Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    oszczerstwa

    30.07.08, 11:41
    jak znosicie oszczerstwa pijanego rodzica?

    chodzi o to, ze znowu dostalo mi sie za cos, czego nie zrobilam. zareagowalam
    natychmiast (choc ofocjalnie sie do niego nie odzywam), ale nie mialam zadnego
    swiadcza na swoje popracie, a nawet gdyby ktos widzial, ze jestem niewinna to
    i tak nie stanal by w mojej obronie.

    oczywiscie nie mogl sie pohamowac i zmienil temat (tak jakby oczernianie mnie
    mialo juz mniejsze znaczenie), potem ja nie wytrzymalam i nadalam mu od tych,
    ktorych na leczenie juz za pozno.
    kurde, mialam sie hamowac, ale mialam takie cisnienie, ze nie dalam rady
    zahamowac.

    nie, nie mam poczucia winy, ale mam dosc takich sytuacji, w ktorych on jezdzi
    po mnie. niby wiem ze nie powinnam reagowac na zaczepki pijanego, ale umiam
    tego przemilczec (moze jednak nie do konca dobrze zrobilam?)
    Obserwuj wątek
      • megg2003 Re: oszczerstwa 30.07.08, 11:47
        Mi na terapii tłumaczyli, że z pijanym sie nie dyskutuje, bo to tak jak byś z
        dupą rozmawiała. Pijany nie nadaje się do rozmowy, bo jest pod wpływem alkoholu
        a nie rozumu. Dopiero jak wytrzeźwieje, to można próbować. Inaczej szkoda
        energii i szarpania nerwów.
        • anciax Re: oszczerstwa 30.07.08, 11:54
          jakbym sie w ogole nie odezwala, to w mysla przyslowia: milczenie oznacza zgode;
          reszta domownikow wtedy obecnych w domu dalaby soebie pocisnac bajeczke ze
          jestem zlosliwcem, a tak skoro sie odezwalam to przynajmniej widzieli, ze nie
          dam robic z siebie szamty.

          > Dopiero jak wytrzeźwieje, to można próbować

          nie, bo wogole nie rozmawiam z nim.
          • ladynemeyeth Re: oszczerstwa 30.07.08, 11:58

            a tak skoro sie odezwalam to przynajmniej widzieli, ze nie
            > dam robic z siebie szamty.

            Przerobisz to jeszcze - ja tez tak myślałam, że jak się nie odezwę,
            to będzie dla mnie dyshonor. Ciężko mi się było uwolnić od tego
            przekonania. Nie będę Cię teraz przekonywać, bo sama to przerobisz i
            zrozumiesz.
            Buźka ;-*
            • ladynemeyeth Re: oszczerstwa 31.07.08, 19:49
              Bardzo się zastanawiałam nad tym stwierdzeniem, że jak człowiek nie
              odpuści, to czuje się jak szmata.
              Ja mam to samo, dla mnie to też dyshonor, jeśli się nie odezwę.
              Mój ojciec się mnie nie czepia, ale zawsze czepiał się mnie mój
              starszy brat. Zawsze mi dowalał, zawsze dokuczał, a że był starszy,
              to do pewnego czasu sprawiało mi wielką trudność, żeby się bronić –
              on miał większy zasób słownictwa, no i był bardziej wyćwiczony w
              dowalaniu. Nie wiedzieć czemu mój brat uwielbiał pokazywać w ten
              sposób swoją siłę. Uwielbiał sytuacje, kiedy kogoś zgnębił
              psychicznie do samego dna, kiedy ktoś był słaby i bezbronny tak, że
              już nic nie mógł powiedzieć ani zrobić, tylko płakać, wyć, krzyczeć
              czy czuć się totalnie zbitym, martwym. Wtedy mój brat czuł się jak
              bóg – jak tylko kogoś zniszczył. A miał do tego i ma wyjątkowy
              talent.
              Jak już wcześniej napisałam, do pewnego czasu nie potrafiłam się
              bronić, ale potem ja też nabyłam odpowiednie słownictwo i byliśmy na
              wyrównanym poziomie. Ale pomimo tego, że potrafiłam skutecznie
              pyskować, mój problem i cały ból, ogromny ból związany z tą sytuacją
              nie zniknął. Niby nie dawałam siebie traktować jak szmaty, ale jak
              szmata się czułam. To dziwne …
              W tym cały szkopuł. Nienawiść, którą okazywał mi mój brat była
              niczym w porównaniu z nienawiścią, którą czułam ja sama do siebie.
              Bo co ja tak naprawdę myślę o osobach, które dają się tak traktować?
              Całe życie patrzyłam, jak moja mama daje po sobie pojeżdżać i nie
              potrafi się obronić ani nawet nic powiedzieć i co czułam?
              Gardziłam takimi osobami, nie miałam do nich szacunku, nienawidziłam
              ich nawet, nie współczułam im i nawet myślałam, że zasłużyły sobie
              na to przez tę swoją wkurzającą pierdołowatość i brak zaradności.
              Sama miałam ochotę im dowalić, bo po prostu nimi gardziłam i
              uważałam, że są nędzną imitacją człowieka. Ich słabość i cierpienie
              nie robiły na mnie wrażenia. Ja po prostu nimi pogardzałam. Gdy więc
              znalazłam się nagle w roli takiej właśnie ofiary, podświadomie
              czułam do siebie taką samą nienawiść i pogardę. Nie potrafiłam
              siebie zaakceptować jako szmaty, ofiary, pierdoły życiowej, za którą
              się uważałam. Nie potrafiłam zaakceptować u siebie takiego
              zachowania. Wewnętrznie tak sobie dowalałam, że mój brat i stu jemu
              podobnych nie byli mi potrzebni do tego, żebym się czuła jak szmata,
              bo sama siebie nie szanowałam i sobą pogardzałam. Zero szacunku dla
              siebie, zero współczucia i wsparcia. Nienawiść w czystej postaci. I
              może dzisiaj jeszcze też nie jestem do końca przekonana, że takie
              ofiary zasługują na mój szacunek. Dzisiaj jeszcze mam do siebie
              zajebiste pretensje, że byłam taka głupia, bezbronna i pierdołowata
              i nie potrafię sobie tego wybaczyć. Ale dzisiaj zrozumiałam, że
              jestem dla siebie największym katem, a mój brat to przy mnie pikuś!
              Że tak naprawdę to ja siebie nie akceptuję i siebie nienawidzę.
              Mojego brata nie zmienię, bo nie mam wpływu na jego życie. Ale na
              moje mam i być może już jutro albo pojutrze, albo po po, nauczę się
              sobie współczuć, zmienię zdanie o ludziach ,których się maltretuje i
              którzy są słabi i nie potrafią się bronić, może mi się uda wszystko
              w sobie zaakceptować - nawet siebie wtedy, kiedy nie walczę. Proces
              się zaczął, rozumienie nadeszło, teraz pozostało tylko przetrawić
              przykre uczucia: bólu, cierpienia, goryczy, rozczarowania,
              nienawiści, chęci zemsty i ukarania winowajców, żalu, pretensji,
              bezsilności, słabości, bezradności, strachu, poniżenia, upokorzenia,
              złości, gniewu, wściekłości, nawet furii, agresji, chęci użycia
              przemocy, a nawet zabicia winowajcy, pogardy dla siebie, itd.
              Ciężki orzech do zgryzienia.
              • ladynemeyeth co na to wszystko wewnętrzne dziecko? 05.08.08, 16:05
                Ale to jednak możliwe, żeby go rozgryźć!
                Od jakiegoś czasu miałam problem z oszczerstwami, które
                rozbrzmiewały w mojej głowie od lat. Zwłaszcza te dotyczące mojej
                przydatności do pracy, mojej inteligencji, wartości jako pracownika,
                itd.
                Pod wpływem tej straszliwej, napastliwej krytyki ze strony mojego
                brata wykształciła się we mnie taka postawa pod tytułem „muszę być
                doskonała za wszelką cenę, żeby nie dostać od niego po głowie. Muszę
                krytykować wszystkich i wszystko, co jest głupie, beznadziejne, mało
                inteligentne, każdego, kto sobie nie radzi, kto nie potrafi, nie
                umie, kto musi się nauczyć”. Na swoją zgubę.
                Moje wewnętrzne dziecko okropnie na tym wszystkim ucierpiało. Ono
                cały czas musiało praktycznie stać na baczność, uważać na to, co kto
                od niego wymaga i od razu sprostać tym wymaganiom, bo jeśli nie, to
                było beznadziejne! I aż do dzisiaj bardzo cierpiało! Przez ostatnie
                lata głównie przeze mnie samą, ponieważ z moim bratem już się nie
                widuję i nie mam okazji być przez niego krytykowaną.
                Okazało się, że moje dziecko nie ma się do kogo zwrócić o pomoc,
                kiedy chce się czegoś nauczyć. A przywilejem dzieci jest to, że
                ciągle się uczą i że mogą pytać. Rodzą się w końcu jako nie zapisane
                tablice, jako niczego nieświadome istotki, które wszystkiego muszą i
                chcą się nauczyć.
                Kiedy byłam mała, nikt nie spełnił tej mojej dziecięcej potrzeby,
                aby mnie nauczać z miłością, aby mnie po tym świecie „oprowadzić”,
                pokazać mi różne rzeczy i bardzo mnie przy tym wszystkim kochać.
                Kochać mnie za moją dziecięcość, za moją ciekawość, chęć nauki, za
                zadawane pytania. Ta niespełniona potrzeba odezwała się intensywnie
                po latach i dzisiaj ją sobie uświadomiłam.
                Kiedy to się stało, poczułam niesamowitą ulgę…
                Dzisiaj to ja mogę być dla siebie kochającym rodzicem, opiekunem,
                który mnie poprowadzi przez życie za rączkę, odpowie na moje pytania
                albo poszuka razem ze mną odpowiedzi, jeśli czegoś nie będzie
                wiedzieć; który będzie we mnie wierzył i tłumaczył mi wszystko z
                ufnością i miłością, który się mną zaopiekuje.
          • megg2003 Re: oszczerstwa 30.07.08, 11:58
            Milczenie wcale nie musi oznaczac zgody. A jak się nie odzywasz to mozesz
            zaznaczyc, że Ty już przestalas mowic w jego kierunku i nie życzysz sobie zeby
            on mowil w Twoim, odwrocic sie na piecie i tyle. Z drugiej strony to bardzo
            przykre, z czym sie teraz spotykasz. Mieszkacie razem?
      • ladynemeyeth Re: oszczerstwa 30.07.08, 11:52
        Wiesz co ... na zaczepki jestem w stanie nie reagować, jak sama z
        soba jestem spokojna. Jak wywalę całą złość i inne emocje dotyczące
        sytuacji. Wtedy jestem w stanie zlać głupie teksty. I niestety
        wykrzyczenie ich pijakowi czy komukolwiek, na kogo jest się złym,
        niezbyt pomaga, jeśli ta rozmowa z gruntu nie jest i nie ma być
        konstruktywna. Jeśli się rozmawia z pijanym czy głupim, to rozmowa
        będzie polegała tylko na oszczerstwach. Ty swoje wykrzyczysz, a
        potem ta druga strona powie Ci jeszcze gorsze rzeczy, żeby mocniej
        dowalić. Bo tylko o dowalenie tu chodzi, nie o powiedzenie prawdy i
        dojście do porozumienia. Więc trzeba to załatwić samej z sobą i
        gdzieś te emocje wyładować - nawet jeśli to ma być worek treningowy.
        Można wejść do jakiegoś pomieszczenia lub na odludzie i zacząć
        krzyczeć, wyć, tę osobę nawet wyzywać, jeśli czuje się taką
        potrzebę. Najpierw trzeba sobie ulżyć, żeby móc potem zacząć
        konstruktywnie działać i myśleć.
        Ja w ten sposób działałam i przynosi to efekty. Choć takich sytuacji
        przeżyłam mnóstwo i teraz też nie zawsze jestem w stanie się
        pohamować. Ale na pewno jest mi łatwiej.
      • siska_0 Re: oszczerstwa 30.07.08, 14:32
        moze nie dotyczy tego samego ale porownywalne

        jak mialam nascie lat klociclam sie z rodzicami o wszytsko bo bili
        dosc bardzo czepiajacy sie, nie moglam tego nigdy wytrzymac i zawsze
        im cos odpowiadalaam

        az pewnego pieknego dnia dobry kolega powiedzial mi ze jak oni cos
        do mnie mowia mam zaczac myslec o czyms innym w ogole nie sluchajac
        ich - I TO ZADZIAŁAŁO! JAK NIC INNEGO

        moze warto sprobowac?
      • little_emma Re: oszczerstwa 30.07.08, 20:24
        Wiesz anciax, właśnie jestem po wczorajszej kłótni między rodzicami, która polegała mniej więcej na tym. Ojciec (pod wpływem) zarzucił coś mojej mamie. Na przykładzie własnej rodziny świetnie wiem, że z pijanym po prostu sie nie dyskutuje, bo to nie ma sensu. Nic mu nie przetłumaczysz, a on się tylko zacietrzewi. Bo on nie myśli racjonalnie. Ja akurat z ojcem się nie kłócę, bo w ogóle mało ze sobą rozmawiamy, a w kłótnie rodziców sie nie wtrącam więc kwestia reakcji jest głównie po stronie mojej mamy. I ona też stopniowo uczy się milczeć i nie reagować na zaczepki ojca. Czasem próbuje mu coś racjonalnie wytłumaczyć, ale zazwyczaj nie przynosi to efektu. Bo przecież on wie swoje najlepiej. Rozpisałam się a chciałam napisać tylko, że dyskusja z pijanym to nie zawsze jest dobry pomysł.
        Ja również mieszkam z rodzicami także dobrze Cię rozumiem anciax:(
        Emma
      • fajny.piotrek25 Re: oszczerstwa 30.07.08, 20:28
        Ja jak mnie ojciec zaczepia to staram sie byc stanowczy i rzeczowy i mowie krotko i na temat jdsli widze ze to tylko puste slowa to daze do tego zebx mnie zostawil i ucinam rozmowe
          • moniczka72 Re: oszczerstwa 31.07.08, 08:30
            anciax, Ty jeszcze mozesz zwalic wine na to ze Twoj rodzic jest pijany i
            wymysla. Mnie czasem moja trzezwa matka oskarza o cos (glupoty wlasciwie), potem
            okazuje sie ze to nie byla ani moja wina, ja tego czegos nie zrobilam. Wiesz ze
            nigdy mnie za te niesluszne oskarzenie nie przeprosila? Nigdy nie umiala sie
            przyznac ze nie ma racji. I to mnie wkurza na maksa...
            • megg2003 Re: oszczerstwa 31.07.08, 08:42
              Moja matka nawet jak mnie - 15-letnią - od kurew wyzywała to też nie umiała
              przeprosić. Nienawidziłam jej wtedy do tego stopnia, że życzyłam jej śmierci
              • moniczka72 Re: oszczerstwa 31.07.08, 09:06
                megg2003, ja tylko szmata bylam :) Ale pamietam jej do tej pory. Tlumilam te
                wszystki emocje w sobie dluzej niz Ty. Jak mialam 34 lata to taka mi zlosc,
                gniew i agresja w stosunku do matki zaczela wychodzic, ze nie potrafilam 5 minut
                z nia posiedziec. Jak nigdy na nikogo nie wrzeszczalam, tak zaczelam na nia
                krzyczec. Teraz wiem ze to co tlumilam tyle czasu w koncu musialo w jakis sposob
                sie wydostac ze mnie, bo bym zwariowala. Taki wentyl bezpieczenstwa
                Niektorzy ludzie nie powinni miec dzieci, tak po prostu.
              • ladynemeyeth Re: oszczerstwa 31.07.08, 09:13
                Oj, takie jazdy to i ja sobie przypominam. Może nie od kurew, ale na
                przykład mnie oskarżała, że wzięłam coś, czego nie wzięłam. No i w
                ogóle ja i moja siostra dorastałyśmy w klimacie, ze córki to są
                wredne dla matki, a synowie to anioły, kobiety się do niczego nie
                nadają, a chłopak to sobie zawsze poradzi i w ogóle mężczyzna jest w
                domu najważniejszy. Masakra! Poza tym moja matka traktowała nas jak
                swoje młodsze rodzeństwo, zwierzała się nam z rzeczy, które powinna
                zachować dla siebie albo je powierzać jakiejś swojej przyjaciółce
                (której nigdy nie miała), albo też załatwiać je z mężem,
                rywalizowała z nami i za wszelką cenę chciała z nami rywalizować,
                żeby pokazać, że jest lepsza. Więc zawierzenie jakiegokolwiek
                problemu mojej matce czy ojcu było dosyć ryzykowne, ponieważ nie
                zależało im, żeby mi pomoc - wykorzystywali moje słabości, żeby
                udowodniać, jacy sami są wspaniali, bo oni przecież w takie kłopoty
                by się nie wpakowali. Nigdy nie przepraszali, bo rodzice są w domu
                bogami i nie musza przepraszac ani traktowac nas jak ludzi. W koncu
                maja władzę absolutną, a my przez szacunek nie powinniśmy się nawet
                odezwać ani zaprotestować.
                • moniczka72 Re: oszczerstwa 31.07.08, 09:20
                  taaaa, skad ja to znam. Przez pewien czas nie umialam w ogole powiedziec
                  przepraszam, nawet jak mocno komus zainilam. Na szczescie potem sie nawrocilam
                  na dobra droge :). Ale w koncu powielalam schemat wyniesiony z domu.
                  Do dzis jak robie sobie jakis test skojarzen w ktorym jest pytanie co ludzie
                  moga o mnie pomyslec, automatycznie odpowiadam ze jestem wredna. Tak mi to matka
                  wpoila do glowy, ze jestem wredna :)
                  Choc nie jestem :)
                  • ladynemeyeth Re: oszczerstwa 31.07.08, 09:23
                    Oj, z tym przepraszaniem to i ja mam zajebisty problem niestety ...
                    Mój mąż nie potrafi tego zrozumieć, dlaczego go nie przepraszam, jak
                    coś jest z mojej winy. Dlaczego się nie przyznam tak od razu. No to
                    już wiem, dlaczego ... :-(
                    Dzięki za posta.
                • anciax Re: oszczerstwa 31.07.08, 13:44
                  > przykład mnie oskarżała, że wzięłam coś, czego nie wzięłam. No i w
                  > ogóle ja i moja siostra dorastałyśmy w klimacie, ze córki to są
                  > wredne dla matki, a synowie to anioły, kobiety się do niczego nie
                  > nadają, a chłopak to sobie zawsze poradzi

                  no ja ten bigos mam za kazdym razem, jak stary jest nawalony.
                  i niestety on bajki, ktore dobie stwarza w tym pustym lbie, sprzedaj innym =
                  zrobil mi juz odpowiednio zla opinie a ja, wariatka, nadla sie przejmuje tym, co
                  on ludziom o mnie opowiada, jakie nowe niestworzone historie o mnie kraza.
                  mam tylko jedna Osobe, ktora wie o mnie na prawde jaka jestem i licze, ze ta
                  Osoba nie bedzie wierzyla w bajki mojego ojca-alkoholika!!!!
                  • moniczka72 Re: oszczerstwa 31.07.08, 14:20
                    anciax, moze i ktos uwierzy w takie bajki ale to bedzie chwilowe. Ktos kto
                    dobrze i dlugo Cie zna wie ze to wyssane z palca bzdury. Ja bym nie wchodzila w
                    sytuacje kiedy sie z tego tlumaczysz, tylko stwierdzila ze na to co klepie
                    alkoholik po pijaku to ja wplywu nie mam, a jesli ktos wierzy to jego sprawa.
                    • anciax Re: oszczerstwa 31.07.08, 14:44
                      ha, tylko ze on sprzedaje te bajki ludziom, ktorzy nie zdazyli mnie poznac a
                      przychodza do naszego domu. po takich akcjach nie mam ochoty poznawac tych
                      ludzi, bo wyszlabym do nich w przeswaidczeniu, ze moj fspanialy ojciec juz mnie
                      im przedtawil. rozumiesz?
                      • moniczka72 Re: oszczerstwa 31.07.08, 14:50
                        Rozumiem, tylko widzisz, jesli ktos tak na podstawie slow czlowieka pijanego
                        wyrabia sobie opinie na Twoj temat i nie jest w stanie jej zmienic, to ja bym z
                        takim czlowiekiem aklurat nie chciala miec do czynienia. Anciax nie kazdy musi
                        mnie lubic i nie kazdy musi o mnie dobrze myslec. To nastepna cecha DDA ze chca
                        byc wspaniali wobec wszystkich, a traca na tym oni sami.
                      • ladynemeyeth Re: oszczerstwa 31.07.08, 14:54
                        ja pierdzielę .. .to musi być cholernie krzywdzące! Tak naprawdę nie
                        masz nawet szansy się sama zaprezentować i pokazać tego, co w Tobie
                        najlepsze, bo ktos już Cię zawczasu przed innymi skreśla.
                        Zajebiście niesprawiedliwe, a kołka wbić w ziemię tam, gdzie jego
                        miejsce!
      • ladynemeyeth Re: oszczerstwa 31.07.08, 09:21
        Myślę, że oszczerstwa w ogóle się źle znosi - czy od pijanego, czy
        nie od pijanego. W sumie fajny wątek anciax zaczęłaś, bo zdałam
        sobie sprawę, ile oszczerstw na swoj temat musiałm się nasłuchać,
        kiedy dorastałam. A mistrzem w ich wymyślaniu był mój brat rodem ze
        straży obozu koncentracyjnego! Ile on się nawymyślał, ile mi
        nadokuczał - i wcale nie jest alkoholikiem. On po prostu lubi jechać
        po ludziach, bo tylko tak może się wyżyć! Wszyscy to debile,
        kretyni, jelenie, obleśne grubasy, idioci! Wszyscy są źli,
        beznadziejni, głupi, bez sensu, tylko on jest najmądrzejszy i
        najwspanialszy na świecie. Z drugiej strony sam ma takie mega
        kompleksy, że głowa mała!
        Chyba jedynym sposobem na takiego gada jest wypracowanie wysokiej
        samooceny i bardzo pewnego poglądu na swój temat, że nic go nie
        ruszy. Oczywiście pozytywnego poglądu.
        Jestem na etapie konfrontacji z gadami. Znaczy - czuję MOC :-)
        Czuję, że mnie niedługo arkusze zasypią :-)
        • moniczka72 Re: oszczerstwa 31.07.08, 09:27
          widzisz, zawsze cos tam sie przypomni co to trzeba komus wybaczyc :) Sobie tez,
          ze kurcze pozwolilysmy sobie na to zeby dac sobie wmowic takie glupoty do glowy
          i przyjac jako swoje !!!
          • log222 Re: oszczerstwa 01.08.08, 17:53
            No o dziecku raczej nie można powiedzieć, że pozwoliło sobie wmówić takie głupoty. Ono nie wiedziało, czy to jest głupota czy nie, było w pełni zależne od opiekunów i to od nich zależało, co ten malec przyjmie jako swoje. Więc przynajmniej temu dziecku, którym kiedyś byliśmy, nie ma czego wybaczać, bo nie jest winne, nie zrobiło nic złego, nie miało żadnego wpływu, żadnej mocy, żeby się uchronić. Pozostaje je przytulić : ) i otoczyć opieką
            • log222 Re: oszczerstwa 01.08.08, 18:11
              He, no w sumie na końcu wyszło na to samo, ale chodzi mi głownie o to, że nie
              można mówić o dziecku, że ono "pozwala", w sensie, że niby ma jakiś wybór, że
              dokonuje wyborów, że daje sobie wmówić
              Dobra, podsumowując: chodzi o wybaczenie "to nie Twoja wina", a nie "pozwoliłaś
              to sobie zrobić". Bo tak post moniczki mi zabrzmiał, jak taki "zawiniony"
      • log222 Re: oszczerstwa 01.08.08, 17:34
        Odnośnie "co pomyślą inni". Może spróbuj postawić się na miejscu obserwatora, widza. Popatrz na ojca z punktu widzenia sąsiada, przechodnia. Jak jest taki pijany /śmierdzący/brudny/przeklinający/ - czy to jest wiarygodna osoba, której warto słuchać? Czy jej słowa idealnie odzwierciedlają rzeczywistość? A przede wszystkim, pomyśl o dzieciach/dziecku tej osoby, o sytuacji w domu - że się tak wyrażę... czyją stronę "trzymasz"?

        Jego zachowanie świadczy o nim, nie o Tobie.
      • mskaiq Re: oszczerstwa 02.08.08, 13:41
        Po co reagowac na zlosc albo niepoczytalnosc drugiej osoby tym
        samym. Kiedy nie wybuchne wtedy zachowam moj dobry nastroj. A
        uczucie ze brak reakcji oznacza ze przegralem jest zludzeniem.
        Zawsze prezgrywa osoba agresywna.
        Serdeczne pozdrowienia.
      • estutweh Re: oszczerstwa 06.08.08, 21:29
        Zle znosze. Po pijaku lepiej, ale nie moge zniesc, jak jest trzezwy i mnie
        wyzywa. Ile wyzwisk sie nasluchalam przez te wszystkie czasy, to moglabym
        wypisywac do nocy i bym nie skonczyla.

        Mowicie, ze z pijanym sie nie dyskutuje. Tylko ze ja mam tak, ze nie wiem, kiedy
        moge cos powiedziec. Czasem jak cos ze spokojem powiem, to go bardziej wkurzy
        niz jakbym sie wydarla. I byc tu madry i czytaj w myslach. Kiedys mialam taka
        sytuacje, ze sie nie odzywalam po prostu, to i tak mnie wytargal.

        Mowie mu, ze po pijaku nie bede z nim rozmawiac, a ten zaczyna swoje wywody
        dotyczace zycia. Ze on pokazuje, co alkohol robi z czlowiekiem (tak, prawie ze
        od slubu mamy). No po prostu jak tego slucham to sie nie da nic nie powiedziec,
        a najchetniej to bym przywalila w ten glupi leb, bo takie glupoty gada, taki
        czysty hipokryta.

        Kiedys darl sie na mnie, ze na dworze jest 12 stopni. No mowie wam, psychiczny
        jakis. Moja wina, ze na dworze jest 12 stopni...

        Dzisiaj zaczal sie wydzierac, ze nie ma jakiegos tam dokumentu i pewnie ja go
        wzielam. Mowie mu piec razy, ze go nie wzielam, bo jakbym wziela, to bym miala.
        A ten nic, dalej z ryjem. Ale w koncu znalazl i co? Nawet nie przeprosil.

        • anciax doskonale Cie rozumiem! hehhhhh....... 07.08.08, 09:23
          > Dzisiaj zaczal sie wydzierac, ze nie ma jakiegos tam dokumentu i pewnie ja go
          > wzielam. Mowie mu piec razy, ze go nie wzielam, bo jakbym wziela, to bym miala.
          > A ten nic, dalej z ryjem. Ale w koncu znalazl...

          u mnie takie sytuacje trwaja od 8 lat (moze wczesniej tez byly, ale tego nie
          jestem w stanie powiedziec, bo jesli byly - to mam je wysluchiwala a nie ja).
          i wyjezdza na mnie z morda, ze to ja na pewno mu TO COS ukradlam, a jak TO COS
          znajdzie, to przeprasza (choc ostanio nie przeprasza, bo ja z nim nie gadam,
          wiec nie ma zywej duszy na horyzoncie) i... jak sie trafi nastepne szukanie TEGO
          CZEGOS, to znowu ja jestem ta, ktora ukradla... i tak w kolko.

          pierdolony alkoholik!
          • fajny.piotrek25 Re: doskonale Cie rozumiem! hehhhhh....... 07.08.08, 10:12
            ja tez tak mam anciax,nierozmawiam z nim zeby nie dawac mu powodow do myslenia ze jest ok bo rozmawiam ale on i tak sie co jakis czas na mnie wydziera o pierdole jakas bo zaczepki szuka bo nie lubi spokoju .a ja juz tak mam popaprane mysli ze nic nie robie bo sie zapetlam myslac ze nic nie ma sensu,ale samotnosc mnie pograza ale zdrugiej strony niechce byc wsrod ludzi bo jestem za slabx i psychicznie i fizycznie
          • fajny.piotrek25 Re: doskonale Cie rozumiem! hehhhhh....... 07.08.08, 10:21
            ja ciagle mam do siebie wyrzuty jak o sobie pisze bo mi sie wydaje ze to glupoty ze to na pokaz ale ja chce sie przed kims otworzyc bo musze.jestem 25 letnim dzieckiem ktore siedzi w domu i sie patrzy kiedy pijak przyjdzie bo do sklepu poszedl,mialem rente po mamie ktora mi sie skonczyla w ub.miesiacu i teraz to co zarobie to mam nazycie a zarabiam od przypadku do przypadku a jak nie mam to biore to co pijak kupil za to co mu ze swojej renty zostanie to czego nie przepil
          • fajny.piotrek25 Re: doskonale Cie rozumiem! hehhhhh....... 07.08.08, 10:28
            Boli mie to ze tak jest.jak wstaje rano to sprzatam po pijaku bo jak jedzenie rńbil to porozwalal wszystko gdzie popadnie a ja nie mogd na to patrzec i sie lapie na tym ze mysle-po co mi to,ale za chwile-ale ja tak nie moge nie jestem brudasem tak jak on,ale w tym uczestnicze jestem w interakcji z nim niestety,niech nikt sie tego nie wazy traktowac jako narzekania bo to JEST MOJE ZYCIE I TO JEST PRAWDA.
            • estutweh Re: doskonale Cie rozumiem! hehhhhh....... 07.08.08, 13:29
              "Boli mie to ze tak jest.jak wstaje rano to sprzatam po pijaku bo jak jedzenie
              rńbil to porozwalal wszystko gdzie popadnie a ja nie mogd na to patrzec i sie
              lapie na tym ze mysle-po co mi to,ale za chwile-ale ja tak nie moge nie jestem
              brudasem tak jak on,ale w tym uczestnicze jestem w interakcji z nim
              niestety,niech nikt sie tego nie wazy traktowac jako narzekania bo to JEST MOJE
              ZYCIE I TO JEST PRAWDA."

              Ja mam w domu 50-letnie dziecko, ktore nie dosc, ze pije, to nie dba o higiene
              (czasem o prysznic trzeba go prosic), chodzi w przepoconych ciuchach (wczoraj
              szlam obok wieszaka na garderobe, tak przechodze i sie zastanawiam co tak
              smierdzi. Okazalo sie, ze to jego wiszace koszule. Nawet ich do kosza na brudne
              ciuchy nie wrzucil, pewnie same pojda), zebow nie myje pasta, oplukuje - woda.
              Raz widzilam, jak odkurzyl, raz na ponad 17 lat mojego zycia. Obiadu sobie sam
              nie wezmie jak ktos jest w domu, tylko trzeba mu pod nos podac, a pozniej
              jeszcze wziac talerze i umyc, choc nie powiem, czasami mu sie zdarza umyc po
              sobie talerz. Obsranego za przeproszeniem kibla czasami nie umyje, bo ciezko
              siegnac po szczotke. Umywalka jest oblepiona jego smarkami, prochem od papierosa
              (jezu, na smierc zapomnialam jak sie na to mowi, sory), czesto do niej rzyga. Po
              prostu brzydze sie wchodzic do swojej wlasnej lazienki. I tak jak Ty Piotrek,
              czasem wole to posprzatac bo nie rozumiem jak mozna zyc w takim brudzie (Ja tez
              jestem balaganiara, ale sa pewne granice).

              A jak mu sie zwroci uwage, zeby umyl umywalke, sprzatnal z polki zgolone wlosy,
              czy umyl kibel, to od razu z morda. Ostatnio podszedl do mnie i mnie zaczal
              szczypac, przytulac, itd., a ja mowie spokojnie odejdz, bo smierdzisz. Moglbys
              sie ukapac. Ale sie wkurzyl, myslalam, ze ogluchne. Odpowiedz w stylu:
              wyimaginowalas to sobie, masz jakies KOSMICZNE wymysly.

              No po prostu rece i nogi opadaja. Mama czasem spi osobno, bo sie nie da zniesc
              tego smrodu. Drzwi do swojego pokoju zamykam.

              I do tego alkoholik i damski bokser. I przez niego mam IBS.

              boze, boze, nawet nie wiecie jak bardzo sie bede cieszyc, kiedy sie stad
              wyprowadze! to bedzie najszczesliwszy dzien w moim dotychczasowym, zasranym zyciu.
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka