livi-a
11.12.10, 19:17
Powiedzcie proszę co sądzicie o tym zdarzeniu. Otóż mój zakład pracy zorganizował imprezę, obiad, djey. Zaplanowana była do godz. 24. Mój facet obiecał mi, że przyjedzie po mnie. No i wszystko fajnie, byliśmy niby umówieni. O 23:20 mój facet napisał mi smsa „Ide spać. Dobranoc”. Odebrałam go dopiero o 24 jak chciałam zadzwonić, żeby przyjechał. Byłam w szoku. Dzwoniłam 3 razy, nie odebrał. W końcu napisałam smsa, więc odpisał, że zaraz będzie. No i przyjechał. Przywiózł i obraził się na tydzień, nie odzywał się. Ja też, bo uważałam, że skoro obiecał to nie powinien wyciąć mi takiego numeru. Po tygodniu napisał znowu, że ma tego dość i koniec z nami. Odszedł. Jak się później okazało chodziło mu o to, że to był zwykły dzień, a on jutro do pracy na 7:00 i nie miał ochoty być nieprzytomny w pracy, a ja się w najlepsze bawiłam i miałam w nosie to że on się nie wyśpi. A jak chciałam być tak długo to mogła zamówić sobie taksi i że czekał tydzień, aż go przeproszę. No ale w końcu umawiał się ze mną wcześniej, obiecał, wiedział, że impreza jest zaplanowana do 24. Czy ja rzeczywiście przegięłam, bo już głupieje?