dario732
04.06.08, 22:42
Witam,
w ostatnim czasie wydaje mi się, że nasza ochrona zapomniała od
czego jest.
Wracając do wątków dotyczących parkowania na parkingu dla gości
wszyscy myśleliśmy, że sprawa została zakończona.
Jednak wcale tak nie jest.
Około miesiąca temu poprosiłem Pana ochroniarza o możliwość
wstawienia pojazdu na parking z uwagi na malutkie dziecko oraz w
celu wypakowania się z podróży. Niestety nie zostałem wpuszczony z
tego powodu, że jestem mieszkańcem, a nie gościem osiedla.
Postanowiłem od tego czasu przyjrzeć się w wolnej chwili pracy
naszych "Komandosów".
Okazuje się, że codziennie parkują samochody na parkingu dla gości:
srebrny Citroen na kaliskich numerach rej (PK.....), troszkę żadziej
Skoda Octavia II oraz Citroen C5 kombi na warszawskich numerach.
Odbywa się to w ten sposób ( przez przypadek słyszałem dniu
dzisiejszym), że uśmiechnięta/te młoda/de Pani/Panie ze srebrnej
strzały podjeżdża pod bramę, a Pan ochroniarz podchodzi i od razu
wydaje kartonik z miejscem dla gości. Pewnie zna już adres
parkujących osób. Mam nadzieję, że jest to wszystko odnotowane w
magicznej księdze będącej u ochrony.
Znam warunki parkowania oraz powinni je znać ochroniarze. Skoro nie
stosują się do regulaminu to może należy wyciągnąć z tego jakieś
wnioski.
W dniu wczorajszym natomiast w godzinach wieczornych jak
wracałem do domu to nasz osiedlowy stróż prawa pomimo używania wielu
sposobów nie był w stanie podnieść swoich ciężkich powiek ( życzę
wszystkim żeby znaleźli taką pracę w której można uskutecznić sobie
drzemkę w godzinach pracy). Nadmieniam, że taka sytuacja miała
miejsce już kilka razy.
Pewnego razu również w godzinach wieczornych byłem świadkiem jak
jeden z ochroniarzy zwyzywał od małolatów naszego mieszkańca za to,
że chciał uzyskać nazwisko pracownika ochrony naszego osiedla.
Zaczynam się zastanawiać. Czy ochrona jest dla nas, czy my
mieszkańcy jesteśmy dla ochrony.
Podsumowując zwracam się do Zarządu z prośbą o wyjaśnienie sprawy
dotyczącej działania naszej ochrony.