Gość: ex-uczeń
IP: *.opera-mini.net
31.03.12, 21:27
Wczoraj brałem udział w najbardziej żenującym wydarzeniu w swoim życiu. Jako absolwent tej szkoły poszedłem i z ciekawości i z chęcią spotkania dawno niewidzianych znajomych. Tłumy, parking pełny, totalna feta! Sala wypełniona dość solidnie. Trzeba było naprawdę zająć miejsce siedzące, żeby nie ujechać na wszechobecnej wazelinie. Moi nauczyciele, którzy latami romansowali z uczennicami, moimi koleżankami, teraz dumnie prężą klaty, poklepując się po plecach, gratulując świetnych sukcesów pedagogicznych (szczególnie z przedmiotu pożądania!) Byłem w szoku, z jaką pompą postanowiono uhonorować tych ludzi, którzy swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem, niszczyli młode naiwne dziewczyny. Kiedy ktoś wreszcie powie głośno, co działo się w pierwszych latach i dzieje się w plastyku?! Alkohol, regularne romanse pod okiem dyrekcji... Koszmar. Fajnie było spotkać niektóre osoby, ale niestety ogrom patologii z jakimi tam się spotkałem w zderzeniu z tą "idealną historią szkoły" jaką postanowiono zaprezentować gościom sprawił, że zachciało mi się rzygać.
Pozdrawiam, dzięki za uwagę.