Dodaj do ulubionych

Zasady bezpieczeństwa

16.04.10, 00:33
Obraz przygotowań do wizyty głów państw w Krakowie dramatycznie
kontrastuje z przygotowaniem lotu do Katynia.

W tym świetle wyprawa kilkudziesięciu spośród najważniejszych
urzędników państwowych, z udziałem Prezydenta RP przedstawia się jak
nie przymierzając szkolna wycieczka.
Plan wizyty wyglądał mniej więcej tak: wsiadamy i lecimy, jakoś to
będzie. Nikt się nawet nie zastanawiał, co robić, jeśli się
wylądować w Smoleńsku nie da. Nikt nawet nie sprawdzał, czy się da,
bo i po co. Przecież planu awaryjnego i tak nie było. Bóg nas
prowadzi, alleluja i do przodu.
A kiedy wszystko się sprzysięgło przeciw - mgła, niekompatybilne
systemy radiowe, nawet standardy komunikacji (pilot czeka na
koordynaty z wieży, wieża na meldunki pilota) - wtedy nagle cała
odpowiedzialność spada na barki jednego pilota. Pilota, który ma
nieznośną świadomość, że zależy od niego zdecydowanie zbyt dużo.

Uczeń wybierający się na egzamin maturalny wychodzi z domu pół
godziny wcześniej, niż zwykle. Bo może tramwaj odjedzie wcześniej,
albo będa korki. W kieszeni ma (na wszelki wypadek) 100 złotych na
taksówkę, a bateria w komórce musi być naładowana.

Natomiast urzędnicy organizujący wizytę głowy państwa w obcym, ponoć
nieprzyjaznym kraju planują, że o 6:50 prezydent przybywa na
lotnisko, o 7:00 jest start samolotu, a o 9:30 zaczynają się
uroczystości. Żadnej rezerwy czasowej. Żadnej możliwości zmiany
planów. Musi się udać, bo to my lecimy. Tyle razy się udało
przecież. Tak dalece zlekceważyli swoje obowiązki, że nawet nie było
aktualnej listy osób na pokładzie. Bliscy i znajomi ambasadora Bahra
i J. Sasina przez kilka godzin są przekonani o ich śmierci.

Wielu ludzi zawaliło robotę, czyniąc odpowiedzialnym za powodzenie
misji jednego człowieka, który w dodatku pracuje w podwójnym
stresie. Widzi, że nie będzie lekko. Może nawet nie informuje
nikogo, że ma kłopot z podjęciem decyzji. Przeczuwa przecież, co by
się stało, gdyby ogłosił zmianę miejsca lądowania. Ci za jego
plecami muszą się znaleźć na ziemi za kilka minut. Alternatywa nie
istnieje.
Krąży nad lotniskiem, wypatrując pasa. Ale nie może przecież krążyć
przez godzinę. Presja rośnie. Niezależnie od profesjonalizmu, emocje
dają znać o sobie. To nie jest jak strzelanie karnego w finale
mistrzostw świata. To jest tysiąc razy gorzej. Każdy w takim
momencie chciałby mieć to już za sobą.

Dlaczego ten człowiek został postawiony w takiej sytuacji? Kto
zdecydował o tym, że była tylko jedna opcja?

Pomyślmy o tym, kiedy ukaże się komunikat: "przyczyną katastrofy
był błąd pilota
"..
Obserwuj wątek
    • makrama1 Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 00:47
      W sam środek sedna.
    • marynica Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 09:51
      O nieodpowiedzialności ludzi przygotowujących ten wyjazd, a także
      samego prezydenta świadczy też lista pasażerów, na której znajdują
      się WSZYSCY dowódcy WSZYSTKICH rodzajów wojsk. To jest wręcz
      niedopuszczalne! Kropką nad i jest obecność w samolocie szefa Biura
      Bezpieczeństwa Narodowego (!!!), A Szczygły. Zginął, żal człowieka,
      ale szef był z niego kiepski.
      Od samego początku prezydentury miałam (nie tylko ja) podejrzenie,
      że L.Kaczyński zachowuje się mało odpowiedzialnie. Przypomnijcie
      sobie jego reakcję na "kartofla", zniknął wtedy, zerwał szczyt
      weimarski, obraził się. Przypomnijcie sobie jego zachowanie na
      szczytach UE, gdzie chciał pokazać kto jest naważniejszy (walka o
      krzesło). Potem Gruzja, sprawa z samolotem i wystąpienie na wiecu,
      gdzie przemawiał "...jesteśmy tutaj aby walczyć...", a za plecami
      miał prezydentów Litwy, Lotwy , Estonii i Ukrainy z całkiem
      nietęgimi minami. Potem wyprawa w rejon walk z prezydentem Gruzji.
      Ochrona włosy z głowy rwała!
      Zasady bezpieczeństwa nie były dla prezydenta, ani dla jego
      współpracowników ważne! Rzeczywiście, alleluja i do przodu!
      Tak nie może zachowywać się głowa państwa, która odpowiada za kraj!

      Pilot był w tragicznej sytuacji! Wiózł prezydenta, który
      nieodpowiedzialnie traktował kwestie bezpieczeństwa zarówno swojego
      jak i narodowego! Co pilot musiał czuć już gdy przelatywał nad
      Mińskiem i docierały do niego komunikaty o pogodzie nad Smoleńskiem.
      Nie wierzę, że presji nie było. Nieodpowiedzialność prezydenta i
      jego ekipy była tą presją.
      Współczuję rodzinom pilota i całej załogi.
    • ks_anastazja_tupolewowna kazdy na tym forum winny jest 16.04.10, 10:02
      kazdegodnia kazdy z nas toleruje niekompetencje i niemoralnosc
      przymykamy oko dopoki nas nie dotyczy
      i tak to sie konczy
      • polnaro Re: kazdy na tym forum wie... 16.04.10, 10:28
        Pytałam wielokrotnie, kto przygotowywał ten tragiczny wyjazd i zawsze
        otrzymywałam odpowiedź, że kancelaria premiera.....
        • marynica Re: kazdy na tym forum wie... 16.04.10, 12:52
          Kancelaria premiera przygotowywała wyjazd 7 kwietnia, gdy leciał
          premier na oficjalne spotkanie z premierem Rosji Putinem w Katyniu.

          Wizyta prezydenta w Katyniu nie była oficjalną wizytą państwową. W
          Smoleńsku nie czekał na L.Kaczyńskiego prezydent Rosji Miedwiediew i
          nie były przewidziane żadne spotkania z władzami Rosji. To był NIE
          FIRMOWANY przez rząd wyjazd do Katynia, do czego każdy polak, a
          także prezydent RP ma prawo. Prezydent ma prawo podróżować rządowymi
          samolotami, więc kancelaria prezydenta złożyła zamówienie na lot do
          Smoleńska dnia 10 kwietnia. Nie wiem gdzie się składa takie
          zamówienia, ale myślę, że u dysponenta samolotów, czyli w 36(?)
          Pułku Lotnictwa Transportowego (?). Nie znam dokładnej nazwy. Listę
          gości na pokładzie tworzyła kancelaria prezydenta w porozumieniu z
          prezydentem. Zadziwia nieroztropność i brak wyobraźni przy jej
          tworzeniu, a także fatalne przygotowanie planu lotu bez żadnych
          rezerw czasowych, na ostatnią chwilę i bez planów awaryjnych
          (np.lądowanie na zapasowym lotnisku i przygotowanie transportu do
          Katynia). Chyba mieliśmy prawo wierzyć, że ministrowie w KANCELARII
          PREZYDENTA, a także SZEF BIURA BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO (byli na
          pokładzie samolotu) będą przestrzegać procedur bezpieczeństwa i
          wezmą pod uwagę fakt, że wypadki lotnicze się zdarzają. Czy może
          myśleli, że boża opatrzność ich strzeże, bo lecą przecież do Katynia
          z patriotyczną misją?
          Aż strach człowieka ogarnia, gdy się pomyśli co by było gdyby
          wybuchła wojna. Ani chybi prezydent wraz ze swoimi ministrami
          poprowadziłby wojsko polskie z szabelkami na czołgi! Ale czego można
          wymagać od czcicieli klęsk narodowych i martyrologii? Na pewno wśród
          ofiar katastrofy było wielu, którzy widzieli błędy na liście
          pasażerów. Gdzieś czytałam, że ta lista krążyła wśród dziennikarzy
          wcześniej i wielu było przerażonych. Jak jednak odmówić
          prezydentowi? Cóż znaczą procedury przy tej ofierze krwi w
          katyńskich lasach 70 lat temu? Odmówić, znaczy stchórzyć, tak jak
          stchórzył w ocenie prezydenta kapitan samolotu, który odmówił
          lądowania w ogarniętej wojną Gruzji! Tym razem szczęścia, ani bożej
          opatrzności nie było. Wszyscy zginęli! Mamy kolejną martyrologię,
          ale nie jest to świadoma ofiara krwi w wielkiej sprawie, tylko wynik
          bezmyślności i braku wyobraźni. Teraz dorabia się do tego całą
          ideologię i tworzy mit narodowy o bohaterskim prezydencie Kaczyńskim
          popartym sarkofagiem na Wawelu. Dzieje się to na naszych oczach! Za
          chwilę dzieci będą się uczyć z książek do historii o prezydencie co
          to się ruskim nie kłaniał, a na Wawel będą przybywać pielgrzmki, by
          pokłonić się przed grobem bohatera. To jest właśnie manipulowanie
          historią.
          Tej katastrofy można było uniknąć, gdyby nie zawiodła wyobraźnia! A
          przede wszystkim nie powinno być w samolocie takiego zgromadzenia
          najwyższych urzędników i dowódców wojskowych! Mam nadzieję, że
          lekcję z tej tragedii wyciągą władze naszego kraju i nigdy więcej to
          się nie powtórzy.
          • st.lucas Tworzy sie NOWE klamstwo katynskie. 16.04.10, 13:35
            Tak to wlasnie okreslam: nowe.
            Stare polegalo na zatajaniu Katynia przez komunistow,
            nowe polega na zawlaszczaniu Katynia przez PiSowcow.

            Po prostu podlosc!
          • pinup Re: kazdy na tym forum wie... 16.04.10, 15:53
            doskonale powiedziane.

            marynica napisała:

            Teraz dorabia się do tego całą
            > ideologię i tworzy mit narodowy o bohaterskim prezydencie
            Kaczyńskim
            > popartym sarkofagiem na Wawelu. Dzieje się to na naszych oczach! Za
            > chwilę dzieci będą się uczyć z książek do historii o prezydencie co
            > to się ruskim nie kłaniał, a na Wawel będą przybywać pielgrzmki, by
            > pokłonić się przed grobem bohatera. To jest właśnie manipulowanie
            > historią.
            • voiceinthedesert Re: kazdy na tym forum wie... 17.04.10, 11:40
              Marynica, czy ty jesteś Polką, czy Rosjanką? Piszesz jakoby
              Polacy "musieli sie kłaniać Rosjanom". To ohydne stwierdzenie! Nie
              muszą! Ja jestem Polakiem, i kłaniam sie tylko Bogu i Ojczyźnie. W
              tym mój Honor i tylko w tym! Ty zdajesz się mówic o Polsce
              dawniejszej, w której niektórzy kłaniali sie carowi i carycy, czy
              też tej, komunistycznej, która dzis wolelibyśmy zapomnieć! My Polacy
              brzydzimy się taka historią i takimi sformułowaniami!
          • an1005 Re: kazdy na tym forum wie... 16.04.10, 16:21
            marynica
            dzieki za wpis. Mnie zabraklo cierpliwosci na napisanie podobnych
            rzeczy. Stac mnie bylo jednynie na podobne myslenie.
            Oby ten narod nie dal sie do konca oglupic wtedy gdy bedzie
            podejmowal rozne, wazne dla karju, decyzje.
            Klaniam sie nisko i pozdrawiam
            • ideefiks Re: kazdy na tym forum wie... 16.04.10, 16:29
              an1005 napisał:
              > Oby ten narod nie dal sie do konca oglupic

              Biorąc pod uwagę wciąż nie niknącą kolejkę chętnych do odwiedzenia w
              Pałacu Prezydenckim Tego Który Spocznie Na Wawelu (jak wiemy:
              czas oczekiwania w kolejce to ok. 15-18 godzin), wydaje mi się,
              że "ogłupienie narodu" już dawno nastąpiło.
              A w niedzielę pewnie z milion kolejkowiczów przybędzie
              na "pielgrzymkę" do Krakowa oddaś hołd swojemu "świętemu".
              I tak na naszych oczach najgorszy prezydent w historii RP (jeszcze w
              piątek, 9go kwietnia) staje się największym bohaterem powojennej RP.
              Smutne, ale machina niestety już ruszyła....
              • tess.1 Re: kazdy na tym forum wie... 16.04.10, 19:29
                ideefiks

                Glupota ludzka nie zna granic,mysle ze wiekszosc ludzi "placza" bo
                tak wypada, przeciez malo kto go lubial,taka jest prawda!!a nagle
                cala Polska go oplakuje PARANOJA!Nie wiem ale mysle ze na tym
                wszytkim zarobily tylko kwiaciarnie .. pewno do konca zycia nie
                musza pracowac:-))Pochowek na Wawelu to nastepne zagranie
                naszego"wspanialego rzadu"(oczywiscie mowie o PiSi Kosciele)Reka
                reke myje!!. Nic dobrego nie zrobili do tej pory poza wielkim
                bagnem ... wolnymi krokami do przodu i ta tragedia sklocili narod
                Polski (kto za Wawelem kto przeciw)No i na koniec Zrobili
                Kaczynskiego BIG BIG bohaterem ehhhh szkoda slow
          • zoe5555 Re: kazdy na tym forum wie... 16.04.10, 20:00
            Wydaje się nieprawdopodobne,że organizatorzy tego lotu nie brali pod
            uwagę jakichkolwiek perturbacji w przebiegu lotu,stanu pogody itp.
            Jak to możliwe,że samolot wyleciał planowo o 7;23 skoro rozpoczęcie
            uroczystości w Katyniu zaplanowane były na 9.15.To
            niemożliwe.Wszyscy rozsądni ludzie jadąc na ważne spotkanie
            uwzględniają bezpieczny margines czasu,który w razie
            niesprzyjających okoliczności tego czy tamtego nie pozwolą mu się
            spóźnić na spotkanie.Dlatego wydaje mi się,że Prezydent się spóźnił
            na lot...Nie wierzę,że osoby planujące ten lot podeszły by do tego
            jak do luźnego spotkania po pracy..."E tam....spóźnię się....nic się
            nie stanie" .
            • lombelico_del_mondo Re: kazdy na tym forum wie... 17.04.10, 12:29
              zoe5555 napisała:
              > Dlatego wydaje mi się,że Prezydent się spóźnił
              > na lot...

              I słusznie Ci się wydaje, bo planowo miał był na lotnisku o 6:50 (co i tak
              oznaczałoby, że lecą na styk), tymczasem parę minut po siódmej jeszcze go nie było:

              "Dzwoniła do niej także w sobotę, parę minut po siódmej. Powiedziała tylko, że
              czekają na Pana Prezydenta, ale że jest na miejscu w samolocie i że zadzwoni,
              jak doleci."

              Źródło:
              wyborcza.pl/portrety/1,105867,7777865,Mama.html
          • ludwigvanbeethoven Tej katastrofy mozna bylo uniknac 16.04.10, 22:47

            gdyby szanowny Pan Prezydent sp. Lech Kaczynski szanowal i traktowal
            z godnoscia ludzi ze swojego otoczenia.Obrazony na premiera Tuska i
            caly swiat ktory wyciagnal reke do prezydenta Rosji w normalnym
            ludzkim gescie (nikt mu nie kazal byc narzeczonym Putina czy rzucac
            sie matce Rosji na szyje),zwolal swoja wlasna watahe i wybral sie z
            wycieczka do Katynia.Bo tylko tak mozna nazwac to co sie
            stalo....Normalna glowa panstwa nie leci sobie na leb i szyje gdzie
            jej sie podoba,nie informujac ochrony,nie zakladajac marginesu czasu
            i mania planu awaryjnego!!!!!!A co by bylo gdyby samolot porwano i
            zadano okupu?Czy Polacy chcac nie chcac musieliby zrobic sciepe
            narodowa zeby ratowac idiote?Niestety do tej kategorii mozna
            zaklasyfikowac prezydenta Kaczynskiego...To nie katastrofa byla
            tragedia tylko tych 95 istnien skazanych przez Malego Rycerza z
            szabla w reku na smierc!Oficjalnie bylo tez podane,ze zamiast posla
            Gosiewskiego mial na wycieczke poleciec Jarek.Pani Maria Kaczynska
            powinna byla zostac w domu skoro to nie byla oficjalna wizyta -
            dziecko mialo by matke,wnuczki babcie a kraj zostalby uwolniony od
            dwoch takich co ukradli ksiezyc.Upubliczniono rowniez,ze piloci nie
            byli pod niczyja presja i podejmowali wlasne decyzje.Bzdura,bo juz
            sama obecnosc prezydenta ktory na poczatku lotu zaznaczyl,ze maja
            spoznienie i gowno go obchodzi jak i co zrobi pilot ale maja
            doleciec na czas i pod same drzwi Katynia.No to rozkaz zostal
            wykonany co do joty - bo dolecieli i na czas i nawet za drzwi
            weszli.Az sie wlos jezy i lza w oku kreci co ci biedni piloci
            przezywali wiedzac,ze sie rozbija.Tych ludzi mi ze szczerego serca
            zal bo na taki los nie zasluzyli.Nie zasluzyl tez Lech Kaczynski na
            sarkofag na Wawelu bo zaden z niego bohater narodowy i moje dzieci
            dostaly wyjasnienie,ze to byl zly prezydent bo nie dbal o
            najblizszych mu ludzi.Nie tak rodza sie bohaterzy wiec historia sama
            oceni i wyda wyrok.Nalezy tylko poczekac az kurz po sobotniej
            katastrofie osiadzie abysmy mogli daj Boze wyciagnac wnioski i stac
            sie madrzejszym narodem.
            • st.lucas Zgadzam sie co do joty. 17.04.10, 09:58
              Moje dzieci tez zostaly juz przeszkolone.

              Ale, czy jako narod zmadrzejemy? -
              Jezeli tak, to glupek nie polezy za dlugo na Wawelu.
            • ideefiks Re: Tej katastrofy mozna bylo uniknac 17.04.10, 12:04
              ludwigvanbeethoven napisała:
              > Az sie wlos jezy i lza w oku kreci co ci biedni piloci
              > przezywali wiedzac,ze sie rozbija.

              Tylko z tym zdaniem się nie do końca zgodzę. Żaden pilot nie jest
              samobójcą. Wiedzieli, że się rozbiją dopiero przez ostatnie kilka
              sekund, po tym jak brzoza odcięła część lewego skrzydła. Do tamtego
              momentu wierzyli, że wylądują bezpiecznie. Inaczej nie próbowaliby
              nawet podejścia. Inna rzecz, że prawdopodobnie przecenili swoje
              umiejęstności...
    • myga Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 11:07
      To, co napisales dramatycznie współbrzmi z relacja czlowieka, ktory
      odsluchal tasme i dzieli sie wrazeniami. Jest wstrzasniety wlasnie
      poziomem stresu pilotow.
      tutaj link:
      ax5.livejournal.com/18629.html
      "Слушал сегодня пленку с польского Ту-154. Точнее - последние 20 минут.
      Кабинет, в котором слушал - не авиационно-начальственный, а -
      бюрократично-чиновничий.
      Посему - мобильник остался в приемной и записать оказалось нечем.
      Впрочем, это, наверное, было бы не совсем этично по отношению к хозяину
      кабинета.

      А ничего особенного. Шумов еще очень много - не до конца отклирили, но
      уже есть расшифровка (Божешь ты мой! Сколько на ней штампиков
      понаставили!)
      Все сто раз жеванно-пережеванно. Да, плохая погода, да говорили с
      диспетчерами по-русски. Кстати, никто (с земли) не кричал - "не понял -
      повторите!"

      Польский прокурор правильно сказал - финал записи драматичен. Примерно 5
      секунд они ВСЕ знали...

      Но самое интересное в другом. Туман... видимость... навигация... Все это
      фигня!...
      Судя по всему происходившему за эти услышанные 20 минут записи - они бы
      все равно сели в Смоленске, даже если на ВПП паслось стадо коров, а
      посреди полосы сидела бы Божья матерь!"

      • myga Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 11:13
        i dalej:
        Без вариантов!
        Никто им из салона ничего не говорил (по крайней мере на пленке этого
        ничего нет). Видимо, сами понимали ответственность момента. И пара раз
        прозвучавший вопрос "Успеваем?" - оттуда же...
        На пленке никаких приказов нет. Упоминаний о приказах - нет. Но
        торопились они не подеццки
        Искали ориентиры. Все время куда-то смотрели
        Уход - даже не обсуждался.
        Своих польских слов они тоже напроизносили...
        Заход с первого раза. Шли визуально. Спешили. Думали, что все в поряде...
        Я не летчик - визуально - в смысле - пытались увидеть - чтой-то это там
        синее белеется?
        Ребят, я слушал пленку один раз. Что-то запомнил, что-то нет. Деревьев
        они не видели. Какие-то цифры друг другу орали. Теряли высоту неожиданно
        и быстро.
        Судя по тексту - не обратили внимание. Все искали полосу.
        Кстати. Пленку хотели уже сегодня обнародовать, но идут согласования с
        поляками
        Пленка (и эта и остальные) будут обнародованны очень скоро. Так скоро,
        что никогда так скоро не бывало.
        Я - не авиатор, но мне показалось, что там все понятно. Не смогли...
        • myga tlumaczenie cz.2 16.04.10, 11:45
          Innych wariantow nie bylo!
          Nikt z salonu im nieczego nie nakazywal (w kazdym razie na tasmie nic
          takiego nie ma). Najwyrazniej sami rozumieli wage sytuacji. Pare razy
          zabrzmialo pytanie:"czy zdazymy?" - tez stamtad...
          Na tasmie brak jakichkolwiek rozkazow. Brak rowniez rozmowy o rozkazach.
          Ale spieszyli sie oni potwornie.
          Szukali punktow orientacyjnych. Wciaz gdzies patrzyli.
          Odlot (alternatywne lotnisko) - nawet nie bylo brane pod uwage.
          Ile tych swoich polskich slow oni wykrzyczeli...
          Podejscie do ladowania z pierwszego razu. Szli vizualnie. Spieszyli sie.
          Mysleli, ze wszystko w porzadku...
          Ja nie pilot - wizualnie -w sensie- cos probowali dostrzec - co tam takie
          granatowe i cos jak by biale?
          Chlopaki, ja te tasme przesluchalem tylko raz. Cos zapamietalem, czegos
          nie. Jakies cyfry wciaz jeden do drugiego wykrzykiwali. Tracili wysokosc
          nieoczekiwanie i szybko.
          Sadzac po tekstach - nie zauwazyli. Wciaz szukali pas.
          A propos. Tasme juz chcieli ujawnic, ale ida uzgodnienia z polakami.
          Tasma (i ta i pozostale) beda ujawnione bardzo szybko. Tak szybko, jak
          jeszcze nigdy.
          Nie jestem aviatorem, ale mam wrazenie, ze tam wszysto jasne. Nie dali
          rady...
          • st.lucas "Innych wariantow nie bylo!" 16.04.10, 14:10
            Boze drogi... Co to za durnie pracowaly
            w tej zakichanej kancelarii.
            I co to za duren ich zatrudnil? -
            wiemy, co za duren...

            A wina kard. Dziwisza jest, ze trzeba teraz o tym mowic.
      • myga tlumaczenie cz.1 16.04.10, 11:28
        Dzis odsluchalem tasme z polskiego tu154. Dokladniej- ostatnie 20
        minut.Gabinet, gdzie to sie odbywalo nie nalezal do kiewrownictwa
        wojskowego, lecz raczej urzednika. Komorke kazali zostawic w
        sekretariacie, dlatego ne moglem nagrac, zreszta nie bylo by to w
        porzadku w stosunku do gospodarza gabinetu.
        W sumie nic specjalnego.Zaduzo szumow - nie do konca wyczyszczona(?), ale
        juz jest odczyt (moj Boze, ile na niej pieczatek nastawiano!)
        Wszystko sto razy przemaglowano. Tak, zla pogoda, tak, rozmawiali z
        lotniskiem po rosyjsku. A propos, nikt (z ziemi) nie krzyczal "nie
        zrozumialem, powtorzcie!"
        Polski prokurator ma racje- fanal dramatyczny. Mniej wiecej 5 sekund juz
        WSZYSTKO wiedzieli...
        Najciekawsze co innego. Mgla...widocznosc...To wszystko na nic!...
        Sadzac po wszystkim z tego, co uslyszalem w ciagu tych dwudziestu minut-
        oni i tak by ladowali w Smolensku, nawet gdyby na pasie paslo sie stado
        krow a posrodku siedziala Matka Boska!
        • slon_maruder Re: tlumaczenie cz.1 16.04.10, 11:47
          dodam jeszcze, że osoba, która ponoć słuchała zapisu pisze dalej w komentarzach:

          "Кстати. Пленку хотели уже сегодня обнародовать, но идут согласования с поляками"
          ax5.livejournal.com/18629.html
          czyli: "Nawiasem mówiąc, zapis chcieli ujawnić już dziś (15.04.2010), ale prowadzone są uzgodnienia z Polakami"


          • st.lucas Porazajace!!! 16.04.10, 13:42
            "Z salonu pytali, czy zdazymy?" - Boze Wielki!!!

            DURNIE, GLUPOLE, NIEOPOWIEDZIALNI IDIOCI -
            tzw. elita...

            I ten, ktory ich najal do pracy ma lezec na Wawelu?!
            Nie jest wykluczone, ze to on osobisci pytal...
            To nawet prawdopodobne.
            • myga Re: Porazajace!!! 16.04.10, 14:18
              > "Z salonu pytali, czy zdazymy?" - Boze Wielki!!!
              _________________
              To nadinterpretacja. Ze slow autora wynika, ze "zdazymy" to byla rozmowa
              pomiedzy pilotami.
              • st.lucas Re: Porazajace!!! 16.04.10, 14:31
                "Z salonu nikt im niczego nie nakazywal...Pare razy zabrzmialo
                pytanie czy zdazymy?- tez stamtad..."
                • myga Re: Porazajace!!! 16.04.10, 14:57
                  Видимо, сами понимали ответственность момента. И пара раз
                  прозвучавший вопрос "Успеваем?" - оттуда же...
                  ______
                  moze nieprecyjnie jest napisane, dlatego mialam klopot z tlumaczeniem, ale
                  to "tez stamtad" wyraznie dla mnie "tez z kabiny pilotow", bo o ich
                  rozmowie miedy soba caly czas mowa.
                  • senseiek Bosze, ale pitolicie.. 17.04.10, 00:57
                    Bosze, ale pitolicie..

                    I co z tego, ze ktokolwiek dopytywal sie "czy zdarzymy"??? Chocby i to bylo z
                    "saloniku"..

                    95% delegacji do Krakowa w niedziele bedzie "na styk, albo spoznieni, albo
                    odwolani w ostatniej chwili"..

                    Czas prezydenta, premiera i innych waznych osob jest tak gesto zapelniony, ze
                    nie mozna sobie pozwolic na przyjazd z duzym zapasem czasu..

                    Zdaje sobie sprawe, ze jest to nieprofesjonalne. Ale caly swiat tak robi..

                    Nie da sie ukryc, ze ekipa prezydenta Kaczynskiego nigdy nie byla profesjonalna,
                    cokolwiek by nie probowala zrobic. Ale ta kwestie pozostawmy moze juz na czas
                    pozniejszy po zalobie.
                    • lusitania2 Re: Bosze, ale pitolicie.. 17.04.10, 11:50
                      senseiek napisał:

                      > Bosze, ale pitolicie..
                      >
                      > I co z tego, ze ktokolwiek dopytywal sie "czy zdarzymy"??? Chocby
                      i to bylo z
                      > "saloniku"..
                      >
                      > 95% delegacji do Krakowa w niedziele bedzie "na styk, albo
                      spoznieni, albo
                      > odwolani w ostatniej chwili"..
                      >

                      właśnie - odwołani. I żywi. Nie - podejmujący próbę lądowania wbrew
                      zaleceniom lotniska, wbrew wszelkim regułom pilotażu.

                      > Zdaje sobie sprawe, ze jest to nieprofesjonalne. Ale caly swiat
                      tak robi..
                      >

                      bzdura.

                    • slon_maruder Re: Bosze, ale pitolicie.. 17.04.10, 16:11
                      > I co z tego, ze ktokolwiek dopytywal sie "czy zdarzymy"??? Chocby i to bylo z
                      > "saloniku"..
                      Zgoda, nie ma znaczenia skąd padły te słowa - ważne, że padły i świadczą o podejmowaniu decyzji pod presją czasu w warunkach nie nadających się do lądowania

                      > 95% delegacji do Krakowa w niedziele bedzie "na styk, albo spoznieni, albo
                      > odwolani w ostatniej chwili"..
                      Nie sądzę, że piloci Obamy czy Miedwiediewa będą się starać wylądować za wszelką cenę..

                      > Czas prezydenta, premiera i innych waznych osob jest tak gesto zapelniony, ze
                      > nie mozna sobie pozwolic na przyjazd z duzym zapasem czasu..
                      Nie trzeba dużo zapasowego czasu, chyba, że nie przygotowało się wcześniej planu B czy C na wypadek gdyby A nie wypaliło

                      > Zdaje sobie sprawe, ze jest to nieprofesjonalne. Ale caly swiat tak robi..
                      nikt tak nie robi, przynajmniej w cywilizowanym świecie

                      > Nie da sie ukryc, ze ekipa prezydenta Kaczynskiego nigdy nie byla profesjonalna
                      I tu masz całkowitą rację.

                      > Ale ta kwestie pozostawmy moze juz na czas
                      > pozniejszy po zalobie.
                      Jakiej żałobie? Tej grotesce polityczno-medialnej, w czasie której próbuje się ludziom odebrać swobodę wypowiedzi (a bo nie wypada) i zrobić z miernego prezydenta bohatera narodowego? Zauważ, że ludzie na początku powstrzymywali się od negatywnych wypowiedzi, nawet na forum, dopiero nakręcająca się machina medialna i Wawel Dziwisza spowodowały przerwanie żałoby.
    • st.lucas Bardzo madrze i dobrze napisane! 16.04.10, 13:30
      Nie bede zdziwiony, jezeli z zapisu rozmow z czarnych skrzynek,
      wyniknie, ze glownym winowajcom byl przygotowywany do "koronacji na
      wawelu" tzw. "bohater narodowy"...

      Moralnie - jestem niemal pewien - to on za to wszystko odpowiada.
      Odpowiada przede wszystkim slaba jakoscia swoich wspolpracownikow.
      • ideefiks inny punkt widzenia 16.04.10, 15:34
        Zgoda. Moralnie za całe nieszczęście odpowiada Ten Który Spocznie na
        Wawelu. Trochę mniej moralnie a bardziej bezpośrednio odpowiadają za
        to organizatorzy wyjazdu "na zapalenie płuc".

        Pozostaje jeszcze pytanie, co minister Klich uczynił, aby wypadek
        niemal identyczny z tym w Mirosławcu już nigdy się nie powtórzył.
        Z tym pytaniem wiąże się bezpośrednio następne pytanie (sugerujące
        odpowiedź na pytanie poprzednie): co minister Klich robi jeszcze na
        swoim stołku?

        A z drugiej strony, niestety:

        1. kapitan doskonale wiedział, że nie ma marginesu czasu "w razie
        gdyby coś" biorąc pod uwagę wylot "na styk" przed imprezą w Katyniu.
        Mógł zażądać lotu o godzinę wcześniej lub odmówić lotu jeśli
        dowiedział się o tym, że leci, na kilka minut przed wylotem.

        2. kapitan doskonale wiedział, że wiezie prawie setkę żywych ludzi a
        nie transport broni czy innego żelastwa. doskonale wiedział, że
        ryzykuje życiem prawie setki ludzi a nie ewentualnie "jedynie"
        zabiciem siebie oraz kolegów z załogi oraz zniszczeniem ładunku.

        1+2 = bezpośrednia odpowiedzialność załogi. niestety.

        punkt 2 wymaga wyjaśnienia, jak wygląda szkolenie pilotów
        wojskowych. czy czasem nie szkoli się ich właśnie po to, żeby
        podejmowali takie ryzyko, którego nie podejmie się żaden "normalny"
        pilot cywilny. Jeśli tak, to wracamy do pytania o stołek ministra
        Klicha.
        • absurdello Możliwe, że dodatkowo, w nerwach, pilot (-ci) 16.04.10, 16:15
          zapomnieli, że nie lecą w miarę lekkimi, małymi jednostkami, tylko
          ciężką maszyną o dużo większej bezwładności, wymagającą odpowiednich
          zapasów na manewry, taką która nie ma możliwości gwałtownych
          operacji realizowalnych na lżejszych jednostkach o innych
          parametrach napędu ... po prostu mieli za mało praktyki na tym typie
          samolotu i bardzo trudna sytuacja nad miejscem lądowania ich
          przerosła (możliwe, że przerosła by nawet bardziej doświadczonych).
          Możliwe, też, że czynnikiem dodatkowo obciążającym, było to, że byli
          to piloci wojskowi, kształtowani do innych działań, działania na
          rozkaz, wykonania rozkazu za wszelką cenę często poza granicą
          bezpieczeństwa stosowaną przez pilotów cywilnych, do tego doszła
          presja czasu, presja (nie bezpośrednia ale przez przebywanie
          wpobliżu) autorytetów, obecność na pokładzie dowódców (element
          rywalizacji, że przecież nie pokażę przy dowódcy swojej słabości, do
          tego widziałem jakie problemy miał kolega, który się postawił, mimo,
          że był w prawie i poprawnie wykonywał przepisy lotnicze).


          Obawiam, się, że oni po prostu nie unieśli tego całego ciężaru, w
          tych piekielnie trudnych warunkach, zaczęli popełniać błędy, z
          powodu rosnącego napięcia i niejako zawężenia pola świadomości.
          Wiadomo, że jak człowiek jest spięty to trudno mu śledzić wiele
          czynników na raz (a w kokpicie jest sporo do obserwowania) i jeszcze
          podejmować w niedoczasie poprawne decyzje ....
          • stasi1 nie masz racji! 18.04.10, 09:19
            Oni na tych samolotach latali wześniej, więc nie mogli nie wiedziec jak ten
            samolot się zachowuje. I nie jest tak że dzisiaj leci Tu a jutro Migiem. Może w
            młodości latali Migami ale jak przeszli na Tu to tylko tym, może jakiem40
        • ban.joe Re: inny punkt widzenia 16.04.10, 18:55
          Pilot mógł odmówi, ale wtedy wyleciałby z roboty jak jego poprzednik o którym mowa w korespondencji poniżej. Przeczytaj a będziesz wiedział jaki stosunek do pilotów nie realizujących oczekiwań miało otoczenie LK.

          "Zapytanie nr 2496: Przemysław Gosiewski
          do ministra obrony narodowej
          w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza
          Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności

          Uzasadnienie

          Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów szefa MON pilot otrzymał medal
          za ˝przestrzeganie procedur i poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo
          czterech prezydentów na pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał
          prezydencki TU-154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w
          Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi.
          Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota doprowadziła do licznych
          komplikacji w wizycie czterech prezydentów w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi
          był bardzo niebezpieczny i sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim
          uczestniczących. Według doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny
          lotniska w Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim
          bezpiecznie wylądować.

          Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:

          1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?

          2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak wysokim
          odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi procedurami?

          3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż
          będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i
          odmawiania wykonywania rozkazów?

          4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach przez
          szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki rządu wobec
          prezydenta RP?

          5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność podejmowanych
          przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie są wnioski z tej kontroli?

          6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?

          7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego
          typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?

          Z wyrazami szacunku

          Poseł Przemysław Gosiewski

          Kielce, dnia 23 września 2008 r."


          "Odpowiedź ministra obrony narodowej
          na zapytanie nr 2496
          w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt. Grzegorza
          Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności

          Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając na zapytanie pana posła Przemysława
          Gosiewskiego w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu kpt.
          Grzegorza Pietruczuka Srebrnym Krzyżem za zasługi dla obronności
          (SPS-024-2496/08), uprzejmie proszę o przyjęcie następujących wyjaśnień.

          W dniu 11 sierpnia br. w godzinach wieczornych dowódca 36. Specjalnego
          Pułku Lotnictwa Transportowego otrzymał telefoniczną informację z Kancelarii
          Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o planowanym na następny dzień wylocie
          prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wspólnie z prezydentami Estonii, Litwy,
          Ukrainy oraz premierem Łotwy w rejon konfliktu na terenie Gruzji, z planowanym
          lądowaniem na lotnisku docelowym w Ganji w Azerbejdżanie.

          Dnia 12 sierpnia br. o godz. 00.38 z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej
          Polskiej zostało przesłane stosowne zamówienie (nr ZOOP-350-28-1-08)
          precyzujące poszczególne etapy planowanego do realizacji zadania. Zgodnie z
          nim zadanie miało przebiegać następująco:

          1) dzień 12 sierpnia:
          - start o godz. 7 z Warszawy do Tallina,
          - start o godz. 10.20 z Tallina do Warszawy,
          - start o godz. 11.15 z Warszawy do Symferopola,
          - start o godz. 15.15 z Symferopola do Ganji w Azerbejdżanie;

          2) dzień 13 sierpnia:
          - start o godz. 12 z Ganji do Symferopola,
          - start o godz. 12.20 z Symferopola do Warszawy,
          - start o godz. 14.10 z Warszawy do Wilna,
          - start o godz. 16.25 z Wilna do Rygi,
          - start o godz. 17.30 z Rygi do Tallina,
          - start o godz. 19 z Tallina do Warszawy.

          Wobec powyższego, przystąpiono do szczegółowego planowania otrzymanego
          zadania, wystąpiono o zgody dyplomatyczne państw docelowych i tranzytowych
          oraz rozpoczęto przygotowanie załogi, jak i samolotu, do planowanych lotów. Na
          dowódcę załogi, a tym samym statku powietrznego, został wyznaczony kpt. pil.
          Grzegorz Pietruczuk.

          Zadania załodze przydzielił dowódca pułku, zwracając uwagę na
          przestrzeganie zasad bezpieczeństwa lotów oraz zachowanie szczególnych środków
          bezpieczeństwa podczas lotu w pobliżu rejonu konfliktu zbrojnego.

          (...)

          Pragnę zwrócić uwagę na fakt, iż zarówno dowództwo Sił Powietrznych, jak i
          załoga statku powietrznego, nie posiadały wiarygodnych danych dotyczących
          zapewnienia wymaganej kontroli organów ruchu lotniczego w przestrzeni
          powietrznej oraz aktualnego stanu lotniska w Tbilisi. Nie był znany także stan
          pasa oraz urządzeń lotniskowych po bombardowaniu lotniska. Pilota informowano
          o braku pokrycia radarowego obszaru Gruzji.
          Na podtrzymanie decyzji o realizacji lotu, zgodnie z uprzednio założonym
          planem, do którego kpt. pil. Grzegorz Pietruczuk był przygotowany, miało wpływ
          wiele innych czynników:
          - krótki czas pozostały do planowanego startu z lotniska w Symferopolu, a
          tym samym brak możliwości pozyskania nowych zgód dyplomatycznych,
          - stan zagrożenia spowodowany sytuacją militarną w Gruzji,
          - brak potwierdzonych informacji dotyczących aktualnego stanu i możliwości
          bezpiecznej realizacji lotów w przestrzeni powietrznej kraju oraz rejonie
          lotniska Tbilisi.
          Dowódca załogi konsultował się również z szefami ochrony prezydenta
          Rzeczypospolitej Polskiej i prezydenta Ukrainy, którzy nie posiadali
          potwierdzonych informacji odnośnie do bezpieczeństwa na lotnisku w Tbilisi.
          Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że brak zgody na wlot w przestrzeń
          powietrzną państw, granice których musiałby przekroczyć, aby wykonać lot po
          zmienionej trasie, wiąże się z ryzykiem, iż statek powietrzny będzie
          traktowany jako ˝naruszyciel˝. Samolot TU-154M nie jest przystosowany do
          operowania w strefie konfliktu zbrojnego.
          Biorąc to pod uwagę i mając na względzie rangę i ilość przewożonych
          pasażerów, dowódca załogi nie mógł postąpić inaczej.
          (...)
          Łączę wyrazy szacunku i poważania

          Minister
          Bogdan Klich
          Warszawa, dnia 27 października 2008 r."

          źródło 1: orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9

          źródło 2: orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/08690964
          (niestety całość nie mieści się w poście)

          Gdyby wtedy piloci postąpili tak jak od
          nich oczekiwał śp. Lech Kaczyński, w katastrofie zginąłby nie jeden a czterech
          prezydentów. Nie mielibyśmy wtedy podniosłej żałoby narodowej tylko
          międzynarodowy skandal, od którego było o krok. Gdyby nie tamta postawa
          naszego prezydenta być może do Smoleńska leciałby również kpt. Grzegorz
          Pietruczuk i do katastrofy by nie doszło. Niestety pilot popadł w niełaskę i
          zabrakło tak często ostatnio odmienianej przez różne przypadki asertywności.
          Nie przesądzam tu czy były bezpośrednie naciski na pilotów, ale na pewno
          wiedzieli oni co otrzymał w podziękowaniu kpt. Grzegorz Pietruczuk za
          ostrożność i przezorność. Nie trudno się domyśleć, że starali się za wszelką
          cenę wypełnić zadanie, aby ich zachowanie również nie zostało określone jako
          "niesubordynacja, tchórzostwo i odmawianie wykonania rozkazów". Najbardziej
          żal mi rodzin poległych pilotów feralnego lotu, gdyż jak łatwo przewidzieć to
          piloci zostaną obarczeni całą winą, skoro samolot był sprawny a obsługa
          lotniska ostrzegała o pogodzie. Nie powinniśmy jednak zapominać, co leżało u
          podstaw całego tego feralnego lądowania na siłę. Sądzę że wsparcie nas
          wszystkich będzie im się należało. Jest tylko kwestią czasu kiedy ruszy nagonka.
          • maureen2 Re: inny punkt widzenia 16.04.10, 20:01
            uznanie dla min. MON za piękne zdanie "samolot Tu-154M" nie jest
            przystosowany do operowania w rejonie konfliktu zbrojnego" he,he.
          • ideefiks Re: inny punkt widzenia 16.04.10, 20:51
            ban.joe napisał:

            > Pilot mógł odmówi, ale wtedy wyleciałby z roboty jak jego
            > poprzednik

            Więc nie odmówił i zginął. Czy to naprawdę lepsze wyjście niż odmówić, wylecieć
            z roboty we wojsku i znaleźć pracę w normalnym cywilnym lotnictwie?

            > zabrakło tak często ostatnio odmienianej przez różne przypadki
            > asertywności.

            Co bezpośrednio oznacza ewidentny błąd pilota. Pomijając całą otoczkę czyli
            wszystkie szychy, które siedziały w salonce za plecami pilotów...
            A błąd pilota wynikał bezpośrednio z Systemu, za który m.in. jest odpowiedzialny
            pan Klich. Nie mam nic przeciwko szkoleniu pilotów kamikadze do wykonywania
            zadań za wszelką cenę, ale niech sobie ryzykują jak ich szkolono, lądując z
            rosomakami na pokładzie w centrum konfliktu zbrojnego a nie pilotując prywatną
            wycieczkę Pana Prezydenta.
            Gdyby za sterami siedzieli cywilni piloci, nic by się nie stało, bo żadna siła
            by ich nie zmusiła do czegoś więcej niż kilka kręgów nad lotniskiem, żeby
            udowodnić Temu Który Spocznie Na Wawelu, że warunki absolutnie nie pozwalają na
            lądowanie.

            I faktycznie smutne to, że cała wina spadnie na w gruncie rzeczy "bogu ducha
            winnych" pilotów. A, być może największy winowajca, w tej chwili już powoli
            staje się świętszy niż Santo Subito - Wawel czeka...
    • maureen2 Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 14:18
      a dziś w tivi facet od lotów tłumaczy się,że przestrzeń zamknięta
      i wg przepisów nie można latać,a tu pytają,a może jakoś da się
      przelecieć i jakoś się uda.
      • st.lucas Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 14:32
        maureen2 napisała:

        > a dziś w tivi facet od lotów tłumaczy się,że przestrzeń zamknięta
        > i wg przepisów nie można latać,a tu pytają,a może jakoś da się
        > przelecieć i jakoś się uda.

        Bo jeszcze niekoronowany karzelek sie spieszy...
        Alleluja i do przodu!
        • polnaro Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 14:50
          Marynico, przenieś to co napisałaś na grunt innego demokratycznego państwa, a sama zobaczysz bezsens.
          Prywatny lot? To chciałaś powiedzieć? A jak wyglądają nawet prywatne loty głów normalnych państw?
          Wstyd.
          Może ta chmura pyłu ten wstyd ukryje przed światem.
          Są tu tacy, którzy, jak Sikorskiego onegdaj, teraz też "posprzątaliby" Kaczyńskiego do trumny w majtkach i podkoszulku.
          Wstyd mi, że jestem Polką. Możecie wrzeszczeć, ale z żadną partią nie mam nic wspólnego, chyba, że litery, bo język, to już nie .
          • marynica Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 18:55
            Polnaro! Chciałam powiedzieć i powiedziałam, że lot do Smoleńska 10
            kwietnia nie był firmowany przez rząd, co znaczy, że nie był
            oficjalną wizytą w Rosji. Rosja użyczyła tylko lotniska w Smoleńsku.

            Oficjalne i prywatne loty głów normalnych państw wyglądają tak jak
            zostaną zorganizowane! A są organizowane przede wszystkim z myślą o
            bezpieczeństwie tejże głowy! Dlatego nie słyszałam, żeby w
            cywilizowanym świecie zdarzyła się katastrofa lotnicza z udziałem
            tak ważnych osób z prezydentem na czele. My stworzyliśmy mało
            zaszczytny precedens
            Nikt tu nie mówi o tym, że L.Kaczyński nie zasługuje na godny
            pogrzeb. Zasługuje, bo był naszym prezydentem, ale to co się dzieje
            trudno nazwać godnym pogrzebem. To pokaz pychy . Jednak nawet
            wawelski sarkofag nie ochroni tej prezydentury przed krytyką gdy
            minie żałoba. I mówię tu o PREZYDENTURZE, nie o PREZYDENCIE,
            wyrażnie oddzielając człowieka od funkcji, której nie potrafił
            unieść. Lepiej by było dla wszystkich gdyby było ciszej i skromniej
            nad tą trumną od samego początku. Jednak pokusa jest zbyt duża, a
            politycy nie lubią marnować niczego, co może się przełożyć na
            wyborcze poparcie. Nawet tragicznej śmierci prezydenta, który był
            oczywistym symbolem jednej opcji politycznej. Tu ma źródło tworzony
            mit o prezydencie, który poległ bohaterską śmiercią, by świat
            dowiedział się o katyńskim kłamstwie!
            Na takie manipulacje nie mam wewnętrznej zgody.

            P.S. Nie mam z żadną partią nic wspólnego.
        • maureen2 Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 15:14
          maedia naciskając,że jednak może da się przylecieć liczą na nastepną
          katastrofę i widowisko medialne,bo taka ich rola
          • igor_uk dla znajacych rosyjski. 16.04.10, 16:11
            Natrafilem w internetie na forumavia.ru i tam natrafilem na bardzo ciekawy
            post,sadzac po tekstu,napisany przez bylego pilota-kapitana TU-154.
            [Магистр форума - прислушайтесь к его мнению!] Ершов Василий Васильевич

            Я редко выступаю на форуме, но тут наболело. Столько выдвигается самых
            навороченных версий, а снимок со спутника для меня лично расставил все по местам.
            Я не знаю, есть ли там курсо-глиссадная система или только привода, а может,
            экипаж как-то использовал для захода спутниковую навигацию, - не важно. Самолет
            шел по глиссаде, РП контролировал порлет примерно до ВПР.
            На ВПР капитан начал искать землю. Я не говорю о мотивах, побудивших его это
            делать, я говорю об элементарном непрофессионализме. И сомневаться в навыках
            капитана заставляет его малый налет вообще, а на Ту-154 - явно, вопиюще
            недостаточный.

            Чтобы освоить пилотирование такого сложного самолета как Ту-154, требуется
            немалый налет. Я пришел на Ту-154 в возрасте 35 лет, с общим налетом 9000 часов
            на трех типах воздушных судов, на каждом из них летал капитаном, и все равно мне
            было первый год очень, очень трудно. Я налетал на Ту вторым пилотом 1500 часов,
            и только после этого ввелся командиром воздушного судна. И все старые летчики в
            один голос твердили мне: бойся, бойся первой тысячи командирских часов на новом
            типе! Покажется, что ты знаешь этот самолет вдль и поперек, - не верь!
            • igor_uk Re: dla znajacych rosyjski c.d. 16.04.10, 16:12
              Налет погибшего пилота был около 3500 часов (по словам его отца - 1930 часов),
              из них часть он налетал на Як-40, часть (если верить СМИ) в качестве штурмана(!)
              Ту-154, затем как-то стал командиром, и (если опять же верить СМИ) командирский
              налет на Ту у него был всего 200 часов. И этому недоучке (пусть талантливому)
              доверили возить президента! И этот военный летчик где-то набирался опыта полетов
              на сложнейшем в пилотировании лайнере, по несовершенным системам, подобным той,
              что установлена в Смоленске? И вообще - опыта полетов в сложных метеоусловиях?
              Я такой опыт набирал годами, в сотнях сложных заходов на разные аэродромы. Где и
              когда набирал их он?
              В результате он допустил самоуверенную, школьную, примитивную ошибку: искал
              землю ниже высоты принятия решения. И нашел ее.

              Как помогал командиру экипаж? Этот самолет в одиночку пилотировать невозможно.
              Данные по экипажу тоже наводят на сомнения. Штурман (если верить СМИ) выпускался
              из училища бортмехаником.
              Условия погоды были именно смертельными: я бы, при всем моем опыте, не рискнул
              заходить по приводам в тумане 400, а он ничтоже сумняшеся полез.
              Наземный контроль здесь ни при чем. Руководитель полетов дал экипажу заранее
              данные о плохой погоде, дал рекомендации по уходу на запасной. Он контролировал
              снижение и предупредил о полете ниже глиссады. Но летел-то пилот!
              • igor_uk Re: dla znajacych rosyjski c.d. 16.04.10, 16:13
                Никогда не верьте словам: "пилот первого класса", "лучший среди лучших",
                "шеф-пилот президента". И там бывают всякие, и неисповедимы их пути к этому месту.

                А картина вырисовывается простая. При видимости около 400-500 м пилот увидел
                слева светлое пятно - перрон, который расположен ближе торца ВПП на 500 м и
                левее на 200. И он туда нырнул.
                Я сам так покупался, и не раз, и как раз в первый год полетов в качестве КВС. Я
                этому целую главу в своей книге посвятил.
                А через пару секунд высветилась и рулежка, уходящая от перрона вправо под углом
                (к торцу ВПП). Он мог в тумане не разобрать, рулежка это или ВПП. И надо было
                вылупив глаза доворачивать вправо, энергично!
                А потом, может, через секунду, стало ясно, что купился! Увидел хвосты самолетов
                на перроне, скорее всего. Тут же штурвал на себя и взлетный... а вертикальная-то
                около 10 м/сек. Поздно!

                Самарская катастрофа, один к одному.

                Соболезную родным и близким погибших.
                moim zdaniem bardzo pozyteczna informacja.A tu zrodlo,czyli link.
                www.forumavia.ru/a.php?a=t&id=1407&page=3
                • you-know-who cobepwenno bepno - rosyjski pilot 154m wie co mowi 16.04.10, 23:29
                  pisalem podobnie juz 10 kwietnia. teraz potwierdza sie formalna wina pilota,
                  ktora juz wczesniej byla do przewidzenia, oraz wspoludzial w
                  - niestety tak to trzeba nazwac - zabojstwie prawie stu ludzi tych politykow i
                  wojskowych ktorzy posadzili za sterem pilota z minimalnym nalotem 200 godzin na
                  typie (rosyjski pilot mowi ze tu154 wymaga w opinii rosyjskich pilotow ok
                  tysiaca zeby nabrac doswiadczenia w lataniu tym dosc trudnym typem, zanim
                  zostanie kapitanem statku), a nastepnie stworzyli mu idealne wprost warunki do
                  popelnienia bledu, ktorego uniknalby gdyby planowanie wizyty bylo prowadzone w
                  sposob lepszy niz wycieczka na ryby po pijaku.

                  bedzie absolutnym skandalem jesli zyjacy wspolwinni nie podadza sie natychmiast
                  do dymisji i nie zostana przesluchani w charakterze podejrzanych!


                  jesli
                  • dorsai68 Kto miał 200 godzin na Tu-154? 17.04.10, 11:23
                    Wg danych ze strony 36 SPLT

                    I pilot, dowódca, kpt. Protasiuk miał nalot ogólny 3528 godz., w tym na Tu-154 2937 godz.
                    II pilot, mjr. Grzywna, 1939 godz. nalotu, w tym na Tu-154 506 godzin.

                    Sprawdzaj chłopie informacje u źródła.
                    • igor_uk Re: Kto miał 200 godzin na Tu-154? 17.04.10, 11:37
                      dorsai68 tlumacze dla ciebie wypowiedz rosyjskiego pilota-"командирский налет на
                      Ту у него был всего 200 часо" .Nalot,jako dowodca statku powietrznego,u niego
                      byl 200 godzin. Zauwaz,jako dowodca samolotu TU .Z tego co ty wkleiles ,nic tego
                      nie zaprzecza.
                      • dorsai68 Pomyśl. 17.04.10, 12:00
                        Znam rosyjski całkiem dobrze. Po prostu to jest bzdura i tyle.

                        Każdy dowódca załogi samolotu ma na początku nalot 0 godzin jako jego dowódca. Tak po prostu, na X godzin nalotu na konkretnym typie jako nawigator i II-gi pilot, i zero godzin jako dowódca, I-szy pilot.
                        Kpt. Protasiuk jako dowódca miał może i 200 godzin, ale na tym konkretnym modelu samolotu wylatał 2937 godzin. O tym, czy pilot zostanie dowódcą załogi, decyduje nalot ogólny+nalot na danym typie samolotu+szkolenie dowódców załóg zakończone egzaminem.

                        Czy gdyby Protasiuk maił, hipotetycznie 10 tys godzin nalotu ogółem, 5 tys. godzin na Tu-154 i 5 godzin jako dowódca, co by powiedział ów rosyjski ekspert? Miał za mało godzin nalotu jako dowódca?
                        • igor_uk Re: Pomyśl. 17.04.10, 12:10
                          dorsai68 ,ty pytal(la) skad sie wzieli te 200 godzin,ja cie odpisalem,tego ty
                          nie zaprzeczasz i tylko tyle mozno powiedziec.Reszta to juz sa inny sprawy.
    • puzzle2004 Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 16:13
      100% sie zgadzam - niepowodzenie w przygotowaniu = przygotowanie niepowodzenia…;
      a "przygotowanie" tego lotu bylo zalosne…;
      szkoda setki ludzi, a pilota szczegolnie, bo niejako byl zakladnikiem tego
      lotniska; tylko ktos go w tej sytuacji bez wyjscia postawil, a ze wyjscia nie
      ma, to nawet najlepszy by nie poradzil…
      • maureen2 Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 16:27
        na szczęsie sa to ludzie,którzy potrafią wyciągać wnioski i mysleć
    • kar-24 Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 19:17
      100% prawdy.
      Nalezy jeszcze dodac ze glownymi goscmi na ta uroczystosc to osoby ktore lecialy tym samolotem.
      Co by sie stalo gdyby ze wzgledu na pogode przesunela sie o pare godzin? Prawdopodobnie nic wielkiego.
      Celem tego ladowania staly sie nie uroczystosci oddania holdu pomordowanym lecz wykonanie planu to znaczy staniecie delegacji w miejscu A o godz xx:yy bez wzgledu na ryzyko i koszty.
      Jakie sa tego koszty nie trzeba pisac.
      Piloci zdawali sobie z tego sprawe i niezaleznie od tego czy im ktos to doslownie powiedzial czy nie takie ryzyko podjeli. Na pokladzie byla nie tylko para prezydencka lecz rowniez wszyscy dowodcy sil zbrojnych i inni dostojnicy.
      Inna sprawa byla presja mediow na uczestnikow tej delegacji. Wyglada na to ze przynajmniej niektorzy polecieli tam tylko po to aby pokazac sie w mediach u boku prezydenta na takiej uroczystosci.
      Presja na organizatorow niezaleznie kim oni byli byla ogromna, a cel uswiecal srodki.
      Dopuki budowniczy Palacow Kultury i Nauki decyduja kto co i jak bedzie w Polsce budowane - to tak niestety nadal bedzie.
      Popatrzcie na wiadomosci o chmurze pylu wulkanicznego ktora blokuje ruch powietrzny nad Europa i zagraza przyjazdowi gosci na pogrzeb prezydenta. Przeciez to moze byc nieoficjalne spotkanie przywodzcow czolowych panstw swiata, ale jezeli chmura ta bedzie zagrazala bezpieczenstwu to nie przybedzie nikt.
    • lisa2 Re: Zasady bezpieczeństwa 16.04.10, 23:41
      Jedyną odpowiedzią na zadane pytania to:

      1 - Odpowiedzialność za całość spoczywa na najwyższym urzędniku państwowym, tj.
      na prezydencie Kaczyńskim.
      2 - Jedyna odpowiedzialność za skutki decyzji ciąży tylko na pilocie.

      Pozostałe odpowiedzialności jednostkowe: organizacja, przygotowania, plany,
      rozkazy, wskazania, rady, okoliczności oboczne - wszystko to ma dodatkowy
      wymiar, gdy już stanie się nieszczęście.

      W normalnym trybie, odpowiednie służby powinny mieć wcześniej opracowane plany
      różnych wariantów przemieszczania VIP-ów. Powinny one być przećwiczone w
      rzeczywistych warunkach, a w przypadkach różnic powinny być aktualizowane.

      Prawdopodobnie lotnisko zastępcze nie było brane pod uwagę, ponieważ było daleko
      od najbliższego lotniska zapasowego i brak było transportu naziemnego.
      • marynica Re: Zasady bezpieczeństwa 17.04.10, 00:20
        Dzisiaj, w tv, Waszczykowski, wiceszef Biura Bezpieczństwa
        Narodowego mówi: "mądry polak po szkodzie", ale wolałabym, żeby był
        mądry przed szkodą! W końcu za mądrość płaci się tam, na szczytach
        władzy sporą kasę. Prezydent Kaczyński przygarniał do piersi różnych
        nieudaczników (Fotyga, Waszczykowski itp.), którzy nie myśleli
        racjonalnie, a efektem tego była katastrofa pod Smoleńskiem.
    • imponeross Alleluja i do przodu! 16.04.10, 23:53
      zlopacz.kawy napisał:

      > Obraz przygotowań do wizyty głów państw w Krakowie dramatycznie
      > kontrastuje z przygotowaniem lotu do Katynia.
      >
      > W tym świetle wyprawa kilkudziesięciu spośród najważniejszych
      > urzędników państwowych, z udziałem Prezydenta RP przedstawia się
      jak
      > nie przymierzając szkolna wycieczka.

      Szkolne wycieczki przygotowuje sie pod wzgledem bezpieczenstwa
      lepiej niz ten lot do Smolenska.

      > Plan wizyty wyglądał mniej więcej tak: wsiadamy i lecimy, jakoś to
      > będzie. Nikt się nawet nie zastanawiał, co robić, jeśli się
      > wylądować w Smoleńsku nie da. Nikt nawet nie sprawdzał, czy się
      da,
      > bo i po co. Przecież planu awaryjnego i tak nie było. Bóg nas
      > prowadzi, alleluja i do przodu.

      Alleluja i do przodu!

      > A kiedy wszystko się sprzysięgło przeciw - mgła, niekompatybilne
      > systemy radiowe, nawet standardy komunikacji (pilot czeka na
      > koordynaty z wieży, wieża na meldunki pilota) - wtedy nagle cała
      > odpowiedzialność spada na barki jednego pilota. Pilota, który ma
      > nieznośną świadomość, że zależy od niego zdecydowanie zbyt dużo.
      >
      > Uczeń wybierający się na egzamin maturalny wychodzi z domu pół
      > godziny wcześniej, niż zwykle. Bo może tramwaj odjedzie wcześniej,
      > albo będa korki. W kieszeni ma (na wszelki wypadek) 100 złotych na
      > taksówkę, a bateria w komórce musi być naładowana.
      >
      > Natomiast urzędnicy organizujący wizytę głowy państwa w obcym,
      ponoć
      > nieprzyjaznym kraju planują, że o 6:50 prezydent przybywa na
      > lotnisko, o 7:00 jest start samolotu, a o 9:30 zaczynają się
      > uroczystości. Żadnej rezerwy czasowej. Żadnej możliwości zmiany
      > planów. Musi się udać, bo to my lecimy. Tyle razy się udało
      > przecież. Tak dalece zlekceważyli swoje obowiązki, że nawet nie
      było
      > aktualnej listy osób na pokładzie. Bliscy i znajomi ambasadora
      Bahra
      > i J. Sasina przez kilka godzin są przekonani o ich śmierci.
      >
      > Wielu ludzi zawaliło robotę, czyniąc odpowiedzialnym za powodzenie
      > misji jednego człowieka, który w dodatku pracuje w podwójnym
      > stresie. Widzi, że nie będzie lekko. Może nawet nie informuje
      > nikogo, że ma kłopot z podjęciem decyzji. Przeczuwa przecież, co
      by
      > się stało, gdyby ogłosił zmianę miejsca lądowania. Ci za jego
      > plecami muszą się znaleźć na ziemi za kilka minut. Alternatywa nie
      > istnieje.
      > Krąży nad lotniskiem, wypatrując pasa. Ale nie może przecież
      krążyć
      > przez godzinę. Presja rośnie. Niezależnie od profesjonalizmu,
      emocje
      > dają znać o sobie. To nie jest jak strzelanie karnego w finale
      > mistrzostw świata. To jest tysiąc razy gorzej. Każdy w takim
      > momencie chciałby mieć to już za sobą.
      >
      > Dlaczego ten człowiek został postawiony w takiej sytuacji? Kto
      > zdecydował o tym, że była tylko jedna opcja?
      >
      > Pomyślmy o tym, kiedy ukaże się komunikat: "przyczyną
      katastrofy
      > był błąd pilota
      "..

      Powinni byli miec mozliwosc nawet powrotu do Warszawy.
    • berta-live Re: Zasady bezpieczeństwa 17.04.10, 09:44
      Niedługo po katastrofie pojawił się na którymś z portali artykuł, w którym
      podano, że pierwsi pasażerowie tego samolotu pojawili się na lotnisku o 4 rano.
      Jeżeli to prawda, to być może wylot był zaplanowany na godzinę wcześniejsza,
      tylko któryś z vipów się spóźnił. Bo jakby to nie był vip to nikt by na niego
      nie czekał. A jak tak, to ciekawe na kogo czekali.
    • alvir Re: Zasady bezpieczeństwa 17.04.10, 09:53
      Problem wbrew pozorom jest szerszy i dotyczy [niestety... :-(] nie tylko organizacji tej tragicznie zakończonej wyprawy ale wręcz niemalże WSZYSTKICH "imprez" planowanych przez WSZYSTKIE uczestniczące w ich organizacji podmioty, a to Kancelaria Prezydenta RP, Kancelaria Premiera RP oraz Departament Protokołu Dyplomatycznego MSZ...
      Przejawiało się to i przejawia w planowaniu [czytaj: narzucaniu wykonawcom] absurdalnych, niemożliwych do zrealizowania bądź też co prawda możliwych ale jedynie w warunkach drastycznego naruszenia norm bezpieczeństwa norm czasowych określanych w Programach Organizacyjnych.
      Najlepiej, gdyby na ten temat wypowiedział się szerzej ktoś z oficerów BOR, którzy niejednokrotnie klęli w żywy kamień autorów "pomysła" by np. w normalnym ruchu miejskim, w godzinach szczytu, przejechać kolumną z VIP-em na pokładzie 20 km np. w 15 minut...
      Dla każdego, kto ma PJ komentarz chyba zbyteczny...
      Ergo: jeżeli z obecnej tragedii nie zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski pozostaje jedynie kwestią czasu zaistnienie kolejnego zdarzenia, po którym KTOŚ, Prezydent lub sprawujący Jego funkcję w zastępstwie w wyniku nagłego opróżnienia urzędu Marszałek Sejmu będzie zmuszony ogłosić kolejną Żałobę Narodową...
      I dobrze będzie, jeżeli skończy się tylko na żałobie i spowoduje jednocześnie kompromitacji z innymi państwem / państwami.
      • lisa2 Re: Zasady bezpieczeństwa 18.04.10, 02:18
        >Przejawiało się to i przejawia w planowaniu [czytaj: narzucaniu wykonawcom]
        absurdalnych, niemożliwych do zrealizowania bądź też co prawda możliwych ale
        jedynie w warunkach drastycznego naruszenia norm bezpieczeństwa norm czasowych
        określanych w Programach Organizacyjnych.<

        To dotyczy również gospodarki - to dlatego w Polsce są takie przetargi, to
        dlatego w Polsce są takie autostrady, itp.

        Ogłaszamy przetargi i wygrywa ten, który daje najmniejsze ceny. Zwykle potem są
        pisane aneksy zwiększające koszty i urealniające je na rzeczywiste, albo firmy
        zaczynają oszukiwać - zmieniać materiały na gorsze (jak w PRL-u), przestawać
        płacić pracownikom, wycofywać się z kontraktu - co powoduje zmianę terminów i
        podwajanie kosztów.

        Robimy wszystko na siłę. Zamiast od razu zrobić dobrze i najlepszą technologią.

        Kiedyś olimpiada w Moskwie spowodowała gwałtowne ubożenie społeczeństwa
        polskiego, efektem były coraz częstsze strajki i upadek komunizmu.

        Czekam na powtórkę po roku 2012.
    • 1stanczyk I na dodatek, zeby to bylo pierwszy raz ..... 17.04.10, 10:44
      Podobne problemy z organizacja podróży były już wcześniej tyle, ze nie skończyły
      się tak tragicznie: podróż sp Prezydenta LK na daleki wschod, podroz Premiera JK
      na BW.

      Tak właśnie "pracuje" nasza "elita".

      O takim sposobie pracy naszych "elit" mowil Kownacki zanim nie wylecial za to z
      Kancelarii śp Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
      Podobnie wyrażał się o sposobie pracy naszych "elit" europoseł Jaroslaw Walesa
      porównując organizacje pracy, a przez to i jej wyniki, naszych pOSLOW z tą jaka
      obowiązuje w PE.

      W tym wszystkim chyba najbardziej dramatyczne jest to, że nie dość że są to ci
      sami ludzie, którzy pretendują swoją, jak się coraz bardziej okazuje tylko
      hipotetyczną dalekowzrocznością i przezornością do gwarantowania nam swoim
      działaniem państwowego bezpieczeństwa, ale również są, po takim jak ten
      tragicznym w skutkach wypadku, lansowani w mediach jako nasza elita.

      Taki wypadek jak ten powinien skłaniać do refleksji z której nie wynika nic
      innego jak po prostu zwyczajny wstyd a nie szermowanie na lewo i prawo pojeciem
      "elita".

      Jeśli to ma być nasza elita to jest cudem, że jeszcze trwamy.

      Jak się okazuje, nie tylko zresztą po tym wstrząsającym i tragicznym w skutkach
      wypadku lotniczym, to byli i są zaledwie nieudolnie przyuczeni do pełnienia w
      demokratycznym państwie najwyższych funkcji państwowych, wojskowych i
      politycznych ludzie, którym drogę do najwyższych władzy otworzyły nie realne
      dokonania ale solidarnościowe zmiany będące rezultatem, nie jak się powszechnie
      uważało i uważa ich zdobyczą, ale częścią zachodzących procesów w których z
      takich (niekoniecznie i nie zawsze tych z których dzisiaj są tacy dumni) czy
      innych powodów uczestniczyli.

      Kto dzisiaj po doświadczeniach 20 lat naszej suwerenności, nie mówiąc już o tym
      tragicznym w skutkach wypadku, uwierzy w ich ówczesne "dokonania" ?

      Jeśli w ogóle były to zawdzięczają je naszej tym razem pierwszej od wielu wieków
      "szczęśliwej gwieździe"!
      • st.lucas Zgadzam sie w pelni. 17.04.10, 10:56
        To nie byla zadna elita.
        Tylko korzystnej konstelacji miedzynarodowej zawdzieczamy
        pokoj i trwanie panstwowosci.
        Glupcy usilujacy zmusic pilota do lotu w rejon walk (Gruzja),
        sprowadziliby na Polske szybkie nieszczescie, ale NIE mogli...

        Za to zrobili to co mogli: psuja nam teraz po swej smierci krew!

        Razem z nieodpowiedzialnym prezydentem lecial przeciez
        "elitarny" Przemyslaw Gosiewski, autor interpelacji poselskiej,
        w ktorej zwyzywal pilota "wyprawy gruzinskiej" od tchorzy.
        Co oznaczalo dla dobrego pilota nazwanie jego profesjonalnego
        dzialania "niesubordynowanym i tchorzoskim", latwo sie domyslic.
        • 1stanczyk "Elita" po ktorej oprocz peronu we Wloszczowej nie 17.04.10, 18:36
          pozostanie nic innego długi, i trwały i monumentalny pomnik jej upośledzenia
          umysłowego jakim będzie gazrurka pod Bałtykiem.
          Re: Zgadzam sie w pelni.
    • voiceinthedesert Tylko mężczyźni z tysiącami godzin lotu mogą latać 17.04.10, 11:33
      Moja rada dla rządu polskiego: tylko mężczyźni z wieloma tysiącami
      godzin lotu winni być pilotami władz państwowych. To nie zadanie dla
      wyrostków 36-letnich! To samo dotyczy kontrolerów ruchu na
      lotniskach. Tylko ludzie dojrzali moga tam pracować, nie
      żółtodzioby! Jeśli zaś chodzi o władze rosyjskiego lotniska w
      Siewiernyj, one winne odpowiedzieć wobec świata, dlaczego nie
      zamknęły cywilnej sekcji lotniska w warunkach ekstremalnych!? Jeśli
      trochę pyłu z wulkanu zamknęło połowę lotnisk europejskich, bez
      kłopotu, dlaczego Rosjanie dozwolili by polski Prezydent lądował?
      • igor_uk Re: Tylko mężczyźni z tysiącami godzin lotu mogą 17.04.10, 11:42
        voiceinthedesert,co dotyczy lotniska "Siewiernyj",ono nie ma zadnej sekcji
        cyuwilnej,on wogole nic nie ma,to jest porzucone (de-facto) lotnisko przez
        wojsko.Juz nie raz wspominano,ze ono bylo nieraz grzecznosciowo udostepniano
        stronie polskiej na jej zyczenie.Lotniskiem cywilnym to ono moze stac,ale
        kiedys. Kontroler lotow z tego "lotniska",a raczej pasu startowego,nie mogl im
        zabronic ladowac,a mogl tylko sugerowac,co on i robil.
        • zuzka111 Daj spokój z tą tezą o porzuconym lotnisku... 17.04.10, 12:07
          Popatrz na ilość stojących tam samolotów. To wszystko "na żyletki"?
          • igor_uk Re: Daj spokój z tą tezą o porzuconym lotnisku... 17.04.10, 12:15
            zuza,to nie sa samoloty na zyletki,a tylko do remontui.Juz nie raz wspominalo
            sie,zwe w Smolensku istnieje baz remontowa samolotow transportowych i wlasniwe
            to lotnisko do tego (przewaznie) sluze. Ja wyraznie napisalem,ze jest porzuconme
            przez wojsko,ale to nie znaczy,ze jakis tam firmy nie korzystaja z opasu na
            wlasny strach i ryzyko.
            • zuzka111 Re: Daj spokój z tą tezą o porzuconym lotnisku... 17.04.10, 12:18
              Porzucone to może jest to lotnisko poniżej Smoleńska...
              • igor_uk Re: Daj spokój z tą tezą o porzuconym lotnisku... 17.04.10, 12:27
                zuza,masz tudnosci ze zrozumieniem,czy moj polski jest az tak zly.Napisalem cie
                wyraznie,ze to lotnisko jest porzucone przez wojsko.A nie wogole. To nie jest
                lotnisko cywilne,tam nie laduja,a nie odlatuja zadne samolote rejsowe z
                pasazerami,ale tam ,na dzien dzisiejszy ,nie stacjonuje zadna jednostka
                wojskowa.A tu masz cytat z wikipedii-"Na lotnisku stacjonował od 1946 roku 103.
                Gwardyjski Krasnosielski Pułk Lotnictwa Transportowego im. Bohatera Związku
                Radzieckiego W. S. Grizodubowej (ros. гвардейский Красносельский Краснознамённый
                военно-транспортный авиационный полк имени Героя Советского Союза В. С.
                Гризодубовой) wyposażony w samoloty Ił-76M i Ił-76MD, rozformowany w
                październiku 2009 roku i przeniesiony do Orenburga[4]."
                • robitussin Re: Daj spokój z tą tezą o porzuconym lotnisku... 17.04.10, 14:07
                  Igor, nie przejmuj się Zuzą. Twój polski jest bardzo zrozumiały, ale
                  to dziewczę bardzo często ma problemy ze zrozumieniem prostych
                  argumentów.
                  • feran1 Re: Daj spokój z tą tezą o porzuconym lotnisku... 17.04.10, 16:48
                    To jest po prostu lotnisko fabryczne.Nic nadzwyczajnego.Jest takich
                    wiele w Polsce(mielec,swidnik)i na swiecie(everett -boeing).
                • maureen2 Re: Daj spokój z tą tezą o porzuconym lotnisku... 17.04.10, 17:01
                  znaczy coś takiego jak rampa kolejowa fabryczna jak w Auschwitz ?
      • mania_28 voiceinthedesert 17.04.10, 17:58
        problem w tym, że my nie mamy zbyt wielu doświadczonych pilotów - albo odeszli do lotnictwa cywilnego, gdzie mają lepsze warunki doszkalania i płacowe, albo zostali "wyproszeni" w latach 90tych z lotnictwa w imię czystki ideologicznej - wszyscy musieli być przecież w PZPR
        vide wywiad z majorem Fiszerem, gdzieś na stronach gazety

        natomiast Rosjanie bali się kategorycznie sprzeciwić lądowaniu samolotu z Kaczyńśkim, w obawie o skandal dyplomatyczny, w końcu Tuska wpuścili - resztę sobie dośpiewaj...

        moim zdaniem wszyscy winni tej katastrofy siedzieli w samolocie - to niedopuszczalne, że nie było planu B (lądowanie np. w Witebsku)

        to była wizyta półoficjalna (bez oficjalnego zaproszenia -oficjalna w randze państwowej była 7 kwietnia), więc rosyjskie służby nie miały obowiązku zabezpieczać jej tak, jak wizyty Tuska.
        Jesli mylę się w tej kwestii, to mnie poprawcie, ale ostatnim poruszony przeze mnie watek pojawił się właśnie w takim założeniu na którymś z forów.
        • viptocat Re: voiceinthedesert 18.04.10, 11:27
          Po odlaniu wody:

          1. Nasi piloci są niedoszkoleni
          2. Rosjanie zamiast postąpić tak jak trzeba (tzn. zamknąć lotnisko)
          zaczęli robić jakieś dziwne ruchy (tzn. żeby był skandali i "wina"
          była na Polaków ??).
          4. Rosjanie traktowali tą wizytę źle i starannie jej nie
          zabazpieczyli
          3. "Wszyscy winni ... siedzieli w samolocie"
          Sama napisałaś ,że nie wszyscy :( (np. Rosjan tam nie było). A w
          ogóle to kto jest twoim zdaniem winien (tzn. co konkretnie zostało
          zaniedbane i kto za to odpowiadał) ???


          A teraz podsumowanie. Temat zachowania się strony Rosyjskiej (i
          to zarówno na lotnisku jak i podczas organizowania wizyty) powinna
          zbadać komisja. Ja nie byłbym taki pochopny w wydawaniu wyroków.
          Uważam ,że ,żeby oskarżyć Rosjan o jakieś zaniedbanie potrzebujemy
          twardych dowodów.
          Jeżeli VIP (tzn. prezydent RP) był gościem w Rosji to rosjanie
          BYLI zobowiązani zapewnić odpowiednie warunki !!!
          Oczywiście jest możliwe ,że w pewnych sprawach to strona polska
          powinna "wystąpić z proźbą" (a nie wystąpiła) albo "poinformować" (a
          nie poinformowała). Dlatego sprawę należy zbadać.

          Co do planu wizyty to temat również powinien być zbadany przez
          komisję . Nie jestem pewien czy osoby odpowiedzialne za to
          planowanie siedziały w samolocie.

          I co do szkolenia pilotów wożących VIPów. Temat do zbadania. I to
          nie tylko pod kontem szukania winnych ale również poprawy sytuacji.


          Pozdrawiam
          V
    • tajemniczydonpedro Re: Zasady bezpieczeństwa 18.04.10, 10:08
      Jedno mnie zastanawia: czy ktoś kompetentny z polskiej strony
      wcześniej sprawdził to lotnisko i orzekł, że spełnia warunki, by
      mogło być wykorzystane w przelocie tak ważnych osób? A może tego też
      nie było...:(
    • not.logged W tym problem 05.06.10, 14:02
      Żadnego planu "B" nie było. Lądowanie musiało się udać. Tyle, że się
      nieszczęśliwie nie udało.
      • indeed4 Musieli. 05.06.10, 14:06
        Wiadomo to dawna - tylko, że po "bo" dodałbym jeszcze kilka innych
        zdań.


        dziennik.pl/wydarzenia/article595944/Musieli_ladowac_bo_BOR_nie_znal_planu_B.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka