lucjab
01.08.02, 12:08
Facet, w którym byłam mocno zaangażowana emocjonalnie, który dawał mi odczuć,
że nie jestem mu obojętna, w momencie łóżkowego zbliżenia mówił mi, że nie
może się ze mną kochać w pełni. Dlatego tylko on sprawiał mi namiastkę
przyjemności - seks oralny. Siebie nie pozwalał dotykać. Nie kochał się ze
mną, bo jak twierdził, jestem dla niego za duża. Tłumaczę - jestem wysoką
kobietą, która zawodowo grała na parkiecie, a teraz bawi się regularnie w
fitness. Dodam, że facet spotykał się regularnie z inną kobietą i z nią się
kochał, a mnie przekonywał (i na tym się kończyło), że mam piękne ciało i to
jest moim atutem. Efekty: oczywiście w końcu przestaliśmy się spotykać, ja
się załamałam - totalny brak wiary w swoją kobiecość i atrakcyjność
seksualną. To, że spotkałam się (chyba dla odreagowania)z paroma panami w
celach jednoznaczych nic nie zmieniło. Teraz jest lepiej - czas pomoga,
wyciszyłam emocje, ale mężczyzny dalej nie mam. Wyleczyłam się też z
przygodnego seksu, bo nie dawał satysfakcji emocjonalnej. Fizycznie ok, ale z
żadnym z gości nie spotkałam się ponownie. Tylko czuje się strasznie
wygaszona, podeptana i chyba trochę samotna.
Dwa pytania: czy ktoś rozumie zachowanie tego faceta? czy ktoś jest w stanie
powiedzieć: jak teraz sobie radzić - dalej przygodny seks, onanizm, czy
abstynencja totalna i cierpliwe czekanie na faceta, do którego będę czuć
pociąg emocjonalny i fizyczny?