Dodaj do ulubionych

Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa...

22.04.10, 12:12
toyah.salon24.pl/173592,o-sztuce-czekania#comment_2458941
Prawdopodobieństwo katastrofy samolotu, dużego pasażerskiego odrzutowca, to
10 do minus siódmej:

1 / 10.000.000

Powyższe obowiązuje przy założeniu, że jest to zwykła maszyna pełna
ciskających kapeluszami pasażerów, z przemęczonym pilotem, prowadzona przez
kontrolera ruchu na stażu. Powyższa jedna dziesieciomilionowa obowiązuje przy
założeniu, że chodzi o nastojaszczij russkij bardak, czyli tzw. ogólne warunki
cywilnego ruchu lotniczego.

Tymczasem, prezydencka maszyna pilotowana była przez trzech pilotów
wojskowych, wyszkolonych na tym płatowcu. Czy napisałem że pilotów było
TRZECH? Kapitan, czyli pilot-in-control. Drugi pilot, gotów do wszelkiej
interwencji, natychmiast. Pilot-obserwator.

Na pewno napisałem, że trzech? Otóż nie, czterech. Leciał jeszcze ich kolega,
fachowiec, inżynier pokładowy, sprawdzający stałą poprawność wskazań
przyrządów, reżym pracy systemów pokładowych, pilnujący dodatkowo procedur i
czuwający nad bezpieczeństwem lotu. Niestety, jedynie z wewnątrz maszyny, i na
miarę możliwości jakie daje zaprogramowanie przyrządów do sterowania.

Każdy dodatkowy, wyszkolony i doświadczony pilot podwyższa bezpieczeńswo (lub
innymi słowy obniża prawdopodobieńswo wypadku) około dziesięć tysięcy razy. To
znany fakt, można sprawdzić.

Przyjmijmy jednak, że nie dziesięć tysięcy, a "tylko" tysiąckrotnie. Dwóch
dodatkowych wyszkolonych w prowadzeniu maszyny członków załogi podwyższy
bezpieczeństwo lotu jeden milion razy.

Sumarycznie, prawdopodobieństwo katastrofy prezydenckiego samolotu wynosi więc

1 / 10.000.000.000.000

Czyli zero?

Ale to nie koniec.

System TAWS (przeciwzderzeniowy) zainstalowany w samolocie prezydenckim
eliminuje zderzenia z ziemią całkowicie. Od chwili, gdy system ten jest
obowiązkowy katastrofie polegającej na zderzeniu z gruntem nie uległ ANI JEDEN
tak wyposażony samolot.

I tu prawdopodobnieństwo, czysto matematyczne, że miał miejsce wypadek wynosi
już dokładnie zero.

Albo, jeśli ktoś woli, prawdopodobieństwo że mamy do czynienia z katastrofą,
która została celowo spowodowana wynosi sto procent, i równa się całkowitej
pewności. Na zimno obliczonej, i w każdej chwili do potwierdzenia
matematycznego, a być może również poza kartką papieru, w tzw. realu, gdzie
winnego można realnie złapać, osądzić, i zupełnie realnie powiesić.


Do broni. Łapać sprawców. Wygrać wybory, i ścigać dalej.


To może byłoby i śmieszne gdyby nie to że takie świry istnieją naprawdę.
Obserwuj wątek
    • ae911truthorg Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 12:22
      Świrami są Ci ministrowie. 12 dni po katastrofie okazuje się, że polscy
      prokuratorzy tylko popatrzyli na cz.s., nie skopiowali nagrań.
      Info. z dzisiaj RMF FM/PAP
      "Rządowy plan maksimum to przywieźć do Polski czarne skrzynki Tupolewa lub
      ich zapisy - informuje RMF FM. Do podróży do Moskwy przygotowują się minister
      obrony Bogdan Klich i minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski."

      "Plan maksimum", świry !
      Niech nie jadą wcale, Polacy oszczędzą na paliwie.
    • madameblanka Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 12:48
      nadal mnie zastanawia dlaczego pilot zszedł poniżej absolutnie minimalnej
      wysokości? Minimalna wysokośc to 60-80 metrów, pilot podejmuje decyzje że
      zejdzie na te 60 metrów i jak nie będzie widział ziemi to odchodzi. Podhcodzi,
      jest mgła - wiadomo nic nie widzi, powinien odejść dlaczego wylądował??
      Pilot przed wylotem studiuje lotnisko więc trudno o to żeby nie wiedział ze
      czeka go wąwóz czy rów.

      Pytanie brzmi czy to urządzenia zwariowały i pokazywały mu nie ta wysokość że
      podjął próbę lądowania czy pilot zignorował sygnał ostrzegawczy o niskiej
      wysokości??
      To ostatnie wykluczam - pilot chyba debilem nie był.
    • morekac Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 12:52
      > 1 / 10.000.000
      Prawdopodobieństwo wygrania w Lotka to 1:13.983.816. Czyli jest
      mniejsze. A jednak ludzie wygrywają.

      .
      • stv5h Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 12:54
        morekac napisała:

        > > 1 / 10.000.000
        > Prawdopodobieństwo wygrania w Lotka to 1:13.983.816. Czyli jest
        > mniejsze. A jednak ludzie wygrywają.

        I to nawet 2 razy w tygodniu! ;)
        • co_dzienna Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 12:57
          Oj raczej nie :) Są przecież kumulacje.
          • mamba1234 Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 13:02
            co_dzienna napisała:

            > Oj raczej nie :) Są przecież kumulacje.
            O czym Ty mówisz?
            • co_dzienna Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 13:04
              o totolotku.
              • mamba1234 Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 13:09
                Wiem, ale kumulacja nie przeszkadza wygrać 2x w tygodniu
                • maaac Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 14:44
                  Pytanie JAKA wygrana. "Jakaś" wygrana zawsze pada. Tyle że szansa
                  wygrania "trójki", a szansa wygrania "szóstki" są zupełnie ale to
                  zupełnie inne. "Kumulacja" pochodzi z braku wygranych "szóstek" (no
                  100% tego nie jestem pewnien ;P).
                  W kazdym razie aktualne wyniki są takie:
                  www.lotto.pl/183-41fa345a1117c.htm
                  • morekac Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 15:32
                    Prawdopodobieństwo wygrania w Lotka to 1:13.983.816
                    to prawdopodobieństwo trafienia szóstki.
                    • rudyrycho Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 16:29
                      morekac napisała:
                      > Prawdopodobieństwo wygrania w Lotka to 1:13.983.816
                      > to prawdopodobieństwo trafienia szóstki.

                      A jak to zostało wyliczone? Możesz podać wzór matematyczny?
                      • morekac Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 16:43
                        Wpisz w wujka gugla hasło "kombinacja bez powtórzeń"
                        • rudyrycho Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 20:39
                          Cholera, w życiu nie wpadłbym na to jak obliczyć takie
                          prawdopodobieństwo. To jednak dość skomplikowany wzór i z
                          uproszczonego zapisu matematycznego zwykły laik nie wiedziałby nawet
                          jak go obliczyć.
                          Dzięki.
                          • sammler Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 22:36
                            To nie jest nic skomplikowanego. Musisz wziąć pod uwagę w zasadzie tylko dwie rzeczy:

                            1) tylko jedna kombinacja sześciu liczb daje wygraną I stopnia (nieprzypadkowo używa się tu określenia kombinacja),

                            2) możliwych kombinacji jest tyle, na ile sposobów da się wylosować 6 liczb z 49, za każdym razem odkładając wylosowaną liczbę na bok (losowanie bez powtórzeń).

                            Prawdopodobieństwo wygranej będzie ilorazem liczb z ww. punktów, czyli jeden do... No właśnie... Do ilu? Liczba kombinacji bez powtórzeń to pojęcie z zakresu kombinatoryki, które opisuje przypadek z punktu 2). Symbolicznie oznacza się to (n k), przy czym w nawiasie k występuje pod n (niekiedy określa się ten zapis jako symbol Newtona). W przypadku Lotto n=49, k=6.

                            (n k) = n! / (k! * (n-k)!) = 49! / (6! * 43!) = (44 * 45 * 46 * 47 * 48 * 49) / (1 * 2 * 3 * 4 * 5 * 6) = 10.068.347.520 / 720 = 13.983.816 (nawiasy są niepotrzebne, dodałem dla lepszego zrozumienia)

                            W obliczeniach skorzystałem z definicji silni (oznaczanej w matematyce symbolem !) oraz jej własności.

                            Prawdopodobieństwo wygranej I stopnia w Lotto wynosi zatem 1 / 13.983.816 (masz jedną szansę na 13.983.816).

                            W ten sam sposób możesz obliczyć prawdopodobieństwo wygranej dowolnego stopnia w Lotto, a nawet w dowolną inną grę opartą na tym schemacie losowania (np. Mini Lotto).

                            S.
                            • sammler Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 22:47
                              Dodam, że w zapisie ciągłym, w jednej linijce, oczywiście nawiasy są
                              potrzebne... Robią za licznik i mianownik :)

                              S.
                            • rudyrycho Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 22:57
                              sammler napisał:
                              > To nie jest nic skomplikowanego. Musisz wziąć pod uwagę w zasadzie
                              tylko dwie rzeczy:
                              > 1) tylko jedna kombinacja sześciu liczb daje wygraną I stopnia
                              (nieprzypadkowo używa się tu określenia kombinacja),
                              > 2) możliwych kombinacji jest tyle, na ile sposobów da się
                              wylosować 6 liczb z 49, za każdym razem odkładając wylosowaną liczbę
                              na bok (losowanie bez powtórzeń

                              Co wziąć pod uwagę to ja wiem i każdy wie, ale jak to zamienić na
                              wzór matematyczny? Niestety, pogubiłem się już w trzeciej linijce
                              objaśnienia :(
                              • sammler Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 23.04.10, 01:59
                                Spójrz na to, jak rozpisałem wzór. Zrozumiesz wtedy, że znak "n!" symbolizujący w matematyce silnię oznacza mnożenie przez siebie kolejnych liczb naturalnych od 1 do n (robi się przy tym jeden wyjątek zakładając, że 0! = 1).

                                Czyli:

                                5! = 1 * 2 * 3 * 4 * 5 = 120,
                                7! = 1 * 2 * 3 * 4 * 5 * 6 * 7 = 5! * 6 * 7 = 5.040

                                i tak dalej. Dlatego na przykład 7! / 5! = 6 * 7 = 42.

                                Dalej wystarczy już tylko pamiętać, że liczbę możliwych kombinacji 6-elementowych ze zbioru 49 elementów można obliczyć ze wzoru: 49! / (6! * 43!).

                                Cały "skomplikowany" problem sprowadza się do mnożenia i dzielenia paru liczb.

                                W Mini Lotto losuje się 5 liczb z 42. Dlatego szanse trafienia "piątki" ma 1 osoba na

                                42! / (5! * 37!) = 850.668

                                I na tym zakończmy, bo zboczyliśmy z tematu.

                                S.
                      • foam_maker Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 23.04.10, 00:08
                        Oto wzór: 6!/49!
                        • sammler Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 23.04.10, 02:04
                          Tak by było, gdyby kolejność losowania miała znaczenie (wtedy mówilibyśmy o
                          wariacjach bez powtórzeń). Ale nie ma...

                          S.
                  • mamba1234 Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 16:25
                    Dobra, o tym każdy wie, co nie zmienia faktu, że trafić 6 można w każdym losowaniu.
                    • maaac Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 22:00
                      "Można" a czy to się zdarza to dwie różne sprawy. Ot kazdy z
                      nas "może" być milionerem - niestety ani ja ani ty zapewne nimi nie
                      jesteśmy.
                      • mamba1234 Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 22:06
                        Zdarzyło się, jedna rodzina trafiła dwie szóstki w jednym tygodniu. Pewnie dlatego tak forsuję tę tezę.
                        Co do milionera(ki) - jestem optymistką ;) Na razie trafiłam tylko dwie czwórki pod rząd :D
                        • maaac Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 22:13
                          Grałem 2 czy 3 razy w życiu. "Jedynka" była kolosalnym sukcesem.

                          Hehe - ciekawe jak z tą sprawą gdzie padły w kolejnych losowaniach
                          pod rząd te same kombinacje liczb (o ile dobrze pamiętam).
                          Urządzenie przestało być "statystyczne"? Czy jednak niezwykły
                          (ciekawe jakie jest prawdopodobieństwo - ale niech liczą
                          ambitniejsi) zbieg okoliczności?
                          • stv5h Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 22:21
                            maaac napisał:

                            > Grałem 2 czy 3 razy w życiu. "Jedynka" była kolosalnym sukcesem.
                            >
                            > Hehe - ciekawe jak z tą sprawą gdzie padły w kolejnych losowaniach
                            > pod rząd te same kombinacje liczb (o ile dobrze pamiętam).
                            > Urządzenie przestało być "statystyczne"? Czy jednak niezwykły
                            > (ciekawe jakie jest prawdopodobieństwo - ale niech liczą
                            > ambitniejsi) zbieg okoliczności?

                            A pamiętasz może przypadek kiedy w jednym losowaniu padło ponad 80 szóstek?
                            To dopiero nieprawdopodobne, a jednak się zdarzyło.
                          • sammler Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 23.04.10, 02:09
                            Kolejne losowania są teoretycznie niezależne z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa. Dlatego wylosowanie tych samych zestawów liczb pod rząd nie powinno rodzić podejrzeń - prawdopodobieństwo wylosowania danej szóstki nie zmienia się tylko dlatego, że dopiero co tę szóstkę wylosowano.

                            Ponieważ jednak losowanie Lotto jest tylko przybliżeniem doboru losowego realizowanym przez maszynę, która zawsze ma prawo się zepsuć (no i może być podatna na ingerencje z zewnątrz ;) ), przyjrzałbym się jej wtedy, gdyby wylosowała 3 razy z rzędu ten sam zestaw liczb. Bo jednak jakaś tam uczciwość się graczom należy ;)

                            S.
      • ae911truthorg Re:Prawdobpodobieństwo jest zerowe !! 22.04.10, 13:10
        morekac napisała:

        > > 1 / 10.000.000
        > Prawdopodobieństwo wygrania w Lotka to 1:13.983.816. Czyli jest
        > mniejsze. A jednak ludzie wygrywają.
        >
        > .Cytat "Sumarycznie, prawdopodobieństwo katastrofy prezydenckiego samolotu
        wynosi więc

        1 / 10.000.000.000.000 "

        • morekac Re:Prawdobpodobieństwo jest zerowe !! 22.04.10, 13:33
          Ciekawe, skąd są niektóre założenia.

          >Powyższa jedna dziesieciomilionowa obowiązuje przy
          założeniu, że chodzi o nastojaszczij russkij bardak, czyli tzw.
          ogólne warunki
          cywilnego ruchu lotniczego.

          Chodzi o wszystkie loty - te z bardakiem, i te bez bardaku.
          Byc może prawdopodbieństwo katastrofy przy locie na przaśne lotnisko
          starym samolotem jest znacznie większe niż przy locie na dobre
          lotnisko najnowszym boeingiem.

          >Każdy dodatkowy, wyszkolony i doświadczony pilot podwyższa
          bezpieczeńswo (lub
          innymi słowy obniża prawdopodobieńswo wypadku) około dziesięć
          tysięcy razy. To
          znany fakt, można sprawdzić.
          Ciekawe, skąd te dane i gdzie to można sprawdzić. Mechanik to nie
          pilot, zresztą chyba zawsze na pokładzie jest 2 pilotów, mechanik i
          nawigator.
          Co do TAWS: to tylko urządzenie, może się popsuć, może być źle
          użyte, nie użyte wogóle.
          BTW: cały czas byłoby prawdopodobieństwo, ze samolot ulegnie
          katastrofie - nieważne, czy w wyniku zamachu czy wypadku.
          I mimo wszystko
          1 / 10.000.000.000.000 to nie jest zero.
          • ae911truthorg Re:Prawdobpodobieństwo jest zerowe !! 22.04.10, 14:03
            1 /
            10.000.000.000.000000.000.000.000000.000.000.000000.000.000.000000.000.000.000000.000.000.000000.000.000.000
            to też nie jest zero.Z uzasadnionym przybliżeniem 1 / 10.000.000.000.000
            to jest zero. Wały przeciwpodziowe w Warszawie liczy się z prawdopodobieństwem
            1/1000. Kiedy ostatnio zalało Pragę ? Nawet jak wałów jeszcze nie było ?
            Żadne założenia przy obliczaniu prawdopodobieństwa tego wypadku nie ukryją
            faktu,że było bardzoooooo małe. Nic nie usprawiedliwia braku zabezpieczenia
            śladów
            . Przy napadzie na kiosk jest bardziej profesjonalne działanie
            zwykłych policjantów. Nasz ? rząd po 12 dniach usiłuje skopiować nagrania cz.s.
            Prawdopodobieństwo takiego działania jest zero, a wydarzyło się. Pojawiło
            się nowe założenie "rządowi nie zależy na wyjaśnieniu prawdy".
            Teraz trzeba na nowo policzyć prawdopodobieństwo, że rząd tak samo nie zadba
            o interes Państwa w przyszłości
            .
    • morekac Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 13:20
      > 1 / 10.000.000
      10.000.000 czego? Startów? Lądowań? Lotów? Przebytych kilometrów?
      Pasażerów?

      forum.gazeta.pl/forum/03,1157,110407255.html?t=1&a=110407255&rep=1
      Według danych amerykańskiego rządu w lotnictwie cywilnym USA w
      ostatnich 20 latach przypadało 0,043 śmiertelnego wypadku na milion
      startów i 0,03 śmiertelnego wypadku na milion lądowań.
      i jeszcze

      extremalne.interia.pl/woda/news/najwieksze-katastrofy-lotnicze,1463392,2717
      • rudyrycho Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 14:36
        morekac napisała:
        > Co innego jednak, gdy weźmiemy pod uwagę inny współczynnik. Na
        > każdy miliard odbytych podróży samoloty są bowiem trzecim, po
        > motocyklach i rowerach, najniebezpieczniejszym środkiem
        > transportu. Statystycznie, najmniej zgonów na miliard odbytych
        > podróży, ma miejsce w autobusach.

        Ciekawym byłby jeszcze inny wskaźnik, a mianowicie liczna ofiar
        śmiertelnych na jednostkę czasu spędzonego w danym środku
        komunikacji, powiedzmy na milion godzin. Wydaje mi się, że taki
        wskaźnik byłby najbardziej adekwatny do pojęcia bezpieczeństwa, gdyż
        zarówno ilość ofiar w stosunku do pokonanych kilometrów jak i liczby
        podróży są nieporównywalne dla poszczególnych środków transportu.
        Samolot lata o wiele szybciej niż jeżdzi samochód, a więc pokonuje
        dużo większe odległosci, z kolei do autobusu czy samochodu wsiada
        się niekiedy parę razy dziennie, a do samolotu rzadko.
        Wskażnik "śmiertelności" w stosunku do czasu spędzonego w danym
        środku zdaje się być najbardziej adekwatny, bo przecież życie to
        upływający czas i najważniejsze jest to ile tego czasu na ziemi
        spędzimy. Toteż dla obliczania bezpieczeństwa lokomocyjnego
        najbardziej trafnym jest wyliczenie jaką cześć sewgo życia (ile
        czasu) możemy statystycznie spędzić w danym środku komunikacji aby
        nie stać się śmiertelną ofiarą tegoż. Ciekawe więc raz na
        ile "osobogodzin" ginie człowiek a samolocie, a na ile "osobogodzin"
        w samochodzie czy pociągu? Przypuszczam, że w takim ujęciu
        zagadnienia samolot nie jest raczej najbezpieczniejszym środkiem.
        Ale - być może - ktoś inny ma dokładne dane, jeśli ośrodki badawcze
        prowadzą takie statystyki.
    • flying-mind Czyli CUD 22.04.10, 13:37
      Jak staja sie rzeczy niemozliwe, to definiuje sie to chyba
      jako "cud" :-) Gdzies kiedys czytalem.
      • ae911truthorg Re: Czyli CUD 22.04.10, 13:44
        flying-mind napisała:

        > Jak staja sie rzeczy niemozliwe, to definiuje sie to chyba
        > jako "cud" :-) Gdzies kiedys czytalem.
        Cud Tuska.
        Prawdopodobieństwo zero, nie oznacza, że zdarzenie jest niemożliwe.
        To wiedza podstawowa z matematyki.
        • ja_judyta Re: Czyli CUD 22.04.10, 13:49
          czy ktoś słyszał o włamaniu kilka godzin po katastrofie do
          mieszkania A. Szczygły? (zginął laptop), przeszukaniach u Wassermana
          i w IPN ie?
        • w.i.l A gdzie cię "uczyli" matematyki? 22.04.10, 13:59
          Prawdopodobieństwo 1 - zdarzenie pewne.
          Prawdopodobieństwo 0 - zdarzenie niemozliwe.
          Suma zmiennej losowej =1
          • ae911truthorg Re: Ważne jak uczyli. 22.04.10, 14:59
            Nie ważne gdzie,ważne jak. Jak kogoś krytykujesz to nie kompromituj się.Dam Cie
            przykład możliwy do zrozumienia dla laika jak Ty.
            Reszka,czy orzeł ? Prawdopodobieństwo stanięcia na kancie jest 0 Pokazać Ci jak
            to się wydarza w realu ?
            Prawdopodobieństwo to ilość zdarzeń jednych do drugich.
            Jeżeli pojawia się nowe rodzaj zdarzeń, prawdopodobieństwo liczy się na nowo.
            • maaac Re: Ważne jak uczyli. 22.04.10, 15:24
              ae911truthorg napisał:

              > Nie ważne gdzie,ważne jak. Jak kogoś krytykujesz to nie
              kompromituj się.Dam Cie
              > przykład możliwy do zrozumienia dla laika jak Ty.
              > Reszka,czy orzeł ? Prawdopodobieństwo stanięcia na kancie jest 0
              > Pokazać Ci jak to się wydarza w realu ?
              > Prawdopodobieństwo to ilość zdarzeń jednych do drugich.
              > Jeżeli pojawia się nowe rodzaj zdarzeń, prawdopodobieństwo liczy
              > się na nowo.
              Popełniasz błąd logiczny. Sam wprowadzasz nowe zdarzenie "stanięcie
              na krawędzi" dla którego nie wiadomo dlaczego uważasz, że szansa
              jest zero. Jeżeli coś się wydarzy dla czego szacowałeś
              prawdopodobieństwo na zero to nie oznacza, że przy zerze jest "jakaś
              szansa" tylko, że źle opisałeś eksperyment.

              Ot na przykład jaka jest szansa, że rzucając polską monetą wypadnie
              ci orzeł amerykański do góry? No? Zero! I ile razy byś nie rzucał
              dalej to będzie zero wystąpień takiego zjawiska.
              • ae911truthorg Re: Ważne jak uczyli. 22.04.10, 16:28
                Nie polecam dyskusji na temat logiki, to był mój ulubiony dział matematyki :).
                Tak więc gdybym nawet nie miał racji - wartość logiczna 0,to użycie przez Ciebie
                implikacji we wnioskowaniu jest typowym przykładem manipulacji.Teza o wartości
                logicznej 1 postawiona przez Ciebie, daje wartość logiczną całej implikacji
                także 1. Czyli "masz rację". Pozornie ;)
                Badamy rzut monetą, przy dążeniu ilości prób do nieskończoności otrzymujemy
                wynik half/fifty, czyli po 50 %.
                Mając te wyniki na uwadze stwierdzamy, że prawdopodobieństwo stanięcia na kancie
                jest 0.Jak chcesz to Cię poznam z osobą, której zdarzyło się , że moneta stanęła
                na kancie i to nie raz.
                Te korepetycje masz całkowicie za darmo ;)) Ostatni raz, nie umiesz tego
                co ja, użyj google. Ja nie kłócę się z pilotami jak się przygotowuje do lotu,ale
                wiem jak poznać procedurę uruchamiania choćby TU-154.
                • rudyrycho Re: Ważne jak uczyli. 22.04.10, 16:36
                  ae911truthorg napisał:
                  > Badamy rzut monetą, przy dążeniu ilości prób do nieskończoności
                  > otrzymujemy wynik half/fifty, czyli po 50 %.

                  Przepraszam, a na jakiej podstawie tak twierdzisz? Jako założenie do
                  dalszego wnioskowania jest ono błędne, a zatem wynik wnioskowania na
                  nim oparty również jest błędny.
                  Przy rzucie monetą jest więcej możliwości niż dwie.
                  • ae911truthorg Re: Ważne jak uczyli. 22.04.10, 16:43
                    rudyrycho napisał:

                    > ae911truthorg napisał:
                    > > Badamy rzut monetą, przy dążeniu ilości prób do nieskończoności
                    > > otrzymujemy wynik half/fifty, czyli po 50 %.
                    >
                    > Przepraszam, a na jakiej podstawie tak twierdzisz? Jako założenie do
                    > dalszego wnioskowania jest ono błędne, a zatem wynik wnioskowania na
                    > nim oparty również jest błędny.
                    > Przy rzucie monetą jest więcej możliwości niż dwie.
                    Zrobiłem założenie, że moneta ma dwie strony: orzeł i reszka.
                    Oczywiście jeżeli moneta ma 6 stron, jak kostka to wtedy jest więcej możliwości.
                    Sędziowie na meczach byli by zaszokowani, gdybyś im powiedział, że rzucając
                    monetą z orłem i reszką wypadnie im fiołek.
                    • w.i.l Sam twierdzisz, że moneta ma 3 strony. 22.04.10, 17:36
                      Orzeł, reszka i obrzeże...
                    • rudyrycho Re: Ważne jak uczyli. 22.04.10, 20:43
                      Moneta jest, jak powszechnie wiadomo bryłą, figurą przestrzenną, a
                      więc posiada trzy wymiary. Siłą rzeczy musi więc mieć CO NAJMNIEJ
                      trzy strony. Dwustronnośc może być c echą figury geometrycznej
                      płaskiej, którą moneta - jak wiadomo - nie jest. Zatem wszelkie
                      założenia traktujące monetę jako dwuwymiarową i dwustronną są błędne
                      i - konsekwentnie - wyprowadzone z tych założeń wnioski również.
                      • maaac Re: Ważne jak uczyli. 22.04.10, 21:58
                        Dokładniej dla potrzeby eksperymentu możemy ZAŁOŻYĆ, że moneta ma
                        wyłącznie 2 strony. Wtedy wszystkie wypadki rzeczywiste typu "stanęła
                        na kant", "potoczyła się gdzieś i cholera wie jak upadła" czy jeszcze
                        mniej prawdopodobne ale nie nie możliwe "po rzucie sroka przechwyciła
                        w powietrzu i zwiała z monetą" traktujemy jako "nie istniejące" bo
                        nasz uproszczony model monety nie zakładał takiego wypadku. Wtedy rzut
                        monetą się powtarza by uzyskac prawidłowy wynik orzeł lub reszka.

                        Tak nawiasem mówiąc - i kostka do gry potrafi stanąć na krawędzi.
                        Ciekawe co robi wtedy nasz mądrala teoretyk od statystyki? Pierze po
                        buziach kolegów i uważa, że grę wygrał czy jednak po ogólnym rechocie
                        rzuca kością jeszcze raz bo reguły gry po prostu nie dopuszczają
                        istnienia tego typu wydarzenia.
                • w.i.l Czy ty studiowałeś matematykę katolicką? 22.04.10, 17:34
                  Teraz sa takie "uczelnie".
                  Bo tylko tam istnieje pojęcie "cudu"...
        • gastovski Re: Czyli CUD 22.04.10, 16:11
          > Prawdopodobieństwo zero, nie oznacza, że zdarzenie jest niemożliwe.

          Jakby przyznawali nagrodę dla najgłupszego wpisu tygodnia miałbyś murowane
          pierwsze miejsce. Śledząc Twoje wpisy na tym forum sądzę, że kilka następnych
          również być zgarnął.
          • ae911truthorg Re: Korepetycje z rach.prawdopodobieństwa 22.04.10, 16:30
            Tu masz korepetycje geniuszu
            forum.gazeta.pl/forum/w,1157,110407255,110420662,Re_Wazne_jak_uczyli_.html
            • gastovski Re: Korepetycje z rach.prawdopodobieństwa 22.04.10, 16:53
              Może i logika matematyczna była Twoim ulubionym przedmiotem, jednak wiele z niej
              nie zrozumiałeś. Nie jesteś w stanie odróżnić dwóch zupełnie trywialnych rzeczy
              - modelu (w którym nie ma kantu)od rzeczywistości w której orzeł+reszka+kant = 1

              >Ostatni raz, nie umiesz tego
              >co ja, użyj google.

              Właśnie:
              "prawdopodobieństwo zdarzenia niemożliwego równe jest 0"
              portalwiedzy.onet.pl/34728,,,,prawdopodobienstwo,haslo.html
              "Prawdopodobieństwo równe 0 jest matematycznym wyrażeniem niemożliwości"
              www.math.edu.pl/prawdopodobienstwo
              "Prawdopodobieństwo zdarzenia niemożliwego jest równe zeru"
              www.wsipnet.pl/oip/msl/cz2/u/wrp.html
              Nie umiesz przyznać się do błędu, za to w każdym następnym poście kompromitujesz
              się co raz bardziej. Z mojej strony EOT
              • morekac Re: Korepetycje z rach.prawdopodobieństwa 22.04.10, 17:10
                Bo ulubiona była logika matematyczna, a nie rachunek
                prawdobodobieństwa ;-)...
              • ae911truthorg Re: Strzyżono, golono 22.04.10, 21:46
                gastovski napisał:

                > "Prawdopodobieństwo równe 0 jest matematycznym wyrażeniem niemożliwości"

                NO WŁAŚNIE matematycznym - sam to odkryłeś, a ja mówiłem o tym, że coś
                się może zdarzyć w realu, matematyka nie determinuje zjawisk - tworzy
                metody ich opisu.
                W szkole uczymy się, że prawdopodobieństwo wyrzucenia reszki jest jedna druga,
                czyli stanięcie na kancie to zdarzenie niemożliwe.
                Daj se siana, co to ma do katastrofy ? OK, Ty masz rację.
                • maaac Re: Strzyżono, golono 22.04.10, 22:09
                  > NO WŁAŚNIE matematycznym - sam to odkryłeś, a ja mówiłem o
                  > tym, że coś się może zdarzyć w realu, matematyka nie
                  > determinuje zjawisk - tworzy metody ich opisu.
                  > W szkole uczymy się, że prawdopodobieństwo wyrzucenia reszki jest
                  > jedna druga, czyli stanięcie na kancie to zdarzenie niemożliwe.
                  >

                  Genialne. Tyle, że też uczymy się o tym, że idealne modele to nie
                  rzeczywistość, ty je zaś mieszasz swobodnie jednocześnie twierdząc
                  teraz, że nie należy ich mieszać. Ostatecznie nie staje nic na
                  przeszkodzie stworzyć model matematyczny/fizyczny rzutu monetą
                  uwzględniający "istnienie" krawędzi.

                  Dokładnie na tej zasadzie mimo, że "teoretycznie" upadek kanapki na
                  podłogę masłem lub stroną nie posmarowaną do góry jest tak samo
                  prawdopodobne widziałem rozważania, które tłumaczyły dlaczego jednak
                  jedna z tych pozycji może być preferowana. Ot model uwzględniał nie
                  tylko "dwustronność" kanapki identyczną jak "dwustronnośc" monety
                  ale fakt, że te kanapki zwykle spadają strącane ze stołu, a nie są
                  podrzucane jak moneta do góry swobodnie się obracając.

                  > Daj se siana, co to ma do katastrofy ? OK, Ty masz rację.
                  Palnąłeś głupotę i się jej trzymasz jak pijany płota.
    • w.i.l Ręczne sterowanie pilotami przez Lecha Kaczyńskie- 22.04.10, 13:53
      go atmosfera nagonki i zsatraszania, podwyższa ryzyko miliony razy.
      • ae911truthorg Re:Opanowanie i profesjonalizm na pokładzie TU-154 22.04.10, 16:39
        w.i.l napisał:

        > go atmosfera nagonki i zsatraszania, podwyższa ryzyko miliony razy.
        >
        Opanowanie i profesjonalizm tak było na pokładzie Tu - 154.
        To redukuje prawdopodobieństwo miliard razy.
    • disoprivan Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 14:04
      kolega w dowcipnej formie to opisal. ja dodam, ze system TAWS
      posiadala polska casa- jedyna, ktora sie rozbila na swiecie- polak
      potrafi- polecam raport dot. skutkow katastrofy- piloci nie bardzo
      wiedzieli jak sie nia lata. nieszczesnicy, ktorzy zgineli w
      smolensku niech spoczywaja w pokoju- przyczyny ich smierci nie
      poznamy chyba nigdy, ale pamietam z czasow swoich studiow panow
      oficerow wp, ktorzy za mnie zolnierza chcieli zrobic- wszyscy bez
      wyjatko byli debilami, ktorym roweru bym nie pozwolil pilnowac- skad
      przeswiadczenie, ze piloci maszyny 101 byli nieomylni? ja tez jestem
      przekonany, ze s.p.kaczynski lech maczal w tym swoje paluszki, ale
      czy nie jest tak, ze wypadki sa splotem wielu niekorzystnych
      okolicznosci? moze (i teraz juz smiertelnie powaznie) zdali panowie
      piloci swoje egzaminy, bo przyszedl rozkaz, ze srednia ocen kursu
      pilotazu ma 5,4 wyniesc?
      • q3000 Do czego potrzebni sa piloci ???? 22.04.10, 16:54
        Jeżeli wszystko jest w automatyce to samoloty mogą latać same...
      • mania_28 Czyli wrócilismy do punktu wyjścia: 22.04.10, 17:29
        1. samolot leciał poniżej poziomu lotniska
        2. pilot zszedł poniżej punktu decyzyjnego - nie wiemy, dlaczego
        3. nie mamy zapisu z czarnych skrzynek, które mogły być już ze trzy razy przeprogramowane
        4. nie wiemy do końca czy TAWS w TU-154 miał plan lotniska wojskowego w Smoleńsku, a jeśli miał to nie wiemy dlaczego nie ostrzegał
        5. katastrofa nie powinna sie zdarzyć, bo samolot był naszpikowany elektronika i miał dobrych pilotów (vide apost autora wątku)
        - a może musiała się zdarzyć, skoro poprzedni dowódca 36. Spec Pułku, płk. T. Pietrzak złożył rezygnację - szerzej tutaj.
        6. Kontrwywiad Wojskowy nasłuchiwał rozmowy w samolocie, może więc pozwoli to zweryfkować wyniki śledztwa rosyjskie
        7. nie ma opcji zamachu - przynajmniej OFICJALNIE

        reasumując, po napisaniu przez nas kilku tysięcy postów na tym forum odnosnie przyczyn katastrofy, wiemy, że nic nie wiemy i wiemy, że wiele sie nie dowiemy
        • w.i.l Ależ wiemy, wiemy. 22.04.10, 17:42
          Czy pracowałeś kiedyś z szefem arogantem i ignorantem, zwykłym
          podlecem który na rozkaz wymagał do ciebie rzeczy niemożliwych?
          Jeżeli tak, to wiesz już dlaczego lądowali.
          I wiesz dlaczego lądowała CASA w Mirosławcu.
    • you-know-who Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 19:24
      hahaha

      zawsze wiedzialem ze matematycy maja zerowe wyczucie co do swiata realnego.
      tragedia. niestety, tacy ludzie zatrudniani sa tez przez banki, ktorym doradzaja
      pewne inwestycje bo sansa ze bank upadnie wynisi 1/100000000000. :-)))
      • stv5h Re: Matematyczne wyliczenie prawdopodobieństwa... 22.04.10, 19:31
        you-know-who napisał:

        > hahaha
        >
        > zawsze wiedzialem ze matematycy maja zerowe wyczucie co do swiata realnego.
        > tragedia. niestety, tacy ludzie zatrudniani sa tez przez banki, ktorym doradzaj
        > a
        > pewne inwestycje bo sansa ze bank upadnie wynisi 1/100000000000. :-)))

        Niestety, to nie matematyk, tylko nabuzowany teoriami spiskowymi czubek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka