Gość: Gość
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
15.10.10, 10:15
Witam. Jesteśmy 10 lat po ślubie, mamy 2 dzieci, mieszkanie, auto, pracę - teoretycznie niczego nam nie brakuje...jednak od dłuższego czasu nie możemy się dogadać. Mąż chciałby seksu często, 3 razy w tygodniu, ja jak mam ochotę raz na miesiąc to góra. Kiedyś miałam częściej. Teraz jak już wieczorem dzieci zasną i jest 21.30 to mi też chce się spać. Czasem jedno z dzieci chce, żeby go przytulić i wtedy oczy same mi się zamykają, mąż z wyrzutem mnie wtedy budzi. Nasze potrzeby i oczekiwania rozmijają się. Chciałabym ciepłego faceta, który mnie czasem przytuli bez podtekstów. W ciągu dnia wiecznie w biegu, atmosfera często jest napięta. Jak ja mam po takim dniu pałać chęcią zbliżenia? Ja może miałabym chęć na coś, ale on lubi dłłłuuuugie gry wstępne, mnie to nudzi. Opowiada mi rożne rzeczy, wtrąca do tego inne osoby (kobietę, mężczyznę) - mnie to drażni, czuję się upokorzona. Mówi, że chciałby patrzeć jak jestem z innym facetem, inna kobietą - czuję się wtedy jak jakaś zdzira. Niby to tylko fantazje, ale wkurzają mnie. Na początku naszego związku byliśmy tylko my, było to rzeczywiście "kochanie", wyraz uczuć, bliskość. Teraz mam wrażenie, że to "pieprzenie". Nasze oczekiwania całkowicie się rozmijają. Poza tym jak już nie chcę to on się obraża, ostentacyjnie mija mnie bokiem, nie odzywa się, patrzy TAKIM wzrokiem, jak pytam o co chodzi to mówi "a z czego mam się cieszyć?" Doszliśmy do takiego punktu, że o byle co jest sprzeczka, on się obraża ja mówię że skoro nie mam ochoty to nie będę się zmuszać i robić tego tylko po to żeby się nie obrażał i żeby atmosfera w domu była znośna. A dzieci patrzą i nie widzą czułości, bliskości rodziców. Seks mnie nie cieszy, nie mam ochoty. On by obejrzał film erotyczny, używał gadżetów..Obecnie to dla mnie nudny obowiązek. On by chciał wymyślać, tak siak, opowiadać mi sprośności, klepać w tyłek w ciągu dnia, obłapywać za cycki - ja tego nie chcę. Jak długo to potrwa? Jak to przerwać? Kiedyś patrzył na mnie takim spojrzeniem pełnym miłości, teraz jest to spojrzenie pełne pretensji...Każde z nas chce czegoś innego i co tu poradzić?
Poza tym jest wiele innych rzeczy, które mnie drażnią - oglądanie tv do późna - nie wysypiam się a on twierdzi, że nie może spać. Znowu inne potrzeby. Drażni mnie jego bekanie w ciągu dnia, bo mam odruch wymiotny, puszczanie bardzo głośnych bąków (wiem - śmieszne! ale zero krępacji). Czasem ma wrażenie, że to prawda że faceci myślą tym co mają między nogami. Dla nich liczy się tylko seks. Jak tego nie ma to są nieszczęśliwi.
Wiem, że związek bez seksu jest niemożliwy, ale chyba tylko to właśnie wydaję mi się teraz przeszkadzać - te wieczne wyrzuty...
Nie bez znaczenia będzie fakt, że wychowałam się bez ojca i chyba ma wpojoną przez rodzinę jakąś a'la nienawiść do facetów...chyba...Sama już nie wiem...gubię się w tym co myślę...Ale zdarza się że inni mówią , że jestem cięta na facetów więc chyba coś w tym jest.
Tkwimy w tym puncie od dłuższego czasu... co dalej?