fify 20.05.06, 09:17 prosze powiedzcie mi, czy zawsze po stwierdzeniu ciązy obumarłej musi byc łyżeczkowanie? czy któraś z Was nie miała zabiegu? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
netka2 Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.05.06, 15:08 Nie rozumiem cie za bardzo. Przeciez dziecko nie moze zostac w macicy, zabieg jest konieczny poniewaz groza ci powazne powiklania z pozostawieniem martwego plodu, zakazenie organizmu przez rozkladajacy sie plod. Odpowiedz Link
myelegans Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.05.06, 20:18 obumarly plod sie nie rozklada, do tego potrzeba mikroorganizmow, a srodowisko wewnatrzmaciczne jest jalowe. Zdarza sie, ze np. w ciazy blizniaczej na ostatnich etapach ciazy jeden plod umrze, wtedy matka chodzi jak najdluzej w ciazy dla dobra drugiego dziecka, tak robia lekarze. Czesto dochodzi rowniez do ciazy bliznaczych, w ktorych w pierwszych tygodniach jedno z blizniat przestaje sie rozwijac, co widac na USG, wtedy przeciez nei robi sie zabiegu, bo drugie dziecko zostaloby usuniete rowniez. Organizm resorbuje obumarly zarodek, bez szkody dla matki i drugiego dziecka. Sama znam 2 takie przypadki, obie ciaze rozpoczete jako blizniacze, w obu przypadkach urodzilo sie jedno dziecko, zdrowe i w terminie. Odpowiedz Link
fify Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.05.06, 18:33 to może wytłumacze. po koleji: @ spóźniała sie 2 tyg.test po tych 2 tyg. wyszedł pozytywnie, ale kreska była tak blada, że prawie niewidoczna. na drugi dzien od zrobienia testu zaczęłam krwawic. pojechałam do lekarza, który stwierdził martwą ciąże i powiedział, ze nie będziemy robic łyżeczkowania, bo woli zeby samo wszystko zeszło. krwawiłam tydzien. po tym wszystkim robiłam usg i wyszło, że nic tam nie ma. bhcg bliskie zera. następny cykl był ok i po około 32 dniach pojawiła sie @. dopiero w kolejnym cyklu coś zaczęło sie nie tak. ból piersi, ból podbrzusza, nudności. myślałam, że jestem w ciąży (chyba z powietrza , ale pojawiła sie w terminie @, test negatywny.i znowu poszłam do lekarza. usg wykryło torbiel na jajniku, ale lekarz stwierdził,że jest mała i do obserwacji.zaznaczam, ze pisze o tym samym lekarzu. zdecydowałam, że pójde do innego lekarza i przedstawiłam mu całą sytuację. a ten chwycił sie za głowe, jak usłyszał, że nie miałam łyżeczkowania. stąd moje pytanie wyżej. we wtorek ide na usg dopochwowe i szczerze mówiąć jestem troche zdruzgotana i brak mi juz sił do wszystkiego. ręce mi opadają... Odpowiedz Link
kocurek_bury Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.05.06, 19:01 Widzicie, to wszystko zależy. Ja miałam stwierdzoną ciążę martwą, lekarz pozostawił mi wybór: albo zabieg, albo czekamy na poronienie samoistne. Zdecydowałam się poczekać. Kiedy rozpoczęlo się krwawienie, kontrolowałam przebieg, zeby w przypadku krwotoku czy w ogole jakichkolwiek niepokojących objawów natychmiast jechać do szpitala. No i przede wszystkich - starannie sprawdzalam, co wydalam, żeby mieć pewność, że zarówno płód, jak i kosmówka wyszły w całości. Gdyby nie - oczywiście poszłabym na zabieg. Tak więc można nie mieć zabiegu, ale trzeba bardzo uważnie wszystko kontrolować. I po wszystkim oczywiście badanie, czy jama macicy jest czysta. Fify - jeżeli krwawiłaś, ale nie wwyroniłaś płodu, trzeba było koniecznie iśc na zabieg! Dlaczego lekarz Ci o tym nie powiedział? Pozdrawiam kocurek_bury Odpowiedz Link
brawurka132 Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 21.06.06, 15:25 poronilam samoistnie a lyzeczkowanie i tak mialam bo to nie tylko usuwanie plodu ale tez "wyskrobin" Odpowiedz Link
grzedon Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 26.09.06, 12:28 Ja tez miałam ciążę martwą i również nie wiedziałam,że można wywołac poronienie.Miałam zabieg w 9 tyg.(zresztą jak dowiedziałam się,że to ciąża martwa,to chciałam mie już to za sobą).Lekarz dodał,że nie ma co z tym dłużej chodzic,czekanie na poronienie grozi krwotokiem,no i że może jama macicy się zrosnąc jak ciąża zacznie sie wchłaniac.Ja po tygodniu od pierwszego USG,na kontrolnym USG płód był już miejszy-czyli zaczął sie wchłaniac. Zniosłam to wydazenie-o dziwo bardzo dobrze,nawet nie płakałam.Ale to pewnie dlatego,że już mam 2-letnią córeczkę i jak wróciłam od lekarza,moja mała zapytała:"mamusiu badał cię lekarz,bolało?..." To mnie tak uspokoiło.Ale już po wszystkim było mi smutno i żal.Teraz zstanawiam się,czy to był chłopczyk,czy dziewczynka... Dodam,że druga ciąża też była bardzo chciana i nadal z mężem staramy się o dziecko.Właśnie dziś niestety dostałam okres,a już myślałam... Ale zawsze prosiłam Boga o zdrowe dziecko i tak sobie tłumaczę,że może coś było nie tak... Ale nie powiem,że trochę mie zaniepokoiło to,co słyszałam na temat łyżeczkowania. MAM JESZCZE PYTANIE: ILE TRZEBA ODCZEKAC PO TAKIM ZABIEGU,JA MAM ZA SOBĄ JUŻ 3 CYKLE-słyszałam,że trzeba czekac 6 m-cy. P.S. dodam,że po zabiegu zrobiła mi sie torbiel,ale już jej nie ma Odpowiedz Link
fify Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.05.06, 19:11 krwawiłam bardzo mocno, ze skrzepami i pomimo 2 tabletek nospy czułam ból. i niestety (albo stety) zobaczyłam cos miedzy tymi skrzepami, ale nie dam głowy czy był to płod. to mówiłam lekarzowi i moze stad kazał czekac i nie ingerowac mechanicznie? najgorsze jest to, że ten drugi lekarz mnie wystraszył, ale mysle, że na tym usg dopochwowym wyjdzie, co ma wyjść. tak sie boje co ze mną, bo bardzo bolą mnie piersi.nie wiem czy może torbiel powodować te bóle (włącznie z bólem brzucha i nudnościami) Odpowiedz Link
myelegans Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.05.06, 20:14 Ja mialam jedno poronienie zatrzymane zakonczone zabiegiem w 10tc, poronienie samoistne po wczesnej ciazy w 5 tc i ostatnie ciaza obumarala w 7tc. Lekarz tez dal mi wybor zabieg, albo czekanie az natura upora sie z poronieniem. Zdecydowalam sie czekac, po 2.5 tygodniach czyli w 9,5tc nastapilo poronienie, wydalilam pecherzyk, krwawilam mocno 3 dni, a pozniej lekko przez nastepne 4. Nie bylam wcale w szpitalu, po 2 tygodniach poszlam na kontrolne USG, zeby zobaczyc, czy wszystko sie oczyscilo. Poronienie bez zabiegu jest duzo lepsze dla Twojej przyszlej plodnosci i niesie za soba mniejsze ryzyko komplikacji niz w przypadku zabiegu, ktorey jest interwencja chirurgiczna. Przy poronieniu naturalnym doczesna zluszcza sie naturalnie tyle ile potrzeba, a nie jest mechanicznie zdrapywana wg wyczucia lekarza. Po zabiegu moga powstac zrosty, infekcje i czasami potrzeba wielu miesiecy, zeby sie sluzowka zagoila i odbudowala, co opoznia moment starania sie o nastepna ciaze. Na wczescnym etapie pewnie nie zobaczysz zarodka, mozesz wydalic pecherzyk, w srodku niewiele zobaczysz. Przepraszam, ze tak graficzne. Postep poronienia naturalnego mozna sledzic badajac poziom HGC, jezeli spadnie do 0 to jest po wszystkim. Krwawic mozesz ustapic duzo wczesniej niz spadek HCG do zera. Ja dwoch naturalnych poronieniach przyszlam do siebie bardzo szybko, boli tez nie mialam, a po zabiegu ciagnelo sie o wiele dluzej gojenie fizyczne i psychiczne. Dla mnie wazne jeszcze bylo, zebym miala szanse pozegnac sie z dzieckiem i chcialam go "urodzic", a nie wydrzec z siebie narzedziami chirurgicznymi, czulam, ze to ostatnia rzecz, ktora jako matka moge dla swoich dzieci zrobic. Gdyby jeszcze raz do tego doszlo, to na pewno dalabym pierwszenstwo naturze, bo dla mnie to po prostu naturalniejsze, poza tym wierze w biologie i swoje cialo, ze wie co robi i dotychczas wiedzialo. W innych krajach odchodzi sie od rutynowych zabiegow w przypadku poronien w I trymestrze, wlasnie dla zdrowia kobiety, jezeli kobieta z roznych wzgledow nie chce czekac na poronienie wtedy mozna je przyspieszyc i kontrolowac srodkami farmakologicznymi prowokujac skurzcze macicy, ktora sama sie oczyszcza. Bardzo mi przykro. Odpowiedz Link
o.l.e Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.05.06, 20:37 Myślę że poronienie naturalne zwłaszcza na wczesnym etapie ciąży jest o niebo lepsze od łyżeczkowania. Właśnie poroniłam. Trochę krwi, pęcherzyk,trochę bólu i lekkie krwawienie. Gdyby coś się dzialo pojechałabym do szpitala. Czekam na usg w następnym tyg. Jeśli możesz nie daj się łyżeczkować. Dziwię się dziewczynom z forum które namawiają do tego zabiegu Jeśli się coś dzieje to tak, jeśli się macica sama oczyści TO PO CO!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
fify Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.05.06, 20:46 dzięki piekne za odpowiedzi. trochę sie uspokoiłam. bałam sie, że może metoda typu "samo sie oczyści" już jest niestosowana. jeszcze tylko musze dowiedziec sie skąd u mnie teraz te dolegliwości, ale mam nadzieję, że nie są związane z ciążą obumarłą. moze najbliższe badania mnie trochę oświecą. jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam Odpowiedz Link
zaisa Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 21.05.06, 08:30 Po każdej ciąży, niezależnie od terminu i sposobu jej zakończenia, w organizmie mogą być zawirowania hormonalne, może potrzebować czasu na dojście do siebie. Właśnie wyrzuciłam wszystko o badaniach, bo sprawdziłam, że niepotrzebnie to pisałam. Czasem cykle i miesiączki po ciąży potrafią zmieniać swoją charakterystykę a te pierwsze mogą być naprawdę różne - dłuższe, krótsze, mniej, bardziej bolesne. Organizm reaguje bardzo indywidualnie. Lepiej dla Ciebie, że nie było łyżeczkowania. Mnie, niestety, nie dano wyboru. Niezależnie od szoku jakim były straty, chyba również fizycznie odchorowywałam narkozy i zabiegi. A teraz jestem w ciąży, gdzie właśnie jedno z bliźniąt się wchłonęło, drugie rozwija się dobrze. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link
agulka1001 Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 21.05.06, 10:48 nie ma reguly!u mnie poronienie zaczelo sie 2tyg temu w niedz-silne krwawienie,cos ze mnie wylecialo,ale nie wiedzialam,ze powinnam to pokazac lekarzowi (pierwsza ciąża,mam nadzieje,ze juz nigdy sie tak nie zdarzy...)!w pon bylam u lekarza-uspokoil mnie,ze to krew miesiaczkowa,ze trzeba czekac!ze wedlug niego to albo jest ciaza 3-4tyg albo pozostalosci po niej (usg zewnetrzne)!krwawienie mialam bardzo mocne,i bóle nie do wytrzymania!we wt pojechalam do kolejnego lekarza-nie przyznajac sie,ze bylam juz na wizycie!on zrobil usg "wewnętrzne",powiedzial,ze ciązy juz nie ma,ale są spore pozostalosci,ktore sie same nie oczyszcza (ok3cm materailu)!jego zdaniem to byl 7tydz,a ciaza mogla sie nie rozwijac!i dostalam skierowanie do szpitala na zabieg,natychmiast!powiedzial,ze to dla mojego dobra!zaplakana polecialam do 3lekarza,to samo-nie ma na co czekac,trzeba robic zabieg!jesli chce miec dzieci,to dla mnie bedzie lepsze,a plodnosc zaraz wroci...wiec poszlam na zabieg...po 12dniach czuje sie dobrze,nie mam juz krwawienia...chyba tak mialo byc! Odpowiedz Link
fify Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 24.05.06, 20:57 witam.właśnie jestem po badaniach i na szczęście wyniki są ok. po poronieniu nie zostało śladów, żadnych pozostałości. ale mi ulżyło...podobno stres przyczynił sie do bólu brzucha i zamieszania narobiły hormony. pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za pomoc magda Odpowiedz Link
renate_s Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 15.06.06, 18:13 Chyba musi , mnie lekarz powiedzial, ze czekanie na naturalne poronienie jest mocno ryzykowne, w miedzyczasie moze dojsc do zakazenia,krwotoku..... ja chodzilam z martwym plodem przez 3 tygodnie.Fizycznie czulam sie swietnie.Intuicja mnie zawiodla.......... Odpowiedz Link
myelegans Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 16.06.06, 20:59 Nie, nie musi, mnie lekarz powiedzial, ze czekac mozna i do 8 tygodni. Zreszta nie trzeba czekac wcale, mozna wywolac poronienie samoistne srodkami farmakologicznymi, podaje sie prostaglandyny na wywolanie skurczow miesni gladkich macicy i cytotek na rozwarcie szyjki, W ten sposob zapobiega sie zabiegowi chirurgicznemu i nie rozwiera sie na sile szyjki macicy, ktora mozna nadwyrezyc. Zreszta wiele ciaz zaczyna sie jako blizniacze i jeden z blizniakow obumiera (przypadek jednej z forumowiczek), wtedy przeciez nie wykonuje sie zabiegu. Zarodek sie wchlania. Wbrew pozorom, krwiawienia/krwotoki zdarzaja sie o wiele czesciej jako wynik zabiegu niz poronienia naturalnego. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
nat14 Re: ciąża obumarła i łyżeczkowanie 20.06.06, 13:02 Witam!!!Odpowiadając na twoje pytanie to tak ( z tego co wiem).A ja mam prośbę :jestem studentka psychologii klinicznej i nie jest mi obojętny los kobiet po stracie dziecka w wyniku poronienia, dlatego też przeprowadzam badanie w ramach magisterki ( kwestionariusz jest na www.kwestionariusz.bo.pl)i proszę o wypełnienie!wyniki mogą pomóc w zorganizowaniu wczesnej pomocy psychologicznej w trudnym okresie rzadzenia sobie ze stratą, a to skolei zmniejszyć procent ryzyka kolejnego poronienia DZIĘKUJĘ!! Odpowiedz Link
brutus666 a co ze szpitalem??? 20.06.06, 15:09 A czy po takim łyżeczkowaniu przeprowadzonym np. w 8tc leży się w szpitalu czy idzie do domu jak po normalnym zabiegu? Odpowiedz Link
aniafirak Re: a co ze szpitalem??? 20.06.06, 18:57 Hej! Ja leżałam w szpitalu jeszcze dzień po zabiegu, tak na wszelki wypadek, ale jeśli nie krwawisz za mocno to możesz wyjść tego samego dnia wieczorem. jak widać różne są szkoły. może i lepiej jest poronić naturalnie , ale czasem nie całkowićie opróżnia się macica i tak czy inaczej trzeba zrobić zabieg. Jest jednak jeszcze inna kwestia- psychologiczna. Niektóre badania wykazują ze im dłuzej się chodzi z martwym dzieckiem, wiedzac o tym ,tym większe jest ryzyko depresji. Ja mogę powiedzieć po sobie że dopiero po zabiegu zaczęłam jakoś się trzymać. Do zabiegu byłam w innym świecie. Pozdrawiam i życze aby nigdy więcej nas to nie spotkało!!!Ania Odpowiedz Link
agulka1001 Re: a co ze szpitalem??? 20.06.06, 22:11 potwierdzam-chodzenie z poronieniem jest straszne dla psychiki... wiem,ze zabieg nie jest zdrowy dla ciala,ale ja przez2dni do zabiegu, zylam w innym swiecie!w szpitalu na kogo bym nie popatrzyla,to plakalam nie bylam wstanie odpowiedziec na proste pytania lekarza,zeby nie beczec... a teraz chce juz byc znow w ciazy,chociaz minelo 6tyg...pragne...i bede!!! Odpowiedz Link
myelegans Re: a co ze szpitalem??? 21.06.06, 02:01 Ale przeciez nie trzeba wcale chodzic ze swiadomoscia, ze ciaza jest obumarla i czekaz az natura sama spowoduje poronienie, mozna go natychmiast wywolac farmakologicznie, i nawet byc caly czas w szpitalu, az do zakonczenia poronienia naturalnego. Podaje sie prostaglandyny i srodki na rozszerzenie szyjki macicy. Ja co prawda chodzilam ze swiadomoscia, ze moja ciaza sie nie rozwija przez 2.5 tygodnia, tak wybralam, ale dla mnie byl to czas zaloby i pozegnania sie ze swoim dzieckiem, ale rozumiem, ze sa kobiety ktore tak by nie potrafily, wiec sa alternatywy do zabiegu. Dalam sobie, po uzgodnieniu z lekarzem 3 tygodnie, pozniej mialam miec podane srodki farmakologiczne na sprowokowanie poronienia przez organizm. Jak poronilam naturalnie, co sie zreszta stalo jak bylam na wyjezdzie sluzbowym, to nie poszlam do szpitala, tylko po 2 tygodniach na kontrolne USG. Jak mialam zabieg to w szpitalu bylam pol dnia, po kroplowkach i USG, mialam zabieg, po ktorym odczekano rutynowe 2 godziny, zeby zobaczyc, czy nie ma komplikacji i poszlam do domu. Tu gdzie mieszkam taka jest praktyka. Odpowiedz Link
aniafirak Re: a co ze szpitalem??? 21.06.06, 10:59 Kiedy to sie stało nawet nie wiedziałam, że jest inne wyjście niż zabieg. Nikt mi nie powiedział, ze można naturalnie, z pomocą jakiś środków farmakologicznych, wiec sie nawet nad tym nie zastanawiałam. Może gdybym wiedziała podjełabym inną decyzje. Pamiętam jednak, ze dziewczyny ze szpitala, które kiedyś już to przeszły mówiły, że można dostać zakażenia krwi jeśli sie przechodzi a organizm sam nie wydali. Może to i bajki, ale jedna dziewczyna dostała zapalenia jajników po nie pełnym opróżnieniu macicy i musiała zostać i tak wyłyżeczkowana, a przez to zapalenie prawie dwa lata musiała czekać z następna ciązą( nie mogła wyleczyć zapalenia). Więc pewnie i tak poddałabym się zabiegowi. Ja musze poczekać 3 miesiące ze staraniami, chyba że beta hcg wyjdzie za wysoka. Mam nadzieje, że jednak będzie zerowa. pozdrawiam wszystkie mamusie po przejściach!!! Odpowiedz Link