al.1
23.12.05, 11:37
W imieniu kolezanki zapytalem ze strachem o ksiazke "Winnie the Pooh". Coz,
nie ma sie takiej wymowy jak rodowity Anglik. Otoz nie chcialem, zeby
ekspedientka odebrala to jako "Wienie the Poo". Prawda, ze niewielka roznica
w wymowie? To pierwsze - jesli ktos nie wie - to zdrobiale, centralny organ
meski, zas to drugie - to produkt czterech liter. Tak sobie mysle, czy autor
owej ksiazki czasem nie zamaskowal eufemistycznie owych kolokwializmow. He?
Mowiac nawiasem ksiazki owej w ksiegarni nie bylo, takie ma nieslabnace
powodzenie.