witomir
21.06.05, 11:18
Polska Izba Handlu spiera się z Ministerstwem Gospodarki na temat projektu
ustawy o obiektach wielkopowierzchniowych.
Polska Izba Handlu protestuje przeciwko marginalizowaniu problemów rodzimego
handlu. Następny rząd powinien jak najszybciej wypracować spójną politykę
wobec całego sektora, a w strukturach Ministerstwa Gospodarki i Pracy należy
utworzyć odpowiedni departament, zajmujący się jego problemami. Polska Izba
Handlu uznała za niedopuszczalne i kompromitujące oficjalne stanowisko Ireny
Herbst, wiceminister gospodarki i pracy, wobec projektu Ustawy o
wielkopowierzchniowych obiektach handlowych (WOH), w przygotowywaniu którego
Izba aktywnie uczestniczyła. Resort skrytykował projekt, twierdząc, że
wprowadza on bariery dla rozwoju w Polsce nowoczesnego handlu, a jego
ewentualne przyjęcie niekorzystnie wpłynie na dostawców.
– „Pani minister szafuje określeniami »handel nowoczesny« i »handel
tradycyjny«, obligatoryjnie stwierdzając, że drobne sklepy nie mogą być
nowoczesne. To patologia” – mówi Andrzej Lewiński, prezes PIH. Wtóruje mu
Ryszard Olkowski, prezes Ogólnopolskiej Sieci Handlowej FJ. – „Autorzy tego
stanowiska chyba zapomnieli, że mamy rok 2005, a nie lata 80. minionego
stulecia. Porównują zachodnie giganty z bazarami – jakby pośrodku nie było
prężnych i dobrze zorganizowanych polskich sieci. To niesprawiedliwa ocena.
Handel tradycyjny nie jest zacofany, tylko nowoczesny. Ciekawe co jest
kryterium nowoczesności dla Ministerstwa Gospodarki – samoobsługa?” – pyta
prezes Olkowski.
Przedstawiciele resortu twierdzą także, że projekt ustawy o WOH, który
postuluje wprowadzenie opłat uzależnionych od powierzchni sklepu, jest
restrykcyjny i stoi w sprzeczności z zasadą wolności gospodarczej. – „Czy Pani
minister zagwarantuje nam, że Hiszpania, Włochy czy inne kraje usuną podobne
zapisy ze swojego prawodawstwa? Póki co są one powszechne niemal w całej
Europie. Dlaczego więc Polska ma być wyjątkiem? Musimy chronić nasz rynek” –
przekonuje prezes Lewiński. Podkreśla, że rządzącym brakuje spójnej wizji
rozwoju handlu w Polsce, a wszystkie ekipy dochodzące do władzy traktują tę
dziedzinę gospodarki po macoszemu. – „Uchwalenie ustawy o handlu staje się
koniecznością. Nasze propozycje nie są rygorystyczne. Zapewniają jedynie równe
warunki dla wszystkich uczestników rynku” – mówi Andrzej Lewiński.
Według projektu, centrum zarządzania polityką gospodarczą na szczeblu
regionalnym ma być marszałek województwa. To on powinien określać kierunki
rozwoju handlu na swoim terenie, decydując o ilości i lokalizacji
wielkopowierzchniowych placówek handlowych. PIH proponuje wyodrębnienie dwóch
rodzajów zezwoleń: społeczno-ekonomicznych i lokalizacyjnych. Pierwsze miałyby
dotyczyć przedsiębiorstw i hipermarketów (każdego z osobna), zaś drugie
pozostałych obiektów handlowych.
Zgodnie z projektem, przy podejmowaniu decyzji społeczno-ekonomicznej,
dotyczącej uruchomienia obiektu handlowego o powierzchni powyżej 2000 mkw.,
marszałek musi zasięgnąć opinii ministra gospodarki. Wydając zgodę na
powstanie tego typu placówki, powinien kierować się: stosunkiem popytu do
podaży w danej branży, nasyceniem placówkami handlowymi o dużej powierzchni,
przewidywanymi skutkami lokalizacji dla istniejących form handlu oraz
potencjalnym wpływem uruchomienia danej placówki handlowej na rynek pracy.
Warunkiem byłoby także uzyskanie opinii jednostek samorządu gospodarczego.
Jeśli byłaby ona pozytywna, powstaniu placówki handlowej o powierzchni
sprzedaży przekraczającej 2000 mkw. towarzyszyć musi jeszcze publiczna debata.
– „Podobny system stosowany jest w większości państw europejskich. Chcemy go
przeforsować również u nas” – mówi prezes Polskiej Izby Handlu.
(GSZ)