Dodaj do ulubionych

Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie?

29.01.08, 09:25
Jesli przeczytaliscie najnowszego Harrego Pottera napiszcie co
sadzicie .. Bo tak szczerze ksiazka troche zawiodla moje
oczekiwania .. Jest to ostatni tom a chocby ostateczna walka z
Voldemortem do ktorej J.K.Rowling wprowadza czytelnika poprzez 7
tomow ksiazki to jest tylko chwila .. rzucili po jednym czarze-uroku
i juz Voldemort padl martwy... To mi sie nie podobalo .. a jakie sa
wasze zdania na temat ksiazki ?
Obserwuj wątek
      • nann Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 29.01.08, 22:50
        Ja mam baaardzo duzo pytan i watpliwosci...
        Uwaga bede spojlerowac, jak kto nie chce niech nie czyta







        Czy Bill i Fleur byli w Zakonie ?
        Dlaczego zamordowała Tonks i Lupina? Sam koniec ksiazki, mogła sobie
        darowac :(((
        Jesli Dumbledore wiedział od poczatku, ze Harry ma zginąc...cos tu
        nie tak, nie pasuje mi to do Albusa
        W ogóle ta scena z zaświatów (rozmowa z Dumbledorkiem), jakies
        takie...eee, nie podobało mi sie
        Malfoy'e chyba zupełnie nie zostali ukarani:(
        Na pewno jeszcze cos przyjdzie mi do głowy;)

        aaa... jeszcze! :)
        Niby zaklecia niewybaczalne a wszyscy na wszystkich takowe rzucaja:)
        No, i Voldi, który daje sie nabrać, ze jednym zaklęciem ubija
        Harrego...


        I chyba pobiłam swój rekord - Insygnia przeczytałam jednym ciurkiem
        od godziny 15 w niedziele do 5;10 w poniedziałek :)


        --
        nann
        Mini
        Kiwi
        • ginny22 Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 30.01.08, 18:16
          Na częśc pytań odpowiedziałam Ci na "sama wiesz czym", więc tu tylko
          reszta.;)
          > Jesli Dumbledore wiedział od poczatku, ze Harry ma zginąc...cos tu
          > nie tak, nie pasuje mi to do Albusa

          Mnie sie mgliście (czytałam w lipcu) kojarzy wersja jeszcze gorsza:
          że Albus wiedział też, że Harry ma szansę nie zginąć. Znaczy -
          przewidział wszystko.

          > W ogóle ta scena z zaświatów (rozmowa z Dumbledorkiem), jakies
          > takie...eee, nie podobało mi sie

          A mnie się bardzo podobał ten kawałek. Początek, kiedy ani Harry,
          ani czytelnik, nie wie, co się stało, to, jak Harry sprawdzał, czy
          ma zmysły... Ładny nastrój. I to zdanie Dumbla, że "Harry,
          oczywiście, że to się działo w twojej głowie, ale to nie znaczy, że
          nie działo się naprawdę." I fakt istnienia jakichś zaświatów w
          świecie Rowling też jest bardzo miły, moim zdaniem.

          > Malfoy'e chyba zupełnie nie zostali ukarani:(

          A chciałabyś, żeby byli? Dracona to przede wszystkim trzeba by na
          jakąś dobrą psychoterapię wysłać...
          • michael112 Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 20.02.08, 17:05
            > > Malfoy'e chyba zupełnie nie zostali ukarani:(
            >
            > A chciałabyś, żeby byli? Dracona to przede wszystkim trzeba by na
            > jakąś dobrą psychoterapię wysłać...

            Dracona to powinni wsadzić do Azkabanu już w "Księciu Półkrwi", gdyby Harry
            przekazał ministerstwu swoje podejrzenia, że Malfoy jr jest śmierciożercą, a ci
            sprawdzili jego ramię i wyciągnęli (np. przez veritaserum) że miał zabić
            Dumbledore'a.
            • ginny22 Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 23.02.08, 23:34
              > Dracona to powinni wsadzić do Azkabanu już w "Księciu Półkrwi",
              >gdyby Harry przekazał ministerstwu swoje podejrzenia, że Malfoy jr
              >jest śmierciożercą, a ci sprawdzili jego ramię i wyciągnęli (np.
              >przez veritaserum) że miał zabić Dumbledore'a.

              A wziąłeś pod uwagę, że gdyby Dumbledore'a nie zabił, to zginęliby
              jego rodzice i on sam? Całkiem niezła okoliczność
              usprawiedliwiająca, IMO. Nie twierdzę, że Malfoy to anioł, ale
              sytuację w KP i IŚ miał chłopak fatalną i bez dobrego wyjścia.
      • ginny22 Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 30.01.08, 18:08
        Wiemy, wiemy, wszystko wiemy, Rowling wszystko powiedziała w
        wywiadach.;)
        Harry w zeszłym roku awansował na szefa departamentu aurorów, Ron
        jest jego zastępcą, Hermiona pracuje w dziale przestrzegania
        magicznego prawa, a wcześniej - w dziale praw magicznych stworzeń.
        Ginny najpierw grała zawodowo w quidditcha, a po ciążach stała się
        dziennikarką sportową.;) Luna zaś wyszła za jakiegoś młodzieńca, ale
        później niż główni bohaterowie, bo najpierw jeździła po świecie i
        zbierała rózne cuda przyrody.
        Jeszcze jakieś pytania?
    • marajka Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 02.02.08, 19:42
      I powiem jeszcze tak- mnie książka wciągnęła i zachwyciła. Dużo było
      o Potterach, a mnie interesowało to, co się z nimi działo, jak było
      naprawdę. Wczułam się chyba w sytuację głównego bohatera. No i akcja
      była wartka, nie to co piąty tom...Walki było dużo, wzruszeń dużo.
      Mnie ruszyło!
    • wampuka Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 21.02.08, 02:39
      Ja się zawiodłem. Siadało napięcie, wątki były prowadzone
      metodą "byle do końca", miałem wrażenie wielkiego pośpiechu i
      chaosu. Do tego - jak dla mnie - kompletnie nieczytelne i ZA DŁUGIE
      było tłumaczenie mechanizmu działania tych różdżek... zgubiłem się
      gdzieś po drodze.
      Zawód. Ech.
      --
      into the West
    • watanabe.miharu Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 23.02.08, 02:08
      Miałam nadzieję, że Potter zginie. To by było odpowiednio dramatyczne,
      bohaterskie, na to wszyscy czekali z napięciem.. Po czym Rowling dała mu życ...
      i całe napiecie zeszło jak przekłuty balonik:/ Szkoda, że nie starczyło odwagi
      autorce na piękną, jakże efektowną i wiarygodną megabohaterską śmierć Harry'ego,
      który zginąłby wraz ze swym śmiertelnym wrogiem;)) W efekcie zakończenie jest..
      nijakie.. bez wyrazu..

      Podobało mi się, że odbrązowiono postać Dumbla. Był nad wyraz irytujący, z tymi
      swoimi przemadrzałymi tekstami, no i proszę, okazało się, że niezły z niego był
      gagatek.

      Ale.. najbardziej poruszył mnie wątek Severusa Snape'a... uważam, że bardzo
      pięknie Rowling zakończyła jego historię, rehabilitując go w oczach czytelników,
      i gdy zginął, było mi tak straaasznie żal.. że przez dalsze rzucanie Avadami i
      końcowe porachunki Voldi vs Harry przebrnęłam tak jakoś apatycznie. Na koniec o
      ile dobrze pamiętam, padają słowa, że Snape był kto wie czy nie największym
      bohaterem.. Szkoda, że Potter, dowiedziawszy się już wszystkiego o swym byłym
      nauczycielu, nie wykazał żadnej refleksji, choc przecież zawsze go nienawidził
      (jak się okazuje, bezpodstawnie). Wiem, że Potter uparcie trzymał się swoich
      poglądów przez cała serię, i nie wykazywał większych oznak myślenia, ale mogła
      jednak Rowling nieco się postarać, i żeby choc ten jeden raz Potter pomyślał
      trochę nad sobą, jak mylił się co do Snape'a, a tu ani odrobiny żalu,
      współczucia, nawet niespecjalnie się przejął. Jakoś tak mnie to niemile
      uderzyło, zwłaszcza że po swojej sowie Potter rozpaczał przez kilkanaście stron:/

      Podobało mi się za to, gdy Potter, Ron i Hermiona włóczyli się po bezdrożach,
      uciekając i ukrywając się prawie jak zbiegli skazańcy.. i te ich bezowocne
      poszukiwania.. bardzo mi to przypadło do gustu - było tam wiele prawdy, realizmu
      - całe to zniechęcenie, brak wiary w sens swych działań, zwątpienie, depresja,
      wybuchające konfilkty - niezły kawałek psychologii. Szkoda tylko, że swoim
      zwyczajem - Potter nie docenił kogoś, kto na to zasługiwał - Hermiona cały czas
      mu dzielnie towarzyszyła, podczas gdy Ron się obraził i odszedł. Ale oczywiście
      po jego powrocie i czułych wyznaniach Harry poweselał jak kwiatuszek, a obiekcje
      Hermiony niewiele go obeszły. Niewdzięczny bubek. M.in. za to go nie lubię.

      A ksiązka jako całość OK, przeczytałam w 2 dni, kończywszy o 4:30 w nocy:) Mimo
      to zakończenie jest słabe.
      Nie wiem, co się stało z Luną - w ogóle jej wątek jest dośc mało pociągnięty -
      szkoda, lubię dziołchę;) Ciekawiło mnie, co się stanie z Draconem - w sumie nic
      wielkiego się nie wydarzyło - kolejny zmarnowany potencjał ciekawej postaci -
      można było podrążyć nieco psychologicznie młodego Malfoya - toż to kopalnia
      ciekawych możliwości pokręconej psyche!:) Bezwolna mamusia, oschły, rasistowski
      ojciec, naciski ze strony psychopatycznego Voldemorta, nieustanny kontakt z
      innymi psychopatami, interesujące przeżycia emocjonalne w rodzaju np. zlecenia
      zabójstwa... same ciekawe motywy. I co? Zmarnowało się:/
      --
      "Nie przejmuj się autorytetami. Zawsze znajdą się autorytety głoszące coś
      przeciwnego."
      • ginny22 Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 23.02.08, 23:29
        Kiedy przeczytałam, co piszesz o Snapie, szlag mnie niejaki trafił.
        > Na koniec o ile dobrze pamiętam, padają słowa, że Snape był kto
        > wie czy nie największym bohaterem..
        Najdzielniejszym człowiekiem, jakiego Harry znał, dokładniej rzecz
        ujmując. Mówi to do swego syna, noszącego imię Severus. Co jest
        świetnym dowodem na to, że Harry'ego wcale nie obeszło życie i
        śmierć SS, prawda?

        > żeby choc ten jeden raz Potter pomyślał
        > trochę nad sobą, jak mylił się co do Snape'a, a tu ani odrobiny
        > żalu, współczucia, nawet niespecjalnie się przejął

        Taki maleńki detal: kiedy Potter poznaje prawde o Snapie, dowiaduje
        się też, że za chwilę sam zginie. I że ma dobrowolnie iść na śmierć.
        Jakoś mu się nie dziwię, że nie rozpamiętywał życiorysu Snape'a.

        > Szkoda, że Potter, dowiedziawszy się już wszystkiego o swym byłym
        > nauczycielu, nie wykazał żadnej refleksji, choc przecież zawsze go
        > nienawidził (jak się okazuje, bezpodstawnie).
        A Snape nienawidził jego, tym bardziej bezpodstawnie. Winą Harry'ego
        bylo to, że był synem Jamesa. Trochę małe przestępstwo. I, na gacie
        Merlina, to, że Snape stał po dobrej stronie, nie czyni z niego
        łagodnego baranka - można stać po dobrej stronie i być człowiekiem
        wrednym, niesprawiedliwym, mściwym oraz antywzorem nauczyciela.

        >Szkoda tylko, że swoim zwyczajem - Potter nie docenił kogoś, kto na
        >to zasługiwał - Hermiona cały czas mu dzielnie towarzyszyła,
        >podczas gdy Ron się obraził i odszedł. Ale oczywiście po jego
        >powrocie i czułych wyznaniach Harry poweselał jak kwiatuszek, a
        >obiekcje Hermiony niewiele go obeszły.

        Dlaczego sądzisz, że Harry nie doceniał Hermiony? Przecież doceniał.
        Miał jej w ramach wdzięczności do I jakie znów obiekcje Hermiony? Że
        zrobiła Ronowi koncertową awanturę? Która normalna kobieta by nie
        zrobiła?
        To tyle moich irytacji.:)
        • olbrachta Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 25.02.08, 14:15
          Zgadzam się z Ginny22 :) Harry rozpaczał po sowie, bo to był sam
          począteczek wszystkich strasznych wydarzeń, jeszcze można to było
          podciągnąć pod przygodę. Kiedy w końcu dowiedział się prawdy o SS,
          dowiedział się też o swoim przeznaczeniu, Myślę że w dorosłym życiu
          Harry niejednokrotnie rozpamiętywał to, co zrobił Snape dla niego i
          każde jego zachowanie wówczas poprawnie zinterpretował Świadczy o
          tym fakt, że syna nazwał Albus Severus :) Poza tym, Aglicy
          niespecjalnie należą do osób wylewnych. Zauważ, że nigdzie podczas
          całej serii nie ma scen szlochów i rozpaczy. Nawet po śmierci Freda
          jest to raczej cicha, naturalna rozpacz.
          Niekoniecznie niewyrywanie sobie włosów z głowy świadczy o
          obojętności, raczej o opanowaniu. nie obnoszę swoich uczuć przed
          światem, jeśli mam taką potrzebę porozpaczam w samotności,a dla
          obcych ludzi mam twarz jednakową - ciszę błękitu, jak to pisał
          Słowacki.

          Ron popełnił błąd. Znasz przypowieść o synu marnotrawnym? Jeśli nie,
          zachęcam do przeczytania.

          Harry dobrze wiedział, co robi dla niego Hermiona. Ron zresztą
          ocalił mu życie, miał na niego wtedy wrzeszczeć? Co by to zmieniło?
          co zmieniają fochy po fakcie? Pogarszają humor obu stronom. obaj
          wiedzieli, co się stało. po co jeszcze o tym gadać?
          --
          Ty mnie zabiłeś! Ty mnie nauczyłeś czytać! ty dla mnie ziemię
          piękłem zrobiłeś i rajem! A to jest tylko ziemia...
          • watanabe.miharu Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 05.07.08, 10:44
            olbrachta napisał:

            > Poza tym, Aglicy
            > niespecjalnie należą do osób wylewnych. Zauważ, że nigdzie podczas
            > całej serii nie ma scen szlochów i rozpaczy. Nawet po śmierci Freda
            > jest to raczej cicha, naturalna rozpacz.
            > Niekoniecznie niewyrywanie sobie włosów z głowy świadczy o
            > obojętności, raczej o opanowaniu. nie obnoszę swoich uczuć przed
            > światem

            Och, czy ja wymagam jakichś dramatycznych scen? Nie, tylko odrobiny pomyślunku i
            żalu. Zresztą Potter - w przeciwieństwie do Ciebie - mnie ani razu nie wydał mi
            się zimnym flegmatykiem, przez wszystkie te lata reagował raczej dośc żywiołowo;)

            jakas_kobietka napisała:

            > no i końcówka 7mej, kiedy to wszystko kończy się tak dobrze i wogóle (ron i
            > hermiona żyją, mimo że mają po parenaście latek, a zbiegiem okoliczności, lupin
            > i tonks RAZEM zginęli, mimo że są dorośli i doświadczeni i nikt się nawet tym
            > zbytnio nie przejął.)

            To już wcześniej było, gdy wspomniani smarkacze walczyli jak równy z równym z
            dorosłymi śmierciożercami, doświadczonymi w zabijaniu - no śmiech na sali.

            --
            "Nie przejmuj się autorytetami. Zawsze znajdą się autorytety głoszące coś
            przeciwnego."
    • fatalna_jendza Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 09.03.08, 14:29
      Akże zawiodłam się na książce, a po przeczytaniu poczułam taką pustkę, że już dalszej części nie będzie...

      A jeśli chodzi o rozwiązanie sprawy ze Snapem, to po przeczytaniu doszłam do wniosku, że cała seria jest o miłości: na początku o miłości rodziców do Harrego (Lily oddająca życie za syna), potem o miłości nastolatka najpierw do Cho, potem do Ginny, w międzyczasie o miłości do przyjaciół, a wreszcie o miłości Snapa do Lily - o tym, do czego ta miłość go skłoniła. Historia Voldemorta pokazuje zaś to, do czego prowadzi brak miłości.
    • waldemar_batura Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 12.03.08, 22:09
      koleszko2 napisał:

      > Jesli przeczytaliscie najnowszego Harrego Pottera napiszcie co
      > sadzicie .. Bo tak szczerze ksiazka troche zawiodla moje
      > oczekiwania .. Jest to ostatni tom a chocby ostateczna walka z
      > Voldemortem do ktorej J.K.Rowling wprowadza czytelnika poprzez 7
      > tomow ksiazki to jest tylko chwila .. rzucili po jednym czarze-uroku
      > i juz Voldemort padl martwy... To mi sie nie podobalo .. a jakie sa
      > wasze zdania na temat ksiazki ?

      JKR miała w zasadzie 2 wyjścia: albo Harry pokona Voldiego w równej walce twarzą
      w twarz, a la Dumbledore - Grindenwald, albo dokona tego za pomocą jakiegoś
      tricku - i stąd to całe kombinowanie z różdżkami i Lordem V. dokonującym
      transfuzji krwi od Harry'ego. ;-) Wybrała to drugie wyjście, co dobrze świadczy
      o jej poczuciu realizmu: ostatecznie co taki młodziak, choćby i utalentowany,
      mógł zrobić gościowi, który potrafił pokonać 3 potężnych czarodziejów naraz
      (Slughorn, McGonagall, Kingsley)? Chyba żeby Voldemort się zagapił, jak
      Bellatrix w pojedynku z Molly, ale to byłoby zbyt już naciągane jak na
      rozwiązanie całej intrygi i wtedy dopiero czytelnicy czuliby się cholernie
      zawiedzeni.
      --
      A czy episkopat był kiedykolwiek polski? Nigdy nie był, tak jak nie był
      postępowy. Co najwyżej był kiedyś antykomunistyczny, ale przecież widział w tym
      interes. (...) To jest hańba dla Kościoła. Nic więcej. A jakimi metodami ta
      instytucja się posługuje, wiemy przecież nie od dzisiaj... - Marek Edelman.
    • jakas_kobietka Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 20.03.08, 09:57
      moim zdaniem książka słaba:/// moje ulubione to 3, 4 i może 5 odrobinę, 6 też ma
      dobre momenty ale to już jest takie na siłe wymyślanie KOLEJNEJ tajemnicy, tym
      razem jest to ks. półkrwi, następnym jakieś insygnia śmierci? strasznie to
      naciągane i bez smaku.

      no i końcówka 7mej, kiedy to wszystko kończy się tak dobrze i wogóle (ron i
      hermiona żyją, mimo że mają po parenaście latek, a zbiegiem okoliczności, lupin
      i tonks RAZEM zginęli, mimo że są dorośli i doświadczeni i nikt się nawet tym
      zbytnio nie przejął.)

      to spojrzenie w przyszłość, jak wszyscy radośnie i w słoneczku wchodzą do
      pociągusiu i jadą do szkółeczki... kuuuurde, nieee, nie mogę! naiwne i słodkie
      jak dla pięciolatka:/
      • ginny22 Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 21.03.08, 23:25
        > (ron i hermiona żyją, mimo że mają po parenaście latek, a zbiegiem
        > okoliczności, lupin i tonks RAZEM zginęli, mimo że są dorośli i
        > doświadczeni i nikt się nawet tym zbytnio nie przejął.)

        Przeżycie na wojnie naprawdę nie zależy tylko od doświadczenia
        wojennego, a na pewno nie od wieku. Śmierć nie jest sprawiedliwa. I
        skąd twierdzenie, że nikt tym się nie przejął?

        > to spojrzenie w przyszłość, jak wszyscy radośnie i w słoneczku
        > wchodzą do pociągusiu i jadą do szkółeczki...

        Śmieszne. Zakończenie jest złe, bo jest szczęśliwe. Jakieś
        poważniejsze argumenty?
        • anguaa Re: Harry Potter i Insygnia Smierci co sadzicie? 13.06.08, 18:10
          Nie uważam żeby zakończenie było złe w ogóle cała ksiażka się mi
          wsumie podobała zresztą przeczytałam ją w dwa dni ale jednak musze
          przyznać jakiejś_kobietce racje bo zakończenie brzmiało troche jakby
          wyjęte z jakiejś brazylijskiej telenoweli to jak ponazywali dzieci
          jak spotkali malfoy'ów i byli masakrycznie radośni i jeszcze
          profesora nivela kazali ucałować (ale wsumie lepszego pomysłu chyba
          nikt by nie miał) ale mimo to uważam ze ksiażka świetnie zakończyła
          wszystkie, a przynajmniej większość, wątków jedyne co mi sie troche
          nie podobało to również pojedynek z Voldemortem gdzie Harry dokonuje
          wejścia smoka i staje się wielkim bohaterem - ratuje panią Waesley
          zrzuca peleryne niwidke jeszcze krzyczy w trakcie dramatycznie zeby
          nikt mu nie pomagał ze to tylko jego zadanie, czy jakos tak w tym
          stylu, a zanim dojdzie do smiertelnych zaklęć rozmawija sobie jak
          gdyby nigdy nic przez pół godziny i wszystko sobie pokolei
          wyjaśniają - troche to przejaskrawione moim zdaniem noi na dokładkę
          gdy juz Harry zwycięży Voldzia wszyscy nagle zaczna do niego biec i
          go ściskać a przepraszam bardzo przez ciała Voldzia i innych którzy
          tam z pewnoscia zgineli przeskakiwali jak prze płotki? Chyba Rowling
          sobie o nich zapomniała
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka