Dodaj do ulubionych

Pomocy, bo tonę

21.10.08, 08:49
Kochani,
właśnie zaczął mi się dół. Mam ochotę walić łbem o ścianę i wyć.
Dzisiaj ledwo dowlokłam się do pracy, każdy krok wydaje się ponad
moje siły.
Tonę po szyję w moim piekielnym bagnie, już nawet rąk nie wyciągam,
bo nie ma o co się oprzeć.
Co robić?
No i tak.
Ola
Obserwuj wątek
    • matrioszka42 Re: Pomocy, bo tonę 21.10.08, 09:43
      Wyciagam ręce! Możesz się wesprzeć!
      Może warto udać się do lekarza, może zwiększenie antydepa? A może zwolnienie i trochę odpoczynku w domu? Nie wiem co radzić, mogę tylko wspierać w tym bólu.
    • 35.a Re: Pomocy, bo tonę 21.10.08, 12:11
      Strasznie mi głupio, bo nie wiem, czy obecnie potrafię zrozumieć
      tonącego...strasznie opornie mi to idzie. Ale nie będę się biczować,
      nie o mnie wszak idzie. Z poziomu głowy rady:

      * dziś albo jutro idź do lekarza, PROSZĘ, koniecznie. Albo do niego
      zadzwoń. Może wystarczy wskazówka "tego ma Pani wziąć więcej, a tego
      wcale"

      * da się uciec z pracy do kina? podpowiem: w wolne popołudnie
      polazłabym na "Cztery wieczory z Anną". Albo film Piekorz...

      * pomoże zrobienie sobie całkiem wolnego dnia dziś?

      myślami jestem z Tobą. i jeśli pieprzę, to nieumyślnie.

      No i tak kiss

      • veritas8 Re: Pomocy, bo tonę 21.10.08, 12:28
        Na kino nie mam siły... I boję się dwóch godzin w ciemnościach.
        Klaustrofobia?
        Do lekarza zadzwonię, pewnie każe brać więcej velafaxu - wszystkie
        inne leki już obskoczyłam. Bez efektu. W tym velafaksie dobiję do 5
        tabletek 0.75 - mam taki metabolizm, że działają na mnie tylko
        supersilne dawki leków.
        Pewnie będę świecić po nocach? Jak mój biedny organizm to
        wytrzymuje? Diabli go wiedzą. Wyniki mam ciągle po środeczku normy.
        Niesamowite, ale fizycznie jestem silna jak koń. Może jest jakiś Bóg
        i może dał mi to dla równowagi. Coś tam o t5ym krzyżu, że nie daje
        takiego, którego nie dałabym rady udźwignąć. Jak się do tego ma mój
        agnostycyzm? Myśleć nie mogę...
        No i tak.
        O.
        • zgaga74 Re: Pomocy, bo tonę 21.10.08, 12:32
          zbyt wiele nie pomogę, ale
          solarium-możesz korzystac przy lekach? wygrzejesz się,
          zrelaksujesz...
          wyspij się na maxa
          zrób coś co lubisz, ale pewnie teraz to ci sie nic nie chce
          kurcze, bez sensu te moje "porady"
          ściskam i trzymaj się
        • matrioszka42 Re: Pomocy, bo tonę 21.10.08, 12:33
          Przy takim metaboliźmie to pewnie jesteś chuda jak przecinek. Też tak chcę.
          Ja jestem ateistką a i tak mam wrażenie, że coś wyższego mnie wali po łbie miesiącami, a potem daje pożyć. Chyba żebym się nie zniechęcała.
          • veritas8 KOCHANI.......... 21.10.08, 12:46
            Nie jestem chuda, dupa mi urosła, grrr..........
            Siedzę za biurkiem i umieram. Mój szef zauważył i zaproponował,
            żebym poszła do domu, ale chyba wolę być wśród ludzi. Na popołudnie
            umówiłam się z przyjaciółką - odwołać? A może zacisnąć zęby i pójść?
            Byle nie zwarzywieć... Byle sobie nie odpuścić.
            Z pracy wrócę piechotą, będę miała spacer - może pomoże? Ech...
            A za oknem jak na ironię złoto, pięknie, ciepło... A ja za szklaną
            szybą. Niesprawiedliwe!
            Wszystko mnie boli. Zycie mnie boli. Moje zdefektowane, ułomne ja
            mnie boli.
            Pogrążam się...
            A może zniknąć? Nie, to głupie.
            No i tak...
            O.
            • matrioszka42 Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 13:08
              A mi opona w pasiesad
              Jak wolisz wśród ludzi to nie daj się wysłać do domu.
              Na spotkanie idź. Przyjaciółka poda ręke. Prawdziwąwink
              Spacer dobra rzecz, pogoda piękna. Może słońce rozpuści szybę, która odcina Cię od świata.
              Znikanie jest głupie, bardzo. Powtarzaj jak mantrę: jutro będzie lepiej, jestem silna, jutro będzie lepiej, jestem silna, jutro...
              • veritas8 Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 13:55
                Powtarzam... będzie, będzie lepiej...
                Ale na razie...ból, ból, ból.
                Cholera, sił mi brak.
                A przecież muszę wytrzymać. Już to ćwiczyłam. Dam radę. Ale cierpieć
                będę strasznie. Jakie to życie niesprawiedliwe...
                Spotkam się z przyjaciółką, będę udawać, żem normalna (ona nie wie o
                mojej chorobie). Napijemy się soczku marchwiowego i pogadamy,
                pogadamy. O tzw. życiu.
                Może pomoże? Diabli wiedzą.
                A potem na siłownię.
                Nie myśleć, nie myśleć, nie myśleć...
                Ale mi źle. Słów brak, żeby to opisać.
                No i tak.
                O.
                • ka_an Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 14:14
                  Nie ma innej rady jak przetrwać. Napij się soczku marchwiowego z przyjaciółkę,
                  może się pośmiejecie i już dodatkowe endorfinki wpadną, a później siłownia i
                  kolejne endorfinki.
                  No i oczywiście będzie lepiej, będzie lepiej, będzie lepiej, będzie lepiej,
                  będzie lepiej, będzie lepiej, będzie lepiej...
                  Głowa do góry, piersi do przodu i przed siebie smile
                • 35.a Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 14:26
                  Nie za dużo od siebie wymagasz? A może nie mam racji... a może podziw,
                  że w depresji będziesz gonić bieżnię na siłowni. Ale to depresja? Tyle
                  masz przecież siły. To dobrze znaczy się...

                  Mnie zmogło, całkiem tak fizycznie. I chce mi się z siebie śmiać.
                  Wykąpać się, umalować, ubrać i stwierdzić, że się ma gorączkę smile
                  Rozebrać się do rosołu. Wejść pod kołdrę. Wcześniej napisać smsa do pracy.
                  Dobrze, że tak mogę. No wiem, głupio, leżeć gdy za oknem
                  wiosna. Przesłuchuję płytę, którą wczoraj kupiłam, na razie myślę
                  Co za shit. Kupiłam zwiedziona poprzednią tej Pani...
                  A tu shit.

                  Podziel na czworo, ale:
                  co by się stało, gdybyś powiedziała przyjaciółce (znajomej, przyjaciele wiedzą...),
                  że właśnie cierpisz?

                  Jeśli znowu napisałam coś głupiego, to przepraszam.
                  • 35.a Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 14:54
                    A jak ktoś pisze na forum, że rozmiar to ma 36, a później, że mu
                    pośladki urosły, to nie wiem, co czynić...

                    Może to kwestia układu odniesienia. Poddaję się smile
                    • matrioszka42 Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 15:09
                      Pewnie, że wszystko to punkt odniesieniasmile Ja noszę 38 i uważam się za zbyt grubą. A najfajniej się czułam jak przed maturą ważyłam 47 kg. Nigdy już tego sukcesu nie powtórzyłam. Ale jako że lubię dużych mężczyzn to długi czas z Mężem ważyliśmy 150 kg: on 100 a ja resztęsmile
                      • 35.a Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 15:24
                        ODSTRZELIŁAM SIĘ WŁASNORĘCZNIE!!!

                        smile

                        No i znowu wykazuję pełne niezrozumienie. Patrzyłam kiedyś na kruszynkę
                        w pracy, która prawie płakała, że przybyło jej całych 2 kg. Dziewczynka malutka,
                        drobniutka. Wyszłam, bo gdzieś trzeba było się roześmiać.
                        A. nervosy też nie rozumiem. Ja wiem, że punkt odniesienia etc., ale
                        czy taka Kruszynka pomyśli o ludziach naprawdę grubych?

                        Ostatnio obserwuję sobie dziewczyny pod kątem układu ust.
                        I cóż z tego, że nogi do samego nieba, jeśli pełne skwaszenie. To ja wybieram
                        szczęśliwych pykników.

                        A za panami jednak oglądam się szczupłymi i wysokimi. Cóż smile

                        Chociaż wczoraj przyglądałam się licealiście. Cieniutki, z grzywą,
                        cholera myślę kolejny pedał smile Nie znam się na młodych chłopcach
                        modnych tongue_out
                        • matrioszka42 Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 15:41
                          35, jam z problemem żywieniowo-postrzeganiowym. Ja siebie widzę jako osobę grubą i nie mają znaczenia pukania się w głowę przez znajomych. Za moich czasów nie nazywało się to anoreksją. Po prostu byłam niejadkiemsmile A uśmiecham się często, nawet, mimo wieku, kąciki ust mi jeszcze nie opadają, a wokół oczu mam śmieszne zmarszczkismile
                        • aurelia_aurita Re: KOCHANI.......... 21.10.08, 19:28
                          a ja tylko chciałam nieśmiało wtrącić, że u osób niskich 2 kg w jedną czy w
                          drugą stronę, po prostu WIDAĆ.
                          no i jak masz 1.50 cm i nosisz rozmiar 38 - to masz nadwagę. bo naturalny dla
                          tego wzrostu jest rozmiar 34 - 36.
                      • veritas8 Re: KOCHANI..........a propos tyłka 21.10.08, 15:25
                        To jest tak, na górze mam 36, ale tyłek i przyległości rosną, a fuj.
                        Będę się na tej siłowni pocić, będę wymagać od siebie w sytuacji,
                        kiedy każdy krok wydaje się ponad siły... ciekawe doświadczenie.
                        Spotkam się dziś z przyjaciółką, a potem polecę na siłkę, może zasnę
                        po tym wysiłku kamiennym snem. W ogóle chciałabym przespać tego doła
                        i obudzić się na wiosnę. A tu trzeba pracować, zarabiać na te
                        pieprzone leki, nie poddawać się...
                        No i tak.
                        O.
    • ka_an Re: Pomocy, bo tonę 22.10.08, 10:18
      A ja już utonęłam, ciągnę swój tyłek po mułowatym dnie. Już tu zostanę, nic nie
      słyszę, nic nie widzę, nic nie czuję. Ma wszystko gdzieś. Nic i nikt już mnie
      nie obchodzi.
      Ja nie klnę ale co mi tam.
      Pierdolę to gówniane życie i huj mnie obchodzi, co będzie dalej.
      • veritas8 Re: Pomocy, bo tonę 22.10.08, 10:23
        Kochana, jak ja Cię dobrze rozumiem...
        Co ja Ci mogę powiedzieć?
        Nie mogę Cię wesprzeć, bo sama ledwo stoję. Chwiejęsię jak na
        wietrze. Oby coś we mnie nie pękło.
        Trzymaj się.
        Bądź silna.
        Przetrwaj.
        Ola
    • veritas8 Re: Pomocy, bo tonę 23.10.08, 11:04
      Acha, zapomniałam napisać... poetka jest dla mnie wspaniała.
      Dziękuję.
      Chodzę na siłownię i chodzę, pocę się, chyba mi to pomaga. Schudłam
      2 kilo przez dwa tygodnie, jakoś inaczej się ruszam, prostuję się i
      napinam pośladkismile
      A w domu zwijam się w kłębek, przytulam się do psa, próbuję czytać,
      dzwonię do mojego Miśka, który kopie w Granadzie (szczęściarz)i
      gadam ba gg z przyjaciółmi.
      Dajcie mi swoje gg, jeśli zasłużyłam. Chociaż jedno.
      Ola
        • veritas8 GRANADA 23.10.08, 14:57
          Granada piękna.
          Może za rok dojadę tam do Miśka. Byłoby cudnie.
          Wykopaliska okazały się byle jakie, bo szef durny i grzebie w ziemi
          raczej bez sensu. Nie wiedzą, jak się wytycza wykop i jak domierzać
          niwelacje za pomocą niwelatora.
          Misiek z doborową kompanią pojechali więc bardziej w celach
          turystycznych. Łażą po górach i wyprawili się do Maroka. Fajnie im.
          Nie darmo Misiek nazywa swoją firmę IAiE Travel (Instytut
          Archeologii i Etnologii PANu). Płacą gównianie, ale co sobie
          pojeżdżą, to pojeżdżą. W ostatnich latach latał sobie Misio na
          Islandię. Fajnie, co?
          Ja skończyłam archeologię, ale pracowałam raczej kameralnie, bo
          babado machania łopatą się nie nadaje. Konserwowałam zabytki
          archeologiczne i dużo pisałam do czasopism branżowych. Teraz szykuje
          mi się chałturka - metale kolorowe z Gdańska. Fajnie, wpadnie parę
          groszy.
          No i tak.
          (rozpisałam się)
          Ola
      • poetkam Re: Pomocy, bo tonę 23.10.08, 11:18
        > Acha, zapomniałam napisać... poetka jest dla mnie wspaniała.

        Nie przesadzaj, bo się rumienię... wink
        Podam Ci zaraz nr mojego gg "pracowego" mailem.
        3-m się cieplutko, Olu smile
      • veritas8 METALE 23.10.08, 16:27
        Metale mi popakują i przywiozą do domu, to będą drobne przedmioty -
        monety, biżuteria, łyżeczki, jakieś naczynia cynowe, pojemniczki na
        lekarstwa, okucia do pasów... Bardzo fajnie się to robi.
        Kiedyś miałam tydzień na zrobienie skarbu pięciuset monet
        (czyszczenie i pokrycie paraloidem). To był obłęd, ale nawet
        National Geographic do mnie przyjechało i fotografowali.
        Albo kiedyś miałam do zrobienia taki cudny pas cynowy z dziesiątków
        ogniwek, nawet wywiad w National o tym byłsmile
        Uwielbiam się grzebać w metalach, ale ta praca miała jedną wadę
        (chociaż była dobrze płatna): byłam sama, z daleka od ludzi i
        zaczynałam wariować.
        Dlatego zatrudniłam się w Muzeum Powstania Warszawskiegosmile
        Gorzej płacą, ale praca jest cudowna, wykopujemy skrytki powstańcze,
        więc pracuję w zawodzie, a jesnocześnie mam kontakt z cudownymi
        ludźmi.
        No i tak
        )znowu się rozpisałam)
        Ola
          • veritas8 DOBRZE, ŻE LESTEŚCIE 24.10.08, 15:06
            No i lepiej mi troszkę...
            Zebrałam się do kupy, w pracy funkcjonuję normalnie, pocę się na
            siłowwni.
            Poetko, Anuś, wszystkodasiezrobic...dziękuję, że jesteście.
            1 listopada wraca mój Misiek, udało mi się nie narozrabiać, co jest
            wielkim osiągnięciem - z nikim się nie przespałam, nie upiłam się do
            nieprzytomności, nie szalałam...
            Jutro pojadę do Lolinki, posiedzę z jej Agim, dziećmi i zwierzętami
            zrobi mi się jeszcze lepiej. Uwielbiam u nich być. Kocham ich za to.
            Piszcie, piszcie..
            Ola
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka