emka1974
29.09.04, 15:49
Poroniłam 3 mies. temu, poronienie samoistne zupełne, bez łyżeczkowania.
Powinni mi byli podać immunoglobulinę (mam grupę A Rh(-)) - nie podali. Boję
sie konfliktu serologicznego. Chcę zajść teraz w ciążę, a boję sie o dziecko.
Denerwuję sie okropnie, sprawdzam poziom przeciwciał (na szczęście nie ma i
oby nie było). W piątek idę do prof. Dębskiego, podobno najwiekszej sławy w
ginekologii w Warszawie.
Ale nie o tym chcę pisać.
Bo może ja przesadzam. Poroniłam 4 dni po terminie @. Ktoś, kto nie czekałby
na tą ciążę, nie zrobiłby testów, potraktowałby to krwawienie jako spóźnioną
miesiączkę. Zapewne jest wiele kobiet z grupą ARh(-), które poroniły bardzo
wczesną ciążę nie wiedząc o tym. Nie dostały zatem immunoglobuliny. Zachodzą
w ciążę za miesiąc, dwa, trzy. Nie badają przeciwciał, bo po co? I co -
konflikt serologiczny? Wiem, że to zależy od grupy krwi dziecka, od tego, czy
był przeciek do krwi matki. Nie znam statystyk, nie wiem, czy przesadzam. Ale
wydaje mi sie, że przeciwciała w ciąży nie są aż tak powszechne.
Chciałam próbować zajść w ciążę w październiku - boję się. Poczekam na
konsultację u profesora. Mój ginekolog, po różnych konsultacjach, mówi, że
ryzyko immunizacji jest niewielkie. Ale to moja decyzja... Taka trudna...
Emka