Dodaj do ulubionych

Gorąco polecam:-)

29.05.10, 20:59
Wiem,że książki nie są zbyt popularnym tematem na tym Forum,ale Tym
którzy lubią czytać polecam "Kryptonim 'Pingwin'",A.Kurkowa.To
kryminalna powieść,ale mnie urzekł-nie tyle sensacyjny wątek(chociaż
niesamowity!),ile obraz ukraińskiej rzeczywistości przełomu lat
1995/96.Koszmarna była ta rzeczywistośc, patrząc na to z perspektywy
współczesnej,polskiej codzienności.Dla mnie to trudne do
uwierzenia,że tak mogło być.
A poza tym jeden z głównych bohaterów,to przesympatyczny pingwin-
MiszasmilePo przeczytaniu tej książki zapragnęłam poznać bliżej życie
tych niesamowitych ptakówsmile
Obserwuj wątek
    • natalia_sankowska1 Nie jestem zachwycona 30.05.10, 01:31
      Kryminał "Пикник на льду" (po polsku nie wiadomo dlaczego
      przetłumaczono jako "Kryptonim "Pingwin") nie odważyłabym się nazwać
      obrazem ukraińskiej rzeczywistości - tak jak żaden utwór literacki
      nie jest wiernym odbiciem jakiejkolwiek epoki. I okoliczności w tej
      książce opisane nie są realiami rzeczywistego życia. Owszem, pewne
      cechy rzeczywistości w książce powinny się znaleźć, ale nie jest
      to "portret miasta, ludzi i epoki".
      Ksiązka się "czyta", bo jest, jak napisano w pewnej
      recenzji, "sprawnie zamieszanym kaktajlem" - i tyle.
        • mis_w_sieci.by Odszczekaj to!!! 31.05.10, 19:44
          natalia_sankowska1 napisała:

          > Владимир Орл&
          > #1086;в "Альтист Да
          > нилов" (1980).

          ##Ja jestem wielkim miłośnikiem tego utworu (choć nie udało mi się go zdobyć w
          oryginale - a i polska wersje mi tylko pożyczano). Więc to z zasady
          dyskwalifikuje utwór w twoich oczach (czy może głazach).
          Szczególnie uwielbiam coś co nazwałem "Ucztą Karmadona" - wielkie żarcie w
          obszcziepitach związanych z kolejami sowieckimi. A wystawiony później rachunek
          opiewający na:
          "(...)Ilości napojów wcale go nie zaskoczyły — wiadomo, jak to jest z płynem,
          był i już nie ma, ale skąd się wzięły dziesiątki — ach, gdzie tam dziesiątki:
          setki, tysiące kilogramów żywności?!
          Wagon wiozący tuczniki do Podolskich Zakładów Mięsnych rzeczywiście obciążył ich
          konto. Poza tym, jak wynikało z obliczeń, wczorajsze doborowe towarzystwo z
          Karmadonem na czele poszczycić się mogło następującym bilansem spożycia
          artykułów żywnościowych: 746 kg śledzi (nie wliczając w to wagi ogonków, które
          można sobie darować); jajek na twardo i na miękko — 412 tys. sztuk (z tego, jak
          odnotował gwoli ścisłości, 82 tys. zepsutych); oprócz tego tyle szprotek, ile
          wynosi w przybliżeniu łączny połów dwóch kutrów rybackich... Ustalił przy okazji
          niezaprzeczalny fakt spożycia takich rodzajów prowiantu, o jakich wczoraj nie
          miał pojęcia — tak na przykład wyszło na jaw, że zjedzono również cztery
          kilogramy suszonej karmy dla rybek! A gdy zerknął na rubrykę, w której
          figurowało dwadzieścia kilogramów mlecznej margaryny, poczuł niemile burczenie w
          brzuchu. (...)"

          Bo wyjdzie NATO, że mamy podobne gusta!!!
            • mis_w_sieci.by Caryco - znowu zmieniasz temat! 31.05.10, 20:10
              natalia_sankowska1 napisała:

              > Myślisz, że napisałeś coś sensownego?
              ##Nie! Tylko ty piszesz z sensem - a inni po twoim zatwierdzeniu! Ale twoje
              jarłyki mi ZWISAJĄ!!!
              >
              > KAŻDE tłumaczenie traci w porównaniu z ORYGINAŁEM. O tym nawet
              > dziecko wie. Też mi Amerykę odkryłeś!
              ##Jak ci wygodnie - to wyjątkowo bredzisz. Ja się o tłumaczeniu w ogóle nie
              wypowiadałem. Już dawno udowodniłaś, że czytanie ze zrozumieniem nie jest twoja
              mocną strona. Po co dostarczasz kolejne dowody???
              >
              > Może coś poza żarciem cię zainteresowało? Nie?
              ##I co dumna z siebie jesteś? Chciała byś pewnie bym dla udowodnienia, ze coś
              jeszcze zacytował całą książkę... smile smile smile
              Nadal nie stwierdziłaś, że "Demon z altówką" to estetyczne dno i bzdurna
              pisanina - bo mi się bardzo podoba cała książka (ale i tak nie zrozumiesz).
              • natalia_sankowska1 To jest forum 01.06.10, 16:10
                A na forum się rozmawia. Temat się zaznacza w topicu, a dalej
                rozmowa się toczy.
                Co prawda, jak się wtrynia ktoś taki jak ty - paranoicznie
                zakompleksiony, żle wykształcony i po prostu głupi,- to uporczywie
                trolluje, miesza, obraża, zmyśla i w ogóle smrodzi. Lubisz psuć
                forum, chorobliwie lubisz. Wszystkie twoje posty jawiają obraz
                umysłowej nędzy i rozpaczy: sam się osmieszasz. Cóż, robisz to na
                własne życzenie i jest to twój problem.
                Ogólnie rzecz biorąc, masz tak głębokie kompleksy, że już czas by
                tobą się zajął poważny fachowiec-psycholog, a także (co do
                niektórych objawów) psychiatra. No i rodzine ktoś musi ostrzec przed
                pogłębiającym się stanem twojej psychiki. W razie czego dowody tu
                mamy, układają się w prawdziwą historię choroby.
                  • natalia_sankowska1 Biedny bredzący! 01.06.10, 17:30
                    Wylej sobie kubeł zimnej wody na ten rozrzażony łeb!
                    Może na sekundkę ochłoniesz.
                    Bo to twoje wypowiedzi (pardonnez moi, brednie) wywodzą sie wprost z
                    XIX-wiecznej szkółki na głebokiej prowincji. To ty uważasz, że
                    wszystko wiesz, mimo że ani pisać poprawnie, ani czytać, ani tym
                    bardziej zrozumiec napisane nie potrafisz.
                    Próbujesz się popisywać i raz po raz nadeptujesz na grabie
                    oszołomstwa i niewiedzy. Zamiast się zastanowić i dokształcić
                    wpadasz w szał, co wskazuje na chorobę jeko podłoże tej patologii. A
                    że zachowujesz się patologicznie, każdy widzi.
                    I dlatego zamiast się śmiać współczujemy ci w twej chorobie.
                    • mis_w_sieci.by Re: Biedny bredzący! 01.06.10, 19:53
                      natalia_sankowska1 napisała:

                      > Wylej sobie kubeł zimnej wody na ten rozrzażony łeb!
                      > Może na sekundkę ochłoniesz.
                      > Bo to twoje wypowiedzi (pardonnez moi, brednie) wywodzą sie wprost z
                      > XIX-wiecznej szkółki na głebokiej prowincji. To ty uważasz, że
                      > wszystko wiesz, mimo że ani pisać poprawnie, ani czytać, ani tym
                      > bardziej zrozumiec napisane nie potrafisz.
                      > Próbujesz się popisywać i raz po raz nadeptujesz na grabie
                      > oszołomstwa i niewiedzy. Zamiast się zastanowić i dokształcić
                      > wpadasz w szał, co wskazuje na chorobę jeko podłoże tej patologii. A
                      > że zachowujesz się patologicznie, każdy widzi.
                      > I dlatego zamiast się śmiać współczujemy ci w twej chorobie.

                      ##Widzę, że słowa Goebbelsa: "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą."
                      No cóż - zupełnie to nie dziwi zważywszy na twoje poglądy ideologiczne. Na
                      szczęście mylisz się wraz ze swoim Parteigenose wink wink - Kłamstwo zawsze
                      pozostaje kłamstwem - również jak ty je wypisujesz. Chopić!
                        • mis_w_sieci.by Re: Biedna, biedna bredząca! 03.06.10, 13:55

                          A propos NIEUKU (szkoda, że nie ma zeńskiej formy - arogancka ignorantko).
                          Po polsku CZERNIHÓW - a nie żaden CzerniGow - takie miasto nie istnieje.
                          Twoja paranoiczna megalomania jest nie tylko nieznośna - ona jest już MONSTRUALNA!

                          natalia_sankowska1 napisała:

                          > "GenoSSe", nieuku!
                          >
                          > Znów się popisujesz. Widocznie front pogodowy ci nie służy. Weź coś
                          > na uspokojenie, bo z domu bez klamek cię długo nie wypuszczą.
                          • natalia_sankowska1 Pułapka na mysz 03.06.10, 18:34
                            Właśnie postanowiłam cię złapać. Pchasz się tam gdzie cię nikt nie
                            prosi. Rozmawiamy sobie z Jaruchą, no i postanowiłam sprawdzić czy
                            wleziesz do cudzej rozmowy. Wlazłeś!
                            A przecież z taką uwagą czytasz wszystkie moje posty! Kilkakrotnie
                            na tym forum pisałam nazwę miasta - oczywiście w formie "Czernihów"
                            (choć jak wejdziesz do rozkładow jazdy i innych transportowych
                            informatorów, przeczytasz, nieuku: Kyiv, Chernigiv lub Chernigov,
                            Kharkiv/Kharkov itp.).
                            Więc jeszcze raz się przekonałam, i wydaje mi się, że reszta
                            szanownego towarzystwa też, że wcale nie o merytoryczną dyskusję ci
                            chodzi.
                            Nawiasem mówiąc, nic do dyskusji dotychczas nie wniosłeś, wiesz?
                            A że cię poprawiłam, nie możesz znieść spokojnie. Normalny człowiek
                            alboby się powołał na literówkę, albo nad tym swoim błędem
                            przeszedłby do porządku dziennego pamiętając na przyszłość o
                            poprawnej pisowni. Ty postępujesz w sposób typowy dla twej diagnozy.
                            Jaszcze raz mówię, idź do lekarza, bo będzie za późno.
            • mis_w_sieci.by Polecam - choć to nie Wieniczka 03.06.10, 12:58
              sedona napisała:

              > No to nabralam ogromnej ochoty na te ksiazke! Traci troche stylem
              > Wieniczki Jerofiejewa z tego cytatu.

              ##Nieee. To w sumie dobra książka o dobrym człowieku - извините-с - demonie (ale
              nie w bajkowym - a bardziej SF znaczeniu). Fragment mnie zachwyca głownie ze
              względu na sowiecko-kolejową tematykę. Tem niemniej - książkę gorąco polecam!!!
                • mis_w_sieci.by Caryca mieszka w karetce! 01.06.10, 17:59
                  natalia_sankowska1 napisała:

                  > mis_w_sieci.by napisał:
                  >
                  > > Nie czuję się - zwłaszcza, że jesteś wtórna wobec mnie...
                  >
                  >
                  > Ale Pan Bóg się znalazł!
                  > Widać wszystkie objawy choroby psychicznej - manii wielkości.
                  > Mieliście w rodzinie schizofrenię?
                  >
                  >##Wiesz co babciu? Jeśli powyższe miało by być prawdziwe wobec mnie - to ty
                  najwyraźniej od dawna z tej karetki nie wyłazisz. Twojej manii wielkości - nie
                  tylko na tym - ale pewnie i na wszystkich forach "Gazety" nikt długo nie
                  przebije. Nawet nie zbliży się do tych monstrualnych rozmiarów!

                  A, ze - poza zbrodniami, których ja nienawidzę i brzydzę się - masz gust podobny
                  do mojego... No cóż, taka już oryginalna nie jesteś! wink
                  • natalia_sankowska1 Lacietisie, usilnie pracujesz na swą historię chor 01.06.10, 18:34
                    oby. Starasz się. Z całych sił potwierdzasz diagnozę.
                    Najwyraźniej nie rozumiesz co do ciebie piszą.
                    W ten sposób się nadzwyczajnie charakteryzujesz. Nawet już nie
                    pytam, czy o tym myślałeś. Twój chory umysł nie może działać
                    prawidłowo, więc męczą cię omamy, fobie i manie. Myślę, lekarz
                    z "psychiatryczki" jak nic diagnozę potwierdzi.
                    Niestety, zmartwisz się: schizofrenii nie da się wyleczyć, ale
                    liczmy na to, że lekarze spowodują u ciebie stan remisji.
                    Przynajmniej nie będziesz piany dostawał.
      • jarucha_0 Re: Nie jestem zachwycona 30.05.10, 06:36
        natalia_sankowska1 napisała:

        > Kryminał "Пикник на л
        > 00;ду" (po polsku nie wiadomo dlaczego
        > przetłumaczono jako "Kryptonim "Pingwin")

        Po my często tytuły tłumaczymy...w nieco kosmiczny sposóbsmileTaka już
        nasza drobna wadasmile

        nie odważyłabym się nazwać
        > obrazem ukraińskiej rzeczywistości - tak jak żaden utwór literacki
        > nie jest wiernym odbiciem jakiejkolwiek epoki. I okoliczności w
        tej
        > książce opisane nie są realiami rzeczywistego życia.
        Mój ukraiński przyjaciel twierdzi wręcz coś odwrotnego.Autorowi
        udało się wiernie pokazać zamiłowanie Ukraińców do twardej
        waluty.Zresztą do dziś nic się nie zmieniło(poza walutą-teraz
        kochają euro).

        Owszem, pewne
        > cechy rzeczywistości w książce powinny się znaleźć, ale nie jest
        > to "portret miasta, ludzi i epoki".

        OczywiściesmileKażdy kto czytuje książki zdaje sobie z tego sprawęsmile
        Ale czasami jest i tak,że chociaż to fikcja,odtwarza jednak wiernie
        realia.

        > Ksiązka się "czyta", bo jest, jak napisano w pewnej
        > recenzji, "sprawnie zamieszanym kaktajlem" - i tyle.

        No,i mnie sie spodobała,a Tobie -niesmileI słusznie,bo o to chodziwink
        Książka nie może podobać się wszystkim,bo jak coś jest dla
        każdego,to jest do niczegowink
        • natalia_sankowska1 Re: Nie jestem zachwycona 30.05.10, 11:08
          jarucha_0 napisała:

          > natalia_sankowska1 napisała:
          >
          > Po my często tytuły tłumaczymy...w nieco kosmiczny sposóbsmileTaka
          już
          > nasza drobna wadasmile

          Nie jedynie nasza. A mnie zawsze zastanawia dlaczego tytułu się nie
          uważa za integralną część dzieła sztuki jakim jest utwór literacki.
          Jeżeli tytuł jest zabawa w słowa, wiadomo, tłumaczy się inaczej. Ale
          w większości wypadków?

          > Mój ukraiński przyjaciel twierdzi wręcz coś odwrotnego.Autorowi
          > udało się wiernie pokazać zamiłowanie Ukraińców do twardej
          > waluty.Zresztą do dziś nic się nie zmieniło(poza walutą-teraz
          > kochają euro).

          A euro to nie waluta?

          Co zaś do życia... Nie wiem skąd Twój przyjaciel pochodzi, ale, moim
          zdaniem (a bywam na Ukrainie wcale nie turystycznie kilka razy w
          roku i nie po jednym dniu), ani ksiązkowy opis nie był rzeczywistym
          obrazem połowy lat 90., ani nie przystaje do obecnego czasu. Tym
          bardziej w Kijowie!
          >

          > Ale czasami jest i tak,że chociaż to fikcja,odtwarza jednak
          wiernie
          > realia.

          JA odniosłam wrażenie, że Kurkow pisał "Piknik" mając na względzie
          szybkie przetłumaczenie (mam podstawy by tak sądzić, od podszewki
          znam światek wydawniczy na Ukrainie, a kijowską małpiarnię w
          szczególności) i sprzedaż tytułu za granicą. Stąd pewna mieszanka
          (łącznie z "czarnuchą") mająca przykuć uwagę zagranicznego
          czytelnika. Ja tego nie lubię.
          >

          > Książka nie może podobać się wszystkim,bo jak coś jest dla
          > każdego,to jest do niczegowink

          Właśnie. A najgorzej gdy czytelnicy uwazają utwór za coś zupełnie
          innego niż to, czym on naprawdę jest.
          • jarucha_0 Re: Nie jestem zachwycona 30.05.10, 22:31
            natalia_sankowska1 napisała:

            >
            > > Mój ukraiński przyjaciel twierdzi wręcz coś odwrotnego.Autorowi
            > > udało się wiernie pokazać zamiłowanie Ukraińców do twardej
            > > waluty.Zresztą do dziś nic się nie zmieniło(poza walutą-teraz
            > > kochają euro).
            >
            > A euro to nie waluta?

            Jeszcze takwinkUciekło mi:poza tą twardą walutą, dolarem-teraz
            kochają euro.O,teraz jest dobrzesmile
            >
            > Co zaś do życia... Nie wiem skąd Twój przyjaciel pochodzi, ale,
            moim
            > zdaniem (a bywam na Ukrainie wcale nie turystycznie kilka razy w
            > roku i nie po jednym dniu), ani ksiązkowy opis nie był
            rzeczywistym
            > obrazem połowy lat 90., ani nie przystaje do obecnego czasu. Tym
            > bardziej w Kijowie!
            > >
            Możesz sobie bywać parę razy w roku,to nie zmieni faktu,że jesteś
            tam gościem,a mój przyjaciel tam się urodził i tam mieszka,a do nas
            przyjeżdza w gości.A tam,to znaczy w Kijowie i we Lwowie trochę
            też.
            >

            >
            > JA odniosłam wrażenie, że Kurkow pisał "Piknik" mając na względzie
            > szybkie przetłumaczenie (mam podstawy by tak sądzić, od podszewki
            > znam światek wydawniczy na Ukrainie, a kijowską małpiarnię w
            > szczególności) i sprzedaż tytułu za granicą. Stąd pewna mieszanka
            > (łącznie z "czarnuchą") mająca przykuć uwagę zagranicznego
            > czytelnika. Ja tego nie lubię.

            Żaden pisarz nie chce pisać do szuflady,a i żyć przecież z czegoś
            trzeba.Samo życiesmileJak dla mnie może dalej tak robić,bo efekt
            końcowy jest niezłysmile
            > >
            >

            > Właśnie. A najgorzej gdy czytelnicy uwazają utwór za coś zupełnie
            > innego niż to, czym on naprawdę jest.
            >
            >
            Czytelnik odbiera utwór subiektywnie,nie kierując się ocenami
            innych.A kto decyduje o tym,czym, naprawdę jest dany utwór???
            • natalia_sankowska1 Re: Nie jestem zachwycona 31.05.10, 02:12
              jarucha_0 napisała:


              > > >
              > Możesz sobie bywać parę razy w roku,to nie zmieni faktu,że
              jesteś
              > tam gościem,a mój przyjaciel tam się urodził i tam mieszka,a do
              nas
              > przyjeżdza w gości.A tam,to znaczy w Kijowie i we Lwowie trochę
              > też.
              > >

              Dziecko kochane, jak się zarzekam, że nie będę pisała o sobie, ktoś
              mnie zawsze zmusi. Otóż urodziłam się w Kijowie w 1959r., tam oraz
              we Lwowie mieszkałam i pomieszkuję nadal (sprawy rodzinne, pomińmy
              szczegóły). Zjeździłam całą Ukrainę (choć nie tylko). Zawodowo też
              jestem w pewnym stopniu z nią związana. Mam podwójne obywatelstwo
              (udało się zachować ukraińskie). Mam nie jedynie rodzinę, lecz także
              i przyjaciół, kolegów od przedszkola zaczynając a na biznesie
              kończąc. Dlatego wiem co piszę i gościem tam nie byłam i nigdy nie
              będę.

              > >
              > > JA odniosłam wrażenie, że Kurkow pisał "Piknik" mając na
              względzie
              > > szybkie przetłumaczenie (mam podstawy by tak sądzić, od
              podszewki
              > > znam światek wydawniczy na Ukrainie, a kijowską małpiarnię w
              > > szczególności) i sprzedaż tytułu za granicą. Stąd pewna
              mieszanka
              > > (łącznie z "czarnuchą") mająca przykuć uwagę zagranicznego
              > > czytelnika. Ja tego nie lubię.
              >
              > Żaden pisarz nie chce pisać do szuflady,a i żyć przecież z
              czegoś
              > trzeba.Samo życiesmileJak dla mnie może dalej tak robić,bo efekt
              > końcowy jest niezłysmile
              > > >
              > >
              >
              > > Właśnie. A najgorzej gdy czytelnicy uwazają utwór za coś
              zupełnie
              > > innego niż to, czym on naprawdę jest.
              > >
              > >
              > Czytelnik odbiera utwór subiektywnie,nie kierując się ocenami
              > innych.A kto decyduje o tym,czym, naprawdę jest dany utwór???

              Miałam na myśli sytuację z najsłynniejszym utworem Servantesa, który
              tak naprawdę jest parodią powieści rycerskiej, nie zaś apologią
              idealisty.
              Wiem, że z czegoś trzeba żyć smile - też nie samym powietrzem żyję.
              Ale w ostatnim dwudziestoleciu zbyt dużo jest zdecydowanych wrogów
              szuflad w biurku wink I nawet powstała cała warstwa piszących "na
              zagranicę". I by tamtych czytelników przyciągnąć raczej tworzą
              specyficzny rodzaj fikcji literackiej z wykorzystaniem
              tzw."czarnuchy" i "kłubniczki" (świadomie nie tłumaczę tamtejszych
              nazw tych pojęć). Odbieram to jako rodzaj nadużycia i pewnego
              kalania własnego gniazda. Nie chodzi mi o to, że nie wolno wynosić
              śmieci z izby, lecz o to, by nie tworzyć tych śmieci specjalnie jako
              atrakcji.

              • jarucha_0 Re: Nie jestem zachwycona 01.06.10, 06:26
                natalia_sankowska1 napisała:



                >
                > Dziecko kochane,

                Wiem,że jestem najmłodsza na tym forum...stażem oczywiście,ale
                zaraz dziecko!wink
                To miłe,dziekujęsmile


                jak się zarzekam, że nie będę pisała o sobie, ktoś
                > mnie zawsze zmusi. Otóż urodziłam się w Kijowie w 1959r., tam oraz
                > we Lwowie mieszkałam i pomieszkuję nadal (sprawy rodzinne, pomińmy
                > szczegóły). Zjeździłam całą Ukrainę (choć nie tylko). Zawodowo też
                > jestem w pewnym stopniu z nią związana. Mam podwójne obywatelstwo
                > (udało się zachować ukraińskie). Mam nie jedynie rodzinę, lecz
                także
                > i przyjaciół, kolegów od przedszkola zaczynając a na biznesie
                > kończąc. Dlatego wiem co piszę i gościem tam nie byłam i nigdy nie
                > będę.

                Natalio,to jest tak jak z dorosłym dzieckiem,które zakłada rodzinę
                i wyfruwa z rodzinnego gniazda,Powraca,poznaje znajome kąty,swój
                pokój dziecinny, kumpli z podwórka i znajomy trzepak.Jednakże wraca
                na chwilę i jest już tylko gościem.
                Mieszkasz tu w Polsce i tu jest Twój dom,który
                remontujesz,sprzątasz,wychowałaś w nim syna,czuwałaś przy nim jak
                był chory.To tu kłóciłaś się ze swoim mężem i się z nim godziłaś(pod
                warunkiem,że męża posiadaszwinki to tu kładziesz sie spać i planujesz
                dzień jutrzejszy,a tam bywasz,odwiedzasz stare kąty i przyjaciół z
                przedszkola,którzy mają swoje dorosłe problemy(już bez Twojego w
                nich udzaiału),i którzy oddychają z ulgą,gdy wychodzisz(wizyta się
                skończyła, dlatego jesteś i będziesz tam już tylko gościem gościem.
                .
                > >

                > > > >
                > > >
                > >

                >
                > Miałam na myśli sytuację z najsłynniejszym utworem Servantesa,
                który
                > tak naprawdę jest parodią powieści rycerskiej, nie zaś apologią
                > idealisty.
                > Wiem, że z czegoś trzeba żyć smile - też nie samym powietrzem żyję.
                > Ale w ostatnim dwudziestoleciu zbyt dużo jest zdecydowanych wrogów
                > szuflad w biurku wink I nawet powstała cała warstwa piszących "na
                > zagranicę". I by tamtych czytelników przyciągnąć raczej tworzą
                > specyficzny rodzaj fikcji literackiej z wykorzystaniem
                > tzw."czarnuchy" i "kłubniczki" (świadomie nie tłumaczę tamtejszych
                > nazw tych pojęć). Odbieram to jako rodzaj nadużycia i pewnego
                > kalania własnego gniazda. Nie chodzi mi o to, że nie wolno wynosić
                > śmieci z izby, lecz o to, by nie tworzyć tych śmieci specjalnie
                jako
                > atrakcji.
                >
                > A jeżeli bez tych śmieci trudno napisać tak,aby nie wyszło,że to
                zawsze była kraina mlekiem i miodem płynąca?I żeby nie okazało
                się,że te śmieci, to wroga zachodnia propagandawink
                • natalia_sankowska1 Re: Nie jestem zachwycona 01.06.10, 16:37
                  jarucha_0 napisała:

                  >
                  > Natalio,to jest tak jak z dorosłym dzieckiem,które zakłada
                  rodzinę
                  > i wyfruwa z rodzinnego gniazda,Powraca,poznaje znajome kąty,swój
                  > pokój dziecinny, kumpli z podwórka i znajomy trzepak.Jednakże
                  wraca
                  > na chwilę i jest już tylko gościem.
                  > Mieszkasz tu w Polsce i tu jest Twój dom,który
                  > remontujesz,sprzątasz,wychowałaś w nim syna,czuwałaś przy nim jak
                  > był chory.To tu kłóciłaś się ze swoim mężem i się z nim godziłaś
                  (pod
                  > warunkiem,że męża posiadaszwinki to tu kładziesz sie spać i
                  planujesz
                  > dzień jutrzejszy,a tam bywasz,odwiedzasz stare kąty i przyjaciół z
                  > przedszkola,którzy mają swoje dorosłe problemy(już bez Twojego w
                  > nich udzaiału),i którzy oddychają z ulgą,gdy wychodzisz(wizyta się
                  > skończyła, dlatego jesteś i będziesz tam już tylko gościem gościem.
                  > .

                  Źle rozumujesz. Widać, że nie wiesz co to mieszkać na 2 domy.
                  Wiesz, nigdy bym się nie zdecydowała za kogoś określać jego
                  sytuacji. Nie żyjesz moim życiem a zabierasz się za rozumowanie o
                  tym, gdzie jestem w domu. To jedynie JA mogę oświadczyć, czy jestem
                  w domu tu, tam czy jeszcze gdzieś.

                  > >
                  > >
                  > > A jeżeli bez tych śmieci trudno napisać tak,aby nie wyszło,że
                  to
                  > zawsze była kraina mlekiem i miodem płynąca?I żeby nie okazało
                  > się,że te śmieci, to wroga zachodnia propagandawink

                  Czyżbyś nie zozumiała tego co napisałam? Nie wolno TWORZYĆ ŚMIECI!
                  To jest nieuczciwe i wobec czytelnika którego sie karmi nieprawdą, i
                  wobec opisywanego świata, ponieważ się go oczernia i wypacza
                  bezpodstawnie. Nie chodzi mi, oczywiście, o fikcję literacką, inne
                  metody artystyczne - one zawsze są na miejscu.
                  I jeszcze jedno: napisałam o "wrogach szuflad". Otóż bardzo szanuję
                  autorów, którzy bardzo dużo od siebie wymagają, a więc jednak
                  korzystają z szuflad we własnym biurku (sporo na ten temat można
                  przeczytać u Strugackich w "Kulawym losie (Хромая судьбаwink") i nie
                  lubę tych, którzy próbują publikować wszystko, dosłownie wszystko co
                  napiszą. Nawet przy dużym talencie podobne ociera się o grafomanię.
                  Zresztą, ta wymiana zdań bardzo mi przypomina spór o Kapuścińskiego,
                  nt. którego nie podzielam dotychczas obowiązujących piań i zachwytów
                  właśnie dlatego, że w jego twórczości zawsze dostrzegałam pewne, że
                  tak powiem, "nieścisłości".
                  Ale może zo Kapuścińskim lepiej przenieść się na inne forum?
                  • mis_w_sieci.by Na 2 domy, na 2 jaźni... 01.06.10, 20:18
                    natalia_sankowska1 napisała:
                    >
                    > Źle rozumujesz. Widać, że nie wiesz co to mieszkać na 2 domy.
                    > Wiesz, nigdy bym się nie zdecydowała za kogoś określać jego
                    > sytuacji. Nie żyjesz moim życiem a zabierasz się za rozumowanie o
                    > tym, gdzie jestem w domu. To jedynie JA mogę oświadczyć, czy jestem w domu
                    tu, tam czy jeszcze gdzieś.
                    >
                    ##Jakaś Ty uparta Jarucho!... Nic nie rozumiesz - a się wypowiadasz... wink Nie
                    znasz sytuacji carycy - więc nie leź. Ona doskonale zna twoja - więc może się
                    wypowiadać. A Ty - NIE!

                    > Czyżbyś nie zozumiała tego co napisałam? Nie wolno TWORZYĆ ŚMIECI!
                    ##NATO monopol ma caryca!!! smile
                    • natalia_sankowska1 A ty ze swym idiotyzmem... 01.06.10, 20:27
                      Ja na temat życia Jaruchy się nie wypowiadam: po pierwsze, nie
                      obchodzi mnie, to jej sprawa; po drugie, żaden temat jej zycia nie
                      tknął.
                      Jarucha wypowiedziała się nt. mojego zycia robiąc nieuzasadnione
                      wywody natury psychologicznej. A ty jak ta żaba: konie kują, a ty
                      nogę podstawiasz.
                      A umysł masz tak zaśmiecony, że już niczego nie rozumiesz. Biedny
                      idiota. Ta diagnoza też jest nieodwracalna, niestety.
                    • natalia_sankowska1 No właśnie. 01.06.10, 22:29
                      Uważam, że czym innym jest "widzenie autorskie" (powiedzmy, za
                      czasów Dostojewskiego Petersburg nie był aż tak przerazający, a i
                      Newski nie straszył tak jak u Gogola), a czym innym "завлекалки" dla
                      zagraniczniaków. Kosińskiego też nie lubię.
                    • jarucha_0 Re: Nie jestem zachwycona 01.06.10, 23:13
                      tosia_sru napisał:

                      > Zgodzę się tym razem z Panią. Tworzenie śmieci w złej, wyłącznie
                      > komercyjnej intencji jest plugawe.
                      > Za to właśnie znienawidziłem "Malowanego ptaka"Kosińskiego.

                      A czytałeś chociaż Kurkowa?
                      • tosia_sru Re: Nie jestem zachwycona 02.06.10, 21:15
                        Nie wtrącam się w spór o to która z Pań forumowiczek ma rację.
                        Stwierdzam jedynie że znam zabiegi "śmiecenia we własnym gnieździe"
                        z wyłącznie komercyjnych względów.
                        W tym właśnie zgadzam się z N_S1.
                        Stąd "Malowany ptak" jako przykład.
                      • tosia_sru Re: Nie jestem zachwycona 02.06.10, 21:09
                        Zapewne masz na myśli "Wystarczy być" - fakt, to plagiat w
                        najczystszej formie, Ross to Dyzma wtopiony w amerykańskie realia.
                        "Malowany ptak" to jednak coś zupełnie innego jeśli rozważamy
                        problem moralności u twórców. Kosiński w Stanach rozpowszechniał
                        informacje że "M.P." to co najmniej luźna biografia, tym czasem ten
                        facet przeżył wojnę w zupełnie inny sposób (książka "Czarny ptasior"
                        nie pamiętam nazwiska autorki),wydaje się że to poprostu był kawał
                        skurwiela.
                  • jarucha_0 Re: Nie jestem zachwycona 01.06.10, 23:11
                    natalia_sankowska1 napisała:











                    > > .
                    >
                    > Źle rozumujesz. Widać, że nie wiesz co to mieszkać na 2 domy.
                    > Wiesz, nigdy bym się nie zdecydowała za kogoś określać jego
                    > sytuacji. Nie żyjesz moim życiem a zabierasz się za rozumowanie o
                    > tym, gdzie jestem w domu. To jedynie JA mogę oświadczyć, czy
                    jestem
                    > w domu tu, tam czy jeszcze gdzieś.

                    W przeciwieństwie do Ciebie Natalio nie wypowiadam się na
                    wszystkie tematy,tylko te,o których coś wiem,może niewiele,ale
                    coś,albo posiadam jakieś doświadczenie.I również w przeciwieństwie
                    do Ciebie nie piszę o sobie,ale to nie znaczy,że w życiu niczego nie
                    doświadczyłam,ale to jest Forum tematyczne a nie osobistesmileJa nie
                    określam za Ciebie Twojej sytacji,tylko piszę na podst,własnych
                    doświadzeń i tak,jak obiektywnie to widzę.Oczywiście,że Twój odbiór
                    jest subiektywny i to jest dla mnie zrozumiałe.Rozumiem to i sznuję:-
                    )
                    >
                    > > >
                    > > >


                    >
                    > Czyżbyś nie zozumiała tego co napisałam? Nie wolno TWORZYĆ ŚMIECI!
                    > To jest nieuczciwe i wobec czytelnika którego sie karmi nieprawdą,
                    i
                    > wobec opisywanego świata, ponieważ się go oczernia i wypacza
                    > bezpodstawnie. Nie chodzi mi, oczywiście, o fikcję literacką, inne
                    > metody artystyczne - one zawsze są na miejscu.


                    Faktycznie Natalio nie rozumiem.A kto decyduje o tym,co może
                    tworzyć pisarz?Czy nie czytelnik,który to kupi i przeczyta?Jeżeli,to
                    będzie nie do przełknięcia,przejaskrawione,zaśmiecone,to czytelnik
                    wyśle twórcę na śmietnik zapomnienia.
                    Ale to nie w tym problem.Ty zarzuciłas autorowi nieprawdę w
                    ukazaniu ówczesnej rzeczywistości.A czyż w okresie przełomu nie
                    wzrosła w Polsce i w byłych republikach przestępczość zorganizowana
                    (Wołomin itd.).Kałachy rosyjscy żołnierze sprzedawali na pęczki.A
                    różne afery,do dziś nie wyjaśnione,z udziałem tzw.VIP-ów?I wreszcie
                    służba zdrowia.Uważasz,że autor przesadził,pisząc,że za wszystko
                    (np.za leczenie,jakiekolwiek leczenie)nie trzeba było płacić twardą
                    walutą.Wszystko było?I personel był miły i nie brał w łapkę?Natalio
                    do dziś się niewiele zmieniło i nie tylko na Ukrainie, w Polsce
                    też.Nie życzę nikomu poważnie zachorawać podczas pobytu na Ukrainie
                    (piszę te słowa z całą odpowiedzialnoscią na podst,własnego niezbyt
                    przyjemnego doświadczenia).Mój ukraiński przyjaciel,któremu z urzędu
                    zarzuciłaś,że nie ma racji,po wysłuchaniu paru informacji z Twojego
                    życia(które sama ujawniłaś)stwierdził,że masz oczywiście rację,ale
                    to jest racja z Twojego punktu widzenia znajdującego sie trocę wyżej
                    w hierarchii społecznej,niż punkt widzenia mojego przyjaciela.Jego
                    punkt widzenia znajduje się w tzw dołach społecznych i może dlatego
                    jest w stanie zobaczyć wiecej tych śmieci niż Ty.I wg niego Kurkow
                    aż tak bardzo nie przedobrzył.Takie były realia a Kurkow oprawił to
                    ładnymi słówkami i wydał.



                    > I jeszcze jedno: napisałam o "wrogach szuflad". Otóż bardzo
                    szanuję
                    > autorów, którzy bardzo dużo od siebie wymagają, a więc jednak
                    > korzystają z szuflad we własnym biurku (sporo na ten temat można
                    > przeczytać u Strugackich w "Kulawym losie (Хрома&
                    > #1103; судьбаwink") i nie
                    > lubę tych, którzy próbują publikować wszystko, dosłownie wszystko
                    co
                    > napiszą. Nawet przy dużym talencie podobne ociera się o grafomanię.
                    > Zresztą, ta wymiana zdań bardzo mi przypomina spór o
                    Kapuścińskiego,
                    > nt. którego nie podzielam dotychczas obowiązujących piań i
                    zachwytów
                    > właśnie dlatego, że w jego twórczości zawsze dostrzegałam pewne,
                    że
                    > tak powiem, "nieścisłości".
                    > Ale może zo Kapuścińskim lepiej przenieść się na inne forum?

                    Czyżbyś coś mi sugerowała?
                    >
                    >
                    • natalia_sankowska1 Re: Nie jestem zachwycona 02.06.10, 00:49
                      jarucha_0 napisała:

                      > W przeciwieństwie do Ciebie Natalio nie wypowiadam się na
                      > wszystkie tematy,tylko te,o których coś wiem,może niewiele,ale
                      > coś,albo posiadam jakieś doświadczenie.

                      Ja też wypowiadam się na tematy co do których posiadam wiedzę i
                      doświadczenie. Widocznie, tych tematów jest nieco więcej -
                      prawdopodobnie dlatego, że pochodzę skąd pochodzę i mieszkałam oraz
                      mieszkam gdzie mieszkałam i obecnie przebywam.
                      Jak nie interesuję się, powiedzmy, kapelami, nie wypowiadam.

                      I również w przeciwieństwie
                      > do Ciebie nie piszę o sobie

                      Sama mnie zmusiłaś, bo argument miejsca zamieszkania kolegi został
                      użyty przez Ciebię właśnie jako podstawowy i nie do odrzucenia.


                      Ja nie
                      > określam za Ciebie Twojej sytacji,tylko piszę na podst,własnych
                      > doświadzeń i tak,jak obiektywnie to widzę.Oczywiście,że Twój
                      odbiór
                      > jest subiektywny i to jest dla mnie zrozumiałe.Rozumiem to i
                      sznuję:-
                      > )

                      Chwała Bogu! Ale nie lubię gdy nie wiedząc [o czyimś życiu i jego
                      okolicznościach] stwierdza się bezapelacyjnie [że okoliczności tego
                      zycia moga być jedynie takie, a nie inne]. Wydaje mi się, że
                      należałoby przestawić przymiotniki: to twój odbiór jest subiektywny -
                      i pogląd na okoliczności mojego życia. Bo one istnieją obiektywnie.

                      > > Czyżbyś nie zozumiała tego co napisałam? Nie wolno TWORZYĆ
                      ŚMIECI!
                      > > To jest nieuczciwe i wobec czytelnika którego sie karmi
                      nieprawdą,
                      > i
                      > > wobec opisywanego świata, ponieważ się go oczernia i wypacza
                      > > bezpodstawnie. Nie chodzi mi, oczywiście, o fikcję literacką,
                      inne
                      > > metody artystyczne - one zawsze są na miejscu.
                      >
                      >
                      > Faktycznie Natalio nie rozumiem.A kto decyduje o tym,co może
                      > tworzyć pisarz?Czy nie czytelnik,który to kupi i przeczyta?

                      Jest pewny problem. Otóż czytelnik, który "jest w kursie", może się
                      wkurzyć i rzeczywiście odrzucić utwór. Ale są ci, którym zmyślone
                      sensacje podaje za prawdę. I oni wierzą, im się podoba! A dalej oni
                      zaczynają powoływać się na to jako źródło [vel świadectwo] i wielkie
                      osiągnięcie literackie. Przypomina mi to szkaradne matrioszki na
                      targowisku, po którym łażą przeważnie obcokrajowcy, którym się
                      wciska, że jest to prawdziwa sztuka ludowa.

                      > Ale to nie w tym problem.Ty zarzuciłas autorowi nieprawdę w
                      > ukazaniu ówczesnej rzeczywistości.A czyż w okresie przełomu nie
                      > wzrosła w Polsce i w byłych republikach przestępczość zorganizowana
                      > (Wołomin itd.).I wreszcie
                      > służba zdrowia.Uważasz,że autor przesadził,pisząc,że za wszystko
                      > (np.za leczenie,jakiekolwiek leczenie)nie trzeba było płacić
                      twardą
                      > walutą.Wszystko było?I personel był miły i nie brał w łapkę?
                      Natalio
                      > do dziś się niewiele zmieniło i nie tylko na Ukrainie, w Polsce
                      > też.Nie życzę nikomu poważnie zachorawać podczas pobytu na Ukrainie
                      > (piszę te słowa z całą odpowiedzialnoscią na podst,własnego
                      niezbyt
                      > przyjemnego doświadczenia).Mój ukraiński przyjaciel,któremu z
                      urzędu
                      > zarzuciłaś,że nie ma racji,po wysłuchaniu paru informacji z
                      Twojego
                      > życia(które sama ujawniłaś)stwierdził,że masz oczywiście rację,ale
                      > to jest racja z Twojego punktu widzenia znajdującego sie trocę
                      wyżej
                      > w hierarchii społecznej,niż punkt widzenia mojego przyjaciela.Jego
                      > punkt widzenia znajduje się w tzw dołach społecznych i może
                      dlatego
                      > jest w stanie zobaczyć wiecej tych śmieci niż Ty.I wg niego Kurkow
                      > aż tak bardzo nie przedobrzył.Takie były realia a Kurkow oprawił
                      to
                      > ładnymi słówkami i wydał.


                      Każdy czytelnik, owszem, kojarzy lekturę po swojemu. Ale jednak
                      ostatnie dwudziestolecie inaczej wyglądało w Polsce, inaczej w
                      Rosji, inaczej na Ukrainie. I w każdej z nowopowstałych republik.
                      Nie wolno tego wrzucać do jednego worka. Rozumiem, nie rozróżniasz
                      niuansów, bo jesteś dalej od tego wszystkiego, niż ja. Ale jednak -
                      mimo pewnego podobieństwa - to wszystko wyglądało różnie.

                      Nie chcę się w tej chwili (bo to forum) długo rozwodzić nad
                      szczegółami powieści, ale służba zdrowia zawsze była skłonna
                      do "brania", które, jak wiadomo, często jest wręcz zespawane
                      z "dawaniem" i stanowi tradycję. Wcale nie dziwię się, że
                      zachorowawszy miałaś ciężkie przeżycia. Wiesz, wczoraj akurat w
                      moskiewskiej TV był program "Posterunek", gdzie mówiono o
                      problemach, jakie wynikają u turystów i innych przyjezdnych za
                      granicą (kłopoty ze zdrowiem przede wszystkim i pomoc). Jest to
                      typowe wszędzie: przyjezdny "nie jest stąd", więc jest świetnym
                      materiałem do nadużyć. Miejscowy sobie poradzi zupełnie inaczej.
                      Może to drobiazg, ale zapytałaś, więc odpowiadam: nie, płacenie w
                      dewizach nie było obowiązujące. Wiadomo, zagraniczniaka traktowano
                      jako źródło dewiz, ale miejscowych już nie.
                      Możesz mi uwierzyć, dobrze wiem co się działo i dzieje - i w Kijowie
                      i w takich podkijowskich Bojarce lub Fastowie, w Czernigowie, ale i
                      w Odessie, we Lwowie i okolicach...
                      Jednak uważam, że omawiany przez nas autor przedobrzył. I to
                      przerysowanie nie było metodą artystyczną - było sposobem na
                      zarobkowanie. A to wielka różnica.

                      > > Ale może z Kapuścińskim lepiej przenieść się na inne forum?
                      >
                      > Czyżbyś coś mi sugerowała?
                      > >
                      Przecież napisałam: gdyby wdawać się w dyskusję o Kapuścińskim
                      (którego wspomniałam jako ilustrację własnej myśli), należałoby się
                      przenieść do innego forum. "GW" ma takie forum, które kwitło w
                      związku z ostatnimi publikacjami.
                      • jarucha_0 Re: Nie jestem zachwycona 02.06.10, 06:47
                        natalia_sankowska1 napisała:

                        >


                        >

                        >
                        > Chwała Bogu! Ale nie lubię gdy nie wiedząc [o czyimś życiu i jego
                        > okolicznościach] stwierdza się bezapelacyjnie

                        Np.,że ktoś jest niewykształcony,niedouczony,chory,itp.-ja też
                        tego nie lubięsmileI nie odważyłabym się szafować takimi
                        stwierdzeniami.


                        Wydaje mi się, że
                        > należałoby przestawić przymiotniki: to twój odbiór jest
                        subiektywny

                        Dokładnie,też tak uważam i staram się to stosować(może czasem z
                        opóźnieniem,ale jednak),uważam też,że ta zasada działa w obie
                        stronysmile





                        > >
                        > >

                        >
                        > Jest pewny problem. Otóż czytelnik, który "jest w kursie", może
                        się
                        > wkurzyć i rzeczywiście odrzucić utwór. Ale są ci, którym zmyślone
                        > sensacje podaje za prawdę. I oni wierzą, im się podoba! A dalej
                        oni
                        > zaczynają powoływać się na to jako źródło [vel świadectwo] i
                        wielkie
                        > osiągnięcie literackie. Przypomina mi to szkaradne matrioszki na
                        > targowisku, po którym łażą przeważnie obcokrajowcy, którym się
                        > wciska, że jest to prawdziwa sztuka ludowa.

                        Te szkaradne,jak to ujęłaś,matrioszki,to kto zaczął tworzyć?Chodzi
                        mi oczywiście o te prawdziwe,które też są na targowiskach, po
                        których łażą obcokrajowcy?
                        >


                        >
                        >
                        > Każdy czytelnik, owszem, kojarzy lekturę po swojemu. Ale jednak
                        > ostatnie dwudziestolecie inaczej wyglądało w Polsce, inaczej w
                        > Rosji, inaczej na Ukrainie. I w każdej z nowopowstałych republik.
                        > Nie wolno tego wrzucać do jednego worka. Rozumiem, nie rozróżniasz
                        > niuansów, bo jesteś dalej od tego wszystkiego, niż ja. Ale jednak -

                        > mimo pewnego podobieństwa - to wszystko wyglądało różnie.


                        Oczywiście niuanse były różne,ale mechanizm powstawania ten sam.
                        >

                        Miejscowy sobie poradzi zupełnie inaczej.
                        > Może to drobiazg, ale zapytałaś, więc odpowiadam: nie, płacenie w
                        > dewizach nie było obowiązujące. Wiadomo, zagraniczniaka traktowano
                        > jako źródło dewiz, ale miejscowych już nie.



                        Mój znajomy twierdzi inaczej i nie tylko on.Znam panią
                        pielęgniarkę,która uważa podobnie .Znam paru,a nawet więcej niż paru
                        Ukraińcow,którzy uważają,że bez obcej waluty cieżko było i jest.Ale
                        to jest ich punkt widzenia,inny niż Twój,ale też funkcjonujący więc
                        coś w tym jest.


                        > Możesz mi uwierzyć, dobrze wiem co się działo i dzieje - i w
                        Kijowie
                        > i w takich podkijowskich Bojarce lub Fastowie, w Czernigowie, ale
                        i
                        > w Odessie, we Lwowie i okolicach...

                        Wierzę ,ale też wierzę moim znajomym,którzy też wiedzą co się
                        dzieje w wielu miejscach Ukrainy.


                        > Jednak uważam, że omawiany przez nas autor przedobrzył. I to
                        > przerysowanie nie było metodą artystyczną - było sposobem na
                        > zarobkowanie. A to wielka różnica.

                        A Dostojewskiemu też zarzucisz,ze przedobrzył i to nie była metoda
                        artystyczna,ale sposób na zarobkowanie?Akurat ten ostatni tworzył na
                        zamówienie i za kasę.Z tym sie chyba zgodzisz?smile
                        Wiem,Dostojewski wielkim pisarzem byłwink



                        .
                        >
                        >
                        • natalia_sankowska1 Re: Nie jestem zachwycona 02.06.10, 10:34
                          jarucha_0 napisała:

                          > > Chwała Bogu! Ale nie lubię gdy nie wiedząc [o czyimś życiu i
                          jego
                          > > okolicznościach] stwierdza się bezapelacyjnie
                          >
                          > Np.,że ktoś jest niewykształcony,niedouczony,chory,itp.-ja też
                          > tego nie lubięsmileI nie odważyłabym się szafować takimi
                          > stwierdzeniami.

                          Chyba nie zrozumiałaś szczegółów albo czytasz posty wybiórczo.
                          Ty z mojej wzmianki o Kijowie zrobiłaś cały wywód psychologiczno-
                          sytuacyjny. Okazało się, że dlaczegoś lepiej ode mnie wiesz, kim i
                          czym jestem na Ukrainie, nic o mnie i moim życiu naprawdę nie
                          wiedząc. Nadal będę twierdziła, że podobne podejście jest
                          bezpodstawne i, oczywiście, subiektywne. Bo obiektywne są jedynie
                          okoliczności mojego życia. I o tym do Ciebie napisałam.

                          Natomiast chyba oczywistym jest, że na tym forum widać parę
                          osobników niezupełnie adekwatnych. Jeden najbardziej aktywny nie
                          uczestniczy w żadnej merytorycznej dyskusji, nie dostarcza
                          faktów
                          ani wyraża swych poglądów na omawiany temat. On po prostu z marszu
                          obraża i zaśmieca tematy. Wpada w szał, a gdy mu się wskaże na brak
                          rzeczywistej, wręcz szkolnej wiedzy (vide Żyguli, związek słonecznej
                          aktywności i sejsmiki Ziemi albo "Don Kichot"), zachowuje się
                          paranoicznie. Tak samo się zachowuje na "polu minowym" - w tematach,
                          w których ktoś inny (powiedzmy, ja) jest zawodowcem. Powiesz, skąd
                          może o tym wiedzieć? Mądry dyskutant sam wyczuje, temu wprost się
                          mówi. Cierpliwie tłumaczy dlaczego w poważnej dyskusji odniesienie
                          do niektórych argumentów (najczęściej Wikipedii) z marszu
                          dyskwalifikuje dyskutanta. W zamian otrzymuje się stek inwektyw. Ten
                          człowiek rzeczywiście wykazuje objawy choroby psychicznej, nie
                          mówiąc już o patologii osobowości. "To widać, słychac i czuć."

                          >
                          > Te szkaradne,jak to ujęłaś,matrioszki,to kto zaczął tworzyć?
                          Chodzi
                          > mi oczywiście o te prawdziwe,które też są na targowiskach, po
                          > których łażą obcokrajowcy?

                          Znów nie zrozumiałaś mojego przykładu.
                          Porównałam sytuację zastąpienia sztuki prawdziwej podróbką
                          tworzoną "pod gusta odbiorców". Powiesz, nie istnieją kryteria
                          oceny? Istnieją, a jakże. To samo dotyczy literatury i innych sztuk.


                          Znam paru,a nawet więcej niż paru
                          > Ukraińcow,którzy uważają,że bez obcej waluty cieżko było i
                          jest.Ale
                          > to jest ich punkt widzenia,inny niż Twój,ale też funkcjonujący
                          więc
                          > coś w tym jest.

                          Jest to, że zawsze dewizy były lepsze, w czasach radzieckich też,
                          ale wtedy ich posiadanie "bez uprawnień" było wielce ryzykowne. Też
                          zdobywałam dolary, by wyjeżdżający do Szwajcarii znajomi kupili leki
                          dla mojej mamy.
                          Moja przyjaciółka pod koniec lat 70. otrzymała spadek z Kanady -
                          jakieś 2 mln. USD. W rzeczywistości "na czysto" pozostało jej mniej
                          niż milion - a i tak suma była niewyobrażalna. Ale we Lwowie (jednym
                          z najbardziej łapówkarskich miast d.ZSRR) z marszu zażądano od niej
                          (bardzo dobrej uczennicy) łapówki za studia w dewizach (ach, ta
                          poczta pantoflowa!). W Kijowie na analogiczne studia Oksana dostała
                          się beż żadnej łapówki.
                          Indywidualnych historii jest mnóstwo, ale pewne uogólnienia są
                          uprawnione.
                          Natomiast między autorskim przejaskrawieniem a świadomą manipulacją
                          jest jednak wyczuwalna granica. Zauważenie jej jest kwestią
                          posiadania naturalnej wrażliwości i znajomosci opisywanych realiow.

                          > > Jednak uważam, że omawiany przez nas autor przedobrzył. I to
                          > > przerysowanie nie było metodą artystyczną - było sposobem na
                          > > zarobkowanie. A to wielka różnica.
                          >
                          > A Dostojewskiemu też zarzucisz,ze przedobrzył i to nie była
                          metoda
                          > artystyczna,ale sposób na zarobkowanie?Akurat ten ostatni tworzył
                          na
                          > zamówienie i za kasę.Z tym sie chyba zgodzisz?smile
                          > Wiem,Dostojewski wielkim pisarzem byłwink

                          Pierwszym rosyjskim pisarzem, który żył za zarobione pisarstwem
                          pieniądze, był, jak wiadomo, Puszkin. Praca pisarza jest jak każda
                          inna. Ale zawsze się wyczuje, co było pierwotne: chęć wypowiedzi czy
                          zarobku. Jest tworzący swoje gazetowe "seriale" Dumas i pracujący w
                          ten sam sposób ale jakże inny Balsac. Jest także zmarły wczoraj
                          Andriej Wozniesienskij: zarabiający poezją, nadzwyczajnie popularny
                          i jednocześnie prawie zakazany. Przecież mimo fantastycznej
                          popularności na Zachodzie wiedział, że tam zawsze będzie takim
                          rarogiem, ciekawostką. Natomiast jego czytelnik mowi po rosyjsku i
                          czuje to samo, co autor. Dlatego w utworze powinna być prawda emocji
                          i szczerość autora. A to, że jako autor zarabia, nie ma znaczenia.
                          Najwyżej zajmowałby się architekturą i pisałby "do szuflady".
                          Natomiast gdy najpierw zaistnieje cel zarobienia, a dopiero poźniej
                          powstaje kwestia "na czym", dla mnie jest nie do przyjęcia. Jest to
                          takie biznesowe podejście: metodę mamy, określamy target, robimy w
                          razie potrzeby badania fokusowe, wyjaśniamy gusta i preferencje. I
                          wtedy układamy te nasze kostki lego budując konstrukcję, która ma
                          obowiązek się spodobać i szybciutko sprzedać.

                          Ja wolę "trąbki Boże".
                      • mis_w_sieci.by Biedna caryca... 03.06.10, 13:16
                        natalia_sankowska1 napisała:

                        (...)Ale nie lubię gdy nie wiedząc [o czyimś życiu i jego
                        > okolicznościach] stwierdza się bezapelacyjnie [że okoliczności tego zycia moga
                        być jedynie takie, a nie inne].
                        ##Szkoda mi cię caryco! Nie lubisz - a "musisz" tak robić. Bo niczego nie
                        wiedząc o mnie (i nie tylko) wypowiadasz się nader stanowczo, na mój temat - a
                        nawet na temat stanu mojego zdrowia. Jak ty się musisz męczyć, robiąc takie
                        plugastwa wbrew sobie...
                        Podaj adres - przyślę ci lizaka na pocieszenie! wink
                        A może (JAK ZWYKLE), źle cie zrozumiałem - może ty (w tak charakterystycznej dla
                        ciebie poetyce pana Kalego) tylko nie lubisz, jak tak robią wobec ciebie - a ty
                        sama robić tak wobec innych uwielbiasz??? W takim wypadku - lizaka nie przyślę...
                        • natalia_sankowska1 Lacietisie, znów pajacujesz 03.06.10, 18:50
                          Z każdym postem coraz bardziej udowadniasz, ze moja diagnoza się
                          potwierdza. Przecież publicznie się zachowujesz w określony sposób,
                          który pozwala cię zdiagnozować. W psychiatrii nie stosuje się badań
                          krwi ani innych inwazyjnych czy nieinwazyjnych, lecz bogatych w
                          aparaturę metod. Wystarczą obserwacje i rozmowa - tu, na forum,
                          obraz mamy, jak na talerzu. I wcale nie potrzeba tu wiedzy o jakichś
                          okolicznościach twego życia. Chyba ze będą potrzebne dane o
                          psychicznych chorobach dziedzicznych.
              • mis_w_sieci.by Jarucho! - popraw się ;-) 01.06.10, 13:59
                Głęboko się mylisz Jarucho!

                natalia_sankowska1 napisała:

                (...) Dlatego wiem co piszę i gościem tam nie byłam i nigdy nie
                > będę.
                ##A twój przyjaciel "dziecko" - tylko pomieszkuje i nie ma nawet ułamka tej
                świadomości co caryca! Mógłby mieszkać na Ukrainie tysiąc lat - ale robi to
                nienaukowo - a N_S1 robi to naukowo, solidnie, wie co pisze i nigdy się nie myli!


                > > > JA odniosłam wrażenie, że Kurkow pisał "Piknik" mając na
                > względzie szybkie przetłumaczenie
                ##I to nie jest żadna interpretacja - to naukowa opinia NAJWYBITNIEJSZEJ
                SPECJALISTKI! I BEZ DYSKUSJI! wink

                (mam podstawy by tak sądzić, od
                > podszewki znam światek wydawniczy na Ukrainie,
                ##Tak zresztą jak wszystko co w danej chwili jest potrzebne. Specjaliści od
                budowy mostów - konsultują się z carycą przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji... wink


                a kijowską małpiarnię w szczególności
                ##O tak!!! Małpiarnia - to specjalność carycy.


                A najgorzej gdy czytelnicy uwazają utwór za coś
                > zupełnie innego niż to, czym on naprawdę jest.
                ##Bo durnie - nie spytali się o opinię kogo trzeba - a trzeba pytać tylko N_S1
                (może jeszcze osoby przez nią wskazane?).
                • natalia_sankowska1 Re: Jarucho! - popraw się ;-) 01.06.10, 17:21
                  Lacietisie,
                  czy ty w ogóle cokolwiek rozumiesz? Z każdym razem upewniam się, że
                  idioty nie udajesz!
                  Rozumiem, że piany dostałeś, ale KAŻDY NORMALNY CZŁOWIEK zrozumie,
                  że gdy jako podstawę wiedzy stosuje się argument czyjegoś de facto
                  mieszkania na jakimś terenie, może zaistnieć kontrargument
                  praktycznie nie do obalenia, bo także opierający się na takim samym
                  fakcie.
                  Więc moje doświadczenie przeciwko doswiadczeniu człowieka, o którym
                  pisała Jarucha.

                  Moje zdanie o tym, że Andriej Kurkow jest typowym (ale nie bez
                  talentu) wyrobnikiem, jakich w ostatnim 20-leciu się rozpleniło w
                  literaturze, podziela wielu krytyków literackich na Ukrainie i w
                  Rosji - wystarczy poszperać sobie w wersjach netowych odpowiednich
                  pism i poczytać recenzje. Tak zrobiłby fachowiec, a nawet
                  wykwalifikowany i odpowiedzialny czytelnik przed rozpoczęciem
                  dyskusji na ten temat. Ale ty nie jesteś ani jednym, ani drugim -
                  jesteś zadufanym d..kiem, i tyle.

                  Naprawdę jesteś chory, a więc sam sobie przeczysz, a właściwie swej
                  roli. Otóż ty zawłaszczasz prawo wypowiadania się na wszelkie
                  możliwe tematy - udziału w dyskusji odmawiasz tym, kogo nie lubisz.
                  A nie lubisz dlatego, że ci nielubiani potrafią dyskutować
                  argumentując swe wypowiedzi i mają wiedzę (czasami taką szkolną,
                  której ty i twoi koledzy, jak się okazuje, nie posiadają wcale).
                  Więc jak zwykłe chamisko bronisz się poprzez atak - tak samo
                  chamski!
                  Moje wypowiedzi w sprawie mostu były oparte na przytoczonych
                  fragmentach, uważnej lekturze materiałów (informacji o faktach
                  przede wszystkim) i wiedzy - i tej wyniesionej z dobrej szkoły, i
                  rodzinnej. Jak wspominałam, mój ojciec całe życie budował mosty
                  (wcale nie w tajemnicy przed domownikami wink ).
                  A skąd ty czerpałeś informację? Nie pytam o wiedzę, bo takowej nie
                  posiadasz - widać to po twoich postach.

                  A teraz o prawie do wypowiedzi i ocen. JA mam prawo określać znane
                  mi środowisko w sposób, który uważam za właściwy. BO JA TO
                  SRODOWISKO ZNAM! TY nie masz żadnego prawa wypowiadać się na
                  ten temat: nie znasz ludzi, nie znasz stosunków, nie znasz mnie.
                  Rączka cię śwędzi? Podrap się i zamknij.

                  Ostatnią wypowiedzią skompromitowałeś się dokumentnie. Przytoczyłam
                  przykład dla osób, które nie są literaturoznawcami i nie są
                  koneserami literatury - a przykład ten jest tak szeroko znany w
                  środowisku naukowców, krytyków, a nawet tzw. wykwalifikowanych
                  czytelników (w tym szkolnych nauczycieli - chyba że są oni twoimi
                  kolegami; wtedy współczuję ich uczniom), że jakiekolwiek dyskusje na
                  ten temat są śmieszne. Okazało się, że ciebie to zaskoczyło. Ty,
                  taki znawca - nie wiedziałeś? Tak znanej rzeczy? Przecież akurat ta
                  wiedza jest nadzwyczaj banalna, jak 2 x 2 = 4!
                  No, ale jak ty czegoś nie wiesz, automatycznie staje się bardzo
                  tajemnicze i niepwene, a innym do tego zaś. Bo nikt ci nie udowodni,
                  że czarne jest czarne, a białe - białe. Widać podobieństwo!

                  Podsumowując: jak zawsze głupiś i zadufany - do takiego stopnia, że
                  w tym nadęciu nie zauważasz, że sam sobie wystawiasz niepochlebne
                  świadectwo tumana i pieniacza. Cóż, naprzód marsz! A my się
                  pośmiejemy.
                  • mis_w_sieci.by O geniuszu wszech krajów i narodów! 01.06.10, 20:13
                    Ależ wiemy, wiemy! Ty znasz i wiesz WSZYSTKO!!!
                    I tylko z wrodzonej skromności nie określasz się swym prawdziwym imieniem:
                    WSZECHWIEDZĄCA!!! Jaka szkoda, że jeszcze nie - wszechmocna... wink
                    No i nauki medyczne - to ten słynny twój "drugi fuckultet" (jeden z 384!). Tylko
                    nie zrozumiałem: psychiatria - czy dermatologia? Ach jakiż ja durny!!! Przecież
                    każda specjalność medyczna - jaka w tej chwili jest ci wygodna... wink
                    No i chamstwo!!! Jak od maupów - od chamstwa tez jesteś niekwestionowaną
                    ekspertką!!! Tu też nikt cię nie prześcignie (wystarczy policzyć ilość
                    wulgarnych słów jakimi obrzucasz swoich klasowych wrogów). Więc i tego nikt nie
                    śmie kwestionować!
                    I wiedzę posiadasz tylko ty! I w rodzinie masz specjalistów od wszystkiego.
                    Skompromitowałem się dokumentnie? - to ja mogę się jeszcze bardziej
                    skompromitować niż wcześniej? Zdolny jednak jestem wink wink wink

                    Podsumowując: jak zawsze mądra i skromna - do takiego stopnia, że
                    > w tej skromności nie zauważasz, że sama sobie wystawiasz cudowne świadectwo
                    geniusza i spolegliwca. Cóż, naprzód marsz! A my się popłaczemy - ze śmiechu!!!
                    smile smile smile
                    • natalia_sankowska1 Właśnie potwierdzasz diagnozę - idiotyzm 01.06.10, 20:36
                      JA wyraźnie napisałam (już po raz drugi na tym forum): ukończyłam
                      slawistykę oraz historię.
                      Mój mąż - medycynę. Ojciec był inżynierem-budowlańcem, matka - dr
                      hab. nauk chemicznych, docent. Dziadek - 3 fakultety, obie babcie -
                      studia, a ich matki - nawet studia w Niemczech i Szwajcarii. Mogę
                      wyliczyć specjalności wszystkich krewnych i powinowatych. Uspokoisz
                      się? Rozumiem, męczy cię zawiść z tym twoim nędznym podstawowym. To
                      się kształć - przynajmniej gimnazjum ukończ.

                      Bo te twoje popisy są żałosne.
                      Choćby jeden post niósł jakieś treści. Ale ty masz pustkę w głowie,
                      wykształcenie żadne, chorobę psychiczną i nieuleczalną. Rozumiem, że
                      czegoś sensownego po tobie nie da się spodziewać.
                      • tosia_sru Re: Właśnie potwierdzasz diagnozę - idiotyzm 01.06.10, 21:59
                        Myślę że niepotrzebnie Pani daje się prowokować i pisze o swoich
                        bliskich.Prowadzi to już do tego że czytanie waszego dialogu
                        przypomina podsłuchiwanie prywatnej kłótni za pomocą szklanki
                        przyłożonej do ściany.
                        Spór na forum jest dobry, jest wg mnie wręcz ożywczy. Sam lubię się
                        ciąć na noże jeśli się nie zgadzam z czyjąś opinią.
                        U Lacietisa i Pani zabrnęło wszystko o wiele za daleko.... Tak
                        uważam.
                        • natalia_sankowska1 Dzieki za uwagę 01.06.10, 22:25
                          I tak to co napisałam nie daje nikomu niepowołanemu żadnej
                          informacji.
                          Szklankę proszę stłuc, a jak jej szkoda - schować wink

                          Z kolei kilkukrotnie proszono Pana o niepodkradanie innym nicków.
                          Otóż wypadałoby w końcu albo przejść do jakiegoś dotychczasowego a
                          własnego, albo wymyślić coś nowego i sensownego. Bo ten żart
                          niepotrzebnie się przeciąga i rośnie mu broda.
                          • tosia_sru Re: Dzieki za uwagę 01.06.10, 23:01
                            Tosia_sru to mój nick po burzliwych czasach m.pieczary, jemieli,
                            cepoba, miszki66..... wszystkie te nicki utraciłem na froncie wobec
                            przeważającej a czasem wręcz miażdżącej siły wroga wyposażonego w
                            oręż którego ja nie miałem.
                            Teraz ustatkowałem się, zmieniłem na fali ogólnych zmian
                            osobowościowych po katastrofie smoleńskiej.
                            Z tosią sru jest mi dobrze,lecz w głebi zawsze będę m.pieczarą -
                            miłośnikiem: Sznurowa,bywalców Króliczych Oczu i Ośrodka Wczasowego
                            w Ożyszu.
                            • natalia_sankowska1 Re: Dzieki za uwagę 01.06.10, 23:16
                              No nie!
                              Mając tyle ników proszę wziąć sobie choćby "wielonick" - i
                              prawdziwe, i nie kradzione. Przecież prawdziwa Tosia już się
                              wypowiadała na ten temat!
                              A osobiste zamiłowania niech sobie pozostaną. Myślę, że spadające
                              samoloty jednak nie wpływają na życie normalnych ludzi, jak ci
                              ludzie nie są oszołomami.
                              Tylko ten "Ożysz" - chyba Demki nie ucieszy.

                              Myslę, że warto by było się jednak poprawić.
                      • mis_w_sieci.by Re: Właśnie potwierdzasz diagnozę - idiotyzm 03.06.10, 13:31
                        natalia_sankowska1 napisała:
                        Rozumiem, męczy cię zawiść z tym twoim nędznym podstawowym. To
                        > się kształć - przynajmniej gimnazjum ukończ.
                        ##Ach - jak dobrze ze WSZECHWIEDZĄCA nie wiedząc nic o mnie, doskonale wie co
                        ukończyłem (może wypisz jeszcze jakie miałem stopnie z poszczególnych
                        przedmiotów). Ale pomyliłaś się i tym razem (jak zwykle...) - nie mogę ukończyć
                        gimnazjum - bo zatrzymałem się w czwartej klasie podstawówki... Już siódmy rok
                        nie przepuszczają mnie do szóstej klasy... wink wink

                        > Bo te twoje popisy są żałosne.
                        ##O dziki, że raczyłaś je ocenić!!! W końcu już wiem co o sobie myśleć - o
                        przepraszam - nie myśleć... wink

                        > Choćby jeden post niósł jakieś treści. Ale ty masz pustkę w głowie,
                        wykształcenie żadne, chorobę psychiczną i nieuleczalną.
                        ##Dobrze, że nie jesteś chciwa - z takimi zdolnościami w stawianiu diagnozy na
                        odległość, bez jakiejkolwiek wiedzy o pacjencie - mogła byś zrobić majątek - że
                        już o sławie nie wspomnę. Ale ty skromnie, ograniczasz się do trafnych diagnoz
                        wyssanych z palca, na mój temat. Twoje ciało po śmierci na pewno nie będzie się
                        rozkładać!!! smile smile smile

                        Rozumiem, że
                        > czegoś sensownego po tobie nie da się spodziewać.
                        ##Wystarczy, ze ty jesteś nadsensowna... Za całe forum.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka