Dodaj do ulubionych

wybaczyc poronienie

18.05.06, 14:38

Cierpienie po poronieniu jest potegowane w nas, mowimy ze nikt nie zrozumie
kto nie przezyje by dac sobie wieksze pole do manewru - bo to prawda - "nikt
nie zrozumie kto nie przezyje".
Winimy, nielubimy, nietolerujemy siebie dzieki temu zrzucamy na poronienie, na
nas wine ze zle zachowanie placz, rozpacz, klutnie
Nie jest zlem przezywac zalobe ale jest nie dobre rozdrapywanie ran, ranienie
innych I samej siebie
Bog / natura tak chciala I tak sie stalo
Jezeli bedzie nam dane miec dzieci to je bedziemy miec…my mozemy tylko zrobic
co w naszej mocy I nic wiecej
Jezeli pogodzimy sie z tym co sie stalo, z tym jakie nam zostalo dane zycie z
wszystkimi jego wzlotami I upadkami, z naszym cialem jego niedoskonalosciami i
doskonalosciami ...z jego innoscia i pieknoscia, JEZELI WYBACZYMY PORONIENIE
Bogu/ Naturze / Przypadkowi i nie bedziemy nikogo I niczego obwiniac to
napewno spadnie z nas wielki ciezar i bedziemy szczesliwsi
tak sobie pomyslalam, moze ktos tez tak mysli…
Pozdrawiam was goraco
ps znow jestem w ciazy ....
Obserwuj wątek
    • juwil1 Re: wybaczyc poronienie 18.05.06, 14:49
      Przede wszystkim gratuluje ciąży i życze spokojnych 9 miesięcy.
      Pieknie napisanę!!podpisuje sie pod tym obiema rękoma bo".. ważne by w złym
      widzieć dobro..."
      pozdrawiam
      Juwil1
    • syls1 Re: wybaczyc poronienie 18.05.06, 14:59
      super to ujełaś !!!
      bardzo mi się podoba podejście, optymizm i ... gratuluje ciąży !!!
      pozdrawiam
      • minka1981 Re: wybaczyc poronienie 18.05.06, 19:25
        Pięknie to napisałaś! Ja niestety nie moge jeszcze pogodzić się z poronieniem i
        z każdym miesiącem jest co raz gorzej! Pewnie dlatego że teraz mam problemy z
        zajściem w ciążesad Nie zrozumcie mnie źle ale myśle że byłaś gotowa napisać te
        słowa dlatego, że znów jesteś w ciąży Mi jeszcze moje rozgoryczenie, żal nie
        pozwala tak myśleć Próbuje z tym walczyć ale czasami to jest śilniejsze
        Wszystkiego dobrego
    • suzielu Re: wybaczyc poronienie 18.05.06, 21:25
      Oczywiscie ze dlatego to napisalam bo zaszlam w ciaze specjalnie dla takich
      dziewczyn jak Ty! Zeby Ci dodac nadzieji i powiedziec ze bedzie dobrze tylko nie
      walcz z sama soba bo nie wygrasz. Pogodz sie a zobaczysz jak wszystko sie zmieni
      na lepsze
      pozdrawiam
      • minka1981 Re: wybaczyc poronienie 18.05.06, 21:51
        Na razie nie potrafie przestać walczyć ze soba Dla mnie każdy dzień to zmaganie
        się ze swoim smutkiem i żalem Jest mi źle i może rzeczywiście przyjęcie mojego
        nieszczęścia takim jakie jest i pogodzenie się z nim jest sposobem na
        przetrwanie Twój post jest dowodem na to że może dla mnie kiedyś znów zaświeci
        słońce Modle się o to gorąco!
        Jeszcze raz wszystkiego dobrego dla Ciebie i Fasolki!
        • agulka1001 Re: wybaczyc poronienie 18.05.06, 23:03
          mi wydaje sie,ze dobrze znioslam utratę malenstwa....bo nikt na okolo nie wraca
          do tego,nikt w moim otoczeniu nie wie,ale to inna historia...szukam pocieszenia
          na Necie,ale czesto-jeszcze bardziej sie zalamuję!czasem probuje sobie
          wutlumaczyc,ze to sie nie zdarzylo...tez pomaga...ale potem znow zal,a przede
          wszystkim strach-co dalej?teraz mam nowy pomysl-buduje dom,nie bede myslec o
          mojej tragedii,bede myslec o przyszlosci,o moich dzieciach,ktore bede ze
          mną...juz niedlugo...
          • i.f Re: wybaczyc poronienie 25.05.06, 15:44
            Witam, ja jestem w stanie zrozumieć obie strony. Po po tej gorszej już byłam.
            Od razu wiedziałam że to niesprawiedliwe, że umierają nasze Fasolki. Nie miałam
            żalu do nikogo, ani do siebie, ani do lekarza, nawet do Boga. Wiem, że na mój
            smutek przyjdzie ukojenie już niedługo. Długo odwiedzłam to forum i łączyłam
            się w bólu z Dziewczynami takimi jak ja. Ale wybawieniem była wizyta u mojego
            ginekologa, który swoją racjonalnością i mądrością postawił mnie na nogi. Jest
            we mnie smutek i strach przed kolejną ciążą. Ale wiem, że teraz mam szansę i
            będę walczyć. Nie pozwolę aby Ktoś lub Coś odebrało mi moje Dzieciątko.
            Odwiedzam teraz forum "oczekiwanie" i wiem, ze Dziewczyny które zachodzą w
            ciążę po poronieniach dają mi dużo siły i nadziei. Teraz z mężem mamy starania
            i za tydzień testujemy. Będzie dobrze i tego sie trzymajmy. Pozdrawiam i
            trzymam kciuki, jutro Słońce zaświeci tylko dla nas.
            • agulka1001 Re: wybaczyc poronienie 25.05.06, 16:26
              czytam i płacze...ale z radosci,ze znajduje w sobie optymizm,chęc do dlaszych
              staran...czytam,co piszecie i jestem silniejsza...trzymam za nas wszystkie
              kciuki...
    • zuzia36 Re: wybaczyc poronienie 27.05.06, 21:07
      pogodziłam się i wybaczyłąm sobie już dawno, tylko nie potrafię pogodzić się z
      tym że nie mogę zajśc w kolejną ciążę....
      • megunia Re: wybaczyc poronienie 28.05.06, 15:06
        stracilam dwie ciaze w przeciagu pol roku. wybaczyc?
        hmmm...
        wiele etapow przeszlam, w tej chwili z optymizmem patrze na zycie i zaczynam
        znow starania.

        ale stracilam wiare. nie wierze w Boga ktory zabrał mi moje dzieci. i tyle. cos
        peklo.
    • suzielu megunia 28.05.06, 21:37
      ......"nie wierze w Boga ktory zabral mi moje dzieci" Wierzysz ale sie buntujesz.
      Megunia, nie strajaj sobie Boga wyobrazac jako straszego pana z broda ktory na
      nas patrzy i bawi sie nami ....w zyciu bym tego nie powiedziala nikomu kto nie
      zwatpil w wiare jak Ty teraz, ale ...nie wiem jak to do konca wyjasnic,
      ...sproboj sobie wyobrazic wszystko (caly swiat ) jak jedna mase, miljardy
      ludzi, planow, radosci, smutki, cele...duzo tak naprawde w tym wszystkim
      przypadku. Tak naprawde to mamy jakis tam wplyw na bieg rzeczy (praca,
      wykszaclenie ...chociaz tez bardzo zalerzne od rodzicow) ale na wiele nie mamy
      wplywu. Swiat poprostu sie toczy my jestesmy malymi kropkami i musimy kazdy
      moment wykozystac najlepiej jak potrafimy. Bog to Energia wielka niezmierzona
      nawiadoma dobra...energia. Nie dokonca to umie wyjasnic ale przypomnij sobie jak
      umarl Papierz jak sie ludzie jednoczyli i modlili.
      Chce Ci przez to powiedziec ze bedzie Ci duzo latwiej jak sobie uswiadomisz ze
      jestesmy malenka czastka swiata ktory tak szybko przemija i na wiele rzeczy nie
      masz wplywu ale masz wplyw na sama siebie i musisz sie pozytywnie nastawic i jak
      trzeba uzbroic w cierpliwosc. Pomysl sobie "Ja zrobie wszystko co do mnie
      nalerzy ...a reszta to co bedzie to bedzie..." A bedzie dobrze naprawde bo
      wiekszosci sie jednak udaje smilesmilesmile I TOBIE TEZ SIE MUSI UDAC !
      • agulka1001 Re: megunia 28.05.06, 23:09
        suzielu,wiesz,nie jestem super-wierzącą osobą,do kosciola chodze,lubie sie
        modlic,ale dewotką nie jestem...ale mam podobne zdanie jak Ty-stracilam
        Kruszynkę 10.05 (dzien zabiegu;3dni wczesniej krwawienie).o tym,ze test (drugi)
        okazal sie pozytywny,powiedzialam tylko mojej siostrze,i ona mi mowila,ze modli
        sie codziennie za mnie!ja tez sie modlilam,chociaz pamietam,ze tego dnia (7.05)
        nie poszlam do kosciola,bo bardzo zle sie czulam...jak sie okazalo-ronilam (ale
        nie lubie tego slowa)!i powiem Ci,ze zwatpilam w Boga,chcialabym z jakims
        normlanym kaplanem pogadac....wyzalic sie...zeby mi wytlumaczyl,dlaczego ja?
        przeciez sie modle,chodze do kosciola,do komunii...potrafie sklonic meza do
        pojscia do kosciola...dlaczego ja??
      • megunia Re: megunia 30.05.06, 17:31
        przepraszam, ze wczesniej nie odpisalam, ale mialam duzo pracy i brak czasu na
        kompa.
        dzieki za dobre slowa...
        ale jestem pozytwnie nastawiona do zycia.
        tylko sensu w tym nie widze...dlaczego tak sie stalo?
        nawet papiez benedykt w oswiecimiu powiedzial: gdzie byl bog?
        moze kiedys to wszytsko zrozumiem...
        • agulka1001 Re: megunia 30.05.06, 17:57
          nie szukajmu sensu,to nie ma sensu!ja jak zaczelam u lekarza mowic,ze mnie to
          wkurza,ze nie pije,nie pale,lykam kwas foliowy,pragne miec dziecko,a tu taka
          tragedia...nie krytykowal mnie za podejscie,tylko tlumaczyl,ze tak po prsotu
          sie zdarza,ze mam zrobic badania na choroby odzwierzece,innych nie widzi
          potrzeby (ja juz chcialam męża badac hehe),ale on stwierdzil,ze glebszych
          problemow nie widzi,bo w ciaze zaszlam!to musial byc problem genetyczny,cos sie
          zle polaczylo...myslmy tak...
    • suzielu Re: wybaczyc poronienie 28.05.06, 23:12
      Chyba tego nigdy nie zrozumiemy "dlaczego" ???

      Bardzo to wszystko skaplikowane ale jakos sie kreci smile

      Chyba musimy uwierzyc ze gdzies jest sens w kazdej rzeczy co sie wydarza
      • jagoda_271 Re: wybaczyc poronienie 29.05.06, 09:06
        kiedyś ktoś mądry powiedział - "kazdy dźwiga taki krzyż - jaki jests w stanie
        unieść...." ponoć cięższego Pna Bóg nam by nie dał, bo nie dlaibyśmy rady
        • zuzia36 Re: wybaczyc poronienie 30.05.06, 08:43
          dziewczyny dajcie sobie trochę czasu, ja też na poczatku się buntowałam, a
          teraz dzięki wierze jakoś się trzymam. Nie obwiniam już nikogo, nie szukam
          przyczyny, a niedawno trafiłam do księdza do spowiedzi który pierwszy raz ze
          mną tak pięknie rozmawiał, powiedział mi że mam oparcie w Matce Boskiej, że
          powinnam się do niej zwrócić i żebym nie czuła, że jestem sama bo nie jestem
          Jest mi cięzko. Wiem, że kiedyś zajdę w ciążę, ale boję się że ją stracę tak
          jak tamtą, a zaszłam w nią po 1,5 roku starań. Obecnie mam 3 dc 11 cyklu
          starań, które zaczełam 3 lata temu w grudniu
          • jagoda_271 Re: wybaczyc poronienie 30.05.06, 09:23
            ech wczoraj miałam kryzys - prawie 3 tyg. po zabiegu, coś we mnie pękło przez
            godzinę tak bardzo mocno płakałam że az wymiotowałam, myslałam że już troszke
            mniej boli ale to nigdy się chyba nie skończy ....
            • agulka1001 Re: wybaczyc poronienie 30.05.06, 16:55
              kurcze,jagódko!to troche przejdzie,trzeba czasu...wiesz,ja tez tak mam...jak
              pisalas wczesniej-w podobnym terminie mialysmy zabieg...i ja tez 2dni temu
              rozplakalam sie w objeciach meza...plakalam jak dziecko...a na drugi dzien-jak
              zwykle,praca,dom...to juz chyba tak bedzie...damy rade!ja za 3m-ce mam ruszyc
              do roboty!ciesze sie,ze nie pol roku...chociaz ja czekam na wrzesien,chce sie
              zaszczepic przeciwko grypie,bo czesto choruje...
    • agulka1001 Re: wybaczyc poronienie 30.05.06, 23:02
      czasem jestem pogodzona....a czasem mam gleboki żal,dlaczego ja?dlaczego teraz?
      przeciez czekalam,bylam gotowa?mam nerwy,zlosc,smutek,jak pomysle,ze kazdego
      dnia brzuch bylby coraz wiekszy...ale nie jest...na razie nie bedzie...czy w
      ogole bedzie?czasem mysle,ze chcialabym chociaz je dotknąc,zobaczyc,chociaz
      raz...oj,zycie...a tymczasem schudlam...chyba przez to,ze wyrwano ze mnie tyle
      moje ciala...czasem moglabym ze zlosci rozerwac cos na strzepy...ale przyjdzie
      rano i bedzie mi lzej...najgorzej jest wieczorem...pamietam,jak rozmawialam
      wtedy z moim malenstwem...
      • jagoda_271 Re: wybaczyc poronienie 31.05.06, 07:19
        ściskam cię cieplutko agulko i pozdrawiam
        • mala1979 Re: wybaczyc poronienie 31.05.06, 08:35
          Minęły dwa miesiące od zabiegu...
          Właściwie od początku jakby zaufałam słowom lekarzy - to nie moja wina, to
          niczyja wina. Więc nie ma kogo winić i komu wybaczyć.
          Problem polega na przeraźliwie płaskim brzuchu (jakaś nienormalna jestem! Każda
          z kobiet przecież marzy o płaskim brzuszku!)
          Problem tkwi w tej dziwnej pustce, tak wielkiej i tak nieopisanej (miałam mieć
          wnętrze wypełnione po brzegi, wypełnione nowym życiem)
          Problem leży w niespełnionym marzeniu, w niespełnieniu samej siebie, w
          rozczarowaniu i ogromnym rozgoryczeniu...
          Moje marzenie umarło, a wraz z nim część mnie.
          Powoli jednak uczę się marzyć na nowo...
          Niektóre marzenia nie spełniają się z założenia, bo czym byłoby życie bez
          marzeń...

          PS a mąż wczoraj powiedział: Przestań się smucić na siłę... no to mam kolejne
          marzenie, żeby kiedyś zrozumiał, co my -mamy Aniołków- czujemy.. ehhh życie
          • agulka1001 Re: wybaczyc poronienie 31.05.06, 20:39
            widze ze "fioła" z brzuchem mam nie tylko ja...tez sie zrobil dziwnie
            płaski...a co do męza-moj jest kochany,ale tez by nie zrozumial (jeszcze mu nie
            powiedzialam,i nie powiem,bo po co??)...niby chce dziecka,ale liczy na
            łatwizne...jak powiedzialam mu,ze byc moze calą ciąze bede musiala przelezec
            (jeden z lekarzy tak mi powiedzial),ze zdarza sie,ze tylko do WC mozna
            pojsc,nawet mycie w lozku,to powiedzial "to po co taka ciąza?"... zalamalam
            sie...a juz myslalam,ze jednak rozumie...potem mowil,ze nie to ma na mysli,ze
            kto sie bedzie mną zajmowal,jak on pojdzie do domu...tylko kobieta,ktora
            przeszla to samo,zrozumie...mama 1979-jestes niemalze moją rowiesnica!mowie Ci-
            jeszcze im wszystkim pokazemy!ja mam zamier pod koniec wrzesnia ruszyc z koksem
            hehe!na Boze narodzenie bedziemy sie chwalic na forum rozmiarem swojego
            brzucha...tymczasem hartuj brzuszek,balsamy itp zeby pozniej fajnie wygladal
            (chociaz i tak bedzie cudowny)
            • mala1979 Re: wybaczyc poronienie 01.06.06, 11:48
              Hej Agulko,
              No rzeczywiscie prawie rowiesniczki z nas smile)
              Od kilkunastu dni jestem na forum nonstop - po kryjomu w pracy - blogoslawione
              firmy, ktore nie zakazuja korzystania z Netu w czasie pracy! I dzieki forum
              wydaje mi sie, ze zaczynam jakos wracac do "normy".
              DZIEWCZYNY TO FORUM, A PRZEDE WSZYSTKIM WY, MA MAGICZNA MOC!
              Ale co to ja chcialam napisac. Aha...
              Brzuch... my z mezem postanowilismy wyjechac z Polski, kupilismy juz bilety na
              30.09 i ruszamy do Irlandii. Spedzilam juz tam 1,5 roku i wracam na stara dobra
              wyspe. Dlatego do tego czasu nad brzuszkiem pracowac nie bedziemy - przeciez
              lot samolotem moglby powtorzyc historie... sad((((
              Pozniej trzeba bedzie sie urzadzic, popracowac, i takim oto sposobem nie wiem,
              czy zdaze zeby sie pochwalic juz na Boze Narodzenie...

              A maz wczoraj powiedzial pierwszy raz cos pieknego. Na wiesc, ze przyszla do
              nas wredota @ po raz drugi od zabiegu, powiedzial:"To swietnie, znaczy, ze
              wszystko wraca do normy, a to wazne, bo przeciez juz wkrotce bedziemy sie
              starac o dzidzie" smile))))


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka