Gość: Monika
IP: 217.67.195.*
09.10.01, 16:03
Jestesmy kilka lat malzenstwem. Bylismy stawiani jako przykladna para, nigdy
sie nie klucilismy, zawsze razem, mnostwo wspolnych zainteresowan. Bardzo udany
zwiazek. Ale od kilku miesiecy cos zaczelo sie psuc miedzy nami. Z dnia na
dzien stajemy sie sobie coraz bardziej obcy. Od kilku tygodni nie sypiamy ze
soba. Moj maz nagle przestal sie mna interesowac i zaczal mi zarzucac moja
nieatrakcyjnosc. Wcale nie jestem brzydka kobieta, tym bardziej nie zmienilam
sie wcale w przeciagu tych ostatnich tygodni. On zaczal zauwazac wokol siebie
inne atrakcyjne kobiety i wyobraza sobie z nimi szalony seks, ktorego nie chce
juz uprawiac ze mna, mowiac, ze nie pociagam go juz seksualnie. Poczatkowo
sadzilam, ze jest to maly kryzys malzenski, ale niestety ciagnie sie to juz
zbyt dlugo. Ja nadal mam ochote na seks, ale niestety nie mam mozliwosci
realizacji. Zdrada z innym partnerem nie wchodzi w rachube, gdyz czuje sie
bardzo mocno zwiazana emocjonalnie z moim mezem. On jednak nadal mnie odrzuca,
co powoduje u mnie coraz wieksza frustracje. Nie wiem, czy nadal mam czekac,
czy jednak powoli oswajac sie z mysla o calkowitym rozstaniu. Wiem, ze jesli
dradze meza, bedzie to oznaczalo koniec naszego malzenstwa. I wiem, ze nie moge
tak zyc, bo nie chce mieszkac z kolega zamiast kochankiem. Na niego nie mam
zadnego wplywu. Probowalam juz roznych sposobow, i zaden nie przyniosl skutku,
nawet odrobiny zmiany jego zachowania do mnie.