Dodaj do ulubionych

Coś nowego ...

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.11.01, 05:33
...oczywiście w moim życiu. Mam sporo lat (50-tka) i w zasadzie mało przeżyć.
Żonaty jestem od 25 lat. Żona była moją dotychczas jedyną partnerką.

Życie to głównie praca i praca. W efekcie w okresie małżeństwa przez 10
ostatnich lat prawie nie było (może oprócz 10 razy) współżycia seksualnego
(wieloletnie wyjazdy zagraniczne i praca w kraju bardzo intensywna). Miłość -
nie pamiętam jak to się przeżywało, niewierność żony - zupełnie nie wzrusza to
mnie, chociaż odbywa się to rzadko, sądzę. Żona nigdy nie pracowała, swój
samochód miała już na drugą rocznicę naszego ślubu, więc czasu i warunków na
romanse sporo. Ot, małżeństwo trwa. Specjalnie na nic sobie nie narzekałem. Nie
było kiedy.

Jak w piosence, wszystko tak nie może wiecznie trwać. Spotkałem 9 miesięcy temu
moją sympatię z lat licealnych. No i chciał, nie chciał, wybuchła wielka miłość.
Ona posiada wszystkie cechy kobiece, jakich brakowały mojej żonie. W dodatku
jest ona stanu wolnego. Wspaniała kobieta, a dla mnie to zupełnie nowy świat,
nadspodziewanie cudowny.

Całkowicie wykreśliłem ze swoich pragnień jakieś potrzeby seksualne. Od lat nie
miałem nocnych erekcji; członek skurczył się ok. 3 cm. Taki spokój.

A tu nagle namiętne marzenia, sny erotyczne, wzwody każdej nocy, potwornie
silne podniecenie (połączone z bólem głowy - ale miłym w istocie) podczas
pocałunków i pieszczot z ukochaną kobietą i wielka radość życia.

Forma i zakres pieszczot postępują dalej. Wreszcie dochodzi do pierwszego
współżycia. Początek problemu - nic nie czuję, nawet czy członek jest w pochwie.
Druga próba chociaż ze wspaniałym początkiem ( partnerka jest bardzo
doświadczona seksualnie, doskonale operująca swoimi mięśniami pochwy, itd.
bardzo wrażliwa i wyrozumiała) zakończona została przedwczesnym wytryskiem.

Potem zaczęły się problemy. Kolejne próby stosunku były nieudane z powodu braku
lub niedostatecznej erekcji lub też bardzo szybko zanikającej podczas próby
wprowadzenia członka do pochwy. W sumie cudowna miłość napotkała wielką
przeszkodę. Po kilkunastu niepowodzeniach zacząłem wogóle nie mieć ochoty na
współżycie i tak to trwa do dzisiaj. Partnerka, wydaje się, rozumie mnie i
stara się pieścić mnie ręcznie, co też robi fantastycznie. Czasami ma ona
ochotę na seks, ale ja akurat przeciwnie. Sytuacja staje się drażniąca.
Zaczynam zmuszać się do ponownej próby współżycia. Zaopatrzyłem się w Viagrę na
wszelki wypadek, ale zawsze nie jesteśmy w korzystnych fazach. Unikam wspólnego
nocowania. Zaczyna budzić we mnie niesmak fakt,że przez swoje 17 lat po
rozwodzie miała ona tak wielu (ponad 10) partnerów seksualnych i miłości, które
bardzo dobrze wszystkie wspomina. Denerwują mnie kochające się pary w
telewizji, czy podobne zdjęcia. Myślenie o stosunku seksualnym stało się czymś
bardzo nieprzyjemnym lecz absorbującym.

Zamierzam ułożyć sobie ponownie życie z ukochaną kobietą, lecz jak uciec od
narastającego problemu. Nawet przestałem wyczuwać jakiekolwiek podniecenie
podczas obcowania z ukochaną i na dobrą sprawę to już wstydzę się rozmawiać z
nią o seksie, zwłaszcza wobec jej udanych przynajmniej czasowo poprzednich
związków.

Pozdrawiam,
Andy
Obserwuj wątek
    • kini Re: Coś nowego ... 19.11.01, 15:48
      A może po prostu przestań zdradzać żonę? TO nie budzi twojego niesmaku?
      • Gość: Andy Re: Coś nowego ... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.11.01, 16:50
        kini napisał(a):

        > A może po prostu przestań zdradzać żonę? TO nie budzi twojego niesmaku?

        To nie zdrada, to był koniec z jedną Panią. Jestem w trakcie
        uzyskiwania "wolności".
    • Gość: Max Re: Coś nowego ... IP: 158.66.108.* 20.11.01, 08:51
      Halo Andy,

      ułożyć to ty sobie możesz już życie z kostuchą. Stary, przygotuj się na dłuższą
      wycieczkę i daj spokój z tymi głodnymi kawałkami.

      Halo,Max
      • kini Re: Coś nowego ... 20.11.01, 09:50
        A ty z gumową lalą. Powodzenia!
        • Gość: Max Re: Coś nowego ... IP: 158.66.108.* 20.11.01, 09:56
          Halo kini,

          O przepraszam, gumy nie używam.

          Halo,Max
          • Gość: Gość Re: DO KINI - NIE DYSKUTUJ PROSZE Z MAXEM IP: *.*.*.* 20.11.01, 10:14
            Kiniu droga, wiekszosc forumowiczow postanowila bojkotowac glupiego Maxa.
            Przylacz sie i nie wdawaj sie z nim w glupie polemiki. On naprawde niczego
            sensownego ci nie powie. To pajac. W celu przeanalizowania jego madrosci
            zapraszam do watku nr 604.
      • Gość: Andy Re: Coś nowego ... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.11.01, 11:11
        Gość portalu: Max napisał(a):

        Halo Max,

        > ułożyć to ty sobie możesz z kostuchą.
        Może masz i rację, ale nigdy nie wiadomo, komu co jest pisane. Pamiętaj to.

        I czy lubisz nosić czapkę z daszkiem ?

        Pozdrawiam Cię serdecznie za twoją aktywność.



        • Gość: Max Re: do Andiego IP: 158.66.108.* 20.11.01, 11:38
          Halo Andy,

          bardzo mnie przestraszyłeś... Noszę beret z szyberdaszkiem. Czy ty nosisz
          czapkę z pomponem? Zajmij się wreszcie żoną i rzuć tę banalną lalę.

          Halo,Max
      • tassman Coś nowego ...dla maxa 21.11.01, 13:50
        Gość portalu: Max napisał(a):

        > Halo Andy,
        >
        > ułożyć to ty sobie możesz już życie z kostuchą. Stary, przygotuj się na dłuższą
        >
        > wycieczkę i daj spokój z tymi głodnymi kawałkami.
        >
        > Halo,Max

        **********************************************
        Max,
        Po tym texcie jesteś moim prywatnym bogiem hahahahahaha

        PZDR
        Tassman

    • inkwizytor Re: Coś nowego ... 20.11.01, 16:00
      Andy, potrzebna ci jest fachowa terapia psychoseksualna.
      W końcu 10 lat bez seksu też robi swoje - abstynencja
      przeczyniła się w twoim przypadku do kompleksów i stąd
      te problemy. To tak jakbyś 10 lat nie wstawał z łóżka i
      nagle zerwał sią z niego na nogi. To jasne, że upadniesz
      raz i drugi, i trzeci... Nie trzeba się poddawać, tylko
      ćwiczyć - bo seks polega nie tylko na rozszalałych
      emocjach, ale także na technice i ćwiczeniach :-)

      Zastanawia mnie jednak inna sparawa. Jak to możliwe, że
      10 lat żyłeś bez seksu, wyzbyłeś się tych potrzeb? Praca
      na pewno osłabiła twój temperamet i zniszczyła ochotę na
      seks, ale to nie wszystko...

      Wydaję mi się, że masz poważne problemy emocjonalne. I
      dlatego powinieneś się wybrać także do psychologa, nie
      tylko seksuologa. Odstawiłeś żonę na boczny tor, dając
      jej w zamian samochód po 2 latach małżeństwa. Nie wiem,
      jakie stosunki już wtedy was łączyły, ale szczerze jej
      współczuję. Może i zdradzała, ale to ty ją do tego
      zmusiłeś trybem życia (wyjazdy, brak inicjatywy, chłód).
      W takiej sytuacji rodzi się wiekie poczucie osobistej
      klęski, a przygodne kontakty seksualne niczym nie
      zapełnią pustki...

      Nagle spotykasz inną kobietę - przyjaciółkę z czasów
      licealnych. Wracają stare wspomnienia, odżywają
      sentymenty i psychika płata ci figle. Nie jesteś już
      Andy, facetem sprzed 25-30 lat. Lata dwudziestoletniej
      jurności masz już za sobą, co nie znaczy, że 50-latek
      nie może się szczęśliwie realizować w seksie :-) Może,
      tylko do tego potrzeba trochę więcej pracy...

      Myślę, że twoje niepowodzenia biorą sią z długiej
      przerwy w seksie i przewrażliwieniem na punkcie seksu z
      nową kobietą. Napisałeś, że żona była twoją pierwszą
      kobietą, a potem dałeś sobie z seksem spokój. To czego
      tu oczekiwać, Andy? Muyisz wziąć się w garść,
      porozmawiać z psychologiem, zrobić sobie badania
      lekarskie (często kłopoty ze wzwodem mają podłoże
      fizjologiczne). Jednak w twoim przypadku ogromną rolę
      odgrywa psychika i stąd problemy.

      Chcesz zaimponować kochance, masz pewnie także
      kompleksy, bo ona ma więcej doświadczeń. Postawiłeś
      sobie wysoką poprzeczkę i od początku nie wierzyłeś w
      realizację tego wszystkiego... A teraz zaczynasz sią
      zniechęcać. Daj sobie szansę, ale pamiętaj, że czeka cię
      wiele pracy. Musisz być cierpliwy. Spójrz życzliwie w
      oczy kobiecie, która pomimo twoich niepowodzeń nie daje
      ci odczuć, że jest zawiedziona. Nie traktuj seksu jak
      egzaminu, bo salę egzaminacyjną opuściłeś już dawno...
      poddałeś 10 lat temu...

      Nie rezygnuj i wybierz się do lekarza. Powodzenia.
      Magda - Inkwizytor
      • Gość: Andy Re: Coś nowego ... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 02:56

        Miła Magdo !

        Serdecznie dziękuje za tak obszerny post.
        Zanim odpowiem na pewne zapytania, to może coś dopowiem.
        1. Dlaczego napisałem ?
        Otóż chciałem zwrócić uwagę, jak bardzo istotne w życiu są miłość i seks. Po
        prostu sam nie wierzyłem, że można sobie z tym nie poradzić. Czasami jakieś
        romanse książkowe, filmy, ale to takie odległe było, a tu masz. Natomiast
        zawodowo np. rozwiązuję problemy, wydaje się, o wiele bardziej złożone i
        odpowiedzialne, no i obserwowane i oceniane przez szerokie gremia, w tym
        poważnych konkurentów i z tym sobie radzę bez wielkich stresów. A tu świat taki
        zamknięty, całkowicie prywatny, cenzor wyrozumiały, a jednak stresy są duże.
        Jednakże też historia naszej wieloletniej znajomości od lat licealnych jest w
        sumie BARDZIEJ skomplikowana, ale i ROMANTYCZNA także. I stąd takie emocje.
        Oczywiście nigdy ze sobą wcześniej nie byliśmy w łóżku, natomiast spotykaliśmy
        się przypadkiem co kilka lat, tak dla uzupełnienia.

        2. Ciekawi mnie problem, jak to sobie mężczyźni radzą w sytuacjach gdy tzw.
        partnerka ma bogate doświadczenie seksualne. Rozumiem, kiedy przeżycia są stare,
        gdzieś zapomniane, ale kiedy świeże, doskonale pamiętane, ba wspominane.
        Początkowo mnie te jej wspominania ciekawiły i bawiły ( pamiętam : dreszczyk
        rozkoszy i inne), ale teraz odpychają. Ja nigdy mimo, że żony nie kochałem, to
        jej nie zdradziłem, chociaż ona przynajmniej dwukrotnie nie potrafiła się
        usprawiedliwić z celów spotkań i nieobecności, a przecież tyle lat mnie tu nie
        było. Tak więc powiedzenie : czego oczy nie widzą, sercu nie żal jest warte
        zapamiętania i ku przestrodze. Zdecydowanie lepiej nie pytać i nie opowiadać !

        3. Teraz odpowiadając,
        > W końcu 10 lat bez seksu też robi swoje.

        Żeby 10. Otóż pierwszy wyjazd zagraniczny to 2 lata, potem następny 3, a teraz te
        10 lat. Chociaż początki małżeństwa miałem bardzo intensywne, może seks z 10 razy
        na tydzień. A pracowałem w czasach PRL nawet na 2 i 1/2 etatu jednocześnie (w
        czterech pracach), to był duży wysiłek.

        > Jak to możliwe, że 10 lat żyłeś bez seksu, wyzbyłeś się tych potrzeb?

        Uzależnienie od różnego rodzaju "maszynek". Potrzeby były, ale też i opory. W
        tamtych latach za oceanem był ogromny strach przed AIDS i to leczyło wszystkich
        rozsądnych.
        Ponadto praca i tylko 2 dni wolne w roku, plus 500 km dziennie jazd, a nie byłem
        kierowcą, tylko nadzorowałem pracę innych. Zarabiałem 3tys USD na m-c. O czym się
        wtedy marzy, nie o seksie, ale aby chociaż te pół godzinki pospać. Dzisiaj
        oceniam, nie warto było tak harować.

        >Nie wiem, jakie stosunki już wtedy was łączyły, ale szczerze jej współczuję.

        A ciekawe czemu. Materialnie miała dużo, lubiłem ją i to wszystko, no i
        przyzwyczajenie oraz szacunek.

        > Chcesz zaimponować kochance, masz pewnie także kompleksy, bo ona ma więcej
        doświadczeń.

        Nawet nie. Dużo jej w życiu zawdzięczam. Pamiętam, że w szóstej klasie miałem
        same trójki, w tym ze sprawowania, a potem byłem jednym z najlepszych. I jestem z
        nią bardzo szczery w różnych sprawach, stąd tyle o niej wiem. Po prostu straciłem
        chęć na seks taki tradycyjny, na "pieszczoty" nie, sa wspaniałe. Czy na stałe,
        nie wiem.
        Co specjalista - byłem, widzi wielki problem emocjonalny i poleca "próby"
        kontynuować, tylko jak się do nich zmusić.

        Wydawałoby się drobny problem, a jak burzy poukładane życie !

        Andy
        • inkwizytor Re: Coś nowego ... 21.11.01, 12:46
          Andy!

          > Co specjalista - byłem, widzi wielki problem emocjonalny i poleca "próby"
          > kontynuować, tylko jak się do nich zmusić.

          Zmuszanie się nie ma sensu. Musisz dać sobie czas na
          przygotowanie się na pełny seks. Nie rezygnuj, oczywiście,
          z pieszczot - one łączą ludzi, budzą pozytywne emocje i
          stanowią ważny etap w drodze do seksu :-)

          Ciekawa jestem, czy wciąż tak ciężko pracujesz? Może po
          prostu stresujesz się pracą i dlatego nie masz ochoty na
          seks? Musisz przede wszystkim odpocząć psychicznie -
          wyjechać gdzieś, zwolnić tempo - wybór należy do ciebie.

          Najważniejsza jest WIARA, że wszystko się uda! Daj sobie
          luz, odrzuć poczucie, że MUSISZ to zrobić. Powiedz sobie:
          zrobię to, kiedy będę gotowy.
          Wtedy poczujesz się na pewno lepiej! Rozmawiaj o tym z
          partnerką, kobiety potrafią wiele zrozumieć i pomóc w
          trudnych momentach :-)

          Zacznij pozytywnie myśleć o seksie. Wyobrażaj sobie was w
          trakcie uprawiania miłości. To mają być myśli pozytywne -
          bez wyrzutów i obaw! Krok po kroku - najpierw pieszczoty,
          potem wspaniałe zjednoczenie ciał :-)

          Weź kartkę i spisz, dlaczego nie chcesz uprawiać seksu.
          Wsłuchaj się w siebie i spisz kilka powodów. Czego się
          boisz? Powinieneś zdać sobie z tego sprawę. Jakie emocje
          wywołuje w tobie seks? Co dają ci pieszczoty?

          Przypomij sobie swój najbardziej udany seks (napisałeś, że
          kiedyś to było nawet 10 razy w tygodniu). Jakie uczucia
          wtedy w tobie budził? Spróbuj przypomnieć sobie tamtą
          przyjemność.Spisz na kartce pozytywne myśli na temat
          tamtych doświadczeń.

          Porównaj obie kartki. Zastanów się, co się zmieniło w
          twoim postrzeganiu seksu i spróbuj to zmienić. Oczywiście,
          nie na siłę. Małymi krokami. Jest takie chińskie
          przysłowie: "Każda tysiącmilowa podróż zaczyna się od
          małego kroku...".

          Nie rezygnuj z pieszczot. Z czasem staraj się wprowadzić
          do łóżka coś nowego. Dotykaj członkiem jej intymnego
          miejsca. Baw się tym. Oddal od siebie wszelkie presje:
          "muszę", "dlaczego nie potrafię?".

          Na pewno ci się uda! Uśmiechnij się do swojego odbicia w
          lustrze :-))))

          Magda
    • kini Re: Coś nowego ... 21.11.01, 10:42
      Może spróbuj trochę przystopować, odpocząć? Wygląda na to, że chcesz nadrobić
      paroletnie zaległości, i tego wszystko jest za dużo i za szybko. Branie Viagry
      bez wizyty u lekarza uważam za bardzo zły pomysł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka