Dodaj do ulubionych

i znowu ciut o ignorancji belgow

23.03.05, 10:21
wczoraj bylam na piwku w dosyc miedzynarodowym gronie i jedna dziewczyna,
hinduska z pochodzenia, ale obecnie doktorantka w cambridge, chciala wiedzec
jak to bylo, ze belgii wlasciwie przez dlugi czas nie bylo i pojawila sie
nagle 180 lat temu...i zadne z obecnych belgow/holendrow nie potrafilo
powiedziec na ten temat ani slowa! ja tam orlem z historii nie jestem
(chociaz doksztalcam sie intensywnie na potrzeby takich wlasnie sytuacji),
ale zeby tak kompletnie nic a nic?!!!
sytuacje uratowala moja kolezanka polka, co mnie w ogole nie zdziwilo bo ona
wie wszystko:)
Obserwuj wątek
    • vico1 Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 23.03.05, 15:44
      Historia Belgii jest krotka i malo belgijska. Nie bylo jednego walczacego o
      wolnosc narodu, tak jak w Polsce. Flamandowie nie odgrywali politycznej roli.
      Najwiecej mieszaly elity zblizone do Francji z Luik, Brukseli i innych miast na
      poludniu. Francja popierala i rozbudzala te separatystyczne tendencje.
      Szumnie nazywana "rewolucja" to raczej odmowa podporzadkowania sie polnocnym
      prowincjom. Belgowie zdaja sobie widac z tego sprawe i nie chwala sie
      bohaterstwem.
      Kiedys bylem na wycieczce w Brukseli, w poblizu palacu sprawiedliwosci jest
      pomnik ku pamieci uzyskania niepodleglosci. Przewodnik usmiechajac sie
      powiedzial, ze pomnik ten przedstawia kilku jurystow z Luik, ktorzy w 1830
      proklamowali niepodleglosc.
    • oliwiadd Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 24.03.05, 14:14
      Czlowiek (czytaj Polak) wyniosl z podstawowki, bo nie mial wyboru,
      wyolbrzymiony patriotyzm, wmowiona potege wlasnego kraju oraz bardzo dluga
      liste bardzo znaczacych wydarzen, a takze bardzo waznych nazwisk.
      Przyprowadzony pod jakikolwiek pomnik, bez problemu potrfi opisac, czocby w
      jednym zdaniu, co to i kto to. A przy najmniej czuje, ze kiedys bardzo dobrze
      wiedzial, ze to cos bardzo waznego. A o walecznosci wlasnej ojczyzny moze
      opowiadac godzinami (co przecietny Belg postrzega jako grozna forme
      nacjonalizmu).
      W zyciu Belga liste opatrzona "bardzo wazne" otwieraja "czesto chodzic na piwko
      (uitgaan)" oraz "dobrze zjesc w dobrej knajpie", a zamykaja "zgromadzenie
      kapitalu i zbudowanie wlasnego domu". Jesli o chodzi o te pomniki, to wiekszosc
      Belgow nawet nie zdaje sobie sprawy, ze jakies pomniki gdzies stoja. No chyba,
      ze chodzi o Rubensa lub Van Dijk'a. A ten krotki moment w historii Belgow
      180lat temu to jedynie zalegalizowanie istnienia ich narodu. Bardzo dumni sa z
      tego, ze juz Juliusz Cezar pisal o "Belgica", a moze nawet to on nadal ta
      nazwe.
      To sa takie ogolne przemyslenia Polki po kilku pierwszych miesiacach pobytu w
      Belgii oraz kontaktach z Belgami (choc SAMI twierdza, ze cos takiego jak "belg"
      wlasciwie nie istnieje).

      PS. A Walonczycy mieszkajacy kilkanascie kilometrow od Waterloo, zapytani o
      kierunek do Waterloo-miejsce bitwy, nie wiedzieli nawet o czym ja mowie... Bez
      komentarza.
      • swist33 Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 24.03.05, 16:13
        otoz to.
        I ja sie zapytuje gdzie jest ta slynna "culture generale", o ktorej kazdy Belg
        rozprawia dlugo i glosno, przy kazdej okazji..nie majac nic do powiedzenia na
        temat historii wlasnego kraju, czy Europy chociazby...Zero. Zreszta czasem
        wystarczy ogladnac "Milionerow" (chociaz jesli chodzi o komiksy to Belgowie sa
        nie do przebicia!!)
        I ciesze sie , ze to nie sa tylko moje spostrzezenia.
        I tylko mi smutno, ze moja corka nigdy sie nie dowie w szkole o bitwie pod
        Grunwaldem...
      • zerro Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 26.03.05, 01:14
        oliwiadd napisała:

        > Czlowiek (czytaj Polak) wyniosl z podstawowki, bo nie mial wyboru,
        > wyolbrzymiony patriotyzm, wmowiona potege wlasnego kraju oraz bardzo dluga
        > liste bardzo znaczacych wydarzen, a takze bardzo waznych nazwisk.
        > Przyprowadzony pod jakikolwiek pomnik, bez problemu potrfi opisac, czocby w
        > jednym zdaniu, co to i kto to. A przy najmniej czuje, ze kiedys bardzo dobrze
        > wiedzial, ze to cos bardzo waznego. A o walecznosci wlasnej ojczyzny moze
        > opowiadac godzinami (co przecietny Belg postrzega jako grozna forme
        > nacjonalizmu).
        > W zyciu Belga liste opatrzona "bardzo wazne" otwieraja "czesto chodzic na piwko
        >
        > (uitgaan)" oraz "dobrze zjesc w dobrej knajpie", a zamykaja "zgromadzenie
        > kapitalu i zbudowanie wlasnego domu". Jesli o chodzi o te pomniki, to wiekszosc
        >
        > Belgow nawet nie zdaje sobie sprawy, ze jakies pomniki gdzies stoja. No chyba,
        > ze chodzi o Rubensa lub Van Dijk'a. A ten krotki moment w historii Belgow
        > 180lat temu to jedynie zalegalizowanie istnienia ich narodu. Bardzo dumni sa z
        > tego, ze juz Juliusz Cezar pisal o "Belgica", a moze nawet to on nadal ta
        > nazwe.
        > To sa takie ogolne przemyslenia Polki po kilku pierwszych miesiacach pobytu w
        > Belgii oraz kontaktach z Belgami (choc SAMI twierdza, ze cos takiego jak "belg"
        >
        > wlasciwie nie istnieje).
        >
        > PS. A Walonczycy mieszkajacy kilkanascie kilometrow od Waterloo, zapytani o
        > kierunek do Waterloo-miejsce bitwy, nie wiedzieli nawet o czym ja mowie... Bez
        > komentarza.
          • oliwiadd Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 26.03.05, 09:31
            zerro napisał:

            > narodu? panstwa tak ale nie narodu.

            Jednak "narodu".
            Nie mozna zalegalizowac "panstwa", bo jesli istnieje "panstwo", to znaczy, ze
            ktos juz zalegalizowal istnienie (na mapie !!!) pewnej nacji, narodu,
            plemienia, czy grupy etnicznej; nadal status oraz okreslil granice.

            To wlasnie stalo sie, kiedy utworzono panstwo Belgia. Politycznie
            zalegalizowano istnienie pewnej grupy (w tym przypadku Flamandczykow).
            • piemeltje Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 26.03.05, 10:40
              > Nie mozna zalegalizowac "panstwa", bo jesli istnieje "panstwo", to znaczy, ze
              > ktos juz zalegalizowal istnienie (na mapie !!!) pewnej nacji, narodu,
              > plemienia, czy grupy etnicznej; nadal status oraz okreslil granice.

              A jednak to zerro ma racje. Wcale nie jest tak, ze istnieja wylacznie panstwa
              narodowe i Belgia jest tego dobrym przykladem. Czy raczej Belgia nie powstala
              jako panstewko buforowe, z poduszczenia osciennych mocarstw? O narodzie
              belgijskim trudno przeciez bylo mowic, bo jaka to wspolnota losow i kultury
              istniala miedzy Flamandami (nie Flamandczykami, jesli juz mam sie czepiac!) a
              frankofonami?

              > To wlasnie stalo sie, kiedy utworzono panstwo Belgia. Politycznie
              > zalegalizowano istnienie pewnej grupy (w tym przypadku Flamandczykow).

              Nie calkiem tak bylo Belgie powolano na uzytek frankofonow, Flamandowie znalezli
              sie tam na wlasne nieszczsescie i dlugo trwalo zanim wydostali sie spod
              walonskiego knuta.

              Zalecana lektura: Marc Reynebeau "Een geschiedenis van België"
              • oliwiadd Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 26.03.05, 14:45
                A gdzie Ty w mojej wypowiedzi przeczytales, ze Belgia jest panstwem Wylacznie
                dla "Vlamingen" ??? Moze sam juz zgubiles watek.... Nikt tu nie twierdzi, ze
                Belgia jest czystym-narodowosciowo panstwem (moze nie dokladnie sie wyrazilam).
                W wyniku wielu roznych wydarzen stworzono sztucznie Belgie. I w calej dyskusji
                (od poczatku tego postu!) chodzi jedynie o to, ze ludzie mieszkajacy w
                granicach panstwa zwanego Belgia, nie maja zadnych (wiekszosc) uczuc
                patriotycznych. A do tego wszystkiego jedni czuja sie Flamandami (!), inni
                Walonami (takie slowo Ci sie podoba?), a jeszcze inni Belgami. Moze Cie to
                zdziwi, ale tak jest. Wyjdz na ulice, zapytaj. A czemu? Bo to dosc mlode, (z
                naszej polskiej perspektywy bardzo) sztuczne panstwo, zlepek kultur,
                narodowosci, jezykow, i nie ma sie co dziwic (wracajac do glownego watku tej
                dyskusji), ze nie maja jednego wspolego "ducha", tak jak Polacy.
                • piemeltje Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 27.03.05, 14:04
                  > A gdzie Ty w mojej wypowiedzi przeczytales, ze Belgia jest panstwem Wylacznie
                  > dla "Vlamingen" ??? Moze sam juz zgubiles watek....

                  Wydawalo mi sie, ze sugerowalas istnienie czegos takiego jak "narod belgijski" i
                  tu musimy sobie najpierw zdefiniowac co to jest narod. Jesli jest to wspolnota
                  jezyka, kultury i losow historycznych, to nie ma narodu belgijskiego, podobnie
                  jak trudno jest mowic o narodzie amerykanskim, poniewaz

                  > z naszej polskiej perspektywy bardzo) sztuczne panstwo, zlepek kultur,
                  > narodowosci, jezykow, i nie ma sie co dziwic (wracajac do glownego watku tej
                  > dyskusji), ze nie maja jednego wspolego "ducha", tak jak Polacy.

                  Amerykanie klada duzy nacisk na patriotyzm i mozesz od nich uslyszec dumne "I am
                  an American", w Belgii jest tego o wiele mniej. Gdy jade do Walonii, jestem po
                  prostu w osciennym kraju. Wszystko jest tam inne- niektore prawa, jezyk, nawet
                  slupki znakow drogowych sa pomalowane na inne kolory. I Flamandowie, z ktorymi o
                  tym rozmawiam, tez to tak czuja. Nie jest tak, ze Flamandowie nie maja uczuc
                  patriotycznych. Owszem, maja, jednak nie lacza ich z Belgia, tylko z Flandria. A
                  czemu? Bo Flandria istnieje duzo dluzej niz belgia, a takze dlatego, ze
                  Flamandowi ciezko znalezc wiele wspolnego z Walonem. Jesli ten kraj nie poszedl
                  jeszcze droga czechoslowacka, to pewnie dlatego, ze nikomu sie nie chcialo, no i
                  koszt takiej operacji bylby za wysoki, a praktyczne korzysci sa postrzegane jako
                  niewielkie.
                  • oliwiadd Belgowie, Flamandowie i patriotyzm 27.03.05, 14:56
                    Dziekuje ci.

                    Wlasciwie ujales to, czego mi sie nie udalo.

                    Nie sugerowalam istnienia "narodu belgijskiego", rzeczywiscie nie o to mi
                    chodzilo. A patriotyzm amerykanski, to bardzo dobry temat na oddzielny post.

                    A przy tym wszystkim udalo ci sie mnie nie wyzwac ani nie obrazic, jak to
                    niektorzy. :)
      • kasiabru alez oczywiscie, ze Belgowie istnieja! 26.03.05, 10:57
        I to sami mi to wlasnorecznie potwierdzili! Na pytanie kim jestes, kolezanka z
        Antwerpii (!) powiedziala - Belgijka. To nas (czyli obcokrajowcow) wprawilo w
        zdumienie. To samo inni Antwerpczycy... nie mowili: Flamandowie a Belgowie.
        Moze to bylo tylko na pokaz, przed grupa ludzi pochodzacych z przynajmniej 3
        kontynentow???
        A tak ad hoc, ignorancja Belgow najbardziej mi przeszkadza w okresie
        swiatecznym. Znow jestem zawiedziona, ze nie ma ani jajek (czekoladowe sie nie
        licza) ani dyngusa... a jakies dziwne zwyczaje chodzenia do restauracji albo
        wyjazdy na wczasy do cieplych krajow...
      • high_level Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 26.03.05, 06:33
        zerro napisał:

        > Moze popytaj tych z siemiatycz o powstanie listopadowe.

        Zapytaj ich tez o powstanie styczniowe. Wtedy jedna z bitew miala miejsce
        wlasnie pod Siemiatyczami. Mysle, ze i dzis ludzi z tych stron szybciej byloby
        stac na jakies patriotyczne uniesienie i "danine krwi" w obronie niepodleglosci
        Polski niz takich jak ty znawcow historii, wypowiadajacych sie o nich z duza
        doza pogardy.
        siemiatycze.com/histor1863.html
          • high_level Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 29.03.05, 10:15
            Ano ma. Siemiatycze zapisały chlubną kartę w historii polskich powstań
            narodowych. Czynem i przelaną krwią, a nie pustą gadką o patriotyzmie i
            znajomości historii. Zapłaciło za to surową cenę. Miasto zostało totalnie
            zniszczone, wielu mieszkańców zesłano na Sybir.
            Pouczanie mieszkańców Siemiatycz na temat historii powstań narodowych przez
            jakieś "zerro" jest więc mocno chybione.
            • piemeltje Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 29.03.05, 10:35
              high_level napisał:

              > Ano ma. Siemiatycze zapisały chlubną kartę w historii polskich powstań
              > narodowych.

              Och, Boze! Klekajcie narody! Nie chce tu sie spierac o sens i bezsens powstan
              narodowych czasu zaborow, ale zwracam Ci uwage, ze prawie kazda miejscowosc w
              Europie ma jakas swoja chlubna karte. Nazbieralo sie tego w historii. To zaden
              tytul do chwaly.

              To tak przy okazji.
              • high_level Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 29.03.05, 17:11
                piemeltje napisała:

                > Och, Boze! Klekajcie narody! Nie chce tu sie spierac o sens i bezsens powstan
                > narodowych czasu zaborow, ale zwracam Ci uwage, ze prawie kazda miejscowosc w
                > Europie ma jakas swoja chlubna karte. Nazbieralo sie tego w historii. To zaden
                > tytul do chwaly.

                Ten wątek dotyczy, zdaje się, ignorancji Belgów na temat własnej historii.
                Niektórzy wyciągają z tego dalej idący wniosek o braku w tym narodzie
                patriotyzmu.
                A potem jakiś gościu o adekwatnym chyba nicku "zerro" odbija piłeczkę,
                zarzucając mieszkańcom Siemiatycz nieznajomość polskich powstań narodowych. Sam
                popisał się w ten sposób niemałą ignorancją. I tyle.
                A czy powstania narodowe to powód do chwały? W takiej tradycji nas wychowywano.
                Odpowiem więc: TAK, dla Polaków to nadal powód do DUMY NARODOWEJ.
                • onlyania Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 29.03.05, 18:09
                  jasne kurna, duma narodowa...ta sama pewnie co wygania ludzi z siemiatycz i
                  okolic do belgii ze szmata biegac po domach i sprzatac...ale przeciez to dumni
                  polacy, nawet ze szmata....a druga czesc polakow ktorzy nie musza w belgii
                  latac ze szmata bo sa wystarczajaco ustawieni ze maja tu inne sprawy na glowie
                  z ta sama duma narodowa sie za nich wstydzi....niech wroca do kraju i niech sie
                  wykarmia za ta DUME Narodowa plus 300 zl miesiecznie renty....
                  Ponadto bardzo mnie dziwi jak taka polska duma narodowa nie pozwala wielu
                  polakom zrozumiec, ze flamandowie maja wlasny jezyk i jednoczesnie probuja
                  wyglaszac swoje teorie na temat wprowadzenia w calej belgii jezyka urzedowego
                  francuskiego, bo niderlandzki to twor jakis niepotrzebny - tak jakby zapomnieli
                  ze swojej wlasnej historii germanizacje i rusysfikacje ziem polskich....
                  • high_level Re: i znowu ciut o ignorancji belgow 30.03.05, 21:08
                    onlyania napisała:

                    > jasne kurna, duma narodowa...ta sama pewnie co wygania ludzi z siemiatycz i
                    > okolic do belgii ze szmata biegac po domach i sprzatac...ale przeciez to
                    > dumni polacy, nawet ze szmata....a druga czesc polakow ktorzy nie musza w
                    > belgii latac ze szmata bo sa wystarczajaco ustawieni ze maja tu inne sprawy
                    > na glowie z ta sama duma narodowa sie za nich wstydzi....niech wroca do
                    > kraju i niech sie wykarmia za ta DUME Narodowa plus 300 zl miesiecznie
                    renty....

                    Mylisz tu dwie rozne sprawy. Dume Polakow z wlasnej historii, np. z tych
                    wspominanych tutaj zrywow niepodleglosciowych. Walki "za wolnosc nasza i
                    wasza". Tak jestesmy wychowywani od pokolen. Wszyscy w Polsce znaja ksiazki
                    Sienkiewicza pisane "ku pokrzepieniu serc" w okresie zaborow. Przypominajace o
                    czasach swietnosci Rzeczypospolitej. Znaja tez "Pana Tadeusza" Mickiewicza,
                    spelniajacego podobna role. Dobrze znaja wlasna historie, przynajmniej w
                    porownaniu z wieloma narodami z panstw zachodnich.
                    Trudniej natomiast o dume z obecnej kondycji Polski. Tu wielu jest
                    sfrustrowanych i niezadowolonych. Powszechne narzekanie stalo sie niemal cecha
                    narodowa Polakow. Tak robia nawet ci, ktorzy nie maja do tego zadnych
                    specjalnych powodow. Powiedzialbym wiec, ze taki "przecietny" Polak bardziej
                    jest dumny z historii Polski niz z jej terazniejszosci. A przyszlosc tez raczej
                    widzi pesymistycznie.
                    A co do wyjazdow zarobkowych mieszkancow Siemiatycz do Brukseli, to juz zupelne
                    nieporozumienie. Ci ludzie pracuja tam - w wiekszosci - tylko dla pieniedzy. I
                    prawie wszyscy wracaja do Polski. A zarobione pieniadze inwestuja we wlasnym
                    kraju. Nie traca wiec tam wcale swojej polskosci czy poczucia dumy narodowej.
                    • onlyania "miales chamie zloty rog.." 31.03.05, 18:42
                      ...

                      a co do bialostotczan wyjezdzajacych tylko po pieniadze, zeby zarobic, to moze
                      tylko dodam ze ci inni bialostoczczanie ktorzy zeruja na swoich rodakach to tez
                      to robia tylko dla pieniedzy...no bo przeciez nie robia tego dla samej ideii,
                      co??? A jakos nie wiem dlaczego nie tylko w belgii ale tez i w stanach polacy
                      narzekaja na polakow z bialegostoku, zwlaszcza jezeli pracuja pod nadzorem, jak
                      to nazywaja "sku...syna z bialegostoku".....
                      i niech ci sie nie myli czasem pieniactwo z duma narodowa, bo to chyba dwie
                      rozne sprawy....
                      a co do zachowania polskosci, to jezeli nienauczenie sie zadnego z
                      funkcjonalnych tutaj jezykow po 10 latach nazywasz zachowaniem polskosci, to
                      bingo! strzal w dziesiatke.....
                      • high_level Re: "miales chamie zloty rog.." 01.04.05, 11:41
                        Myślę, że generalizujesz i posługujesz się pewnymi własnymi uprzedzeniami i
                        stereotypami. Zauważyłem już, że społeczność siemiatycka pracująca w Brukseli
                        jest przez większość uczestników tego forum traktowana z wyraźną wrogością, a
                        także zauważalną pogardą. Trudno mi dociekać przyczyn. Pewnie mają oni jednak
                        dużo lepszą opinię u samych Belgów, którzy korzystają z ich usług :-)

                        Co do nauki języków obcych, to też bywa różnie. W przypadku osób pracujących
                        dorywczo w Brukseli (a takich jest z Siemiatycz i okolic większość) trudno się
                        spodziewać, aby chcieli w to zainwestować swoje ciężko zarobione pieniądze. Oni
                        pobyt w Belgii traktują tylko jako chwilowy. Ci, którzy zostają tam na dłużej,
                        pewnie się języków uczą. Mam w Brukseli kolegę z liceum, który założył tam
                        nawet szkołę językową dla Polaków. Uczą tam nie tylko francuskiego, ale też
                        niderlandzkiego. A sam kolega został wybrany do Parlamentu Europejskiego.
                        Wyrażane przez was negatywne opinie o siemiatyczanach w Brukseli wydają mi się
                        mocno przesadzone. Na pewno zdarzają się tam różni ludzie, ale wyjeżdżają też
                        osoby dobrze wykształcone, po studiach i ze znajomością języków obcych.

                        Nie zrozumiałem Twojej uwagi o myleniu pieniactwa z dumą narodową. Czyżbyś
                        powstania narodowe uważała za przejaw polskiego pieniactwa???

                        Nie bardzo też przyjmuję Twój "argument", jakoby człowiek wykonujący proste
                        prace fizyczne nie mógł mieć poczucia dumy narodowej. Żadna praca nie hańbi :-)
                        • onlyania Re: "miales chamie zloty rog.." 01.04.05, 18:31
                          nie wydaje mi sie ze generalizuje, bo akurat stycznosc mialam z tymi polakami,
                          wiec mi nawet stereotypy nie sa potrzebne do tego zeby pewne rzeczy wiedziec.
                          Do tego ze ci co przyjezdzaja na chwile nie ucza sie jezykow, bo nie chca
                          inwestowac swoich ciezko zarobionych pieniedzy, to im faktycznie jest ciezko
                          zarobic te pieniadze jak sa skazani na obeznanych rodakow i zazwyczaj to oni
                          padaja ofiara "rodakow".
                          Co do wrogosci i do pogardy, to faktycznie ona wystepuje, ale jak sie doda
                          panujaca i wszechobecna zazdrosc jaka w tych szeregach wystepuje, to czasami
                          trudno sie zmusic do pozytywnego nastawienia.
                          Ci co zostaja na dluzej to "pewnie" sie ucza jezykow, a ty znasz kolege ktory
                          nawet szkole zalozyl, to znam dowcip roku polegajacy na tym jak osoba "znajaca"
                          jezyk mowiony smieje sie glupio ze po francusku "beaucoup" pisze sie tak jak
                          sie pisze - az zalosne ze po 10 latach nawet najprostszych slow nie potrafi
                          napisac ani przeczytac. I jeszcze kilka takich osob, ktore niestety wlasnie nie
                          planuja powrotu zeby "inwestowac" w kraju.
                          I jeszcze praca fizyczna. Jest roznica pomiedzy praca fizyczna a zapieprzaniem
                          po 15 godzin dziennie przez przynajmniej 5 dni w tygodniu, z oczami w ktorych
                          tylko znak euro sie swieci. Bo po pierwsze to jest zachlannosc, a po drugie to
                          juz nie jest praca tylko wyzysk. I to wlasnie najczesciej pod dyktanto ekonoma
                          polskiego ktory tylko powtarza ze jak nie bedzie "zapier..." to cie "wypier..."
                          z roboty. I fenomen Polaka polega na tym ze "zapier..", a zaden turek ani
                          murzyn by tego nie robil. I to najczesciej godzi wlasnie w tych ktorzy nie
                          znaja jezyka i sa skazani na rodakow.
                          I skoncz juz moze ten temat o dumie, bo to juz bardziej przypomina syndrom
                          matki polki....
                          • high_level Re: "miales chamie zloty rog.." 01.04.05, 23:18
                            onlyania napisała:

                            > I skoncz juz moze ten temat o dumie

                            A to niby dlaczego? Sama przeciez zaczelas swoja obecnosc na tym watku od
                            napastliwej wypowiedzi na ten temat, cytuje:

                            "jasne kurna, duma narodowa...ta sama pewnie co wygania ludzi z siemiatycz i
                            okolic do belgii ze szmata biegac po domach i sprzatac...ale przeciez to dumni
                            polacy, nawet ze szmata....a druga czesc polakow ktorzy nie musza w belgii
                            latac ze szmata bo sa wystarczajaco ustawieni ze maja tu inne sprawy na glowie
                            z ta sama duma narodowa sie za nich wstydzi....niech wroca do kraju i niech sie
                            wykarmia za ta DUME Narodowa plus 300 zl miesiecznie renty...."

                            Coz, musze przyznac, ze mam wiecej szacunku dla ludzi, ktorzy do Belgii
                            wyjezdzaja tylko ze wzgledow finansowych, z powodu braku mozliwosci znalezienia
                            pracy w Polsce. Oni haruja tam nie tylko z "zachlannosci" i nie tylko dla
                            siebie. Pracuja dla rodziny, a posrednio wzbogacaja takze Polske. W
                            przeciwienstwie moze do takich jak Ty, majacych ich w pogardzie. W waszym
                            przypadku - mam tu na mysli osoby wyksztalcone, ktore swiadomie zdecydowaly sie
                            na emigracje, a czesto tez na asymilacje (taka wspolczesna forma dawnej
                            rusyfikacji czy germanizacji, o tyle gorsza, ze dobrowolna) - uwazam, ze w
                            wiekszym stopniu decydowal zwykly egoizm, poszukiwanie mozliwosci "lepszego",
                            wygodniejszego ustawienia sie w zyciu. Mozna powiedziec, ze to raczej
                            wy "sprzedaliscie sie" za garsc srebrnikow, ze zwyklej zachlannosci. Bo skoro
                            jestescie tak wyksztalceni, znacie jezyki itd. to przeciez powinniscie tez
                            sobie doskonale dac rade w Polsce. A pracujecie teraz na chwale i bogactwo
                            waszej nowej, przybranej ojczyzny. Nie wmowisz mi, ze to postawa bardziej
                            patriotyczna niz tych prostych ludzi z Siemiatycz i okolic, ktorych do pracy w
                            Belgii wygania wylacznie bieda i brak mozliwosci zarobku w Polsce. O ktorych
                            pozwalacie sobie wypowiadac sie tak lekcewazaco...
                            • piemeltje Re: "miales chamie zloty rog.." 02.04.05, 10:47
                              high_level, Ty tez padasz ofiara stereotypu. Piszesz, ze Siemiatyczanie jada do
                              Brukseli dla pieniedzy, tam ciezko pracuja, a potem wracaja i inwestuja
                              zarobione pieniadze w Umilowanej Ojczyznie, a zakladasz, ze WSZYSCY
                              Siemiatyczanie tak robia. Otoz wcale nie. Wsrod Polakow w Belgii sa tez pijacy,
                              oszusci, zlodzieje. Przyjezdzaja tu nie tylko zapobiegliwi ojcowie (i matki)
                              rodzin, aby uczciwa, ciezka praca poprawic swoj byt, ale tez niebieskie ptaki,
                              dla ktorych siemiatycki rynek z przyleglosciami stal sie za ciasny. Polacy w
                              Belgii czasem nie wytrzymuja zycia na obczyznie i chleja na potege tak samo jak
                              chlaliby u siebie. Kradna i oszukuja. Robotnicy z Polski to nie tylko cenieni
                              fachowcy, zdarzaja sie partacze i oszusci. Przyjedz do mnie, to Ci to na
                              przykladach udowodnie, bo spotkalem i jednych, i drugich.

                              I nie ci uczciwi spotkaja sie z moja niechecia, ale wlasnie ci drudzy.
                            • onlyania Re: "miales chamie zloty rog.." 02.04.05, 10:54
                              sprecyzuj moze bardziej: duma z biedy czy bieda z dumy powoduje wyjazdy tych
                              osob do belgii???
                              sam sie gubisz w zeznaniach bo najpierw piszesz ze kolega szkole zalozyl, i
                              wyjezdzaja z siemiatycz rowniez wyksztalceni i znajacy jezyki ludzie, a potem
                              sam ich obrazasz ze to oni wyjezdzaja zeby sie sprzedawac, bo jak sam napisales
                              oni powinni z powodzeniem poradzic sobie w polsce.
                              Co do uczciwej pracy, to zapytaj sie belgow dlaczego w takim razie deportuja
                              Polakow jak zlapia na tej "uczciwej" pracy????
                              Co do rusyfikacji i germanizacji jak nazwales asymilacje w belgii Polakow, to
                              zwykla przyzwoitosc nakazuje respektowac reke ktora cie karmi, no chyba ze
                              bedziesz zaraz drazyl ze ignorancja w stosunku do kraju do ktorego sie
                              przyjechalo jest objawem polskosci.
                              Siemiatycze i bialystok stanowi cos w okolicach 60 procent osob ktorzy
                              wyjezdzaja do belgii, stad wyrazne czesto wyroznianie tej grupy, bo zwyczajnie
                              masz 60 % pewnosci ze napotkany robotnik na ulicy brukseli pochodzi z tamtych
                              rejonow. Pewnie gdyby nikt nie zwracal na to uwagi, to widzac twoje
                              zaangazowanie sam bys to wyciagnal na wierzch, ze jak Polacy nie smia zauwazyc
                              ze az tylu polakow pochodzi z tamtego rejonu.
                              Wybacz, pieprzszysz glupoty i narzucasz innym takie myslenie jakie ci sie
                              podoba, zeby chyba tylko rozpaczac nad toba, jaki twoj rejon biedny i
                              pokrzywdzony przez innych polakow w belgii.
                              Powiem jedno: jak nie wiesz i nie rozumiesz to daj sobie spokoj z wywodami, bo
                              sa zalosne i glupie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka