Dodaj do ulubionych

nowa ksiazka o Stachniuku i ZADRUDZE

28.01.04, 19:23
Jest nowa ksiazka Stachniuku i ruchu Zadruga. Autor Bogumil Grott
"Religia,cywilizacja, rozwoj-wokol ideii Jana Stachniuka". Wydal,oczywiscie,
Nomos (www.nomos.pl)

Swietnie, ogladalem ksiazke w ksiegarni. Calosciowe opracowanie ideii
Stachniuka plus rys biograficzny. Od dawna bylo wiadomo,ze prof. Grott sprzyja
neopoganom (patrz przedmowa do "Powrotu Wotana"). Ta ksiazka zapelnia pewna
luke, ja np mam wszystkie dziela Stachniuka ale wiem ze inni nie beda juz
mieli tej mozliwosci. Ta ksiazka jest dla nich.
Obserwuj wątek
    • witomir Re: nowa ksiazka o Stachniuku i ZADRUDZE 29.01.04, 00:18
      Grott już coś pisał o przedwojennej Zadrudze w książce "Nacjonalizm
      Chrześcijański" zmarginalizował rolę Zadrugii w kształtowaniu polskiej myśli
      nacjonalistycznej ale Stachniuka szanował za orginalność jego filozofii
      Ciekawie o Stachniuku napisał Tomasiewicz w kwartalniku religioznawczym
      Nomosa "Religia Naród Państwo w neopgańskiej filozofii Jana Stachniuka"
    • swantevit Re: nowa ksiazka o Stachniuku i ZADRUDZE 16.04.04, 09:33
      sztylet69 napisał:
      Od dawna bylo wiadomo,ze prof. Grott sprzyja
      > neopoganom (patrz przedmowa do "Powrotu Wotana"). Ta ksiazka zapelnia pewna
      > luke, ja np mam wszystkie dziela Stachniuka ale wiem ze inni nie beda juz
      > mieli tej mozliwosci. Ta ksiazka jest dla nich.
      '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
      Czytalem i nie odnioslem wrazenia jakoby autor "sprzyjal"(?) neopoganom.
      Zlosliwoscia bylo napomkniecie ze wspolpracownicy Stachniuka byli "inteligencja
      w pierwszym pokoleniu" co by to nie mialo znaczyc.
      Autor wyraznie nie mogl sobie poradzic prezentujac poglady Stachniuka o
      katolickim wplywie na upadek cywilizacyjny Polski. Przytoczyl dluzszy fragment
      ksiazki z okresu miedzywojennego o glupocie i upadku moralnym chlopow polskich,
      nie podajac rownoczesnie dlaczego takimi ci chlopi byli...(w odroznieniu od
      chlopow, powiedzmy, niemieckich)
      Inna slaboscia wywodow Grotta jest nieuwypuklenie dychotomii w konstrukcji
      myslowej Stachniuka miedzy silnym i swiadomym swoich zadan osobnikiem, a
      kolektywizmem ktory Stachniuk proponowal jako remedium na apatie, brak hartu
      ducha i przedsiebiorczosci Polakow.

      PS Teksty wszystkich ksiazek Stachniuka dostepne sa na stronie internetowej
      Toporla.
      • sztylet69 Re: nowa ksiazka o Stachniuku i ZADRUDZE 16.04.04, 10:53
        "Czytalem i nie odnioslem wrazenia jakoby autor "sprzyjal"(?) neopoganom."
        Moze to nie w tej ksiazce, zreszta sam Stachniuk az takim neopoganinem nie byl,
        co przyznal kiedys w wywiadzie sam Wacyk. Ale Grott sprzyja,a conajmniej
        zachowuje przyjazna neutralnosc: zmienil imie na slowianskie; no i jego wyklady
        w Krakowie.

        "Zlosliwoscia bylo napomkniecie ze wspolpracownicy Stachniuka byli "inteligencja
        >
        > w pierwszym pokoleniu" co by to nie mialo znaczyc."
        Zadna zlosliwosc, to podkreslali sami zadruzanie, chodzilo o robotniczy rodowod
        dzialaczy. To po czesci uratowalo zadruzan po wojnie (ale jak wiemy-tylko po
        czesci), ten romans najpierw z NPR a potem z PPR.

        Co do reszty nie wiem, bo nie czytalem tej ksiazki, tylko ja przejrzalem w
        ksiegarni. Ja tam wole wlasnie zrodla a nie omowienia.
        Mam w swoich zbiorach ksiazke napisana przerz Felczaka,ale wiadomo ze
        wspolautorem byl Stachniuk-tyle ze nie wolno bylo ujawnic jego nazwiska na okladce.
        • swarozyc Dla zainteresowanych.. 29.01.05, 19:28
          Pierwsze naukowe opracowanie myśli Jana Stachniuka
          Autor tekstu: Zdzisław Słowiński

          Książka Bogumiła Grotta "Religia cywilizacja rozwój. Wokół idei Jana
          Stachniuka" (Nomos, Kraków 2003) zasługuje na uwagę, choćby już z tego względu,
          że jest pierwszym, spóźnionym zresztą o pół wieku, i w miarę kompletnym
          opracowaniem dorobku tego niewygodnego dla panujących dziś doktryn filozofa.

          Niniejsza recenzja nie ujmuje jednego ważnego aspektu, mianowicie określenia
          kompletności czy jej braku w zarysowaniu głównego szkieletu myśli Stachniuka.
          Czytając pracę Grotta rozumiałem cały czas o czym mówi, gdyż znam filozofię
          Stachniuka, trudno mi więc było stwierdzić, czy w omawianiu szczegółów, autor
          nie pominął gdzieś istoty tej filozofii, i czy trzyma się jakiejś myśli
          przewodniej swojej pracy. Po przeczytaniu całości stwierdziłem jednak, że bez
          uprzedniej znajomości dzieła Stachniuka książka Grotta nie byłaby w stanie dać
          mi odczucie istoty Stachniukowego kulturalizmu i historiozofii. Aby to było
          możliwe przydałby się w książce, i to gdzieś na początku, choćby krótki
          rozdział omawiający podstawy światopoglądowe, metafizykę i teorię kultury
          Stachniuka. Rozdział IV, który w zamierzeniu autora miał chyba to uczynić, jest
          zbyt odległy i brak mu klarownego przedstawienia światopoglądu, o którym
          informacje są co prawda w książce, ale rozproszone po całej objętości. Wytrawny
          nawet czytelnik zdobędzie te podstawowe informacje dopiero po przeczytaniu
          całości, a w trakcie czytania jest ich pozbawiony - zasypywany szczegółowymi
          zagadnieniami nie może poskładać ich w całość i ulatują, bądź stanowią
          niepowiązany zbiór elementów. Aby odebrać całość, książkę należałoby więc
          czytać dwa razy.

          Zgodnie z życzeniem autora, wskażę jednak te braki, czy niedociągnięcia, które
          zauważyłem. Będą to dwa tematy, które przewijając się w całej książce nie dają
          klarownego obrazu myśli autora: podstawy teorii kultury i koncepcji
          ustrojowych, oraz kilka potknięć, czy uproszczeń w tematach szczegółowej
          interpretacji czy ocen.

          Problemy społeczno-ustrojowe
          W całej książce daje się zauważyć nieporadność Grotta w ocenie odniesień
          Stachniuka do problemów gospodarczych i ustrojowych. Nie są one może istotnym
          dorobkiem Stachniuka na tle zagadnień filozoficzno-światopoglądowych, ale ze
          względu na wzrastające zainteresowanie postacią w ruchach społecznych, nie
          zawsze dysponujących warsztatem analitycznym na poziomie potrzebnym do
          zrozumienia jego myśl, treści te wzbudzają silne emocje, od uwielbienia do
          oskarżeń o faszyzm (lub / i) komunizm. Nie oparł się temu także i profesor
          Grott.

          Co prawda w książkach Stachniuka można znaleźć komplet informacji o jego
          poglądach na te sprawy, ale rozumując dzisiejszymi treściami pojęć, które
          ukształtowała propaganda polityczna ostatnich kilkunastu lat, naukowe
          opracowanie poglądów Stachniuka na tematy gospodarcze i ustrojowe należałoby
          poprzedzić przypomnieniem treści pojęć, jakie kryły się w latach trzydziestych
          pod słowami używanymi przez Stachniuka. Tego nie sposób jednak zrobić bez
          posłużenia się innymi opracowaniami z epoki. [_1_]

          W myśl używanych tam pojęć kapitalizm istotnie skończył się, kiedy to w wyniku
          kumulacji kapitału zyski z produkcji odpłynęły z zakładów produkcyjnych do
          banków w postaci oprocentowania kredytu, i karteli czy innych form kapitału
          bezosobowego. To co nastąpiło po wielkim kryzysie w myśl pojęć epoki nie jest
          już kapitalizmem i takie rozumienie utrzymało się zresztą u starszego pokolenia
          polskiej emigracji w Stanach Zjednoczonych. Jeden z moich znajomych z tego
          kręgu, wspomina z rozrzewnieniem, że w młodości pracował jeszcze w jednym z
          ginących zakładów kapitalistycznych, gdzie był właściciel zakładu, pracownicy,
          że wszyscy byli zainteresowani powodzeniem zakładu, bo przekładało się to na
          korzyści osobiste i atmosferę pracy. Temu kapitalizmowi przeciwstawia następcę
          kapitalizmu, ustrój oparty o władzę banków i kompanii, który nazywa
          bolszewizmem - mając zresztą wiele argumentów na prawomocność takiego
          określenia.

          Steuermann przewidując zresztą co może być po kryzysie, widzi trzy możliwości:
          Drogę sowiecką, czyli kapitalizm państwowy, który dzięki eliminacji odpływu
          środków na oprocentowanie kredytu i zysk osiąga totalną kumulację kapitału, a
          przy okazji totalizację całego życia społecznego. Druga możliwość to
          niezmienianie struktury własności kapitału, lecz całkowite poddanie go państwu,
          które jednak uważa za niemożliwe, ale jak się okaże, Hitlerowi to się uda.
          Trzecia, to podporządkowanie państwa, a później państw kapitałowi, co zostanie
          niebawem zapoczątkowane w Stanach Zjednoczonych decyzją o uznaniu odsetek od
          kredytu za koszt w rozumieniu ustawy podatkowej. Wszystkie te trzy drogi według
          Steuermanna nie są już kapitalizmem, są różnymi formami totalizmu i wszystkim
          wróży niepowodzenie. Steuermann odnosi się też do gospodarki planowej i w epoce
          postkapitalisycznej, tzn. w epoce totalizmów, za względu na skalę zagadnienia
          planowanie jest nieuchronne, gdyż rynek wobec nieistnienia wolnej gry
          przedsiębiorców nie spełnia zadania regulacyjnego jakiemu mógł podołać w epoce
          kapitalistycznej. Plany opracowują oczywiście totalni władcy, niezależnie od
          tego w którym z trzech wymienionych modeli funkcjonują.

          W kontekście tej książki, a właściwie jej tłumaczenia na polski, widać, że
          słownictwo używane przez Stachniuka zgadza się z aparatem pojęciowym epoki, a i
          jego tezy wydają się słuszne i dziś jeżeli tylko nie przypiszemy słowom autora
          współcześnie związanych z nimi pojęć.

          A na tle przewidywań Steuermanna i późniejszych losów rywalizacji tych
          przewidywań, Stachniukowa wizja ustroju opartego na realizacji przyjętego
          systemu aksjologicznego jest czymś zupełnie nowym w stosunku do dotychczasowych
          koncepcji bazujących na niskich pobudkach ludzi. Nie przekreślałbym jej
          szczególnie dziś, kiedy to świat miota się pomiędzy trzema wizjami Steuermanna
          skazanymi z góry na porażkę.

          Teoria kultury
          W dociekaniu nad źródłem tych niekonsekwencji w książce Grotta pomocne mogą
          okazać się dwa opracowania historii Stronnictwa Pracy z koniecznym w nich
          odniesieniem się do ideologii Zrywu i filozofii Stachniuka. [_2_] W. Bujaka (a
          także ODiSS) nie można podejrzewać o sympatię do Stachniuka. Związany z
          Naukowym ramieniem Kościoła wie dokładnie o przeciwstawności światopoglądowej
          Stachniuka i konsekwencjach odmiennego światopoglądu, nie starał się
          przymierzać tych konsekwencji do swojej ideologii i potrafił wobec tego dokonać
          rzeczowej i klarownej analizy koncepcji Stachniuka. W porównaniu z nią
          opracowanie tematu przez Andrusiewicza, profesora Instytutu Nauk Społecznych
          przy KC PZPR, nie ma cech ani naukowych, ani choćby polemicznych. Dominuje tam
          nastrój napaści na filozofa z wykorzystaniem wszelkich niewybrednych pomówień
          jakie dotyczyły Zadrugi i Stachniuka w czasie ich działalności i UBeckiego
          oskarżenia.

          Z porównania tych prac widać, że Bujak zrozumiał istotę przesłania Stachniuka i
          jej przeciwstawność reprezentowanej przez siebie, a pisząc jako naukowiec był w
          stanie ją rzetelnie przedstawić, natomiast Andrusiewicz nie rozumiejąc
          Stachniuka podszedł do jego myśli emocjonalnie traktując ją jako wroga
          (upadającego już) socjalizmu, a może nawet i sprawcę tego upadku, jako że
          Stachniuk prorokował stoczenie się socjalizmu w Polce na łono personalizmu co
          zgotuje mu klęskę.

          Na tle tych prac stanowisko Grotta plasuje się gdzieś w środku, przy całym
          szacunku dla objętości i kompletności opracowania zagadnienia. Bezstronność
          analizy zakłóca tu, jak się wydaje, z jednej strony niezrozumienie personalizmu
          chrześcijańskiego, i co za tym idzie ataku Stachniuka na tę koncepcję, z
          drugiej zaś podświadoma obrona personalizmu, widoczna w posiłkowaniu się w
          przedstawieniu tej polemiki materiałami z propagandy katolickiej, którym ze
          zrozumiałych względów
          • swarozyc Re: Dla zainteresowanych..2 29.01.05, 19:30
            Na tle tych prac stanowisko Grotta plasuje się gdzieś w środku, przy całym
            szacunku dla objętości i kompletności opracowania zagadnienia. Bezstronność
            analizy zakłóca tu, jak się wydaje, z jednej strony niezrozumienie personalizmu
            chrześcijańskiego, i co za tym idzie ataku Stachniuka na tę koncepcję, z
            drugiej zaś podświadoma obrona personalizmu, widoczna w posiłkowaniu się w
            przedstawieniu tej polemiki materiałami z propagandy katolickiej, którym ze
            zrozumiałych względów daleko do rzetelności naukowej. Oczywiście nie odbieram
            prawa autorowi do stania na stanowisku personalistycznym, ale tę swoją postawę
            należy znać i przedstawić, kiedy się polemizuje, bądź nie uwzględniać jej,
            jeżeli pisany materiał ma uchodzić za bezstronne dzieło naukowe.

            Nieznajomość istoty personalizmu jest usprawiedliwiona tajeniem jej przez
            publikacje katolickie. W materiałach prop-agitki podkreślane są prawa osoby,
            mówi się o rozwoju i jest to obliczone na potoczny pozytywny odbiór tych słów.
            Natomiast treść tych pojęć w personalizmie katolickim jest daleka od rozumienia
            potocznego, a właściwie jest jego zaprzeczeniem. Porządne, naukowe opracowania
            katolickie muszą jednak tę treść ujawnić i jest to zrobione w książce Granata
            [_3_]. Tam jednak też trzeba włożyć spory wysiłek, aby tych najbardziej
            niepopularnych treści się doszukać. Na początku książki, przy definiowaniu
            osoby wymienione są hasła praw i rozwoju osoby, później następuje kilkaset
            stron reminiscencji personalizmu w różnych przejawach myśli filozoficznej -
            cały czas czytelnikowi wydaje się, że rozumie właściwie, i personalizm nie
            wydaje mu się czymś strasznym. Nadchodzi jednak konieczność wyjaśnienia pojęć i
            na kilkadziesiąt stron przed końcem twarz zostaje odsłonięta. Pod pojęciami
            praw i rozwoju mieści się prawo do wyobcowania i rozwój w psychicznym
            podporządkowaniu się doktrynie.

            Dlatego zanim odsądzi się Stachniuka od czci i wiary przeciwstawiając mu
            personalizm z kłamliwych materiałów propagandowych Kościoła, należałoby zgłębić
            trochę teologię z opracowań, które z racji pretendowania do naukowości muszą
            definiować pojęcia i trzymać się później ich treści.

            W pułapkę tę autor wpada nieraz, a przykładem tego są twierdzenia, że w
            przeciwieństwie do propozycji personalistycznej Stachniuk preferuje człowieka
            bez rozwiniętej osobowości (str. 180, 260, 261). A przecież jako warunek
            możliwości twórczych każe Stachniuk ludziom nie tylko posiadać nieustanną wolę
            stawania się większym, niż jest, ale też wykorzystywać do tego celu potencjał
            intelektualny i materialny na najwyższym poziomie jakiego dorobiła się aktualna
            kultura i cywilizacja. Tak jednoznacznego wymagania rozwoju nie spotyka się w
            żadnej koncepcji filozoficznej.

            Istotnym mankamentem, jest nie przedstawienie Stachniukowej struktury człowieka
            na którą składają się trzy elementy: wola tworzycielska, wola instrumentalna i
            biologia. Brak rozumienia wzajemnych zależności pomiędzy tymi trzema elementami
            człowieka nie pozwala zrozumieć jak funkcjonuje on w procesie kulturowym i jak
            następuje rozkład na pierwiastki wspakultury. Tu istotne jest też, że przy
            rozkładzie trzech elementów człowieczeństwa pierwiastki te występują zawsze
            parami: ulegająca dewiacji biologia rodzi personalizm i wszechmiłość, wola
            tworzycielska - spirytualizm i moralizm, wola instrumentalna - nihilizm i
            hedonizm.

            Bez przedstawienia procesów tworzenia kultury i drogi staczania się we
            wspakulturę nie ma możliwości oddania treści pojęć używanych przez Stachniuka,
            a używane do ich określenia słowa pozostają puste, jakby były wyłącznie
            klasyfikacją. Nie widać, że stanowią one opis funkcjonalnego systemu i procesów
            w jego łonie.

            Do opisu tych niepowiązanych niestety pierwiastków wspakultury dodałbym jeszcze
            dodatkowe dwa zdania rozwijające zagadnienie moralizmu i nihilizmu.

            Moralizm to uznanie za zło naturalne wyposażenie emocjonalne człowieka, które
            czyni go aktywnym i twórczym elementem świata, posiadającym wolę zmiany
            zastanego porządku i rozwoju, i w dodatku dumnego ze sprawowania tej roli. Te
            podstawowe atrybuty człowieczeństwa uznane za zło każą w myśl moralizmu podjąć
            walkę ze swoim wnętrzem o wytrzebienie tego zła. Ma to doprowadzić do powstania
            jednostki pasywnej, niepodejmującej twórczych działań i w dodatku nieczułej na
            wewnętrzne głosy swojej sfery emocjonalnej.

            Ta autokastracja dzieje się w imię wirtualnego świata ducha, a to już domena
            spirytualizmu, bez niego zresztą moralizm potrafiłby funkcjonować samodzielnie,
            ale nie rozwinąłby skrzydeł.

            Nihilizm to nie tylko walka z przejawami życia szczególnie bogatszego duchowo i
            materialnie, to też walka z dorobkiem kultury i cywilizacji. Nihilizm w
            zależności od stopnia konsekwencji pozostawia jakąś część nagiej egzystencji za
            dopuszczaną i wówczas walczy ze wszystkim, co tę dopuszczalną przez niego normę
            przekracza. Tu nihilizm potrzebuje szczypty hedonizmu dla osłody tego
            dopuszczalnego marginesu. Fakt istnienia objawów bujniejszego życia w świece
            wolnym od nihilizmu wywołuje agresję i podnosi żądzę niszczenia tego
            wszystkiego co budzi jego niepokój - przypomina to wszak o możliwości czegoś
            innego i stanowi zagrożenie dla jego idei. Im bardziej konsekwentnym jest
            nihilizm tym więcej w nim agresji wobec życia i kultury.

            Podobne niekonsekwencje występują też w analizowaniu innych pojęć używanych
            przez Stachniuka, ale dotyczą mniej istotnych problemów, i przez
            niewyrobionego, czy mniej zainteresowanego czytelnika nie zostaną zauważone,
            natomiast wnikliwi, czując niedosyt w opisie Grotta i tak sięgną do
            oryginalnych prac Stachniuka, więc można się nimi nie zajmować.

            Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kilka z wielu zresztą szczegółów, które może
            nie są głębszymi wywodami na temat poglądów Stachniuka, a raczej uwagami
            rzucanymi przez Grotta na marginesie głównego toku książki, nie są więc
            specjalnie umotywowane, ale przez ten fakt sugerują czytelnikowi, że są to
            sprawy niedyskusyjne. Kiedy jednak takie uwagi niosą ze sobą przypisywanie
            Stachniukowi poglądów, których nie głosił, a nawet takich, które krytykował, i
            dodatkowo używanie do tego celu pojęć o jednoznacznie negatywnych konotacjach
            powoduje generację drugiego wątku książki, złożonego właśnie z takich
            marginalnych uwag, wzbudzającego w czytelniku negatywne emocje do Stachniuka i
            powstawanie przeświadczenia o niespójności jego myśli.

            Naukowy charakter książki Grotta wskazywałby jednak, że nie jest to polemika ze
            Stachniukiem w stylu publicystycznym, a raczej brak pieczołowitości w
            zachowaniu bezstronnego stanowiska do przedstawianego tematu, jakie przystoi
            uczonemu.

            Prawda historyczna i totalna
            Oskarżanie Stachniuka o rozmijanie się z prawdą historyczną to zarzut ryzykowny
            z naukowego punktu widzenia, szczególnie w sytuacji, kiedy na jego poparcie
            Grott nie przedstawia faktów z którymi Stachniuk miałby się rozmijać, tylko ich
            interpretację, która, jak sam zresztą pokazuje, może być różna.

            Powierzchowne rozgraniczenie aspektu religijnego i społecznego autor uznaje za
            wystarczający powód do oskarżenia Stachniuka o manipulację historią.

            Sprawy te są ze sobą ściśle powiązane. Społeczeństwo pogańskie posiadało płaską
            strukturę społeczną, dopiero chrześcijaństwo wchodzące do Polski wraz z
            feudalizmem zaczęło budować piramidę społeczną. Koryfeusze nowego porządku
            związani z dworem, (najczęściej) importowani z Niemiec, byli narzucani przez
            dwór jako kasztelani, później feudałowie, spychając miejscowe społeczeństwo na
            dół powstającej hierarchii.

            Chrześcijaństwo było więc poczytywane nie tylko jako religia ponura i
            degradująca poczucie tożsamości człowieka, ale też jako narzędzie zniewolenia
            społeczeństwa przez związaną zresztą z obcymi kastę.

            Bunt pogańskiego społeczeństwa zawsze więc dotyczył nowego porządku
            zawierającego oba wspierające się aspekty, religijny i s
            • swarozyc Re: Dla zainteresowanych..3 29.01.05, 19:33
              Bunt pogańskiego społeczeństwa zawsze więc dotyczył nowego porządku
              zawierającego oba wspierające się aspekty, religijny i społeczny.

              Stachniuk odwołując się do Masława miał do tego pełne prawo, gdyż podkreślając
              pierwiastek religijny w odwołaniach do pogaństwa, postulował też, zgodnie z
              duchem mentalności pogańskiej, spłaszczenie hierarchii społecznej.

              Zarzut o nietrzymanie się prawdy historycznej jest więc nie trafiony, mizernie
              przy tym brzmi uzasadnienie przeciwstawiające Lelewela Kętrzyńskiemu na
              podstawie dwóch wyrwanych z kontekstu zdań, do których skądinąd zresztą mieli
              prawo, jako że ich prace nie były tak jednostronne jak sugeruje Grott, a tylko
              w interpretacji wysuwali na czoło jeden z wymienionych aspektów, zgodnie
              zresztą z duchem epok w których tworzyli.

              Prawda totalna....
              Pytanie czy istnieje możliwość innego systemu filozoficznego niż przyjęcie
              pewnych założeń i konsekwentne trzymanie się ich. Testowaniu może podlegać
              spójność ewentualnie stosunek do założeń, ale na temat światopoglądu i
              metafizyki Stachniuka Grott konsekwentnie milczy. Brakiem zaufania darzyłbym
              takie doktryny, które nie ujawniają założeń. Podejrzewać je można o brak logiki
              i spójności myśli, albo nieuczciwość ukrywania faktycznych założeń.

              Podobnym problemem niefortunnego posługiwania się Stachniukiem jest uwypuklanie
              pojęcia "walki z przyrodą". Walka z przyrodą - bardzo niezgrabny skrót myślowy -
              przewija się zresztą przez całą książkę i przypisywany też Brzozowskiemu.

              Niezgrabność polega na tym, że ma zabarwienie antyekologiczne, czego
              Stachniukowi przypisać się nie da. Ilustracją powszechnego odczucia terminu
              walka z przyrodą może być zniszczenie prerii prze Amerykanów. [_4_] Stachniuk
              propagujący ideę potęgowania żywiołów przyrody i psychiki, nie zasługuje na
              odczucia zbliżone do tych, którymi obdarzamy normalizatorów prerii, trzebicieli
              puszczy amazońskiej, czy innych przejawów walki człowieka z przyrodą.

              A to, że spotęgowana działalnością człowieka przyroda w koncepcji Stachniuka ma
              służyć cywilizacji, stawia go raczej w roli ogrodnika, nie niszczyciela natury.

              Walkę z przyrodą i nieliczenie się z jej prawami można przypisać krytykowanemu
              przez Stachniuka chrześcijaństwu i to w aspekcie antyekologicznym, jak i
              antyhumanistycznym. Doktrynalne potępienie "tego" świata, biologii i psychiki
              człowieka przekłada się na działania mające stłumić naturalne siły i ten fakt
              jest zresztą mocno przez Stachniuka podkreślany w jego krytyce chrześcijaństwa.
              Niesmacznie więc wygląda przypisywanie mu łatek, kojarzących go z poglądami
              wroga.

              *

              PS. Warto dodać, że niedługo po powyższej pozycji ukazała się, również w
              Krakowie przy Uniwersytecie Jagiellońskim, kolejna książka w całości poświęcona
              filozofii Stachniuka: Jan Skoczyński, Neognoza polska, Wydawnictwo Uniwersytetu
              Jagiellońskiego, Kraków 2004. Znak to, że Stachniuk faktycznie po wielu latach
              odżywa... (MA)



              Przypisy[_1_] Carl Steuermann, Koniec kapitalizmu. Kurs na kapitalizm
              państwowy. Wydawnictwo nowoczesne, Warszawa 1933.
              [_2_] Waldemar Bujak, Historia Stronnictwa Pracy. 1937. 1946. 1950. Ośrodek
              Dokumentacji i Studiów Społecznych, Warszawa 1988. Andrzej Andrusiewicz
              Stronnictwo Pracy. 1937 - 1950, PWN, Warszawa 1988.
              [_3_] Wincenty Granat, Personalizm chrześcijański, Księgarnia Ś w. Wojciecha,
              Poznań 1985 (Nihil obstat i Imprimarur)
              str. 451. Idea Boga posiada w sobie moc kształtującą człowieka w określonym
              kierunku, a uczucia powstałe z niej, uczucia zależności człowieka od Boga
              formują osobę bardzo wyraźnie.
              str. 453. W chrześcijańskiej literaturze występuje ustawicznie motyw całkowitej
              zależności od Boga, równocześnie z poczuciem rozwoju człowieczeństwa.
              str. 455. Człowiek uczestnicząc w Bogu staje się jak on celem ostatecznym
              świata; nie jest on ani nie może być narzędziem, bo uczestniczy w naturze Bożej
              będącej dobrem absolutnym.
              str. 463. Kościół utrzymuje, że każda istota rozumna, odchodząc od Boga, traci
              siebie, przeciwnie zaś zwolennicy alienacji świeckiej, dowodząc, że człowiek
              przychodząc do Boga alienuje swe przymioty i część ludzkiej natury jakby oddala
              od siebie i przenosi w świat fikcji.
              str. 485. Dochodzimy do wniosku, że wolność chrześcijańska jest wzmocnieniem
              wolności psychologicznej zawartej we władzy woli, aby ta mogła swobodnie i w
              sposób w pełni dobrowolny opowiedzieć się za wartościami religijno-moralnymi
              przyniesionymi przez Chrystusa Pana.
              [_4_] Wówczas to masowo zabijano bizony (aby zniszczyć podstawy egzystencji
              Indian), a lider tego sportu, Bufallo Bill, chełpił się tysiącami ustrzelonych
              sztuk, głównie z jadącego pociągu, gdyż był dostawcą zaopatrzenia dla wojsk na
              zachodzie Stanów. Do tego sportu doszło jeszcze odławianie ptaków (podobnych do
              naszych wróbli). W wielkie sieci odławiano olbrzymie stada i przerabiano na
              paszę dla bydła. Po kilkudziesięciu latach oba gatunki zniknęły (bizony i
              ptaszki). Indianie (też traktowani jako element przyrody z którą się walczy)
              wymarli z nędzy i wprowadzanych celowo chorób (zbrojnej eksterminacji uległ
              tylko niewielki procent - ci, którzy podjęli walkę), a preria zamieniła się z
              pustynię pokrytą ciemnobrunatnym pyłem i taka jest do dziś.
              • lahhijala Re: Dla zainteresowanych..3 29.01.05, 20:07
                swarozyc napisał:

                Bulwt pogańslćciego społescheństba zabshe biennc dotijschył lwobego polzomdlćcu
                zabielajomcego owa bspielajomce sienn aspelćctij, lerigijlwij i społeschlwij.

                Stachlwiulćc odbołujomc sienn do masłaba miał do tego pełlwe plabo, gdyż
                podlćcleśrajomc
                pielbiastelćc lerigijlwij b odbołalwiach do pogaństba, posturobał też, zgodlwie
                z
                duchem melwtarlwości pogańslćciej, spłashschelwie hielalchii społeschlwej.

                Zalzut o lwietlzymalwie sienn plabdy histolyschlwej jest biennc lwie
                tlafiolwij, mizellwie
                plzy tijm wlzmi uzasadlwielwie plzecibstabiajomce rerebera lćcenntlzyńslćciemu
                lwa
                podstabie dbóch bylbalwijch z lćcolwtextu zdań, do lćctólych slćcomdilwomd
                zleshtom mieri
                plabo, jalćco że ich place lwie wyły talćc jedlwostlolwlwe jalćc sugeluje
                glott, a tijrlćco
                b ilwtelpletagi bysubari lwa schoło jedelw z bymielwiolwijch aspelćctób,
                zgodlwie
                zleshtom z duchem epolćc b lćctólych tbolzyri.

                Plabda totarlwa....
                Pytalwie schy istlwieje możribość ilwlwego systemu firozofischlwego lwiż
                plzyjenncie
                peblwijch założeń i lćcolwselćcbelwtlwe tlzymalwie sienn ich. Testobalwiu może
                podregać
                spójlwość ebelwtuarlwie stosulwelćc do założeń, are lwa temat śbiatopogromdu i
                metafizylćci stachlwiulćca glott lćcolwselćcbelwtlwie mirschy. Blalćciem
                zaufalwia dalzyłwym
                talćcie dolćctlylwij, lćctóle lwie ujablwiajom założeń. Podejlzebać je możlwa o
                wlalćc rogilćci
                i spójlwości myśri, arwo lwieuschcibość ulćclybalwia falćctijschlwijch założeń.

                Podowlwijm plowremem lwiefoltulwlwego posługibalwia sienn stachlwiulćciem jest
                ubypulćcralwie
                pojenncia "barlćci z plzylodom". Warlćca z plzylodom - waldzo lwiezglawlwij
                slćclót myśroby -
                plzebija sienn zleshtom plzez całom xiomżlćcenn i plzypisybalwij też
                wlzozobslćciemu.

                Niezglawlwość porega lwa tijm, że ma zawalbielwie alwtijelćcorogischlwe, schego
                stachlwiulćcobi plzypisać sienn lwie da. Irustlagom pobshechlwego odschucia
                telmilwu
                barlćca z plzylodom może wyć zlwishschelwie plelii plze amelylćcalwób. [_4_]
                stachlwiulćc
                plopagujomcy ideenn potenngobalwia żybiołób plzylody i psychilćci, lwie
                zasługuje lwa
                odschucia zwriżolwe do tijch, lćctólymi owdalzamy lwolmarizatolób plelii,
                tlzewicieri
                pushschy amazońslćciej, schy ilwlwijch plzejabób barlćci schłobielćca z
                plzylodom.

                A to, że spotenngobalwa działarlwościom schłobielćca plzyloda b lćcolwcepgi
                stachlwiulćca ma
                służyć cybirizagi, stabia go laschej b lori oglodlwilćca, lwie lwishschyciera
                lwatuly.

                Warlćcenn z plzylodom i lwierischelwie sienn z jej plabami możlwa plzypisać
                lćclytijlćcobalwemu
                plzez stachlwiulćca chlześcijaństbu i to b aspelćccie alwtijelćcorogischlwijm,
                jalćc i
                alwtijhumalwistijschlwijm. Dolćctlylwarlwe potennpielwie "tego" śbiata,
                wiorogii i psychilćci
                schłobielćca plzelćcłada sienn lwa działalwia majomce stłumić lwatularlwe siły
                i telw falćct
                jest zleshtom moclwo plzez stachlwiulćca podlćcleśralwij b jego lćclytijce
                chlześcijaństba.
                Niesmaschlwie biennc bygromda plzypisybalwie mu łatelćc, lćcojalzomcych go z
                pogromdami
                bloga.

                *

                ps. Walto dodać, że lwiedługo po pobyżshej pozygi ulćcazała sienn, lóblwież b
                lćclalćcobie plzy ulwibelsytecie jagierrońslćcim, lćcorejlwa xiomżlćca b
                całości pośbienncolwa
                firozofii stachlwiulćca: jalw slćcoschyńslćci, lweoglwoza porslćca,
                bydablwictbo ulwibelsytetu
                jagierrońslćciego, lćclalćcób 2004. Zlwalćc to, że stachlwiulćc falćctijschlwie
                po bieru ratach
                odżyba... (ma)



                plzypisy[_1_] calr steuelmalwlw, lćcolwiec lćcapitarizmu. Kuls lwa lćcapitarizm
                państboby. Wydablwictbo lwoboscheslwe, balshaba 1933.
                [_2_] bardemal wujalćc, histolia stlolwlwictba placy. 1937. 1946. 1950.
                Oślodelćc
                dolćcumelwtagi i studiób społeschlwijch, balshaba 1988. Alwdlzej alwdlusibisch
                stlolwlwictbo placy. 1937 - 1950, pblw, balshaba 1988.
                [_3_] bilwcelwtij glalwat, pelsolwarizm chlześcijańslćci, xienngallwia ś b.
                Wojciecha,
                pozlwań 1985 (lwihir owstat i implimalul)
                stl. 451. Idea woga posiada b sowie moc xhtałtujomcom schłobielćca b
                olćcleśrolwijm
                lćcielulwlćcu, a uschucia pobstałe z lwiej, uschucia zareżlwości schłobielćca
                od woga
                folmujom osowenn waldzo bylaźlwie.
                Stl. 453. W chlześcijańslćciej ritelatulze bystennpuje ustabischlwie motijb
                całlćcobitej
                zareżlwości od woga, lóblwoscheślwie z poschuciem lozboju schłobiescheństba.
                Stl. 455. Człobielćc uschestlwischomc b wogu staje sienn jalćc olw cerem
                ostateschlwijm
                śbiata; lwie jest olw alwi lwie może wyć lwalzenndziem, wo uschestlwischy b
                lwatulze wożej
                wenndomcej dowlem awsorutlwijm.
                Stl. 463. Kościół utlzymuje, że lćcażda istota lozumlwa, odchodzomc od woga,
                tlaci
                siwie, plzeciblwie zaś zborelwlwicy arielwagi śbieclćciej, dobodzomc, że
                schłobielćc
                plzychodzomc do woga arielwuje sbe plzymiotij i schennść rudzlćciej lwatuly
                jalćcwy oddara
                od siwie i plzelwosi b śbiat filćcgi.
                Stl. 485. Dochodzimy do blwioslćcu, że borlwość chlześcijańslćca jest
                bzmoclwielwiem
                borlwości psychorogischlwej zabaltej be bładzy bori, awy ta mogła sbowodlwie i
                b
                sposów b pełlwi dowloborlwij opobiedzieć sienn za baltościami lerigijlwo-
                molarlwijmi
                plzylwiesiolwijmi plzez chlystusa palwa.
                [_4_] bóbschas to masobo zawijalwo wizolwij (awy zlwishschyć podstaby
                egzystelwgi
                ilwdialw), a ridel tego spoltu, wufarro wirr, chełpił sienn tijsiomcami
                ustlzerolwijch
                shtulćc, głóblwie z jadomcego pociomgu, gdyż wył dostabcom zaopatlzelwia dra
                bojslćc lwa
                zachodzie stalwób. Do tego spoltu doshło jeshsche odłabialwie ptalćcób
                (podowlwijch do
                lwashych blówri). W bierlćcie sici odłabialwo orwlzymie stada i plzelawialwo
                lwa
                pashenn dra wydła. Po lćcirlćcudziesiennciu ratach owa gatulwlćci
                zlwilćclwennły (wizolwij i
                ptashlćci). Ilwdialwie (też tlalćctobalwi jalćco eremelwt plzylody z lćctólom
                sienn barschy)
                bymalri z lwenndzy i bplobadzalwijch cerobo cholów (zwlojlwej extelmilwagi
                uregł
                tijrlćco lwiebierlćci plocelwt - ci, lćctólzy podjennri barlćcenn), a plelia
                zamielwiła sienn z
                pustijlwienn polćclytom ciemlwowlulwatlwijm pyłem i talćca jest do dziś.
    • lahhijala slimak pokaż ser za pierogiem 29.01.05, 20:07
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=9627696

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka