Dodaj do ulubionych

troche optymistyczny artykuł, ale...

26.03.09, 14:19
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6429022,Polskie_nastolatki_pija_i_pala__ale_mniej_niz_rowiesnicy.html


Te dopalacze szczególnie w świetle trudnych egzaminów do zdania, są
bardzo niepokojące. Trzeba tłumaczyć, tłumaczyć i tłumaczyć.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: troche optymistyczny artykuł, ale... 26.03.09, 14:47
      No tak.
      Tyle, ze ja w ogole mam watpliwości, co do wartości tak
      przeprowadzanych ankiet. 2/3 przyznało się, ze piło alkohol choc raz
      w życiu. Mój syn też pił - na Sylwestra dajemy mu lampke szampana.
      Co z tego wynika - nic, absolutnie nic... Czy to jest niepokojace?
      Dla badaczy tak - dla mnie wrecz przeciwnie. Rozumiem,że idealna dla
      nich jest sytuacja, kiedy w domu do 18- roku życia mlody człowiek
      nie dostaje ani kropli alkoholu, a potem może sobie pić. Tylko nikt
      go nie nauczył, jak pić kulturalnie.
      Jako rodzic mam nauczyć dziecka wielu rzeczy - a kulturalne picie
      jest IMO jedną z nich. Uwazam też, ze nastolatek powinien znać smak
      alkoholu, aby nie zostać podstępnie upity, a starszy nastolatek,
      powinien wiedzieć, zanim zacznie pić z kolegami, jak reaguje na
      alkohol.
      Młodzież powinna być uczona, jak i kiedy się pije, a nie
      przekonywana, co jest zajęciem beznadziejnym, ze do 18 roku życia ma
      nie sprobowac ani kropli.
      Boję się tego, tym bardziej, ze jednoczesne tlumaczenie, z takim
      samym natężeniem, ze nie wolno nigdy, pod zadnym pozorem ćpać i że
      nie wolno nigdy, pod zadnym pozorem pić - raczej przekona młodzież -
      pijącą jak widać - ze narkotyki to tez nic takiego.
      • agatka_s Re: troche optymistyczny artykuł, ale... 26.03.09, 15:12
        Prawie sie zgadzam

        Alkohol-zgoda ze alkoholu nalezy sie nauczyc pic-kulturalnie, w
        odpowiednich ilosciach, stosownie do okazji. Mozna pic alkohol w
        niewielkich ilosciach i po pierwsze nie szkodzic sobie, a po drugie
        nie wpasc ani w nalog, ani inne problemy (choc jak wiadomo mozna tez
        i inaczej). W lampce szampana, ani nawet w szklance piwa wypitej
        przez nastolatka, z jakiejs okazji (albo nawet skrajnie bo nic
        innego nie bylo do picia) nie doszukiwalabym sie jakiejs tragedii,
        choc oczywiscie powinnno to byc "od wielkiego dzwonu" a nie normalka.

        Z innymi uzywkami sprawa jest troche inna. I papierosy i narkotyki
        i leki, nawet w malych symbolicznych dawkach nie sa dla czlowieka
        dobre, a juz szczegolnie dla mlodego organizmu. Nie mozna mowic
        o "kulturalnym zazywaniu narkotykow" (choc niektorzy twierdza ze
        mozna), ani o wspolnym z rodzicami paleniu papierosow (nawet jak
        rodzic pali, to jednak powinien dziecku uswiadamiac ze palenie jest
        zle, choc on sam niestety przed tym zlem nie umial sie ustrzec).
        Oczywiscie rodzice nie powinni "truc" jakie to czy owo jest
        szkodliwe, ale ogolnie nie powinno byc akceptacji na zadne uzywki w
        domu.

        Ja sama zapowiedzialam synowi ze jak go najdzie ochota na
        sprobowanie papierosa to ma to zrobic w domu ze mna-jak juz
        rzeczywiscie bedzie chcial. Glownie chodzi mi o to aby gdzies nie
        zemdlal np po wypaleniu 3 papierosow naraz. ale pozwole raz
        sprobowac i tyle, na wiecej nigdy bym sie nie zgodzila.

        Narkotyki-my mamy w rodzinie historie nastolatka ktory raz
        sprobowal "klej" (mial jakies 14 lat i chcial poeksperymentowac) i
        zginal-moj brat cioteczny mial astme i niestety taki to dalo
        rezultat. Dlatego ja jestem absolutnym przeciwnikiem narkotykow,
        lekow czy innych dopalaczy, bo poprostu wiem ze nawet ten jeden raz
        moze sie zakonczyc tragicznie. Mam nadzieje ze ta nasza rodzinna
        historia jest dla mojego syna wystarczajacym ostrzezeniem.
        • verdana Re: troche optymistyczny artykuł, ale... 26.03.09, 15:41
          No to sie zgadzasz całkiem, nie prawie.
          Ine uzywki sa zakazane całkowicie i jednoznacznie. Z tym, ze jestem
          w stanie zaakceptować, ze moja corka potrafi zapalić na imprezie
          papierosa - raz na pół roku przeciętnie:-), a jesli chodzi o
          narkotyki to uznaję tylko opcję zerową. No i gdyby ktoreś zaczęło
          palić, to bylabym zmartwiona, ale nie zrozpaczone - gdyby zaczęło
          brać - to inna sprawa.
          Leki sa dobre, o ile sa potrzebne - ale rozumiem,że chodzi Ci o
          branie lekarstw bez umiaru i potrzeby. Niestety, tu akurat winni są
          przede wszystkim rodzice.
          U mnie ojciec ma uczulenie na morfinę, podejrzewam, ze młodsze
          dzieci też, bo fatalnie się czuja, gdy gotuję mak przed Wigilią. No,
          ale uczulenie to inna sprawa - akurat umrzec 14-latek moze także
          zjadając orzeszki ziemne, jesli jest na nie uczulony, a w orzeszkach
          nic zlego obiektywnie nie ma.
          • kkokos Re: troche optymistyczny artykuł, ale... 26.03.09, 18:59
            co do alkoholu - zgadzam się z wami w 100 proc., nie zgadzam się z panią z
            PARPy, że "najgorsze jest to, że rodzice pozwalają pić dziecku w domu". to
            właśnie rodzice powinni uczyć, jak mądrze używać alkoholu.

            a co się z tym wiąże - jestem za absolutnym zakazem sprzedaży alkoholu
            nieletnim, właśnie po to, by nastolatki nie eksperymentowały z nim same.

            co do papierosów - ja nie palę, mój syn nienawidzi zapachu papierosów i mam
            nadzieję, że tak jeszcze przez chwilę pozostanie. ale patrzę realistycznie i
            wiem, że kiedyś na pewno spróbuje - oby jak najpóźniej i oby mu nie zasmakowało.
            nie wiem, jak zareaguję, zobaczę wtedy. tyle że:

            mnie przekonuje wszystko to, co czytałam o mniejszej szkodliwości marihuany od
            nikotyny i wierzę w to, że mój syn mniejszą szkodę robiłby swojemu organizmowi
            paląc raz jakiś czas skręta niż będąc zmuszonym do towarzyskiego współduszenia
            się w papierosowym dymie. głęboko się nie zgadzam z faktem penalizacji
            posiadania jednego skręta - oczywiście nie dzielę się tym przekonaniem z moim
            synem, ale rozmawialiśmy o tym, jak bardzo może zwichnąć młodemu człowiekowi
            życie jeden joint, który wyczują niewłaściwe organy. natomiast "nie dzielić się
            tym" to ja mogę teraz, gdy ma 13 lat, jak będzie starszy i będzie chciał, sam tę
            wiedzę znajdzie. więc jeśli by zaczął podpalać marihuanę (tfu, na psa urok),
            musiałabym walczyć z czymś, o czego szkodliwości nie jestem przekonana, walczyć
            tylko z obawy przed parszywym prawem, o którego niesprawiedliwości jestem z
            kolei przekonana...

            na razie ma 13 lat i na wszelkie używki jest moim zdaniem za młody, szczęśliwie
            raczej go do eksperymentów nie ciągnie - choć zwykle chce spróbować każdego
            alkoholu, który ja piję i żaden mu nie smakuje.


          • kkokos Re: troche optymistyczny artykuł, ale... 26.03.09, 19:03
            > Leki sa dobre, o ile sa potrzebne - ale rozumiem,że chodzi Ci o
            > branie lekarstw bez umiaru i potrzeby. Niestety, tu akurat winni są
            > przede wszystkim rodzice.

            niezupełnie - winą rodziców może być to, że nadużywania nie zauważają, choć nie
            wiem, czy nadużywanie persenów czy innych szeroko reklamowanych środków zawsze
            można zauważyć.
            dla mnie winne są przede wszystkim idiotyczne reklamy, rzeczywiście - jak to
            jest ujęte w tym tekście - przekonujące, że lek to twój najlepszy przyjaciel na
            całe życie. no i dostępność leków - z jednej strony fajnie, że jak masz bolesny
            okres, to w byle spożywczym możesz kupić sobie 2 pastylki apapu, z drugiej
            strony twoje nastoletnie dziecko może kupić dowolną ilość uspokajacza bez
            problemu i twojej kontroli.
            • verdana Re: troche optymistyczny artykuł, ale... 27.03.09, 13:48
              Rodziceod dziecinstwa napychaja dzieci witaminami, srodkami
              przeciwbolowymi, syropkami na apetyt i setka innych preparatów. Poza
              tym sami biorą dziesiatki lekarstw, w tym takze przeciwbólowych
              uspokajających - wystarczy zobaczyć, jak szybko wzrasta wielkość
              opakowań!Nie daja może bezposrednio leków nastolatkom, ale w bardzo
              wielu domach jest po prostu zwyczaj zazywania leków na kazda,
              najdrobniejsza dolegliwość. I w tym widze wine rodziców.
              Ja zawsze rozmawiałam z dzieckiem, także 13-14 latkiem o tym, ze
              marihuana wg. niektorych mniej szkodzi, choć moj najstarszy syn nie
              do końca się z tym zgadza. Ale zawsze powtarzam, że nawet jesli
              szkodzi mniej, to jej zazywanie jest niebezpieczne z dwóch wzgledów -
              świadomych zanieczyszczeń mocniejszymi narkotykami i koniecznoscią
              kupowania od dealera, albo w kazdym razie robienia rzeczy
              nielegalnej. Dealer będzie potem namawiał na kolejne narkotyki, a
              dla młodego człowieka przejście od jednej nielegalnej substancji do
              dugiej moze być psychologicznie łatwiejsze.
              • ratyzbona Re: troche optymistyczny artykuł, ale... 27.03.09, 23:10
                Cóż z moich obserwacji wynika że po alkohol i papierosy w dawkach
                nieumiarkowanych sięgali w czasach szkolnych ci dla których rodziców nie było
                różnicy czy ich pociechy wypiły jedno piwo czy dziesięć. Skoro już przekroczyli
                jedną granicę dlaczego nie przekroczyć kolejnej skoro kara nie będzie się bardzo
                różnić. Z resztą jak zaobserwowałam np. palenie w szkole nie przekłada się na
                palenie później - w mojej klasie licealnej palili praktycznie wszyscy ale już w
                grupie na studiach tylko kilka osób - papieros to symbol dorosłości nie
                potrzebny gdy się już jest dorosłym. Co się tyczy narkotyków to cóż - niepokoi
                mnie bardziej konieczność kontaktu ze sprzedawcą niż ich działanie. Tym co
                najbardziej mnie niepokoi to jednak leki - ludzie biorą je w ilościach hurtowych
                bezmyślnie i bez zastanowienia i nawet nie przychodzi im do głowy że robią sobie
                krzywdę bo przecież mało kto wymienia je wśród zagrożeń
    • agatka_s Leki 02.04.09, 11:58
      www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,4408.html
      o to mi chodziło gdy mówiłam o lekach.
      • jola_ep Re: Leki 02.04.09, 15:12
        > www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,4408.html
        > o to mi chodziło gdy mówiłam o lekach.

        A może jakieś bardziej szczegółowe wyniki? Bo to "przynajmniej raz w życiu używało mocnych leków uspokajających, usypiających, antydepresyjnych lub przeciwbólowych" wrzuca do jednego worka bardzo różne leki. I co to znaczy "mocne"? Wydaje mi się, że te mocne i uzależniajace są sprzedawane na receptę? A może po prostu nasza młodzież ma popsute zęby i zdarzyło im się odczuwać ból zęba?

        A jeśli chodzi o samo nadmierne zażywanie leków, to osobiście przyjrzałabym się lekarzom. Generalnie dobry lekarz przepisuje masę leków, a pacjent oczekuje, że lekarz będzie dobry i zachowa się w sposób typowy ;)

        Pozdrawiam
        Jola
        • verdana Re: Leki 02.04.09, 15:36
          Raz w życiu? Raz w życiu to mój ojciec dostał morfinę na atak
          kamieni nerkowych, co chyba nie oznacza, ze jest narkomanem? Mój syn
          dostał w szpitalu po operacji twarzy bardzo silny srodek usypiajacy,
          ledwo doszedł od dyżurki do łóżka. Mocne leki antydepresyjne
          zapisuje się na depresję, ktora jest chorobą potencjalnie smiertelną
          i zarzut, ze chory bierze leki jest absurdalny.
          Problem nie w silnych srodkach na receptę, i nie w tym, ze raz w
          życiu, bo raz w zyciu to nie jest zaden wskaźnik. problem w
          zwyklych, banalnych, dostępnych bez recepty środkach, ktore bierze
          się bez umiaru.
          • agatka_s Re: Leki 02.04.09, 15:50
            W Przekroju chyba sobie dodano te "mocne", tu chodziło o
            jakiekolwiek leki nie zapisywane przez lekarza, czyli wszystkie
            apapy i inne nerwosole.

            na tej stronie jest link do wyników.

            www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=403&Itemid=2

            naprawde wyglada że jesteśmy lekomanami na tle innych krajów.
            • kkokos Re: Leki 02.04.09, 20:23
              tak, ale też nasz rynek farmaceutyków wygląda chyba inaczej. rok temu w
              hiszpanii chciałam szybko ubić przeziębinie, poprosiłam w aptece o jakiś
              odpowiednik gripeksu czy coldreksu, czyli wiadomo, kombinację paracetamolu,
              witaminy c, wapna, pseudoefedryny lub kofeiny - niestety, TYLKO NA RECEPTĘ. ja
              nie mogłam w to uwierzyć, aptekarka zaczęła mnie traktować podejrzliwie, jakbym
              naprawdę się chciała tą kombinacją odurzyć :)) bez recepty to ja sobie mogłam
              kupić paracetamol i już. no co to się dziwić, że przodujemy w łykaniu lekarstw...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka