Dodaj do ulubionych

PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe

18.10.08, 14:10
Witam, ja bym chciała porozmawiać o schronisku.
Gdy przyjeżdzamy do schroniska z klasą, by dać im koce, jedzenie, płyny do
mycia, obsługa jest prze miła! Normalnie szok. Mówią że, jakiś pan oodał psa
OBOK schroniska, a mógłby przyjsc to by spokojnie go przyjeli... a co ja mam
powiedzieć? znalazłam kotka, szukałam mu rodziny nowej, nikt nie chciał to z
wielkim bólem serca oddałam go do schroniska. Pani Dyrektor zaczęła mówić że
kłamiemy, że jak to mozliwe żeby kot się przybłąkał do człowieka, kot to nie
pies, że jest w dobrym stanie że kłamiemy, jak wszyscy ludzie. W dobrym stanie
jest bo go wykąpałam nakarmiłam, był u mnie w domu przez3 dni. Podczas
telefonicznej rozmowy z moją matką, pani dyrektor rozłączyła się gdy moja mama
mówiła... miłe nie? Dla mnie to biedne schronisko, które chce pomagać
wszystkim zwierzętom, i czekają na pomoc ludzi to jedna wielka ŚCIEMA! czekam
na wasze opinie. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Genia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe-Potwierdzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 15:14
      Znalazlem kiedy psa w okolicach lasu, zabralem go do domu i rano
      zawiozlem do schroniska. Po wejsciu i po przedstawieniu calej
      sytuacji zostalem potraktowany jak najwiekszy oszust z wszystkich
      oszustow. Po dluzszej rozmowie przyjeli z laska tego psiaka ale
      powiedzialem sobie ze ostatni raz tam bylem. Chcialem pomoc
      zwierzeciu a zostalem potraktowany jak zwierze. Obsluga ordynarna!!!
      Pani Mikusz-Oslislo milo top tak traktowac ludzi??? WSTYD!!! To
      obsluga powinna zostac wysterylizowana i zamknieta w
      kojcach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bedziecie mogli
      sie przykryc tymi kocami od dzieci. :-(
      • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe-Potwierdzam IP: *.stk.vectranet.pl 18.10.08, 15:25
        DOKŁADNIE! TAK SAMO BYŁO ZE MNĄ!
        A co do pani Oslislo to nasza znajoma, my się już zajmiemy tą sprawą :)
        • Gość: anai ta kobieta ma niestety notorycznie do czynienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 21:00
          przewaznie z ludzmi ktorzy bardzo kiepsko traktuja zwierzeta. Stad
          takie skrzywienie zawodowe.
      • Gość: lewek Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe-Potwierdzam IP: *.zabrze.net.pl 19.10.08, 14:21
        A ta Pani tak slodko przemawia i apeluje w mediach,ze trudno az w to
        uwierzyc.Koneksje rowniez bardzo pozytywne.Czy mozna sie az tak
        podszywac?
      • Gość: Adam Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe-Potwierdzam IP: *.dynamic.inetia.pl 05.10.23, 15:10
        U mine mieszka dziewczyna co ma pelno kotow lkiedy jej nie ma kory miaucza.w oknach ma reczniki zeby nikt nic nie widzial koty na pelno nie sa steryzowanie jak otwiera.dzwi.to.smierdzi.schronisko w zabrzu.nic z tum nie robi.
    • Gość: misia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.08, 15:25
      Niestety ale tak jest .Nie tyle Pani Mikosz bo ona jest ok ale Pani
      Aniela ..o to jest dopiero niemiła osobka .Fakt zę w schronisku jest
      3 razy tyle psów co powinno ale to nie wina tych co chcą pomóc
      zwierzętom .I lepiej faktycznie pozostawić zwierzaka na pastwę losu
      niż sie narażać na wizytę w schronisku.
    • Gość: lubię zwierzęta Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.centrum.gliwice.pl 19.10.08, 18:42
      a czego się spodziewałaś? że ci na kolanach będą dziękować? kwiaty w podzięce
      dostaniesz? zdjęcie do gazety? nie mówię.. to się bardzo chwali, że nie
      przeszłaś obojętnie obok zwierzaka w potrzebie, ale niepotrzebnie tak się
      żalisz. Ty wiesz, co ludzie potrafią zrobić zwierzętom? W jakim stanie trafiają
      do schronisk? I dziwisz się, że cię potraktują podejrzliwie, jak się tak
      pracownicy schroniska napatrzą. Pewnie też by, po jakimś czasie wrogo na ludzi
      patrzyła.
      • Gość: . Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.zabrze.net.pl 19.10.08, 21:07
        a po co oni tam sa w tym schronisku?????
        • Gość: hungry Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.centrum.gliwice.pl 20.10.08, 07:57
          żeby się zwierzętami opiekować
    • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 20.10.08, 12:25
      kyia, dziewczyno zanim cokolwiek napiszesz zastanów się. A może
      najpierw napisz swoją wersję, którą przedstawiłaś w schronisku?
      Podobno kotek przybłąkał się do Ciebie przy domkach jednorodzinnych
      na ul. Szczęść Boże w Zabrzu, tylko gdzie tam są domki? Wydawało mi
      się, że Zabrze znam dość dobrze, a tu taka niespodzianka. Nie
      sądzisz, że jedno kłamstwo ciągnie za sobą drugie? Skoro już sama
      plątałaś się w "zeznaniach" to dlaczego pracownicy schroniska mieli
      uwierzyć w Twoją dalszą opowieść? Zresztą Twój własny brat coś
      wspomniał, że sam do końca nie wierzy Twoim słową dotyczącym
      znalezionie tego kociaka. Mi samej trudno sobie wyobrazić, że na
      wolnej przestrzeni kot z własnej, nieprzymuszonej woli szedł za
      Tobą. Myślę jednak, że to mało istotne w tym momencie, przejdę do
      sedna.
      Jesli uważasz, że praca personelu schroniska jest taka zła, straszna
      i w ogóle beznadziejna to zapraszam Cię do schroniska, popracuj tam
      jako wolontariuszka - tak jak ja przez 7 lat, spędzaj tam całe dni,
      poświęcaj się całym sercem (skoro taki z Ciebie dobry człowiek).
      Zrozum, że my (pracownicy schroniska) robimy dla tych zwierząt
      wszystko, oddajemy im swój czas, ogrom pracy i miłość. Nikt inny
      tylko właśnie my każdego dnia patrzymy na ten wielki dramat i
      cierpienie, to my karmimy "na siłę" koty, które nie podejmują
      jedzenia, to my wynosimy umierające na panleukopenię koty i chorę na
      parwowirozę czy nosówkę psy, które trafią do schroniska własnie
      przez takich ludzi jak Ty, no i oczywiście jeszcze gorszych niż Ty,
      bo oddających i porzucających swoje zwierzęta. One umierają na
      naszych oczach, na naszych oczach tęsknią za domem i błagają o
      kontakt z człowiekiem... To my płaczemy kiedy nasi mali przyjaciele
      odchodzą za Tęczowy Most, kiedy chorują, a Ci którzy je oddali nawet
      nie pamiętają, nawet nie zadzwonią spytać. To my oswajamy psy
      skrzywdzone przez ludzi, które nie znają czegoś takiego jak dobry
      dotyk człowieka, które myślą, że człowiek potrafi tylko zadawać bół,
      my im dajemy czansę na dom. To my płaczemy ze szczęścia kiedy nasi
      podopieczni znajdują domy, to my siedzimy przed komputerem całymi
      nocami pisząc ogłoszenia, aby znaleźć im właścicieli. A Wy
      szukaliście mu domu TYLKO trzy dni! Łatwo jest oddać do schroniska
      zwierzaka, najprościej, bez wielkiego wysiłku, a wiesz jak ciężko mu
      znaleźć dom? Niektóre szukają domu miesiąc, inne rok, a jeszcze inne
      prawie 10 lat! Niektóre z nich domu nie zjadą nigdy, zestarzeją się
      przy nas i przy nas umrą, czym te zwierzęta zasłużyły sobie na taki
      los??? Ja pomimo tego, że w schronisku jestem wiele lat nigdy w
      życiu nie oddałam bym tam znalezionego psa czy kota, chociaż na
      ogród podrzucano mi zwierzaki, szukałam im domu, aż znalazłam,
      chociaż nie raz to trwało długo. Chyba sumienie by mnie zeżarło, że
      zgotowałam jakiemukolwiek zwierzakowi tak straszny los. Jak bardzo
      byśmy się nie starali, jak bardzo by schronisko było nowoczesne i
      cudowne to zawsze będzie schronisko czyli więzienie i męka dla tych
      zwierząt. Zanim kolejny raz napiszesz gdziekolwiek coś takiego lub
      komuś przekażesz swoje żalosne zdanie na ten temat to naprawde
      przyjedź do schroniska i popracuj tam trochę, wtedy będziesz miała
      prawo się wypowiedzieć. Twoja bezmyśloność naprawde nie zna granic,
      tak się składa, że ja Tobą i Twoimi wywodami nie przejumuję się
      wcale, szkoda tylko, że właśnie przez Ciebie ucierpią teraz
      zwierzęta, które już ktoś skrzywdził własnie tacy ludzie jak Ty,
      którzy potrafią tylko gadać, a nic dla nich nie robią.
      • Gość: mimo Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 12:53
        Mycha, pięknie powiedziane. Chyba lepiej ująć tego nie można. Choć
        pozostaje jedna watpliwość - czy naprawdę grzechem ludzkim jest to,
        że nie mają czasu czy siły na znalezienie domu dla znalezionego
        podrzutka? Myślę, że czasem może jednak gubi was rutyna przy
        ocenianiu spraw, przy takim ogromie napotkanego nieszczęścia. Ale
        dzięki za wszystko co dla tych zwierząt robicie.
      • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.stk.vectranet.pl 20.10.08, 15:36
        i nie mow ze jestem najgorsza, bo ponoc od tego jest schornisko zeby
        zaopiekowalo sie zwierzetami BEZDOMNYMI! Ja bym tego kota zatrzymała w domu ale
        nie moge! Ale jesli mowisz "ludzie gorsi odemnie" to co masz na mysli? I tak
        dobrze ze nie wywaliłam tego kota na zbity pysk tylko przyniosłam go do was!
        Mając nadzieje że zrozumiecie i przyjmiecie tego kota. W koncu jest młody i by
        znalazł rodzine. Ale jesli dla was to taki problem to przepraszam, lepiej zostac
        tymczasowo satanistą i pozjadać wszystkie koty by szanowne schronisko (które ma
        za zadanie przyjmowac bezdomne zwierzaki) nie miało problemów.
        • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 21.10.08, 14:17
          czytanie ze zrozumieniem się kłania ;) W szkole chyba jeszcze tego
          uczą? Może mi wskazać w mojej wypowiedzi fragment gdzie napisałam,
          że jesteś najgorsza? czytam, czytam i znaleźć nie mogę.
          Co do tego czy możesz czy nie możesz kotka zatrzymać (na czas
          szukania domu) już chyba do porozumienia doszłyśmy? Chyba, że jednak
          nadal uwazasz, że jeden niezadowolony kot to ogromna przeszkoda.
          Co według mnie oznaczają ludzie gorsi od Ciebie dokładnie wyjaśniłam
          w mojej wypowiedzi, chyba poraz kolejny wypływają problemy z
          czytaniem ze zrozumieniem.
          Skoro kotek ma takie ogromne szanse na dom to jak to się stało, że
          Wy ze znalezieniem mu nowego domu mieliście taki problem? Widziałas
          ile mamy kotów w schronisku? Myślisz, że po nie ustawia się kolejka
          chętnych? Zresztą może najpierw trzeba było zadzwonić czy przyjechać
          porozmawiać? Wiele osób, które znajdą jakiegoś zwierzaka najpierw
          dzwonią, wtedy kierujemy ich co można zrobić, żeby znaleźć mu dom,
          bierzemy też namiary, że jakby żaden nasz psiak czy kociak nie wpadł
          komuś w oko, żeby ten ktoś skontaktował się z nimi. Możliwości jest
          mnóstwo wystarczy tylko chcieć, a nie tylko wymagać od schroniska.
          Od czego jest schronisko myślę, że wiem lepiej od Ciebie, więc tego
          typu informacji nie musisz mi udzielać.
          A to czy (jak sama napisałaś) wywaliłabyś go na zbity pysk czy
          zjadałabyś koty to już kwestia Twoje sumienia, zresztą to wypowiedź
          chyba lepiej pozostawić bez komentarzu.
          A co do BEZDOMNOŚCI tego kotka to uważam, że pewność takiej nie
          masz, o ile nie był kotem wolnożyjącym to mógł być czyjąś własnością
          i może własnie sobie spacerował czy wracał do domu.
    • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 20.10.08, 13:16
      mimo dzięki za uznanie, ale myślę, że każdy człowiek jeśli chce to
      potrafi, nam też nie raz brakuje sił, płaczemy z bezradności, a
      pomimo to musimy działać dalej, bo te zwierzaki nie są winne temu,
      że ktoś nie ma siły i chęci na szukanie im domu. Dla nich jestem
      gotowa zrobić wszystko, poświęcić cały swój czas i energię. One nie
      mogą same zadbać o siebie, dlatego my ludzie musimy im pomóc.
      • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.stk.vectranet.pl 20.10.08, 15:32
        1. nie ze nie mamy czasu tylko w domu mamy innego kota który nie jest zbyt
        zadowolony z pobytu nowego kota.
        2. nie dokonczylam zdania gdyz przemila pani kierowniczka co chwile mi
        przerywala i nie pozwalala konczyc zdania. Więc może teraz dokoncze. Jeśli
        stoicz na szczesc boze obok chaty rzepichy, idziesz w kierunku ronda, skręcasz w
        kiernku ul. gen. De Gaullea, i pozniej po lewej masz uliczke z takimi
        szeregowymi domkami, połączonymi. Tam znalazłam kota. i szedl za mną. nie
        wierzycie. trudno. Jesli od razu wszystkich przekreslacie i mowicie ze są
        oszustami to wasza sprawa, wy pozniej bedziecie mieli problemy. A wiem ze
        kochacie zwierzeta i takie tam, sama kiedys chcialam pracowac w schornisku tylko
        moj wiek n ato nie pozwalał. Chodzi o to ze pani kierowniczka nie jest miła dla
        ludzi i wszystkich jednakowo osądza.
        • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 20.10.08, 16:15
          To, że Twój kot jest niezbyt zadowolony raczej wielką przeszkodą nie
          jest, aby przetrzymać kociaka na czas szukania domu, nie narażając
          go na załapanie jakiegoś strasznego choróbska w schronisku (przez
          schronisko non stop przewijają się nowe zwierzęta, które mogą coś z
          sobą przywlec). Kiedy podrzucono mi kociaka miałam trzy duże psy,
          które zupełnie nie tolerowały kota, a jednak udało mi się go
          odizolować, domu dla niego szukałam prawie miesiąc, ale wiem, że
          trafił w dobre ręce i nie został narażony na stres spowodowany
          schroniskiem. Wiesz co dla takiego kota biegającego sobie luzem,
          kota wolnożyjącego znaczy zamknięcie go w klatce? Fakt, nie wiesz,
          bo ze schroniskiem wiele wspólnego nie masz. To my potem patrzymy na
          te biedne, niewinne porzucone zwierzaki, nie Ty.
          Przykre jest to, że wszyscy wymagają Bóg wie co od schroniska, a
          sami nic zrobić od siebie nie mogą, ograniczając się do
          przywiezienia zwierzaka i po problemie, a dla nas i tego zwierzaka
          problem, a raczej dramat dopiero się zaczyna.

          My dla ludzi mili być nie musimy, pracujemy w schronisku dla
          bezdomnych zwierząt i to im poświęcamy się całym sercem, a to
          właśnie ludzie zgotowali im taki los.

          PS. a nie prościej było by powiedzieć domki na ul.1-go Maja niż
          domki na ul.Szczęść Boże?
          • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.stk.vectranet.pl 20.10.08, 17:24
            wiesz, może i było prościej powiedzieć ale wtedy zbytnio nie patrzałam na
            tabliczke z nazwą ulicy, i nie wiem czy to jest ulica 1-szego maja.
            Ale tu nawet nie chodzi o kota i o klatke w której jest trzymany. Owszem, nie
            jest to dla niego miłe, sama bym pewnie nie przeszła obok tego obojętnie. Tu
            chodzi o to że Pani Kierownicza nie miło nas potraktowała, prawie w ogóle nie
            pozwalała nam dojść do słowa, potraktowała nas jak największych oszustów ze
            wszystkich oszustów. I nie tylko mnie, bo u mnie w klasie też pare osób się na
            ten temat wypowiedziało. Rozumiem, praca i w ogóle, pewnie mieliście do
            czynienia z ludzmi którzy z pewnością kłamali, ale to nie znaczy, że każdy
            człowiek taki jest. Ja powiedziałam prawde, gdybym kłamała to bym w ogóle tego
            tematu na forum nie zaczęła bo by wyszło że kłamałam. Zawieźliśmy kota do
            schroniska w tą sobote bo tylko wtedy nam pasowało. W tygodniu nie ma jak bo
            praca, szkoła, zajęcia poza lekcyjne i obowiązki domowe.... Ale najdziwniejsze
            jest to, że jak z klasą przyjeżdzalismy do schroniska by coś dać dla zwierząt to
            pani kierowniczka mówiła "Jakiś pan wyrzucił psa obok schroniska a gdyby
            przyszedł, to by nie było problem z jego przyjęciem" .... no tak. Nie było by
            problemu. A później się dziwicie że wam pieski albo koty przez płot wrzucają....
            • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 20.10.08, 20:03
              słuchaj, miła czy nie miła - kota przyjeła. A to wszystko co Wam i
              innym powiedziała to właśnie po to, żeby trafić do głów tych
              wszystkich ludzi, którym nie chce się nawet trochę wysilić i znaleźć
              domu dla znalezionego zwierzaka. Wy to macie gdzieś, że w schronisku
              jest ogromne przepełnienie, każdy dzień to walka. Łatwo jest gadać,
              trudniej coś zrobić. Znaleźć, oddać - żadna sztuka, ale znaleźć dom
              to jest coś! Mam nadzieje, że własnie ta sytuacja czegoś Was w życiu
              nauczy i nie rób z siebie ofiary losu, bo na tym jesli ktoś ucierpi
              to tylko i wyłącznie zwierzęta.
              Przeszkadzało Ci, że Pani Kierownik prowadziła monolog, to zupełnie
              jak Twoja mama, która pomimo tego, że ze sprawą wiele wspólnego nie
              miałam potraktowała mnie jak... wrrr.... bez komentarza, tylko
              dlaczego? Bo ma zły dzień? bo ktoś nagadał jej córce? a może jestem
              jakaś gorsza, bo pracuję w schronisku? A ja nie zamierzałam się
              nikomu żalic.
              • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.stk.vectranet.pl 20.10.08, 20:51
                Nie dlatego że pracujesz w schronisku, ale dla tego (nie wiem ile masz lat), że
                weszłaś to pomieszczenia i zaczelas cos gadac, ponoc pyskowac, nie wiem nie było
                mnie. I ja nie jestem wszystkimi, zeby akurat na mnie wyładować swoje emocje i
                potraktowac jak jakiegos kanciarza, oszusta.
                • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 21.10.08, 19:44
                  słucham??? Do jakiego ja niby pomieszczenia wyszłam i co niby jej
                  powiedziałam? No proszę Cię, zanim coś napisze to skorzystaj ze
                  sprawdzony źródeł, bo widzę, że ktoś Ci udzielił złych i
                  nieprawdziwych informacji.
                  Kiedy Twoja mama z Twoim bratem przyjechali do schroniska wyszłam do
                  furtki, nie widziałam jej ani jego wczesniej, więc nie wiedziałam o
                  co jej chodzi, powiedziałam grzecznie dzień dobry i zapytała, a
                  Twoja mama od razu na mnie najechała, że mam natychmiast otworzyć i
                  w ogóle mało sympatycznie mnie potraktowała. Kiedy poprosiłam, zeby
                  poczekała, bo wole iść przodem, bo nie chę, żeby któryś psiak ją
                  zaatakowała to miała mnie gdzieś i gnała do przodu. W biurze nie
                  byłam ani chwili, bo odrazu poszłam po kociaka. Chyba musisz
                  poprosić mamę, zeby przedstawiła Ci prawdziwą wersję.
                  Mój wiek chyba jest tu mało istotny, w każdym bądź razie jestem
                  dawno pełnoletnie i nie pozwolę na to, żeby ktoś traktowałam mnie
                  jak jakiegoś śmiecia czy gó...arę.
                  • Gość: beniamino Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 20:44
                    i to jest właśnie najgorsze co może być, kiedy ktoś oskarża kogoś o
                    brak kultury i nie wiadomo co jeszcze, a sam lepszy nie jest!
                    Skandal.

                    Ja z całego serce dziękuje wszystkim blisko związanym z tym
                    schroniskiem, którzy wkładają tak ogromną pracę, miłość i
                    zaangażowanie. Niech wszystkie schroniska biorą z Was przykład, a
                    świat będzie lepszy. Pozdrawiam.
    • Gość: beniamino Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 20:21
      że też nie jest Ci wstyd coś takiego tutaj wypisywać. Znam to
      schronisko osobiście, wiem, że kierowniczka, pracownicy i
      wolontariusze tego schroniska są najlepsi z najlepszych i ze
      wszystkich sił starają się stworzyć jak najlepsze warunki dla tych
      zwierząt skrzywdzonych przez ludzi. Chyba za mało w życiu widziałaś.
      Ja jestem dumny z tego, że mogą przywieźć do schroniska jedzonko,
      koce i inne dary, że mogę wspomóc też ich finansowo i przeznaczyć
      swój 1%, bo wiem, że w tym schronisku dobro zwierząt jest
      najważniejsze.
      • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.stk.vectranet.pl 20.10.08, 20:53
        Tak wiem, ja też chętnie bym pomogła, z klasą co roku przyjeżdżamy, dajemy co
        możemy, staramy się...
        Więc wiesz, ja sie staram, daje pokarm, koce, ręczniki, a później mnie traktują
        jak największego zabójce i wroga zwierząt
        • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 21.10.08, 12:43
          a nie sądzisz, że pomoc raz do roku to naprawde nie wiele? Super, że
          się staracie i chcecie jak najlepiej, ale jakby nie było według mnie
          to powinnien być obowiązek ludzi, aby pomagać tym porzuconym
          zwierzętom, bo to ludzie są odpowiedzialni za tą wielką tragedię. A
          co do Twojej postawy to płakać się chcę, Ty myślisz, że ten pokarm,
          koce i ręczniki są najważniejsze? Cieszymy się bardzo kiedy ktoś je
          przynosi, bo jest nam to bardzo potrzebne, ale milion razy bardziej
          wolałabym, żeby zamiast tych darów w schronisku było 3 razy mniej
          zwierząt.
          • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.stk.vectranet.pl 21.10.08, 17:47
            Wiadomo, ja też bym wolała, jednak trzeba wiedziec ze i tak są ludzie którzy
            mają daleko gdzieś życie i uczucia zwierząt, ale co sie na to poradzi, ni zmieni
            się ich za pstryknięciem palca...
    • Gość: luiza78 Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.08, 11:57
      Haha bo się połaczę ze śmiechu! nieośmieszaj się! Czego oczekiwałaś?
      że wszyscy będę Ci dziękować, w rączkę pocałują i będą prosić, żeby
      księżniczka łaskawie im więcej zwierząt do schroniska przyprowadziła?
      • Gość: Hanys Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.10.08, 12:22
        ta baba z tego schroniska to taka sama Ci... jak manka -szulik ,przeciez pracuje
        na jej uslugach.Obie do wora i bytomki z nimi.
        • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 21.10.08, 12:34
          Hanys jeśli nie masz pojęcia o czymś to może lepiej się nie
          wypowiadaj. Ciebie również zapraszam do schroniska jako
          wolontariusza. Łatwo jest gadać, gorzej coś zrobić, postawa 75%
          Polaków, smutne, ale niestety prawdziwe.
          • Gość: Joanna Re: PSITUL MNIE bardzo miłe! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 18:25
            Czytam, czytam i proponuję, aby wszyscy niezadowoleni z pracy
            schroniska wstąpili na parę godzin, popracowali, pomogli, jeśli nie
            podoba się Wam obsługa - nie widzę problemu - popracujcie w
            obsłudze - macie w tym doświadczenie? Tym lepiej. Super na takich
            ludzi schronisko czeka - zamiast się wyżalać - pokażcie, jak
            pracować lepiej. Piszecie, że kochacie zwierzęta - komentarzami
            typu (nie) miły psitul zwierzętom ani schronisku nie pomożecie.
            Bądźcie ludźmi i zrozumcie pracujących w schronisku ludzi. Chcecie
            pomóc - schronisko i TOZ czeka na takich jak Wy. Zamiast krytykować
            ludzi, którzy własny czas poswięcają dla zwierząt - dajcie coś z
            siebie - czas, wiedzę, umiejętności. Tak łatwo oceniać pracę
            innych...
    • Gość: jAtaksamo Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.zb.osi.pl 21.10.08, 21:16
      czegoś nie rozumiem. kobieta pracująca w schronisku wymaga, żeby ludzie, którzy zupełnie przypadkowo znaleźli zwierzaka, szukali dla niego domu??? przecież to nie nasza praca!!! to właśnie zadanie schroniska. nie wspomnę już o ludziach, którzy chcą pomóc zwierzętom, ale alergia pozwala im na jedynie na 10 min w aucie ze zwierzakiem w drodze do schroniska.
      jeśli zgubiło by mi się ziewrzę, pierwsze co bym zrobiła, to dzwoniła do schroniska sprawdzic, czy ktos go nie znalazl... czy nie tak powinno byc?
      pół roku temu znajomy zauważył późnym wieczorem, jak auto się zatrzymuje, ludzie wyrzucają z nigo psa. zwierzak był to talnie spanikowany, znajomy wziął go na noc i rano pojechaliśmy do schroniska, bo nikt z nas nie mógł się nim opiekowac. zwierzę to wielka odpowiedzialnośc, mamy tego pełną świadomośc, więc nie chcieliśmy go męczyc. i co? to samo schronisko, ta sama sytuacja jak w postach powyżej:
      - a jaki nr rejestracyjny?
      - było ciemno i klikanaście metrów dalej
      - to skąd pan wie, że to auto?
      - ...
      - to wasz pies
      - nie, już mówiłem
      - nie wolno brac zwierząt, same znajdą drogę do domu
      - ale ktoś go wyrzucił, pewnie go nie chce, a jest młody zadbany, jest szansa że znajdzie się ktoś nowy
      - a lisa z lasu też by pan przyprowadził, bo nie ma właściciela?

      wszystko w obrzydliwym tonie, max opryskliwie. odechciewa się serdecznie.
      • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.stk.vectranet.pl 22.10.08, 07:39
        no właśnie. Ty nie masz nic do gadania w takiej sprawie bo pani i tak wie
        wszystko! Nawet do słowa dojsc nie pozwala a mądrzy się jak nie wiem co :/
        Chcesz pomóc a ci ludzie ze schroniska to utrudniają.
        Oczywiscie, schronisko ma za duzo zwierzat i w ogole no ale co mozna zrobic? Ja
        nie będe taka jak niektórzy ludzie ze wywale kota na zewnatrz. bo i tak by go
        ktos znalazl i oddał do schroniska :]
        • thermospeed Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 22.10.08, 09:39
          ale trzeba tez ta Pania zrozumiec. Jej zachowanie wynika z tego iz
          większość przypadków to własnie jest taka iz komus znudzilo sie
          zwierzatko no i przyjechal je oddac wiec nie dziw sie Pani.
          • Gość: Joanna Re: PSITUL MNIE bardzo miłe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 14:59
            Mam małe pytanie - jak odróżnić kota wolnożyjącego od kota, który
            ma dom ale wychodzi na dwór od takiego kota, który nigdy na dworze
            nie mieszkał i faktycznie powinien trafić do schoroniska.

            Ja przyznaję na miejscu K. kotka zostawiłabym raczej koło tych
            domków - jego szanse na przeżycie byłyby większe niż w schronisku
            (katar koci, inne choroby w tym psychosomatyczne spowodowane
            uwięzieniem w kociarni, jeśli był to kot wolnożyjący nigdy nie
            przystosuje się do zamknięcia - nie chce przyjmować pokarmu,
            umiera). Przyjmując tego kota domyślam się, iż pracownicy
            schroniska mimo najlepszych chęci zapewnienia takiemu kotu jak
            najlepszych warunków zdawali sobie sprawę, iż szanse kotka na życie
            maleją drastycznie z chwilą przekroczenia progu schroniska.
            Popieram, iż kierownik schroniska nie powinien Was oceniać ale nie
            wiem czy po wielu latach pracy, oglądania psiego i kociego
            cierpienia sama nie stałabym się podejżliwa wobec ludzi. Czy
            patrząc codziennie na psy i koty, które z tęsknoty za panem nie
            potrafią jeść, popadają w apatię, depresję czy potrafiłabym kolejne
            zwierzę przyjąć do schroniska z uśmiechem na ustach. K - zrobiłaś
            coś co w twoim sumieniu było dobre - ok, chwała Ci za to, ale
            liczenie na oklaski, nagrody, poklepywanie po plecach, uśmiech
            kierowniczki schroniska? Tego Ci trzeba żeby pomagać zwierzętom?
            • Gość: kyia Re: PSITUL MNIE bardzo miłe IP: *.stk.vectranet.pl 22.10.08, 15:38
              nie liczyłam na oklaski i jakies nagrody czy cos, ale po tym jak próbowałam
              pomóc jakoś schronisku przynosząc różne rzeczy dla zwierzaków, z moją klasą,
              myślałam, że ta pani będzie miła, bo zawsze nas z uśmiechem na twarzy witała.
              Wiem że schronisko nie jest dobrym rozwiązaniem ale co ja mogłam w mojej
              sytuacji zrobic.
              • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo miłe 22.10.08, 21:15
                co mogłaś zrobić? Teraz już chyba wiesz? Szukać mu domu, zeby nie
                narażac go na schronisko czyli stres i choroby. Kiedy mi na ogród
                podrzucano kociaki jaki i psy to szukałam im domku, tak długo jak
                trzeba było, pomimo tego, ze miałam spory problem z przetrzymywaniem
                ich w domu i cała rodzina była przeciwko temu, ja sobie poprostu nie
                wyobrażam, że mogłam bym zwierzaka oddac do schroniska i zgotować mu
                taki los, one na to nie zasłużyły!
        • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 22.10.08, 21:19
          POMÓC ODDAJĄC ZWIERZAKA??? chyba nasze pojęcie pomocy schronisku
          jest zupełnie różne :/
      • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 22.10.08, 21:30
        na temat tego jak właściciele szukają swoich zwierząt w schronisku
        już gdzieś tu napisałam, więc nie będę się powtarzać ;)
        O tym co robię i dlaczego kiedy ktoś mi podrzuci zwierzaka na ogród
        też już pisałam...
        Widzisz, pracuję w schronisku i chyba trochę lepiej wiem jakie są
        moje zadania. Napewno nie szukanie domów zwierzakom, bo na to
        poświęcam prawie cały swój czas po pracy, siedze przed komputerem i
        ogłaszałam, ogłaszam i jeszcze raz ogłaszam.
    • Gość: marchewka Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.centrum.gliwice.pl 22.10.08, 20:17
      dajcie już spokój kyii.. czy na prawdę nie widzicie, że chciała dobrze?
      przyznajcie się - ilu z was widząc błąkające się zwierzę zareagowałoby? Śmiem
      twierdzić, że nawet się nie zastanowicie, czy przypadkiem nie jest bezdomne, nie
      mówiąc już o tym, żeby podjąć jakieś działania. Dziewczyna uznała, że najlepiej
      zrobi zanosząc je do schroniska (podobnie jak ktoś już przytomnie zauważył,
      gdyby mi zaginął zwierzak, to jedno z pierwszych rzeczy, które bym zrobiła, to
      skontaktowała się ze schroniskiem). Jak tak czytam te posty, to uważam,że jeśli
      ktoś tu chce "poklasku" to jest to mychaaa, tylko, że chyba tak to już jest, że
      na wolontariusza, który poświęca swój czas, angażuje się nikt złego słowa nie
      powie, bo to byłoby nietaktowne, zwłaszcza, jeśli samemu nic się nie robi. Ale z
      drugiej strony nie upoważnia to wolontariusza do traktowania innych jak
      nieczułych drani, wolontariusz unoszący się pychą chyba nie jest tak do końca
      bezinteresowny.. ale mimo wszystko - wielki szacunek dla Wolontariuszy. A p.
      Aniela - też coś niecoś słyszałam, może miała zły dzień, a może już taka wredna
      jest i tyle? nic na to nie poradzisz, ale szkoda, żeby zwierzęta na tym
      cierpiały.. pozdrawiam
      • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 22.10.08, 21:06
        marchewka, Ty to już mnie zupełnie dobiłaś. Jakiego poklasku? Jaka
        pycha? Czy Ty wogóle wiesz co te słowa znaczą? Czy ty masz jakieś
        pojęcie o pracy schroniska dla bezdomnych zwierząt? Ja widać nie.

        Po pierwsze, nie wątpie, że k. chciała dobrze, ale trochę chęci i
        niewiele wysiłku i mogła zrobić bardzo dobrze. Chęci się liczą, ale
        czyny jeszcze bardziej.

        Po drugie, Ty byś szukała swojego zwierzaka w schronisku, suuuuper!
        ale jak myślisz skąd te wszystkie psy i koty w schronisku? Większość
        z nich pewnego dnia poprostu wyszła na spacer czy poszła
        na "suczkę", tak trafiły do schroniska, a ich własciciele nawet nie
        pomysleli, że tam mogły trafić, o zgrozo - niektórzy nie wiedzą, że
        istnieje coś takiego jak schronisko! Swoich psiaków w schronisku
        szuka w ciągu miesiąca maksymalnie 10 osób, trafia około 50, a
        kotów? Rocznie do włascicieli wraca jeden może dwa! A trafia ich do
        schroniska mnóstwo. Niestety część z tych zwierzaków nigdy już nie
        znajdzie domu i w schronisku poprostu umrą. W wyłapywaniu zwierząt
        trzeba być bardzo, bardzo ostrożnym, bo umieścić je w schronisku to
        chwila, a znaleźć dom? Tragedia.
        • Gość: marchewka Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.centrum.gliwice.pl 22.10.08, 22:15
          przeczytałam jeszcze raz cały wątek i pełno tam jest zdań w tonie "czego to ja w
          tym schronisku nie robię", "to ja mam rację, bo jestem wolontariuszem" i wyłania
          mi się obraz zgorzkniałej dziewczyny, która robi coś "z łaską". Być może tak nie
          jest, ale ja tak to widzę.

          Nie, nie pracowałam nigdy w schronisku, tak jak Ty być może nie pracowałaś nigdy
          z upośledzonymi ludźmi (ja pracowałam), ale pomimo moich doświadczeń nigdy nie
          uważałam, że ktoś kto nie zetknął się z podobną sytuacją nie może mieć racji
          albo nie zrobiłby czegoś lepiej ode mnie. I nie wymagam od ludzi, żeby myśleli,
          czuli, działali tak jak ja. Bo to niemożliwe. Każdy rozsądza i decyduje według
          własnego sumienia.

          Tak w ogóle cała ta dyskusja dotyczyła opryskliwego traktowania przez tą p.
          Anielę - jakim prawem ona osądza o prawdomówności tych, którzy przychodzą do
          niej ze zwierzakiem? jakim prawem obraża i oskarża? nie mówię, że ma bez
          refleksji wszystko przyjmować, ale dziewczyna napisała, że już tam bywała, zatem
          chyba nie była całkowicie obca?

          Zbliża się zima, wszyscy wiedzą, że to czas szczególnie trudny dla zwierząt, a
          idąc tokiem rozumowania niektórych - nie przejmować się błąkającym zwierzęciem,
          bo pewnie wyszedł "na siku"? Śmierć na mrozie czy w schronisku? Napisałaś, że
          kiedy ktoś Tobie podrzuca zwierzaka do domu, to nie oddajesz go do schroniska,
          tylko szukasz domu mimo sprzeciwu rodziny, ale wiesz - niektórzy być może muszą
          się zmierzyć z większym dylematem niż "postawić się rodzinie czy nie?"

          Cała ta rozmowa schodzi na jakiś dziwny tor, mam tylko nadzieję, że nie ucierpi
          na tym schronisko i zwierzęta, BO ZWIERZĘTA SĄ LEPSZE OD LUDZI.
          • Gość: Kozica Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 17:09
            No to bardzo źle to widzisz. Mycha napisała, że jeśli ktoś chcę ją
            oceniać niech najpierw ją pozna osobiście, chyba lepiej przy tym
            pozostać niż wypisywać takie brednie.

            Fakt - Mycha czy ja nigdy nie pracowałyśmy z upośledzonymi ludźmi,
            więc nie zabieram głosu w dyskusjach na ten temat, a napewno nie
            wymądrzam się. Zresztą jest to praca zupełnie inna i nie należy tego
            porównywać, bo się nie da. Kiedy czegoś nie wiem lub nie jestem
            pewna to pytam osoby, która się na tym zna, ma doświadczenie w danej
            dziedzinie, kto pyta ten nie błądzi.


            Owszem, kyia dla nas była obca (zresztą nadal jest), zdajesz sobie
            sprawę z tego ile osób przewija się przez takie schronisko? czy
            powinniśmy zapamiętać osobę, która do schroniska wpada raz w roku z
            większą grupą osób? Trochę to nie możliwe, zresztą bez różnicy czy
            byłaby naszą znajomą czy nie. Dziwisz się, że Pani Aniela nie
            zaufała jej? Po pierwsze - kiedy w biurze powiedziałam, że jakoś
            sobie nie wyobrażam, żeby obcy kot na wolnym terenie za kimś szedł
            to brat kyii stwierdził, że nie za bardzo wierzy w to, że tak było
            jak ona mówi, no a do tego kyia zaczeła od tego, że kota znalazła
            przy domkach na ul. Szczęść Boże, więc od początku było to trochę
            podejrzane... Jeśli Kyia nie mogła zostawić kotka w domu to mogła
            najpierw do nas przyjechać porozmawiać czy zadzwonić, zawsze w
            takich sytuacjach pomagamy szukać domu, nawet odrobaczamy i
            szczepimy na własną ręke, żeby zwierzak nie musiał trafić do
            schroniska, w końcu nie chcemy, żeby czasami zachorował :( W końcu
            okazało sie, że jednak kotek zostać może, przecież jej mama po niego
            przyjechała. Już nie wspomnę jak była nastawiona i jak potraktowała
            Mychę, która nawet nie wiedziała o co chodzi. Po co ta cała afera?
            Spokojnie mogło się obyć bez tego.

            Kyia czemu nie pochwaliłaś się tym co Twoja mama i brat nam
            powiedzieli? To może ja napisze, bo słyszałam to osobiście (a Ciebie
            przecież akurat wtedy nie było), że tak nas załatwią, że już żadne
            szkoły nie przyniosą naszym zwierzakom darów, że poinformują
            wszystkich derektorów szkół. Tak postepują miłośnicy zwierząt???
            Pisałaś, że Pani Aniela nie dała Wam dojść do słowa, słyszałam część
            tej rozmowy i uwierz mi, że miałaś większą możliwość się odezwać niż
            ktokolwiek kiedy Twoja mama rozpoczeła swój monolog. Ona może źle
            traktować ludzi? ale Ciebie wszyscy muszą słuchać i jeszcze może
            dziękować?

            Mam nadzieje, że z wiekiem przejdzie Ci wojowanie ze wszystkim co
            jest nie tak jakbyś chciała, takie już jest życie, a robienie afer
            Ci szczęście nie przyniesie - ewentualnie spedzisz połowę życia
            sądząc się z wszystkimi co Ci podpali.

            Dzisiaj do schroniska dzwoniła bardzo miła Pani z Nowin
            Zabrzańskich, powiedz mi proszę co chcecie osiągnać tym
            roztrząsaniem tej sprawy? Tak Was skrzywdzono? Rozejrzyj się w koło
            ile nieszczęść, tragedi, a Ty żalisz się i robisz z siebie ofiarę,
            bo ktoś Cię uraził? Wiesz co dzieje się w szpitalach? Tam nie
            usłyszysz dzień dobry, proszę, dziękuje. Babcie boją sie powiedzieć
            pielęgniarką, że chcą siku i próbują dotrzeć o własnych siłach do
            wc, boją się odezwać, że jest im źle, żeby ktoś ich nie
            opierdzielił, że ważyły się w ogóle odezwać, myślisz, że one skarżą?
            Piszą do gazet?
            Przemyśl to sobie, bo buntem nic w życiu nie zyskasz, a możesz tylko
            stracić. Ja kiedy chcą coś z kimś załatwić - załatwiam to z nim
            osobiście, a nie na forum całego miasta. Zapamiętaj sobie też, że
            dla nas w schronisku najważniejsze są zwierzęta.

            Mycha napisałaś tu wiele pięknych i ważnych słów, mam nadzieje, że
            trafią one do mieszkańców naszego miasta. Nie przejmuj się, że do
            niektórych nigdy nie trafisz, pisz tu dalej jak tylko będziesz miała
            czas.
    • Gość: dragon1801 Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.stk.vectranet.pl 22.10.08, 21:04
      Uważam iż trzeba coś z tym zrobić. Tak nie może być, nie każdy znęca się nad
      zwierzętami... kierownik powinien takie rzeczy wiedzieć, a nie wyżywać się na
      innych. Najprawdopodobniej pani droga dyrektor niedorosła do tak odpowiedzialnej
      pracy. Moim zdaniem, kyia bardzo dobrze postąpiłaś, a mianowicie tak jak należy.
      Wykonałaś coś dobrego tylko szkoda, że niektórzy ludzie tego nie doceniają.
      Pozdrawiam,
      dragon1801
    • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 22.10.08, 22:08
      Witam myślę, że poraz ostatni, bo trochę mi żal czasu na tą
      dyskusję, w tym czasie mogę pomóc zwierzakom, które tej pomocy
      bardzo potrzebują. Jeśli ktoś chce im naprawde pomóc to zapraszam do
      naszego schroniska, albo na mojego maila gosha160@wp.pl - jesli nie
      możecie pomóc w realu to może wirtulanie robiąc ogłoszenia? Nie ma
      dla schroniska większej pomocy jak szukanie domów naszym
      podopiecznym - jestem o tym przekonana po tych wszystkich latach. Do
      tych, którzy myśla, że unoszę się jakąś pychą i szukam poklasku,
      spotakajmy się na żywo, poznajcie mnie, a wtedy zrozumiecie jak
      bardzo się myliliście. Może jestem dziwnym człowiekiem, ale dla mnie
      te zwierzaki są cząstką mojego życia, dla nich gotowa jestem zrobić
      bardzo wiele. One nie zasłużyły sobie na taki los, a to my - wszyscy
      ludzie jestesmy za nie odpowiedzialni, one bez nas nie dadzą sobie
      rady!
      Kiedyś bardzo mądry człowiek powiedział słowa, które każdy z Was
      powinien przemyśleć "biorąc tego psa z ulicy biorę za niego
      odpowiedzialnośc, staję się jego Panem i aniołem stróżem, który nad
      nim czuwa i dba o to, żeby już nigdy więcej nie przytrafiła mu sie
      żadna krzywda. Przecież nikt mi nie kazał, a wziełem go. Nie mam
      rewelacyjnych warunków, ale nie mógłbym go skazać na to getto".
      To oczywiste, że jesli ktoś naprawde nie może to nie zatrzyma
      znalezionego zwierzaka, ale trochę dobrych chęci, aby oszczędzić mu
      schroniska, nazwanego w cytacie powyżej gettem! Jeśli się chce to
      się potrafi :)
      My jako schronisko zawsze bedziemy się starać by zwierzakom żyło się
      jak najlepiej, ale to zawsze będzie więzienie, w którym niektóre
      spędzą dożywocie choć są zupełnie niewinne. Poprostu kiedyś
      zabłądziły, pognał jej instynkt, a właściciel nie pofatygował się do
      schroniska. Bardzo, bardzo Was wszystkich proszę, jesli chcecie
      zabierać zdanie w tym temacie popracujcie w schronisku, poznajcie
      nas osobiście, chyba dopiero wtedy się dogadamy.
      Motto na pożeganie: więcej robić, mniej gadać. Pozdrawiam :)
      • Gość: kocik Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe IP: *.zabrze.net.pl 23.10.08, 19:57
        Widze,ze niektorym pseudo wolontariuszom praca uplywa na
        klikaniu.Ciekawe Kto za to odpowiada i placi.
        • mychaaaxx Re: PSITUL MNIE bardzo (nie)miłe 24.10.08, 19:37
          Nie no już naprawde musiałam się odezwać, bo z tak kretyńskim
          komentarzem spotkałam się tutaj pierwszy raz. Po pierwsze - teraz
          jestem pracownikiem schroniska, a wolontariuszem byłam przez 7 lat,
          spędzałam tam każdą możliwą chwilę i poświęcałam się całym sercem,
          ale to co o mnie myślisz mam gdzieś, bo nie robię tego dla ludzi,
          tylko dla zwierząt. Po drugie kozica jest również pracownikiem. Po
          trzecie, a nie wpadłeś na to, że teraz komputer ma każdy w domu? że
          internet jest już całkiem dobrze ropowrzechniony? a na to wszystko
          zarabia się swoją ciężką pracą, a na wypowiedzi tutaj poświęca się
          swój jakże cenny WOLNY czas?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka