witomir
27.02.04, 10:08
Szlachectwo, Szlachetność, Rycerskość. Z jednej strony na pewno dotyczy tych,
którzy zrozumieli Tajemnice Życia i Śmierci i gotowi są Świadomie ponieść
Śmierć w imię tego, co
wierzą. OK. Od pospólstwa rożni ich POSTAWA w Sytuacji skrajnej. Chłop /czyli
owe przeciwieństwo arystokracji/ ma zawsze prawo krzyczeć " PANIE PAMIŁUJ" i
zmieni każdą flagę, każdą wiarę, każda narodowość, aby tylko zachować SWOJE
ZASOBY ŻYCIOWE. I dlatego jest Chłopem. W Czasie wojen nieindustrialnych np.
nigdy nie zabijało się chłopów, a raczej przepędzało jak bydło. Wojny toczyli
miedzy sobą wyłącznie CI, CO MIELI, ŚWIADOMOŚĆ CZYM JEST ŚMIERĆ - akceptowali
ją, i dlaczego jest ona POCZĄTKIEM, o taka lub inna barwę flagi. Dla Chłopów
była to Pańska Dur nota i mieli prawo w sumie tak sądzić.
Przy przesunięciu granic np. na skutek starcia wojennego, chłopom bardziej
zależało na wysokości daniny, niż na tym, komu ją trzeba uiszczać.
Szlachetność, to bowiem ODWAGA w OBLICZY SKRAJNEGO NIEBEZPIECZEŃSTWA, Wobec
Śmierci. To Wierność Słowom, w chwili zagrożenia życia, zasobów
energetycznych. etc. Tak wiec Chłop zostawał Szlachetnym, mocą SWEGO CZYNU,
czyli w skrajnym niebezpieczeństwie zamiast kulić ogon, zrobił cos, na co już
nikt nie liczył. Przekroczył własna ograniczoność związana ze prostym
biologicznym STRACHEM. Czyli tym co określało jego byt i postawę w każdej
relacji ze światem zewnętrznym.
Kto znalazł drogę do SENSU takiego uczynku, ten prawdopodobnie, (ale tylko
prawdopodobnie) przekaże Istotę tego rozumienia, czyli Alchemie MOCY kolejnym
pokoleniom. I stad szlachectwo mogło być dziedziczone. Ale zawsze musiało się
to wyrażać CZYNEM. Zawsze się przecież można zeszmacić i znowu stać się
prostym ćwokiem - który idzie wyłącznie DROGA ŻYCIA, łamiąc każdą regułę,
łamiąc każde słowo. Nic nie ujmując oczywiście bytowi chłopskiemu, który
obecnie jest panującym w całym świecie ZACHODNIM / u nas też/ w obliczu
wyrżnięcia populacji bohaterów w swoim czasie, czyli z filozofia - jak tu
zrobić sobie milo i nic się nie wysilić.
OK.
Bycie rycerzem to gotowość do prowadzenia WOJEN INICJACYJNYCH, a wiec tylko z
silniejszym przeciwnikiem i narażania w nich swojego życia.
Nie mam tu na myśli obecnego Globalnego Bestialstwa w Stylu USRAELA, z
samolotami wypełnionymi gnojami - którzy z wysokości dzięsiątków kilometrów
zabijają bezbronnych jednym naciśnięciem klawisza na pulpicie.
Wiec nie wiem na ile ten przekaz -szlachetności - jest dziś aktualny -
rozejrzyjmy się wokół. Trudno go dostrzec poza samobójcami z HAMASU.
Najczęściej jednak samo zapatrzenie się w FORME, prowadziło do degeneracji,
czyli kultywowania WZORU, za którym już nie stał ŻADEN CZYN. Czyli właśnie
Arystokratyzacja. Ta jest już forma czysta. Jako taka jest ona bytem ...
WAMPIRZYM, który żąda Energii, nie dając żadnego świadectwa. Przenosi
wyłącznie, WZÓR. Nic wiec dziwnego że społeczeństwo traci cierpliwość i co
jakiś czas tnie w pień te ludzkie kartki papieru. Właściwie ten wzór jednak
zawsze przetrwa, jeśli Arystokracja umie ginąc z GODNOŚCIĄ, jeśli nie da się
poniżyć do STRACHU I LĘKU