sociopata
04.06.05, 02:36
Pod wplywem ostatnich zapytan internetowych wracac-nie- wracac, postanowilem
sprobowac sam. Wiele osob wracalo podobno wiele razy wiec dlaczego ja nie mam
sprobowac choc raz? W koncu jak same(i) wiecie zycie na Zlotym Zachodzie nie
jest tym czym byc sie wydawalo. Rozmowa z szefem byla krotka: z powodow
rodzinnych zmyszony jestem przerwac prace. Tydzien pozniej, rachunki
poplacone, mieszkanie wypowiedziane ren- lwasnie sie konczyla umowa), szmal
na konto, szmal do kieszeni, kilka kart kredytowych (powiadomilem ze jade na
dluzej zeby sie nie dziwili jak zaczna przychodzic billings z roznych
egzotycznych krajow).
Pomysl na zycie: wlasciwie dwa: Konsultacje techniczne pomiedzy wschodem a
zachodem, glownie Polska-USA.
Okazuje sie ze pomimo miedzynarodowych firm w Polsce to jednak urzednik jest
zawsze urzednikiem i ma RED TAPE. Ja jej nie mam.
Ot, taki, know-how trader. Poki co osiedlilem sie we Wroclawie, miescie ktore
znam i mam sporo kontaktow. Wynajalem mieszkanie, mam dostep do internetu,
komorka, fura i nawet sie znalazla skora czyli mam wszystkie atrybuty
biznesmena.
Zdobylem adresy (telefony) lokalnych zakladow i zaczalem analizowac ktory z
nich moglby cos potrzebowac. Poniewaz znam rynek amerykanski wiec teraz
zajalem sie okrelsaniem potrzeb na rynku lokalnym. Duzo jezdze i w ogole
jestem w drodze. Moj dzien pracy to ok 16 godzin na dobe, odpowiadanie na
telefony, emaile. Zadziwiajace ale mam wielu zainteresowanych i moim
problemem jest okreslenie legalnosci ew. sprowadzanych towarow. W koncu nie
che wyladowac win a US slammer bo nie wiedzialem ze hartowane rurki to tak
naprawde cos zup[elnie innego wg US State Department paper z roku 1982.
Ale jestem wsrod swoich i nie spotkalem sie z zadnymi problemami o jakich
ludzie pisza. Widze ze problemy maja ci ktorzy nie maja pojecia o prowadzenia
interesu w ogole. Numbers? I turned a small profit po pierwszych dwoch
tygodniach. To byl moj blad gdyz nie przypuszczalem ze moja informacja jest
duzo wiecej warta ale obrocilem to na dobre mowiac ze nastenym razem bedzie
musialo kosztowac wiecej.
Porobilem mase kontaktow i word of mouth jest dla mnie najlepsza reklama,
jezeli nie jedyna. Pisze nie po to zeby sie chwalic ale zeby wam doniesc ze z
wariackiej decyzji wyjazdu jestem jednak, ku mojemu zaskoczeniu, zadowolony.
Zobaczymy jak to bedzie dalej.