Dodaj do ulubionych

trudne pytanie

30.10.05, 09:08
mam nadzieje, ze tym pytaniem zadnej z Was nie zranie
ale tylko Wy mozecie mi pomoc to sobie poukładac
ostatnio dotarla do mnie fala glosów w sprawie aborcji, z których niewiele
jest tak pozytywnych jak ten:

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,2984673.html
zauwazylam, ze nie jestem w stanie sluchac wypowiedzi o prawie matki do
decydowania o wlasnym ciele itp.
po artykule o simone veil w wo zabronilam mojemu mezowi kupowac weekendowa gw
nie wiem tylko, czy moj poglad, ze ludzie nie maja prawa decydowac o tym, czy
dziecko powinno sie narodzic, czy nie wynika z tego, ze moje poronienie
nauczylo mnie, ze niestety czasami czlowiek "nie ma nic do gadania", czy
raczej z tego, w jakim srodowisku sie obracam.
czy mozna przezyc poronienie i nadal byc za prawem do aborcji??

a tak przy okazji - polecam list, do ktorego linka podalam. pamietam jak
ogladalam serial "przyjaciele" i jak nierealne wydawalo mi sie to, jak tam
przedstawiono adopcje. tam byla dziewczyna, która "wpadla" bedac w szkole
sredniej i urodzenie i oddanie dziecka do adopcji byla po prostu jednym z
rozwiazan "trudnej sytuacji w ktorej sie znalazla". u nas w praktyce nikt tego
nie rozwaza.

pozdrawiam Was wszystkie goraco i baaardzo dziekuje gogo2 za jej watek o
mamach, którym sie udalo
Obserwuj wątek
    • danade Re: trudne pytanie 30.10.05, 20:22
      >czy mozna przezyc poronienie i nadal byc za prawem do aborcji??

      Można. Znam kobietę, która poroniła. Parę lat później urodziła dziecko. To
      dziecko chorowało na różyczkę...gdy kobieta odkryła, że jest znowu w ciąży.
      Działo się to wszystko w latach '60: nie było badań serologicznych, nie było
      USG. Kobieta nie zdecydowała się na urodzenie tego trzeciego dziecka - tak
      zresztą jej wtedy doradzano i takie były standardy postępowania...

      Teraz aborcja jest powszechnie potępiana. Pomijając zagadnienie moralności czy
      niemoralności aborcji - współczuję kobietom, które w takiej atmosferze muszą
      podjąć decyzję o wcześniejszej terminacji ciąży i żyć potem z takim "podwójnym"
      obciążeniem. Współczuję matkom, które mają kolejne ciężko chore dziecko bo
      odmówiono im badań prenatalnych. Współczuję ofiarom gwałtu, które muszą urodzić
      dziecko z gwałtu... To takie "drugie strony medalu".
      I zupełnie nie rozumiem, czemu w Polsce nie funkcjonuje pomoc dla takich kobiet.
      Tak jak nie rozumiem czemu to bita kobieta musi uciekać ze wspólnego z mężem
      domu...ale to chyba nie na to forum...
      • heath2 Re: Trochę w innej kwestii 31.10.05, 21:43
        W artykule poruszono kwestię małego przyrostu naturalnego.Wydaje mi się, ze w
        dzisiejszych czasach jego przyczyną nie jest ilość wykonywanych aborcji tylko
        całkiem co innego.I wiemy doskonale co.Myślę, że problem aborcji nie jest
        problemem najważniejszym jeśli chodzi o politykę prorodzinną, o ile taka w ogóle
        w naszym kraju istnieje.Wszyscy wiemy o co chodzi, nie będę nudzić: problemy z
        pracą i pieniędzmi.Jest jeszcze jedna rzecz: nigdy nie da się aborcji ująć w
        ramy jakiejś ustawy i wszystkich zadowolić.Przecież przedwczesne zakończenie
        ciąży z powodów zdrowotnych to aborcja, spirala powszechnie dostępna to środek
        wczesno poronny,nie mówiąc o różnych specyfikach medycznych.A propos spirali,
        koleżanka zdecydowała się na nią, a pani w aptece zarządała...recepty!Naprawdę
        są ważniejsze problemy w naszym kraju i nie dajmy się wciągnąć w debatę
        aborcyjną, bo to kochani tylko i wyłącznie narzędzie politycznych przepychanek
        prowadzące do udowodnienia, kto w tym kraju rządzi.Wiem jedno: gdybym kiedyś
        miała się znaleźć w sytuacji maturzystki zgwałconej przez własnego ojca,
        zachodzącej z nim w ciążę, chciałabym mieć przed sobą możliwość wyboru, co dalej
        z moim życiem ( to przykład niewyssany z palca). Gdybym miała żyć ze
        świadomością, że wraz z urodzeniem dziecka umrę i osierocę synka, wolałabym żyć
        też ze świadomością, że jest jakieś inne wyjście.Takiej możliwości wyboru chcą
        nas pozbawić niektórzy politycy.Ale oto koniec moich przemyśleń.
        • utka Re: Trochę w innej kwestii 02.11.05, 09:45
          kobieta, ktora wiedziala, ze umrze przy urodzeniu, a mimo to zdecydowala sie
          ciaze donoscic, jest teraz swieta. Osierocila czworke dzieci, ale za iloma
          matkami moze teraz oredowac w niebie ...
          • heath2 Re: Trochę w innej kwestii 02.11.05, 15:16
            Będzie orędować za to, żeby nie zmarły przy porodzie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka