krytek
10.12.01, 13:52
Mam wspaniał dziewczynę. Jesteśmy z soba rok. Dwa miesiące temu doszło do
zdrady z Jej strony.
Oczywiscie nie ma zdrady bez przyczyn - zaniedbalem ja, bagatelizowalem Jej
prosby o moj rozsadek. Płakała po nocach. Czuła się nie jak kobieta, lecz jak
kura domowa.
Postanowiła mnie zostawic. I wtedy to się stało. Do dwóch dniach przyznała mi
sie, czuła do siebie odraze. Przyjechałem z kwiatami, wybaczyłem. Mam bowiem
świadomośc, że strasznie ja zaniedbałem. Zrozumiałem.
Nie potrafi do końca powiedzieć mi dlaczego.Teraz mówi, że może to był ostatni
krzyk rozpaczy.Nie wie.
Wiem, ze bardzo mnie kocha, ja ja równiez. Doagadujemy sie, rozumiemy.Ja
poprawiłem błędy, doatrło do mnie wiele rzeczy.Nasze współzycie również się
świetnie układa.
Niestety ja bardzo często myslę o tym co się stało. Zastanawiam się, czy już
wiem wszystko. W drobnych kłótniach niestety zdarza mi wspomniec o tym ... Jak
mam zapomnieć ? Jak to sobie przetłumaczyć?
Ja dziwiło również, że ze szczegółami chciałem wiedzieć co się wtedy wydarzyło,
ze szczegółami łóżkowymi oczywiście...
Czy to jest normalne ? Czy ja jestem normalny ?
Proszę Doktorze o pomoc, bo boje się, że zrujnuje to nasz związek.