kicior99
16.08.06, 18:19
Wczoraj jak zwykle poszedlem do pracy. Przed wejsciem do biura podroczylem
sie troche z "gumowymi kaczkami" (kierowcami prowadzacymi konwoje) ktorzy
jechali do Southampton. O czwartej nad ranem zadzwonil telefon. Jeden
kierowca nie zyje, drugi walczy o zycie... Trudno mi to zrozumiec...