Dodaj do ulubionych

Bida poniżej poziomu nędzy

IP: *.bnet.pl / 10.10.25.* 23.01.03, 21:09
NUMER 03/2003




Bida poniżej poziomu nędzy

Przeczytajcie, czy jeszcze żyjecie, czy już zdechliście z głodu.

Pod koniec zeszłego roku GUS opublikował porażające dane dotyczące sytuacji
materialnej ludności w roku 2001. Tak zwane wolne media, na co dzień
zatroskane losem większości rodaków, nawet nie zauważyły tych informacji.
Pewnie dlatego, że postawiło to pod znakiem zapytania sukces tzw.
transformacji ustrojowej.

Z danych GUS wynika, że spuścizna rządów Buzka to ponad 22 miliony osób (57
proc.) żyjących poniżej przyjętej przez GUS granicy sfery niedostatku. Jeśli
w czteroosobowej rodzinie dochód na jedną osobę jest niższy niż 401 zł, to
znajduje się ona poniżej tej granicy.

Z owych 22 milionów nieudaczników 5,8 miliona ludzi (15 proc.) miało prawo
ubiegać się o pomoc socjalną, czyli żyło poniżej ustawowej granicy ubóstwa.

Z kolei wśród tych 5,8 miliona jest jeszcze podgrupa szczególna – 3,7 miliona
osobników (9,5 proc.) żyjących poniżej granicy skrajnego ubóstwa! Uprawiany
przez nich tryb życia prowadzi, zdaniem uczonych, do biologicznego
wyniszczenia!

To piękne, że delikatni intelektualiści wzruszają się losem głodujących
Afgańczyków, że martwi ich stan demokracji w Chinach i Irakijczycy jęczący
pod butem Saddama. Nie chcą jednak dostrzec, że nad Wisłą mamy całkiem niezły
Auschwitz!

Najgorzej w Polsce mają wiochmeni. 71,2 proc. rodzin wiejskich żyło poniżej
granicy minimum socjalnego, z czego 23 proc. poniżej ustawowej granicy
ubóstwa, w tym 12,6 proc. wpierdalało korzonki, czyli żyło poniżej minimum
egzystencji. Aby obejrzeć to ludzkie bydło, należy odwiedzić tereny
województw warmińsko-mazurskiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i
lubelskiego. Ostatnie wybory parlamentarne i samorządowe udowodniły, że te
tereny stają się bastionami Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin.

Nie trzeba być wytrawnym badaczem, aby dostrzec, że w tej nędzy największa
bieda dotyka rodziny wielodzietne. Wśród dzieci do 14 lat co ósme żyło
poniżej przyjętej w Polsce granicy egzystencji.

Choć prezydent Aleksander Kwaśniewski nieustannie wygłasza kazania o
pożytkach wynikających z wykształcenia, a słowo "edukacja" regularnie pojawia
się na plakatach wyborczych SLD – praktyka jest odwrotna. Wydajemy na ten cel
4 proc. PKB, co w europejskich rankingach oznacza, że Polska wyprzedza tylko
Grecję, Albanię i Rumunię!

Ale nawet wykształcona gówniażeria ma przewalone, bo nie ma dla niej pracy.
Stanowi największą grupę wiekową wśród – oficjalnie – ponad 3 milionów
bezrobotnych. Bezrobocie w Polsce ma już charakter w większości dziedziczny.
Należy zatem liczyć na biologię i wymieranie ludzkiego bydła żyjącego poniżej
granicy skrajnego ubóstwa.

Ten raj na ziemi to efekt polityki gospodarczej prowadzonej w Polsce w latach
1997–2001 przez ekipę AWS–UW, a właściwie przez obecnego prezesa NBP
wspieranego przez Radę Polityki Pieniężnej. Skutki tej polityki długo jeszcze
będą się nam odbijać czkawką. Nie mam złudzeń, że w roku 2003 Główny Urząd
Statystyczny przedstawi wyniki badań dotyczących sytuacji materialnej
ludności w roku 2002 – jeszcze gorsze niż omawiane dziś.

W opublikowanej w 2001 r. pracy "Diag-noza społeczna 2000" pod redakcją prof.
Janusza Czapińskiego można znaleźć informację, że 7,7 proc. Polaków uważało
zapoczątkowany w 1989 r. proces transformacji za korzystny dla siebie. 47,3
proc. było przeciwnego zdania, a 45 proc. miało "transformejszyn" w dupie,
czyli zdeklaro-wało obojętność. Ergo: na przemianach ustrojowych zdecydowanie
dobrze wyszło jedynie 7,7 proc. obywateli naszego kraju. To coraz bardziej
zamknięty krąg ludzi otoczonych przez schlebiające im media, z własnymi
politykami z Platformy Obywatelskiej i wpływami w strukturach władzy.

Politycy SLD powinni dawno wyciągnąć z tego wnioski i robić wszystko, aby
odwrócić te proporcje. Aby 47,3 proc. Polaków uznało się za beneficjentów
transformacji, a 7,7 – za skrzywdzonych. Ponieważ rządząca koalicja nie
doprowadziła w 2002 r. do zmiany tej polityki, nie liczyłabym dziś na zbawcze
skutki ożywienia gospodarczego. Jeśli na skutek powszechnej biedy popyt
został dramatycznie stłumiony – to gdzie są źródła wzrostu? Jeżeli nic
strasznego na świecie się nie wydarzy, to w najbliższych miesiącach będziemy
bili kolejne rekordy niskiej inflacji, bo ludzie już zwyczajnie nie mają
forsy.

W ostatnich tygodniach minionego roku byliśmy po raz kolejny świadkami
nachalnego promowania przez lobby najbogatszych, z Polską Radą Biznesu na
czele, idei podatku liniowego. Pomijam fakt, że ogromna większość podatników
(dokładnie 95 proc.) na skutek mizernych dochodów nie może przekroczyć
najniższej stawki podatkowej. Groźne jest to, że ci sami ludzie, których
zasług w gnojeniu polskiej gospodarki nie sposób przecenić, ostro lobbują na
rzecz swoich oderwanych od realiów koncepcji. Efekty są łatwe do
przewidzenia – bogaci staną się jeszcze bogatsi, a biedniejsi jeszcze
bardziej biedni.

Mimo zmasowanej negatywnej kampanii medialnej przeciw Samoobronie i Lidze
Polskich Rodzin, nie udało się zmniejszyć znacząco poparcia społecznego dla
tych ugrupowań. Pogarszanie się warunków życia większości obywateli to
najlepsza kampania wyborcza, jaką mogą sobie wyobrazić panowie Lepper i
Giertych.

Autor : Anna Fisher

Obserwuj wątek
    • Gość: modus2 Re: Bida poniżej poziomu nędzy IP: *.wanadoo.be 23.01.03, 21:33
      To ja tez w tym samym stylu....

      Do dna
      Jeśli ktoś ci mówi, że będzie lepiej, to wyślij go na drzewo.
      Do wyborów samorządowych notowania SLD na ogół rosły. Ludzie zaczęli wierzyć,
      że wraz z powrotem Kołodki pojawi się oczekiwane ożywienie gospodarcze, a
      bezrobocie zacznie spadać. I faktycznie – każdy kolejny miesiąc przynosi dobre
      wieści. A to poprawił się bilans handlowy, a to wzrósł eksport, a to wbrew
      oczekiwaniom analityków budżet trzymany żelazną ręką ministra się nie rozsypał,
      choć "niezależni" ekonomiści straszyli Argentyną. To uratowało SLD przed
      totalną klęską w wyborach samorządowych. Badania powyborcze pokazują spadek
      notowań lewicy. Różne objawy poprawy w gospodarce, o których się donosi, nie
      mają mocnego fundamentu.
      Głównym czynnikiem tworzenia Produktu Krajowego Brutto nadal są w Polsce usługi
      rynkowe, które tworzą 54 proc. ogólnej wartości dodanej. Jest to co prawda
      sytuacja typowa dla krajów wysoko rozwiniętych, ale tam związana jest z
      nowoczesnością sfery wytwórczej. Tymczasem produkcja w Polsce znajduje się w
      stanie stagnacji. W I półroczu 2002 r. wartość dodana usług rynkowych wzrosła o
      3,7 proc. przy równoczesnym wzroście produkcji sprzedanej zaledwie o 0,8 proc.
      od stycznia do października, a w budownictwie – przy spadku aż o 9,6 proc. Na
      czym rząd opiera nadzieje na ożywienie gospodarcze?
      Od 1999 r. spadają nakłady inwestycyjne. W zeszłym roku były one mniejsze o 8,5
      proc. w porównaniu do roku 2000. Stan ten w I półroczu 2002 r. pogorszył się o
      kolejne 16 proc.! Paradoksalnie, do najgłębszych spadków w dziedzinie
      inwestycji dochodzi w przedsiębiorstwach z udziałem kapitału zagranicznego.
      Korzystając z wysokich realnych stóp procentowych tzw. zachodni inwestorzy
      spekulują, a nie inwestują.
      Straty wykazuje 42,6 proc. podmiotów gospodarczych, a średnia rentowność tych,
      które jeszcze w ogóle mają zyski, oscyluje wokół 0,5 proc. Około 80 proc.
      wszystkich przedsiębiorstw utraciło płynność finansową i nie jest w stanie
      bieżąco regulować własnych zobowiązań. Skutkiem tego są rozległe zatory
      płatnicze występujące w gospodarce. Takie są konsekwencje polityki pieniężnej
      Narodowego Banku Polskiego: utrzymywania nad-wartościowego kursu złotego wobec
      obcych walut i wysokich realnych stóp procentowych.
      Dane GUS wskazują, że w 2001 r. około 57 proc. społeczeństwa, tj. 22 mln osób,
      żyło poniżej minimum socjalnego. W tym roku na skutek wzrostu bezrobocia
      wskaźnik ten przekroczy zapewne 60 proc., a na wsi może dojść nawet do 70. We
      wrześniu tego roku Instytut Badania Opinii i Rynku Pentor przeprowadził
      badania, z których wynika, że ogromna część ludności nie ma regularnych
      dochodów, a prawie co piąta osoba pozostaje na utrzymaniu innych. Jeśli zna się
      te dane, to doprawdy bez trudu można wyjaśnić 75-procentowy wzrost poparcia dla
      Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin w ciągu roku.
      Wydaje się, że rząd sięgnął już po wszystkie będące w jego dyspozycji
      instrumenty, które mogłyby przyczynić się do poprawy sytuacji gospodarczej. Co
      gorsza, wykazuje daleko idącą bezradność w rozwiązywaniu bieżących problemów.
      Jeśli bez większego trudu dochodzi do zawiązania koalicji SLD z Samoobroną na
      szczeblach wojewódzkich, to co stoi na przeszkodzie w zawarciu porozumienia na
      szczeblu parlamentarnym? W jednej tylko sprawie – nowelizacji ustawy o
      Narodowym Banku Polskim i usunięcia Leszka Balcerowicza.
      Dlaczego tylko rząd i premier Miller mają płacić polityczną cenę zapaści
      gospodarczej, w którą w znaczącym stopniu wepchnęła Polskę polityka obecnego
      prezesa banku centralnego?
      Liderzy SLD powinni uważnie przeanalizować przyczyny porażki Unii Wolności,
      partii, która miała znaczny udział w rządach w ciągu ostatnich 12 lat.
      Wystarczyło, że unici uczynili swym liderem Balcerowicza, a od razu odeszli na
      polityczny margines.
      Wśród polityków występują trzy stopnie głupoty:
      a. zwyczajnie głupi
      b. bardzo głupi
      c. tacy, którzy nie rozumieją własnych interesów.
      Narastające porozumienie Miller–Balcerowicz zaliczam do "c".
      Autor : Anna Fisher

      Po 12 latach kapitalizm w Polsce przyniósł następujące efekty: • Około 200
      tysięcy bezdomnych; • W 2001 r. 57 proc. Polaków żyło poniżej minimum
      socjalnego (w marcu 2002 r. minimum wynosiło 602 zł na osobę w trzyosobowej
      rodzinie);• Aż 15 proc., tj. ok. 5700 tys. Polek i Polaków, wegetowało w 2001
      r. poniżej granicy ubóstwa (w 1997 r. – 13,3 proc.), czyli spełniało warunki
      upoważniające do występowania o pomoc społeczną;• Spośród ponad 3 milionów
      bezrobotnych aż 80 proc. nie pobiera zasiłków; najwyższy zasiłek dla
      bezrobotnego to 507 zł netto;• Zasiłek z pomocy społecznej może wynieść do 418
      zł miesięcznie, ale najczęściej wynosi ok. 40 zł;• 532,91 zł wynosi najniższa
      emerytura i renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy;• Płacę minimalną
      otrzymuje w Polsce – wedle GUS – ok. 170 tysięcy osób w firmach zatrudniających
      ponad 10 pracowników. Drugie tyle w firmach mniejszych. Od 1 stycznia 2003 r.
      płaca minimalna wzrośnie do 588 zł netto. W Unii Europejskiej najniższą płacę
      minimalną ma Portugalia – ok. 406 euro miesięcznie (tj. ok. 1624 zł).
      • Gość: modus2 Re: Bida poniżej poziomu nędzy IP: *.wanadoo.be 23.01.03, 21:48
        I znalazlem jeszcze to:

        "W naszym kraju, od wiek wieków, nie odpowiada się za głupotę, nawet gdy
        sprowadza ona na kraj największe nieszczęścia (np. rozbiory). Plejada różnej
        maści durniów, których mieliśmy okazję przez choćby trzynaście ostatnich lat
        oglądać, przyprawia o zawrót głowy i torsje. Wielu matołów pracowało usilnie,
        żebyśmy mogli osiągnąć taki efekt gospodarczy. To oni, te rzesze tumanów,
        swoimi decyzjami umożliwili różnym cwaniaczkom i sprytnym złodziejom
        rozgrabienie w majestacie prawa majątku narodowego. Nie kto inny, jak tylko
        sprzedajne kanalie spowodowały rosnące w postępie geometrycznym bezrobocie. To
        dzięki nim, zamiast od trzynastu lat budować zasobną i dostatnią Ojczyznę,
        biliśmy pianę o dziecku rozpoczętym, napoczętym i zaczętym, o lustracji,
        dekomunizacji, wybiórczej pamięci narodowej i konkordacie robiącym z Rydzyków
        święte krowy. To idioci na stołkach sprawili, że zamiast podbijać rynki
        wschodnie, jesteśmy tam praktycznie nieobecni. To nie kto inny, tylko nasze
        rodzime matoły oddały w obce ręce wszystko, co się do oddania nadawało, a teraz
        jeżdżą po Europie i błagają, aby przyjęto nas do UE na mniej haniebnych
        warunkach!
        Nie ma potrzeby, a tym bardziej miejsca, żeby tych wszystkich idiotów wymieniać
        z imienia i nazwiska. Są powszechnie znani. Siedzą po lewej, na środku i po
        prawej stronie sceny politycznej. Tu akurat nie ma znaczenia opcja polityczna.
        Jedno, co tych tumanów ze sobą łączy, to BEZKARNOŚĆ"

        SOBCZAK i SZPAK
        • Gość: sarin sięgając dna IP: *.pik / *.sobieskiego.trzepak.pl 23.01.03, 23:40
          "Sięgając dna"

          Pytanie czy nasze sieganie dna będzie miało koniec?
          Czy dno jest w zasięgu ręki-jeśłi jest to może mamy szanse się od niego odbić
          jeśli nie to lepiej sobie nawet nie wobrażać skutków.

          Co do mediów nie od dziś wiadomo że jest to jedynie instrument.
          Co do naszych polityków to chyba już wszystko zostało nich powiedziane-no poza
          jednym-skąd się oni biorą- jedną z dróg politychnych jest wybicie sie na
          szczeblu "miejskim" tyle że niech żałuje (albo sie cieszy) ten kto nie był na
          ostatniej sesji RM Zabrza-przecierz tam mozna było nakręcić całkiem niezłą
          tragikomedie -zacząwszy od nazwy ulicy skończywszy na braku umiejetnośći
          czytania ze zrozumieniem - nasi radni są mistrzami mimiki -ich miny zdziwienia
          zakłopotania-braku wiedzy są na tak wysokim poziomie że nie jeden aktor by
          pozazdrościł -no wiedz jeżeli tacy ludzie dostaja sie do rady i robią "kariery
          polityczne a nastepnie skaczą po szczeblach drabiny coraz wyrzej i dichodzą na
          góre to jak tu się dziwić że i na wyrzynaxch jest tragicznie?

          oczywiście są wyjądki ale niestety jest ich za mało -te wyjadki jedynie
          potwierdzaja regółe!

          najdziwniejsze jestto-że wciąż Ci sami trafiaja na " stołki" ich poparcie
          prawieże nie maleje-nie wiem czy jest to spowodowane tym że ludzie sie
          przyzwyczajają? czy też że nie potrafią zmieniać nawyków-a jeśli już zmienia to
          i tak niezbyt fortunnie-druga dziwna żeczą jest to że osoby które naprawde
          mogłu by coś wnieść -pozytywnego albo czymaja sie zdala albo są skutecznie
          blokowani

          na razie nie pozostaje nic nnego jak czekać i obserwować --co nie oznacza że
          trzeba być biernym
    • Gość: Realista. Re: Bida poniżej poziomu nędzy IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 23.01.03, 23:36
      Jeżeli chodzi o media, to nie wiem czy zauwazyliście, doprowadziły naród do
      granic przepaści głupoty po czym przeskoczły szybko tę przepaśc i z drugiej
      strony krzyczą o zaistniałym zagrożeniu upadku umysłowym naszego narodu.
      Przeszło 10 lat debilizmu programowegi, brukowych sensacji wycisnęło piętno na
      ludziach. W tej chwili wytworzyła się sekta najwyższej prawdy medialnej i
      sięgając dna goni za najgłupszą sensacją.
      Tacy wprowadzający nas do UE plus zidiociałe media i jak tu mówić o sukcesie.
      Ciekawe czy orkiestra będzie grała do końca, bo zabawiają się super.
      Im gorzej tym lepiej.

      Założę wątek: tematy dla wsiowych burków medialnych, kto idzie to gryzą i
      szczekają.
    • Gość: Realista. Re: Bida poniżej poziomu nędzy IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 23.01.03, 23:51
      I jeszcze o bezrobociu, gdzie ostatnio słyszeliście w mediach o bezrobociu.
      W Polsce nie ma bezrobocia, bo gdyby było to trudno przecież o tym nie mówić na
      codzień. Nie ma biedy, bo gdyby była to by się codziennie mówiło, dyskutowało
      jak rozwiązać ten palący problem. A kto słyszał temat bezrobocie czy biedy w
      dzienniku czy w wiadomościach. Są inne przecież ważniejsze sprawy niż paru
      bezrobotnych czy głodnych. Panowie siejecie defektyzm, oglądajcie dzienniki,
      fakty - słuchajcie wiadomości i to powinno Wam wystarczyć do pierwszego.
      Prawda.

      Powiem Wam lepszy numer: spróbujcie znaleźć w internecie cokolwiek o rankingach
      bezrobociach w poszczególnych gminach czy w ogóle o naszej gospodarce.
      Dajcie znać jak znajdziecie. Szukałem i nie znalazłem, nawet tego co było
      kiedyś publikowane.
      • student83 Re: Bida poniżej poziomu nędzy 24.01.03, 14:10
        GUS ogłosił, że w styczniu kolejny raz wzrosło bezrobocie. Tydzień temu Premier
        Leszek Miller w wywiadzie telewizyjnym powiedział, że zatrzymanie bezrobocia to
        jeden z większych sukcesów jego rządu i jego polityki gospodarczej.
        Konfrontując wypowiedź premiera z danymi GUSu należy uznać, że rząd nie ma
        pomysłu na politykę gospodarczą i problem bezrobocia jednocześnie, a wahnięcia
        wskaźników w grudniu były "wielce przypadkowym sukcesem rządu".

        wiadomożś z portalu miastozabrze

        • byk5 Re: Bida poniżej poziomu nędzy 24.01.03, 14:44
          Nikolski chce dać pracę 5 tyś. absolwentów!
          Fajny polityczny spam,ale jak samorzady znajdą kasę to może do czerwca kilka
          osób w Zabrzu będzie miało robotę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka