Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rozczarowana terapią DDA

    24.01.09, 21:13
    Od miesiąca uczęczszam na terapię DDa w Olsztynie i jestem niestety
    rozczarowana.
    1. Grupa jest 13 - osobowa , co przy 2-godzinnej terapii daje
    średnio po kilka lub kilkanaście minut na wypowiedź. Gdy ktoś mówi
    dłużej, to 4 osoby już NIC! na grupie nie powiedzą. Tak było na 2
    ostatnich grupach.
    2. Nie ma żadnych tematów, tylko terapeutka rzuca pytanie ,,co
    czujesz'' lub ,,co wydarzyło się w ostatnim tygodniu'' - -dla mnie
    to za mało aby zrozumieć siebie...
    3. Same ,,odpowiedzi'' terapeutki na nasze problemy są... nie
    oceniam ale ostatnio opowiadałam o sobie że mam problem w sensie że
    przygladam się synowi i nie wiem Jaki on jest, tak jak moja mama i
    ja nie wiemy jakie jesteśmy (miłe czy nie miłe , łądne-nieładne) a
    ona na to cyt.,,a co ty jasnowidzem chcesz być?'' i ucieła moją
    wypowiedź. Ja bym wolała, aby zadała mi pytanie, że może to dlatego
    że nie wiem tak naprawdę jaka ja jestem, więc nie potrafię zobaczyć
    tego u swego dziecka?
    Moja bratowa chodzi na terapie dla współuzależnionych - grupową, oni
    mają tam też oboiwązkową terapię indywidualną raz na miesiąc.U nas
    tgo nie ma. Chcę poszukać innej grupy, co o tym myślicie? Jak to
    wygląda u Was? Pozdrawiam serdecznie.
    Obserwuj wątek
      • katar.zynka Re: Rozczarowana terapią DDA 24.01.09, 21:28
        decyzja oczywiście nalezy do Ciebie ale z własnego doświadczenia i
        obserwacji innych na mojej terapii grupowej mogę powiedzieć, że
        często im "gorzej" w Twoich oczach wygląda terapia tym bardziej
        warto w niej być - bo coś się właśnie w Tobie dzieje, coś może się
        zmienia, coś nowego kiełkuje, czasem się to nam nie podoba i wtedy
        widzimy, że coś jest "be"
        chcemy odkręcić się na pięcie i szukać miejsca gdzie będzie lepiej a
        to właśnie tu i teraz trzeba się zmierzyć ze sobą z czymś nowym innym

        w terapii zawsze są gorsze i lepsze tygodnie, są "załamania" i są
        wzloty kiedy czujesz, że naprawdę to coś daje
        ja bym jednak pochodziła i popatrzyła
        co do czasu na grupie to u mnie było jeszcze więcej osób i czasem
        rundka to było naprawdę mało ale mimo to z każdej wypowiedzi
        praktycznie mogłam wziąć coś dla siebie i wiele z teog korzystałam
        bo tak naprawdę nasze historie i problemy są bliźniacze...
        pzdr.
        • jaszmije_smukwijne Re: Rozczarowana terapią DDA 25.01.09, 22:46
          > często im "gorzej" w Twoich oczach wygląda terapia tym bardziej
          > warto w niej być

          równie często warto zaufać swojemu zdrowemu osądowi rzeczywistości i uciekać z miejsca, gdzie terapia jest źle zorganizowana lub źle prowadzona.

          > ja bym jednak pochodziła i popatrzyła

          może szkoda czasu na "chodzenie i patrzenie"? - w tym czasie możnaby już znaleźć lepszą terapię z lepszym terapeutą i dzięki temu lepiej ten czas wykorzystać.
      • 261m Re: Rozczarowana terapią DDA 24.01.09, 22:27
        Zdaje sobie sprawę, że to może być ucieczka, że może coś się we mnie
        zaczyna dziać i chce np.przed tym uciec. Jednak zdaje się a nawet
        jestem o tym przekonana, że właśnie Nic się we mnie nie dzieje, a
        tak bym bardzo chciała poprostu ciężko pracować nad sobą a nie
        słuchać jak koleżanka z grupy opowiada przez 45 minut historię
        swojej pierwszej milości a 4 inne osoby nie zdążyły już nic
        powiedzieć. Mam ogromny haos w głowie, wrzeszczę na dzieci, które
        stają się nerwowe i płaczliwe, więc czekając kolejny tydzień na
        kolejną grupę z nadzieją że może uda mi się coś powiedzieć
        doprowadza mnie normalnie do rozpaczy... z bezsilności. Pozdrawiam.
        • guzmania Re: Rozczarowana terapią DDA 24.01.09, 23:13
          Może pomyśl o terapi indywidualnej jeśli masz taką możliwośc?
          Nie wiem jak jest na grupowej,ale uczęszczałam przez jakiś czas na
          indywidualną refundowaną przez NFZ i wiele z niej wyniosłam.
          Powodzenia życze i pozdrawiam :-)
        • anciax Re: Rozczarowana terapią DDA 23.02.09, 09:52
          no tak, tez slyszalam od kolezanki [z t. dla wspoluzal.] o tym, ze jedni klepia
          przez 40 min o czymstam a kolezanka nie moze dojsc do glosu. Z tym, że zreczona
          kolezanka wogole nie umiala zabierac glosu w grupie. U mnie az tak nie bylo, ale
          pew3nie wialabym stamtad, gdyby takie sytuacje mialy miejsce na kazdym spotkaniu.
      • jaszmije_smukwijne Re: Rozczarowana terapią DDA 25.01.09, 22:51
        261m napisała:

        > ona na to cyt.,,a co ty jasnowidzem chcesz być?'' i ucieła moją
        > wypowiedź.

        idiotyczna ta reakcja terapeutki, ja widzę w niej nie tylko lekceważenie, ale i pewnego rodzaju agresję z jej strony.

        a w ogóle to ona per "ty" do Was mówi? a Wy do niej jak?
      • megg2003 Re: Rozczarowana terapią DDA 26.01.09, 08:11
        Grupa, w której ja bralam udzial, oprócz cotygodniowych spotkań, spotykała się
        na comiesięcznych maratonach weekendowych (od piątku popołudnia do niedzieli
        ok.15.00) przez pól roku, później za pół roku ostatni maraton podsumowujący rok
        pracy. Grupa liczyła 6 osób, więc każdy miał naprawdę sporo czasu nie tylko na
        wypowiedzi, ale na mnóstwo pracy terapeutycznej na maratonie. Koleżanka kończyła
        terapię w Gdańsku w identyczny sposób, z tym że jej grupa była liczniejsza
        (kilkanaście osób).
        Uważam, że aby zrobić krok naprzód niezbędna jest określona ilość czasu
        poświęcona na terapię w ścisłym tego słowa znaczeniu, a jeśli spotkania
        wyglądają tak jak autorka wątku opisuje, to raczej wygląda to jak grupa
        wsparcia, a nie terapia.
        261m spróbuj poszukać pomocy u terapeutów przeszkolonych przez PARPę. Listę
        rekomendowanych ośrodków znajdziesz tu

        www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=1&id=5&Itemid=10
        • aczenko Re: Rozczarowana terapią DDA 26.01.09, 11:06
          być może ta grupa pracuje na tzw " procesie grupowym "

          to jest bardzo wartościowa formuła , chociaż u niektórych budzi niepokój na
          swoją niedookreśloność

          tam rzeczywiście nie ma tematów narzuconych z góry, tylko grupa "się zadziewa"
          tak jak ją uczestnicy tworzą
          to pozwala terapeucie i uczestnikom patrzeć co się dzieje w kontaktach
          interpersonalnych, w komunikacji, w wyrażaniu uczuć, w prezentowanych
          przekonaniach itp i na tym się pracuje

          np z tego co mówisz wygląda , że są osoby które potrafią zadbać o swój czas i
          przestrzeń ( te co mówią) i są takie które są sfrustrowane, bo dla nich nie ma czasu

          na takich grupach najważniejsze jest nauczyć się omawiać swoje wątpliwości i
          uczucia na grupie, czyli np to co napisałaś

          jeżeli nauczysz się komunikować to na grupie, to będziesz też umiała to robić w
          życiu wobec osób , sytuacji , które ci jakoś nie pasują, niepokoją, budzą obawy

          to jest duża umiejętność umieć mówić co czujesz , co myślisz - a taka grupa
          pozwala metodą prób i błędów wypracować formułę mówienia w sposób szczery, bez
          uników i bez ataku

          zważywszy na to, że w alkoholowym domu obowiązywała zasada : nie czuć, nie
          mówić, nie ufać, nie zmieniać - to na grupie na procesie ludzie mogą wyjść z
          tego schematu i mogą przestać przenosić w dorosłe życie reguły obowiązujące w
          alkoholowym domu

          grupa na procesie to potężne narzędzie terapeutyczne , to lustro dla Twoich
          postaw w życiu ale też bezpieczne środowisko gdzie można eksperymentować z
          nowymi zachowaniami

          mam nadzieję że to co piszesz to właśnie grupa na procesie, bo wtedy to będzie ok

          pozdrawiam
          • jaszmije_smukwijne Re: Rozczarowana terapią DDA 26.01.09, 11:17
            > to jest duża umiejętność umieć mówić co czujesz , co myślisz - a
            taka grupa
            > pozwala metodą prób i błędów wypracować formułę mówienia w sposób
            szczery, bez
            > uników i bez ataku

            pod warunkiem, że terapeutka nie ucina agresywnie wypowiedzi
            pacjenta i chęci wgłębienia się w siebie - jak to zrobiła ta opisana
            tutaj.
              • jaszmije_smukwijne Re: Rozczarowana terapią DDA 26.01.09, 11:39
                > poprowadzić grupę na procesie to duża sztuka...

                zgadza się. i w takim przypadku, gdy jedne osoby dominują na sesjach
                dobry terapeuta zwraca na to uwagę, pokazuje tę sytuację - w końcu
                to jego zadanie: czuwać nad dostępem do sesji każdego pacjenta.
                tamta terapeutka wyraźnie sobie z tym nie radzi. poza tym grupę
                powinno prowadzić dwoje terapeutów (najlepiej obu płci), tym
                bardziej tak dużą: 13-osobową.

                > co nie znaczy, że nie ma tam miejsca na konfrontację

                zapewniam, że konfrontację można podawać na różne - bardzo odmienne
                i powodujące odmienne rezultaty - sposoby. konfrontacja nie oznacza,
                że jakaś informacja może brzmieć lekceważąco, agresywnie. można ją
                podać z empatią i szacunkiem. tego się uczy i wymaga od terapeutów.
                • aczenko Re: Rozczarowana terapią DDA 26.01.09, 12:06
                  być może jest tak jak piszesz, że terapeutka prowadzi nieprofesjonalnie

                  z drugiej strony ponieważ nie widziałam prowadzenia / nie słyszałam tonu głosu
                  prowadzącej, ponieważ nie znam jej kwalifikacji - w mojej wypowiedzi nie
                  zamierzałam i nie zamierzam odnosić do tej konkretnej grupy

                  napisałam jedynie , że mam nadzieję iż to grupa na procesie, ale oczywiście
                  wcale tak nie musi być - na odległość - moim zdaniem trudno się wypowiadać
                  autorytatywnie w tej kwestii

                  natomiast uważam że warto wspomnieć , że oprócz terapii tych tematycznych i z
                  zadaniami , jest też ta druga formuła "na procesie" właśnie bez struktury
                  tematycznej/zadaniowej

                  być może większość uczestników forum o tym wie, ale pewnie nie wszyscy

                  pozdrawiam












                  • jaszmije_smukwijne Re: Rozczarowana terapią DDA 26.01.09, 12:19
                    > natomiast uważam że warto wspomnieć , że oprócz terapii tych
                    tematycznych i z
                    > zadaniami , jest też ta druga formuła "na procesie" właśnie bez
                    struktury
                    > tematycznej/zadaniowej

                    i ta właśnie jest według mnie sensowniejsza. ja w ogóle nie lubię
                    takiego "szkolnego", tematycznego typu - mało tam miejsca na
                    aktualne, w danej "tej właśnie" chwili żywe i bardzo indywidualne
                    problemy uczestników. ale ten styl (tematyczny, zadaniowy) to pewna
                    kontynuacja terapii uzależnieniowych, psychoedukacyjnych, mało
                    wglądowych i rozwojowych.
                    • ladynemeyeth Re: Rozczarowana terapią DDA 26.01.09, 13:47
                      JA uczęszczam na taką terapię "procesową" i na ostatnim spotkaniu
                      określaliśmy zasady panujące na grupie. Padło zdanie, a raczej
                      prośba do terapeutki prowadzącej grupę, żeby na początku zachęcała
                      do wypowiedzenia się te osoby, które się mniej odzywają. U nas grupa
                      też ma ok. 14 osób, jest duża, niektóre osoby są bardziej, a
                      niektóre mniej absorbujące. I rozwiązaliśmy tę kwestię w taki
                      sposób. Myślę, że dobry jako tymczasowe rozwiązanie.
                      Sama formuła bardzo mi odpowiada, ponieważ daje możliwośc pracy nad
                      tym, co jest aktualnie ważne, nie nad narzuconymi rzeczami.
                      Ale oczywiście każdy może mieć własne oczekiwania. Na przykład u nas
                      jedna osoba zrezygnowała właśnie przez to, że nie omawiamy tematów.
                      Stwierdziła, że jej to nie pomoże, no i OK.
                      • melba_piszczykowa Re: Rozczarowana terapią DDA 29.01.09, 08:38
                        ooo ile wspomnien mi sie nasunelo po przeczytaniu tytulowego postu :)

                        zaraz sobie przypomnialam jak sama zaczelam chodzic na grupe. to
                        byla tez tak duza grupa jak twoja. po kilku spotkaniach zupelnie mi
                        sie przestalo podobac... pamietam jak mnie prowadzacy wkurzal.... no
                        tak mnie wkurzal ze mialam ochote trzasnac drzwiami i wyjsc... a w
                        sumie nic nie robil :) uwazalam ze za malo poswieca uwagi
                        uczestnikom, patrzy w sufit wtedy gdy powinien patrzec w oczy,
                        generalnie olewa, malo sie angazuje w to co sie dzieje i mazgrze
                        sobie w zeszycie.
                        jednoczesnie zaczelam tez terapie indywidualna i tak sie poskarzylam
                        na tej indywidualnej... ze mam zal... ze mnie wnerwia... ze chyba
                        przestane chodzic... terapeuta mnie zapytal czemu nie powiem tego co
                        jemu prowadzacemu na grupie? (a byla taka zasada na grupie ze kto
                        nie 'zaklepie' sobie glosu na danej sesji to nie bedzie mowil, czyli
                        kto pierwszy ten lepszy)
                        no zeby powiedziec to wszystko na grupie to mi wczesniej nie
                        przyszlo do glowy. bilam sie z myslami, wsciekalam, zalilam, mialam
                        ochote rzucic to w cholere. ale w koncu na ktorejs sesji dorwalam
                        sie do glosu. wydukalam swoje zastrzezenia (tak, tak, wydukalam bo
                        nie jestem dobra w czynieniu komus zarzutow) no i......... no i
                        jednak zostalam na terapii :)
                        nie wiem czemu, po mojej wypowiedzi poczulam sie lepiej, to byl
                        wazny krok, tak to teraz widze gdy juz jestem po terapii.

                        zauwazylam ze kilka osob tez tak mialo, taka gorke na poczatku, nic
                        im sie nie podobalo, czuli sie zle i tak dalej. jednak ci ktorzy
                        odwazyli sie o tym powiedziec na grupie, zmierzyli sie z tym,
                        zyskiwali cos, jakies poczucie ze potrafia powiedziec, a ktos ich
                        wyslucha bez czepiania sie.
                        na pewno to dla kazdego troche inne przezycie....
                        ja bym cie jednak zachecala do sprobowania :) tez nalezy cie sie
                        czas na grupie a im dluzej bedziesz w sobie kisic emocje tym
                        bedziesz sie gorzej czula :)

                        zupelnie nie zgadzam sie natomiast z wypowiedziami uzytkownika
                        jaszmije_smukwijne.

                        gdyby ktos z was mial jeszcze do mnie jakiej pytania, to piszczie
                        smialo na maila gazetowego, na forum bywam nieczesto

                        pozdrawiam
      • 261m Re: Rozczarowana terapią DDA 29.01.09, 20:08
        Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Przepraszam że długo nie odpisywałam,
        ale przy dwójce małych dzieci ilość czasu jest bardzo ograniczona. Z
        grupy narazie nie zrezygnuje bo lepsze to niż nic, pozatym tak
        naprawdę krótko tam jeszcze chodzę. Może z czasem mi się spodoba...
        Na ostatniej grupie było lepiej, móiłam chyba najdłużej ze
        wszytskich, wyryczałam się, lecz dalej nie czuję poprawy (na lepsze,
        bo na gorsze to chyba tak). Dziecko mi się obudziło, muszę kończyć.
      • 261m Re: Rozczarowana terapią DDA 30.01.09, 12:10
        Będę szukać pozatym trapii indywidualnej u jakiejś porządnej
        terapeutki. Wogóle to mimo zupełnego braku czasu chyba jednak kupię
        sobie porządne adidasy i wrócę do biegania, aby ,,wybiegać''
        wszystkie negatywne emocje, które obecnie wyładowuje na mężu i
        dzieciach.
        A może na innej grupie też mi by było źle? Sama już nie wiem . Mam
        naprawdę olbrzymi chaos w głowie. Po mojej wypowiedzi na grupie
        terapeutka sama była zakręcona, stwierdziła że ma mieszane uczucia.
        Powiedziała też, że mój mąż zdaje się że ma problem z uzależnieniem
        od komputera (jest to druga terapeutka która to podejrzewa po
        opisanych przezemnie ,,objawach). Dobija mnie ta myśl, myślałam że
        choć ja nie mam uzależnionego męża, okazało się że chyba jednak
        mam.Zresztą mąż sam zdaje się potwierdził ten fakt. Powiedziałam mu
        że jest uzależniony od komputera, on na to że to przynajmniej nikogo
        nie krzywdzi, natomiast moje zachowanie tak. Czyli jakby potwierdził
        omawiany fakt prawda? Dziękuję jeszcze raz za pomoc. Pzdrawiam.
          • dd_d Re: Rozczarowana terapią DDA 02.02.09, 12:21
            Witam,
            warto poszukać dobrego ośrodka, ale terapia wymaga czasu. Jeżeli nie masz tej możliwości, to zostań tam gdzie jesteś, ale szukaj na forach i stronach internetowych informacji.
            Nie zawsze warto szukać prywatnie.
            Ja chodze na terapie od 4 miesięcy. Ośrodek ma umowę z NFZ i nic nie płacę.
            Napiszę jak to jest u mnie: raz w tygodniu mam terapie indywidualną(45 min), raz w tygodniu nieobowiązkową grupę psychoedukacyjną(2 godziny), na której można się sporo dowiedzieć, ale też porozmawiać. Raz na miesiąc w ośrodku jestem u psychiatry (niewiele osób bierze leki, ale mnie akurat bardzo pomogły). Ja jestem bardzo zadowolona i widzę duże efekty, ale wiem, że nie każdy może sobie czasowo pozwolić na taką terapię.
            Ośrodek cieszy się dobrą opinią i są osoby, które dojeżdżają ponad 2 godziny w jedna stronę na spotkania, ale jeżeli możesz otrzymać fachową pomoc, to warto się zaangażować.
            Pozdrawiam

        • kachaa17 Re: Rozczarowana terapią DDA 02.02.09, 18:58
          ja miała podobne odczucia podczas terapii jak ty. Na początku przystąpiłam
          ochoczo do dzieła. Pełna nadziei. a tymczasem nic się nie działo. Grupa też
          liczyła chyba ze 12 osób, sesja trwała 2 godz. i często było tak, ze nie nie
          zabrałam głosu. Na początku każdego spotkania była rundka, każdy miał
          opowiedzieć z czym przychodzi, a potem miał być przerabiany jakiś temat. I
          bardzo często zdarzało się, że jakaś osoba opowiadała jakieś pierdoły
          (przepraszam, ze tak piszę al to w moim mniemaniu tak było)o tym, że koleżanka
          do niej nie pisze i zabierała cała godzinę, a terapeutki nie reagowały na to. I
          złościło mnie to strasznie.
          Na terapię przyszłam z ogromnymi pokładami złości oraz z taką pozycją w grupie,
          że się nie wychylam, nie walczę o swoje. Wyszłam z terapii ze stanami lękowymi a
          pozatym nic się nie zmieniło. Kilka miesięcy później trafiłam do psychiatry. To
          było 3 lata temu.
      • 261m Re: Rozczarowana terapią DDA 06.02.09, 08:34
        Witam. Koleżanka z grupy w której uczestniczę ostatnio wypowiadała
        się , że również nie czuje aby się coś działo na grupie, czuje
        niedosyt i że nic się z nią nie dzieje. Więc ne jestem sama ze
        swoimi spostrzeżeniami. Już jestem umówiona na rozmowę z terapeutką
        w innym ośrodku, jak b ędzie można przeniosę się tam . Ewidentnie
        widzę , że ktoś na grupie nabija mnie w butelkę. Moją opinię o mojej
        terapeutce powtierdziła również osoba, która uczestniczyła w terapii
        z nią kilka lat temu, też uważa że jest mało profesjonalna mówiąc w
        skrócie. Jestem przekonana o konieczności rezygnacji z grupy. Znajdę
        tylko coś w zastępstwie. Pozdrawiam.
        • tck-alicja Re: Rozczarowana terapią DDA 09.02.09, 19:05
          Witam serdecznie.
          Opowiem o swojej terapii DDA.
          Odbywała się ona w ośrodku, który miał kontrakt z NFZ, więc była
          bezpłatna.
          Zanim weszłam do grupy, kilkakrotnie spotykałam się indywidualnie z
          terapeutką.
          Pierwszym etapem terapii grupowej była tzw. grupa psychoedukacyjna.
          Prowadziły ją dwie terapeutki, a z tą trzecią spotykałam się
          indywidualnie. Każda z osób w grupie otrzymała przewodnik
          samopoznania, z konkretnymi tematami. W domu pisałam prace
          terapeutyczne, które na spotkaniach grupy były czytane i omawiane.
          następnym etapem była terapia pogłębiona. Odbywała sie ona w formie
          weekendowych warsztatów, które zaczynaliśmy w sobotę rano a
          kończyliśmy w niedzielę po południu.
          Spotkania weekendowe, odbywajace się raz w miesiacu, zaczynały się
          od "rundki" podczas której wszyscy po kolei dzielili się tym, co
          czują, co sie ostatnio w ich życiu wydarzyło, czym chcieliby się
          zająć. Niektóre z tych wypowiedzi prowadziły do indywidualnych
          procesów terapeutycznych, z udziałem terapeuty i grupy. Inne nie.
          Natomiast oprócz procesów wynikajacych z rudki pracowaliśmy według
          programu dla całej grupy, opracowanego na cały cykl terapeutyczny.
          Grupę prowadziło troje terapeutów.
          • aczenko Jak pracować w grupie terapeutycznej 23.02.09, 08:48
            Jak pracować w grupie terapeutycznej - zrównanie z innymi.

            Do bogatej dyskusji dorzucam jeszcze artykuł z Cornerstone Instytut, który przez
            całe lata propagował i rozwijał terapię dla rodzin alkoholików, w tym DDA.

            Moim zdaniem, podtytuł czyli ZRÓWNANIE Z INNYMI wyjaśnia sedno problemu a raczej
            istotę pracy grupowej.
            Tematy są wprawdzie ważne, psychoedukacja przydatna ale ostatecznie chodzi o
            relacje interpersonalne, o zobaczenie jak się funkcjonuje z innymi i
            wprowadzanie zmian w tych relacjach - najpierw na grupie terapeutycznej potem w
            życiu

            Poniżej zamieszczam link do całego artykułu
            ddablog.wordpress.com/2009/02/22/jak-pracowac-w-grupie/
      • anciax Re: Rozczarowana terapią DDA 23.02.09, 09:35
        261m napisała:

        > Od miesiąca uczęczszam na terapię DDa w Olsztynie i jestem niestety
        > rozczarowana.
        > 1. Grupa jest 13 - osobowa , co przy 2-godzinnej terapii daje
        > średnio po kilka lub kilkanaście minut na wypowiedź. Gdy ktoś mówi
        > dłużej, to 4 osoby już NIC! na grupie nie powiedzą. Tak było na 2
        > ostatnich grupach.
        > 2. Nie ma żadnych tematów, tylko terapeutka rzuca pytanie ,,co
        > czujesz'' lub ,,co wydarzyło się w ostatnim tygodniu'' - -dla mnie
        > to za mało aby zrozumieć siebie...
        > 3. Same ,,odpowiedzi'' terapeutki na nasze problemy są... nie
        > oceniam ale ostatnio opowiadałam o sobie że mam problem w sensie że
        > przygladam się synowi i nie wiem Jaki on jest, tak jak moja mama i
        > ja nie wiemy jakie jesteśmy (miłe czy nie miłe , łądne-nieładne) a
        > ona na to cyt.,,a co ty jasnowidzem chcesz być?'' i ucieła moją
        > wypowiedź. Ja bym wolała, aby zadała mi pytanie, że może to dlatego
        > że nie wiem tak naprawdę jaka ja jestem, więc nie potrafię zobaczyć
        > tego u swego dziecka?
        > Moja bratowa chodzi na terapie dla współuzależnionych - grupową, oni
        > mają tam też oboiwązkową terapię indywidualną raz na miesiąc.U nas
        > tgo nie ma. Chcę poszukać innej grupy, co o tym myślicie? Jak to
        > wygląda u Was? Pozdrawiam serdecznie.

        U mnie na początku było 11 os., ale przynajmniej odpowiadało się zgodnie z
        kierunkiem wskazówek zegara, bo siedzieliśmy w kółku, na dodatek każdy siedział
        na kolejnych spotkaniach w innym miejscu w kole. Każdy miał okazję powiedzieć te
        parę zdań. Na początku rzeczywiscie nie umiałam mówic niczego o sobie, z czasem
        nauczyłam się. Też pytali "co czujesz", "co sie wydarzylo w minionym tygodniu",
        niektorzy mieli opowiesci na pol godziny, wiec wtedy nie starczalo czasu na
        zadania. U mnie równocześnie z grupą moznabylo chodzic na indywidualne, z
        ktorego korzystalam, choc zapisywac sie trzeba bylo z 2,3 tygodniowym
        wyprzedzeniem, bo wielu chetnych.

        Po 10 mies. zrezygnowalam, przerwala terapie, ale nie dlatego, ze bylo nas duzo,
        czy cos w tym stylu. Teraz brakuje mi tych tlumow, konfrontacji z ludzmi, ktorzy
        maja podobnie jak ja w zyciu, z prostego powodu- bo nie mam z kim pogadac, czuje
        sie niezrozumiana przez "zdrowych".

        Powodzenia dla Ciebie.
        • anciax Re: Rozczarowana terapią DDA 23.02.09, 09:46
          U mnie czasem trzeba bylo musiec pokonac swoja niesmialosc lub strach i zabrac
          glos "niepokolei", bo nie zawsze odpowiadalismy wg "zegara".
          Poza tym gdybym byla na Twoim miejscu, to kontynuowalabym terapie, bo moze sie
          okzazac, ze obecna porzucisz, a nowej lepszej jakosciowo nie znajdziesz (jestem
          realistka pesymistka).
          Tez bylam wiele razy zniesmaczona, ze inni gadaja i gadaja, a ja nie zabieram
          glosu, ale nauczylam sie w miare kultoralnie zabierac glos i walczyc o swoje, bo
          przeciez ja tez mam prawo do powiedzenia co czuje Poza tym zawsze po zajeciach
          na ktorych nic albo niewiele mowilam czulam ze nie pracuje, ze terapia ucieka mi
          przez palce.
      • dziewczyneczka08 Re: Rozczarowana terapią DDA 23.02.09, 18:02
        Rób tak, jak czujesz...
        Jeśli ta terapia nie podoba Ci się, poszukaj innej grupy.
        W końcu to Ty masz być zadowolona.
        Ale ja bym im dałą szansę - tak np. 5-6 spotkań, jeśli po tym czasie
        nie zmienisz zdania, po prostu zmień grupę.
      • ovocovo Re: Rozczarowana terapią DDA 23.02.09, 19:54
        Twój post przypomniał mi rózne sytuacje z mojej terapii grupowej,
        któa miała miejsce parę lat temu. Przystępowałam do terapii z wielkim
        entuzjazmem i nadzieją. Nie zrażałam się tym, że będę musiała
        dojeżdzać co tydzień prawie 100 km. Niestety bardzo szybko
        rozczarowałam się tym, co działo się na spotkaniach i zachowaniem
        terapeutki. To były równiż spotkania bez żadnej określonej tematyki,
        każdy mówił, co przydarzyło mu sie w ostatnim tygodniu, jak się czuje
        itd. Czasami rozmowy schodziły na wspomnienia z dzieciństwa i
        omawianie sytuacji, jakie uczestnicy terapii mieli w domu. Moje
        główne zarzuty nie dotyczyły jednak tematów rozmów (choć te rozmowy
        wydawały mi się czasami rzeczywiści jałowe), ale podejścia
        terapeutki, którą od samego początku oceniałam jako niezbyt
        kompetentną. Po pierwsze, na wstepnym spotkaniu indywidualnym była
        mowa o podpisaniu czegoś w rodzaju kontratku na terapię grupową,
        kontrakt ten miał określać pewne zasady spotkań, jednak do podpisania
        go nie doszło, poszedł w zapomnienie. Może to szczegół, ale wzięłam
        to za niesłowność. I po drugie, co po części było może konsekwencją
        pierwszego, w czasie spotkań miałam wrażenie, że nie obowiązują żadne
        zasady. Tzn. rozmowy czasem dotyczyły spraw niezbyt związanych z dda,
        a terapeutka zdawała się kompletnie nie panować nad tym, co się
        działo. Sprawiała wrażenie takie, jakby nawet nie próbowała nad tym
        panować, jakby zostawiała wszystko własnemu biegowi. Nie reagowała w
        sytuacjach, w których moim zdaniem powinna, rzadko zadawała jakieś
        pytania, poza sztampowymi: jak się dziś czujesz, jak się z tym
        czujesz/czułeś. Jednak tym co przelało czarę goryczy było dla mnie
        zachowanie jednej z uczestniczek, która pewnego razu zaczeła mnie
        atakawać w bardzo nieprzyjemny sposób. Nieważne w tym momencie o co
        dokładnie chodziło, po prostu nie podobałam jej się. Terapeutka nie
        zareagowała również na to. Z tego, co czytałam na temat terapii
        grupowych jedną z zasad jest nieodnoszenie się osobiście do tego co
        mówi lub robi ktoś z uczestników. Można powiedzieć "twoje zachowanie
        wydaje mi się naiwne, głupie,etc", ale nie powinno się mówić: "jesteś
        naiwna, głupia, etc" (w moim przypadku była to wlaśnie taka krytyka
        bezpośrednia). Z tego co wiem to jedna z zasad, które powinny znaleźć
        się w podpisywanym na początku kontrakcie. Pamietam, że pomyślałam
        wtedy, że ja tu dłużej nie chcę być, ze na szczęscie mogę wstać i
        wyjść. Nie wstałam od razu i nie wyszłam. Ale wkrótce po tym
        zrezygnowałam z terapii. No i niestety tak to zostało do dziś.

      • anioolka16 Re: Rozczarowana terapią DDA 11.10.14, 15:02
        Witam,
        Studiuję w Olsztynie i pisze pracę dyplomową na temat DDA. Czy byłabyś chętna wziąć udział w wywiadzie. Wszystko zostanie nagrane na dyktafon i nikt poza mną nie usłyszy Twoich wypowiedzi.
        Prosze o kontakt
        mrowcja@gmail.com
        Pozdrawiam! ;-)
      • nina.ewelina Re: Rozczarowana terapią DDA 24.05.16, 11:40
        minęło kilka lat od twojego wpisu, jestem bardzo ciekawa jak potoczyła się twoja "przygoda" z terapią DDA, też jestem z Olsztyna, jakbyś mogła odezwij się do mnie, sama zapisałam się na taką terapię, która rusza dopiero jesienią. zostawię maila: nina.ewelina@wp.pl pozdrawiam, ewelina

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka