stv5h
22.04.10, 12:12
toyah.salon24.pl/173592,o-sztuce-czekania#comment_2458941
Prawdopodobieństwo katastrofy samolotu, dużego pasażerskiego odrzutowca, to
10 do minus siódmej:
1 / 10.000.000
Powyższe obowiązuje przy założeniu, że jest to zwykła maszyna pełna
ciskających kapeluszami pasażerów, z przemęczonym pilotem, prowadzona przez
kontrolera ruchu na stażu. Powyższa jedna dziesieciomilionowa obowiązuje przy
założeniu, że chodzi o nastojaszczij russkij bardak, czyli tzw. ogólne warunki
cywilnego ruchu lotniczego.
Tymczasem, prezydencka maszyna pilotowana była przez trzech pilotów
wojskowych, wyszkolonych na tym płatowcu. Czy napisałem że pilotów było
TRZECH? Kapitan, czyli pilot-in-control. Drugi pilot, gotów do wszelkiej
interwencji, natychmiast. Pilot-obserwator.
Na pewno napisałem, że trzech? Otóż nie, czterech. Leciał jeszcze ich kolega,
fachowiec, inżynier pokładowy, sprawdzający stałą poprawność wskazań
przyrządów, reżym pracy systemów pokładowych, pilnujący dodatkowo procedur i
czuwający nad bezpieczeństwem lotu. Niestety, jedynie z wewnątrz maszyny, i na
miarę możliwości jakie daje zaprogramowanie przyrządów do sterowania.
Każdy dodatkowy, wyszkolony i doświadczony pilot podwyższa bezpieczeńswo (lub
innymi słowy obniża prawdopodobieńswo wypadku) około dziesięć tysięcy razy. To
znany fakt, można sprawdzić.
Przyjmijmy jednak, że nie dziesięć tysięcy, a "tylko" tysiąckrotnie. Dwóch
dodatkowych wyszkolonych w prowadzeniu maszyny członków załogi podwyższy
bezpieczeństwo lotu jeden milion razy.
Sumarycznie, prawdopodobieństwo katastrofy prezydenckiego samolotu wynosi więc
1 / 10.000.000.000.000
Czyli zero?
Ale to nie koniec.
System TAWS (przeciwzderzeniowy) zainstalowany w samolocie prezydenckim
eliminuje zderzenia z ziemią całkowicie. Od chwili, gdy system ten jest
obowiązkowy katastrofie polegającej na zderzeniu z gruntem nie uległ ANI JEDEN
tak wyposażony samolot.
I tu prawdopodobnieństwo, czysto matematyczne, że miał miejsce wypadek wynosi
już dokładnie zero.
Albo, jeśli ktoś woli, prawdopodobieństwo że mamy do czynienia z katastrofą,
która została celowo spowodowana wynosi sto procent, i równa się całkowitej
pewności. Na zimno obliczonej, i w każdej chwili do potwierdzenia
matematycznego, a być może również poza kartką papieru, w tzw. realu, gdzie
winnego można realnie złapać, osądzić, i zupełnie realnie powiesić.
Do broni. Łapać sprawców. Wygrać wybory, i ścigać dalej.
To może byłoby i śmieszne gdyby nie to że takie świry istnieją naprawdę.