neutralnie2009
24.06.10, 06:01
Kolorowa gazetka ZABRZAŃSKIE FAKTY dostarczana Zabrzanom do domów
okazuje się być zwykłą gadzinówką.
To nie jest rzetelna ocena rzeczywistości a wręcz nieuczciwa
interpretacja faktów na potrzeby kampanijne.
Wydanie z 14 czerwca poświęcone przez autorów powodzi w Makoszowach
jest ordynarną socjotechniką, czyli perfidnym naginaniem
interpretacji na swoją stronę.
Nie godzi się aby autentyczny dramat 20 rodzin był wykorzystywany we
właśnie rozpoczynającej się samorządowej walce wyborczej, a tym
bardziej nie godzi się aby tą tragedię ludzi zawłaszczał jeden
kandydat.
Manipulacja tekstem i obrazem jest aż nadto czytelna: JA będę tą
DOBRĄ władzą więc popatrzcie - jestem brudny i zmęczony akcją
ratowniczą, a ONA, ta NIEDOBRA władza jest uśmiechnięta i świeża!
(a powinna być też brudna i w szacie pokutnej i z głową posypaną
popiołem...)
JA mówię, że kiedy w 1997 roku byłem wiceprezydentem Zabrza, wały z
naszej strony były wyższe od tych przyszowickich, teraz jest
odwrotnie. Wtedy, podczas powodzi straty były niewielkie, teraz
dwadzieścia rodzin straciło dobytek...
Tyle kampanijna gadzinówka.
A społeczny komentarz do niej jest taki:
tak panie pośle, teraz 20 rodzin straciło dobytek, ślepy żywioł nie
wybierał, a w 1997 roku 1818 rodzin straciło w jednej chwili, za
jednym podpisem prawa do swych mieszkań... to też był ślepy żywioł,
czy może naganna krótkowzroczność władzy?