Dodaj do ulubionych

Mąci mi w głowie

IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.12.11, 21:26

Bylam z mezczyzna dwa lata, urodzilo sie chciane dziecko, wszystko zaczelo sie psuc, pojawila sie z jego strony ucieczka w prace, potajemne rozmowy na gadu z inna pania, wyjazdy, unikanie mnie, oklamywanie. Gdy dziecko mialo roczek tenze pan powiedzial, ze musimy sie rozejsc, ze chcial mnie zatrzymac tylko ze wzgledu na dziecko, ze nic do mnie nie czuje itp. Powiedzial, ze bedzie mi oplacal wynajete mieszkanie, abym tylko sie wyprowadzila, ze czas pokaze czy bedziemy znow razem. Na dzien dzisiejszy sytuacja wyglada tak, ze moj byly partner przyjezdza do dziecka raz, dwa razy w tygodniu na godzinke, czasem dluzej. Pobawi sie lub tylko sobie polezy i wychodzi. Przez ten caly okres od wyprowadzki (5 miesiecy) roznie bywalo. Czasem zabieral mnie z dzieckiem na zakupy, za ktore placil, innym znow razem gdy mowilam, ze konczy mi sie mleko dla dziecka, mowil, zebym jechala autobusem lub taxi bo jemu sie nie chce. Nie pomaga mi w niczym, nie moge liczyc na niego. Jestem sama.
A on? Jednego dnia dzwoni, interesuje sie co u nas, jak ja sie czuje, czy nie potrzebuje czegos, innego znow dnia warczy do mnie, kieruje pod moim adresem obrazliwe uwagi, nie odzywa sie nawet, gdy go o cos zapytam. Ja caly czas traktuje go tak samo pomimo tych jego fochow, znosze duzo ze wzgledu na dziecko. I teraz nie wiem........... Z mojej strony to uczucie do konca jeszcze nie wygaslo. Poza tym jest dziecko - i to jest najwazniejsze. Caly czas wspominam to, co mi powiedzial - czas pokaze czy bedziemy razem. Czasami jego zachowanie wskazuje na to, ze bedziemy, a czasami wydaje mi sie, ze ma mnie kompletnie w nosie, ze w nosie ma to co bedzie dalej. Nie wiem, czy mam tak tkwic i czekac na to co bedzie dalej, czy tez zaczac zyc swoim zyciem. Boje sie troche, ze kogos poznam, ze ten ktos pozwoli na to, abym na nowo ulokowala swoje uczucia. I co w sytuacji, kiedy on - ojciec mojego dziecka powie ze chce, zebysmy do siebie wrocili? Wiadomo, ze zaden mezczyzna nie bedzie dla czyjegos dziecka taki, jaki by byl rodzony ojciec. Ale czy rodzony ojciec pozbywa sie dziecka z domu, bo przez dziecko nie moze spotykac sie z kolegami i sie nie wysypia? Moze dla kogos moje pytanie wyda sie glupie, ale ten kto ma dzieci zrozumie moje dylematy. Wiadomo, ze dla dobra dziecka kazdy normalny czlowiek chce utrzymac rodzine. Nie wiem juz czy z jego strony to taka gra na zlamanie mnie - ze chce mnie przetrzymac, zebym zrezygnowala ze wszystkich moich wymagan jakie mialam wzgledem jego osoby i zebysmy sie zeszli, ale na jego warunkach czyli on panem a ja sluzaca. Nie wiem, to wszystko tylko gdybanie.
Obserwuj wątek
    • Gość: KaKa Re: Mąci mi w głowie IP: *.warszawa.vectranet.pl 16.12.11, 02:39
      Czytając Twój wpis odnoszę wrażenie, że sytuacja jest jasna i klarowna: facet się wyprowadził i obecnie interesuje się dzieckiem, a nie Tobą...

      Jeżeli moje wrażenie jest prawidłowe, to na co niby czekać? Nie wiem, jakie konkrety kryją się za tym, co nazywasz "życiem swoim życiem" ale moim zdaniem nie masz się co wahać.

      A jeżeli Twój partner powie, że chce wrócić w chwili, gdy ty już zdążysz zbudować (z powodu jego nieobecności) nowy związek, to raczej sam sobie będzie winny. Przy czym żaden scenariusz nie zwolni go z obowiązków ojcowskich. Relacja Ty-On i On-dziecko, to są dwie różne relacje.
    • Gość: mozambique Re: Mąci mi w głowie IP: 148.81.254.* 16.12.11, 11:44
      piwerszy krok - sprawa do sądu o alimenty na dziecko

      czemu jeszce tego nie uregulowałas?
      • lilyrush Re: Mąci mi w głowie 16.12.11, 12:49
        no i jaka rodzine autorka chce utrzymywać? bo ja żadnej nie zauważyłam
    • nabakier Re: Mąci mi w głowie 16.12.11, 13:06
      Ten ktoś nie chce z Tobą relacji i powiedział Ci to jasno. Musisz się z tym pogodzić. Trudno, tak się zdarza. Waszego związku już nie ma, i raczej pozostań przy wersji: już nie będzie, bo to i korzystne dla Ciebie, by nie było. Nie chciej związku z kimś, kto Cię nie kocha. Każdy zasługuje na miłość, Ty też. Kiedyś tę miłość znajdziesz.
      Dalej- nie jest prawdą, że każdy normalny człowiek chce utrzymać rodzinę dla dobra dziecka. Dla dobra dziecka każdy normalny człowiek chce utrzymać DOBRĄ rodzinę. Dysfunkcyjną już nie.

      Jeszcze dalej- teraz czas na myślenie o rozwiązaniach typu: alimenty, ustalenie kontaktów- sądownie.
      Ponieważ pan nie bardzo sama z siebie wyrywa się do opieki nad dzieckiem, przejdź na tryb: ojciec z doskoku. Wylicz to sobie w alimentach, bowiem składową alimentów jest także realne zaangażowanie wychowawczo-opiekuńcze, czyli ten rodzic, który się mniej angażuje, ponosi większe koszty finansowe.
      Co do kontaktów, takie uregulowanie pozwoli Ci domagać się ich realizowania. Takich ludzi nie zmusisz siłą do budowania głębszych relacji z dzieckiem, ale zawsze będziesz miała w ręku ustalenie sądowe, to Cię postawi w silniejszej pozycji względem niego. Twoim zadanie ograniczać się do nieprzeszkadzania temu, co jest ustalone i ewentualnie czemuś więcej, co ojciec zdolny względem dziecka wypracować. Ustalenie kontaktów pozwoli Ci też na większa stabilizację planów, harmonogramów itp. Skończy się mącenie w głowie, bo będziesz wiedziała, na czym stoisz.

      Z tej mąki chleba moim zdaniem nie będzie. Nawet tego nie chciej. Układaj sobie życie bez niego. Tobie potrzeba stanąć mentalnie i organizacyjnie na nogach- i zacznij od spraw organizacyjnych. Wzmocnić asertywność też by się dało- powinnaś umieć powiedzieć mu, czego od niego oczekujesz, czego sobie nie życzysz względem siebie i dziecka, jak sobie wyobrażasz model opieki nad dzieckiem. Nie zabiegaj o niego, odetnij się, nie wiś na nim- wtedy zacznie Cię bardziej szanować jako silniejszą kobietę, bo to chyba taki typ, że jak mu nie postawisz granic, to sam z siebie się nie zatrzyma. Nie pozwól sobą pomiatać!

      To wszystko jest naprawdę do ułożenia.
      • nabakier Re: Mąci mi w głowie 16.12.11, 13:08
        korekta
        ..Twoje zadanie ogranicza się do nieprzeszkadzania temu, co jest ustalone...
    • Gość: julie Re: Mąci mi w głowie IP: 81.59.216.* 16.12.11, 13:30
      Ten Pan traktuje Cie jak mebel, znudzilas sie mu, wiec wyniosl Cie do piwnicy, gdzie od czasu do czasu sie pojawia, zeby sobie popatrzec...i tyle.. chcialabys, zeby ktos taki wrocil do Ciebie? Bylabys z Nim szczesliwa po tym wszystkim???Na razie to On robi niezbedne MINIMUM dla dziecka, nie widac tu zadnego starania sie w stosunku do Ciebie...nie uwazasz, ze zaslugujesz na kogos lepszego? Lepiej nie czekaj na Niego, a najlepiej to zapomnij o Nim ( w sensie Waszej relacji)...
    • walhala Re: Mąci mi w głowie 16.12.11, 18:16
      to truten i tyle,obojetnie jakbys nie chiala go usprawiedliwiac i wybielic to jednak kochajcy facet tak nie postepuje,nie krzywdzi,a on krzywdzi Was obydwoje,uswiadom to sobie ze nic tu po Tobie w takim zwiazku znim,nawet ponowne zejscie sie razem to bedzie przedlozenie juz zaczetej agonii,zakrec sie o siebie,wystap o allimenty nie nie daruj bo sie naleza Tobie i dziecku,zycze powodzenia.
    • paulina7171 Re: Mąci mi w głowie 16.12.11, 19:19
      Gość portalu: pytanie napisał(a):

      Powiedzial, ze bedzie mi oplacal wynajete mieszkanie, abym tylko sie wyprowadzila, ze czas pokaze czy bedziemy znow razem.

      Po takim dictum serdecznie podziękowałabym panu za współpracę. Pomyśl: facet każe Ci się wyprowadzić z maleńkim dzieckiem na ręku, ale potem łaskawie daje Ci nadzieję na powrót? Uroczy tatuś, nie?

      Caly czas wspominam to, co mi powiedzial - czas pokaze czy bedziemy razem.

      Czyli pan najwyraźniej zostawia sobie furtkę, w razie gdyby mu nie wyszło z inną kobietą. No comments.

      Nie wiem, czy mam tak tkwic i czekac na to co bedzie dalej, czy tez zaczac zyc swoim zyciem.

      Zdecydowanie zacznij żyć swoim życiem. MUSISZ panu pokazać, że nie jesteś bezradna, że poradzisz sobie bez niego.

      Boje sie troche, ze kogos poznam, zeten ktos pozwoli na to, abym na nowo ulokowala swoje uczucia.

      A może pomyśl tak: zasługuję na kogoś, kto pokocha mnie i moje dziecko, bo jestem wartościowa.

      Wiadomo, ze zaden mezczyzna nie bedzie dla czyjegos dziecka taki, jaki by byl rodzony ojciec. Ale czy rodzony ojciec pozbywa sie dziecka z domu, bo przez dziecko nie moze spotykac sie z kolegami i sie nie wysypia?

      Otóż to!!! To bardzo cenne spostrzeżenie!!! Jak to było? Uroczy tatuś?

      Wiadomo, ze dla dobra dziecka kazdy normalny czlowiek chce utrzymac rodzine.

      I tu się mylisz.
      Moi rodzice też byli ze sobą "dla dobra dzieci", jak to się mówi. A ja do dzisiaj mam do nich qrewski żal, że się nie rozwiedli, gdy byłam mała. Bo oszczędziliby mi wiele gorszących scen. Na co czekasz? Aż Cię facet zacznie lać?

      Nie wiem juz czy z jego strony to taka gra na zlamanie mnie - ze chce mnie przetrzymac, zebym zrezygnowala ze wszystkich moich wymagan jakie mialam wzgledem jego osoby i zebysmy sie zeszli, ale na jego warunkach czyli on panem a ja sluzaca.

      Jestem więcej niż pewna, że tak jest. On chce, żebyś za nim płakała, błagała go o powrót. I zapewne by wrócił, ale Ty miałabyś w tym związku coraz mniej do powiedzenia i w imię "dobra dziecka" szłabyś na coraz więcej ustępstw. Zastanów się, czy warto. Nie jesteś pluszakiem, którego można walnąć w kąt, gdy się znudzi. A taki status w związku miałabyś w niedalekiej przyszłości.

      I na koniec rada: ktoś z Forumowiczów powiedział, żebyś się postarała o alimenty, i miał rację. Idź na forum "Rozwód i co dalej", popytaj co i jak. Tam takich dziewczyn jak Ty jest masa i jakoś sobie radzą. Oni wszystkie kwestie formalno-prawne mają obcykane w prawo i w lewo.
    • ewa.zeromska Re: Mąci mi w głowie 17.12.11, 10:58
      Wydaje mi się, że powinnaś być aktywniejsza w swoim życiu i nie ograniczać się do czekania. Przyjmij, że jesteś na co dzień sama z dzieckiem i liczyć możesz tak naprawdę tylko na siebie. Jego pomoc jest, jak widzisz, okazjonalna, ale jednak jakaś jest. Jak długo tak będzie, czy zmieni formę - nie wiadomo. Nie licz na zbyt wiele.
      Nie wiem, czy formalnie rozwiązałaś sprawę alimentów, a jeśli nie, to powinnaś to zrobić, bo to jest w interesie dziecka.
      Oczekujesz, że znowu będziecie razem. Może tak, może nie, ale jakby nie było powinnaś być bardziej samodzielna i śmiało decydować o swoim życiu. Nie możesz swoich życiowych decyzji i wyborów uzależniać od ewentualnego powrotu twojego partnera.
      Na razie rozeszliście się i to była jego decyzja.
      Podjął ją z jakiegoś powodu, więc co musiałoby się stać, żeby ją zmienił?
      Moim zdaniem jest to miękkie wycofanie się, żeby mniej bolało, a twoja wiara w powrót jest trochę naiwna.
      Jesteś dorosła, jesteś mamą, odpowiedzialna jesteś nie tylko za siebie, ale i za dziecko, więc nie pozwól sobą manipulować. Ty też możesz stawiać warunki. Jeśli nie uczuciowe, to przynajmniej formalno alimentacyjne w stosunku do dziecka.
      Weź swoje życie w swoje ręce.
      Pozdrawiam i życzę odwagi
    • Gość: as Re: Mąci mi w głowie IP: 78.8.38.* 01.10.12, 01:26
      Moim męskim okiem stwierdzam z przykrością, że to własnie ty jestes jakaś dziwna. Jak ci zależy na gosciu to zrób cos dla niego miłego przygotuj coś specjalnego oczywiscie nie przesadzaj jakaś miła atmosferka po prostu przeszłośc zostawiasz za sobą i w tej chwili jesteś inną osobą, nie przypuszczałaś, żę aż tak nadzwyczajną, subtelną, a teraz wyczówasz goscia jak doceni twoje starania to sukces, a jak nie to mu o tym powiedz stanowczo ( może cie docenić po dwóch dniach jak na niego wpłynie) np. to ja się tak staram zakładam na siebie nowa kieckę, zrobiłeam włosy, ugotowalam dla nas a ty nic! Masz mi coś do powiedzenia. Jak by milczał (to nic złego, gorzej jak bedzie sciemniał bajerował, ale nieszczerośc można wychwycić) to pytach Hallo. Gdy okarze się d to szukaj innego. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka