36.a
07.05.09, 14:19
no nie mogę. nosi mnie od ściany do ściany a ukochanym kolegom z pracy mam chęć wybić zęby za to co zrobili. podeszli jak młodą sarnę. nie rozumiem ani motywów ani niczego - zaczynam żyć we własnej glowie i dostaję obłędu. powiedzmy że dziala wrzeszczenie pod wiaduktem gdy przejeżdża pociąg, kopanie w ścianę, wytrzepanie 18 dywanów sasiadów, ale jestem przerażona że nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego
rozmawiałam z jednym, perfidnym. uchachany jak norka. z drugim nie chcę.
mam gorącą głowę szlag mnie trafia. co zrobiliście w analogicznej sytuacji?