Dodaj do ulubionych

ponowna prośba

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.10, 19:30
Witam, w ostatnim poście chciała Pani abym napisała jeszcze raz.

Poprzednio zapomniałam wkleić treści - przepraszam.

oto ona:
"w skrócie przedstawię moją sytuację - jestem z chłopakiem 3,5 roku (z 3 miesięczną przerwą). Mieszkaliśmy ze sobą jakieś 1.5 roku. Generalnie wszystko było w porządku, było wręcz rewelacyjnie na początku. Po jakiś 2 latach zaczęło się trochę psuć. Nie dogadywaliśmy się w ogóle, na każdym kroku były kłótnie i sprzeczki. W końcu się wyprowadziłam ( to właśnie te 3 miesiące bez siebie). Wróciliśmy do siebie, było w porządku. Jednak znowu porobiło się źle i się rozstaliśmy. Nie wiem, czy jest sens ciągnąć to dalej? Skoro ta przerwa, ta rozłąka nie dała nam nic do myślenia i znowu jest tak jak było.."

Dodam, że on jest osobą skrytą i pewne sprawy i problemy chce załatwiać sam, nie mówić mi o nich. Ja z kolei uważam, że powinno się dzielić z drugą osobą takimi sprawami, bo przecież na tym to polega - aby się wspierać. Czyż nie? To jest też wielkim problemem w naszej sytuacji.

Ja nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. To mnie przerasta. My się tak bardzo kochamy , dlaczego nie umiemy być razem? Czy miłość w tym przypadku nie wystarcza?

Ja nie wiem co robić :(

Dziękuję z góry
Obserwuj wątek
    • Gość: hwe Re: ponowna prośba IP: *.chello.pl 04.10.10, 20:04
      Czytajac twoj post widac ze wiedze o milosci wynioslac z romantycznych lektur 19 wieku. Musisz wiec wiedziec, ze milosc nie trwa wiecznie, z regoly pol roku (jest to proces chemiczny w mozgu, ktory sie po prostu konczy. Po tym, za jakis czas czlowiek sie znowu zakochuje w nastepnej osobie (oczywiscie wcale nie w tej z ktora wlasnie jest!!! To jest normalne i z natura sie nie da wygrac :-)))
      Poza tym ludzie sie nie zmeniaja, wiec jak ci sie cos u niego nie podoba to radze zaakcpetowac.
      Jak zaakceptujesz jego wady i to ze cie bedzie zdradzal,. stworzycie udany zwiazek.
    • ewa.zeromska Re: ponowna prośba 04.10.10, 20:13
      Witaj Agato, przypomniałam sobie twój problem i właściwie nie moge ci powiedzieć niczego inne, niż to, co już ci napisałam.
      Kochacie się i nie umieci ebyć razem na stałe, bo inaczej sobie wyobrażacie to "bycie razem". Dla ciebie, to pełna jawność, jeden wspólny świat, dla niego wspolne mieszkanie, dzielenie stółu i łoża nie oznacza dzielenia emocji, mysli i spraw.
      Paradoks polega na tym, że każde z was ma trochę racji.
      Z natury rzeczzy kobieta i męzczyzna to dwa odrębne światy i dobrze, bo to nas fascynuje.
      Kiedy decydujemy się na wspólne życie, wówczas tworzymy wspólny świat, ale te odrębne nie znikają.
      Cała rzecz w tym, co jest wspólne, a co odrębne. Myślę, że sprawy zasadnicze, mające istotny wpływ na życie, nie powinny stanowić tajemnicy, bo wtedy nie wiadomo jak się w związku poruszać.
      Natomiast każdemy należy się swoja przestrzeń. I nie tylko o szufladę, czy kawałek szafy tu chodzi. ale o myśli, pasje, a nawet pewne działania. Związej jest dobrowolny i nie powinien nikogo ograniczać.
      Niestety, my kobiety (prawie wszystkie) mamy taką cechę, że chcemy naszego mężczyzne całkowicie zaanektowac i to w dobrrej wierze. Jedni sie temu poddają inni, z trudem, jeszcze inni wcale.
      Może w tym tkwi wasz problem.
      Powtórzę ci jeszcze raz. Nie wszyscy ludzie nadają się do bycia ze sobą na codzień. Duszą się, stają się nieprzyjemni, natomiast na przychodne są wspaniali.
      Jeśli potrafisz być w takim układziem jeśli to ci wystarczy to dobrze, jeśli chcesz czegoś więcej, to chyba nie z nim.
      Pozdrawiam
    • Gość: andreandre On jest introwertykiem, Ty ekstrawertyczką IP: *.adsl.inetia.pl 05.10.10, 10:17
      Ja z kolei uważam, że powinno się dzielić z drugą osobą taki
      > mi sprawami, bo przecież na tym to polega - aby się wspierać. Czyż nie? To jest
      > też wielkim problemem w naszej sytuacji.

      Haha, klasyczna sytuacja. No cóż, to żeby dzielić się problemami z drugą osobą wcale nie jest normalne. To jest wręcz dziwaczne - jeśli jest się introwertykiem. Nie ma słów wytrychów, ale poszukaj trochę na ten temat a może się ockniesz i zrozumiesz, że macie odmienne osobowości. On ma swoje winy - jakie nie wiem, bo nie opisałaś, twoje winy są może takie, że próbujesz mu narzucić swoją wizje świata zamiast zrozumieć jego wizję. Po co ma Ci mówić o wszystkim co czuje? dla introwertyka to strata czasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka