Dodaj do ulubionych

uzalanie sie

26.09.04, 10:47
zauwazylam ze bardzo lubie uzalac sie nad soba,myslec o sobie jako beidnej
skrzywdzonej przez wszystkich,odrzuconej,nielubianej i wogole bezndziejnej
osobie i mam juz powod zeby jesc bo przeciez tak mi ciezko,nikt mnie nie
rozumie,nikt mnie nie lubi,jestem paskudna,mam za duzy biust itd.do tej pory
mi to nie przeszkadzalo,byl to swietny sposob zeby nic nie robic ze swoim
zyciem,najlatwiej powtarzac sobie ze jest zle i nie podejmowac wysilku zeby
to zmienic,bo sie nie uda,nie warto,i tak marnowac sobie zycie,ale ostatnio
ogladalam bar.ogladacie tez??jest tam taka dziewczyna,ewelina ma na
imie.kiedy patrze na jej zachowanie,wypowiedzi,widze siebie,no moze nie do
konca,ale tez mam takie chore mysli ze nikt mnie nie lubi,ze wszyscy ludzie
sa tak strasznie pewni siebie,wywyzszaja sie,a ja nie pasuje do tego,mam
kompleksy dotyczace wygladu i moglabym godzinami o tym gadac i do znudzenia
powtarzac co mi sie we mnie nie podoba,bardzo chce byc akceptowana i dlatego
czasami klamie,jdnej osobie mowie jedno,drugiej juz calkiem cos innego,kiedys
zdarzalo sie nawet ze ktos mnie wkurzyl,nie powiedzialam tego mu wprost ale
odwrotnie bylam strasznie mila,dopiero za plecami obrzucalam go blotem,czulam
wtedy ze jestem strasznie zla,falszywa,mialam ogromne poczucie winy,dlatego
teraz staram sie nie obgadywac ludzi zwlaszcza ze mnie sprawia ogromna
przykrosc gdy dowiaduje sie ze to mnie ktos obgadal.ale wracajac do
eweliny,kiedy zobaczylam jak to zalosnie wyglada z drugiej strony,ze choc nie
jestem glupia,to ludzie tego nie dostrzegaja,bo gadam tylko o tym ze nikt
mnie nie lubi,a gdy przychodzi do wypowiedzenia sie na jakis inny temat
milcze bo boje sie skrytykowania,albo mowie no nie wiem..kazdy ma prawo
do...,choc cos mi sie nie podoba,nie powiem tego,nie zajme stanowczego
stanowiska bo zawsze znajdzie sie ktos kto mnie skrytykuje,wszystko mi sie
podoba,wszystko jest fajne..i hustawki nastrojow..najpierw euforia swiat jest
piekny,ludzie cudowni i za chwile zycie jest do bani,jestem
beznadziejna...gdy na to wszytsko patrzylam bylo mi wstyd,pomyslalam ze
pewnie ktos znajomy tez to oglada i zaraz skojarzy ze przeciez ja taka tez
jestem...i ze moze kiedys mi to powie...od dzisiaj nie bede sie juz
uzalac,nie bede mowic o swoich wadach,kazdy je ma
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: uzalanie sie 26.09.04, 10:51
      mostena wyslalam ci wczoraj majla ze skrzynki wp.mam nadzieje ze dostalas,jak
      na razie wiadomosc do mnie nie wrocila...i jeszcze apel do wszystkich
      forumowiczek,odezwijcie sie,piszcie..nie pzowolcie forum umrzecz...
      • marciia Re: uzalanie sie 26.09.04, 11:00
        Na sile chcesz sie zmusic do tego by sie nie uzalac na soba? To sie nie uda
        Kasiu.
        Ciezko zaprzeczac swoim uczuciom, temu co w tobie naprawde siedzi. Bo moze
        wlasnie czujesz sie taka biedna, zraniona. Moze warto zatroszczyc sie o te mala
        dziewczynke ktora w tobie siedzi i cierpi? Warto sobie wciaz odpowiadac na
        pytanie: co sie dzieje, co mnie tak boli?, dlaczego uwazam ze mam najgorzej?
        Innymi slowy - z czym zwiazany jest ten bol, skad sie on bierze. Jesli nie
        odpowiesz sobie na takie pytania, na dosc glebokim poziomie, to nigdy nie
        dowiesz sie, jak sobie z tym bolem radzic. Odkladanie swoich problemow na bok
        spowoduje ze wciaz cie bedzie bolec..
        marciia
        • kasiolda Re: uzalanie sie 26.09.04, 11:39
          droga marciiu!!to nie tak ze chce zaprzeczac temu co czuje czy mysle,po prostu
          zamierzam nie dac sie zwyciezyc poczuciu wlasnej beznadziejnosci,walczyc by
          czarne mysli calkowcie mna nie zawladnely i nie sprawily ze znou jem i
          nieustannie powtarzam wszystkim wokolo ze na pewno nikt mnie nie lubi,ze nic mi
          sie nie udaje,chce tlumaczyc sobie ze nie jest tak zle,ze owszem poczulam sie
          zraniona,odrzucona ale to nie koniec swiata,chce przestac przesadzac,nie wie
          czy wiesz do czego zmierzam..
          dlugi czas oszukiwalam sama siebie i innych ze nie czuje tego co czulam,tym
          razem nie chce tego,chce tylko wlasnie radzic sobie z bolem.i nie zamierzam
          odkladac problemow,ale nie chce ze wszystkiego robic problem,jesli nie bede sie
          przejmowac drobiazgami,bedzie latwiej i cala energia zostanie spozytkowana na
          radzenie sobie z prawdziwymi problemami.nie bede sie do niczego zmuszac,jesli
          bede miala ochote pouzalam sie nad soba,powiem sobie ze jestem biedna itp. i
          tyle.nie bede jesc,nie bede rezygnowac z niczego i pograzac sie w sobie.bede
          zyc dalej,spotykac sie z ludzmi,rozwijac zainteresowania.nie chce marnowac
          zycia dluzej.chyba zgodzisz sie ze mna ze to nie ma sensu??
          • kasiolda Re: uzalanie sie 26.09.04, 13:28
            jak na razie to dziala..zjadlam sniadanie..potem ukroilam kawalek makowca i
            zjadlam go,chociaz sie przed tym bronilam,ale pomyslalam w koncu ze mam ochote
            i nie moge sobie odmowic bo moze to sie skonczyc napadem,pozniej zjadlam
            jeszcze ciastko frnacuskie z jagodami,ale nie czuje sie winna,poza tym mam juz
            strasznie rozciagniety zoladek,ledwo zjadlam sniadanie a juz burczy mi w
            brzuchu,potem poszlam do sklepu i kupilam sobie suszone daktyle,dawno ich nie
            jadlam i naszla mnie ochota,a co.i chociaz spotkalam sie z uwagami rodzicow,to
            wcale sie nie przejelam,moge jesc co chce i to jest fajne.i wiecie co?mimo ze
            pofolgowalam sobie nie mysle zle o sobie,otwarcie mowie co mysle,usmiecham
            sie,zyje dalej i to tez jest fajne..najwyzej nie zjem kolacji,postaram sie tez
            znalezc chwile czasu na cwiczenia,nie bede siedziec caly czas przed kompem albo
            tv.tak mi dobrze..ale troche sie boje.dzisiaj przychodzi do mnie kupmela ktorej
            dawno nie widzialam,lubie ja ale czasami jest bardzo agresywna,narzuca swoje
            zdanie,potrafi sie klocic do upadlego zeby tylko przekonac kogos ze ma
            racje,krytykuje mnie,nie wiem czy bede na tyle silna by byc asertywna,by mowic
            co mysle,w ogole nie wiem co mam jej powiedziec,nie wiem czy wiecie jak to
            jest,ale gdy ktos mnie o cos pyta,czuje totalna pustke,nawet z pozoru latwe
            pytania sprawiaja mi trudnosc,nie chce powiedziec za duzo,nie chce sie meszac w
            swoich wypowiedziach,dlatego lubie wczesniej ukladac sobie w glowie gotowe
            odpowiedzi,czasem zapisuje sobie o czym mam wspomniec,o co zapytac zeby niczego
            waznego nie pominac,gdy jestem z kims na kim mi zalezy i martwie sie co o mnie
            mysli,zapominam bardzo czesto o tym co wydarzylo sie przed chwila,zapominam sie
            pochwalic czyms co mnie niedawno cieszylo,nie wiem moze swiadomie o
            tym 'zapomniam' po prostu sukcesy nie absorbuja mnie tak bardzo jak porazki,o
            nich ciagle mysle,ciagle analizuje..
            nie wiem jak to bedzie...mam nadzieje ze sobie poradze..
            boje sie tez spotkania z druga kumpela...kiedys powiedzialam jej o chorobie,ale
            chyba nie potraktowala tego powaznie,niepotrzebnie powiedzialam jej o blogu
            horlii i o forum,nie wiem moze tu byla cyztala moje posty,domysila sie ze o
            niej pisalam,chyba sie obrazila,bo dlugo sie nei dozywala,pozniej tlumaczyla ze
            miala remont,nie wiem,boje sie zapytac,boje sie jej reakcji....
            przykro mi tez ze nikt nie pisze,nie dzieli sie swoimi
            spostrzezeiami,odczuciami...is anybody here???
          • marciia Re: uzalanie sie 26.09.04, 14:00
            Ok Kasiu rozumiem juz co mialas na mysli. Zgadzam sie z Toba...no bo wiadomo,
            ze nie ma sensu poddawac sie i wspierac negatywne myslenie na wlasny temat.
            Z wlasnego doswiadczenia jednak wiem, ze zmiana siebie, swojego sposobu
            patrzenia na swiat nigdy nie może być wymuszona. Sama zauwazylam ze jeśli
            stawiam opor czemus to wówczas tylko to wzmacniam. Po prostu gdy przeczytalam
            twoj post odczulam ze zamierzasz walczyc niejako ze soba by stac sie "jakas
            tam".

            Lepiej nie oceniaj swoich nawet negatywnych, czarnych mysli i reakcji
            jako "zle". Moze przyjrzyj się im, pozwol aby toba owladnely i jednoczesnie
            bacznie się im przygladaj. Nie oceniajac ich w żaden sposób,postaraj się je
            uspokoic, dajac sobie duzo ciepla, milosci i akceptacji.
            Mi takie podejscie pomaga:)
            marciia
            • kasiolda Re: uzalanie sie 26.09.04, 14:17
              tak wlasnie robie.daje sobie cieplo,staram sie akceptowac siebie ale bez
              narzekania,szukac pozytywow we wszystkim,zmienic sposob myslenia,szklanka moze
              byc przeciez do polowy pelna i nie uwazam ze czarne mysli sa zle,sa po prostu
              ale wcale nie musza sprawiac ze rezygnuje z czegos,poddaje sie.zdaje sobie
              sprawe ze to zajmie mi sporo czasu..
              nie zamierzam byc kims innym,juz wiele razy stwarzalam nowa "ja",gralam kogos
              kim nie byla,wyluzowana,caly czas usnmiechnieta,gdy bylo mi zle,albo smucaca
              sie tylko dlatego ze ktos mial problem,podczas gdy cieszylam sie zyciem,nie
              wiem jeszcze do konca jaka jestem naprawde,moze nigdy sie nie dowiem,ale chce
              przynajmiej normalnie funkcjonowac, a nie budzic sie pelna entuzjazmu,zapalu,z
              planami a pozniej zdechla,zamykajaca sie na ludzi,nie chcaca nic robic poza
              jedzeniem,robiaca cos,rzucajca to,nie skupiajac sie nad tym,nie czerpiaca z
              tego niczego,robiaca cos w pospiechu,na odwal sie,bo cos trzeba zrobic z powodu
              jakiegos drobiazgu..nie chce tak dluzej..chce znalezc zloty srodek.pozdrawiam
              • marciia Re: uzalanie sie 26.09.04, 14:56
                Nie powinnam Ci Kasiu udzielac rad. Sama jestem tak naprawde bardzo
                beznadziejna. Moj nastroj potrafi sie zmienic w przeciagu jednej sekundy.
                Wlasnie przed chwila sobie uswiadomilam ze nic mi nie pomaga i ze siebie
                nienawidze.

                przepraszam
                m.

                kasiolda napisała:

                > tak wlasnie robie.daje sobie cieplo,staram sie akceptowac siebie ale bez
                > narzekania,szukac pozytywow we wszystkim,zmienic sposob myslenia,szklanka
                moze
                > byc przeciez do polowy pelna i nie uwazam ze czarne mysli sa zle,sa po prostu
                > ale wcale nie musza sprawiac ze rezygnuje z czegos,poddaje sie.zdaje sobie
                > sprawe ze to zajmie mi sporo czasu..
                > nie zamierzam byc kims innym,juz wiele razy stwarzalam nowa "ja",gralam kogos
                > kim nie byla,wyluzowana,caly czas usnmiechnieta,gdy bylo mi zle,albo smucaca
                > sie tylko dlatego ze ktos mial problem,podczas gdy cieszylam sie zyciem,nie
                > wiem jeszcze do konca jaka jestem naprawde,moze nigdy sie nie dowiem,ale chce
                > przynajmiej normalnie funkcjonowac, a nie budzic sie pelna
                entuzjazmu,zapalu,z
                > planami a pozniej zdechla,zamykajaca sie na ludzi,nie chcaca nic robic poza
                > jedzeniem,robiaca cos,rzucajca to,nie skupiajac sie nad tym,nie czerpiaca z
                > tego niczego,robiaca cos w pospiechu,na odwal sie,bo cos trzeba zrobic z
                powodu
                >
                > jakiegos drobiazgu..nie chce tak dluzej..chce znalezc zloty srodek.pozdrawiam
                • kasiolda Re: uzalanie sie 26.09.04, 15:09
                  nie jestes beznadziejna...nie mow tak prosze..moj nastroj tez zmienia sie
                  szybko tak samo jak opinie i pomysly na zycie,ale to wcale nie znaczy ze
                  jestemy beznadziejne,po prostu jestesmy wrazliwe,niepewne wlasnej
                  wartosci,pozwalamy by czyjes slowo gest dotknely nas tak bardzo jakby ktos
                  zadal nam smiertelny cios,trzeba po prostu nabrac troche dystansu,to nie jest
                  latwe,ale trzeba probowac,to jedyny sposob,przynajmniej tak mi sie wydaje,moze
                  ktos zna lepszy???,inaczej cale zycie bedziemy babrac sie w tym bagnie.tez
                  czasami nienawidze siebie,nawet bardzo czesto,prawie codziennie mam takie
                  mysli,ale teraz walcze z nimi,nie wiem moze obejrzyj bar,przyjrzyj sie osobie
                  ktora zachowuje sie podobnie jak ty,zobacz jak to wyglada na zewnatrz,moze to
                  zmotywuje cie do zmian,moze znajdzies jakies swoje rozwiazanie,co i jak by
                  poprawic.
                  i nie przepraszaj,jesli znajdujesz przyjemnosc w dawaniu rad,dawaj je,jesli
                  masz jakies wlasne spostrzezenia pisz o nich.czy cos sie stalo co sprawilo ze
                  zaczelas siebie nienawidzic?co sprawilo ze nagle poczulas ze nic ci nie pomaga?
      • horlaa Re: uzalanie sie 26.09.04, 20:17
        kasiolda, to, że nikt nie odpisuje przez cały dzień, wcale nie znaczy, że forum umiera... charakter tego forum jest dość specyficzny, nie ma co wyolbrzymiać... :)

        pozdro
        • kasiolda Re: uzalanie sie 26.09.04, 20:29
          rozumiem ale strasznie jestem niecierpliwa i glupio mi tak pisac i pisac bez
          odzewu.mialam nadzieje ze moze zachece nowe osoby ktore zawitaly na forum ale
          nie mialy odwagi nic pisac.
          nie ma chyba nic gorszego niz jak sie rozgadasz czy jak wtym wypadku rozpiszesz
          i spotykasz sie z milczeniem..juz wole zeby ktos powiedzial ze gadam bzdury,ze
          nie chce mu sie mnie sluchac...
          • ikka Re: uzalanie sie 27.09.04, 13:42
            bzdury gadasz, Kasiu, że nie chcemy Cię słuchać:) czytam wszystkie posty, odkąd
            znalazłam to forum. nie piszę, bo mam identyczne problemy i sama nie wiem, jak
            je rozwiązać. zresztą, nie potrafię dawać rad. utknęłam po prostu. bądź, pisz
            ile chcesz, ściskam:)
            • kasiolda Re: uzalanie sie 27.09.04, 16:14
              dzieki :))).to nic ze nie umiesz dawac rad,wystarczy ze napiszesz co
              czujesz,jak ty na to patrzysz,jak przezywasz,ale nie zmuszam jesli nie chcesz
              pisac.wszystkie utknelysmy.3maj sie cieplo i odezwij sie czasem,chocby po to
              zeby przypomniec mi ze gadam bzdury!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka