Dodaj do ulubionych

moralna prostytutka

24.11.06, 06:25
czy naprawde jest cos takiego?
(tak, wlasnie po raz kolejny obejrzalam "Nigdy w niedziele")
Obserwuj wątek
    • scand Re: moralna prostytutka 24.11.06, 10:32
      Nie znam tego filmu,
      czy chodzi tu o prostytutkę która ma moralność ?
      Oczywiście można sobie wyobrazić taką osobę choć to co robi w prostytucji z
      pewnością nie jest moralne. Ale może to robić np. dla dziecka i z innych
      wyższych pobudek.
      • zettrzy Re: moralna prostytutka 25.11.06, 17:14
        chodzi o osobe o wyzszej etyce osobistej niz cala reszta osob dookola, zwlaszcza
        tzw. szacowne osoby, a mimo to utrzymujacej sie z prostytucji i to z entuzjazmem

        ps. film to klasyk, nie przyszlo mi do glowy ze mozna go nie znac!
              • still_dumb Re: moralna prostytutka 26.11.06, 13:04
                "Moralna prostytutka" to chyba jednak zdecydowanie męski wynalazek. Niektórzy
                faceci maja potrzebę spostrzegania kobiety w kategoriach nieomal świętości ("na
                głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek" itd.), no ale życie, czyli
                biologia ma też swoje prawa... Więc taka "moralna prostytutka", to może rodzaj
                ideału kobiety?
                • zettrzy Re: moralna prostytutka 26.11.06, 20:37
                  Więc taka "moralna prostytutka", to może rodzaj
                  > ideału kobiety?

                  aha, to slynne polaczenie dziwki i Madonnny? to chyba dosyc nowy wynalazek,
                  razem z "dziwka o zlotym sercu"
                  ale tutaj nie chodzi o biologie, tylko wlasnie jej oddzielenie od reszty zycia
                  do tego stopnia ze profesja staje sie, scisle biorac, profesją, zupelnie tak
                  jakby owa kobieta byla np. sekretarką albo dentystką... wykonuje czynnosc, jest
                  bardzo profesjonalna, nie bierze pieniedzy za nic, lubi swoich klientow, nie
                  widzi nic zlego w swoim zawodzie i nie marzy jej sie dom z mezem i trojka
                  dzieci... seks nie stanowi w jej zyciu prywatnym nic waznego i byc moze dlatego
                  moze sobie pozwolic na beztroskie podejscie do "mieszczanskiej moralnosci"

                  autentyczna feministka?

                  ale mimo wszystko nie moge oprzec sie wrazeniu ze takich kobiet nie ma, chociaz
                  teoretycznie takie polaczenie profesji i charakteru nie jest niemozliwe
                  • still_dumb Re: moralna prostytutka 26.11.06, 21:22
                    zettrzy napisała:
                    > ale tutaj nie chodzi o biologie, tylko wlasnie jej oddzielenie od reszty zycia
                    Z tą 'biologią' to miałam głównie na myśli męskie podejście do tematu, tj.
                    pewną sprzeczność między oczekiwaniami ich ciała i ducha /smile/ w stosunku do
                    kobiet.

                    > ale mimo wszystko nie moge oprzec sie wrazeniu ze takich kobiet nie ma

                    Też tak myślę. I to chyba nawet nie jest, jak dla mnie, kwestia moralności, ale
                    bardziej może, elementarnego szacunku do własnej osoby i ciała? Trudno mi
                    wyobrazić sobie kogoś o w miarę wysokim stopniu osobistego rozwoju, kto nie
                    odczuwałby dyskomfortu psychicznego parając sie tego typu profesją. No, chyba,
                    że rzeczywiście byłaby to osoba postawiona w desperackiej sytuacji życiowej,
                    choć i wtedy, wydaje mi się, zawsze można poszukac innego rozwiązania, niż
                    prostytucja.
                        • zettrzy Re: moralna prostytutka 29.11.06, 04:54
                          co do "czystosci moralnej", to wydaje mi sie ze istnieja inne rodzaje
                          prostytucji, co prawda odleglej od seksu ale tym niemniej obrzydliwej

                          byc moze nasza kultura demonizuje seks, dlatego "dziwka" to obelga, a inne
                          okreslenia grup zawodowych nie sa odbierane jako obrazliwe; ale to taka luzna
                          dygresja na marginesie
                          • still_dumb Re: moralna prostytutka 29.11.06, 18:46
                            Właściwie to chętnie się zgodze z myślą,że to co tradycyjnie nazywa się
                            prostytucją to tylko może je najniewinniejszy rodzaj - tj. sprzedawanie ciała,
                            a sprzedawanie duszy (o czym mówi np. też wpis poniżej) faktycznie jest gorsze.
                            Z tym, że nie wydaje mi się, aby sprzedaż nawet "tylko" ciała, pozostawała bez
                            negatywnych konsekwencji dla psychiki (duszy, czy jak tam ją zwać).
                            • zettrzy Re: moralna prostytutka 29.11.06, 19:17
                              sprzedaz komplikuje sprawy dodatkowo, bo Mercouri wybiera klientow na podstawie
                              wlasnych preferencji (w scenie negocjacji odrzuca korzystna oferte bo woli
                              klienta ktory chce zaplacic mniej), i zamyka interes aby pojsc do teatru albo
                              urzadzic impreze, wiec nie jest to osoba motywowana zyskiem

                              z drugiej strony, nie jest to jakas szczesliwa wielbicielka seksu dla seksu, bo
                              jednak za darmo sie nie zgadza

                              innymi slowy, cos poza stereotypami, przynajmniej naszymi
                              • still_dumb Re: moralna prostytutka 29.11.06, 20:37
                                Ja również (jak wcześniej przyznał scand) nie oglądałam filmu, który był
                                inspiracją dla tego wątku, więc bardziej wypowiadam się na podstawie tego co
                                wiem o podobnych bohaterkach, np.z klasyki - Sonia(?) ze "Zbrodni i kary", czy
                                choćby Sera z "Leaving Las Vegas". Te bohaterki, zwłaszcza pierwszą, trudno
                                uznać za żyjące poza przeciętnie rozumianą moralnością, są to takie "święte
                                grzesznice", w których istnienie, jak wcześniej pisałam nie bardzo wierzę. Czy
                                z filmu "Migdy w niedzielę" wynika, co jest powodem takiego sposobu na życie
                                jego bohaterki?
                                • zettrzy Re: moralna prostytutka 29.11.06, 22:49
                                  nie bardzo - ma taki zawod, i juz; rownie dobrze moglaby byc sekretarka,
                                  pediatra albo ekspedientka w warzywniaku
                                  ale fakt ze ten model osobowosci pojawia sie czesciej - ciekawe ze przychodza
                                  mi do glowy wylacznie greckie filmy, "Zorba", Bubulina to przeciez ten sam
                                  model, tyle ze w podeszlym wieku, byl jeszcze jakis inny, ale tytulu nie
                                  pamietam, cos o inwazji armii wloskiej na wyspe na Morzu Egejskim w latach
                                  ostatniej wojny, ten ostatni to normalnie komedia
                                  aaa, no i "Malzenstwo po wlosku", gdzie Loren byla bardzo przyzwoita i moralna
                                  jako dziewczyna ze zlej instytucji, a Mastroianni kompletny potwor jako
                                  dziedzic majatku i "przyzwoity obywatel"
                                  no i teraz zaczynam miec zagwozdke, bo skoro problem zaczyna sie pojawiac w
                                  paru miejscach, oraz czasach, to nie mozna szukac jego genezy wylacznie w
                                  fantazji tworcy... no wiec dlaczego cos mi tutaj nie pasuje?
                                  • still_dumb Re: moralna prostytutka 30.11.06, 09:03
                                    zettrzy napisała:

                                    > no wiec dlaczego cos mi tutaj nie pasuje?
                                    Może właśnie dlatego, że to obraz męskich marzeń o kobietach, a nie sposób
                                    życia, który mógłby być świadomie podjętym przez kobietę wyborem?


                                    • zettrzy Re: moralna prostytutka 03.12.06, 01:05
                                      kiedy jak sie tak dokladniej zastanowic, to to powinien byc obraz marzen
                                      feministek, a nie mezczyzn - kobieta ktora nie musi robic nic poza tym ze jest
                                      kobieta, zadnej ciezkiej/nudnej/nieprzyjemnej pracy, a mimo to moze niezle
                                      zarobic i w rezultacie cieszyc sie wieksza swoboda niz "uczciwe" kobiety
                                      powtarzam "zarobic", bo ona przeciez nie kradnie, nie wymusza i nawet nie
                                      targuje sie... co wiecej, potrafi zrezygnowac z zarobku jak jej klient nie
                                      podchodzi

                                      z drugiej strony, taki uklad jest mozliwy wylacznie przy zalozeniu ze jej
                                      klienci, WSZYSCY klienci, a sa to wylacznie mezczyzni, stanowia grupe
                                      szczodrych, wielkodusznych, przyjacielskich, dobrze wychowanych panow, a nie
                                      przypadki losowe szukajace przygody wzglednie pocieszenia po zawodzie
                                      emocjonalnym, czy cos jeszcze gorszego, no wiec, byc moze jednak taki obraz
                                      prostytutki ma stanowic komplement dla plci przeciwnej
                                      • still_dumb Re: moralna prostytutka 03.12.06, 20:06
                                        zettrzy napisała:

                                        > kobieta ktora nie musi robic nic poza tym ze jest
                                        > kobieta, zadnej ciezkiej/nudnej/nieprzyjemnej pracy, (...)

                                        > z drugiej strony, taki uklad jest mozliwy wylacznie przy zalozeniu ze jej
                                        > klienci, WSZYSCY klienci, a sa to wylacznie mezczyzni, stanowia grupe
                                        > szczodrych, wielkodusznych, przyjacielskich, dobrze wychowanych panow, a nie
                                        > przypadki losowe szukajace przygody wzglednie pocieszenia po zawodzie
                                        > emocjonalnym, czy cos jeszcze gorszego

                                        No właśnie, nie wydaje mi się, że prostytucja to profesja, którą możnaby w
                                        jakikolwiek sposób idealizować. Ta 'praca' bywa chyba wyjątkowo ciężką i
                                        nieprzyjemną, z reguły jest się pozbawionym jakiejkolwiek możliwości wyboru, z
                                        kim 'to' zrobię, a z kim nie. Ciało zostaje sprowadzone do kategorii nieczułego
                                        przedmiotu i dlatego sądzę, że taka 'profesja' musi mieć destrukcyjny wpływ na
                                        psychikę człowieka (kobiety, czy mężczyzny, obojętnie).
                                        • zettrzy Re: moralna prostytutka 05.12.06, 00:03
                                          praktyczny aspekt zycia zostal pominiety, ale sadze ze profesja jako taka moze
                                          wygladac roznie w roznych kulturach - wezmy streetwalker z wiktorianskiej
                                          Anglii, obslugujaca glownie sadystow, i japonska gejsze: niby robia to samo,
                                          ale jakze inaczej, i jakze inaczej ich otoczenie kwalifikuje ich zawod

                                          wlasciwie, skoro juz mowa o gejszach, to one nie maja jakos zlej prasy, prawda?
                                          nawet, wprost przeciwnie, ciesza sie duzym powazaniem, przynajmniej tak to jest
                                          przedstawiane
                                          wiec byc moze istotnie demonizujemy kobiety w profesji bo w naszych warunkach
                                          profesja ma niskie notowania; bledne kolo, profesjonalistki sa zle bo maja zly
                                          zawod, a zawod jest zly bo wykonuja go glownie zle (zepsute) kobiety

                                          no nie wiem, moze po skorygowaniu sytuacji przez uwarunkowania kulturowe, mozna
                                          uwierzyc ze zawod to nie czlowiek
                                          • scand Re: moralna prostytutka 05.12.06, 13:04
                                            Nie mozna w tej samej skali porównywac kobiet z których jedna gotowa jest mieć
                                            kilku partnerów na dzień ( w zasadzie na noc) a inna - choć tez za pieniądze -
                                            jednego na kilka miesięcy czy lat.
                                            • zettrzy Re: moralna prostytutka 06.12.06, 21:27
                                              czyli jednak, wracamy do faktu wolnosci seksualnej kobiety; skoro pogardzamy ta
                                              ktora zgadza sie na wielu partnerow a szanujemy te "monogamiczne"
                                              powiedz mi, dlaczego w tym konkretnym przypadku ilosc zamienia sie w jakosc? bo
                                              mimo wszystko, to nie jest oczywiste
                                              • scand Re: moralna prostytutka 11.12.06, 10:54
                                                >skoro pogardzamy ta
                                                > ktora zgadza sie na wielu partnerow a szanujemy te "monogamiczne"

                                                "Szanujemy" tez powinno byc w cudzyslowie.
                                                Może chodzi o to że w tej pierwszej w ogóle nie można się dopatrzeć jakichś
                                                cech stałości albo nawet podmiotowosci ?
    • krytyk2 Re: moralna prostytutka 28.11.06, 23:12
      moralna prostytutka?
      alez oczywiście-to najćzęsciej spotykana odmiana prostytucji a nawet powiem
      więcej -gatunek czlowieka.
      Jest to taka osoba,dla ktorej sprzedać swoje ideewyprzec sie swojego zdania za
      pare groszy lub wprost za dobre slowo,uznanie w czyichs oczach to jak splunąć...
      • zettrzy Re: moralna prostytutka 29.11.06, 19:09
        ale mnie nie chodzi o figure slowna, tylko doslownie kogos (no powiedzmy,
        mezczyzni tez sie trafiaja w tym zawodzie) kto zyje z nierzadu

        zas metafora jest w tym wypadku o tyle nietrafiona, ze tytularna prostytutka
        niczego sie nie wypiera, przeciwnie pozwala sie zamknac w areszcie jako liderka
        strajku, i mimo ze dostaje oferte wyjscia pozostaje za kratami, twardo
        negocjujac, dopoki sprawa nie zostaje zalatwiona w sposob korzystny dla
        strajkujacych (dodam jeszcze ze ona sama nic z tego nie ma, zadnej korzysci
        materialnej)

        dlatego zreszta zadalam to pytanie, bo powszechnie uwaza sie ze nierzad stanowi
        domene "mentalnych kurew", a tutaj mamy wlasnie obraz czegos wrecz przeciwnego -
        kobieta ma charakter ze stali, marmuru i krysztalu, tyle ze ta profesja...
        • krytyk2 Re: moralna prostytutka 01.12.06, 22:18
          Nie oglądalem tego filmu,ale jestem sobie w stanie wyobrazić o czym
          piszesz.Film lubi takie czyste symboliczne postacie i rozwiązania.Dla mnie
          zawsze sie liczy szczegól,który wyziera zza fasady.mam na mysli uwidaczniające
          się czasem prawdziwe motywacje.Ale temu musze sie przygladac osobiście z
          bliska..
          Nie dziwi mnie zdolnośc prostytutki do opisanych przez Ciebie zachowań.Jest to
          zawod z założenia odarty z mieszczanskiej moralności.Tu nie można grac kogos
          innego/=lepszego/ niz sie jest /=uprawia/.Więc jest w tym zawodzie pewna surowa
          czystośc moralna,do ktorej nigdy nie dojdzie np żaden polityk czy np
          nauczyciel,bądź ksiądz.../bez urazysmile/-i wiele innych profesji.
          Pozdrawiam ..smile
          • zettrzy Re: moralna prostytutka 03.12.06, 01:13
            Więc jest w tym zawodzie pewna surowa
            > czystośc moralna,do ktorej nigdy nie dojdzie np żaden polityk czy np
            > nauczyciel,bądź ksiądz.../bez urazysmile/-i wiele innych profesji.

            tutaj sie zgadzam w calej rozciaglosci, zwlaszcza kiedy chodzi o politykow,
            menadzerow, specow od marketingu i temu podobnych

            pozdrawiam nawzajem
            • wisteria_lane Re: moralna prostytutka 15.12.06, 11:20
              Ja uważam, ze jest to możliwe tak samo jak uważać za moralną profesję kogoś kto
              projektując opakowanie wciska masło podobne do stołowego śmietankowego, w
              którym jednak zawartość masła właściwego wynosi kilka %, a stąd jak już blisko
              do moralności firmy która wysyła rachunki podobne do rachunków TPSA. Pracując w
              takiej firmie jesteśmy moralną prostytutką? "tylko adresujemy i nadajemy
              przesyłki" natomiast w innych sprawach zachowujemy się jak należy.
                    • still_dumb Re: moralna prostytutka 05.12.06, 20:08
                      A ja się nie zastanawiam!
                      Anetę K., tudzież panów Ł. i L. mam w takiej części ciała, której ze względu na
                      tkwiące we mnie resztki nieszczęsnej mieszczańskiej moralności publicznie nie
                      wymienię /smile/.
                      (A tak całkiem serio, mam nadzieję, że nikogo ten wpis nie zniesmaczył).
                    • zettrzy Re: moralna prostytutka 06.12.06, 21:32
                      scand napisał:

                      > > Raczej bardzo-mieszczańska, albo straszno-mieszczańska /smile/.
                      >
                      > Zastanawiam się co z moralności mieszczańskiej pozostało w Anecie K ?

                      alez ona, oraz jej - to sie chyba nazywa sponsorzy? - maja czysta, niczym nie
                      zmacana moralnosc mieszczanska; cos sie robi, ze wzgledu na korzysc materialna,
                      a poniewaz sie wie ze to jest be to sie utrzymuje pozory "przyzwoitosci", kiedy
                      zas uklad przestaje sie oplacac mozna go zlamac i przejsc do otwartego ataku

                      no i czy nie byloby uczciwiej po prostu wziac pieniadze za usluge? (er, sama
                      chyba sobie odpowiedzialam na moje pierwsze pytanie)
            • krytyk2 Re: moralna prostytutka 09.12.06, 15:51
              naprawde serio stawiasz to pytanie?
              wg mnie jest to dominująca nadal moralność.
              Wszędzie tam,gdzie robi sie co innego a mysli co innego a- i jeszcze mowi co
              innego,mamy do czynienia z tym wydaniem moralności/nie mylić z etyką ,ktora
              jest raczej niesprzecznym systemem ideologicznym dla jakiejś rzeczywistej
              moralności,i -jako taka -jest z zalożenia czysciutka/
              Więcej powiem,moze mam pecha ale w rzeczywistości dookola mnie,nie widzialem
              jeszcze osoby ,ktora nie bylaby choć w niewielkim stopniu skazona moralnościa
              drobnomieszczańską( włącznie ze mną..smile)
              • scand Re: moralna prostytutka 11.12.06, 10:50
                > Wszędzie tam,gdzie robi sie co innego a mysli co innego a- i jeszcze mowi co
                > innego,mamy do czynienia z tym wydaniem moralnośc

                Ciekawe skąd się wzięło że "mieszczanie" tak akurat postępują.
                Może duże zagęszczenie ludzi, które wystepuje w miastach wymaga od nich
                egzystencji w wielu światach jednocześnie - swiat miejski to świat rozbity już
                u samych swoich podstaw.

                > Więcej powiem,moze mam pecha ale w rzeczywistości dookola mnie,nie widzialem
                > jeszcze osoby ,ktora nie bylaby choć w niewielkim stopniu skazona moralnościa
                > drobnomieszczańską( włącznie ze mną..smile)

                Co dowodzi że jest postawa użyteczna-społecznie wink
                • zettrzy Re: moralna prostytutka 12.12.06, 20:46
                  > Ciekawe skąd się wzięło że "mieszczanie" tak akurat postępują.

                  w kulturze polskiej prawdopodobnie przez dawne przeciwstawienie mieszczanstwo-
                  szlachta, bowiem wonczas "mieszczanstwo" oznaczalo mniej wiecej tyle co
                  dzisiaj "nuworysze"
                  w innych kulturach takiego przeciwstawienia nie ma i sprobuj wytlumaczyc
                  Amerykaninowi co to jest "moralnosc mieszczanska"... albo Indianinowi, albo
                  Chinczykowi...
                  • krytyk2 Re: moralna prostytutka 13.12.06, 14:08
                    Zmiany powodujące powstanie moralności mieszczańskiej/w wydaniu
                    m.kołtuńskiej/moga osiagać taki poziom częstotliwości,ze jedynym stałym punktem
                    we wciąż zmieniającej sie rzeczywistości mozemy byc tylko my -nasza
                    wola ,sumienie,zamysł,zdanie.W takiej sytuacji wygrywa/moralnie/ ten, kto
                    trzyma sie swego.Kameleony zostają szybko zdemaskowane
                • krytyk2 Re: moralna prostytutka 13.12.06, 11:42
                  scand napisał:
                  > Ciekawe skąd się wzięło że "mieszczanie" tak akurat postępują.
                  > Może duże zagęszczenie ludzi, które wystepuje w miastach wymaga od nich
                  > egzystencji w wielu światach jednocześnie - swiat miejski to świat rozbity
                  już
                  > u samych swoich podstaw.

                  Bardzo spodobało mi sie pytanie i jeszcze bardziej odpowiedźsmile
                  Dopowiem tylko ,że ekonomicznym uzasadnieniem "konieczności"występowania
                  takiego wydania moralności jest uzaleznienie egzystencji od "ruchomych",wciąż
                  innych ,zmieniających sie czynników a generalnie - od rynkowej gry popytu i
                  podaży w kwestii tego/dobra materialnego,pracy ,kompetencji.itd/ co ja mam
                  rynkowi do zaoferowania.
                  Szlachecko-magnackie wydanie moralności moglo istnieć tak dlugo ,jak dlugo jego
                  nosiciele nie byli uzaleznieni od rynkowej zmienności/czyli do pol XVI w-kiedy
                  Polska byla największym europejskim eksporterem zboża/
                  Pozsdrawiamsmile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka