28.01.05, 04:41
Dzis zginal Pawel Berger, Pan Pianino DZEMU i wieczor uplywa mi na
wspominkach, odsluchiwaniu plyt, gitarze i niesmialym zawodzeniu. Szkoda,
wielka szkoda. Wydarzenie to tym bardziej jest tragiczne, bo w wypadku w
ktorym zginal uczestniczyli takze pozostali DZemowcy, ktorzy mniej lub
bardziej ucierpieli. Ja wiem, ze nie chcialbym sie znalezc w sytuacji
ocalalego. Nie chcialbym przezyc obok smierci kogos bliskiego.
Obserwuj wątek
    • tomekfraszczak Re: DZEM 28.01.05, 05:02
      Dzis kilka razy do mnie docierala roznymi sposobami ta informacja. Czuje sie po
      prostu strasznie... W domu to raczej mialem do czynienia z muzyka typu
      majteczki w kropeczki ale gdzies mialem to szczescie ze znajomi mi ta muzyke
      pokazali. Zaczalem chyba od Detoxu a do dzis pamietam pierwszy koncert na
      ktorym bylem. Dzieki nim otworzylem sie na muzyke i nawet zaczalem cos tam
      pogrywac... Pawel Berger to moze nie najbardziej rzucajaca sie w oczy postac
      ale to byl fundament w tym zespole. Na jego podkladach chlopaki wywijali te
      swoje solowki... Ale mam nadzieje, ze reszta sie pozbiera i jeszcze i kiedys
      uslysze... Tym bardziej, ze jak ostanio byli w Chicago to nie moglem pojsc na
      koncert...
    • mrozosia Re: DZEM 29.01.05, 23:46
      Mhm, slyszalam ,ze w Trojce p. Kaczkowski zrobil piekna audycje na temat Dzemu,
      a bylo to wczoraj.
      Duzo wspominal, i podobno jak zwykle stworzyl niezapomniany klimat.
      Szkoda ,ze nie sluchalam radia ;-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka