Dodaj do ulubionych

Tajemnicze 16 minut

24.04.10, 05:18

Sława!
januszwojciechowski.blog.onet.pl/


Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • brigada_di_bandito Re: Tajemnicze 16 minut 24.04.10, 09:31
      Tych minut było znacznie więcej i komuś zależało na czasie aby ukryć coś co
      robiono przy wraku przed pojawieniem się służb ratowniczych.
      Wklejam z innego forum.
      Z tą "dodatkową nawigacją" mogło być tak:
      7-go kwietnia przylatuje do Smoleńska jakiś ważniak więc jest pretekst żeby
      pojawiły się w Smoleńsku dwie samojezdne/mobilne/przenośne radiolatarnie (patrz:
      link do zdjęcia* - na samym dole), które niby są teraz bardzo potrzebne, bo
      wiadomo: ważniak to ważniak. Po ich "wykorzystaniu" znikają z lotniska, ale nie
      tak znowu zupełnie, bo zostają zainstalowane w pobliskim lesie lub zagajniku. Od
      7-go do 10-go mamy więc 3 dni na takie ich ustawienie i skalibrowanie w pobliżu
      lotniska (krzaki-zagajnik-las) żeby po wyłączeniu radiolatarni stacjonarnych i
      włączeniu tych samojezdnych, nowy-wirtualny pas do lądowania, był przesunięty 70
      metrów w lewo i około 1000 metrów "do przodu" co akurat wspaniale się składa :
      bo wówczas początek płyty wirtualnego lotniska znajduje się kilkanaście metrów
      poniżej wierzchołka zalesionego wzniesienia, bezpośrednio nad pustą doliną.
      Dolina ma głębokość 60 m i rozpiętość około kilometra. Ciche i ustronne miejsce.
      Wprost wymarzone na taką inscenizację: polski samolot jak nic - uderzy prosto w
      trawiate zbocze (tuż poniżej wierzchołka lub prosto w sam czubek wzniesienia). W
      najgorszym razie, jak pilot okaże się asem, to i tak walnie w drzewa, które
      rosną na górze (patrz: opracowanie trajektorii lotu wg Siergieja Amielina* -
      tylko to prawdziwe - bo w sieci jest już masa imitacji - cenzura ma różne oblicza).

      10-go kwietnia, gdy polska załoga melduje, że zbliża się do lotniska, kontroler
      lotów podaje im odpowiednio "skorygowane" ciśnienie atmosferyczne zmierzone na
      poziomie płyty lotniska. Tak skorygowane, żeby wskazania barometrycznego
      wysokościomierza TU-154 w połączeniu z obrazem wirtualnego lotniska, spowodowały
      przyziemienie samolotu w porządanym miejscu. Jednocześnie wieża informuje, że
      zalecane jest lądowanie w Moskwie żeby pilot nie miał wątpliwości co do gęstości
      mgły (o mgle będzie za chwilę) oraz był od razu nastawiony na kierowanie
      samolotem, tylko i wyłącznie na podstawie sygnałów z podstawionych radiolatarni
      i wskazań oszukanego wysokościomierza. Radiolatarnie wyznaczają dwie rzeczy:
      potrzebny kierunek lotu oraz umiejscowienie początku i końca lotniska w przestrzeni.

      Wszystko poszłoby zgodnie z planem gdyby nie jeden drobiazg : czynnik ludzki -
      pilot był fachowcem wyższej klasy niż zakładali organizatorzy. W ostatniej
      chwili zorientował się w sytuacji i gwałtownie poderwał samolot. Udało mu się
      nawet przelecieć nad całym zalesionym wzgórzem ścinając jedynie gałęzie
      wierzchołków drzew. Niestety TU-154 to maszyna, która nie jest zprojektowana do
      tego typu manewrów w czasie podchodzenia do lądowania (z opuszczonym podwoziem i
      otwartymi klapami). Po paruset metrach "lotu koszącego" samolot opada
      nieznacznie w dół silnie uderzając lewym skrzydłem w duże drzewo.

      Uderzenie w lewe skrzydło zmieniło trajektorię lotu oraz uruchomiło zapalniki
      specjalnych bomb zainstalowanych w samolocie. Detonacja nastąpiła w powietrzu,
      dlatego na zdjęciu satelitarnym (patrz: zdjęcie z 12-04-2010 1px=50cm*)
      katastrofa nie wygląda przekonująco: samolot rozsypał się po okolicy jakby ktoś
      rzucił garść klocków lego na dywan. Miało być inaczej : ładunki miały odpalić
      mniej-więcej pół sekundy po zetknięciu z ziemią. Wówczas ew. świadkowie
      opowiadaliby: samolot leciał nad doliną, pilot nie zauważył wzniesienia bo była
      mgła, uderzył prosto w zbocze/wierzchołek/drzewa a potem nastąpił wybuch.
      Dokładnie tak jak to robią samoloty na filmach amerykańskich gdy się zderzają z
      jakąś górą.

      Taki scenariusz tłumaczy wiele innych dziwnych zjawisk:
      1. krwawą jatkę i zmasakrowane zwłoki zamiast trupów i rannych;
      2. śmiertelność 100% - przy zaplanowanej operacji świadkowie są niemile widziani
      (przy prawdziwych wypadkach jest odwrotnie);
      3. dziwny manewr następnego samolotu, który podchodził do lądowania - wieża
      podała mu już prawidłowe ciśnienie więc wysokość miał ok ale nie zdążyli jeszcze
      przełączyć radiolatarni z tych lewych-mobilnych na prawidłowe-stacjonarne;
      4. cztery strzały na amatorskim filmie nakręconym parę minut po katastrofie
      (patrz: filmik zrobiony komórką 1min 24sek*) - po co te strzały? - rannych
      pasażerów/członków załogi, którzy cudem ocaleli, trzeba było.. niestety.. dobić;
      5. informację o tym, że 3 osoby przeżyły katastrofę - ta informacja szybko
      została odwołana, jak się pojawiła? np. tak: dwóch pracowników lotniska albo
      przypadkowych świadków przybiegło na miejsce zdarzenia jeden z nich wyjął
      telefon z kieszeni i zadzwonił na numer alarmowy 112 żeby wezwać pomoc, może
      potem zdążył zrobić jeszcze jeden telefon np. do znajomego dziennikarza ? -
      informacja wydostała się na zewnątrz i potem trzeba było ją odkręcać;
      6. informację o dwóch nadliczbowych i niezidentyfikowanych ciałach, do których
      nie pasuje żaden kod DNA z listy ofiar tragedii, jak to możliwe? a może było
      tak: tych dwóch przypadkowych świadków (patrz:punkt nr 5) trzeba było
      natychmiast zlikwidować, warunki nie pozwalały na inne rozwiązanie niż zabicie
      ich, zmasakrowanie zwłok i wymieszanie ze szczątkami pasażerów;
      7. zeznanie montarzysty tvp - mówił, że polski samolot krążył 2 godziny nad
      lotniskiem zanim wylądował - to nie był polski samolot lecz jakiś inny, no
      dobrze ale po co tak długo krążył? - produkował mgłę a dokładnie: niską chmurę
      deszczową (patrz:wikipedia i dwa hasła: jodek srebra, zasiewanie chmur);
      8. natychmiastowe aresztowanie kontrolera lotów - bardzo dziwne posunięcie,
      skoro od razu było wiadomo, że wypadek to wina pilota i złej pogody; wszystko
      wskazuje na to, że to nie było żadne aresztowanie tylko np.: usunięcie
      "kontrolera" ze strefy publicznej, po to żeby go nikt nie nękał pytaniami;
      9. sugerowanie, że pilot słabo znał j.rosyjski a już zupełnie "nie kumał"
      rosyjskich cyferek - po co to było ? a no po to, żeby przygotować grunt na
      wypadek odkrycia przez polskich techników lotniczych/prokuratorów, że
      wysokościomierz w samolocie miał źle wprowadzoną wartość ciśnienia atmosferycznego;
      10. przedziwna informacja w Polsat News (patrz:link na dole*), o tym, że Wiktor
      Bater wiedział o katastrofie 16 minut przed katastrofą ! Jak to możliwe ? -
      najwidoczniej akcja czyszczenia miejsca katastrofy trwała 16 minut, a informator
      Pana Batera mógł dostać sms-a lub telefon od kogoś z trójki ocalałych. Gdy
      jeszcze żyli. Natomiast pan korespondent, ze zwykłej reporterskiej ekscytacji,
      zbyt szybko się tym newsem pochwalił.

      Na koniec: ten scenariusz tłumaczy również wszystkie niby-wpadki organizacyjne,
      czyli:
      a) organizatorzy nie byli pierwsi na miejscu upadku samolotu i nie obstawili
      terenu, jak to wytłumaczyć ? - trochę czasu zajął im dojazd z pierwotnego
      miejsca zasadzki;
      b) niezgodna z "protokołem" likwidacja świadków, tych (prawdopodobnie było ich
      dwóch), którzy byli pierwsi na miejscu katastrofy - organizatorzy musieli
      działać szybko, nie było czasu na ceregiele, zwłoki zawlec do samochodu? - za
      daleko a teren podmokły i błotnisty;
      c) jak to możliwe, że ktoś nagrywa tam film i potem go wrzuca na youtube ?! to
      już jest skandal nie lada ! - nie było czasu na obstawienie terenu, były dużo
      pilniejsze sprawy, takie jak likwidacja świadków i dobijanie pasażerów/załogi;
      d) dlaczego strzelano (niepotrzebny hałas) zamiast ich np. udusić - no niestety
      czas naglił, liczyła się każda sekunda, trzeba było zaryzykować, że ktoś usłyszy;
      e) dziwny manewr następnego samolotu - tutaj znów zabrakło czasu, tym razem na
      przełączenie
    • ignorant11 film TVP 24.04.10, 11:08
      Sława!

      Znamy jeszcze film montazysty TVP, włąsnie obejrzałem wywiad z nim. Na
      filmie automatycznie jest zapisana godzina filmowania i zaczyna chyba juz
      o 0847 zatem prawie 10 przed oficjalna godzina.

      Ale jak mówił dotarcie na miejsce katastrofy zajeło mu dobrych pare minut.
      Zatem oficjalny czas katastrofy został mozno przesuniety.

      Dlaczego???

      Linia energetyczna została zerwana o 0840. Dlaczego do tej pory nie
      wiedzielismy o zerwaniu lini energetycznej?

      Co jeszcze ukrywaja Rosjanie.



      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • eliot Re: Tajemnicze 16 minut 26.04.10, 11:30


      www.rp.pl/artykul/466823_Dziwny_uklad_radiolatarni.html
      [...]
      "Tymczasem „Rz” dotarła do dokumentów potwierdzających, że do
      wypadku doszło wcześniej, niż podaje oficjalna wersja (godz. 10.56
      czasu moskiewskiego, 8.56 polskiego). To raport urzędu
      energetycznego SmoleńskEnergo dotyczący zerwania kabla
      elektrycznego, o który zahaczył Tu-154. Nastąpiło to mniej więcej
      sekundę po tym, jak maszyna zaczepiła skrzydłem o brzozę, w efekcie
      czego odłamało się 30 proc. skrzydła. Z raportu wynika, że
      zerwanie linii nastąpiło o 10:39:35. Około 500 m dalej, czyli po
      kilku sekundach, samolot się rozbił."
      • brigada_di_bandito Re: Tajemnicze 16 minut 26.04.10, 16:54
        gulag.ipvnews.org/new/article20100421.php
        • eliot Re: Tajemnicze 16 minut 27.04.10, 14:21
          brigada_di_bandito napisała:

          > gulag.ipvnews.org/new/article20100421.php

          forum.gazeta.pl/forum/w,12217,110047378,110627260,Smolensk_8211_wszystkie_zebrane_materialy.html?t=1272370837849

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka