ignorant11
29.01.05, 04:45
Sława!
Śmierć Rosji
Tygodnik "Wprost", Nr 1156 (30 stycznia 2005)
www.wprost.pl/ar/?O=72493
Putin nie będzie odnowicielem, ale grabarzem Rosji
Chłopiec, który w tej chwili przychodzi na świat w Rosji, będzie żyć 57 lat,
a więc krócej niż jego rówieśnik w Bangladeszu. - Biorąc pod uwagę liczbę
ludności, stan zdrowia i perspektywy na przyszłość, trzeba stwierdzić, że ten
kraj upada. Z każdym rokiem będzie coraz gorzej - mówi o Rosji Nicholas
Eberstadt, demograf i ekonomista z American Enterprise Institute.
Nawet milion mieszkańców Rosji ubywałoby rocznie od upadku Związku
Radzieckiego (w 1991 r.), gdyby nie wielka fala przybyszy z byłych republik
ZSRR, którzy zdecydowali się przenieść na terytorium Federacji Rosyjskiej
(ponad 3 mln osób w latach 1992-2000). Nawet oni nie byli jednak w stanie
powstrzymać raptownego wyludnienia, następującego wskutek nadwyżki zgonów nad
narodzinami.
O połowę mniej Rosjan?
W 1991 r. Rosja miała 149 mln mieszkańców. Dziś Federacja Rosyjska ma ich
około 144 mln, a jeszcze w tym półwieczu ich liczba spadnie o ponad 44 mln.
Według bardziej realistycznych szacunków, nastąpi to już w najbliższych 15
latach, a w 2050 r. Rosjan będzie nie więcej niż 75 mln! Jeśli tak się
stanie, to za życia jednego pokolenia liczba zmniejszy się o połowę.
Prognozy nie uwzględniają demograficznych skutków zachorowań na AIDS, które
przybierają w Rosji skalę wielkiej epidemii, porównywalnej tylko z krajami
afrykańskimi. - Rosja, tak jak Afryka, wręcz oddala się od cywilizowanego
świata pod względem postępu w dziedzinie opieki zdrowotnej - ubolewa
Eberstadt. Świadczą o tym choćby dane na temat zarażeń syfilisem - w Holandii
na 100 tys. mieszkańców zakażona jest jedna osoba, w Turcji - pięć, a w
Rosji - aż 144 osoby. Doktor Walentin Pokrowski, szef Rosyjskiej Akademii
Nauk Medycznych, w 2003 r. alarmował Dumę, że za rok może być w Rosji ponad
1,5 mln nosicieli HIV, a w niektórych miastach, jak Irkuck czy Samara, już 1
proc. dorosłych jest zakażonych, co określane jest jako "krytyczna granica".
Wadim Pokrowski, syn Walentina, kierujący federalnym centrum do spraw AIDS,
sądzi, że tak wielka liczba zakażonych może doprowadzić do całkowitego
paraliżu kulejącej rosyjskiej służby zdrowia. Może wręcz zniszczyć całe
państwo, biorąc pod uwagę szacunki Banku Światowego, według których do 2020
r. będzie w Rosji aż 5 mln (połowa ludności Czech) zakażonych HIV. Inne
prognozy mówią nawet o trzykrotnie większej liczbie, co oznaczałoby, że
zarażony może być nawet co piąty mieszkaniec Rosji!
Przy takiej skali zachorowań na leczenie chorych nie starczy całego budżetu
państwa, a PKB będzie się kurczyć co najmniej o kilka procent rocznie.
Tymczasem dane dotyczące stanu świadomości społeczeństwa są zatrważające -
większość Rosjan wierzy, iż AIDS można się zarazić drogą kropelkową, a trzy
czwarte, że zarażenie może spowodować ukąszenie komara.
Nakrywanie czapkami?
Rosjanie nieodwołalnie stracą status najliczniejszego narodu Europy - będzie
ich mniej nie tylko niż Niemców i Turków, ale nawet niż Brytyjczyków czy
Hiszpanów. Największemu pod względem obszaru państwu świata może grozić
implozja gospodarcza. Wyludnienie ogromnych terytoriów może spowodować
powstanie geopolitycznej białej plamy na mapie świata, a wtedy po "masę
upadłościową" po niedawnym supermocarstwie (zwłaszcza po jego surowce)
wyciągną ręce ludy południa - na przykład Chińczycy, którzy już coraz
energiczniej sadowią się na Syberii, czy państwa muzułmańskie.
Zapowiedź "nakrywania czapkami" Rosji, sformułowana kiedyś przez Chińczyków,
zostanie zrealizowana.
Największym problemem dla Rosjan jest to, że nie są w stanie stawić czoła
wyzwaniu, jakim jest katastrofa demograficzna. Państwo rosyjskie w historii
definiowało swą wielkość głównie poprzez zdobycze terytorialne. To myślenie w
dalszym ciągu pokutuje wśród rosyjskich elit. Byłe republiki Moskwa nadal
określa mianem "bliskiej zagranicy" i najchętniej ponownie by je zagarnęła.
Te starania są jednak z góry skazane na klęskę. Do 2015 r. o jedną trzecią
zmniejszy się liczba uczniów w szkołach, ubędzie kilka milionów pracowników.
Rosjanie nie będą też w stanie utrzymać armii - ostatniego symbolu
supermocarstwowego statusu, z którego utratą Rosja nie chce się pogodzić.
Wiecznie pijani, wiecznie młodzi
Prezydent Putin jeszcze na początku swej pierwszej kadencji w 2000 r.
zapowiadał, że zahamowanie raptownego wyludniania się kraju będzie jednym z
jego priorytetów. Firmy pogrzebowe w Sankt Petersburgu są jednak jednymi z
najlepiej prosperujących przedsiębiorstw. Połowa zmarłych to ofiary przemocy
i samobójcy. Dużo osób ginie też w wypadkach i umiera na zawał serca. W
połowie lat 90. wypadków samochodowych było w Rosji tyle, ile w USA, choć
liczba samochodów w Rosji odpowiada jednemu procentowi aut posiadanych przez
Amerykanów.
Najbardziej zabójczy jest jednak styl życia Rosjan. Alkohol jest w tym kraju
najmocniejszym władcą - dwie trzecie zgonów mężczyzn poniżej 55. roku życia
jest spowodowanych właśnie nadużywaniem alkoholu (najczęściej podłej jakości
wódki albo bimbru). Wieczno pjanyj, wieczno małodoj - śpiewa popularny zespól
rockowy Smysłowyje Galucynacji. Nic dziwnego, że średnia życia mężczyzn w
Rosji to zaledwie 57 lat (według Państwowego Komitetu Statystyki) - o 20 lat
mniej niż w Europie Zachodniej.
W całym okresie po rozpadzie ZSRR na terytorium Federacji Rosyjskiej zmarło
10 mln więcej ludzi, niż się urodziło. W pierwszej dekadzie po upadku
komunizmu liczba narodzin zmalała o połowę. Z powodu powszechnej aborcji i
wzrostu chorób przenoszonych drogą płciową 15 proc. par w ogóle nie ma szans
na potomstwo. W latach 2010-2025 liczba kobiet w wieku 20-29 lat, a więc w
najlepszym wieku rozrodczym, zmaleje w Rosji z 11,5 mln do 6 mln. Rosyjskie
Ministerstwo Zdrowia w końcu 2002 r. uznało, że aż 60 proc. rosyjskich dzieci
cierpi na choroby układu pokarmowego, nerwice i zaburzenia ruchu. Według
rosyjskiego oddziału Światowej Organizacji Zdrowia, tylko jedno na
dziesięcioro dzieci rodzi się zdrowe. To skutek złego stanu zdrowia
większości matek; połowa kobiet w ciąży jest niedożywiona.
Kronika zapowiedzianej śmierci narodu
Gwałtowne wyludnianie się Rosji oraz problemy zdrowotne i żywieniowe to
kronika zapowiadanej od dawna śmierci społeczeństwa. Przerażające skutki
eksperymentów z zakresu inżynierii społecznej i gospodarki, owocujące m.in.
katastrofą ekologiczną, obciążały kolejne pokolenia. Murray Feshbach, obecnie
ekspert Woodrow Wilson International Center, już w latach 70. ubiegłego wieku
twierdził, że ZSRR grozi rychły upadek - głównie z powodu złego stanu zdrowia
ludzi spowodowanego dewastacją środowiska naturalnego. Podczas gdy
kremlinolodzy wróżyli z fusów pałacowych intryg, Feshbach prowadził poważną
analizę rosyjskiego społeczeństwa. Dziś mówi o "epokowym przekształceniu tej
części świata". - Nie wiem, czy Rosja umrze, ale wiem, że będzie słaba i
niestabilna, tym bardziej że władze nie robią nic, by temu przeciwdziałać -
uważa Feshbach.
Receptą na demograficzne perturbacje Rosji mogłoby być otwarcie się na masową
imigrację. - Ale to nie jest dziś możliwe w tym kraju - twierdzi Timothy
Heleniak, autor raportów dla Banku Światowego na temat demografii i migracji
w Rosji. Jak przestrzega Dmitrij Trenin z moskiewskiego Carnegie Center,
władza Putina, który buduje atmosferę "oblężonej twierdzy", może się
przekształcić z autorytarnych rządów w ksenofobiczną dyktaturę, zwłaszcza że
nakręcaniu tego typu nastrojów będą sprzyjać zbliżające się obchody 60.
rocznicy zakończenia II wojny światowej, zwanej nadal w Rosji wielką wojną
ojczyźnianą. Jeśli tak się stanie, to Putin nie będzie - jak tego pragnie -
odnowicielem, ale grabarzem Rosji.
Juliusz Urbanowicz
Pozd