej oceny,
      dokonanej przez niezależne instytucje, doktor otrzyma (zamiast
      stopnia doktora habilitowanego) status samodzielnego pracownika
      naukowego i uprawnienia promotorskie. Będzie to jedna ze zmian
      wprowadzonych przez zapowiadaną przez resort tzw. małą nowelizację
      ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i ustawy o stopniach i tytule
      naukowym.
      • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 18:36
        niezależne instytucje: PSS SPOŁEM?

        a mówiąc serio (nie wiem, skąd mi się te głupie żarty biorą), to na czym polega
        zmiana? i po co o niej debatować?
        • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 19:22
          he he. to jest dokladnie to o czym mowilismy. niezalezne instytucje,
          my arse (bardzo prosze o wybaczenie tegoz malego przeklenstwa)
          • ford.ka Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 20:08
            Dyskusja nad propozycjami pani minister zaczęła się od słów Giuseppe
            Tomasiego di Lampedusa z "Lamparta": "Jakże wiele trzeba zmienić,
            żeby wszystko zostało tak samo"
            Myślę, że można ją nimi także zakończyć.
            Góra urodziła mysz. Witaj Centralna Komisjo Stopni Naukowych!!!
            • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 20:29
              oooo i tu wyszlo brudne szydlo z liteatruoznawczego worka. sama
              insynuacja. nowa komisja bedzie ise nazywac inaczej. Bedzie to:

              NIEZALEZNA Komisja d/s oceny dokotrskiego dorobku naukowego.

              wstyd i manipulacja!
              • ford.ka Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 20:44
                Zastanawiam sie, dlaczego lingwisci szybciej dostali informacje o
                nazwie komisji. Ani chybi profesorska mafia...
                Jest 20:42 a Gazeta wciaz nie ma na stronie żadnej informacji o
                wystąpieniu Kudryckiej... Pewnie pp. Leszczyński i Klejnocki
                blokują ;)
                Tak się starali, z porywu serca, a im nie wyszło...
                • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 21:45
                  po prostu NFA ma tzw. dojscia. w ramach walki o demokracje i
                  wszytkiego innego
              • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 20:47
                jak mówią - uderz w stół, a szydło (brudne) wyjdzie z literaturoznawczego wora...
                Ale Kolega językoznawca zapomniał był o konieczności (wynikającej z czujności)
                powołania do istnienia Niezależnej niezależnej komisji do spraw nadzorowania
                prac komisji niezależnej...
                od lat przychodzi mi do głowy pytanie - niezależny? ale od czego...?
                nie wiem, czy zdobędę się dzisiaj na coś poważnego
                • morgana8 Centralna i Niezalezna Komisja ds Tytulu i Stopni 02.04.08, 21:06
                  ... Naukowych przy Premierze RP.

                  No nie wiadmo, czy smiac sie, czy plakac.
                  • senlect Centralna i Niezalezna Komisja ds Tytulow Nauk. 03.04.08, 18:57
                    A gdzie ma byc? Przy twojej Radzie Wydzialu, ktora stoi na strazy,
                    aby nie nostryfikowac w Pplsce dyplomow uczelni o niebo lepszych niz
                    twoja?
                • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 21:44
                  my lingwisci odrzucamy takie pytania, a zadjacy je sa szkodnikami. i
                  rada jezyka polskiego zaraz sie wami zajmie. ale na rade chyba nie
                  wolno nic zlego nie?
                  • ford.ka Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 21:51
                    Właściwie to obydwaj możemy otwierać szampana...
                    Pan dostanie swoją zewnętrzną kontrolę i ocenę z udziałem
                    międzynarodowych specjalistów w oparciu o dorobek, a ja dostanę
                    skasowanie habilitacji. Coś mi tak jednak podpowiada, że
                    przynajmniej jeszcze jedną książkę powinienem napisać ;)
                    Już to gdzieś tutaj napisałem (kto ciekawy niech szuka) ale wszystko
                    potrafimy zepsuć i każdego zdemoralizować, więc wierzę w nowy system.
                    • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 22:16
                      jakich miedzynarodowych specjalistow? w ogole w to nie wierze.
                      bedzie dokladnie jak jest tylko sie bedzie nazywac inaczej.

                      nowy system? hehe...... kt to na grojcu
                      • ford.ka Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 23:54
                        Że niby ja wierzę?
                        Na razie dokonałem małych przetasowań - habilitacja na tylny palnik,
                        a najpierw napiszę książkę, która kusi mnie od jakichś dwóch lat, a
                        wydawca zgodził się porozmawiać o konkretach.
                        • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:07
                          i bardzo sie ciesze ze tak pan mowi. powaznie. bo habilitacji sie
                          nie robi. ksiazke sie pisze....pewnie nie wypada pytac o czym nie?
                          ja o swojej nowej tez bym nie powiedzial tak otwarcie (wlasnie
                          dostalem projekt okladki). a nastepna juz w planach. i fajosko
                      • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:03
                        z ostatniej chwili: min. Kudrycka zapowiedziała zniesienie hab. i wprowadzenie
                        certyfikatów zdobywanych przez doktorów na innej uczelni. Czyli ISO...
                        • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:09
                          innej niz jaka?

                          pan se tu jaja robi a sprawy sa powazne. waza sie losy nazwy
                          centralnej komisji!
                          • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:13
                            no mam nadzieję, że nie chodzi o inną w sensie "inaczej", ale chodziło o to, że
                            innej niż właściwa podmiotowi pozyskującemu certyfikat. Podejrzewam też, że nie
                            będzie tak, że literaturoznawcy będą go pozyskiwać na AGH - choć to może
                            gwarantowałoby obiektywizm, o którym tyle mówiliśmy...
                          • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:14
                            proponuję Niezależna Centralna Komisja do Spraw Spraw
                            • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:19
                              Niezaleznie Centralna Komisja do Spraw Spraw i Sprawek!
                              • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:22
                                do Spraw Spraw i Sprawek oraz Sprawunków
                                • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:31
                                  mysle ze osiagnelismy perfekcje....

                                  choc mozna poweidziec: Spraw, Sprawek i Sprawnych Sprawunkow!
                                  • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:39
                                    w każdym razie już niewiele brakuje do perfekcji, tylko co potem???
                                    w moim przypadku to skutek wypełniania różnych formularzy i biurokracji,
                                    postaram się być jutro (a w sumie dzisiaj w lepszej formie) ;-)
                                    • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:40
                                      no mowie szkodnik i kulak. co potem. potem Komisja.
                                      ide spac.
                                      • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:43
                                        a dobranoc, jak komisja śpi, to można sobie poharcować :-)
                                      • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:44
                                        jak Moskwa Pietuszki - na wieki wieków amen

                                        dobranoc
                                      • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 09:07
                                        ha, więc drogi Dalatato, zapewne w podróży niczego nieświadom, o certyfikatach
                                        będzie decydować kto? nasza Niezależna Centralna Komisja do Spraw, Sprawek,
                                        Sprawunków etc.
                                  • dalatata Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 03.04.08, 00:39
                                    zakasuje wszystkich.

                                    Niezaleznie Centralna Komisja do Spraw Sprawdzania Spraw, Sprawek
                                    Sprawnych Sprawunkow.

                                    jestem z siebie dumny! jednak odmeldowuje sie, bo 4 godziny wstaje
                                    na samolot. dobranoc.
                  • adept_ltd Re: Stopień doktora habilitowanego zostanie zlikw 02.04.08, 22:15
                    hm, poeta pisał "Co nam rady! - jest u nas kolumna w Warszawie", hm ale o co chodzi?
      • khmara Kompromitacja CK 03.04.08, 11:54
        Tekst na stronie posla Gorskiego:
        www.artur-gorski.waw.pl/podstrony/start.html
        Na podstawie raportu NIK po kontroli CK:

        "Brak kryteriów powoływania recenzentów był przyczyną nieprawidłowości
        polegających m.in. na: wyznaczaniu do opracowania recenzji osób, które odmawiały
        jej sporządzenia ze względu na brak odpowiednich kompetencji (w 15% spośród
        skontrolowanych 107 spraw)"

        W 15% skontrolowanych spraw wyznaczeni przez CK recenzenci odmowili opracowania
        recenzji ze wzgledu na brak kompetencji.

        ??? A ilu nie odmowilo mimo braku kompetencji ???

        Konserwatywnie mozna przyjac, ze liczbe te nalezaloby podwoic.
      • senlect Stopień dr hab zostanie wreszcie zlikwidowany! 03.04.08, 18:58
        I dobrze! :)
    • ford.ka Neo-habilitacja - Reaktywacja 03.04.08, 18:40
      Nie umiem tego znalezc na stronie GW, ale w wersji papierowej jest
      wywiad z minister, w ktorym wyjasnia szczegoly.
      Wyglada to tak:
      zamiast habilitacji certyfikat nadawany przez centralna komisje na
      podstawie dorobku na wniosek certyfikowanego. Certyfikacja sluzy
      uzyskaniu prawa do promowania doktorow. Innych celow nie zauwazylem,
      ale pewnie sie wymysli. Minima kadrowe (a wiec chyba takze wymogi na
      stanowiski profesora uniwersyteckiego) zostaja, tyle ze na
      miejsce "habilitowany" wpisujemy "certyfikowany". Wszyscy oprocz
      belwederskich dostaja kontrakty czasowe (ciekawe, jak odbiora tym,
      ktorzy maja juz bezterminowe i jak na to zareaguja banki dajace
      kredyty), ocena dorobku co dwa lata. Do tego zachety dla seniorow,
      zeby przeszli na emeryture wyteskniona w formie dodatkow do
      emerytur, a dla reszty mglista obietnica zwiekszenia nakladow na
      nauke o polowe w ciagu pieciu lat.
      Obawiam sie, ze po pierwsze ta reforma nic nie zmienia na lepsze (a
      czemuz to ach czemuz w dorobku nie ma zadnej grubej ksiazki o
      niczym, panie kolego? Moze kolega jeszcze cos napisze, a potem moze
      wycertyfikujemy) a po drugie (co wynika z pierwszego) skutkiem tego
      moze wejsc w zycie.
      Doktor certyfikowany brzmi rownie smiesznie jak doktor habilitowany,
      gdyby ktos sie pytal ;)
      • senlect Kto sie boi Centralnej Komisji? 03.04.08, 18:55
        Boicie sie obecni dr (jescze nie zre)habilitwani Centralnej Komisji,
        bowiem jej decyzje beda jawne i podejmowane na szczeblu wyzszym niz
        wasze Rady Wydzialow, ktore dotychczas mielicie w garsci
        (kieszeni?)...
      • adept_ltd Re: Neo-habilitacja - Reaktywacja 03.04.08, 19:47
        proponuję nie ożywiać senlecta/mrzorby vel (znajomo brzmiący) Lech K. W wyniku
        debaty - włączą się do niej wszyscy trzej - okaże się, że wszyscy to Jerzy
        Jarzębski...
        Pan Lech K. nie ma certyfikatu zdrowia umożliwiającego debatę na forum
        • senlect Re: Neo-habilitacja - Reaktywacja 03.04.08, 20:00
          A ty nie masz ceryfikatu aryjskosci, wiec uwazaj, bo w kazdej chwili
          mozesz byc wyslany do Syjamu jako syjonista... ;) Albo jako ksiadz
          na Ksiezyc!
          adept_ltd napisał:
          proponuję nie ożywiać senlecta/mrzorby vel (znajomo brzmiący) Lech
          K. W wyniku debaty - włączą się do niej wszyscy trzej - okaże się,
          że wszyscy to Jerzy Jarzębski... Pan Lech K. nie ma certyfikatu
          zdrowia umożliwiającego debatę na forum
    • nfa05 Plany reformy Kudryckiej 03.04.08, 19:38
      Reforma Kudryckiej

      Pani minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego - Barbara Kudrycka
      ujawniła planowane zmiany systemowe.
      www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=5673
      -zniesienie habilitacji

      -zmiana całego systemu kariery naukowej

      -wprowadzewnie stopnia certyfikowanego doktora z uprawnieniami
      promotorskimi

      - będzie go nadawała Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów
      Naukowych

      - całe postepowanie - recenzje, dorobek kandydata, zobiektywizowane
      kryteria - bedzie jawne.

      - wszyscy naukowcy zatrudniani na terminowe kontrakty

      - dopiero profesor tytularny bedzie miał umowe bezterminowa, ale
      jego dorobek także bedzie systematycznie oceniany co 2 lata

      - stanowiska będą dostępne z konkursu

      - uczelnie beda miały obowiazek przekazywac informacje o konkursach
      do ministerstwa, które umieści je na swojej stronie internetowej.
      Kryteria konkursów i ich wyniki maja być jawne, a naukowcy będą
      mieli jedno miejsce z informacjami o miejscach pracy w całej Polsce

      -uczelnie prywtane beda musiały zatrudniac odpowiednia liczbe
      doktorów z uprawnieniami promotorskimi

      - specjalny fundusz dofinansowujacy emerytury profesorów, którzy
      osiagneli 70 lat, przymusu przechodzenia na emeryture jednak nie
      bedzie.

      - zmiany w ciagu trzech lat.

      - trzeba zmienic wiele ustaw

      - przeprowadzic reformę PAN

      - wprowadzic nowy, bardziej przejrzysty system przyznawania grantów
      naukowych

      To reformy ujawnione w tekście HABILITACJI PA, PA Gazeta Wyborcza |
      3.4.2008 |

      Ponadto w założeniach projektu zmian m.in. realizacja także innych
      postulatów NFA :

      mediator akademicki,
      obowiązek upubliczniania dorobku naukowego,
      ograniczenie dwuetatowości,
      oceny zewnętrzne ( w tym międzynarodowe)
      uznawanie stopni zagranicznych ( zachodnich),
      wymóg mobilności kadry,
      finansowanie badań poprzez granty w trybie konkursowym,
      obsadzanie stanowisk w drodze rzetelnego konkursu na podstawie
      osiągnięć a nie stopni i tytułów, obowiązek tablicy ogłoszeń
      (serwis) o konkursach, jawność dorobku naukowego i rezultatów grantów
      • salzburg Re: Plany reformy Kudryckiej 03.04.08, 20:52
        Zlikwidowanie habilitacji oznacza tylko tyle, że obecnie ktos starający się o
        doktora certyfikowanego bedzie całkowicie uzalezniony od PROFESOROW zasiadajcych
        w CKK. Obecna procedura dawala jednak pewien wplyw habilitantowi. Jezeli praca
        dostala pozytywne recenzje, kolokwium przebieglo pomyslnie to zostawalo się
        doktorem habilitowanym. Teraz wszystko bedzie sie odbywalo na zasadzie, ze CKK
        powola recenzenta a on zrobi co uzna za stosowne. I tyle.
        Nb. obecna ustawa zezwala na staranie się o profesure bez habilitacji, mitem
        jest takze to, ze dorobek habilitanta nie jest jawny.
      • wyjasniacz Re: Plany reformy Kudryckiej 04.04.08, 12:48
        W dzisiejszej GW jest wyjatkowo pokrętny artykuł o planach reformy
        Kudryckiej. Autor powtarza w zasdzie wiekszośc argumentów piszących
        na tym forum obrońców habilitacji. Bardzo ładnie uzasadnia, ze nie
        trzeba nic robić, bo własciwie, to wszystkie proponowane mechanizmy
        juz są. Jakby jednak tego artykułu nie czytac to oczywiste jest, że:
        1. jesli nawet przywoływane przez Autora mozliwości istnieja, to
        nie sa wykorzystywane. Kto wie jaki procent polskich profesorów nie
        ma habilitacji? A doktorów z dorobkiem wiekszym niz profesorowie
        mozna wskazać wielu. Już samo istnienie takich ludzi jest patologią.
        2. jesli nie nastąpi jakies zrównanie praw profesorów
        niehabilitowanych z tymi po habilitacji, to dalej rzadzić bedą ci
        drudzy. Ze znanymi skutkami dla rozwoju nauki w Polsce.
        3. niejawność dorobku naukowego pozwala róznym cwaniakom na
        poziomie uczelni kierować nauka i edukacją, tak, by chronione były
        głownie ich interesy, w tym bezpieczne nicnierobienie. Gdyby
        dorobek był całkowicie jawny i rozumiany jakompodstawowe kryterium
        oceny, sytuacja taka nie byłaby mozliwa. Byłoby za to mozliwe, ze
        kiepski profesor belwederski nieliczyłby sie do minimum kadrowego,
        a dobry doktor musiałby byc w tych rachunkach uwzgledniany. I to
        jest najczarniejszy scenariusz dla wiekszości obronców habilitacji.
        Z obrona poziomu nauki olskiej czy edukacji nie ma to jednak wiele
        wspólnego.
        4. proponowana reforma, mimo, że rewolucyjna, i tak zmian
        zasadniczych pewnie nie wniesie, bo domontuje sie do niej rozmaite
        mechanizmy chroniace obecnych obiboków z habiltacją. Nie twierdzę,
        że wszyscy habilitowani to lenie, ani ze jest takich wiekszość.
        rzecz w tym, ze grupa ta, jakkolwiek by nie była liczna ma znaczacy
        wkład w hamowanie normalnego rozwoju nauki. Boję sie jednak, że
        dzis jest juz naprawdę ostatni moment na sensowne zmiany;
        proponowana przez Autora petryfikacja tego co jest to samobójstwo.
        Liczenie na to, że stara gwardia rządzących nauka w uczelniach,
        szczególnie tych prowincjonalnych, wymrze (bo na emeryture
        dobrowolnie nie pójdzie) skonczy sie tym, że najlepsi wyjadą, a w
        Polsce nie bedzie juz czego reformować.

        I jeszcze jedno;takie arykuły to najlepszy argument na rzecz
        lustracji nauki i szkolnictwa wyższego. Lustracji obejmującej
        wszystkich pracownikówi uwzgledniającej dorobek naukowy i wyniki
        dydaktyczne. O uwzględnianiu równiez postaw etycznych mówic chyba
        za wczesnie, ale może warto o tym cicho pomarzyć.
        • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 04.04.08, 15:43
          Nic dodac nic ujac do tego co napisal wyjasniacz. Moze tylko to, ze,
          jak na razie, to ze wszystkich dyskutantow na tym watku, tylko ja
          jeden podalem do publicznej wiadomosci moj dorobek naukowy
          (jakikolwiek on jest). Oczywiscie, ilosciowo nie jest moze
          specjalnie imponujacy, ale same moje dyplomy z Australii (MA by
          research z Melbourne i PhD z Monash) sa warte wiecej niz nie tylko
          przecietna polska habilitacja, ale nawet przecietna belwederska
          profesura, stad te przeszkody rzucane mi pod nogi przez prof. prof.
          Jarzebskiego (UJ), Moldawe (UW) et al.
          • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 04.04.08, 17:12
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=77876094
            • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 04.04.08, 20:47
              pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_paranoiczny
              • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 04.04.08, 21:59
                Do siebie to odnosisz? Bo masz rzeczywiscie tak jakby "borderline"
                ("graniczna") paranoje na tle obawy, ze jedyne twoje osiagniecie,
                adepcie_Itd, czyli habilitacja z ekonomii politycznej socjalizmu
                u "prof." Balcerowicza na WSNS przy KC PZPR (recenzenci z bratnich
                szkol partyjnych) okaze sie nawet oficjalnie nic nie warta? I co
                wtedy zrobisz? Wyemigrujesz do Korei PLn.? Alez oni tam szukaja dzis
                raczej specjalistow od gospodarki rynkowej...
                • ford.ka Specjalne forum dla Lecha K. 04.04.08, 22:24
                  Czcigodny Panie Doktorze,

                  Specjalnie dla Pana utworzylem nowe forum, na ktorym bedzie Pan sie
                  mogl wypowiadac, krytykowac, protestowac, obrazac innych uczestnikow
                  i robic, co Pan sobie tylko zamarzy:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=77890206
                  Proszę się tam teraz przenieść i dać nam wszystkim spokój!
                  • senlect Specjalne forum dla milosnikow Forda Ka. 04.04.08, 22:29
                    Prosze sie laskawie rozgoscic na forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                    f=16566&w=77890206. I laskawie prosze zauwazyc, ze to nie ja obrazam
                    uczestnikow tego forum, a vice wersal, jak sie to mawialo za ludowej
                    demokracji. I prosze nie mowic o sobie w liczbie mnogiej. To jest
                    zarezerwowane dla monarchow i bogow... And escpecially for you, I
                    would personally recommend:
                    www.fordclubpolska.org/ford_ka.php?action=1
                  • senlect Ford Ka 04.04.08, 22:32
                    Wyposażenie standardowe :

                    Nadwozie:
                    Trzyczęściowy zderzak przedni i tylny, w jednolitym kolorze
                    ciemnoszarym
                    Zamki z zabezpieczeniem antywłamaniowym
                    Reflektory - z regulacją poziomu
                    Szyby atermiczne
                    Uchylne szyby bocznych tylnych okien
                    Trzecie światło STOP, montowane centralnie nad tylną szybą

                    Wnętrze:
                    2-pozycyjne położenie oparcia tylnej kanapy
                    Poduszka powietrzna kierowcy
                    Elektryczny spryskiwacz przedniej szyby
                    2 przednie zagłówki z regulacją wysokości
                    2 tylne zagłówki
                    Oparcie tylne kanapy dzielone w proporcji 50/50, z 2-położeniową
                    regulacją kąta nachylenia
                    Trzypunktowe (ramionowo - biodrowe) bezwładnościowe pasy
                    bezpieczeństwa z napinaczami pirotechnicznymi (dla 4 osób)
                    2-położeniowa regulacja wysokości punktów mocowania pasów
                    bezpieczeństwa
                    Wycieraczka tylnej szyby
                    Zegar analogowy
                    Podgrzewana tylna szyba
                    Sygnalizator dźwiękowy nie wyłączonych świateł
                    Instalacja do montażu radia - Junior PEP
                    Immobiliser PATS - elektroniczny układ zabezpieczający przed
                    kradzieżą
                    Wspomaganie układu kierowniczego
                    Regulacja wysokości siedzenia kierowcy

                    Funkcjonalność i mechanika :
                    Przednia szyba klejona
                    Chwytaki pasów bezpieczeństwa
                    Belki wzmacniające w drzwiach bocznych
                    Kontrolowane strefy zgniotu
                    Dodatkowe wyposażenie (COLLECTION) :
                    Skórzana gałka dźwigni zmiany biegów z wkładką w kolorze nadwozia
                    Dywaniki z logo "KA" w kolorze nadwozia
                    Stalowe nakładki ochronne na progi z logo "KA"
                    Nakładka słupka B - czarna ze srebrnym logo "KA"
                    Siatka na przedmioty w przestrzeni bagażowej
                    Centralny zamek
                    Elektrycznie regulowane szyby boczne
                    Radioodtwarzacz kasetowy ICE 1000
                    Trzyczęściowy zderzak przedni i tylny w kolorze nadwozia
                    Lusterka zewnętrzne - w kolorze nadwozia
                  • senlect Re: Specjalne forum dla Lecha K. 04.04.08, 22:33
                    Laskawie tez prosze odrozniac forum od watku i samochody od Forda
                    Ka...
                  • adept_ltd Re: Specjalne forum dla Lecha K. 04.04.08, 23:04
                    Fordie Ka - szacunek za pomysł, może nieco bym go ulepszył i otworzył to forum
                    na stronie Tiny czy czegoś takiego?
                    • senlect Re: Specjalne forum dla Lecha K. 04.04.08, 23:07
                      Widze, ze prof. prof. zw. dr hab. Adept od Itd i Ford Ka zalozyli
                      sobie tu "koncik" wzajemnej adoracji...
                    • ford.ka Re: Specjalne forum dla Lecha K. 04.04.08, 23:24
                      > Fordie Ka - szacunek za pomysł, może nieco bym go ulepszył i
                      otworzył to forum na stronie Tiny czy czegoś takiego?

                      Zwracam uwage, ze forum jest w grupie "Doktoranci" ;)
                      • adept_ltd Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 09:15
                        przeoczyłem...

                        ale odnoszę wrażenie, że mgr mgr senlect i mrzorba też mają tu własny
                        "koncik"???? ;-)
                        • senlect Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 09:52
                          Pochwal sie wreszcie swymi tytulami i swoim dorobkiem... Krytykowac
                          to jest latwo, ale zrobic cos to jest znacznie trudniej!
                          • adept_ltd Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 12:57
                            5 książek autorskich, trzy redagowane, około 80 artykułów w kraju i za granicą
                            (w trzech językach), 2 książki przygotowywane obecnie, dr hab. - magistrze
                            Keller (przypominam - nie jesteśmy na ty...), no i 13 lat mniej niż Pan...
                            • adept_ltd Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 13:01
                              uuuuups, jeśli pańska matura jest z 68 r. - to 23 lata mniej... ale kotki na
                              pańskiej stronie śliczne, przyznaję...
                              • senlect Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 13:36
                                Tak, mature robilem w roku 1968. Gdybym sie, jak ty, zapisal do
                                PZPR, to bym dzis byl prof. belwederskim, ale ze bylem w opozycji
                                antykomunistycznej, to nie moglem zrobic doktoratu w PRLu, wiec
                                musialem wyemigrowac i stad wszystko sie mocno opoznilo (najpierw
                                musialem zarabiac na chleb na obczyznie, a dopiero pozniej wygralem
                                na antypodach konkursy na stypendia na studia "masters" i
                                doktoranckie). Nie kazdy mial zycie uslane rozami, jak ty,
                                oportunisto...
                            • senlect Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 13:32
                              Prosze podac, gdzie to wszystko wydane i przez kogo, skad te tytuly
                              (Pcim czy Kozia Wolka?) i personalia, abym mogl zweryfikowac twe
                              pretensje. Ja jestem MA i PhD z uniwersytetow, ktory bija na glowe
                              wszystkie polskie, stad takie miernoty jak ty boja sie mojej
                              konkurencji. Nie ilosc sie zreszta liczy, ale jakosc. Ja mam tez
                              kilka ksiazek, w kilku jezykach i kilkadziesiat artykulow, ale kazdy
                              z nich wysokiej jakosci, czyli wart 5 do 10 twoich...
                              Gdybym chial isc na ilosc, to mialbym ponad 100 artyklulow, ktorych
                              nikt by nie czytal jak twoich. A na Zachodzie tytulomania to objaw
                              glebokich kompleksow, zas podobno Polska chce rownac do Zachodu. A
                              ze mam swoje lata, to wina tego, ze sie urodzilem za wczesnie i nie
                              nalezalem, jak ty, do PZPR, wiec w PRLu doktoratu zrobic, jak ty,
                              nie moglem...
                              • adept_ltd Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 17:46
                                weryfikować... to sobie może Pan drobne w kieszeni...
                                mam jednak propozycję ugodową, jak już będzie Pan miał taki dorobek (i dodam z
                                taką ilością cytowań, również zagranicznych), to ja Panu przekażę link do swojej
                                strony internetowej... będę tu wyrozumiały i już nie postawię wymogu podobnego
                                wieku ;-)a stopnia magistra nie ma się co wstydzić...
                                • senlect Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 19:03
                                  A czemu ty sie wstydzisz przyznac, ile zaplaciles na Ukrainie za
                                  swoja habilitacje?
                              • adept_ltd Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 18:25
                                he, he - no i z rachunkami też jest Pan na bakier, wiem, wiem, algebra - trudny
                                orzech do zgryzienia, podobnie jak ortografia, logika, kultura i... Lem. Proszę
                                użyć kalkulatora i przeliczyć sobie - nijak nie wyjdzie, bym mógł robić doktorat
                                w PRL-u, co więcej, długo też nie mógłbym być w PZPR, bo mi ją rozwiązali, Panie
                                Keller - może Pan się podszywa pod Lecha Kellera? przecież absolwent tak
                                znakomitych uczelni nie powinien mieć kłopotów z taką ilością podstawowych
                                kwestii, moi studenci nie mają...
                                • senlect Habilitation made in Ukraine 05.04.08, 19:10
                                  Mozesz sobie pisac co chesz, ale ja dobrze wiem, ze doktorat robiles
                                  po lini partyjnej (z poparciem KZ PZPR) za ostatnich lat PRLu, a
                                  habilitacje kupiles sobie na Ukrainie, kiedy jeszcze ten proceder
                                  sie oplacal (doktoraty z Ukrainy byly dlugo uznawane w "wolnej"
                                  Polsce, ale australijskie nigdy)... A tacy post-PZPRowscy dr hab. i
                                  prof. zw. belw. sa najwiekszym problemem polskiej nauki. Pora na
                                  weryfikacje tych doktoratow i habilitacji!
                                  • adept_ltd Re: Habilitation made in Ukraine 05.04.08, 19:28
                                    he he, sobota wieczór, tabletki się skończyły, apteki pozamykane... wie Pan
                                    proszę nie sądzić wszystkich swoją miarą, nie wszyscy kupują stopnie za granicą.
                                    Proszę liczyć barany i spokojnie zasnąć...
                                    • senlect Re: Habilitation made in Ukraine 05.04.08, 19:47
                                      Jednym slowem - trafilem w 10ke! :)
                                      I p.s: w Australii dyplomami nie handluja. Tam jest tylko jedna
                                      prawdziwie prywatna wyzsza uczelnia (Bond University)...
                                      • adept_ltd Re: Habilitation made in Ukraine 05.04.08, 19:56
                                        a świstak zawija...
                                        kłopoty z dodawaniem i odejmowaniem, Panie Keller, podałem Panu, o ile jestem
                                        młodszy, rzeczywistość nie jest Pańską mocną stroną...
                                        • senlect Re: Habilitation made in Ukraine 05.04.08, 21:51
                                          Smieszny jestes. Partyjny prof. belw. po 70ce, udajacy
                                          mlodzieniaszka. Podaj swe dane, abym mogl je zweryfikowac, jesli nie
                                          mam racji, a wtedy Cie przeprosze.. A jak ja mam, to nie musisz ich
                                          podawac "by default"...
                                          • adept_ltd Re: Habilitation made in Ukraine 05.04.08, 22:29
                                            Panie Keller, może by Pan dorósł? Być może gdzieś tam prowadzi się dyskusje jak
                                            w piaskownicy, ale ja od ponad 30 lat odwykłem od takiego miejsca. Trafi Pan w
                                            10. jak się puknie w głowę. To tyle potrzebowałem tych pańskich elaboratów jako
                                            przykład na zajęcia z retoryki... i już mi wystarczy.
                                            • senlect Re: Habilitation made in Ukraine 05.04.08, 22:36
                                              Taki stary, a taki dziecinny. Wiedzialem, ze nie podasz mi swych
                                              danych, a wiec w ten sposob potwierdziles to, co o tobie napisalem,
                                              lacznie z habilitacja kupiona na Ukrainie... :( Albowiem gdybys mial
                                              czyste sumienie i czysta "hipoteke", to bys nie mial sie czego
                                              obawiac i podalbys swe dane na tym forum, tak, jak ja to zrobilem.
                                              Jak to mowia, na zlodzieju czapka gore... A uczciwy i prawy czlowiek
                                              nie wstydzi sie podac swego imienia i nazwiska. I, jak wiadomo,
                                              wiarygodnosc anonima rozni sie od zera tylko o dowolnie mala
                                              liczbe...
                                              • adept_ltd Re: Habilitation made in Ukraine 05.04.08, 22:47
                                                hm - jeśli Monash jest przyzwoitą uczelnią? jeśli recenzenci doktoratu o Lemie
                                                byli kompetentni? To nie może Pan być Lechem Kellerem, autorem pracy o Lemie,
                                                tylko jakimś, podszywającym się pod niego, inteligentnym inaczej biedaczyną
                                                umysłowym, bo prezentowana przez Pana logika przypomina logikę niedojrzałego
                                                dziecka. Proszę już nie narażać Lecha Kellera na publiczną śmieszność i szerzące
                                                się kpiny. Nie pozwalam dłużej!
                                                • wyjasniacz Re: Habilitation made in Ukraine 06.04.08, 08:22
                                                  Ktoś pisał tu o jawności dorobku naukowego. Kto wie gdzie można przejrzeć
                                                  dorobek naukowy za który przyznawano stopnie i tytuły w WSNS (potem ANS) przy KC
                                                  PZPR. A uzyskiwano tam również profesury belwederskie.
                                                  • senlect Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 11:45
                                                    Oto mi wlasnie chodzi. Moj dorobek naukowy jest w 100% jawny. Za
                                                    czasow PRLu publikowalem wylacznie na temat informatyki stosowanej
                                                    (applied computer science), wiec nie mam nic do ukrycia, w
                                                    odroznieniu od licznych rzesz dzisiejszych rektorow, dziekanow itp.
                                                    na ogol prof. zw. belw. dr hab. ze stopniami naukowymi z WSNS
                                                    (pozniej ANS) przy KC PZPR, badz tez z powaznych uczelni typu SGH
                                                    (SGPiS), UW albo UJ, ale slawiacych w swych pracach tow. Lenina,
                                                    Stalina czy nawet Gomulke i Gierka albo z doktoratami i
                                                    habilitacjami zakupionymi w b. ZSRR, glownie na Ukranie. Dopoki sie
                                                    tego "dorobku" nie uniewazni, dopoty nie ma mowy o oczyszczeniu tej
                                                    stajni Augiasza, ktora dzis jest polska nauka, a wiec i o jej
                                                    uzdrowieniu i doprowadzeniu jej do przynajmniej sredniego
                                                    europejskiego poziomu...
                                                  • adept_ltd Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 12:40
                                                    jawny i skromny, ale jak na początek... może być, młodsi pracownicy mają mniej
                                                    więcej tyle...
                                                  • senlect Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:06
                                                    Mowimy nie o ilosci, ale o jakosci. Publikacja publikacja nierowna.
                                                    Ilosciowo to Kopernik mial wlasciwie jeden artykul i jedna ksiazke,
                                                    a prof. zw. belw. dr hab. Inocenty Piprztynski z The University of
                                                    Upper Pcim ma ich setki, ale ze 99.9% to Roczniki Akademii
                                                    Pcimskiej, to nikt poza Pcimiem ich nie zna...
                                                  • adept_ltd Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:02
                                                    jak już tak pan Lech Krawczyk (Keller) szafuje argumentem postkomunistycznym
                                                    (też jestem za ujawnieniem tych karier, niestety bazy OPI nie rejestrują tych
                                                    czasów), nie potrafiąc obliczyć sobie pewnych faktów, choć podałem mu liczby, by
                                                    dojść do wniosku, że zacząłem publikować i zdobywać stopnie (nawet magistra) po
                                                    upadku PRL-u, to może wyjaśni nam tu obecność pewnego nazwiska na tzw. liście
                                                    Wildsteina? Hm - argument za argument...

                                                    lista-wildsteina.n8.pl/k/kr.html
                                                  • senlect Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:13
                                                    Prosze wiec dac skany panskiej metryki i panskich dyplomow na
                                                    ogolnodostepnej stronie WWW, a wtedy zweryfikujemy, czy Pan prawde
                                                    nam mowi. Jesli rzeczywiscie mowi Pan prawde, to ja publicznie sie
                                                    ukajam w miejscu i czasie przez Pana wskazanym...
                                                    A ze jestem na tej liscie Herr W.? Pierwsze to moze byc zbieznosc
                                                    nazwisk, drugie to pracowalem za PRlu w HZ, czego nie kryje, i jak
                                                    kazdy pracownik HZ trafilem zapewne na te liste "by default". Ale,
                                                    jak pisalem, kariery w HZ nie zrobilem, bowiem nie pisalem, jak
                                                    wiekszosc, donosow na kolegow z pracy, tylko raporty o nieuczciwych
                                                    zachodnich kontrahentach... I prosze podac swe imie i nazwisko, to
                                                    ich poszukamy na roznych listach, nie tylko na liscie pana W. ;)
                                                  • adept_ltd Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:19
                                                    powiedziałem, weryfikować to sobie Pan może drobne w kieszeni... skromny
                                                    dorobek... stan zdrowia psychicznego, zawartość miski kotka (to najfajniesze na
                                                    Pana stronie), ilość pcheł u pieska, co do nazwiska na liście - może przypadek,
                                                    może nie, a jak nie? Mojego tam nie ma...
                                                  • senlect Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:49
                                                    Prosze bez chamstwa. Jesli ktos poddaje pod ocene moj dorobek, to ja
                                                    chyba mam prawo do wzajemnosci...
                                                  • adept_ltd Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:56
                                                    wie Pan, mnie i tak obecnie bardziej interesuje ta teczka w IPN niż ten Pański
                                                    pseudodorobek... może tam są jakieś ciekawe narracje... a prawo to ma Pan... już
                                                    nie muszę pisać do czego, bo napisałem...
                                                    w Polsce rozdziału w książce nie podajemy jako pozycji książkowej, ale może to
                                                    fatalna zmowa postkomunistycznych profesorów...
                                                  • senlect Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 14:09
                                                    No i prosze, do czego to doszlo. Anonim, bez dorobku naukowego, wrog
                                                    uznania zachodnich dyplomow, ktory sie wstydzi swego nazwiska, chce
                                                    miec dostep do mojej teczki, ktora zreszta nie wiem, czy jest moja.
                                                    I z jakiej racji anonimowy szantazysta ma miec do niej dostep? To
                                                    tez material do Strasburga...
                                                    A na mej stronie mywebpage.netscape.com/ljkel2/listpubl01.html
                                                    jest wyraznie: BOOKS AND CHAPTERS IN BOOKS
                                                    Jak wiec mam niby podac rozdzialy w ksiazkach? Przeciez to tylko
                                                    kownencja...
                                                  • adept_ltd Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 14:25
                                                    nie sądzę, by był Pan drem (australijskim) Lechem Krawczykiem vel Keller, gdyż
                                                    nie rozumie Pan tego, co do Pana piszę (u nas już matura zakłada rozumienie
                                                    pisma...), walczy Pan ze swoim Złym wewnątrz... he he sensu apelacji do
                                                    Strasburga też Pan nie rozumie...
                                                  • senlect Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 14:34
                                                    1. Ja sie nie kryje z tym, kim jestem, zas ty atakujesz mnie nie
                                                    dosc, ze ad personam, ale jako anonim, oraz chcesz szperac w mych
                                                    teczkach itp., co stawia ci, oraz twemu srodowiski polskiej mafii
                                                    profesorskiej, jak najgorsze swiadectwo... :(
                                                    2. Przeszkody stawiane na drodze nostryfikacji mego australijskiego
                                                    dyplomu PhD sa niedopuszczalne w UE, jako iz sa one niezgodne ze
                                                    strategia lizbonska, programem bolonskim i unijna Karta Badacza. W
                                                    skrocie: to co, robi dziekan Moldawa i ska to obrona partykularnych
                                                    interesow polskiej mafii profeosrskiej, obrona istniejacych
                                                    mafijnych ukladow na polskich wyzszych uczelnich, ukladow
                                                    odziedziczonych po PRLu, a takze uniemozliwianie mobilnosci
                                                    pracownikow naukowych i zamach na wolnosc badan naukowych. Jednym
                                                    slowem doskonaly material na Strasburg...
                                                  • dalatata Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 15:36
                                                    taaaaaa..... ja mysle ze nie chca nostryfikowac bo sie boja
                                                    konkurencji....litosci!!!!

                                                    panie Keller, ale toz idz pan do tego Strasbourga. po co pan tu
                                                    ciagle tym grozi? przeciez to nie mnie dotyczy, wiec mnie to jest
                                                    rybka czy pan pojdzie czy nie. wiec przestan pan pieprzyc o tym,
                                                    tylko skoro jest tak pana skrzywdzono, to zacznij pan dzialac. fora
                                                    internetowe nie dadza panu nostryfikacji.

                                                    choc przy pana dorobku ilosc postow na forum GW, rzeczywisicie
                                                    wzbogaca go, tak szczerze powiedziawszy. wiec moze popisze pan
                                                    jeszcze z rok, dwa i panu nostryfikuja?
                                                  • senlect Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 15:44
                                                    1. A jakie inne powody moga byc tego utrudniania nostryfikacji, poza
                                                    obawa ze strony konkurencji z mojej strony? Chyba sobie zdaja
                                                    sprawena UW, ze Monash nie wypusci bubla, szczegolnie gdy doktorat
                                                    jest napisany przez cudzoziemca, czyli ze byl dokladniej sprawdzany
                                                    niz doktorat napisany przez anglosasa...
                                                    2. I czemu mi wciaz odpowiadasz, jasli masz az tak zle zdanie na moj
                                                    temat?
                                                  • adept_ltd Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 18:29
                                                    hm, muszę nadrobić zaległości, bo się tu porobiło, ale Panie Keller wygląda to
                                                    tak, że (jak już kiedyś pisałem) poszedł Pan w inne miejsce niż powinien (w
                                                    efekcie pewnie doszli do wniosku, że jest Pan za durny na doktorat i zaczęli
                                                    mieć wątpliwości; średnio rozgarnięty człowiek wiedziałby, że taki doktorat na
                                                    politologii UW nie jest do nostryfikacji, ale gdzie indziej: owszem). Ponadto,
                                                    sytuacja w której człowiek pozbawiony wykształcenia specjalistycznego pisze o
                                                    Lemie jest podejrzana. Podejrzane jest, kiedy robi to nie w gronie znawców Lema.
                                                    Wystarczy, by postawić sobie pytanie, o co chodzi. Ja tak myślę (a dowiem się od
                                                    Jarzębskiego, jak było), że oni tam w tym Monash nie mieli pojęcia, o czym Pan
                                                    pisze (choćby nie czytając po Polsku), dlatego też powołali najwybitniejszego
                                                    znawcę sprawy - Prof. Jarzębskiego, a ten - znany z litościwego serca - nie
                                                    wiedząc, co z Panem zrobić i nie chcąc napisać, że to wszystko jest żałosne,
                                                    Pana przepuścił (za co powinien być Pan wdzięczny...), co było błędem.
                                                  • senlect Malosc Jarzebskiego 06.04.08, 19:38
                                                    1. Wedlug ciebie to o Lemie pisac moga tylko znawcy literatury,
                                                    bowiem dla ciebie Lem to tylko bajkopisarz. No coz, na ograniczenie
                                                    umyslowe, jak dotad, lekarstw nie znaleziono...
                                                    2. Akurat poza Polska o Jarzebskim nikt nie slyszal. A ja, naiwny,
                                                    dalem mu moja prace do recenzji, bowiem chcialem, aby ocenil ja tez
                                                    ktos z Polski. Zaznaczam, ze na Zachodzie to doktorant sugeruje
                                                    recenzentow, i zwyczajem jest, ze jego sugestie sa przyjmowane przez
                                                    uniwersytet.
                                                    3. Akurat w Australii jest sporo znawcow Lema. Jednym z nich byl m.
                                                    in. prodziekan Arts Faculty z Monash, w czasie, kiedy wystepowalem o
                                                    stypendium. Oczywiscie, jako wykladowca Monash nie mogl byc mym
                                                    recenzentem.
                                                    4. Kiedy pisalem na Monash ma rozprawe, dzialaly tam Polish Studies,
                                                    wiec znow piszesz klamstwo, ze "oni tam w tym Monash nie mieli
                                                    pojęcia, o czym Pan pisze (choćby nie czytając po Polsku)" i
                                                    ze "powołali najwybitniejszego znawcę sprawy - Prof. Jarzębskiego a
                                                    ten - znany z litościwego serca - nie wiedząc, co z Panem zrobić i
                                                    nie chcąc napisać, że to wszystko jest żałosne, Pana przepuścił".
                                                    Akurat bylo tak, ze:
                                                    1. To ja wybralem (naiwny, oj naiwny) tego malego a zawistnego
                                                    czlowieczka, jakim sie okazal Jarzebski, na recenzenta.
                                                    2. Gdyby Jarzebski mnie dal negatywna recenzje, to by sie tylko
                                                    skompromitowal za granica, jako iz Suvin i Ikin dali mi bardzo dobre
                                                    recenzje (Suvin czyta plynnie Lema po polsku i byl jego pierwszym
                                                    badaczem w krajach anglosaskich, p. np. jego poslowie do SOLARIS).
                                                  • senlect Re: Malosc Jarzebskiego 06.04.08, 19:54
                                                    Poza tym Lema przetlumaczono sporo na angielski, w tym doskonale
                                                    tlumaczenia prof. Kandel'a, wiec o Lemie czesto wiedza lepiej poza
                                                    Polska niz w Polsce, gdzie ton lemologii (niestety) nadaje ten maly
                                                    czlowieczek Jarzebski, obnizajac jej poziom poprzez niedopuszczanie
                                                    do glosu nikogo poza swoja sitwa...
                                                  • dalatata Re: Malosc Jarzebskiego 06.04.08, 20:42
                                                    Panie Keller, pan se zgugluj Jarzebskiego. nie ma Pan startu. pa
                                                    jestes kilkanascie lig nizej.

                                                    a tak naprawde to trzeba by napisac doMOnash, ze prkatyka wybierania
                                                    recenzentow przez dokotrantow niezwykle obniza standing ich
                                                    doktoratow.

                                                    a pierdoly o tym, ze negatywna opinia o panu jest kompromitajca
                                                    wywolala we mnie atak smiechu
                                                  • senlect Re: Malosc Jarzebskiego 06.04.08, 21:07
                                                    1. "Guglowalem" na pana J. Jest on slawa tylko lokalna, krakowska,
                                                    ograniczona do polonistyki, a wiadomo, ze praktycznie kazde polskie
                                                    dziecko z IQ ponad 90 mowi plynnie po polsku... Wiec pan J. jest
                                                    ekspertem od tego, co kazdy Polak wie bez zadnych studiow. Zmylil
                                                    mnie tym, ze pisal o Lemie. Myslalem, naiwny, ze o Lemie pisza tylko
                                                    ciekawi i madrzy ludzie.
                                                    2. Co masz do mego wyboru Suvina i Ikina? I czemu boisz sie
                                                    demokracji na uniwersytecie?
                                                    3. Idiotow charaktryzuje idiotyczny smiech w najmniej odpowiednim
                                                    momencie i miejscu...
                                                  • adept_ltd Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:33
                                                    hm, wystarczy pogrzebać trochę po źródłach, by wiedzieć, że pracownicy HZ w
                                                    większości stanowili TW... może przestanie Pan przyganiać innym... bo nie wiemy,
                                                    czy nie ma Pan na sumieniu rzeczy o wiele gorszych, może stąd zmiana nazwiska? I
                                                    jeszcze jedno - gdyby Pan nie miał kiepskiej pamięci i miał zdolności rachunkowe
                                                    (wymagane już przy maturze...) mógłby Pan sobie policzyć (po mojej rozmowie z
                                                    Poetrią), kiedy studiowałem...
                                                    Jak będę miał kwerendę w IPN-ie, a planuję pod koniec roku, zajrzę do tej teczki...
                                                  • senlect Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:53
                                                    Jak pisalem: prosze podac swe pesonalia, inaczej jest Pan zwyklym
                                                    tchorzem i szantazysta... Kazdy moze podac co chce na forum, wiec ja
                                                    prosze o dane, ktore sa weryfikowalne...
                                                    Zmiana nazwiska? Gdyby Pan zyl w krajach anglosaskich, to wiedzial
                                                    by czemu. Poza tym nie kryje tej zmiany, wiec? A Pan to niby nie
                                                    zmienil? Przeciez Pana Tate nie byl wcale Jablkowski a Apfelbaum...
                                                  • dalatata Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 13:47
                                                    to ze Pana dorobek jest jawny, nie znaczy ze jest godny uwagi, to po
                                                    pierwsze. to ze jest grupa ludzi ktorych dorobek nie jest na
                                                    internecie, nie znaczy ze go ukrywaja.

                                                    wreszcie kazdy czlowiek moze sobie wstukac nazwisko; Iksinski do
                                                    dowolnej ilosci baz danych i zobaczyc jaki dorobek ma Iksinski. wiec
                                                    ten argument o jawnosci dorobku jest niezwykle slaby. to co najwyzej
                                                    dzialania dyscyplinujace a nie prowadzace do ulepszenia czegokowliek
                                                  • senlect Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 14:00
                                                    1. Jest godny uwagi, jako iz byl recenzowany, i to w standardach
                                                    zachodnich.
                                                    2. Czemu wiec 'dalatata' i 'adept' tak sie bronia przed tym, aby ja
                                                    mogl poznac ich dorobek? Cos nie tak, z waszym dorobkiem, ze go tak
                                                    ukrywacie?
                                                  • dalatata Re: Jawnosc dorobku naukowego 06.04.08, 15:23
                                                    o tym tez juz wielokrotnie byla mowa. to ze pan sie ujawnil na forum
                                                    internetowym to pana prawo, ale i pana sprawa. jest pan wyjatkiem,
                                                    ja wole byc jednym z duuuuuzej wiekszosci korzystajacych z
                                                    udogodnien anonimowowsci. a moj dorobek jest na mojej stronie
                                                    internetowej i kazdy zainteresowany moze sobie zagladnac...

                                                    senlect napisał:

                                                    > 1. Jest godny uwagi, jako iz byl recenzowany, i to w standardach
                                                    > zachodnich.
                                                    > 2. Czemu wiec 'dalatata' i 'adept' tak sie bronia przed tym, aby
                                                    ja
                                                    > mogl poznac ich dorobek? Cos nie tak, z waszym dorobkiem, ze go
                                                    tak
                                                    > ukrywacie?
                                                  • senlect To prosze podac wreszcie ten link! 06.04.08, 15:49
                                                    dalatata napisał: ... a moj dorobek jest na mojej stronie
                                                    internetowej i kazdy zainteresowany moze sobie zagladnac...
                                                    Link do mnie to: mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html
                                                  • senlect Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 15:50
                                                    Vel adept_itd, ze nie chce podac linku do swego, podobno jawnego,
                                                    dorobku naukowego?
                                                  • dalatata Re: Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 15:57
                                                    dalatata vel adept boi sie tego przytlaczajacego zestawienia z
                                                    ultraprofesorem mgr. Lechem Kellerem (tam ma byc kropka, po
                                                    teym 'mgr', tak nawiasem, panie Keller, jak bys sie pan chcial
                                                    wyzloslwiac). bo i sie zestawienia ze Slonce Lemologii. Tytanem z
                                                    Monash. Carem Acta Polonica Monasiensis...... Panie Keller, wez pan
                                                    relanium i popraw pan angieslki na swojej stronie internetowej.
                                                  • senlect Re: Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 16:10
                                                    1. Drobne bledy typu kropek olewam. Widac nie masz sie juz do czego
                                                    przyczepic, wiec szukasz dziury w calym.
                                                    2. Podaj wrescie tego obiecywanego linka do swojej listy publikacji,
                                                    to zobaczymy, czy tam wszystko jest na najwyzzym swiatowym poziomie.
                                                    3. A na razie, to dla mnie dalatata=adept jestes zwyklym anonimowym
                                                    tchorzem i sznantazysta. Ale nie martw sie: po twych postach na
                                                    forum policja dojdzie do tego, kim jestes... Jak nie polska, to
                                                    Interpol, bo bedziesz swiadkiem w Strasburgu...
                                                  • dalatata Re: Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 16:33
                                                    ja tez olewam drobne bledy typu kropek :-). ciekawe nie?
                                                    nie mam najmniejszego zamiaru sie ujawniach
                                                    zagladnij do slownika pod slowem 'szantazysta'.

                                                    ja mysle ze Interpol i FBI, to bedzie wielka miedzynarodowa akcja
                                                    szukajaca dalataty.
                                                  • senlect Re: Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 16:47
                                                    Wiec czemu sie czepiasz doopereli, jesli nie masz odwagi ujawnic sie
                                                    na tym forum?
                                                  • adept_ltd Re: Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 18:33
                                                    Panie Keller, może ja Panu słownik kupię, co? jeśli Pan nie rozumie słowa
                                                    "jawny" (obok innych słów), może tam Pan sobie też przeczyta słowo "dorobek
                                                    naukowy" i parę innych...
                                                  • senlect Re: Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 19:26
                                                    Jawny, to znaczy ze nazwisko, imie i lista publikacji sa ogolnie
                                                    dostepne. A na razie, to dalatata vel adept boja sie podac nawet
                                                    imie i nazwisko...
                                                  • adept_ltd Re: Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 19:32
                                                    he he, TW Krawczyk będzie lustrował...
                                                    ma Pan jakiś kompleks rozmiaru??? np. ta bibliografia??? współczuję...
                                                  • senlect Re: Czego boi sie dalatata? 06.04.08, 19:48
                                                    1. Nie ja bede lustrowac, a odpowiednie organy.
                                                    2. Nie moja wina, ze Lem tak duzo pisal, i ze tak duzo napisano o
                                                    Lemie...
                                                • senlect Re: Habilitation made in Ukraine 06.04.08, 11:38
                                                  Dr Lech Keller nie potrzebuje pomocy anonimowych polskich dr hab. z
                                                  habilitacjami zakupionymi na Ukrainie, ktorzy nie maja odwagi podac
                                                  wlasnego imienia i nazwiska na tym forum i nie uznaja doktoratow z
                                                  Monash, tytulujac dr L. Kellera "magistrem"...
                            • senlect Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 13:58
                              Prosze tez laskawie zauwazyc, ze ja habilitacje olewam i chce tylko
                              oficjalnego uznania w RP mego doktoratu z Monash. A zlosliwe
                              tytulowanie mnie "magistrem," dowodzi tylko tego, ze poza tytulem dr
                              hab. niczego soba nie reprezentujesz... :(
                      • senlect Re: Specjalne forum dla Lecha K. 05.04.08, 09:51
                        1. Znow mylisz forum z watkiem.
                        2. Masz niezdrowa obsesje na moim punkcie.
      • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 05.04.08, 13:17
        doktor ceryfikowany to jest rewolucja! bexzie sie pisac dr cert.
        absolutna bomba!

        ciekaw jestem kto bedzie siedzial w panelach konkursowych i dlaczego
        tym razem te konkursy beda juz naprawde naprawde prawdziwe. choc
        ruch ze strona internetowa ministerswta jest majstersztykiem - teraz
        juz przekretow nie bedzie!!! ani jednego! dorobek tytularnych
        koniecznie co dwa lata!

        ale najbardziej mi sie podoba WYMOG mobilnosci kadry. jak na
        przyklad taki uniwerystet przeczuwa ze ma nobliste przyszlego. nie
        mzoe go zatrzymac, tylko on MUSI odejsc. co to za kompletne pierdoly
        (pardon).

        pozdrawiam z Holandii cieszac sie z forum idzie dalej.

        • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 05.04.08, 13:39
          Wolisz dotychczasowy model: od studenta do rektora na jednej
          uczelni. Tyle, ze ten model doprowadzil do tego, ze zatechla
          atmosferka na polskich uczelniach uniemozliwia jakikolwiek rozwoj
          polskiej nauki, ktora sie cofa w prownaniu nie tylko do Zachodu, ale
          tez Rosji i Chin...
          • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:08
            nie ja wole system w ktorym magister Keller dostaje habilitacje za
            swoje opus magnum, dzielo, po ktorym wszyscy zajmujacy sie Lemem
            wpadli w ciezka depresje, bo juz nie sa w stanie napisac nic. a
            profesure tylko za ze zgodzi sie na tlumaczenie tegoz dziela na
            jezyk polski.

            Gada pan bzdury Panie Keller, jak zwykle zreszta - ten czarnobialy
            swiat mozna sobie w zyciu prywatnym uprawiac, ale w instytucjonalnym
            to swiat jest skomplikowany. i prosze nie przeinaczac moich slow -
            uczelni nie mozna nakazywac pozbycia sie wybitnych jednostek bo sie
            tak Kudryckiej czy komu innemu kazalo. w UK powszechne jest
            zatrudnienie swoich dokotrantow, jesli jest oczywiscie etat i
            doktorant wygra konkurs i jakos nikt nie rwie wlosow o to, ze jest
            strasznie zle. znam liderow w swoich dziedzinach, ktorzy sie siedza
            w jednym departamencie przez 30 lat i jakos tez nikt sie tym nie
            martwi

            senlect napisał:

            > Wolisz dotychczasowy model: od studenta do rektora na jednej
            > uczelni. Tyle, ze ten model doprowadzil do tego, ze zatechla
            > atmosferka na polskich uczelniach uniemozliwia jakikolwiek rozwoj
            > polskiej nauki, ktora sie cofa w prownaniu nie tylko do Zachodu,
            ale
            > tez Rosji i Chin...
            • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:16
              Smutne jest to, że będąc zwolennikiem automatycznej nostryfikacji dyplomów
              zdobytych poza Polską (choć i z wyjątkami, bo turystyka pseudonaukowa nie
              skończyła się, vide Słowacja) i będąc zwolennikiem interdyscyplinarności (o czym
              już rozmawialiśmy z Dalatatą), wypada mi tu obserwować sytuację, w której nasz
              skostniały system ratuje nas przed Panem Kellerem (choć, jak widzę po CV,
              niektóre uczelnie połakomiły się na jego personę - wygląda jednak, że nie na
              długo...) i to nie jako konkurentem (konkurencja jest objawem zdrowia), ale jako
              ignorantem. Co do interdyscyplinarności - Pan Keller pewnie nie zauważył, że Lem
              jest pisarzem, a nigdzie nie widać literaturoznawczych kompetencji mgra Kellera,
              więc i temat politologiczny nie mógł zostać w tej pracy kompetentnie opracowany
              - po prostu do tego potrzebne jest wykształcenie, np. takie jakie posiada prof.
              Jarzębski...
              Żenujące jest przy tym rozmijanie się Pana Kellera z faktami. Drobny przykład -
              ranga jego doktoratu w systemie niemieckim... zdaniem Pana Kellera to jest
              habilitacja... a tak nie jest. Owszem Niemcy (od razu powiem, że jestem
              zwolennikiem tego systemu) dają profesury po doktoracie, ale są to mniej liczące
              się profesury niż te po habilitacji (oczywiście, nieobowiązkowej) itd. itp.
              • senlect Lem, Stanislaw 06.04.08, 13:40
                I co z tego, ze Lem byl TEZ pisarzem? Taki Nietzche byl TEZ poeta, a
                na jego temat pisza glownie filozfowie. Jesli anoinim, ktory mnie
                tak zazarcie atakuje uwaza, ze jest lepszy od Senatu Monash
                University i prof. Suvina i Ikena, to niech do nich napisze, aby
                zmienili swe recenzje na temat mej rozprawy doktorskiej o Lemie.
                A co do mojego rzekomego braku kompetencji w literaturoznawstwie, to
                pytam sie, ktory z polskich lemologow ma tyle wydan, i to glownie po
                angielsku, co ja:
                I. Wydawnictwa ksiazkowe
                1. Nudny romans w kosmosie – a review of film Solaris" by Steven
                Soderbergh & James Cameron) In: Proza proza proza... (Prose Prose
                Prose...) Kraków,Poland: Zwiazek Literatów Polskich & Wydawnictwo
                Pijarów, 2003
                2. Annotated and Cross-Referenced Primary and Secondary Bibliography
                of Stanislaw Lem (Parts I-III); Melbourne: Monash University, 2000
                (Parts on Official Page of Stanislaw Lem)
                3. The Political Science Fiction of the Strugatski Brothers
                Melbourne: Monash University, 1997
                4. Stanislaw Lem's Theory of Science Fiction Literature Melbourne:
                Monash University, 1997
                5. Visions of the Future in Early Works of Stanislaw Lem In: Atzert,
                Stephan (ed.) Literature in Times of Crisis Melbourne: The
                University of Melbourne, 1997
                II. Artykuly
                · Doskonale, ale nie dla wszystkich (Excellent, but not for
                Everyone) A Review of "Apokryfy” (“Apocrypha”) by Stanislaw Lem
                (Kraków: Znak, 1998)
                · A Review of "Solaris" the movie by Steven Soderbergh and James
                Cameron In: 'Science Fiction' Nedlands (University of Western
                Australia), forthcoming
                · Stanislaw Lem's Theory of Science Fiction: Structures and
                Sociology of the Genre In: 'Australian Slavonic and East European
                Studies' Volume 17, Numbers. 1-2 of 2003 (R)
                · Optimistiche (utopische) Zukinftsvisionen in Lems Frühewerk
                (Optimistic [utopian] Visions of the Future in Early Works of Lem)
                In: 'Quarber Merkur' 97/98 (translated form the English language by
                dr. F. Rottensteiner)
                · Review of the Major Studies of Lem's Authorship In: 'Acta
                Polonica Monashiensis' Volume 2 Number 2 of 2003 (R)
                · Recenzja ksiazki S. Lema "Swiat na krawedzi" (A Review of Lem's
                book "World on the Edge") In: 'Acta Polonica Monashiensis' Volume 2
                Number 2 of 2003 (R)
                · Evolution of Lem's Visions of the Future In: 'Acta Polonica
                Monashiensis' Volume 2 Number 2 of 2003 (R)
                · Short Bibliography of Lem In: 'Acta Polonica Monashiensis'
                Volume 2 Number 2 of 2003 (R)
                · Filmography of Stanislaw Lem In: 'Acta Polonica Monashiensis'
                Volume 2 Number 2 of 2003 (R)
                · Nudny romans w kosmosie – recenzja filmu "Solaris" Steven'a
                Soderbergh'a i James'a Cameron'a (A Boring Romance in Space – A
                Review of "Solaris" the movie by Steven Soderbergh and James Cameron)
                In: 'Ulica Wszystkich Swietych' No. 4 (42) of 7 April 2003
                · Non-Science Fiction Prose of Stanislaw Lem In: 'The Soviet and
                Post-Soviet Review' Vol. 29 No. 3 of 2002 (R)
                · Stanislaw Lem as a Political Writer In: 'Acta Polonica
                Monashiensis' Volume 1 Number 1 of September 2001 (R)
                · Review of: Stanislaw Lem "Okamgnienie" ("A Split Second")
                Kraków, Poland: Wydawnictwo Literackie, 2000 In: 'Science Fiction' #
                42- Volume 15, Number 2 of 2000
                · Translating Stanislaw Lem's 'Niezwyciezony' In: 'Alitra
                Journal'; Clayton (Victoria, Australia), Summer 1998
                · Review of: Pavel Weigel "Stanislaw Lem – Zivotopis" ("Stanislaw
                Lem - A Biography") Praha: Magnet Press, 1995 In: 'Science Fiction'
                # 41 - Volume 15, Number 1 of 1988
                · Visions of the Future in the Writings of Stanislaw Lem Paper
                presented at Conference “Speaking Science Fiction”, The University
                of Liverpool, England (UK), 1996


                • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 13:45
                  logika nie jest Pańską mocną stroną, więc można sobie wyobrazić, jak wyglądają
                  te publikacje.

                  Lem był przede wszystkim pisarzem (hm, mówią to dla potrzeb rozmowy z Panem, bo
                  jako poststrukturalista bym to skomplikował, ale pewnie nie widziałby Pan, o co
                  chodzi...), Nietzsche był też poetą...
                  • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 13:57
                    1. Wydrukowano mi je, wiec? Sa ogolnodostepne, trzeba tylko umiec i
                    chciec je przeczytac... I znac obce jezyki!
                    2. Dla tych, co znaja glownie Bajki robotow, to Lem byl glownie
                    bajkpopisarzem...
                • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 13:47
                  pragnę przy tym dodać, że naszą wymianę zdań zacząłem od próby wyjaśnienia, skąd
                  pański kłopot z dziekanem M., i jak na to zaradzić, natomiast do reszty
                  sprowokowała mnie ilość bluzgów generowanych przez Pana...
                  • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 14:14
                    Jakich bluzgow? Kto tu zszedl do rynsztoka, czyli na poziom IPN i
                    listy pana W.?
                    • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 14:28
                      Panie Keller, jak Pan ubliża, to ok... jak Panu się oddaje tym samy, to ała...
                      mentalność zdziecinniałego Kalego...
                      to że Pan się chwali swoim miernym dorobeczkiem, to kwestia Pańskiego narcyzmu i
                      tego, że nie wyrósł Pan z czasów, gdy chłopcy pokazują sobie, jak mają
                      krótkiego... ja nie muszę się chwalić swoim dorobkiem, kto chce, może sobie go
                      obejrzeć na www. i wiedzieć, z kima ma do czynienia
                      • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 14:36
                        Zalosne. Ja sie niczym nie chwale, ja tylko poddaje moj dorobek do
                        publicznej wiadomosci i weryfikacji. A ty? Ty tylko potrafisz mnie
                        po chamsku szantzowac i anonimowo atakowac ad personam... :(
                    • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 14:30
                      a teczuszki boimy się, Panie Krawczyk, nie???
                      chodzi mi tylko o to, że Pan akurat nie prawa krytykować systemu nauki w Polsce...
                      • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 14:39
                        Jesli do mnie piszesz po nazwisku, to prosze tez podac swoje. A nie
                        chce, abys w niej (teczce) grzebal, bowiem UB potrafi wstawiac do
                        nich rozne falszywki. A ze dziekan Moldawa byl etatowym pracownikiem
                        UB, to...
                        I czemu ja niby nie mam prawa do krytki? Z jakiego niby pragrafu?
                    • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 14:32
                      bo, jak Pan pamięta, Panie Krawczyk, w tamtych latach nie każdy dostawał się do
                      HZ, tylko zasłużeni...
                      • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 14:41
                        Dostawal sie kazdy absolwent HZ i bezpartyjni specjalisci, tacy jak
                        ja, niebedni do funkcjonowania HZ. Znow stac cie tylko na chamskie i
                        bezpodstawne ataki ad personam... :(
                        • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 15:12
                          Panie Keller, dziekan Mołodowa nie był w UB, bo nic Panu nie załatwił... (swój
                          do swego...),
                          proszę sprawdzić, co znaczy w słowniku słowo "szantażować" - wykształcony
                          człowiek powinien to wiedzieć,
                          ja widziałem Pana stronę i mówię o niej i o tym, co Pan tu sobą reprezentuje, a
                          Pan nie znając mnie, zrobił ze mnie Żyda (co to za obelga zresztą?), komucha (hi
                          hi, nie mam jeszcze 40 lat) itd.
                          poza tym w Polsce nostryfikuje się zagraniczne dyplomy, to że Pan ma z tym
                          kłopot wynika raczej z tego, że ma Pan kłopoty ze sobą...
                          • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 16:13
                            1. Dziekan Moldawa to stary UBek, co to mial w latach 1980. dostep
                            do tajnych akt UB, i tak robil naukowa kariere w PRLu...
                            2. Prosze mi wiec wyjasnic, czemu wiec mam takie problemy z
                            nostryfikacja dyplomu z czolowego australijskiego Research
                            University?
                            • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 16:35
                              z dwoch powodow: merytoryczny: poszedl pan zly wydzial (na
                              politologii dokotratu o lemie nie da sie nostryfikowac czy sie to
                              komu podoba czy nie), pozamerytoryczny, jednak wazny na calym
                              swiecie: oplul pan wszysktich ktorzy o tej notrfyfikacji decyduja.
                              proste? a im dalej Pan brnie, tym bardziej zmniejsza swe szanse.
                              zreszta mysle ze ze obecnie juz pan ytlko zwieksza szane
                              niestryfikowania.
                              • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 16:51
                                1. Doktorat (PhD) mam z nauk politycznych. Tylko marcowi docenci,
                                tacy jak ty czy Moldawa, tego nie sa w stanie zrozumiec, ze mozna
                                pisac INTERDYSCYPLINARNY doktorat z nauk politycznych o Lemie.
                                2. W UE obowizuje prawo. Polska jest w UE, ergo nie musze sie
                                podlizywac uzrednikom, aby dostac od nich to, co mi sie prawnie
                                nalezy... A jak nie, to od czego sa sady, w tym unijne?
                                3. Prosze pisac mniej niechlujnie. Rece ci drza, tchorzu... :(
                                • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 17:13
                                  bardzo watpie ze pan ma doktorat 'z nauk politycznych'. pan ma
                                  doktroat robiony na naukach politycznych. a to co innego. w
                                  anglosaskich uniwersytetach przynaleznosc dyscyplinarnia nie ma
                                  wiekszego znaczenia. na polskich ma. i to nie jest ani niezgodne z
                                  prawem ani z niczym innym. i pan moze sie kopac z koniem, ale to nie
                                  ma sensu. i panu tego doktoratu nie nostryfiikuja na politologii i
                                  tyle.

                                  no to powodzenia w sadach. jestem przekonany ze material dowodowy z
                                  tego forum bedzie pomocny. buzka, panie doktorze. rozmowa z panem ,
                                  szczegolnie o pana dorobku, jest niezwykle przyjemna.

                                  • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 17:18
                                    1. Mam (czesciowo) interdyscyplinarny doktorat z nauk politycznych,
                                    niezalenie od tego, czy ci czy tez innemu Moldawie sie to podoba,
                                    czy tez nie.
                                    2. Jesli polskie uczelnie chca sie liczyc za granica, to musza
                                    zrozumiec, ze interdyscypinarne badania nalezy wspierac, a nie
                                    zwalczac.
                                    3. Do Strasburga pojde, jak, zgodnie z prawem unijnym, wyczerpie
                                    wszelakie rozsadne mozliwosci dochodzenia sprawiedliwosci w Polsce -
                                    to chyba jest wrecz oczywiste...
                                    • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 17:45
                                      tojuz teraz jest czesciowo interdyscyplinarny?! panie Keller, wez
                                      sie pan zdecyduj.i prosze zacytwoac gdzie to jest napisane, ze pan
                                      masz dokotrat z nauk politycznych. pan masz PhD, bardzo watpie ze
                                      tam jest napisane Doctor of Philosophy and of politics (czy
                                      political science, bo na pewno pan wie ze to nie te same
                                      dyscypliny).

                                      wspieranie badan interdyscyplinarnych panie Keller nie ma nic
                                      wspolnego z systemem przyznawania stopni. on sie moze komus nie
                                      podobac, ale taki jest. to pan jestes zwolennikiem przestrzegeania
                                      prawa nie?
                                      • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:47
                                        1. Byl od poczatku, jak to dzis bywa na Zachodzie.
                                        2. Mam wyraznie "Doctor of Philosophy, Specialistation Politics".
                                        Tak sie pisze na prawdziwych dyplomach Monash...
                                        3. Politics to jest dokladnie to samo co Political Science.
                                        4. Przestrzegam tylko prawo, ktore jest zgodne z moim kodeksem
                                        moralnym. Nie jestem za tym, aby np. w III Rzeszy trzeba bylo
                                        przestrzegac Ustaw Norymberskich czy dzis Szariatu w Arabii
                                        Saudyjskiej. Prawo glupie i niesprawiedliwe nie musi byc, a nawet
                                        nie powinno byc przestrzegane... Zbrodniarze hitlerowscy tez sie
                                        bronili tym, ze przestrzegali prawo... :(
                                        5. Jesli sie do mnie zwracasz po nazwisku, to podaj tez swoje!
                                        • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 20:48
                                          chcialbym to zobaczyc. ale niech bedzie.
                                          eh panie keller, z pana politolog tez niezly. przecietny politilog
                                          anglosaski powie panu ze politics panie keller to tradycja brytyjska
                                          miekkiego opisu procesow politycznych, political science, panie
                                          Keller, to amerykanska tradycja ilosciowych (twardych) badan
                                          procesow politycznych.

                                          buzka panie Keller. nie trzeba sie bylo ujawniac i pluc na wszystkich
                                          • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 21:10
                                            Dzielisz wlos na czworo. Procesy polityczne nie poddaja sie badaniom
                                            ilosciowym, bowiem sa zbyt zlozone. Nawet w ekonomii odochodzi sie
                                            od badan ilosciowych,ktore poniosly spektakularna kleske. A roznice
                                            sa tylko terminologiczne, podobnie jak z ekonomia, zwana takze
                                            ekonomika (prof. Taylor) czy tez bardziej tradycyjnie i bardziej
                                            poprawnie ekonomia polityczna (np. Ricardo)...
                                    • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 18:53
                                      W Strasburgu pewnie padną na kolana przed kategorią "częściowo"... to istne
                                      novum reformujące naukę "częściowo interdyscyplinarny", myślę, że to raczej
                                      "częściowo" doktorat.
                                      By nie być niesprawiedliwym, muszę jednak stwierdzić, że mgr Keller (Krawczyk)
                                      jest jednak nieco reformowalny i po sprawie listy Wildsteina stał się
                                      przeciwnikiem lustracji (i to chce oddać do Strasburga), choć wczoraj chciał
                                      jeszcze lustrować...
                                      • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:22
                                        Kawal chama z ciebie dalatata vel adept, i to cham zakompleksialy na
                                        tle braku dyplomu zachodniego uniwersytetu... :(
                                        I jestem za lustracja, ale dyplomow, a nie oparta na UBecko-SBeckich
                                        tajnych listach ukladanych przez Moldawe i ske...
                                        • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:30
                                          a jaki miało się pseudonim TW???
                                          • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:49
                                            Cham jestes i tyle... Podaj swe nazwisko, a zobacze, na ktorej
                                            jestes liscie...
                                        • skrzydelkowiec Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:52
                                          Pani Keller jeszcze jest skrzydełkowiec! prosze nie zapominać o mnie przy łączeniu Adpeta_ltd z Dalatatą!!!!! przecież ja to Dalatata, zapomniał Pan?
                                          ja jak zwykle obserwuje i notuje co ważniejsze... i dobrze Panu radze niech Pan robi notatki bo zaczyna Pan sobie zaprzeczać..
                                          • senlect Habilitacja albo smierc! 06.04.08, 19:57
                                            No tak, za pomnialem, iz Boh trojcu ljubit'!
                                            Czekam na pojawienie sie wiecej Was! Musicie przeciez bronic do
                                            upadlego habilitacji, jako iz poza nia niczego wiecej nie
                                            reprezentujecie, Parteigenossen!
                            • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 18:42
                              a proszę, bo to kiepściutkie wszystko. Niestety, i najlepszemu uniwersytetowi
                              się zdarza...
                              • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:23
                                Czytales? Nie, bo nie jestes w stanie (to jest po angielsku, a w SB
                                uczyli cie tylko rosyjskiego)... :(
                • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 15:10
                  ale mysmy juz ten niezywkly dorobek widzieli i juz pan udwoadnial,
                  ze ludzie profesury dostaja za robienie bibliografii. ja rozumiem ze
                  pan czeka na to, ze jakis Oxford zagladnie tu i zacznie pana blagac
                  o przyjecie stanowiska Distinguished professor. chco radzilbym po
                  kolezensku do glownego dorobku nie wkaldac receznji ksiazek - to
                  troche nie wypada.

                  przypominam panu ze jescze nie tak dawno pokazywal pan ten dorobek
                  jako mrzorba i recenzowal go jako senlect. przypominam panu ze
                  twierdzil pan ze publikuje 4 artykuly rocznie w najlepszych
                  czasopismach miedzynarodowych.

                  choc oczekuje ze zaraz sie jakis nowy uczestnik wlaczy i bedzie
                  udowadnial ze pana dorobego to pierwsza swiatowa liga....
                  • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 15:14
                    bo to jest pierwsza liga - hokeja na trawie...
                    • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 15:28
                      A co ma z tym sport wspolnego?
                      • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 15:33
                        w końcu wykazał Pan jakiś stopień myślenia, może coś jeszcze z Pana będzie...
                  • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 15:33
                    1. Nie widze siebie na Oxfordzie czy innym Cambridge, jako iz nie
                    skonczylem Eton czy innego Harrow, choc mieszkalem dobre 20 lat na
                    Harrow Street...
                    2. Coz zlego jest w publikowaniu recenzji czy kompilowaniu
                    bibliografii?
                    3. Napisalem, ze mam rocznie okolo 4 publikacji, w tym w czolowych
                    pismach. Do tej czworki wliczam oczywiscie tez referaty wyglaszane
                    na miedzynaropowych konferencjach. Czy tego mam sie wstydzic? Czy
                    ilosc ma byc znow wazniejsza niz jakosc?
                    4. Na zartach sie widze, nie znasz...
                    • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 15:48
                      a co za pierdoly?! ze na Oxbridge pracuja tylko ludzie po Etonach i
                      takich tam? wejdz se pan na ich strony internetowe.

                      nie ma nic zlego w pisaniu bibliografii i recenzowaniu. tyle ze to
                      nie jest dorobek godny uwagi. i tyle

                      panie Keller, klamie pan. powiezdial pan ze ma pan 4 publikacje
                      rocznie w czaspopismach miedzynarodowych. nie chce mi sie szukac.
                      wystapienia konferencyjne panie keller wskazuja na niewiele wiecej
                      poza wielkoscia budzetu konferencyjnego pracowdawcy. wiec nie pan
                      nie pieprszy.

                      ale moze pan pokaze na jakich to powaznych miedzynarodowych
                      konferencjach pan byl w zeszlym roku. wstukalem w google lech keller
                      conference 2007 www.google.co.uk/search?hl=en&q=%
                      22Lech+keller%22+conference+2007&meta=

                      alez sie pan najezdziles. az do szczecina.....
                      • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 15:58
                        1. Nie pisalem, ze tylko, ale ze glownie, i jesli nie z Eton, to z
                        rekomendacji ludzi z Eton... Nie masz pojecia o tym, jak klasa
                        spoleczna i akcent sa wazne w UK na kazdym stanowisku ponad
                        pomywaczem kufli w barze (pubie)... A gdybys znal nieco angielski i
                        pojechal do Anglii, to bys wiedzial o czym pisze...
                        2. Czemu bibliografie i recenzje maja byc niegodne uwagi? Widac, ze
                        nie masz pojcia, jak trudne jest ulozenie krytycznej bibliografii
                        kogos takiego jak Lem, ktory pisal bardzo rozne rzeczy i byl
                        tlumaczony na niemalze setke jezykow...
                        3. W zeszlym roku to byl glownie Szczecin. Co w tym zlego? Ale
                        bywalem tez w Liverpool, Sydney, Melbourne, Pradze (Czeskiej),
                        Berlinie (Zachodnim) itp. A gdzie ty byles? Jak mam to znalezc,
                        skoro tak mocno sie wstydzisz sie swego nazwiska i imienia?
                        • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 16:14
                          1. bzdura. nie ma pan pojecia o czym pan mowi.

                          2. bo nie tworza wiedzy tylko ja systematyzuja. dlatego
                          bibliografie, choc przydatne, z pubktu widzenia dorobku sa malo
                          warte.

                          3. glwonie szczecin panie keller?! tylko szczecin! i
                          miedzynarodowosc szczecina jest powiedzmy ze do dyskusji, nie?
                          prosze wiec pokazac te cztery porzadne publikacje midzynarodowe w
                          2007, wliczajac w to porzadne miedzynarodowe konferencje (nie
                          wiedzalem ze referat to juz publikacja, ale niech panu bedzie).


                          > 1. Nie pisalem, ze tylko, ale ze glownie, i jesli nie z Eton, to z
                          > rekomendacji ludzi z Eton... Nie masz pojecia o tym, jak klasa
                          > spoleczna i akcent sa wazne w UK na kazdym stanowisku ponad
                          > pomywaczem kufli w barze (pubie)... A gdybys znal nieco angielski
                          i
                          > pojechal do Anglii, to bys wiedzial o czym pisze...
                          > 2. Czemu bibliografie i recenzje maja byc niegodne uwagi? Widac,
                          ze
                          > nie masz pojcia, jak trudne jest ulozenie krytycznej bibliografii
                          > kogos takiego jak Lem, ktory pisal bardzo rozne rzeczy i byl
                          > tlumaczony na niemalze setke jezykow...
                          > 3. W zeszlym roku to byl glownie Szczecin. Co w tym zlego? Ale
                          > bywalem tez w Liverpool, Sydney, Melbourne, Pradze (Czeskiej),
                          > Berlinie (Zachodnim) itp. A gdzie ty byles? Jak mam to znalezc,
                          > skoro tak mocno sie wstydzisz sie swego nazwiska i imienia?
                          • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 16:22
                            1. Systematyzacja ma tez znaczenie (p. Linneusz). Poza tym krytyczna
                            bibliografia to cos wiecej niz systematyzowanie...
                            3. Cos sie przyczepil do roku 2007? Popatrz na pozostale... Co zlego
                            ze Szczecinem? Prosze mi to wyjasnic.
                            3. Prosze wreszcie o ten link do twojej listy publikacji!
                            • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 16:38
                              ja sie przyczepilem? to pan tweirdzi ze 4 rocznie, nie ja. klamca z
                              pana zwykly.
                              ale ok, zrobilem przeszukiwanie za rok 2006....no wysypalo
                              sie.....he he he.www.google.co.uk/search?hl=en&q=%
                              22Lech+Keller%22+conference+2006&meta=
                              klamca z pana panie keller
                              • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 16:54
                                Twierdzilem, ze srednio rocznie, a nie ze rok w rok. Wiesz co to
                                jest srednia? Zanim mi zarzucisz klamstwo, to podaj swe dane, abym
                                mogl zobaczyc gdzie ty sie produkujesz, anonimie i tchorzu... :(
                                A swoja droga to w r. 2006 bylem na miedzynarodowej konferencji na
                                Wolnym Uniwerytecie w Berlinie...
                                • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 17:09
                                  srednio rocznie, to porsze mi pokazac ten rok ostatnio w ktorym jest
                                  wiecej niz cztery :-). nie ma takiego co? Panie Keller, bijesz pan
                                  swa piane. nie masz pan dorobku nawet gdyby od tego pana zycie
                                  zalezalo.

                                  no nie moge znalezc tego referatu....chyba niejawny :-)
                                  • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 17:12
                                    Byly takie lata. Zreszta to akurat najmniej istotne, bo nie ilosc
                                    sie przeciez liczy, ale jakosc. I wciaz czekam na liste panskich
                                    publikacji. Mozna ja tez podeslac na ljkel2@netscape.net...
                                    • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 17:15
                                      aaaa to teraz sie pan wycofuje z tego, ze to teraz sie dzieje -
                                      pamietam wyraznie ze uzywal pan czesu terazniejszego.

                                      panie Keller, ja bym nie zaufal panu w sprawie skasowania biletu w
                                      tramwaju.
                                      • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 17:20
                                        Dajmy sobie spokoj z tym anonimowym atakowaniem mnie ad personam,
                                        please... A teraz ide na spacer (skonczylem wlasnie skanowanie,
                                        podczas ktorego zabawialem sie konwersacja z Sz. Panem Docentem i
                                        jego alter ego)...
                                        • dalatata Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 17:47
                                          rozmowa o pana dorobku to atakowanie ad personam? a ad kiedy? ja sie
                                          nie ma dorobku panie magistrze, to nie nalezy mowic ze sie ma.
                                          • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:40
                                            1. Nie mgr a MA, PhD.
                                            2. Mam dorobek: mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html
                                            3. Podaj swoj na tym forum, anonimowy tchorzu!
                                            • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:48
                                              nudzi mnie Pan, żegnam
                                              • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:58
                                                To po co mi wciaz odpisujesz?
                                                • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 20:11
                                                  potrzebowałem na zajęcia z retoryki przykłady dyskusji z osobą z syndromem urojeń
                                                  • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 20:18
                                                    Tak sie juz przede mna tlumaczyliscie, towarzyszu...
                        • adept_ltd Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 18:38
                          no cóż, pewnie dla Pana, Panie Keller, ułożenie bibliografii jest trudne i
                          myślę, że zarówno Dalatata, jak i ja możemy sobie to wyobrazić. U mnie na
                          seminarium magisterskim studenci zaczynają od tego, i też przez pierwszy semestr
                          narzekają...
                          • senlect Re: Lem, Stanislaw 06.04.08, 19:25
                            Mylisz bibliografie do pracy licencjackiej, ukladana w gora miesiac
                            po polsku z polskich zrodel z krytyczna i wielojezyczna bibliografia
                            Lema, o objetosci wiekszej niz rozprawa habilitacyjna...
              • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:43
                I prosze mnie nie obrazac, tytulujac "magistrem", poniewaz posiadam
                nastepujace kwalifikacje:
                - PhD - Monash University, Melbourne (2001)
                Thesis: `Visions of the Future in the Writings of S. Lem'
                - MA (by reseach) - The University of Melbourne (1996)
                Thesis: `Decline of Manufacturing in Poland 1989-1994'
                - BComm (Hons) - Warsaw School of Economics (1973)
                - Diploma in Electrical Engineering - The Konarski Technical College
                in Warsaw (1968)
                Prosze anonima o podanie swoich...
              • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:44
                Niemcy zatrudniaja anglosaskich doktorow (PhD) jako pelnych
                profesorow (Habilitation oder PhD)...
                • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:49
                  ale wyższy jest profesor z hab., proszę czytać ze zrozumieniem, to zakłada u nas
                  matura...
                  • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 14:01
                    Niekoniecznie. Mylisz niemiecki doktorat z PhD...
                • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:51
                  aaa, i stopnia magistra nie uważam za nic obraźliwego, nie obrażałbym się na
                  nikogo, kto by się tak do mnie zwrócił. Jestem legalistą i stoję na gruncie
                  istniejącego stanu rzeczy, inaczej niż Pan zatrudniający się w Polsce na
                  stanowiskach, wymagających doktoratu...
                  • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 14:04
                    Jesli zrzekne sie polskiego obyatelstwa i zostane przy
                    australijskim, to bede mogl byc 100% legalnie zatrudniony jako
                    dozywotni Visiting Professor na dowolnej polskiej wyzszej uczelni.
                    To kolejna patologia polskiej nauki: dyskryminacja Polakow w Polsce,
                    oraz automatyczne uznawanie bardzo niskiej jakosci pseudohabilitacji
                    ze Slowacji, a nie uznawanie doktoratow z czolowych zachodnich
                    uczelni wyzszych...
                    • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 14:08
                      hm, ale mój dorobek jest jawny, na stronie mojej uczelni... i każdy może się z
                      nim zapoznać, jak w IPN-ie
                      • senlect Prosze wiec o LINK! 06.04.08, 14:12
                        Ja podalem swoj: mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html

                        adept_ltd napisał: hm, ale mój dorobek jest jawny, na stronie mojej
                        uczelni... i każdy może się z nim zapoznać, jak w IPN-ie
                        • dalatata Re: Prosze wiec o LINK! 06.04.08, 15:26
                          no ale dorobek adpeta jest jawny. sam widzialem :-)
                          niech pan nie myli jawnosci z ujawnianiem sie na forum internetowym.
                          bo jedno z drugim nie ma nic wspolnego

                          senlect napisał:

                          > Ja podalem swoj: mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html
                          >
                          > adept_ltd napisał: hm, ale mój dorobek jest jawny, na stronie
                          mojej
                          > uczelni... i każdy może się z nim zapoznać, jak w IPN-ie
                          • senlect dalatata=adept 06.04.08, 15:47
                            Ja go nie widzialem. Jak widac adept=dalatata...
                            Jesli jest jawny, to czemu nie moze byc ujawniony na tym forum? Wiec
                            rozumiem, ze to taka specjalna, Orwellowska jawnosc, tylko dla
                            wtajemniczonych... :(
                    • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 15:20
                      widzi pan, ale ja juz wielokrotnie mowilem, ze jestem za tym, zeby
                      nostryfikacje byly automatyczne. i blokowanie dokotratu
                      zagranicznego jest szkodliwe dla wszystkich. tylko ze zgadzam sie z
                      adeptem, ze w tym wypadku nie ma tego zlego co by na dobre nie
                      wyszlo. osoba, ktora obraza publicznie wszystkich dokola nie powinna
                      pracowac na uniwersytecie. w rzeczywistosci to pan jest czlwoiekeim
                      ktory nieustannie uzywa argumentow ad hominem, pluje pan na wszystko
                      a nie ma pan procesow o znieslawienie, bo pana nie mozna trakotwac w
                      pelni powaznie. i to tjest troche uwlaczajace powiedziec: Keller
                      mnie zniewazyl.

                      o pana ego, ktore jest wielkosci ukladu slonecznego, nie wspomne.bo
                      wlasciwie nie ma powodu zeby ludzie kotrzy z pretensjonalnosci
                      zrobili sztuke, nie uczyli na uniwersytetach. nawet jako adiunkci.

                      nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo......
                      • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 15:40
                        Nie jestes nick dalatata za automatyczna nostryfikacja zachodnich
                        doktoratow, bo wtedy nie bylbym twym wrogiem... I zauwaz, ze ja
                        nikogo nie znieslawiam. Ja tylko nazywam sprawy po imieniu: mafie
                        nazywam mafia, dyskryminacje nazywam dyskryminacja. Wiem, ze to sie
                        mafii nie podoba, wiec atakuje mnie przy pomocy nickow dalatata i
                        adept. No coz, takie sa te mafijne obyczaje... :(
                        I prosze mi wytoczyc ten proces, anonimie i szantazysto. Oto moje
                        dane: mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html
                        • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 15:53
                          Panie Keller, Pan nie pochlebiaj sobie ze pan jestes moim wrgoiem.
                          mnie pan co najwyzej irytujesz w stopniu wysokim. to mnie troche
                          martwi bo odczuwam pewna przyjemnosc w tym, zeby panu wykazac zes
                          pan akademicko jest szczytem przecietnosci. zagrozeniem to pan co
                          najwyzej jest dla srodowiska jak pan baka puscisz.
                          • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 16:06
                            Jestem dla ciebie i takich miernot jak ty zagrozeniem. Bowiem
                            inaczej byscie mi dali nostryfikacje i nie zwalczali tak zazarcie, w
                            tym i na tym forum...
                            • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 16:29
                              nie mozna nikogo zwalczac na forum, Panie Keller. a pan masz co
                              najwyzej czlwoiekiem z urojeniami wielkosciowymi. jest pan
                              czlwiiekiem ktory nie potrafi nikogo szanowac i wlasnie dlatego pana
                              nikt nie szanuje.
                              juz panu poweidzialem zagrozenie pan stwarza tylko puszczajac baki.

                              senlect napisał:

                              > Jestem dla ciebie i takich miernot jak ty zagrozeniem. Bowiem
                              > inaczej byscie mi dali nostryfikacje i nie zwalczali tak zazarcie,
                              w
                              > tym i na tym forum...
                              • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 16:46
                                Wybacz, ale najwyrazniej masz ze swym alter ego adeptem tzw. fixum
                                dyrdum na moim punkcie...
              • senlect Do adepta_itd 06.04.08, 13:48
                Jesli mnie Pan oskarza o brak kompetensji, to prosze mnie atakowac
                uczciwie, czyli podac swe personalia, abym mogl zobaczyc, jakie sa
                panskie kwalifikacje. Inaczej jest Pan zwyklym tchorzem, ktory
                zwalcza mnie, jako konkurencje, i to konkurencje znacznie wyzszej
                jakosci niz ta, ktora Pan reprezentuje. Stad tacy jak Pan beda robic
                wszystko, aby sabotowac nostryfikacje mego dyplomu. Ale zapominacie,
                ze dzis Polska jest w UE, i ja sie moge odwolac do Strasburga...
                Tyle, ze wtedy za odszkodowanie, ktore niewatpliwie otrzymam,
                zaplaca niestety wszyscy polscy podatnicy a nie mafia profsorska,
                ktorej Pan jest czescia...
                • dalatata Re: Do adepta_itd 06.04.08, 15:13
                  no to niech pan nie zawraca glowy tylko sie odwoluje. mnie osobiscie
                  to rybka. niestety podejrzewam, ze poza zamieszaniem na forum,
                  niewiele pan zrobi w tym kierunku
                  • senlect Re: Do adepta_itd 06.04.08, 15:35
                    To bylo do mnie? Ja na razie czekam. Nie spiesze sie, bowiem, jak
                    pisalem, za naruszenie mych praw zaplaci nie mafia profesorska, a
                    skarb panstwa, czyli wszyscy polscy podatnicy. Wiec na razie pisze
                    glownie do polskich wladz - Starsburg to ostatecznosc...
                    • dalatata Re: Do adepta_itd 06.04.08, 15:50
                      no tylko pan ciagle straszy tym strasbourgiem. wiec przestan pan
                      pieprzyc....a ja jako podatnik polski az sie trzese ze strachu jakie
                      to odszkodowanie skarb panstwa zaplaci panu.....miliony, dziesiatki
                      milionow..... panie keller, pan nas oszczedzi!!!!

                      senlect napisał:

                      > To bylo do mnie? Ja na razie czekam. Nie spiesze sie, bowiem, jak
                      > pisalem, za naruszenie mych praw zaplaci nie mafia profesorska, a
                      > skarb panstwa, czyli wszyscy polscy podatnicy. Wiec na razie pisze
                      > glownie do polskich wladz - Starsburg to ostatecznosc...
                      • senlect Re: Do adepta_itd 06.04.08, 15:59
                        Widac podatkow nie placisz, skoro ci to obojetne...
                        • dalatata Re: Do adepta_itd 06.04.08, 16:15
                          nie, gigancie lemologii, Pan nigdy nie narazi poslkiego podatnika na
                          utrate zlotowki.nikt nigdy pana nie potraktuje powaznie.

                          senlect napisał:

                          > Widac podatkow nie placisz, skoro ci to obojetne...
                          • senlect Re: Do adepta_itd 06.04.08, 16:22
                            Nie jestes sedzia ze Strasburga, tchorzliwy anonimie...
                            • dalatata Re: Do adepta_itd 06.04.08, 16:39
                              nie, nie jestem. ale wierze niezachwianie w to, ze to sa rozsadni
                              ludzie postepujacy rozsadnie.

                              senlect napisał:

                              > Nie jestes sedzia ze Strasburga, tchorzliwy anonimie...
                              • senlect Re: Do adepta_itd 06.04.08, 16:56
                                Prawo prawem, ale racja musi byc zawsze po twojej stronie? Tylko, ze
                                to juz nie czasy, kiedy czlonek PZPR taki jak ty mial zawsze racje w
                                stosunku do nie-czlonka...
            • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:27
              1. Nie magister, a PhD (Monash), MA (Melbourne). Ciekawe ilu
              polskich belwederskich prof. ma podobne kwalifikacje...
              2. Po co tlumaczyc na polski, jak to juz jest po angielsku? I kto ma
              niby za to zaplacic? Gdyby Kopernik napisal swe De Revolutionibus po
              polsku, to by moze dzis ktos by go odkryl, jako nieznanego polskiego
              prekursora tego wielkiego zachodnioeuropejskiego astronoma von
              Marienburga, ktora obalil w XVI w. system geocentryczny...
              Przypominam tez, ze Kalecki byl pierwszym Keynesista, ale ze pisal
              byl Kalecki po polsku, to mowimy dzis raczej o Keynesie a nie o
              Kaleckim jako o tworcy szkoly "popytowej" w ekonomii...
              3. Niestety, w Polsce kolesiostwo na wyzszych uczelniach zaszlo tak
              daleko, ze nie ma innego wyjscia, tylko przymusowa rotacja kadr,
              przynajmniej na jakies 10-20 lat. Konkursy w Polsce sa praktycznie w
              100% ustawiane, i tylko UE moze tu cos zrobic poprzez nie dawanie
              dotacji tym uczelniom i tym pracownmkom, ktorzy nie zgodza sie na
              otwarte konkursy z mozliwoscia statutowego odwolania i z
              niezaleznymi, zagranicznymi recenzentami, co by tez naturalnie
              wymusilo pisanie rozpraw w jezykach swiatowych (glownie po
              angielsku), jak to obecnie sie dzieje np. w Szwecji...
              • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:34
                Co Pan tak sie broni przed tym magistrem? może i tu coś nie gra?
                • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 13:54
                  Nie bronie sie. Ale to tak, jakby pisac np. o prof. Kotarbinskim
                  jako o magistrze, ktorym przeciez TEZ byl... A Pana magisterium?
                  Mozemy je zobaczyc na tym forum?
                  • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 14:01
                    możecie - w bibliotece..., jest fragmentem mojej autorskiej książki...
                    • senlect Tytul prosze i autora! 06.04.08, 14:10
                      adept_ltd napisał: możecie - w bibliotece..., jest fragmentem mojej
                      autorskiej książki...
              • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 15:04
                ale, przepraszam, co za jakies niezwykle kwalifikacje? no Monasj
                jest ok, ale jakos nie slysze o tym, zeby brytyjskie uniwersytety
                szczegolnie doktorow monash poszukiwali.

                znaj proporcja mocium panie - Panie Keller, litosci!!! Pana dzielo
                to moze troche co innego niz De revolutionibus, co? czy pan tez
                stworzyl nowy paradygmat intelektualny, ktory zmienil historie
                swiata. umknelo mi cos?

                rotacja kadr przymusowa... co za kompletne bzdury. i bedziemy
                trzymac polkretyna bo jeszcze mu nie studnka licznik a noblisty nie,
                bo mu stuknal tak? to sa kompletne bzdury.
                • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 15:14
                  1. Nie twierdze, ze jakies super, tylko ze lepsze od polskich.
                  Melbourne i Monash to nie Oxbridge, ale nie sa one gorsze niz reszta
                  brytyjskich uczelni... Stawiam Monash i Melbourne +/- na poziomie
                  Glasgow czy Manchester.
                  2. Przyklady z Kopernikiem i Kaleckim dalem zas celowo
                  przejaskrawione. Przeciez sie z nimi nie rownam, co powinno byc
                  oczywiste. Zas uwazam sie tylko za lepszego od ponad 90% polskich
                  prof. zw. belw. dr hab. i tyle...
                  3. Przymusowa rotacja w PL tylko na poczatek, az sie rozwali stare,
                  postPRlowskie uklady, usunie z polskich wyzszych uczelni takich
                  starych UBekow jak Moldawa itp. A pozniej bedzie mozna zluzowac
                  przepisy, ale juz w nowych, zdrowszych warunkach...
                  • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 15:42
                    ze super? co jest w pana dorobku lepsze niz przecietny dorobek
                    polskiego adiunkta? publikuje pan w lokalnych, nic nie znaczacych
                    wydawnictwach, rzeczy ktore sa mala znaczace - takie jak
                    bibliografia. publikuje pan w czasopismach lokalnych, nie
                    recenzowanych miedzynarodowo. czym to sie rozni od przecietnego
                    polskiego adiunkta? ze to co pan pisze jest po angieslku (chociaz z
                    pana strony wynika ze u pana z angielszczyzna to za dobrze nie jest,
                    ael to tak na marginesie).

                    nie mam watpliwosci ze sie pan uwaza za lepszego, niestety, sadze,
                    ze jest pan osamotniony w tym przekonaniu.

                    na poczatek przymusowa rotacja, a to wszystko do systemu idealnego:
                    lech keller ultraprofesorem
                    • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 16:04
                      1. A czy ja chce cos wiecej niz uznanie mego doktoratu w Pl i na
                      poczatek stanowisko adiunkta?
                      2. Ocena pism i wydanictw nigdy nie jest w pelni obiektywna. I
                      prosze wreszcie podac link do swych publikacji, to zobaczymy, czy sa
                      lepszej jakosci niz moje!
                      3. Wielotomowa krytyczna bibliografia Lema to nie jest cos bez
                      znaczenia...
                      4. Skad ta negatywna ocena mego angielskiego? Czyzbys byl native
                      speaker of English, czy co?
                      5. Chce tylko rownych szans, a tych mi polska mafia profesorska
                      odmwia...
                      • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 16:22
                        1. mam w nosie co pan chce.mamnadzieje ze panu nigdy nie pozwola
                        uczyc na uczelniach.
                        2. ooooo, teraz juz jest nieobiektywna. no przeciez pare postow temu
                        mowiles pan ze pan jestes lepszy od 90 proc. poslkich profesorow. to
                        juz nie jest pan? z tymi lokalnymi, recenzowanymi przy piwie,
                        artykulami? gdziez sie podzial Lech Keller Terminator poslkiej nauki?
                        4. stad negatywna, bo nawet na glownych stronach sa bledy
                        gramatyczne wskazujace, ze Pana angielski jest co najwzyej bardzo
                        przecietny.
                        5. nie panie Keller, pan chcesz uwielbienia, na ktore pan dalece nie
                        zaslugujesz. pan chcesz obrazic wszystkich dokola, bedac przy tym
                        szarakiem naukowym. kims kogo przeczytalo 100 osob na siwecie, w tym
                        rodzina i sasiedzi. i zamiast podejsc z pokora i szacunkiem do ludzi
                        ktorzy bija pana na leb na szyje, pan potrafisz tylko ich opluc. i
                        dziwi sie pan ze ma pan problemy z nostryfikacja. bardzo dorbze ze
                        pan ma.

                        pana ego jednak widzi to w kategoriach usuwania konkurencji - a to
                        sa tylko urojenia wielkosciowe. nic wiecej. pan nie jest nawet
                        konkurencja dla najbardziej precietnego polskiego adiunkta.
                        • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 19:18
                          1. Zapedy z czasow, gdy sie bylo w UB i decydowalo, kto moze
                          wykladac na wyzszych uczelniach, a kto nie? To se ne vrati!
                          2. Moj sad nie byl w 100% obiektywny, to chyba oczywiste, ale nie za
                          bardzo mija sie z obiektwna rzeczywistoscia...
                          3. 99,9% rodowitych Anglikow robi bledy gramatyczne. Wiekszosc
                          Angoli mowi np. "me", zamiast uzyc "I", np. mowi "it's me",
                          zamiast "it's I". I co z tego? Liczy sie plynna znajomosc jezyka, a
                          nie bezbledna, ale z falszywym akcentem i niemoznoscia poprowadzenia
                          rozmowy...
                          4. Ja tylko chce zwrocic uwage na patologie w polskiej nauce, na
                          moim przykladzie. I widze, ze trafilem w 10ke, bowiem obroncy staus
                          quo, tacy jak ty, wyraznie wpadli w panike...
                          5. Mam byc pokorny wobec takiego zera naukowego, jakim jest Moldawa?
                          A niby czemu? Ze on byl w SB i PZPR, a ja nie?
                          6. Badz konsekwentny - jesli nie jestem konkurencja, to czemu
                          marcowi docenci (dzis w 99,9% prof. zw. belw. dr hab.) sie tak boja
                          konkurencji z mojej strony?
                          7. Widze, ze chora satysfakcje sprawiaja ci trudnosci doswiadczane
                          z pseudoakademickim motlochem i mafia profesorska przez kogos
                          znacznie od ciebie lepszego...
                          • dalatata Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 20:16
                            a moglbym poprosic o jeden dowod na to ze sie ktos boi pana
                            konkurencji. bo brak nostryfikacji dowodem na to nie jest. on jest
                            na wiele rzeczy dowodem, byc moze i na absurdy w nauce polskij, ale
                            na to ze ktokolwiek sie boi czlowieka ktorego highlightem w dorobku
                            jest publikacja w acta pololololonic monasziensis to dowodem nie
                            jest.
                            • senlect Dyskryminacja Polakow w Polsce 06.04.08, 20:33
                              1. Chocby te przetrzymywanie przez ponad rok mej rozprawy o Lemie
                              przez Jarzebskiego, ta wrogosc Moldawy i poprzedniego dziekana z
                              UMCS re nostryfikacja mego doktoratu, to nic?
                              2. Acta nie sa mym czolowym osiagnieciem, choc nie mozna juz ich
                              dzis zignorowac. To wciaz najbardziej aktualny, wysokiej jakosci
                              przeglad KRTYTYCZNYCH opracowan na temat Lema, jaki ukazal sie po
                              angielsku i polsku.
                              Patrz: wkajt.republika.pl/acta/left.htm
                              3. Jesli nikomu nie zagrazam, to czemu ten caly cyrk dookola
                              nostryfikacji mego doktoratu z Monash? Komu na tym zalezy, aby mnie
                              nie dopuscic na polskie uniwersytety? Przeciez nikt nie musi mnie
                              zatrudnic! Ale bez nostryfikacji trace grube tysiace zlotych
                              miesiecznie, i to jest argument nie do zbicia w Strasburgu!
                              4. Przypominam, ze jak sie zrzekne polskiego obywatelstwa, to bede
                              mogl byc zatrudniony BEZ NOSTRYFIKACJI na polskim uniwersytecie jako
                              Visiting Professor - jako Polak musze miec zas w tym celu
                              nostryfikacje. To cos dla legalistow, ktorzy twierdza, ze jestem dla
                              nich magistrem...
                              • dalatata Re: Dyskryminacja Polakow w Polsce 06.04.08, 20:54
                                eh panie Keller, juz mi sie nie chce....
                                to Pan ma racje: polscy politolodzy trzesa sie ze strachu przed pana
                                intelektem (a ja sie trzese ze smiechu)
                                • senlect Re: Dyskryminacja Polakow w Polsce 06.04.08, 21:12
                                  Jak widac, sie trzesa, co widac np. po tow. Moldawie..
        • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 05.04.08, 18:03
          witaj Dalatato, hm, raczej kuleje to forum, choć staraliśmy się założyć panu L.
          K. kinkurencyjne, mam pomysł - to powinien być dr wycert...
          • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 19:19
            Sam z soba gadasz?
            adept_ltd napisał: witaj Dalatato, hm, raczej kuleje to forum, choć
            staraliśmy się założyć panu L. K. kinkurencyjne SIC), mam pomysł -
            to powinien być dr wycert...
            • adept_ltd Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 19:29
              drogi Panie, już kiedyś prosiłem, by Pan nie sądził innych po sobie - jak Pan
              jako mrzorba debatuje ze sobą jako senlectem na temat swojej genialności - nie
              wszyscy mają takie przypadłości
              Ale, ale - w końcu muszę Panu przyznać rację - wtedy, gdy pisze Pan, cytuję: "Ja
              tylko chce zwrocic uwage na patologie w polskiej nauce, na
              moim przykladzie. I widze, ze trafilem w 10ke [...]" Trafił Pan w dziesiątkę, w
              końcu i możemy się zgodzić i pożegnać.
              • senlect Re: Plany reformy Kudryckiej 06.04.08, 19:50
                Niestety, ale obroncy tych patologii mocno sie okopali. Tylko ze
                zapomnieli zablokowac wejscie Polski do UE. I stad sa na przegranej
                pozycji...
    • senlect Prosze na temat, czli ad rem a nie... 05.04.08, 10:19
      ... ad personam i na temat jednej osoby, raczej marginalnej dla
      tematu tego watku...
    • senlect Moj plan pozytywny naprawy polskiej nauki 06.04.08, 20:11
      W zarysie:
      1. Zniesienie habilitacji i dozywotnich, belwederskich profesur.
      2. Profesor tylko uczelniany i na okreslony kontrakt, gora na 10 lat.
      3. Coroczna ocena dorobku naukowego i dydaktycznego przeprowadzana
      przez niezaleznych recenzentow z zagranicy.
      3. Przymusowa rotacja kadr: nie mozna robic doktoratu tam, gdzie sie
      robilo magistra i nie mozna zatrudnic sie na okres 5 lat na uczelni,
      gdzie sie zrobilo doktorat.
      4. Otwarte i publicznie oglaszane, w tym na WWW, konkursy na
      stanowiska od asystenta do profesora, oceniane przez niezaleznych
      zagranicznych jurorow i z mozliwoscia odwolania sie od decyzji jury.
      5. Automatyczne uznanie dyplomow z czolowych zachodnich uczelni,
      przynajmniej z pierwszej 400-500 listy TES i jej podobnych.
      Takze: www.nfa.alfadent.pl/comment.php?what=news&id=5673
      • senlect Plan naprawy polskiej nauki (errata) 06.04.08, 20:18
        W zarysie:
        1. Zniesienie habilitacji i dozywotnich, belwederskich profesur.
        2. Profesor tylko uczelniany i na okreslony kontrakt, gora na 10 lat.
        3. Coroczna ocena dorobku naukowego i dydaktycznego przeprowadzana
        przez niezaleznych recenzentow z zagranicy.
        4. Przymusowa rotacja kadr: nie mozna robic doktoratu tam, gdzie sie
        robilo magistra i nie mozna zatrudnic sie na okres 5 lat na uczelni,
        gdzie sie zrobilo doktorat.
        5. Otwarte i publicznie oglaszane, w tym na WWW, konkursy na
        stanowiska od asystenta do profesora, oceniane przez niezaleznych
        zagranicznych jurorow i z mozliwoscia odwolania sie od decyzji jury.
        6. Automatyczne uznanie dyplomow z czolowych zachodnich uczelni,
        przynajmniej z pierwszej 400-500 listy TES i jej podobnych.
        Takze: www.nfa.alfadent.pl/comment.php?what=news&id=5673
      • dalatata Re: Moj plan pozytywny naprawy polskiej nauki 06.04.08, 20:50
        najwazniejsza czesc tejze reformy: nostryfikacja dokotratu Lecha
        Kellera na poziomie habilitacji (i wtedy moze juz habilitacja
        zostac).
        • senlect Re: Moj plan pozytywny naprawy polskiej nauki 06.04.08, 21:11
          Nostryfikacja byla u mnie na koncu wish list. A PhD z Monash to w
          Niemczech odpowiednik Habilitation...
          • dalatata Re: Moj plan pozytywny naprawy polskiej nauki 06.04.08, 21:18
            niech pan przestanie pierdoly gadac.PhD nie jest odpoweidznikiem
            habilitacji w Niemczech. Niemcy sie zorientowali ze musza sie
            dostosowac do tego, ze jesli chca zatrudniac wybitnych profesorow w
            krajow anglosaskich musza sie zgodzic na brak habiltacji.

            i to nie jest tak, ze przychodzi Keller i mowi ja mam PhD to mnie
            sie nalezy stanowisko Privat Dozent. obsmailiby sie. to jest po to,
            zeby brac ludzi z porzadnym profesorskim dorobkiem, ktorzy nie maja
            habilitacji, bo sa z USA czy UK czy Oz. i to nie ma nic wspolnego z
            PhD jako odpowiednikiem habilitacji. wiec niech pan przestanie
            pieprzyc.

            zapewniam pana ze ze swoim dorobkiem nie bylby pan profesorem ani w
            Niemczech ani nigdzie indziej.
            • senlect Re: Moj plan pozytywny naprawy polskiej nauki 06.04.08, 21:33
              Jest de facto, skoro wymogiem na stanowisko profesora jest dzis w
              RFN "Habilitation oder PhD". I czemu ja mam byc niby gorszy od
              anglosasa? Jestes za dyskrymiancja ze wzgledu na etniczne
              pochodzenie? A profesorem to juz bylem (Associate i Visisting),
              wiec? Poza ty, to latwo jest krytykowac. Poaj mi wiec wreszcie swoje
              namiary, abym mogl zweryfikowac twoj dorobek...
              • adept_ltd [...] 06.04.08, 21:41
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • dalatata Re: Lech Keller kontra rzeczywistość, 86 runda 06.04.08, 21:52
                  nawiasem mowiac wczoraj mi kolega mowil ze jest cala masa
                  tych 'rozwojowych profesorow', ktorzy po tych 5 latach wracaja na
                  poprzednie stanowisko.....bo nie maja habilitacji.
                  • adept_ltd powrót do normalności 06.04.08, 22:12
                    to brzmi sensownie

                    www.forumakad.pl/news/pokaz.asp?id=376
                    • dalatata Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:18
                      no brzmi, tyle ze w duzym stopniu zacowuje status quo ktory jest
                      niewydolny, a nie proponuje tego, jak by te nieydolnosc usunac. bo
                      ja uwazam ze system nie jest taki zly. tylko niezwykle latwo go
                      abjuzowac, ze sie tak wyraze po polsku.
                      • adept_ltd Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:21
                        otóż i to...ale tu wracamy do kwestii tego, kto to ma zrobić... myślę, że
                        wewnętrznie system się nie uzdrowi, pytanie, czy mogą to zrobić urzędnicy z
                        zewnątrz?
                        • dalatata Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:26
                          wedlug mnie nie. wdlug mnie uzdrowienie moze przyjsc przez
                          umiedznarodowienie procesu oceny. w jakichs parametrach na poczatku.
                          innymi slowy wlozyc do systemu swieza krew.

                          i zniesc pensum. ja nadal uwazam ze zniesienie pensum byloby
                          poisunieciem o rewolucyjnym znazeniu
                          • adept_ltd Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:32
                            Widział Pan? Jakiś "młody naukowiec" z Niemiec się nam wcina do dyskusji...
                            • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:37
                              ???
                            • dalatata Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:39
                              a to taki magister bez dorobku
                              • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:42
                                Ales dowciapny, koles. I gadasz sam do siebie!
                              • adept_ltd Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:56
                                brak Kinderstube sugeruje, że jest z byłej NRD
                                • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:59
                                  Kindersztuby to ty nie masz. Nie nauczyli cie niestety w domu
                                  rodzinnym, ze nie pisuje sie anonimow... :(
                                • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:00
                                  Przynajmniej w b. NRD nie tolerowano za komuny neonazistow, jak to
                                  sie dzialo i dzieje w RFN... :(
                              • adept_ltd Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:03
                                i gada jak moczarowiec, dziwne...
                                • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:05
                                  Docent marcowy sie odezwal...
                                  • zomo-prl Re: powrót do normalności! 08.09.08, 21:09
                                    senlect napisał: Docent marcowy sie odezwal...
                                    • gazetapl.online Re: powrót do normalności! 25.12.08, 14:38
                                      No coz, na tym forum dyskusja znow schodzi na poziom "ad personam",
                                      a o reformie nauki juz nie slychac w mediach... :(
                                      Mafia prof. - Tusk 1:0
                                • dalatata Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:08
                                  Misteowi Kellerowi NRD jest bliska. nie tak dawno udowadnial ze
                                  realny socjalizm to raj na ziemi. a syrena 120 km/h lekko wyciagal
                                  • adept_ltd Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:18
                                    dziwny jakiś ten Herr Keller, ale myśli Pan, że on to wszystko dla jaj (z tym
                                    Monash czy jak mu tam), czy serio?
                                    • dalatata Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:22
                                      on w to wierzy....nawet te websajty ma....i te czasopisma
                                      sfabrykowal.....

                                      no nic ja mam poczucie dobrze spelnionego obowiazku. udaje sie na
                                      spoczynek. dobranoc.
                                      • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:33
                                        Taak, przeciez ten caly Monash University to tylko strony intrnetowe
                                        sfabrykowane przez wiecie kogo...
                                      • adept_ltd Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:33
                                        to smutne, myślałem, że to jakiś wesołek...
                                    • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:31
                                      Z magistra awansowalem na Herr'a. Danke. Danke schoen!
                                  • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:28
                                    Syrena 104 miala fabrycznie Vmax 120km/h.
                                    pl.wikipedia.org/wiki/Syrena_(samoch%C3%B3d)
                                    Silniki S-31 (104-105)
                                    prędkość maks. - 120 km/h
                                    A realny socjalizm mimo wszystko dzialal lepiej w Polsce niz realny
                                    kapitalizm...
                                    Ale co te wycieczki ad personam maja z tematem tego forum?
                          • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:36
                            A nie raczej zniesienie habilitacji i nostryfikacji, tych przezytkow
                            PRLu?
                          • adept_ltd Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:41
                            To chyba Hanswurst i nie rozumie po polsku...
                            • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:43
                              Zaczynasz bredzic o tej porze. Upiles sie, czy sie nacpales? A moze
                              z braku kasy po prostu wachasz klej, ciulu?
                              • skrzydelkowiec Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:05
                                oj widze Panie Keller, ze juz argumentow zabraklo.... bez
                                wulgarnosci sie nie da co? oni punktuja, a Pan moze tylko opluc. tak
                                jest Panie Keller, wreszcie ktos Panu dal dobrze w skore.

                                no ale co zrobic. prawda w oczy kole, co? wykazano Panu ze ma pan
                                dorobku tyle co kot naplakal i wszystko co Pan potrafisz powiedziec,
                                to to, zeby sie ktos ujawnil. bo bronic tej mizeroty sie nie da.
                                Acta pie....onica myszaniensis....

                                i wykazano panu ze pan klamie mowiac o dorobku. 4 publikacje
                                rocznie - to sa te mokre sny ktore pan miewa. konferencja jako
                                publikacja - chyba w lazarski school of cos tam i cos tam.

                                Boli nie? mnie sie najbardziej podoba to zagrozenie. chyba te
                                publikacje z Trier, za ktore pan nie zaplacil, tylko darowizne
                                opcjonalna zlozono (smieje sie w glos). przestraszyli sie - chyba
                                tego ze beda musieli placic tez.....to bedzie ta najwazniejsza
                                publikacja na profesure w Niemczech, Heidelberg, Berlin - stoja
                                przed Panem otworem. bo przeciez PhD i Habilitacja to to samo. tylko
                                sie zglosic trzeba, nie?

                                niech Pan jeszcze cos powie, to sie posmiejemy wszyscy. i niech pan
                                popluje.

                                senlect napisał:

                                > Zaczynasz bredzic o tej porze. Upiles sie, czy sie nacpales? A
                                moze
                                > z braku kasy po prostu wachasz klej, ciulu?
                                • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 23:24
                                  Wulgarnosci uzywam tylko wobec chamow, bowiem oni tylko taki jezyk
                                  rozumieja. Was docentow marcowych cholera bierze, ze wydaliscie tyle
                                  kasy na te ukrainskie czy slowackie habilitacje, a tu sie one
                                  okazuja niepotrzebne i na dodatek maja w Polsce uznawac doktoraty
                                  uzyskane na Zachodzie, czyli ze w polskich uczelniach pokaza sie
                                  doktorzy o znacznie wyzszej jakosci niz ci, jak wy, z demoludow...
                                  A ty niby nie jestes wulgarny, dalatata vel adept vel
                                  skrzydelkowiec, gdy sie nabijasz z Acta Lemiana?
                                  I faktem jest, ze w Niemczech zaczyna sie widziec upadek tak niegdys
                                  poteznej niemieckiej nauki na skutek uporczywego trzymania sie
                                  habilitacji i pruskiej biurokracji na wyzszych uczelniach, i ze
                                  wystarczy tam dzis PhD aby zostac pelnym profesorem...
                                  Zegnaj wiec ciulu marcowy, bo rozmowa z toba jest ponizej mej
                                  godnosci... :(
                        • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:35
                          Masz nadzieje, ze znow sie wszystko rozmyje, ze zostanie
                          habilitacja, dozywotnia profesura i mafia profesoprska...
                      • senlect Dejta mi ociec ancug! 06.04.08, 22:34
                        Bo zapomnialem jak sie po polsku portki nazywajum...
                        Dalatata po tygodniowym pobycie w UK...
                        dalatata napisał: no brzmi, tyle ze w duzym stopniu zacowuje status
                        quo ktory jest niewydolny, a nie proponuje tego, jak by te
                        nieydolnosc usunac. bo ja uwazam ze system nie jest taki zly. tylko
                        niezwykle latwo go abjuzowac, ze sie tak wyraze po polsku.
                    • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:31
                      .5 Internacjonalizacja kształcenia

                      Tendencją ogólnoświatową jest organizowanie kształcenia na poziomie
                      wyższym tak, aby możliwa była mobilność studentów i doktorantów oraz
                      kadry akademickiej. Należy usunąć przeszkody formalne i zwyczajowe,
                      które taką mobilność utrudniają.

                      W szczególności należy:

                       uprościć procedury nostryfikacji dyplomów oraz uznawania
                      kwalifikacji (nie powinno się stosować procedury nostryfikacji w
                      przypadku kontynuacji kształcenia oraz zatrudniania w sektorze
                      szkolnictwa wyższego i nauki),

                       promować uznawanie umiejętności i kwalifikacji zdobytych poza
                      macierzystą uczelnią na wszystkich etapach kształcenia,

                       promować oferty edukacyjne w językach obcych i stwarzać przyjazne
                      warunki obcokrajowcom, którzy zdecydują się na studia w Polsce.

                      II.1 Model kariery akademickiej/naukowej

                      Ukształtowany przez lata model kariery akademickiej/naukowej wiedzie
                      przez stopnie naukowe doktora i doktora habilitowanego oraz tytuł
                      naukowy profesora. Od modelu tego odchodzi się w wielu krajach.
                      Celowe jest zatem rozważenie możliwości otwarcia równoległej ścieżki
                      awansu poprzez:

                       stopień naukowy doktora,

                       doświadczenie zawodowe (obowiązkowy staż podoktorski w innym
                      ośrodku akademickim lub badawczym),

                       konkurs,

                       co najmniej dwie oceny kwalifikacyjne,

                       uzyskanie prawa do wykładania (veniam legendi),

                       stanowisko profesora nadzwyczajnego,

                       stanowisko profesora zwyczajnego (po ocenie całokształtu dorobku
                      twórczego i edukacyjnego).

                      Ta nowa ścieżka awansu powinna być dostępna dla wszystkich, a
                      szczególnie osób podejmujących się kształcenia zawodowego na
                      poziomie wyższym. Na tych zasadach mogliby być zatrudniani
                      obcokrajowcy chcący podjąć pracę

                      w polskim szkolnictwie wyższym.

                      Stworzenie nowej ścieżki awansu akademickiego/naukowego wymagałoby
                      zmian w zakresie uprawnień naukowych. Wydaje się, że najprostszym
                      rozwiązaniem byłoby przyznanie uprawnień wynikających z posiadania
                      stopnia doktora habilitowanego osobom, które uzyskały veniam
                      legendi. Ponadto, można by przyznawać prawo do opiekowania się
                      doktorantami osobom, które zyskały pozytywne opinie w pierwszej
                      ocenie kwalifikacyjnej.

                    • senlect Re: powrót do normalności 06.04.08, 22:32
                      (...)
                      - uprościć procedury nostryfikacji dyplomów oraz uznawania
                      kwalifikacji (nie powinno się stosować procedury nostryfikacji w
                      przypadku kontynuacji kształcenia oraz zatrudniania w sektorze
                      szkolnictwa wyższego i nauki),
                      - promować uznawanie umiejętności i kwalifikacji zdobytych poza
                      macierzystą uczelnią na wszystkich etapach kształcenia,
                  • senlect Re: Lech Keller kontra rzeczywistość, 86 runda 06.04.08, 22:28
                    System niemiecki nie jest zadnym wzorem dla nikogo. Niemcy stracily
                    z jego powodu niegdys przodujaca role w nauce swiatowej na rzecz
                    mniej zbiurokratyzowanych anglosasow...
                • senlect Re: Lech Keller kontra rzeczywistość, 86 runda 06.04.08, 22:25
                  System niemiecki jest wciaz feudalno-biurokratyczny, skostnialy i
                  wymagajacy natychmiastowej reformy.

                  Od kilku lat trwają dyskusje na temat kariery akademickiej w
                  uniwersytetach i innych uczelniach. Pojawiają się coraz silniejsze
                  głosy rezygnacji z habilitacji. W sprawie kariery naukowej zabrała
                  głos Rada Naukowa, która wydała komunikat (22 stycznia 2001)
                  zawierający zalecenia dotyczące zmian struktury stanowisk
                  akademickich w uniwersytetach. Rada uznała, że obecna sytuacja, w
                  której wyróżniający się młodzi naukowcy nie decydują się na robienie
                  kariery akademickiej, wpływa negatywnie na poziom uniwersytetów i
                  ich wydajność. Rada zaleca m.in. zwiększenie atrakcyjności kariery
                  akademickiej przez wcześniejsze usamodzielnienie w pracy badawczej i
                  dydaktycznej, stworzenie warunków zapewniających wybór młodych
                  nauczycieli w sposób przejrzysty i zorientowany na konkurencję, aby
                  zapobiec zastojowi i promować mobilność oraz zagwarantowanie różnych
                  dróg dostępu do profesury uniwersyteckiej. Aby można było te cele
                  zrealizować, Rada wypowiada się za reformą struktury stanowisk
                  akademickich i dróg awansu młodych naukowców. Jej zdaniem, przewód
                  habilitacyjny nie przyczynia się do realizacji celów reformy,
                  dlatego też ocena przydatności kandydatów do pracy akademickiej
                  powinna być dokonywana w przyszłości za pomocą sposobów
                  zorientowanych na współzawodnictwo, przy równoczesnym, uznanym w
                  skali międzynarodowej, poziomie wymagań. Rada wypowiada się za tym,
                  aby ocenę przydatności na dane stanowisko przenieść na odpowiedni
                  sposób powoływania.

                  Do istotnych propozycji Rady Naukowej należy propozycja wprowadzenia
                  stanowiska profesorskiego na okres 5 lat, tzw. „profesora
                  rozwojowego” i zrównanie go w prawach korporacyjnych z pozostałymi
                  profesorami, włączając je do stanowisk podstawowej kadry w
                  poszczególnych dziedzinach. Warunkiem powołania na to stanowisko
                  byłyby: wyróżniający się doktorat, doświadczenie dydaktyczne i
                  dodatkowe osiągnięcia naukowe, o których zakresie decydowałaby
                  jednostka organizacyjna, uwzględniając własne potrzeby i profil.
                  Młody profesor powinien przynajmniej raz zmienić uczelnię. Np. przy
                  ubieganiu się o to stanowisko lub po upływie 5 lat. Osoby z zewnątrz
                  powołane na to stanowisko powinny uzyskać tenure po upływie 5 lat,
                  po pozytywnym postępowaniu opiniodawczym.

                  W ramach nowego modelu stanowisk uniwersyteckich zwiększyłoby się
                  strategiczne znaczenie doktoratu jako kluczowego warunku dostępu do
                  profesury. Po spełnieniu wszystkich wymagań, doktorat powinien być
                  kończony w ciągu 3 lat, a okres po doktoracie powinien posłużyć do
                  kształtowania profilu zainteresowań, przy czym czas jego trwania
                  także nie powinien przekraczać 3 lat.

                  W końcu 2001 r. Bundestag dokonał kolejnej nowelizacji ustawy
                  ramowej o szkolnictwie wyższym, wprowadzając do niej stanowisko
                  młodszego profesora. Zgodnie z ustawą, warunkiem niezbędnym
                  powołania na to stanowisko jest doktorat.

              • dalatata Re: Moj plan pozytywny naprawy polskiej nauki 06.04.08, 21:42
                po raz ostatni, bo pan nie lapie. juz panu wytlumaczylem dlaczego
                pisza PhD albo Habilitacja. nie ma zadnego odpowiednika.

                pan etnicznie nie jest ani gorszy ani lepszy. Pan nie ma dorobku,
                ktory by nawet w dzikich marzeniach mogl nadawac na profesure.

                tak, bardzo latwo jest krytykowac kogos kto nie tylko sie ujawnil,
                ale na dodatek ma gorzej niz mierny dorobek i na dodatek ma ego
                wielkosci ukladu slonecznego
                • senlect Re: Moj plan pozytywny naprawy polskiej nauki 06.04.08, 22:26
                  Jaka masz specjalnosc, tchorzliwy anonimie, ze porywasz sie na ocene
                  mego dorobku?
    • docentowski Walka z przeciwnikami zmian 07.04.08, 10:41
      Zajrzałam na ten wątek i widzę, że tu jest prowadzona dość dobrze
      zorganizowana kampania oszczerstw przeciwko każdemu, kto się ośmieli
      wystapic po stronie reform. Widać na tym forum, i to dość wyraźnie,
      niemalże jak na dłoni, że kasta profesorska jest zdecydowanie za
      utrzymaniem habilitacji, swych dożywotnich synekur, dotychczasowymi
      ustawianymi konkursami i za barierą w postaci bardzo skomplikowanej
      i nietransparentnej procedury nostryfikacyjnej, mającej na celu
      niedopuszczenie zagranicznych (czytaj "zachodnich") naukowców,
      szczegolnie tych polskiego pochodzenia, ale z zagranicznymi
      dyplomami, do pracy na polskich uczelniach. A każdy, kto na tym
      wątku ośmieli sie wystąpic za reformami, jest od razu obwoływany
      przez Panów Profesorów dalatate i adepta_itd nieukiem, zerem
      naukowym i nawet TW (tajmym współpracownikiem tzw. specsłużb
      PRLowskich). Typowe czarne PR. Tyle, że komu ono słuzy? Na pewno
      grupie trzymającej władzę na polskich uczelniach wyższych, ale też
      na pewno nie służy studentom i na pewno nie służy polskiej nauce,
      której wieszczę marną przyszłość, jeśli reformy obecnego rządu
      zostaną storpedowane przez ich przeciwników, wywodzących się głównie
      z kadry profesorskiej, która doktoraty i habilitacje robiła w dużej
      części za czasów PRLu, i posiada wciąż dożywotnie nominacje
      profesorskie od Gomułki, Gierka czy Jaruzelskiego.
      • ford.ka Re: Walka z przeciwnikami zmian 07.04.08, 11:31
        Powinien Pan zatem obejrzec wszystkie cztery watki dotyczace
        habilitacji, ktore tocza sie jednoczesnie, zamiast wyciagac wnioski
        z debaty nad dzialalnoscia naukowa Lecha Kellera i Jozefa Wieczorka,
        ktorzy objetoscia swoich wypowiedzi zdaja sie dominowac.
        Moje wrazenie jest takie, ze wszyscy chca zmian, tylko roznie widza
        ich kierunek. Obawiam sie tez, ze profesorowie mianowani przez
        Gomulke czy Gierka za bardzo nie potrafia i nie chca brac udzialy w
        debatach internetowych.
        Dosc jednak o Panu - to jakie Pan ma propozycje?
        • docentowski Propozycje NFA i P. Minister 07.04.08, 13:50
          Nie mam jakichs genialnych nowych pomysłów, więc przedstawię to z
          propozycji NFA i P. Minister, co mym zdaniem ma sens:
          -zniesienie habilitacji
          -zmiana całego systemu kariery naukowej
          -wprowadzenie stopnia certyfikowanego doktora z uprawnieniami
          promotorskimi (będzie go nadawała Centralna Komisja do spraw Stopni
          i Tytułów Naukowych)
          - całe postepowanie: recenzje, dorobek kandydata, zobiektywizowane
          kryteria, bedzie jawne
          - wszyscy naukowcy zatrudniani na terminowe kontrakty
          - dopiero profesor tytularny bedzie miał umowe bezterminowa, ale
          jego dorobek także bedzie systematycznie oceniany co 2 lata
          - stanowiska będą dostępne z konkursu
          - uczelnie beda miały obowiazek przekazywac informacje o konkursach
          do ministerstwa, które umieści je na swojej stronie internetowej
          - kryteria konkursów i ich wyniki maja być jawne, a naukowcy będą
          mieli jedno miejsce z informacjami o miejscach pracy w całej Polsce
          - uczelnie prywatne beda musiały zatrudniac odpowiednia liczbe
          doktorów z uprawnieniami promotorskimi
          - specjalny fundusz dofinansowujacy emerytury profesorów, którzy
          osiagneli 70 lat, przymusu przechodzenia na emeryture jednak nie
          bedzie
          - przeprowadzic reformę PAN
          - wprowadzic nowy, bardziej przejrzysty system przyznawania grantów
          naukowych
          - mediator akademicki,
          - obowiązek upubliczniania dorobku naukowego,
          - ograniczenie dwuetatowości,
          - oceny zewnętrzne (w tym międzynarodowe)
          - uznawanie stopni zagranicznych (zachodnich)
          - wymóg mobilności kadry
          - finansowanie badań poprzez granty w trybie konkursowym
          - obsadzanie stanowisk w drodze rzetelnego konkursu na podstawie
          osiągnięć a nie stopni i tytułów, obowiązek tablicy ogłoszeń
          (serwis) o konkursach
          - jawność dorobku naukowego i rezultatów grantów
          • adept_ltd Re: Propozycje NFA i P. Minister 07.04.08, 15:02
            Drogi Docentowski, gdybyś rzeczywiście przeczytał całą tę dyskusję - wtedy gdy
            była merytoryczna (a nie wtedy, kiedy zgłaszał się mgr Lech K. - który rozpoczął
            swoją działalność od inwektyw, łatwo sprawdzić), to wiedziałbyś, że ja - jako
            37-letni prof. ndzw., z jawnym w necie dorobkiem - jestem za reformą, w sumie w
            takim kształcie, jak podałeś, ale bez zniesienia hab. (po co wprowadzać śmieszny
            tytuł cert.). I dobrze wiem, co mówią, znając perspektywę kilku uczelni (tak,
            tak należę do mocno mobilnej kadry w RP), wiem, czym by się to skończyło,
            rządami takich ludzi, jak większość mojego instytutu - doktorów z lat 70. i 80.
            Hm, zastanawia mnie, dlaczego w swoim projekcie nie uwzględniłeś nostryfikacji
            dyplomu Lecha K.?
            Proponuję odróżnić ten przypadek od reszty, gdyż mamy do czynienia z osobą
            niewiele rozumiejącą z rzeczywistości (co nie dyskwalifikuje rzeczywistości...)
            i nie tworzyć z niego podstawy reformy nauki w Polsce.
            Podobnie proponuję odróżnić złe własne doświadczenia (ja też czekałem 2 lata od
            złożenia książki na kolokwium) i ewentualnie różne patologie procesu od jego
            istoty. Jak popsuje się nam żarówka, nie wyrzucamy całej instalacji i nie
            przechodzimy na świece, że posłużę się takim to przykładem.
        • adept_ltd Re: Walka z przeciwnikami zmian 07.04.08, 16:54
          Fordzie Ka, myślę, że pojawiło się w nowym wcieleniu to, co wczoraj zdawało się
          wyegzorcyzmowane...
          ;-)
          • nfao5 Apage Satanas! 07.04.08, 18:15
            To do domorosłych egzorcystów forumowych.
            • dalatata Re: Apage Satanas! 07.04.08, 18:28
              to tez bedziemy regulowac i ujawniac?:-)

              nfao5 napisał:

              > To do domorosłych egzorcystów forumowych.
              • nfao5 Re: Apage Satanas! 23.04.08, 00:51
                ???
            • adept_ltd Re: Apage Satanas! 07.04.08, 18:39
              a co Kolega (Koleżanka?) domorosły łacinnik (iczka) ma, że tak powiem, głębiej
              na myśli???
              • nfao5 Re: Apage Satanas! 07.04.08, 19:06
                Jak to co? Satanistów, moja pani, satanistów. Co tylko włączę
                Telewizję Trwam (innej nie oglądam bo tam, moja pani, same
                pornografie), to tam O. Rydzyk przestrzega przed tymi tam
                satanistami, a co tylko posłucham Radia Maryja, to to samo (innego
                radia nie słucham bo bezbożne i ksiądz proboszcz przestrzegał, aby
                Katolicy słuchali tylko Radia Maryja).
              • adept_ltd Re: Apage Satanas! 07.04.08, 19:16
                tak myślałem, że głębiej nic... kolejny, co pomylił forum - urojenia to raczej
                nie w tym dziale, szczęść Boże!
                P.S. Wyjaśniam - na myśli dotyczyło wątku podejmowanego na tym forum w związku z
                postulowaną reformą systemu nauki (pewnie trochę zbyt wiele trudnych słów, ale
                inaczej się nie da).
                • nfao5 Re: Apage Satanas! 07.04.08, 19:53
                  A to ja przepraszam. Myślałem, ze wciąż można zrobić na polskich
                  uniwersytetach habilitację z teologii matematycznej (temat: ilu
                  Diabłów może swobodnie zatańczyć kankana na łebku szpilki?). Ale
                  widzę, że zostaje mi tylko Academia Rydzykiana Toruniensis.
                  • adept_ltd Re: Apage Satanas! 07.04.08, 20:00
                    aniołów, aniołów... erudycja szwankuje
                    a mówiąc serio (?) jak się pisze w Polsce takie habilitacje, to piszcie sobie,
                    dlaczego chcecie je znieść? przecież każdy przygłup to napisze, prawda?
                    • nfao5 Re: Apage Satanas! 07.04.08, 20:31
                      Znów przepraszam, ale o aniołach to już chyba Św. Tomasz napisał
                      dysertację (tytuł "cuś" jak Summa Teleologica czy Teologiae), a
                      więc zostały mi tylko Diabły. Problem w tym, że nie mam chwilowo
                      doktoratu ze Św. Teologii. Czy ktoś wie, gdzie można takowy tanio i
                      szybko kupić? Budżet mam około tysiąca euro, więc nastawiam się
                      raczej na jakiś mały a biedny wydział teologiczny, może być
                      gdziekolwiek na świecie, byle był Rzymsko-Katolicki. Temat
                      dysertacyi obojętny, byle dyplom był autentyczny i najlepiej jak
                      uznawany w Najjaśniejszej RzPlitej. Oferty proszę na nfao5@yahoo.pl.
                      Z góry dziekuje i Bóg zapłac.
    • khmara ! 07.04.08, 21:19
      Ale zasmieciliscie ten watek!
      • nfao5 Re: ! 07.04.08, 21:23
        Czym? Może Teologią Święta, bezbożniku? Apage Satanas!
        khmara napisał: Ale zasmieciliscie ten watek!
      • dalatata Re: ! 07.04.08, 21:34
        czy ja wiem. chyba po raz pierwszy Kagano mrzorba senlect i
        docentowski wymiekl. i moze to bedzie nauczka dla niego zeby
        przestal uprawiac dywersje na kazdym watku akademickim. a jesli nie,
        to posypuje glowe popiolem.

        khmara napisał:

        > Ale zasmieciliscie ten watek!
        • nfao5 Re: ! 07.04.08, 21:38
          Ma Pan rację. Ojciec Rydzyk to samo mi mówi, że teraz wszędzie to,
          panie, same dywersanty, nawet na jego Akademię w Toruniu chcieli się
          dostać, ale im rogi spod czapek wystawały i mieli tyż klopoty z
          ogonami. Pan Bóg z Tobą Dala Tato! A dywersantom mówimy precz!
          • dalatata Re: ! 07.04.08, 21:45
            to tez pan panie Lechu? nie zauwazylem tego malego 'o'....jest pan
            nieustannym zrodlem mojego dobrego humoru....


            nfao5 napisał:

            > Ma Pan rację. Ojciec Rydzyk to samo mi mówi, że teraz wszędzie to,
            > panie, same dywersanty, nawet na jego Akademię w Toruniu chcieli
            się
            > dostać, ale im rogi spod czapek wystawały i mieli tyż klopoty z
            > ogonami. Pan Bóg z Tobą Dala Tato! A dywersantom mówimy precz!
            • adept_ltd Re: ! 07.04.08, 22:13
              hm, no jak naśmieciliśmy to i posprzątamy, choć, podobnie jak Dalatata, mam
              nadzieję, że posprzątaliśmy.
              Z drugiej strony - hm gada wieloma językami, bez egzorcyzmów nie obędzie się...
              • nfao5 Re: ! 07.04.08, 22:37
                Jam jest Belzebub, zas imię moje to Lucyfer, a znają mnie jako
                Rokitę... Nie na mnie egzorcyzmy, bo nie dały mi rady ateizmy ani
                komunizmy!
            • nfao5 Re: ! 07.04.08, 22:43
              To "o" jest może i małe, ale to jest zdecydowanie "o" a nie "0"
              ani "O"... To jest skrót od "Nowohucka Fabryka Automatów Optycznych
              Sp. z o. o. im. Marszałka Rydza-Śmiglego w stanie likwidacji". A
              numer 5 oznacza, że jest ona już po raz piąty likwidowana. Wszelakie
              podobieństwo z Niezależnym Forum Akademickim jest zaś całkowicie
              niezamierzone i przypadkowe.
          • mrzorba Czego potrzebuje nauka w Polsce? 08.06.08, 09:57
            1. Polska nauka potrzebuje nie więcej pieniędzy a mniej. Przede
            wszystkim należy obniżyć pensje profesorom, rektorom i dziekanom
            tych uczelni państwowych, które osiągają wyniki poniżej średniej
            krajowej, oraz ogólnie zmniejszyć ilość profesorów a na ich miejsce
            przyjąć asystentów i adiunktów, czyli tych, którzy naprawdę prowadzą
            badania naukowe.
            2. Drakońska kuracja w polskiej nauce polegać powinna głównie na
            zlikwidowaniu takich feudalno-bolszewicko-bizantyjskich instytucji
            jak: PAN, habilitacje i dożywotnie, belwederskie profesury.
            3. Studenci powinni w olbrzymiej większości studiować na prywatnych
            uczelniach. Każdy student zdający egzaminy powinien otrzymać
            pożyczkę od rządu na pokrycie czesnego i kosztów życia. Podobnie jak
            australijskie HECS, pożyczka ta była by spłacana przy pomocy systemu
            podatkowego od chwili, gdy absolwent przekroczy średnie krajowe
            wynagrodzenie.
            4. Powinno także nastąpić pełne otwarcie instytucji naukowych w
            krajach-członkach UE dla zagranicznych naukowców, co oznaczać musi
            radykalne uproszczenie procedury nostryfikacyjnej, która to
            procedura powinna być odebrana uczelniom, które utrudniając
            nostryfikację, blokują przypływ do Polski naukowców (w tym osób
            polskiego pochodzenia) z kwalifikacjami zdobytymi na najlepszych
            zachodnich uczelniach (szczególnie dotyczy to osób z kwalifikacjami
            uzyskanymi w USA, Australii, Kanadzie, Nowej Zelandii i RPA).
            5. Konieczna jest także znaczna liberalizacja przepisów w celu
            zwiększenia wewnątrz-krajowej i wewnątrz-unijnej mobilności kadry
            naukowej zarówno pionowej (awanse) jak i poziomej (zmiana uczelni).
            6. Niezbędna jest również prywatyzacja około 90% ilości państwowych
            uczelni, to jest praktycznie wszystkich poza czołowymi
            uniwersytetami w głównych ośrodkach akademickich kraju, takich jak
            Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź, Lublin, Toruń, Gdańsk,
            Katowice i Szczecin. Najlepsze politechniki (Warszawska, AGH,
            Gliwicka, Wrocławska i może jeszcze kilka jeszcze innych) oraz SGH i
            SGGW powinny być półprywatne, to znaczy, że państwo powinno
            finansować na nich tylko tzw. badania podstawowe, a reszta
            państwowych wyższych uczelni (poza artystycznymi i wojskowymi)
            powinna być zamknięta bądź sprywatyzowana, aby nie obciążać ponad
            miarę podatników. Przykładowo: w Polsce widzę miejsce na góra 3-4
            DOBRE wydziały filozofii, 5-6 DOBRYCH politechnik i góra 10 DOBRYCH
            wyższych szkol pedagogicznych (wliczając w to wydziały pedagogiki na
            uniwersytetach). Reszta uczelni (poza wspomnianymi artystycznymi i
            wojskowymi) może i powinna być prywatna.
            • mrzorba 750 08.06.08, 10:41
              Calkiem szybko! :)
    • nfao5 Habilitacji - NIE (z NFA) 08.04.08, 15:48
      Elity z defincji sa konserwatywne, bowiem bronia status quo, czyli
      stanu swego posiadania. Stad co pewien czas potrzebna jest rewolucja
      kulturalna, aby odnowic elity. Inaczej nawet najpotezniejsze
      imperium sie zalamuje (vide Rzym, Bizancjum, Cesarstwo Chinskie,
      Rosja Carska, Polska Szlachecka, ZSRR a dzis tez i USA)... A polska
      nauka potrzebuje rewolucji kulturalnej dosc pilnie. Alternatywa jest
      jej calkowita marginalizacja w skali Europy i Swiata, zejscie na
      poziom Albanii czy nawet Burkina Faso... Poza tym jesli ktos mysli,
      to nie moze byc ani konserwatysta (nauka to rozwoj a nie zastoj) ani
      liberalem (liberalizm naturalnie prowadzi do anarchii)...
      • pr0fes0r Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 08.04.08, 16:06
        Moment, skoro USA się właśnie załamuje, jaki jest cel wprowadzania w Polsce
        amerykańskiego systemu kariery akademickiej - sabotaż?
        • nfao5 Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 08.04.08, 17:00
          Zalamuje sie gospodarka USA, w perspektywie tez sila militarna tegoz
          mocarstwa, ale to nie znaczy, ze caly anglosaski system szkolnictwa
          wyzszego jest zly. Nie ma juz dawno Imperium Brytyjskiego, ale
          Oxbridge ma sie bardzo dobrze. Podobnie system francuskich
          ekskluzywnych École Normale Supérieure
          (en.wikipedia.org/wiki/%C3%89cole_Normale_Sup%C3%A9rieure) ma
          sie tez doskonale pomimo iz po Imperium Francuskim zostaly dzis
          tylko zalosne resztki...
          • nfao5 Polskie "elyty" jenetelektu... :( 08.04.08, 17:10
            Tylko elity mlodych mocarstw sa postepowe. Pozniej, o czym pisal np.
            V. Pareto, staja sie one konserwatywne, i to oznacza poczatek ich
            konca. Naukowcy POWINNI nalezec do elit. Sa oni naturalna elita
            intelektualna. Tyle, ze zabory, dyktatura ciemnych sanacyjnych
            pulkownikow typu Kostki-Biernackiego, a pozniej
            dyktatura "towarzyszy" z PZPR i na koniec "swiatle" rzady noblisty i
            dr h.c. Walesy, mgr Kwasniewskiego i dr dr (czesciowo hab.)
            Kaczynskich nie sprzyjaly wytworzenia sie prawdziwych elit, gdyz
            preferowaly one, i wciaz preferuja, "miernych ale wiernych"... :(
            • nfao5 600 08.04.08, 17:16
              no txt
              • pr0fes0r Re: 600 08.04.08, 17:58
                O, pan kagan/zorba/senlect/[wpiszdowolnegonicka] w nowym wcieleniu, jak widzę.
                • nfao5 Re: 600 :) 08.04.08, 18:03
                  Gorąco witam nowe wcielenie (alter ego?) dalataty vel (u know
                  who)... :)
                  • nfao5 Dyskusja przeniosla sie na NFA 09.04.08, 12:50
                    www.nfa.alfadent.pl/comment.php?what=news&id=5673
                    • chilly Re: Dyskusja przeniosla sie na NFA 09.04.08, 17:41
                      Aż tyle wpisów, aby tylko przenieść dyskusję na swoje (jedynie
                      słuszne) forum?
                      • pr0fes0r Re: Dyskusja przeniosla sie na NFA 09.04.08, 18:52
                        To jest panie dzieju ten pluraliz czy jak się ten pieroński wynalazek nazywa... :P.
                        • nfao5 Re: Dyskusja przeniosla sie na NFA 09.04.08, 21:15
                          Ma Pan chyba na mysli ten caly Internat, co to w nim mlodzi przy
                          piwie pornografie rozne ogladaja...
                      • nfao5 Re: Dyskusja przeniosla sie na NFA 09.04.08, 21:16
                        Nie moja wina, ze mnie obwolano sloneczkiem narodow.
                        J. Wissarionowitch
              • chilly O rany! 10.04.08, 16:48
                Człowiek gada sam z sobą.
                • nfao5 Jezus Maria! 10.04.08, 17:29
                  nfao5=khmara
                  • nfao5 Rewolucja kulturalna 11.04.08, 11:47
                    Ma ten termin rozne znaczenia. Pan prof. dozywotni belwederski, dr
                    hab. Khmara, jako straszny mieszczanin z wiersza Tuwima, widzi
                    wszystko osobno, i nie widzi tez roznicy miedzy szerszym pojeciem,
                    jakim jest "rewolucja kulturalna", a jej szczegolnym przypadkiem
                    (jednym z wielu), jakim jest "CHINSKA rewolucja kulturalna za czasow
                    Przwodniczacego Mao". Przeciez rewolucję kulturalną (w szerszym
                    znaczeniu tego slowa) przechodzilismy w Polsce ostatnio conajmniej
                    dwa razy: w latach 1944-1949 i po roku 1989. Nieszczesciem jest, ze
                    tacy ludzie jak Khmara porobili w Polsce doktoraty i habilitacje,
                    dostali dozywotnie, belwederskie profesury i nie tylko, ze zle
                    ksztalca studentow, to na dodatek torpeduja wszelakie proby reform,
                    atakujac unfair i ad personam tych, ktorzy chca uzdrowic te jakze
                    chora polska nauke... :(
                    • khmara Re: Rewolucja kulturalna 11.04.08, 15:07
                      nfao5 napisał:

                      > Ma ten termin rozne znaczenia. Pan prof. dozywotni belwederski, dr
                      > hab. Khmara, jako straszny mieszczanin z wiersza Tuwima, widzi
                      > wszystko osobno, i nie widzi tez roznicy miedzy szerszym pojeciem,
                      > jakim jest "rewolucja kulturalna", a jej szczegolnym przypadkiem
                      > (jednym z wielu), jakim jest "CHINSKA rewolucja kulturalna za czasow
                      > Przwodniczacego Mao".

                      Zaiste, roznica niczym miedzy "rewolucja pazdziernikowa" a "wielka
                      socjalistyczna rewolucja pazdziernikowa".
                      • nfao5 Re: Rewolucja kulturalna 11.04.08, 15:53
                        Nie bylo w realu zadnej "Wielkiej Rewolucji Pazdziernikowej", a
                        tylko bolszewicki pucz, i zdaje sie, ze nawet nie w pazdzierniku...
                        Pan prof. Khmara wciaz powtarza to, co go nauczyli na WUML... :(
                        • khmara Re: Rewolucja kulturalna 11.04.08, 16:00
                          nfao5 napisał:

                          > Nie bylo w realu zadnej "Wielkiej Rewolucji Pazdziernikowej", a
                          > tylko bolszewicki pucz, i zdaje sie, ze nawet nie w pazdzierniku...
                          > Pan prof. Khmara wciaz powtarza to, co go nauczyli na WUML... :(

                          Pan myli rzeczywistosc z przypisana jej nazwa.
                          • nfao5 Re: Rewolucja kulturalna 11.04.08, 16:12
                            Ja? Ja wyraznie nazwalem pucz-puczem...
                            pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_pa%C5%BAdziernikowa
                            Rewolucja październikowa – przejęcie przez partię bolszewików władzy
                            w Rosji rozpoczęte w Piotrogrodzie w nocy z 6 na 7 listopada 1917
                            roku (według obowiązującego wtedy w Rosji kalendarza juliańskiego
                            był to 24 i 25 października – stąd nazwa).

                            Przewrót [edytuj]
                            6 listopada Rząd Tymczasowy zadecydował w konsekwencji o zamknięciu
                            bolszewickich gazet oraz wymianie oddziałów garnizonu stolicy, lecz
                            to tylko przyspieszyło wybuch powstania. O jego dacie przesądził
                            ostatecznie termin II Wszechzwiązkowego Zjazdu Rad, który miał
                            rozpocząć obrady 8 listopada i który Lenin chciał postawić przed
                            faktem dokonanym przejęcia władzy przez bolszewików. Oddziały
                            Gwardii Czerwonej oraz popierający ich marynarze i żołnierze na
                            rozkaz Komitetu Wojskowo-Rewolucyjnego Rady Piotrogrodzkiej bez
                            oporu zajęli strategiczne punkty stolicy Rosji zaczynając od central
                            telefonicznych, budynku Poczty Głównej i telegrafu i mostów na
                            Newie. Odbyło się to najczęściej przez prostą zmianę posterunków.
                            [16] 7 listopada (25 października) cały Piotrogród (Petersburg)
                            (oprócz siedziby rządu – Pałacu Zimowego) był w rękach bolszewików.
                            Przewrót odbył się prawie niepostrzeżenie - toczyło się normalne
                            życie miasta - jeździły tramwaje, czynne były kina, restauracje,
                            odbywały się koncerty i występy baletowe.[17] Pałac Zimowy został
                            zajęty dopiero 8 listopada (26 października) o godz. 2.10.[18]
                            Kiereński uciekł ze stolicy, próbując nieskutecznie odwołać się do
                            pomocy wojska, a obradujący właśnie II Zjazd Rad Delegatów
                            Robotniczych i Żołnierskich ogłosił po przemówieniu Lenina przejęcie
                            władzy przez "Tymczasowy rząd robotniczo-chłopski – Radę Komisarzy
                            Ludowych"[19] , której przewodniczącym został przywódca bolszewików –
                            Lenin. Oznaczało to faktyczne zakończenie okresu dwuwładzy w Rosji
                            i przejęcie pełni władzy przez partię bolszewików za fasadą władzy
                            rad.

                            W całej Rosji władzę objęły formalnie komitety rewolucyjne oraz rady
                            delegatów robotniczych, żołnierskich i chłopskich - faktycznie
                            zorganizowana kadrowa partia bolszewików. Zjazd uchwalił
                            przygotowane przez Lenina "dekret o pokoju" (proponujący walczącym
                            stronom natychmiastowe rozmowy pokojowe) oraz "dekret o ziemi"
                            (przewidujący konfiskatę ziemi obszarniczej oraz jej "socjalizację"
                            i rozdzielenie między chłopów). Wkrótce nowe władze zaczęły
                            kontrolować większość miast Rosji. Głównodowodzącym został
                            bolszewik – chorąży Nikołaj Krylenko (późniejszy sowiecki prokurator
                            generalny), po zamordowaniu przez bojówkę pod swoim dowództwem 3
                            grudnia 1917 r. w kwaterze Naczelnego Dowództwa (Stawka) w Mohylewie
                            swego poprzednika - generała Nikołaja Duchonina. Dotychczasowa armia
                            rosyjska ulegała tymczasem całkowitej demoralizacji i rozpadała się.


                            • chilly Re: Rewolucja kulturalna 12.04.08, 10:33
                              I tak to najbardziej nawet sensowna dysksuja umiera przez nachalność
                              dwóch osób zasypujących wątek swoimi wpisami. Nie dość, że nie na
                              temat, to jeszcze w proporcji 5:1 dla nfa (Wieczorek? Keller?)
                              kontra reszta świata. Z czego ci panowie żyją, kiedy pracują?
                              • nfao5 Re: Rewolucja kulturalna 12.04.08, 11:59
                                Prawdziwa dyskusja zamiera, jak schodzi na poziom atakow ad
                                personam... :(
                              • pr0fes0r Re: Rewolucja kulturalna 12.04.08, 19:40
                                Jednej osoby, panie chilly. Jednej osoby.
                                • nfao5 Re: Rewolucja kulturalna 12.04.08, 21:02
                                  Jako dzentelmen zyje z kapitalu, czyli pracy innych ludzi. Niestety,
                                  ale nie moja to wina, ze mamy kapitalizm...
                                  • chilly Re: Rewolucja kulturalna 12.04.08, 21:35
                                    Juz sporo osób w Polsce. żyje "z kapitalizmu". Ciekawe jednak, dlaczego mało kto
                                    jest z tego dumny, czy tez przyznaje sie do winy. No, może Leszek B. Ale on, jak
                                    wiadomo, musi odejść.
                                    • nfao5 Re: Rewolucja kulturalna 12.04.08, 21:43
                                      Ja sie nie wstydze, ze zyje w kapitalizmie z kapitalu. Oczywiscie,
                                      jako socjalista- marksista zdaje sobie sprawe, ze nie jest to
                                      etycznie (moralnie) calkiem OK, ale tez nie jestem za obaleniem
                                      kapitalizmu sila, bowiem wiem, czym sie takie proby skonczyly. Wiec
                                      na razie czekam, az sie kapitalizm sam zniszczy. Ja sobie dam rade w
                                      kazdym ustroju. Jestem dyplomowanym elektrykiem, znam sie na
                                      hydraulice, mechanice samochodowej, blacharce, elektryce i
                                      ogrodnictwie, nie mowiac juz o ekonomii, wiec mi zmiana ustroju jest
                                      obojetna... Przezylbym nawet Polpotyzm, jako iz potrafie uprawiac
                                      role... Ciekawe, ilu polskich prof. dr hab. (lacznie z prof. od
                                      rolnictwa) by przezylo Polpotyzm...
                      • nfao5 Plan pozytywny urynkowienia wzszego szkolnictwa 11.04.08, 15:54
                        1. Kazdy moze zalozyc wyzsza uczlenie i kazdy moze na niej uczyc,
                        oraz kazdy moze byc rektorem, ale dyplomy beda tylko uczelniane.
                        2. Jesli ktos chce miec dyplom panstwowy, to musi zdac panstwowy
                        egzamin, oceniany miedzynarodowo (conajmniej 50% egzaminu w j,.
                        obcym typu angielski, niemiecki, francuski, hiszpanski, rosyjski,
                        chinski czy japonski - podobnie jak egzaminy unijne).
                        3. Dyplomy dobrych uczelni beda i tak uznawane de facto przez
                        pracodawcow, wiec dobre uczelnie nie maja sie czego obawiac.
                        4. Doktoraty musza byc (poza polonistyka) pisane w jezyku obcym i
                        oceniane conajmniej w 50% za granica, stad beda na poziomie obecnych
                        anglosaskich PhD.
                        5. Zniesienie dozywotnich, belwederskich profesur, habilitacji,
                        certyfikacji itp.
                        6. Doktorat (PhD) jako jedyna wymagana licencja do samodzielnego
                        prowadzenia badan naukowych.
                        7. Nostryfikacja tylko dyplomow z krajow "postkomunistycznych" i III
                        Swiata, ale za wyjatkiem czolowych uczelni (Uniwersytet Karola w
                        Pradze, Lomonosowa w Moskwie itp.).
                        8. Automatyczne uznanie dyplomow uczelni z pierwszej 500 listy TES,
                        rankingu Webometric i rankingu "sznaghajskiego".
                        9. Otwarte, transparentne konkursy na kazde naukowe i dydaktyczne
                        stanowisko na panstwowej uczelni, oglaszane centralnie na internecie
                        i z procedura odwolawcza i na koniec:
                        10. Wprowadzenie jako prawa Europejskiej karty Naukowca, lacznie z
                        jej przepisami odnosnie rekrutacji i zatrudniania naukowcow.
                        • hiszpanski.online Re: Plan pozytywny urynkowienia wzszego szkolnict 06.07.11, 15:37
                          Hiszpanski.

                          Prowadź normalną rozmowę z “Native speaker”.
                          Przygotuj się do rozmowy o pracę, wakacje.
                          Poziom podstawowy, zaawansowany, wymowa.
                          6 lat doświadczenia w Polsce.
                          Lekcje sa indywidualne.
                          Kto pierwszy, ten lepszy.

                          hiszpanski.online@gmail com
                          Oto moj Skype: hiszpanski.online
                  • nfao5 nfa05 a nfao5 11.04.08, 11:50
                    Roznicy nie zauwzaja tylko funkcjonalni analfabeci z tytulami
                    profesora belwederskiego i doktora habilitowanego. To jeszcze jeden
                    argument za zniesieniem tytulow profesora belwederskiego i doktora
                    habilitowanego...
                  • nfao5 Polsie uczelnie produkuja bezrobotnych 11.04.08, 11:55
                    Poniewaz polskie wyzsze uczelnie opanowane sa przez osoby, ktore
                    sa "unemployable" (niezatrudnialne) w konkurencyjnym, prywatnym
                    sektorze, czyli przez mafie postPRLowskich i postSolidarnosciowych
                    prof. zw. belw. dr hab., to tez z definicji musza one produkowac
                    bezrobotnych: osoby "unemployable", czyli niezatrudnialne...
                    sedno problemu - 2008-04-11 10:57:49
                    Polecam dzisiejszy (?) Dziennik "Polskie uczelnie produkują
                    bezrobotnych" - informacja z onetu: biznes.onet.pl/0,1727849,wiado
                    mosci.html -----------------
      • khmara Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 09.04.08, 21:01
        nfao5 napisał:

        > Elity z defincji sa konserwatywne, bowiem bronia status quo, czyli
        > stanu swego posiadania. Stad co pewien czas potrzebna jest rewolucja
        > kulturalna, aby odnowic elity.

        I nikt nie zdawal sobie z tego sprawy lepiej niz Pol Pot.

        Kompromituje Pan NFA i wszystkich ludzi, ktorzy zaangazowali sie w reforme
        postsowieckiego systemu organizacyjnego szkolnictwa wyzszego i nauki w Polsce.
        • nfao5 Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 09.04.08, 21:14
          Chyba zadaje Pan sobie sprawe, ze Pol Pot doszsedl do wladzy dzieki
          CIA, ktora obalila prochinskiego "czerwonego" ksiecia Norodoma
          Sihanouka, i ze choc pozniej wietnamscy komunisci obalili Pol Pota,
          to USA wciaz unawaly, na zlosc Wietnamczykom, krwawy rezym Pol Pota?
          • nfao5 Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 09.04.08, 21:26
            "After the Khmer Rouge were driven from power by the Vietnamese in
            1979, the United States and other Western powers refused to allow
            the Vietnamese-backed Cambodian government to take the seat of
            Cambodia at the United Nations. The seat, by default, remained in
            the hands of the Khmer Rouge. These countries considered that
            however negative allowing the Khmer Rouge to hold on to the seat
            was, recognizing Vietnam's occupation of Cambodia was worse. Also,
            representatives of these countries argued that both claimants to the
            seat were Khmer Rouge governments, due to the fact that Vietnam's
            Cambodian government was formed from ex-Khmer Rouge cadres.
            (WIKIPEDIA)"
            • khmara Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 09.04.08, 21:41
              Nie ma to najmniejszego zwiazku z tematem mojej wypowiedzi.
              • nfao5 Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 09.04.08, 21:56
                Wszystko jest powiazane ze wszystkim (Lenin).
                Kazdy jest powiazany z kazdym (Dzierzynski).
                • khmara Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 09.04.08, 22:00
                  nfao5 napisał:

                  > Wszystko jest powiazane ze wszystkim (Lenin).
                  > Kazdy jest powiazany z kazdym (Dzierzynski).

                  Brawo, Panie Keller!
                  • nfao5 Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 09.04.08, 22:03
                    ;)
          • nfao5 Re: Habilitacji - NIE (z NFA) 09.04.08, 21:55
            Chyba zadaje Pan sobie sprawe, ze Pol Pot doszedl do wladzy dzieki
            CIA, ktora pomogal obalic prochinskiego "czerwonego" ksiecia
            Norodoma Sihanouka, i ze choc pozniej wietnamscy komunisci obalili
            Pol Pota, to USA wciaz unawaly, na zlosc Wietnamczykom, krwawy rezym
            Pol Pota?
            "After the Khmer Rouge were driven from power by the Vietnamese in
            1979, the United States and other Western powers refused to allow
            the Vietnamese-backed Cambodian government to take the seat of
            Cambodia at the United Nations. The seat, by default, remained in
            the hands of the Khmer Rouge. These countries considered that
            however negative allowing the Khmer Rouge to hold on to the seat
            was, recognizing Vietnam's occupation of Cambodia was worse. Also,
            representatives of these countries argued that both claimants to the
            seat were Khmer Rouge governments, due to the fact that Vietnam's
            Cambodian government was formed from ex-Khmer Rouge cadres.
            en.wikipedia.org/wiki/Pol_Pot
Pełna wersja