Dodaj do ulubionych

Ah ten orgazm

IP: *.home.aster.pl 30.12.11, 12:58
Mam 27 lat. Inicjację seksualną odbyłam w wieku 25ciu, wcześniej od ok 20stego rozku się masturbowałam. Z czasem przyzwyczaiłam się do czytania opowiadań erotycznych podczas masturbacji i to był mój sposób na zaspokojenie i uzyskanie orgazmu.

Jestem sfrustrowana bo przy współżyciu z partnerem nigdy nie dochodzę. Nie miałam orgazmów z poprzednim partnerem, nie mam z obecnym. Z byłym seks był ciekawy i ekscytujący na początku, czerpałam z niego przyjemność, ale... No właśnie ale: bardzo się kontrolowałam, byłam cichutka w łóżku, nie leżałam jak kłoda, ale miałam wrażenie że nie satysfakcjonuję partnera. Z czasem, chyba przez to że widział że ja nie dochodzę, że jego pieszczoty oralne, chęć pomocy ręką i tak nic nie daje - zaprzestał wysiłków. Nasze zbliżenia stawały się rzadsze i rzadsze. Jak już dochodziło do stosunku to trwał on 5 min, i w sumie ja starałam się przez te 5 min aktywnie uczestniczyć i się angażować i pomagać partnerowi. I mnie te 5 min nawet cieszyło. Ale miałam wrażenie że on po tych 5 min jest na mnie zły. Że ma mi za złe. Że nie tak wyobrażał sobie swoje pożycie seksualne. Wiem że popełnialiśmy błąd nie rozmawiając o tym. Że zamiataliśmy wszystko pod dywan i przez to się rozpadło. Dla rozjaśnienia sytuacji dodam że jeszcze jedna rzecz mnie blokowała (bo mam wrażenie, że ja się blokuję, kontroluję, nie potrafię do końca otworzyć i być sobą w sytuacjach intymnych) - odczuwałam dystans między nami, że nie chciał mnie do końca, że ja byłam takim brudnym sekretem (jakąś średnio atrakcyjną dziewczyną którą pieprzy w weekendy, ale kumplom już nie przedstawi, żeby moi rodzice się z jego rodzicami przywitali też nie) - to bolało, ale też nie komunikowałam że jest mi z tego powodu przykro. W końcu on zakończył znajomość. Powiedział że tego nie widzi, że nie jest to żadna wielka miłość (ja mu po drodze wyznałam że go kocham, zaproponowałam wspólne mieszkanie u mnie... znaczy że mimo wszystko jednak trochę choć kochałam, prawda) i zerwał kontakt. Bardzo nagle, bez wcześniejszych najdrobniejszych komunikatów słownych że mu nie pasuje.

Ale ja nie o tym (sorry, rozpisuję się nie na temat)

Proszę o radę bo nie chcę powielić schematu z obecnym partnerem. Partnerem który jak dla mnie jest ideałem. Potrafi się komunikować, czuję że jestem częścią jego życia, poznałam jego znajomych, jest wszystkim czego pragnę i jeszcze trochę. Mamy podobne podejście do życia i do tego on mnie inspiruje, motywuje, zabiega. Jest super. Jest to też świerza sprawa, i na początku zawsze jest super, ale ja już widzę potencjalny problem: orgazmy. I moje opory przed rozmowami (staram się i rozmowy są, ale ja się ich boję i muszę się zawsze przemóc i zebrać w sobie jak mam poruszyć ważny temat: plany na przyszłość, wspólne zamieszkanie, seks, itd).

Ale przede wszystkim orgazmy. Partnerowi przyznałam się że nigdy nie udało mi się przeżyć orgazmu z partnerem (oprócz tych 2 związków mam za sobą parę luźnych przygód seksualnych) i on niby rozumie, i parę razy rozmawialiśmy i mamy plany żeby paru rzeczy spróbować: relaks, wiązanie, seks po alkoholu, ja prowadzę jego rękę i próbuję się w ten sposób zaspokoić - wszystko w planach do zrealizowania. Ale sam mi przyznał że nie do końca rozumie sytuacji, chce pomóc, chce mnie zaspokoić, ale przez to wszystko sam czerpie mniejszą satysfakcję z seksu. Bo on czuje się na prawdę usatysfakcjonowany dopiero gdy i on i partnerka oboje dochodzą. Jest czułym kochankiem, doświadczonym, wrażliwym i z umiejętnościami.
Ja jestem zamknięta w sobie, mało ekspresyjna (aktywnie uczestniczę i staram się go zaspokoić, ale nie bardzo idzie mi wyrażanie towarzyszących emocji) i kontrolująca samą siebie. Ta kontrola przejawia się w innych aspektach mojego życia, mam bardzo krytyczną matkę i poczucie że wszystko robię źle i jestem nie wystarczająco [tu dopisz cokolwiek: czuła, wdzięczna, zdolna, mądra, wykształcona, piękna, atrakcyjna, zgrabna]. Kompleksy kompleksy kompleksy.
Mam też poczucie że jestem gorsza od partnera, że jest on wartościowszym człowiekiem (ciekawszym, bardziej wykształconym, towarzyskim, otwartym, z lepszym nastawieniem do życia). Ostatnio usłyszałam od matki, że za przystojnego faceta sobie znalazłam, za fajnego. Że mnie zostawi, że wkopuję się w lata, i powinnam sobie znaleźć kogoś mniej przystojnego (mniej wszystko) i zacząć rodzić dzieci... :/ A ja mam niezdrowy nawyk przyjmowania opinii mojej matki jako najwyższej obiektywnej prawdy. Huston mamy problem!

Też chyba powinnam zaznaczyć że mi na tym facecie okrutnie zależy. Że się zakochuję. Że widzę w nim potencjalnego ojca moich dzieci i partnera na całe życie. Że nie dostrzegam w nim wad, że jest kochany. Tylko się powstrzymuję z tymi wszystkimi uczuciami i ich nie komunikuję, bo może to jeszcze za wcześnie na takie rzeczy? Bo nie chcę go odstraszyć. Bo boję się odrzucenia (już raz powiedziałam facetowi że go kocham, a on mi potem że to nie jest wielka miłość i sobie odszedł).

Ale znów zboczyłam z tematu. Tematu orgazmów. Jeden problem na raz. Na razie plan jest taki żeby rozmawiać, rozmawiać i próbować zmieniać. Prowadzić jego rękę, komunikować na bierząco w łóżku co się podoba a co nie (np. nie powiedziałam mu że na początku pierwsze parę minut podczas stosunku jest dla mnie bolesne, jego penis w zwodzie jest na prawdę duży, moja pochwa wręcz przeciwnie, i zanim się dotrą bywa nie przyjemnie; albo że: zazwyczaj jego nacisk na moją łechtaczkę jest zbyt silny i zbyt bezpośredni - obie sprawy mam do zakomunikowania, ale się boję. boję się odrzucenia).

I moje pytanie po tym wszystkim jest takie: czy dobrze kombinuję, czy dobrze myślę. Czy mamy realne szanse rozwiązać problem sami, albo przejść nad tym do porządku dziennego o własnych siłach, czy też jest to mało prawdopodobne i tylko seksuolog, seksuolog i jeszcze raz dobry seksuolog byłby w stanie tu pomóc?

[rozpisałam w skrócie całe życie intymne, sorry jeśli wyszło chaotycznie, dziękuję wszystkim którzy dotarli do końca i chcą się podzielić przemyśleniami]

Dzięki, czekam na opinie i sugestie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Magda Re: Ah ten orgazm IP: *.home.aster.pl 30.12.11, 13:16
      Jakieś rady praktyczne?
      • Gość: elle Re: Ah ten orgazm IP: *.internetia.net.pl 30.12.11, 14:01
        Tak sobie analizuję to co napisałaś na swoim przykładzie.
        I do głowy przychodzi mi głównie to, że może potrzebujesz więcej czasu.
        Czasu na to, aby lepiej poznać samą siebie, swoje ciało, to co najbardziej sprawia Ci przyjemność.
        Myślę, iż nie tak łatwo jest z tym orgazmem pochwowym, ja swój pierwszy przeżyłam po 7 latach regularnego współżycia. No i nie zawsze udaje mi się go osiągnąć.
        Zależy to od wielu czynników a przede wszystkim należy się wyluzować, nie myśleć o niczym innym, wyrzucić z głowy wszystkie inne myśli. Totalnie oddać się mężczyźnie.
        Wcześniej radziłam sobie trochę inaczej, w trakcie seksu masturbowałam się tak, żeby osiągnąć orgazm łechtaczkowy.
        Wiem, jak dla mężczyzny ważne jest to, aby kobiecie sprawić przyjemność. A dla niego raczej nie ma różnicy jaki orgazm miałaś, byle byś miała.
        Sama na sobie zauważyłam, że im więcej mam doświadczenia tym jest lepiej. Lepiej jest z każdym rokiem. Czuję się tak jakby bardziej unerwiona, inaczej to odczuwam, sprawia mi to coraz większą przyjemność. Czego nie mogłam doświadczyć przez pierwsze kilka lat.
        Kolejna ważna sprawa: ćwicz mięśnie Kegla. To naprawdę dużo daje. Będziesz bardziej świadoma swojej kobiecości, kiedy poczujesz, że masz tam mięśnie, którymi możesz sterować.
        Niczym się nie stresuj, daj sobie czas.
        Będzie coraz lepiej- sama tego doświadczysz :)


    • r.a.s Re: Ah ten orgazm 01.01.12, 13:31
      Po krótce,bo tu raczej nie ma co się zagłębiać w temat.
      Pierwsze i najważniejsze, to to, że musisz natychmiast przestać myśleć nad tym tematem.Orgazm jest możliwy w równowadze. Mężczyźni np innaczej odczuwają i mogą mieć orgazm nawet wtedy kiedy go za bardzo nie chcą. Kobiety mogą wtedy kiedy się wyizolują od problemów myśli takich które mogą mieć wpływ na psychiczne wyluzowanie.

      Rady praktyczne

      Zoorganizuj kolcję ale nie przesadzaj z formą to krępuje i powoduje narastanie myśli u mężczyzny,krótko prowadzi do zmniejszenia chęci i motywacji do osiągnięcia wspólnego celu.
      Po kolacji a najlepiej czasie zabierz się do roboty z nastawieniem, że masz do orgazmu doprowadzić swojego partnera, trudno nie będzie łatwo, ale nie skupiaj się na sobie...(wiem troche samolubne, ale pomoże ci przestać myśleć w kategoriach - JA MUSZĘ MIEĆ ORGAZM)
      W czasie kolacji ani jednego słowa o orgazmch problemach i innych rzeczach, które powodują, że on zacznie podejrzewać że to pozorna mistyfikacja, która ma pomóc Tobie docelowo. NIe organizuj za często tych kolacji bo od razu przepadłaś.
      Kolejne prace, które głównie prowadzą do wyłączenia z Twoich myśli konieczności orgazmu.
      Jak przyjdzie do Ciebie i będzie taka możliwość to poprostu się zabierz za niego i zróbcie to bez jakichkolwiek przygotowań typu pościelone łóżko, prezerwatywy już leżą na stoliku. Niech to będzie spontan, szukanie fajnego miesca może poprostu na podłodze szybkie grzebanie za gumkami i poprostu to zróbcie. Przez cały ten czas próbuj przeżywać jak najwięcej miłych doznań prowadząc jego ręce po sobbie, ale pamiętaj BEZ NACISKANIA SIEBIE I JEGO NA TWÓJ ORGAZM.
      On na 100% będzie chciał się odwdzięczyć może nie w tym dniu ale po kilku takich spontanach i braku wspominania o tym zainteresuje się Tobą, bo z tego co piszesz dobrze Wam razem i podchodzi do ciebie tak jak powinien. Będzie chciał, żebyś miała orgazm, żeby było ci dobrze, nie naciskaj na to z czasem po tych praktykach nauczysz się myśleć w kategorii NIE MUSZĘ MIEĆ ORGAZMU NA SIŁĘ.
      Daj mu się Tobą bawić, będzie umiał odczytać Twoje dobre i mniej dobre punkty, które sprawiają Ci przyjemność. Komunikuj (bez naciskania) mu to,ale nie gań...bo koniec, zabijesz w nim chęci, a tego nie chcesz. Nie przesadzaj z pikanterią, chyba że to lubi.

      Po Twoich planach sądządz będzie ok, ale jak on o którymś pomysłów mówi, że nie bardzo mu się podoba zmiana będzie konieczn. Ja n nie lubię wiązania w żadną stronę i taki spontan by sie nie sprawdził. Lubie dotykać i być dotykanym i chyba dlatego mam takie podejście do wiązania.

      Do tego wszystkiego zwłaszcza dla Ciebie na otwarcie umysłu a i jemu nie zaszkodzi, butelka dobrego półwytrawnego wina czeronego z fajną nutką delikatnego ale cierpkiego smaku.

      Pozdrawiam
      • Gość: ... Re: Ah ten orgazm IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.12, 17:56
        > On na 100% będzie chciał się odwdzięczyć

        buhahahaha!!
    • Gość: Ania124 Re: Ah ten orgazm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.12, 15:16
      Polecam odwiedzenie strony : seksotka.com. Zawiera wiele pomocnych porad i informacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka