Dodaj do ulubionych

Zachowanie w teatrze

IP: 217.153.45.* 20.03.03, 15:17
Może jestem zbyt staroświecka, może zbyt konserwatywna, ale na pewno
wymagająca. Dość często chodzę do teatrów, ale to co mnie zaszokowało wczoraj
przeszło moje wyobrażenie. Otóż zawsze uważałam, że do teatrów, zwłaszcza do
opery, czy na koncerty muzyki poważnej chodzą ludzie kulturalni. Ale chyba
żle mi się wydawalo. Wczoraj byłam w Teatrze Wielkim na mozartowskim Don
Giovannim. Od początku miałam wrażenie, że część publiczności jest po raz
pierwszy na operze, bo zwykle po wspaniale wykonanej arii następują oklaski
publiczności (a tu naprawdę popis wokalny był znakomity), a tu dopiero
większe oklaski następowały po aplauzie nielicznej grupy. Z uplywem czasu to
na szczęście się zmieniło i oklaski zaczęły się już pojawiać częściej.
Uważam, że odwijanie cukierków z szeleszczących papierków może być tolerowane
w kinie (?), ale podczas koncertu chyba jest to niedokpuszczalne. Głośne
picie napojów butelkowanych to po prostu skandal. Dodam, że nie
siedziałam ,ani na balkonie, ani między rzędami tylko na parterze, gdzie
bilety były dość drogie. U nas niestety posiadanie pieniędzy i kultura nie
mają wielewspółnego. Najgorsze doznanie okazalo się, ze mnie czeka na sam
koniec. Otóż artyści właśnie rozpoczynają się kłaniać. Brawa gromnie...a tu
20% publiczności szybko wstała i biegiem do wyjścia. Śpieszyli się nawet ci,
co siedzeili w ampiteatrze i w lożach gościnnych. Nie wynikało to na pewno z
niezadowolenia ze spektaklu, (sądzę, że jak by się im nie podobalo to
opuścili by salę w przerwie), ale z chamstwa. Jak można w ten sposób się
zachować. Rozumiem, że być może te 20% pierwszy raz było nie tylko w Teatrze
Wielkim, ale w teatrze w ogóle. Ale należy obserwować zachowanie innych.
Chociaż tych, których wyraz twarzy wskazuje na procesy myślowe.
Zdegustowana Syrena
Obserwuj wątek
    • bardziej Re: Zachowanie w teatrze 21.03.03, 11:19
      Takie czasy.
      Bylem swego czasu we Wspolczesnym na potwornym gniocie "Koniec poczatku". W
      pewnym momencie na widowni zadzwonila komorka, a jej wlascicielka spokojnie
      wyciagnela telefon i zaczela gadac. Ale, gdy wzialem poprawke na walory
      przedstawienia i poczucie humoru publicznosci, przestalo mnie to razic. Jaki
      teatr, taka publicznosc, pomyslalem sobie.

      Z Wielkim jest tak samo. Wiecej kasy, podobne maniery. I dopoki bedziemy zyli w
      kraju, w ktorym takiego na przyklad Preisnera nazywa sie kompozytorem, dopoty
      nie nalezy zbyt wiele wymagac zarowno od publicznosci, jak i teatrow,
      telewizji, radia itp.

      Pozdrawiam,

      bardziej

      PS: a w operze klaszcze sie po zakonczeniu przedstawienia. Klaskanie w jego
      trakcie, a zwlaszcza po kazdej czesci (jak to niestety robi sie w Polsce)
      swiadczy o braku obycia wlasnie.
      • Gość: Syrena Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.45.* 21.03.03, 11:35
        Nie zgodzę się z Tobą, że po zakończeniu arii operowych klaszcze się tylko w
        Polsce. Byłam w kilku operach zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie i
        reakcja ludzi była taka sama, jak w Polsce.
        Mogłabym jeszcze polemizować co do walorów "Końca początku" i wielkości muzyki
        Preiznera (uznawanego zwłaszcza na Zachodzie), ale każdy ma inne odczucia, inne
        potrzeby i inne wartości artystyczne. Sztuka w ogóle jest pojęciem bardzo
        względnym. Przecież są tacy, co nie lubią np. Moniuszki, a uwielbiają
        Szymanowskiego. Ale to nie na temat. W wątku chodziło mi głównie o ogólną
        kulturę w pojęciu dobrego wychowania.
        Pozdrawiam
        Syrena
          • Gość: agrafka Re: Zachowanie w teatrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.03, 16:35
            A mi się wydaje, że klaskanie w czasie spektaklu, po popisowych ariach wcale
            nie jest oznaką złego wychowania, ale ładnym zwyczajem, cieszącym również
            wykonawców, którzy wtedy odczuwają akceptację publiczności i jest im miło.
            Swoją drogą wygląda to różnie w zależności od kraju - Włosi np. są bardzo
            spontaniczni, jeśli o to chodzi, a choćby Japończycy rzeczywiście nie uznają
            klaskania w trakcie. A z Polakami to różnie bywa.
    • Gość: gmaz Re: Zachowanie w teatrze IP: *.acn.pl 21.03.03, 17:53
      zastanawiam się czy ta smutna rzeczywistość zachowania w teatrze, kinie
      jest znakiem czasów w których żyjemy? - konsupcjonizmu i tzw. luzu.
      Konsupcjonizmu - bo dla mnie jedzenie w kinie czy teatrze jest negatywną formą
      zjadania sztuki. Równoczesne zapychanie żołądka i głowy. Co z tego pozostaje?
      Można spojrzeć na to z drugiej strony? Sztuka lekka i przyjemna - ktoś
      zafascynowany nie może powstrzymać się od połknięcia tuzina cukierków. To jest
      część jego przeżywania. Piszę tylko że próbuję to zrozumieć, bo tak naprawdę
      nie cierpię ludzi jedzących, pijących w teatrze, kinie. TO SAMO DOTYCZY ŻUCIA
      GUMY I "CIAPANIA" (wkurza mnie jak ktoś mlaska mi nad uchem). Może powinny być
      komunikaty w teatrach typu: TU NIE JEMY I NIE PIJEMY. Czy ludzie nie myślą?
      znakiem naszych czasów jest brak wychowania. Tylko tyle. Najgorsze jest to że
      za chwilę, takie zachowanie jak "stołówkowanie się" w teatrze stanie się normą.
      I idąc do teatru będę czuła się jak relikt, który wkurza się, a którego coraz
      mniej ludzi rozumie. W kinie już tak się czuję, dlatego nie chodzę do
      multipleksów (wkurza mnie zapach popcornu.
      • Gość: anmanika Re: Zachowanie w teatrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 09:23
        Gość portalu: gmaz napisał(a):

        > zastanawiam się czy ta smutna rzeczywistość zachowania w teatrze, kinie
        > jest znakiem czasów w których żyjemy? - konsupcjonizmu i tzw. luzu.
        > Konsupcjonizmu - bo dla mnie jedzenie w kinie czy teatrze jest negatywną
        formą
        > zjadania sztuki. Równoczesne zapychanie żołądka i głowy. Co z tego pozostaje?
        > Można spojrzeć na to z drugiej strony? Sztuka lekka i przyjemna - ktoś
        > zafascynowany nie może powstrzymać się od połknięcia tuzina cukierków. To
        jest
        > część jego przeżywania. Piszę tylko że próbuję to zrozumieć, bo tak naprawdę
        > nie cierpię ludzi jedzących, pijących w teatrze, kinie. TO SAMO DOTYCZY ŻUCIA
        > GUMY I "CIAPANIA" (wkurza mnie jak ktoś mlaska mi nad uchem). Może powinny
        być
        > komunikaty w teatrach typu: TU NIE JEMY I NIE PIJEMY. Czy ludzie nie myślą?
        > znakiem naszych czasów jest brak wychowania. Tylko tyle. Najgorsze jest to że
        > za chwilę, takie zachowanie jak "stołówkowanie się" w teatrze stanie się
        normą.
        >
        > I idąc do teatru będę czuła się jak relikt, który wkurza się, a którego coraz
        > mniej ludzi rozumie. W kinie już tak się czuję, dlatego nie chodzę do
        > multipleksów (wkurza mnie zapach popcornu.

        Jakbyś mi z ust wyjął, nienawidzę jedzenia w kinie więc nie chodzę do kina. Jak
        dotąd (prawie) nie dotknął mnie problem jedzenia w teatrze, piszę prawie bo
        niedawno byłam na sztuce dla dzieci w teatrze Syrena. Załamałam się po tym
        doświadczeniu, cała widownia mlaskających dzieci. Rodzice wydawało się na 1-szy
        rzut oka kulturalni, chociażby z racji tego, że przyprowadzili dzieci do teatru
        w niedzielę zamiast pójść do centrów handlowych. Jak widać ryba psuje się od
        głowy.
        Moja córa rzecz jasna nic w czasie trwania sztuki nie jadła i jakoś jej to nie
        przeszkadzało.

    • Gość: gosc Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.35.* 24.03.03, 15:31
      Krótko: jedenie i picie w czAsie spektaklu to po prostu przejaw chamstwa (od
      tego są PRZERWY). Komórki i "pikające" zegarki także (jeśli dureń nie umie
      pikania wyłączyć, to niech zegarek zostawi w domu!!!). Klaskanie w trakcie -
      akceptuję; bezmyślnego rżenia - zwłaszcza, gdy brak powodów - nie. A propos -
      zauważyliście modę na głupawy śmiech nawet na sztukach, które nie są komediami?
      Pojawiają się u mnie wtedy zamiary ludobójcze... Komentowanie półgłosem do
      partnera tego co się dzieje na scenie - WON! No i jeszcze jedno - do szału
      doprowadzają mnie kaszlący i smarkający, bo jak się jest chorym, to należy
      leżeć w łóżku, a nie leżć do teatru! Amen.

      P.S. W którym warszawskim kinie NIE SPRZEDAJĄ POP - CORNU?
    • Gość: gość Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.35.* 25.03.03, 11:00
      Ależ wróćmy do Teatru. I to Wielkiego. Jątrzyć nie chciałbym płciowo, ale...
      Drogie Panie, ostatnio w TW (szła opera) siedziało w okolicy dziewczę urocze.
      Obwieszone bransoletkami. Dźwięczały przy każdym ruchu, skutecznie
      przeszkadzając w odbiorze. Brak wyobraźni, głupota, czy brak kultury? Bo niby
      drobiazg (jak np. kapelusz w teatrze), a może doprowadzić do mordu, co najmniej
      w afekcie. Pozdrawiam także.
    • aga_11 Re: Zachowanie w teatrze 26.03.03, 15:21
      Dla mnie najbardziej męczące są perfumy.
      Co poniektóre "damy" mają zwyczaj do teatru czy kina "ubierać się" w drogie i
      ciężkie perfumy, skutecznie zatruwająć wszystkich dookoła (szczególnie jeżeli
      zapach perfum zmiesza się z zapaszkiem potu i damy, i jej sąsiadów.
      Jak już musi się wypachnieć - nirech uzyje któregoś z lżejszych i
      strawniejszych zapachów.

      Aga

      PS. Co do kaszlących i kichających - błągam o odrobiną wyrozumiałości.
      U niektórych (ja sama mam nieszczęscie do nich należeć) drapanie w gardle i
      kaszel pojawia się nie tylko podczas zaziębienia. Można tak reagować np. na
      nagłe zmiany temperatury. Czy to oznacza, ze zimą nie mogę w ogóle chodzić do
      teatru czy kina (bo w sali jest znacznie cieplej i azczynam kaszleć) ani latem
      do kina z klimatyzacją? (bo w sali znacznie zimniej i zaczynam kaszleć) -
      zresztą za chwilę to przechodzi.
      Że nie wspomnę jak na niektóre gardła działają oparuy dymu papierosowego
      unoszące się często w foyer.
      • Gość: Agata Re: Zachowanie w teatrze IP: *.acn.waw.pl 02.04.03, 18:48
        ja ostatnio byłam na " Rozmowach z Katem" w teatrze Nowym w Warszawie i
        wychodząc z tego "spektaklu" poczułam się bardziej skatowana sztuką (cyt.
        Wyborczej) niż zachowaniem moich kolegów i koleżanek. Aktor o godz. 10:00 rano
        był pijany i ledwo trzymał się na nogach. Strata czasu i pieniędzy. Czego
        wymagać od widowni skoro Teatr sam nie szanuje widzów.
    • Gość: gość Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.35.* 26.03.03, 16:27
      Droga Ago, nie chodzi wszak o chwilowy kłopot z drogami oddechowymi - w końcu
      rzecz to ludzka. Ja mam na myśli osoby po prostu ewidentnie chore. Dramat. A
      tak na marginesie: w kinach mamy pop-corn, a czy wiecie, że w Teatrze Wielkim w
      stolicy mamy, sprzedawane w bufecie, chipsy? Nie wiem, być może były zawsze,
      ale ja dostrzegłem to dopiero ostatnio. Jeno patrzeć jak wjedzie pop-corn i
      wata cukrowa (o coca-coli nie wspomnę...)
    • Gość: lolo Re: Zachowanie w teatrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.03, 16:57
      A ja mam rewolucyjny pomysl na nie tyle zachowanie w teatrze, bo to faktycznie
      pozostawia wiele do zyczenia, ale na sposob ubierania sie co poniektorych a w
      zasadzie wiekszosci. Blagam nie ubierajcie we fraki smokingi i inne garnitury
      bo to dowodzi czestotliwosci uczeszczania do wyzej wspomnianej placowki
      kultury. Wiem ze istnieje przesad ze do teatru trzeba sie ladnie ubrac ale
      gwarantuje ze to moze dowodzic tylko dwuch rzeczy skrajnego mieszczanstwa, ale
      wizyty rodakow z prowincji (Kielce, Radom). Wiem ze moj apel nie wiele zmieni
      ale uczulam nie do rozmaitosci. Prosze tym bardziej o nie przychodzenie w
      smokingach na spektakle off-owe w srodku tygodnia to naprawde dowodzi braku
      poczucia obciachu. Zreszta zauwazcie sami jak takie wyfiolkowane panstwo
      zazwyczaj odbiera spektakle Lupy, Hanusza czy Zioly to wam wiele powie.
      Milej zabawy!!
      • o__o Re: Zachowanie w teatrze 26.03.03, 19:19
        Z jednej strony obserwuję stroje wieczorowe: panowie pod krawatem w smokingach
        i frakach, panie w eleganckich sukniach, często do ziemi i do tego
        błyszczących. Bardziej pasuje ten strój na Sylwestra lub bal karnawałowy. Tak
        ubierają się głównie osoby starsze. Z drugiej strony na tym samym spektaklu,
        młodzież w wytartych dzinsach, wyciągniętych swetrach, wiszących do pół tyłka
        bojówkach i dredach na głowie. Trochę to śmiesznie wygląda to zestawienie.
        Generalnie myslę że niech każdy ubiera się tak jak mu pasuje. Nie rażą mnie ani
        wyfiokowane panie ani bojówki, oby tylko osoba ta zachowywała się cicho i nie
        przeszkadzała innym w odbiorze spektaklu.
      • ann.k Re: Zachowanie w teatrze 26.03.03, 21:59
        a ja sie nie zgodze z Toba; bo nie jestem zadna drobnomieszczanka, ani tym
        bardziej nie z prowincji, jak rowniez nie mozna tego powiedziec o moich
        rodzicach, mialam okazje bywac w roznych teatrach, w tym rowniez poza granicami
        naszego kraju i wszedzie elegancki stroj uwazany byl za oczywisty i normalny do
        teatru; niekoniecznie suknia balowa, wieczorowa, ale np garsonka, czy elegancka
        sukienka; tak jest/bylo od kilku juz wiekow, ze teatr byl uwazany za rozrywke
        dla wyzszych sfer; stad tradycja eleganckiego ubioru; sa owszem teatry, gdzie
        bardziej pasuja jeansy i luzne bluzy, ale Teatr Wielki na pewno do nich nie
        nalezy;
        i nie mozna mowic, ze "kazdy ubiera sie jak chce i jak lubi", bo niestety jak
        mawial Wyspianski "trza byc w butach na weselu" i jesli sie idzie w takie
        miejsce, to nalezy sie odpowiednio ubrac; eleganckim strojem, choc moze sie
        wydac to glupie, okazujesz szacunek aktorom; nie przypadkowo zreszta bileterzy
        teatralni ubrani sa w uniformy mniej lub bardziej eleganckie, podczas kiedy
        jedynym uniformem w kinie jest firmowa koszulka bawelniana;
        jesli o mnie chodzi, uwazam, ze glownym przejawem chamstwa w teatrze jest
        wlasnie nieodpowiedni stroj - idealny do kina czy knajpy;
        • Gość: nadja Re: Zachowanie w teatrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 09:47
          Jesli chodzisz do teatru raz na miesiac, raz na pol roku,
          oczywiscie.
          Swietujesz wyjscie do teatru.
          Ja musialabym niemal codziennie chodzic w garsonkach.
          Nie uwazam tego za konieczne.
          Teatr to normalne miejsce, to co dzieje sie zakulisami
          jest baaaaaaaaaaaaaardzo dalekie od tej wysokiej kultury,
          wiec wlasciwie cala ta fasada to jedno wielkie oszustwo
          i obluda.
          Teatr jest dla ludzi i ludzie powinni do niego chodzic,
          nie wystrojone lalki./choc nie bronie/
          Na premiere - oczywiscie.
          Nie uwazam sie za osobe zle wychowana wlasnie dlatego,
          ze nie zawsze chodze do teatru wystrojona.
          Nie widze powodu.
          Ide ogladac sztuke, a nie prezentowac mode.


          pzdr
          n
        • Gość: MARZENA Re: Zachowanie w teatrze IP: *.qc.sympatico.ca 01.04.03, 21:02
          ann.k napisała:

          > a ja sie nie zgodze z Toba; bo nie jestem zadna drobnomieszczanka, ani tym
          > bardziej nie z prowincji, jak rowniez nie mozna tego powiedziec o moich
          > rodzicach, mialam okazje bywac w roznych teatrach, w tym rowniez poza
          granicami
          >
          > naszego kraju i wszedzie elegancki stroj uwazany byl za oczywisty i normalny
          do
          >
          > teatru; niekoniecznie suknia balowa, wieczorowa, ale np garsonka, czy
          elegancka
          >
          > sukienka; tak jest/bylo od kilku juz wiekow, ze teatr byl uwazany za rozrywke
          > dla wyzszych sfer; stad tradycja eleganckiego ubioru; sa owszem teatry, gdzie
          > bardziej pasuja jeansy i luzne bluzy, ale Teatr Wielki na pewno do nich nie
          > nalezy;
          > i nie mozna mowic, ze "kazdy ubiera sie jak chce i jak lubi", bo niestety jak
          > mawial Wyspianski "trza byc w butach na weselu" i jesli sie idzie w takie
          > miejsce, to nalezy sie odpowiednio ubrac; eleganckim strojem, choc moze sie
          > wydac to glupie, okazujesz szacunek aktorom; nie przypadkowo zreszta
          bileterzy
          > teatralni ubrani sa w uniformy mniej lub bardziej eleganckie, podczas kiedy
          > jedynym uniformem w kinie jest firmowa koszulka bawelniana;
          > jesli o mnie chodzi, uwazam, ze glownym przejawem chamstwa w teatrze jest
          > wlasnie nieodpowiedni stroj - idealny do kina czy knajpy;
          >
          Brawo, brawo!!!Ann.K
          Zgadzam sie w 100% z Toba. Teatr to miejsce gdzie idzie sie uraczyc i nie tylko
          duchowo. Nalezy podkreslic ten moment miedzy innymi eleganckim ubraniem, bo
          nalezy uszanowac artystow, ktorzy DLA NAS pracuja i ciesza sie gdy ich praca
          jest uznana i zaakceptowana. Przychodzenie "na luzie", "bo ja tam chodze czesto"
          z powodow meza tam pracujacego czy innych, niczym nie tlumaczy zakladania
          codziennych ciuchow. Zreszta ja gdy ide do teatru ubieram sie elegancko nie
          tylko dla artystow, ale rowniez dla siebie samej i dla innych osob z widowni.
          Elegancko, to nie znaczy zaraz suknia do ziemi, diadem we wlosach, maz we
          fraku. Bez przesady. Po prostu innaczej niz na codzien, aby ten wieczor
          podkreslic i zaznaczyc i tyle. Gratuluje, ze jeszcze sa tacy ludzie co tak
          mysla jak Ann.k. Marzena
        • create ubiór w teatrze 09.09.03, 22:03
          to zwykłe dretwiactwo ubierac i stroić się do teatru. Trzeba sobie bowiem
          odpowiedzieć czemu ma to służyć, pokazaniu się na przerwie spektaklu?
          Teatr nie powinien być miejscem gdzie się wdziewa drętwe uroczyste stroje a
          miejscem które wolnością ubioru, różnorodnością i pięknem, to co widzimy jest
          tylko wibiciem w "garniturek".
      • Gość: nadja Re: Zachowanie w teatrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 09:34

        Zgadzam sie w 100%.
        Ja chodze do teatru bardzo czesto, czasem kilka razy w tygodniu.
        Takze dlatego, ze w jednym z nich moj maz jest inspicjentem.
        Wyjscie od teatru nie jest wiec dla mnie swietem narodowym,
        bo robie to czesto.
        Jakis czas temu slyszalam pania komentujaca moj wyglad
        /nie bylam w dresie i adidasach, ale tez nie w blyszczacej
        sukience i po wizycie u fryzjera oraz makijazystki/.
        Stwierdzila z pogarda, ze na biletach powinno sie pisac,
        jak ubranych ludzi nie wpuszczamy.

        Dla mnie jest jasne, z jaka czestotliwoscia uczeszcza do
        teatru ta Pani. Ale kreuje sie na kogos obeznanego
        z kultura, wiedzacego jak powinno sie zachowac.
        Ze juz nie wspomne o tym jawnym kiczu, bo nie chce
        zostac posadzona o czepianie sie.

        takze zgadzam sie z Toba.
        pozdrawiam

        n
        • ann.k Re: Zachowanie w teatrze 02.04.03, 11:50
          wiesz, znam ludzi, ktorzy do teatru chodza czesto, nie maja zadnych mezow czy
          zon za kulisami, a mimo to ubieraja sie elegancko; bynamniej nie dlatego, ze
          cos swietuja; po prostu tak ich wychowano; elegancki stroj bynajmniej nie jest
          oznaka tego, ze sie cos swietuje, a oznaka szacunku dla drugiej strony;
          dla swojego meza tez nie musisz byc umalowana i umyta, bo widzi Cie codziennie?
          a przyjaciolki przyjmujesz w rozmemłanej koszulce domowej? no chyba nie...
          • Gość: nadja Re: Zachowanie w teatrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.03, 10:34
            > wiesz, znam ludzi, ktorzy do teatru chodza czesto, nie maja zadnych mezow
            czy
            > zon za kulisami,

            zapewne i 5 i 7 razy w tygodniu.
            Po co ta dziwna mala jakby pogarda, co?

            a mimo to ubieraja sie elegancko; bynamniej nie dlatego, ze
            > cos swietuja; po prostu tak ich wychowano; elegancki stroj bynajmniej nie
            jest
            > oznaka tego, ze sie cos swietuje, a oznaka szacunku dla drugiej strony;

            niekoniecznie.
            nie uwazam, aby fakt, ze nie mam na sobie sukni balowej ani
            garsonki swiadczyl o braku szacunku do aktorow
            i ich pracy.
            Ciesze sie, ze masz tak swietnie ulozonych i wychowanych znajomych.

            Teatr to nie wybieg dla modelek i modeli, a niektorzy wygladaja
            jakby tak wlasnie mysleli.



            > dla swojego meza tez nie musisz byc umalowana i umyta, bo widzi Cie
            codziennie?
            >

            glupie porownanie.

            nie wiem jak Ty, ale ja zwyklam myc sie bardziej dla siebie.

            > a przyjaciolki przyjmujesz w rozmemłanej koszulce domowej? no chyba nie...

            nie przyjmuje, spotykamy sie gdzie indziej.
            nie wkladam tez na te okazje sukni ani garsonek.



            n
            • ann.k Re: Zachowanie w teatrze 03.04.03, 12:55
              czytać i rozumieć co czytasz to Ty na pewno nie potrafisz; potrafisz za to
              przyganiać innym, a w następnym zdaniu robić to za co ganisz; choć nie da się
              ukryć, że Twoja nagana jest zupełnie niedorzeczna;
              EOT
      • Gość: Lola Re: Zachowanie w teatrze IP: *.piotrkow.sdi.tpnet.pl 05.04.03, 18:23
        No nie! I Ty mówisz o obciachu?
        Co to znaczy "rodacy z prowincji?"
        Że niby niewykształceni? A może wyprowadzili sie na prowincję, bo TAM znaleźli,
        pracę, mieszkanie, miłość, itp...? Skąd pomyśł, że są głupsi od Ciebie?
        Jestes młodym, aroganckim chłopaczkiem. I mnie nie denerwuj. Lepiej sprawdź,
        jak sie pisze "dwóch" - obyty intelektualisto!

        Lola - z prowincji, a jakże..
    • Gość: Q Re: Zachowanie w teatrze, kinie, na koncercie IP: *.brucepower.com 26.03.03, 19:19
      Do kina nie chodze od lat. Kukurydza smazona na zuzytym oleju silnikowym
      zdecydowanie mnie odrzuca.
      Za szeleszczenie i ciuckanie cukierkami, spozywanie czegokolwiek na sali,
      brzeczenie telefonem lub zegarkiem - proponuje przymusowe sprzatanie sali po
      imprezie.
      Oklaski przed zakonczeniem utworu nie sa przyjete, chyba ze jest to wyjatkowo
      przepyszna aria, na przyklad. Niektorzy kompozytorzy jednak tak stworzyli swoje
      dziela, ze koniec czesci pierwszej brzmi jak triumfalne zakonczenie calosci
      (typowy przyklad to 1. koncert fortepianowy Czajkowskiego). Nawet w najbardziej
      wyrafinowanych salach koncertowych czesc widowni niesmialo zaczyna wtedy
      klaskac.
      Na zachod od Atlantyku zauwazylem z kolei cos, co staje sie bardzo denerwujace.
      Praktycznie po kazdym koncercie publicznosc zaczyna spontanicznie wykonywac
      tzw. standing ovation czyli oklaski na stojaco. Bez wzgledu na jakosc
      wykonania. Zawsze zastanawiam sie, co mozna zrobic, gdy wykonanie bedzie
      naprawde godne owacji. Stanie na rekach?
      Dla kaszlacych widzialem juz koszyki z cukierkami przeciwko rzezeniu wystawione
      przed wejsciem na sale.
      Najgorsze doswiadczenie z mojego zycia na widowni to bylo siedzenie niedaleko
      czlowieka podlaczonego do aparatu medycznego, ktory to aparat dzialal glosniej
      i natarczywiej, niz rozstrojone radio na falach krotkich. Wszyscy wykazali
      jednak pelne zrozumienie i nikt nie wywiozl pacjenta z sali, choc na pewno
      wielu chcialo.
      Tyle.
    • Gość: gość Re: Zachowanie w teatrze IP: *.acn.pl 26.03.03, 21:54
      No, te cukierki na rzężenie, to niezłe jest... Ale ja się pytam co na katar?
      Klamerka do bielizny na nos? A co do stroju, to mnie nic nie rusza. Niech
      przyjdzie i w worku pokutnym, byleby siedział cicho i nie robił niczego, co jak
      słusznie ktoś wyżej zauważył, wadzi innym. A z tą owacją na stojąco, to się
      jakiś głupi zwyczaj robi faktycznie. I na deser chcę Wam opisać wydarzenie
      przednie, które spotkało mnie na drugim (nie licząc premiery) wystawieniu w
      Teatrze Wielkim "Don Giovanniego" Trelińskiego. Otóż przez caly pierwszy akt na
      środku przejścia stał pan fotograf, który robił zdjęcia dla potrzeb Jaśnie
      Wielmożnego reżysera. Aparat hałasował i skutecznie przeszkadzał. Na zwróconą w
      trakcie przerwy uwagę fotograf odrzekł, że na premierze robienie zdjęć byłoby
      (uwaga!)NIETAKTEM. Smaczku sprawie dodaje fakt, że JW reżyser przed rzeczonym
      spektaklem udzielał fotografowi wskazówek, skąd najlepiej "zdejmować".
      Zaobserwowane osobiście, bo działo się dwa metry ode mnie. I co Wy na to?
      • gooblin Re: Zachowanie w teatrze 26.03.03, 22:41
        Ach, na pewno trzeba się zgodzić z tym, że w Polsce poziom kultury spad
        gwałtownie. Uczę się w gimnazjum i uczę się z samymi "skate'ami", ostatnio
        byliśmy w teatrze. Ludzie, masakra, ludzie się śmieją z byle czego, choćby
        najdrobniejszego potknięcia aktora, czy głupiej miny, odpowiedniej do sytuacji.
        Kiedy aktorzy zagrają naprawdę zabawną scenę, to wtedy nikt, ale to nikt się
        nie zaśmieje. Nie dostrzeże tego. Drugim problemem może być pospolita
        burżuazja, która to za wszelką cenę chcę się pokazać na czymś "dobrym", kupuje
        bilet, a później siedzi ze spuszczoną miną i klnie pod nosem, żałując wydanej
        kasy. To jest straszny proble, na dobry spektakl, ceniony w innych miastach,
        nie było biletów już drugiego dnia, ciekaw jestem czym to było spowodowane...
        Zachaczając o "burżujów", będąc na koncercie Tanquata Quintet, zespole
        wykonującym utwory Astor Piazzoli, siedziałem obok człowieka, który
        najwyraźniej przyszedł w to miejsce dla dyrektora, którego nie było. To było
        coś okropnego, wkurzony wyszedł w połowie koncertu klnąc na cały głos.
        Wyzywając szefa od najgorszych ch****. To co się dzieje w teatrach to na pewno
        nie jest nic dobrego!
      • ann.k Re: Zachowanie w teatrze 26.03.03, 23:26
        no wiesz, mimo wszystko jesli fotograf robil zdjecia na uzytek rezysera, a wiec
        za zgoda teatru, mozesz tylko zalowac, ze miales miejsce w jego poblizu; byc
        moze zdjecia byly potrzebne do analizy przedstawienia (pokazywanie pozniej
        studentom i inne takie), a byc moze to zwykla fanaberia rezysera; w kazdym
        razie nie widze tu uchybienia w kulturze ani rezysera ani fotografa; no moze
        tylko, ze fotograf powinien byl Cie przeprosic, kiedy zwrociles mu uwage;
        niestety taka jest jego praca;
    • Gość: Mar niech się aktoy cieszą... IP: *.skorosze.2a.pl 27.03.03, 08:26
      ze mają co do gara włożyć i że ktoś chce na te ich performance przychodzić. W
      końcu to aktor jest dla widza, a nie odwrotnie - klient nasz pan - i w sklepie
      i w teatrze. Aktor ma grać, śpiewać i robić co do niego należy, nawet jak widz
      wypina na niego dupę. Widz zapłacił, to ma prawo. W czasach Mozarta było to
      zresztą zupełnie normalne...
    • tony.s Re: Zachowanie w teatrze 27.03.03, 11:04
      Teatr tzn. wielkiej sceny mnie osobiście razi sztucznością.Sztuczna jest i
      publiczność i sztuka.Publiczność przewaznie (pisze tu o teatrach z wyłączeniem
      W-wy i Krakowa) ubrana tak jak by sama występowała ,zielone kostiumy,fioletowe
      włosy,miejscowa "elita" która dobrze sie zna i traktuje teatr jako miejsce do
      pokazania się.Sztuki nie schodzą z afisza od lat,ciagle to samo wałkowane
      przez tych samych aktorów.Pustka ze sceny dla osób lubiących puste gesty na
      widowni.Nic mi do tego ,po prostu nie chodzę na wielka scenę.Wolę scene
      kameralną gdzie i ubiór widza dowolniejszy i odbiorcy sztuki jakby bardziej
      wsłuchani w to co sie na scenie dzieje.Nie mówiac juz o blizszym kontakcie z
      aktorem i ciekawszych spektaklach.
      Tak więc dla każdego cos miłego.Jak ktos uwielbia atmosferę "wielkiej kultury"
      odziewa się w najlepszy zielony garnitur w prązki i udaje z małżonką na grana
      od 7 lat znakomitą farsę by poczuć sie człowiekiem kulturalnym i odkłonic
      znajomym w kolejce po colę.
      Jak ktos lubi teatr zywy ,pójdzie na scene kameralna albo do teatru w domu
      kultury gdzie aktorzy sie starają a publicznośc przychodzi dla nich a nie żeby
      sie pokazać samej sobie.
    • Gość: Ewawa Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.30.* 27.03.03, 13:54
      Po przeczytaniu dotychczasowych listów mam nieodparte wrażenie ze wypowiadająca
      się tu szlachetna publika nie na spektakle czy filmy uczeszcza a "INO" do
      TEATRU i KINA.
      Mysle że troche mniej emocji i uwagi dla współkonsumentów sztuki a więcej dla
      tego co prezentują artysci tudzież filmowi aktorzy. Nauczmy się być bardziej
      zdystansowani do odmiennosci innych. To chyba tolerancja?

      Szczerze mówiąc chciałabym uczęszczać do tych swiatyn "dumania" w takim stanie
      jak chcę i odczuwać to co chce mi sie przekazać bez zbytniego zawracania sobie
      głowy innymi. I dlatego nie obchodzi mnie kto czym się wyperfumował czy kiedy
      się śmieje. Decydując sie na stadne konsumowanie sztuki trzeba być
      przygotowanym na obecność kilku osób więcej niż własny/a dobrze wytresowany/a
      współmałżonek/ka.
      A prowincjonalnoscią nazwałabym własnie zbytnia obseracja publicznosci pod
      pozorem obejrzenia przedstawienia.
      • Gość: gość Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.35.* 27.03.03, 15:37
        Rozbawiłaś mnie do łez, droga Ewawo. Nie o tym do tej pory była tu mowa - chyba
        trochę pomyliłaś wątki. No, chyba że w czasie spektaklu jesteś tak
        skoncentrowana na scenie i tylko scenie, że nie przeszkadza Ci, gdy aktor
        odgrywa scenę umierania, a kolesiowi obok Ciebie dzwoni komóra, przez która
        rozpoczyna on głośną konwersację w stylu: "W pier*** teatrze jestem? Co? A
        jakis palant udaje, że zdycha." Itp. Jeśli tolerujesz takie zachowania, to
        cóż... Bo ja nie i nie zamierzam. Można się zastanawiać do czego prowadzi
        tolerowania chamstwa i glupoty. Mam watpliwości czy do rozkwitu kultury i
        sztuki. Pozdrawiam.
        • Gość: Ewawa Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.30.* 27.03.03, 16:05
          A na czym ma polegać to nietolerowanie chamstwa?
          W jaki sposób zamierzasz z tym walczyć? Kazdy z nas doskonale wie jak to jeden
          z wiatrakami walczył.
          Juz dawno uświadomiłam sobie w jakim swiecie i jakim społeczenstwie zyje i nie
          mam zamiaru odkrywać tego po raz kolejny. Dopóki ktoś mnie nie kopnie umyślnie
          w czasie arii albo nie opluje podczas trwania dramatu Szekspirowskiego nie bede
          się nim zajmować. No chyba że mam ochote obejrzeć sobie tego przysytojniaczka w
          5 rzedzie siedzącego koło tej wypomadowanej pudernicy która cały czas kaszle i
          na dodatek gada przez komóre. A wyperfumowana jakby skorzystała z wszystkich
          testerów w sklepie kosmetycznym. A dlaczego chichocze wtedy kiedy nie powinna.
          Chyba ze wsi pewnie z Radomia bo u nas w Warszawce takiego chamstwa nie ma. No
          a ten strój! Jak można przyjść w czerwonej sukience kiedy matuś mówili że
          powinno się w czarnej bo tam strasznie poważnie w tym teatrze.

          Nieee coś tu się komuś chyba na prawdę pomyliło tylko komu?
          • Gość: michal Re: Zachowanie w teatrze IP: *.acn.waw.pl 27.03.03, 16:13
            > Juz dawno uświadomiłam sobie w jakim swiecie i jakim społeczenstwie zyje i
            nie
            > mam zamiaru odkrywać tego po raz kolejny.
            Doprawdy?! Jestes w tak zaawansowanym wieku?
            Dopóki ktoś mnie nie kopnie umyślnie
            > w czasie arii albo nie opluje podczas trwania dramatu Szekspirowskiego nie
            bede
            >
            > się nim zajmować. No chyba że mam ochote obejrzeć sobie tego przysytojniaczka
            w
            >
            > 5 rzedzie siedzącego koło tej wypomadowanej pudernicy która cały czas kaszle
            i
            > na dodatek gada przez komóre. A wyperfumowana jakby skorzystała z wszystkich
            > testerów w sklepie kosmetycznym. A dlaczego chichocze wtedy kiedy nie
            powinna.
            > Chyba ze wsi pewnie z Radomia bo u nas w Warszawce takiego chamstwa nie ma.
            No
            > a ten strój! Jak można przyjść w czerwonej sukience kiedy matuś mówili że
            > powinno się w czarnej bo tam strasznie poważnie w tym teatrze.
            >
            > Nieee coś tu się komuś chyba na prawdę pomyliło tylko komu?
            No wlasnie mila Pani, sedno sprawy - dyskusja tutaj nie toczy sie o kanonach
            drobnomieszczanstwa, chyba niezbyt dokladnie zrozumialas wypowiedzi innych.
            Elementarne zasady dobrego zachowania nie sa tozsame z filisterskim ogladem
            swiata.
            • Gość: Ewaw Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.30.* 28.03.03, 10:51
              Gość portalu: michal napisał(a):

              > > Juz dawno uświadomiłam sobie w jakim swiecie i jakim społeczenstwie zyje i
              >
              > nie
              > > mam zamiaru odkrywać tego po raz kolejny.
              > Doprawdy?! Jestes w tak zaawansowanym wieku?
              > Dopóki ktoś mnie nie kopnie umyślnie
              > > w czasie arii albo nie opluje podczas trwania dramatu Szekspirowskiego nie
              >
              > bede
              > >
              > > się nim zajmować. No chyba że mam ochote obejrzeć sobie tego przysytojniac
              > zka
              > w
              > >
              > > 5 rzedzie siedzącego koło tej wypomadowanej pudernicy która cały czas kasz
              > le
              > i
              > > na dodatek gada przez komóre. A wyperfumowana jakby skorzystała z wszystki
              > ch
              > > testerów w sklepie kosmetycznym. A dlaczego chichocze wtedy kiedy nie
              > powinna.
              > > Chyba ze wsi pewnie z Radomia bo u nas w Warszawce takiego chamstwa nie ma
              > .
              > No
              > > a ten strój! Jak można przyjść w czerwonej sukience kiedy matuś mówili że
              > > powinno się w czarnej bo tam strasznie poważnie w tym teatrze.
              > >
              > > Nieee coś tu się komuś chyba na prawdę pomyliło tylko komu?
              > No wlasnie mila Pani, sedno sprawy - dyskusja tutaj nie toczy sie o kanonach
              > drobnomieszczanstwa, chyba niezbyt dokladnie zrozumialas wypowiedzi innych.
              > Elementarne zasady dobrego zachowania nie sa tozsame z filisterskim ogladem
              > swiata.


              Kiedy świat zmierza do upowszechnienia i popularyzacji sztuki wy mówicie o
              potrzebie dobrych manier w teatrze. To bzdura i utopia. Zresztą po co? Nie
              pochodze z plebsu ale nie zgadzam sie na takie prowincjonalne traktowanie
              problemu konsumowania sztuki. Uważam ze lepiej niech pojadaja szeleszczace
              cukierki ale przychodza do teatru niż siedzą z puszką piwa i gapią sie w tv
              bezwiednie wchłaniając wszechobecna tam propagandę.
              To wasze krytykowanie prostej publiki może mieć skutek jedynie w zniechęceniu
              do chodzenia do tych przybytków.

              A sprawa z kontrabasem jest tyleż zabawna co zwyczajna w świecie gdzie tyle
              rozmaitosci. A nie dziwi was że jakas paniusia chodzi z pieskiem ubranym w
              sweterek i woła do niego syneczku kiedy on własnie obsiusiał np róg teatru?

              To gadanie o zachowaniu się w teatrze to wasza opinia o nas samych o naszym
              społeczeństwie. Jak to zamierzacie zmienić o elito dobrych manier?
              • Gość: Ewawa Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.30.* 28.03.03, 11:20
                Gość portalu: Ewaw napisał(a):

                > Gość portalu: michal napisał(a):
                >
                > > > Juz dawno uświadomiłam sobie w jakim swiecie i jakim społeczenstwie z
                > yje i
                > >
                > > nie
                > > > mam zamiaru odkrywać tego po raz kolejny.
                > > Doprawdy?! Jestes w tak zaawansowanym wieku?
                > > Dopóki ktoś mnie nie kopnie umyślnie
                > > > w czasie arii albo nie opluje podczas trwania dramatu Szekspirowskieg
                > o nie
                > >
                > > bede
                > > >
                > > > się nim zajmować. No chyba że mam ochote obejrzeć sobie tego przysyto
                > jniac
                > > zka
                > > w
                > > >
                > > > 5 rzedzie siedzącego koło tej wypomadowanej pudernicy która cały czas
                > kasz
                > > le
                > > i
                > > > na dodatek gada przez komóre. A wyperfumowana jakby skorzystała z wsz
                > ystki
                > > ch
                > > > testerów w sklepie kosmetycznym. A dlaczego chichocze wtedy kiedy nie
                >
                > > powinna.
                > > > Chyba ze wsi pewnie z Radomia bo u nas w Warszawce takiego chamstwa n
                > ie ma
                > > .
                > > No
                > > > a ten strój! Jak można przyjść w czerwonej sukience kiedy matuś mówil
                > i że
                > > > powinno się w czarnej bo tam strasznie poważnie w tym teatrze.
                > > >
                > > > Nieee coś tu się komuś chyba na prawdę pomyliło tylko komu?
                > > No wlasnie mila Pani, sedno sprawy - dyskusja tutaj nie toczy sie o kanona
                > ch
                > > drobnomieszczanstwa, chyba niezbyt dokladnie zrozumialas wypowiedzi innych
                > .
                > > Elementarne zasady dobrego zachowania nie sa tozsame z filisterskim oglade
                > m
                > > swiata.
                >
                >
                > Kiedy świat zmierza do upowszechnienia i popularyzacji sztuki wy mówicie o
                > potrzebie dobrych manier w teatrze. To bzdura i utopia. Zresztą po co? Nie
                > pochodze z plebsu ale nie zgadzam sie na takie prowincjonalne traktowanie
                > problemu konsumowania sztuki. Uważam ze lepiej niech pojadaja szeleszczace
                > cukierki ale przychodza do teatru niż siedzą z puszką piwa i gapią sie w tv
                > bezwiednie wchłaniając wszechobecna tam propagandę.
                > To wasze krytykowanie prostej publiki może mieć skutek jedynie w zniechęceniu
                > do chodzenia do tych przybytków.
                >
                > A sprawa z kontrabasem jest tyleż zabawna co zwyczajna w świecie gdzie tyle
                > rozmaitosci. A nie dziwi was że jakas paniusia chodzi z pieskiem ubranym w
                > sweterek i woła do niego syneczku kiedy on własnie obsiusiał np róg teatru?
                >
                > To gadanie o zachowaniu się w teatrze to wasza opinia o nas samych o naszym
                > społeczeństwie. Jak to zamierzacie zmienić o elito dobrych manier?




                W powyższym poście miało być "Ewawa" a nie "Ewaw"
                to z pośpiechu.
            • Gość: nadja Re: Zachowanie w teatrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 09:38
              Aha, to juz nie mozna rozmawiac o rzeczach pokrewnych widze.
              ciekawe.
              ale co, Panowie zabronia nam? czy o co chodzi?
              macie jakis problem?


              To forum do dyskusji nt teatru i roznych rzeczy z nim
              zwiazanych. Kolezanka miala ochote napisac o ubiorach,
              wiec napisala. A Pan czytac i odpowiadac nie musi.
              Szczegolnie, jesli nie wnosi do zupelnie nic do dyskusji.

              n
              • Gość: hanna Re: Zachowanie w teatrze IP: *.acn.waw.pl 31.03.03, 15:24
                Gość portalu: nadja napisał(a):

                > Aha, to juz nie mozna rozmawiac o rzeczach pokrewnych widze.
                > ciekawe.
                > ale co, Panowie zabronia nam? czy o co chodzi?
                > macie jakis problem?

                A to a propos ktorego postu, bo jakos trudno zrozumiec....
                >
                >
                > To forum do dyskusji nt teatru i roznych rzeczy z nim
                > zwiazanych. Kolezanka miala ochote napisac o ubiorach,
                > wiec napisala. A Pan czytac i odpowiadac nie musi.
                > Szczegolnie, jesli nie wnosi do zupelnie nic do dyskusji.
                Pan Michal dosc klarownie opowiedzial sie, rozroznil malomiasteczkowe
                filisterstwo od zasad elementarnego dobrego zachowania. Dal wyraz temu, ze wg
                niego sztuka jest elitarna, z czym mozna i chyba warto dyskutowac. Ja akurat
                popieram elitarnosc sztuki.
                Pozdrawiam serdecznie Hanka
                >

        • artekb1 Re: Zachowanie w teatrze 28.03.03, 10:07
          kurdeblaszka,
          no widzisz i ty sie nawet nie polapales o co chodzilo.
          to nie byl teatr po lotowesku to byla pacjetka z psychiatrii w tzw. "rzucie":-)
          Gwoli informacji, ostatnio prawie kazdy psychoterapeuta poleca swoim pcjetom
          kupowania atrapy telefonu komorkowego lub sluchawki. ludzie ci moga w kazdej
          chwili kiedy im na to przychodzi ochota mowic glosno i smiac sie nie
          wzbudzajac sensacji wsrod otoczenia.

          Wracajac do teatru i SYRENY!
          Syrenko znam ciebie jako stateczna dame, jednak nie podejrzewalem, ze az tak
          mozna ciebie wyprowadzic z rownowagi (takimi drobiazgami) pewnie dawno nie
          bylas w teatrze a tu sie duzo ostatnio zmienilo:-)
          pochwake was wszyscy piszacy maja duzo racji w sowich postach.
          dodam wiec swoje trzy grosze:-)
          Syrenko zadaj sobie pytanie kto w dzisiejszych czasach jest widzem w teatrze i
          masz juz gotowa odpowiedz. Jednak masz racje czasami to szokuje i jest smutne...

          w tym przypadku bez winy nie sa dyrekcje teatrow.

          wszystkich wariacji "na temat" mozna uniknac w prosty sposob.
          w antrakcie powinno sie dysponowac bufetem z prawdziwego zdarzenia, gdzie mozna
          zjesc gorace rogaliki z szynka i zapic prawdziwym francuzkim szampanem itp.
          jednak nie osiagnie sie tego polsrodkami czyli dawaniem mozliwosci dorabaiania
          osobom przypadkowym. przy teatrach najczesciej sa restauracje i te winny byc
          zobowiazane do prowadzenia bufetu z prawdziwego zdarzenia ( po przystepnych
          cenach)!Wtedy nie bedzie papierkow szeleszczacych, plastkowych kubeczkow i
          butelek za kaucja. niestety nikomu z dzialu organizacji widowni nie przychodzai
          cos takiego do glowy. wszystkie "ruchy" sa w tym przypadku zbyteczne lub bez
          sensu.
          zawsze jest jakas przeszkoda ktorej nie mozna pokonac:-)
          a w moim widzeni jest to zwyczajne lenistwo i bezwola!
          Publicznosc w wycirusavch czy nie to nie ma znaczenia.
          Zadaniem teatru jest stworzenie atmosfery rowniez w kuluarach a nie siadaniu na
          laurach po sprzedazy odpowiedniej ilosci biletow.
    • Gość: fan? Re: Zachowanie w teatrze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.03, 11:09
      W weekend bylismy w teatrze Dzieci zaglebia (czy jakos
      tak) ,sztuka taka sobie ,dosyc nierowna choc momentami bardzo
      zabawna.Najsmieszniejszy jednak byl sam teatr i jego publicznosc.
      Teatr nowy (albo odnowiony) w estetyce ekskluzywnego kiczu
      (złote tapety,seledynowe i rozowe sale) ale sprzedaz biletow na
      zewnatrz! prowadzona w klitce 1x1 zmusza ludzi do stania w
      kolejce na mrozie.Wyobrazcie sobie to eleganckie
      towarzystwo ,przewaznie w mocno starszym wieku czekajace
      cierpliwie (choc nie bez malych klotni typu pan tu nie stal ;-)
      na mrozie i sniegu zeby uzyskac bilet wstepu na teren obcowania
      z Wielka Sztuka.Po odstaniu swojego i wstapieniu do srodka
      okazalo sie ze jestesmy nielicznymi mlodymi widzami,(90% to
      towarzystwo mocno posuniete w latach),wyroznialismy sie rowniez
      dosyc konwencjonlna kolorystyka naszych strojow.Dominowaly na sali
      odcienie zieleni,rozu,zolci .Fajnie obserwowalo sie to
      towarzystwo ktore widac bylo doskonale sie
      znalo ,pozdrawialo,klanialo sobie nawzajem.Jakas pani przez
      dobre 10 minut stala prawie na scenie i pilnie wygladala kto
      przyszedl i gdzie siada,aby moc z daleka pozdrowic skinieniem
      glowy(wygladalo troche jakby sprawdzala obecnosc) ;-)
      Ogolnie fajnie ze starsi ludzie maja takie miejsca gdzie moga
      sie spotkac,pozyc troche dawno swietnoscia,odczuc szacunek lub
      zawisc ,choc z boku ogladane jest to juz tylko teatrem cieni bez
      prawdziwej mocy .A ja po raz kolejny przekonałem sie że mojej
      estetyce bardziej odpowiada scena kameralna ;-)
    • control Re: Zachowanie w teatrze 28.03.03, 23:31
      Byłem kiedyś na spektaklu, w ktgórym grał Stanisław Tym (to chyba był nawet
      monodram). W pewnym momencie zadzwonił komus na widowni telefon. Tym przerwał
      swoja kwestie i zwrócił sie w strone właściciela telefonu: Jeżeli do mnie, to
      proszę powiedzieć, że jestem teraz zajęty".
    • Gość: martka Re: Zachowanie w teatrze IP: *.duna.pl 29.03.03, 14:30
      Piotr Machalica opowiadał kiedyś, że podczas spektaklu, w którym grał bodajże z
      Wojciechem Malajkatem, nagle rozdzwonił się telefon komórkowy. Po chwili
      panowie aktorzy i zapewne cała widownia, usłyszeli męski głos, który dosyć
      głośno najspokojniej w świecie mówił sobi: "no w teatrze", a po chwili "a taka
      tam... słaba".
      Nie ma to jak lapidarna ocena i kultura osobista.
      No coments
    • Gość: Kaga Re: Zachowanie w teatrze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.03.03, 10:41
      Generalnie zgadzam sie z refleksjami na temat kultury (czy raczej jej braku) w
      teatrze. Nie moge sie natomiast zgodzic z klaskaniem po wykonaniu arii, czy
      czesci (!!!!) utworu. Moj maz jest muzykiem (gra klasyke) i twierdzi, ze
      klaskanie w trakcie utworu jest ogromnie dekoncentrujace!!! Artysci sie
      usmiechaja, bo co maja zdrobic. Ale publicznosc nie wyobraza sobie, jak musza
      sie koncentrowac, zeby cos efektownego wykonac (jakieg gorne C), wykonaja, chca
      skupic sie na dlaszej czesci, a tu... oklaski. A wiec na koncertach i operach
      klaszczmy raczej PO wykonaniu utworu. Dowodem uznania sa tez kwiaty wreczane PO
      koncercie, czy rewelacyjne recenzje albo oklaski na stojaco, ale PO!
      • Gość: mgc Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.30.133.* 30.03.03, 11:39

        Jak czytam posty o treści "lepiej, żeby jeden z drugim poszedł do teatru i
        poszeleścił papierkami, niż siadał z piwem przed telewizorem" to mnie po prostu
        ogarnia wielki smutek.
        Ludzie, nie rozumiecie, że Teatr nie potrzebuje fanów "Świata wg Kiepskich" na
        widowni? Na farsie - owszem, bo to i tak o niczym, można wyabaczyć. Ale siedzę
        na spektaklu, wychodzi nagi aktor i słyszę " o boże on ma gołą dupę buahahahah"
        to mi ręce opadają... Nie wszyscy muszą chodzić do Teatru, a w niektórych
        wypadkach wręcz się tego nie zaleca.
        Wolę żeby na spektaklu było 20 osób naprawdę zainteresowanych i chętnych do
        obcowania z teatrem, niż 100 w tym 75% ograniczonych idiotów. Przepraszam, ale
        tak uważam.
        Telefon dzwoni w trakcie spektakly? Koleżanka była kiedyś ze mną i powiedziała
        do Pana "dobrze, że wszyscy wiedzą jak się zachowywać w teatrze..." i Pan
        przeprosił.
        Należy walczyć z chamstwem należy należy !

        • Gość: Ewawa Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.30.* 31.03.03, 11:21
          Gość portalu: mgc napisał(a):

          >
          > Jak czytam posty o treści "lepiej, żeby jeden z drugim poszedł do teatru i
          > poszeleścił papierkami, niż siadał z piwem przed telewizorem" to mnie po
          prostu
          >
          > ogarnia wielki smutek.
          > Ludzie, nie rozumiecie, że Teatr nie potrzebuje fanów "Świata wg Kiepskich"
          na


          Właśnie że potrzebuje. Nie sadzę żeby autorzy i odtwórcy sztuki byli
          zainteresowni obecnością 20 osób, nawet gdyby byli to sami profesorowie.
          Oni tak naprawdę chcieliby cała salę koneserów, ale to jest nierealne dopóki
          mamy społeczeństwo na tak niskim poziomie.
          Myślę ze na gwałt potrzebna jest edukacja a nie stawianie dodatkowych barier.
          Dzięki temu że teatr czy nawet kino stały sie tak bardzo elitarne mamy to co
          mamy-społeczeństwo bezwolnie poddające sie manipulacjom sprytniejszych i
          bardziej przebiegłych.
          Teatr w realiach polskich powinien zacząc pełnić misję ale nie tę, sprofanowana
          przez tv lecz prawdziwą dającą masom "oświecenie". Moim zdaniem widzowie
          beznadziejnych telenowel nie sa jeszcze straceni, ale to wymaga pracy.
          Nie zachowujmy się jak rozhisteryzowana arystokracja bo to nie te czasy. Inne
          mamy teraz normy postępowania i należy znależc jakiś wspólny mianownik a nie
          stawiac nawiasy.


          > Wolę żeby na spektaklu było 20 osób naprawdę zainteresowanych i chętnych do
          > obcowania z teatrem, niż 100 w tym 75% ograniczonych idiotów. Przepraszam,
          ale
          >
          > tak uważam.

          Co uważasz? A jakie są wg ciebie kryteria idiotyzmu?
    • Gość: jorgus Re: Zachowanie w teatrze IP: *.acn.waw.pl 30.03.03, 11:51
      W latach siedemdziesiatych wyjechalismy na gastroli do Lęborka. Spektakl
      odbywał sie w godzinach lekcyjnych.Młodzież stawiła się na wagary teatralne w
      komplecie. Gralismy cztery jednoaktówki Czechowa. Juz po pierwszej było 1 do 0
      dla nich. Trudno było ich przekrzyczeć. Zaczęły lecieć w naszą stronę
      wystrzeliwane z proc rozmaite metalowe haczyki. W trakcie drugiej jednoaktówki
      zaczął się jakiś ruch - młodzież parła do drzwi - chyba do toalety, na
      papieroska. Pozostali bez krępacji wyjęli butelki i co chwila błysk zapalającej
      sie zapałki rozświetlał urocze grupki rozwalonych na fotelach rosłych
      młodzieńców i rozchichotanych dziewuch. W trzeciej jednoaktówce zapasy napoi
      skończyły się - butelki zaczęły się powoli staczać po pochyłęj podłodze w
      stronę sceny, budząc zachwyt garstki pozostałej młodzi. Na
      czwartej,"Łabędziej pieśni", resztka młodzieży doszła do wniosku, że dosyć tego
      i wyszła.Zostaliśmy sami. Drzwi na foyer zostawili otwarte na oścież, ktoś
      dla żartu wpuscił psa, który biegał jak oszalały po widowni i szczekał.
      Kończyliśmy spektakl w pustej sali, w poczuciu całkowitej klęski, przywaleni
      absurdem tej sytuacji. A działo się to w czasach, które, w dzisiejszej ocenie,
      były "złotymi" czasami dla polskiego teatru.
      • donjuan Re: Zachowanie w teatrze 30.03.03, 12:50
        A mnie bardzo cieszy ze mlodziez nie ma obecnie zadnych
        zahamowan i zachowuje sie tak bardzo na luzie . Kazdy z
        nas przechodzil kiedys okres buntu , tyle tylko ze
        starsze pokolenie wychowywalo mlodziez bardzo
        restrykcyjnie i niejednemu do pozniej starosci pozostaly
        z tego okresu zespol niskiej wartosci i zahamowanie
        aktywnosci zyciowej . Swiatem rzadzili dorosli i
        manipulowali mlodzieza .Wystarczy popatrzec na
        przedwojenne filmy - tam nawet amanci wygladaja staro !
        Typowym zwrotem wychowawczym bylo : jestes niegrzeczny !
        Na to , czy tamto jestes jeszcze za mlody ! Liczne wojny
        i nieszczescia sa najlepszym dowodem na fiasko takich
        restrykcyjnych metod wychowawczych , w wyniku ktorych
        mlodzi dawali sie poslusznie prowadzic na wojenna rzez i
        w dodatku z piesnia na ustach . Teraz role sie odwrocily
        , dzieci wychowuje sie bezstresowo , jest moda na
        mlodzienczy wyglad i sposob bycia . W przodujacym
        panstwie swiata , czyli w USA tak wychowane mlode
        pokolenie po 'wyszumieniu sie " w wieku dojrzalym
        zajmuje sie byznesem , a skutki tego widac w
        osiagnieciach gospodarczych i militarnych tego kraju .
        Nie wierzy autorytetom , nie daje sie tez prowadzic na
        awantury wojenne , manifestuje , walczy o pokoj . A czy
        to zle ?
        A pomazanych scian i murow miast zamalowywac nie nalezy
        . Kiedy ci mlodzi dorosna i beda mieli wlasne dzieci
        niechaj zyja w takim wlasnie otoczeniu jakie sami stworzyli .
        • Gość: pat. Re: Zachowanie w teatrze IP: *.pmintl.ch 31.03.03, 13:52
          Zupelnie nie moge sie zgodzic, ze mlodziez powinna sie wyszumiec a teatr
          mialby byc miejscem gdzie nalezy byc wysluzowanym i zachowywac sie jak sie
          chce. Teatr czy kino czy opera to miejsca gdzie obowiazuja pewne zasady
          kultury takie jak nie rozmawianie przez komorke, nie rozmawianie (zwlasdzcza
          glosne) jesli jedzenie to takie zeby nie przeszkadzalao innym (np. siorbanie,
          szeleszczenie, mlaskanie itd) Mozna byc wyzluowanym i przechodzic okre buntu
          ale zachowanie w teatrze to kwestia kultury i dobrego wychowania a nie wieku.
          Zreszta to nie tylko chodzi o mlodziez... bardzo czesto calkiem dorosli juz
          ludzie zachowuja sie jakby byli wyluzowani i zbuntowani... Szanujmy sie
          nawzajem - nie przeszkadzajmy innym w kontemplacji - tak to mozna by strescic.
        • Gość: Q Re: Zachowanie w teatrze i w zyciu IP: *.brucepower.com 31.03.03, 23:09
          Donjuanie, zapatrzyles sie na najlepszy kraj na swiecie, gdzie malolaty
          wychowywane sa bezstressowo. Przy okazji, dbajac o swoj mlodzienczy wyglad
          doszedles do zdziecinienia.
          Idz przynajmniej raz w zyciu do teatru i usiadz w duzym towarzystwie
          wyluzowanej mlodziezy. Po spektaklu niech ci wymaluja awangardowymi haslami od
          zewnatrz caly dom. W srodku tez niech sie wyzyja za pomoca graffiti, nie mozesz
          im przeciez zakazac.
          Jezeli mlodziezowy bunt (przeciwko czemu?) objawia sie pospolitym chamstwem i
          brakiem liczenia sie z innymi, to niech sie buntuja miedzy soba albo w
          towarzystwie wyrozumialych mlodzienczych amantow.
        • Gość: anmanika Re: Zachowanie w teatrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.03, 10:53
          donjuan napisał:

          > A mnie bardzo cieszy ze mlodziez nie ma obecnie zadnych
          > zahamowan i zachowuje sie tak bardzo na luzie . Kazdy z
          > nas przechodzil kiedys okres buntu , tyle tylko ze
          > starsze pokolenie wychowywalo mlodziez bardzo
          > restrykcyjnie i niejednemu do pozniej starosci pozostaly
          > z tego okresu zespol niskiej wartosci i zahamowanie
          > aktywnosci zyciowej . Swiatem rzadzili dorosli i
          > manipulowali mlodzieza .Wystarczy popatrzec na
          > przedwojenne filmy - tam nawet amanci wygladaja staro !
          > Typowym zwrotem wychowawczym bylo : jestes niegrzeczny !
          > Na to , czy tamto jestes jeszcze za mlody ! Liczne wojny
          > i nieszczescia sa najlepszym dowodem na fiasko takich
          > restrykcyjnych metod wychowawczych , w wyniku ktorych
          > mlodzi dawali sie poslusznie prowadzic na wojenna rzez i
          > w dodatku z piesnia na ustach . Teraz role sie odwrocily
          > , dzieci wychowuje sie bezstresowo , jest moda na
          > mlodzienczy wyglad i sposob bycia . W przodujacym
          > panstwie swiata , czyli w USA tak wychowane mlode
          > pokolenie po 'wyszumieniu sie " w wieku dojrzalym
          > zajmuje sie byznesem , a skutki tego widac w
          > osiagnieciach gospodarczych i militarnych tego kraju .
          > Nie wierzy autorytetom , nie daje sie tez prowadzic na
          > awantury wojenne , manifestuje , walczy o pokoj . A czy
          > to zle ?
          > A pomazanych scian i murow miast zamalowywac nie nalezy
          > . Kiedy ci mlodzi dorosna i beda mieli wlasne dzieci
          > niechaj zyja w takim wlasnie otoczeniu jakie sami stworzyli .

          Jak luz to luz, dlaczego tylko młodzież ma mieć takie przywileje??????
          Następnym razem jak będę szła do teatru to wezmę ze sobą gryla i pifko oraz
          dużą paczkę bobu. Wszyscy będziemy się setnie bawić.
          • donjuan Re: Zachowanie w teatrze 01.04.03, 17:52
            Wlasnie mieszkam w takim slumsie gdzie klatka schodowa i
            sciany sa pomazane , a na podworku codziennie roi sie od
            mlodziezy grajacej w pilke i stopniowo rozbierajacej
            betonowe plyty stanowiace mur oddzielajacy podworko od
            sasiedniej posesji. Zabawia sie tez ona wybijaniem szyb w
            ubikacji i pralni . Jest to postepowanie okreslane mianem
            "malo szkodliwego spolecznie ". Bo tez i jest nim w
            istocie . Widocznie taka jest juz ludzka natura , ze
            szuka podniet i okazji do rozrobek , a te burdy wzniecane
            na stadionach to "male piwo " w porownaniu ze zlem wojen
            swiatowych . A po jakie licho bylo rozdzielac szukajacych
            zwady kibicow i narazac na obrazenia cielesne oplacanych
            przez spoleczenstwo policjantow ? Skoro chca sie bic , to
            niech sie bija i wzajemnie powyrzynaja ! A swoja droga
            to jednak bardzo dziwne , ze tylu mamy absolwentow i
            studentow pedagogiki a i tylu znakomitych uczonych
            pedagogow ze slynnym prof.Suchodolskim na czele , ktory
            swoja ksiazka "Wychowanie dla przyszlosci " przygotowywal
            nasze spoleczenstwo do zycia w komunizmie , a praktyka
            wychowawcza tak bardzo kuleje . Moze jednak Kosciol i
            ksieza lepiej sobie kiedys radzili z wychowaniem
            mlodziezy ? Ale przeciez wtedy gdy Kosciol mial monopol
            na ksztalcenie wychowanie l Rzeczpospolita pograzala sie
            w anarchii i nierzadzie ....To moze jednak lepiej aby
            pozostalo tak jak jest ? Skoro tylko wejdziemy do UE to
            moze ci rozrabiajacy chlopcy z podworka wprowadza swieza
            krew do tej stetryczalej i zramolalej Europy i niczym
            Lepper , Bykowski , Gawronik , Grobelny i im podobni
            pokaza Niemcom jak sie robi interesy ? Cha , cha ....Bo
            nasi dobrze wychowani i grzeczni prawnicy co to w teatrze
            nie szeleszcza papierkami jakos sobie z nimi nie moga
            poradzic .
            • Gość: Agata Re: Zachowanie w teatrze IP: *.acn.waw.pl 02.04.03, 19:30
              Rozmowy o kulturze powinny się odbywać wśród osob posiadajacych chociazby
              elementarne zasady dobrego wychowania , co po przeczytaniu wszystkich listów
              okazalo sie nieprawda. Jak widze wypowiedzi typu "niech sobie poszeleszcza
              papierkami i pociamkaja , zamiast siedziec z piwkiem przed tv " to mnie krew
              zaalewa. Ja może nie jestem wybitnym znawcą sztuki, nie mam rodziców z wyższych
              sfer, a jednak wiem jak powinnam się zachować w tetrze. Nawet jak byłam na
              wspomnianej już przeze mnie sztuce "Rozmowy z katem" to swoje oburzenie
              wyraziłam dopiero po zakończeniu tego spektaklu ( chciałam uszanować drugiego
              aktora, który grał na oczekiwanym poziomie). Słowa Ewawy mnie po prostu
              zirytowały. Może i świat zalewa nas bylejakością, ale są takie miejsca, w
              których wymaga się kultury. A wasze listy (w większości) to po prostu okazanie
              jej braku. Gdy ktoś ma katar sienny, kaszel, lub jest chory to nie ma prawa do
              sztuki? Zastanówcie się nad swoim poziomem.
              • Gość: jorgus Re: Zachowanie w teatrze IP: *.acn.waw.pl 02.04.03, 21:29
                Agato! O co ci chodzi? Zarzucasz wszystkim brak kultury? To czysty absurd!
                Zauważ, że normy zachowań ustanawia większość. Kiedyś było inaczej. To, co
                nazywasz kulturą dawniej promieniowało z dworu królewskiego. To król i jego
                arystokratyczne otoczenie ustalali reguły dobrego zachowania, które potem były
                powielane przez nizsze warstwy społeczne. W XXI w. inna władza rozdaje karty -
                to mass - media kreują wzorce zachowań. Trudno się dziwić, że młody człowiek,
                który ogląda codziennie kilka seriali amerykańskich , w których tacy sami jak
                on młodzi ludzie, zajeżdżają samochodem do kina na świeżym powietrzu, że ten
                młody człowiek będzie zachowywał sie inaczej w naszym polskim teatrze.
                Zmieniają się normy i musimy to zaakceptować, niestety.Teatr zresztą, zawsze
                starał się przystosować do zmieniających się czasów i norm. Szekspir też pisał
                do kotleta, a na widowni antycznego teatru wino lało sie strumieniami. Nawet
                historia teatru polskiego pełna jest anegdot o wyczynach sarmackiej
                publiczności. Zapewniam cię, że jeżeli sztuka jest ciekawa,nawet najgorsza
                widownia nie będzie w stanie przeszkodzić ci w obejrzeniu przedstawienia.
                Pozdrawiam.
                • Gość: Agata Re: Zachowanie w teatrze IP: *.norwid.waw.pl 15.04.03, 08:34
                  Nie zarzucam wszystkim, wymieniłam osobę której szczególnie czegoś w tej
                  dziedzinie brakuje(Ewawa). Napisałam z resztą "większości". Nie wiem ale osoby
                  które piszą to co zacytowałam to dla mnie właśnie brak kultury. I wiesz kultura
                  to to co powinno wyciągać do góry, a nie być blejakie być aby być. Nie
                  rozumiesz tego?
              • Gość: gość Re: Zachowanie w teatrze IP: 217.153.35.* 03.04.03, 15:03
                Agato, prawo do sztuki ma każdy. Tyle tylko, że niekoniecznie w miejscach jej
                zbiorowego odbioru. Chory - choćby przez szacunek dla zdrowia innych - powinien
                powstrzymać się od udziału w tzw. imprezach masowych (ładne słowa z ubiegłej
                epoki). I pozwolę sobie niezgodzić się ze stwierdzeniem, że dobrej sztuki nie
                jest w stanie zepsuć zachowanie publiki. Otóż właśnie często byłoby idealnie,
                gdyby nie zachowania, które powyżej opisano.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka