Dodaj do ulubionych

100 lat samotności.

20.11.11, 23:43
Jestem sporo po 30 i nigdy nie byłam w związku.
Wciąż się zastanawiam dlaczego tak sie stało?
Co we mnie jest takiego co sprawia, że przez całe swoje życie nie spotkałam ani jednego mężczyzny, który by chciał ze mną być?
Nie mam urody modelki, ale wyglądem też nie odstraszam.
Jako znajoma, koleżanka jestem lubiana więc charakteru też nie mam okropnego.
Wszystkie moje znajome, kobiety z rodziny mają partnerów, jak nie wychodził im jeden związek to bez problemu poznawały kolejnego partnera.
Więc chyba bycie w związku nie jest jakimś trudnym wyczynem?
Dlaczego więc ja miałam zawsze z tym problem i nigdy mi się to nie udało?
No i jak pogodzić się z tym, że zawsze będę sama, że nigdy nie poznam smaku miłości, seksu, pożądania?
Obserwuj wątek
    • Gość: Altro Re: 100 lat samotności. IP: 178.73.48.* 21.11.11, 00:11
      nie jest tak jak myślisz; po prostu w naszym kanonie zwyczajowym jest piekielnie trudno zaczepić kogoś... ja jestem fotografem, widzę dziewczynę o ciekawej urodzie ale nie śmiem zaproponować jej sesji...to jest blok obopólny. Nie przezwyciężysz go. Może w internecie...
    • ona85ona85 Re: 100 lat samotności. 21.11.11, 00:37
      Może mieszkasz w takiej części kraju, gdzie ludzi siłą rzeczy jest mniej? Może w mniejszym mieście lub na wsi? Może wykonujesz zawód "kobiecy" i szans na poznanie mężczyzn też masz mniej?

      Na pewno warto poszerzać grono znajomych, starać się poznawać nowych ludzi i pogłębiać te relacje. Ćwiczyć zaczepianie, zaczynanie rozmowy... Internet, jak już wspomniał ktoś wyżej, może Ci bardzo pomóc. I codzienne kontakty z jak największą ilością osób, na różnym stopniu zaangażowania i znajomości.

      Poza tym na związek zawsze jest szansa i odpowiedni czas, nie przekreślaj się pod tym względem tak od razu ;)
    • Gość: Altro Re: 100 lat samotności. IP: 178.73.48.* 21.11.11, 01:27
      odezwij się
    • ewa.zeromska Re: 100 lat samotności. 21.11.11, 10:05
      Musiałabym cię znać, rozmawiać z tobą, widzieć cię, żeby poradzić ci konkretnie. Teraz mogę odnieść się do tego, co piszesz bardzo ogólnie.
      Być może nieświadomie budujesz wokół siebie jakiś mur, który odstrasza, a w każdym razie nie zachęca.
      Może za mało w tobie zalotności, za mało luzu......
      Jest pewna zasada. Ludzie postrzegają cię tak, jak sama tego chcesz. To znaczy, że w sposób często nieświadomy wysyłasz sygnały - poprzez mimikę, gesty, sposób mówienia, strój.
      Jeśli sama siebie oceniasz nie najlepiej, to te sygnały są tej samej kategorii. Plasujesz się na pozycji wycofanej. Tak jakbyś mówiła .."mnie nie ma".
      Żeby coś zmienić, zacznij od spraw podstawowych, wręcz banalnych.
      Zmień fryzurę, kolor włosów, makijaż. Kup sobie parę ciuchów w innych kolorach. Wyprostuj się, patrz śmielej na świat (tylko nie przesadź!)
      Poza tym, każdy z nas obraca się w jakimś środowisku, które z czasem robi się jakby zamknięte. A to oznacza, że trzeba wejść w inne kręgi. Na to trzeba trochę odwagi, trochę determinacji i aktywności, ale warto!
      Całkowicie wyrzuć z myśli przekonanie, że tobie już nic się nie należy, że życie przeszło obok, bo koleżanki mają mężów, rodziny, a ty nie. To nieprawda!
      Nie możesz biernie czekać, aż jakiś królewicz odnajdzie cię w twoim kąciku. Jeśli nic nie zrobisz, nie zmienisz się, to on przejedzie na tym białym koniu i po prostu cię nie zauważy!
      Sama pomyśl, ile razy wycofałaś się?
      Jestem przekonana, że tak się zdarzyło.

      I jeszcze jedno. Skąd w tobie przekonanie, że to jakiś mężczyzna ma cię wybrać, skoro jak świat światem, to kobiety wybierają? Każdy facet ci to powie!
      Głowa do góry i popracuj nad sobą!
      Pozdrawiam
      • n.wataha Re: 100 lat samotności. 21.11.11, 13:17
        Mam do Ciebie jedno pytanie -
        Czy lubisz samą siebie?

        Bo to jest właśnie podstawowy warunek by i inni Cię nie tylko akceptowali, ale nawet pragnęli być przy Tobie. Mężczyźni z zasady uciekają od kobiet, które hodują w sobie kompleksy. Osoba, która nie tylko siebie akceptuje, ale również lubi, jest bardziej uśmiechnięta, naturalna, nie udaje kogoś innego niż jest, a co najważniejsze - nie przejmuje się drobnymi potknięciami, czy gafami, jakie mogą się jej zdarzyć. Potrafi się sama z siebie śmiać.
        Może warto byś wybrała się do psychologa, by pomógł Ci podbudować swoją wartość we własnych oczach. Wtedy staniesz się jak magnes, który przyciąga do Ciebie innych. A jeśli będziesz przyciągać do siebie inne osoby, to już krok by znaleźć tego wymarzonego.
      • lilyrush Re: 100 lat samotności. 21.11.11, 14:08
        ewa.zeromska napisała:


        > I jeszcze jedno. Skąd w tobie przekonanie, że to jakiś mężczyzna ma cię wybrać,
        > skoro jak świat światem, to kobiety wybierają? Każdy facet ci to powie!
        > Głowa do góry i popracuj nad sobą!
        > Pozdrawiam

        Uwielbiam ten tekst. Oczywiście kobiety wybierają! Czyli ja kiwnę palcem a facet leci? to ja poproszę takich.

        Może kobiety wybierają ale z panów, którzy sa zainteresowani. A jak takich nie ma to sobie można nawet księcia Monako wybierać
        • ewa.zeromska Re: 100 lat samotności. 21.11.11, 16:41
          Nazbyt dosłownie to zrozumiałaś. Pomyśl trochę, popatrz dookoła, przypatrz się parom. To oczywiście nie znaczy, że wybór jest zawsze trafiony i szczęśliwy.
          • lilyrush Re: 100 lat samotności. 21.11.11, 17:34
            przyglądam sie i myślę własnie- wybierać można jak sie ma z czego. to, ze czasami ten wybór jest bez sensu to zupełnie inna historia
            przy braku kandydatów nie ma z czego wybierać i żadne pobożne życzenia tego nie zmienia
            • Gość: sg Re: 100 lat samotności. IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.11, 23:03
              Sorry, na targowisku marchewki leżą jakie leżą. Wybierz najładniejszą jaka jest, albo z jedzenia nici. Możesz też ostatecznie kupić sałatę.
              • lilyrush Re: 100 lat samotności. 21.11.11, 23:11
                Mało finezyjne, ale bardzo trafne
    • Gość: Altr0 Re: 100 lat samotności. IP: 178.73.48.* 21.11.11, 16:07
      weź w łapkę mysz od komputera i kliknij - już nie jesteś sama a jeśli pogadasz ...
    • fikumikum Re: 100 lat samotności. 10.12.11, 18:41
      ja mam 20 lat i nigdy nie byłam w poważniejszym związku, przychodzą dni, że naprawdę mam już dosyć takiego bytowania. Moja najbliższa koleżanka też jest w takiej sytuacji, czasem już po prostu z tego żartujemy i powtarzamy sobie, że w końcu kogoś poznamy, ale to takie "hahaha", bo wiadomo, że nikt nie chce być sam.
      Często myślę o tym, jak to jest, że niektórym kobietom przychodzi z łatwością poznawanie nowych facetów, a niektórym tak jak mi idzie to jakoś topornie. żeby nie było to dodam że nie jestem chodzącym monstrum, ale to to i tak nie jest regułą, bo jak widzę jakiegoś przystojniaka z dziewczyną, która jest po prostu nieatrakcyjna, to grrr (wiem, wiem charakter też się liczy :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka