Dodaj do ulubionych

SLOBODAN MILOSEVIĆ ZAMORDOWANY !

11.03.06, 14:04
Ostnio Baic teraz Milosevic.Chcą zniszczyc niezaleznych Serbow. Ohyda i
draństwo zachodu. Co robic-tylko poddac sie im jak to zrobila Polska. Nie ma
rady ,ale zemsta przyjdzie... czekajmy cierpliwie
www.gavagai.pl/nato/inkwizycja.html
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: SLOBODAN MILOSEVIĆ ZAMORDOWANY ! 11.03.06, 16:54
      Mordują ich i nie chca złapać Mladića bo oni za dużo wiedzą. No i nie wiedza
      ci "sprawiedliwi" co zrobić w takim wypadku z chorwackimi zbrodniarzami? gdy
      wszystkich zabiją sprawa bedzie do umorzenia!
      A w Chorwacji place i ulice nosza imie Frania Tujmana, faszysty i mordercy, a
      Zachód nie reaguje. Bo Chorwaci sa posłuszni na smyczy.
    • witomir Re: SLOBODAN MILOSEVIĆ ZAMORDOWANY ! 11.03.06, 17:18
      Dwa tygodnie temu sąd w Hadze odrzucił prośbę Miloševića o umożliwienie wyjazdu
      na leczenie do Moskwy. Były prezydent cierpiał od dłuższego czasu na poważną
      chorobę serca i nadciśnienie tętnicze.
      Żona Miloševića, Mirjana Marković, mieszkająca obecnie w Moskwie, powiedziała
      amerykańskiej stacji CNN, że Trybunał w Hadze "zabił jej męża". Brat Slobodana,
      Borislav Milošević, były ambasador Jugosławii w Rosji w wypowiedzi cytowanej
      przez światowe agencje, stwierdził, że "cała odpowiedzialność za jego śmierć
      spada na Trybunał w Hadze".
      Ivica Daćić, lider Socjalistycznej Partii Serbii (SPS), ktorej do 2001
      przewodniczył Milošević, stwierdził, że były prezydent "nie umarł w Hadze, lecz
      został zabity. Zabito go, ale przedtem potrafił obronić interesy narodowe oraz
      interesy państwa serbskiego. Z tego powodu wszyscy powinni być mu wdzięczni. Ta
      śmierć to wielka strata dla Serbii, serbskiego narodu i SPS - powiedział Daćić.
      W podobnym tonie wypowiedział się przewodniczący międzynarodowego
      stowarzyszenia "Sloboda" (serb. "Wolność"), działającego na rzecz uwolnienia
      Miloševića z Hagi oraz lider narodowej Serbskiej Partii Radykalnej (SRS)
      Tomislav Nikolić.
      Prezydent konferederacji Serbii i Czarnogóry Svetozar Marović w swoim
      komunikacie stwierdził, że "śmierć każdego człowieka sprawia ból, a zwłaszcza
      śmierć chorego, który oczekuje pomocy i leczenia".
      Kondolencje rodzinie byłego lidera Jugosławii oraz partii SPS złożył prezydent
      Serbii Boris Tadić.
      Premier Vojislav Koštunica również przekazał wyrazy współczucia rodzinie
      zmarłego z powodu śmierci oraz zapowiedział, że rząd Serbii będzie oczekiwał od
      Hagi całkowitego i jawnego wyjaśnienia przyczyn śmierci Slobodana Miloševića.
      Szef Narodoweego Komitetu ds. Współpracy z Hagą, Rasim Ljajić oczekuje, że
      lekarze z Serbii i Czarnogóry zostaną dopuszczeni do sekcji zwłok.
      Jeden z adwokatów Miloševića, Toma Fila stwierdził, że "spodziewał się, że jego
      klient nie doczeka końca procesu".
      Minister spraw zagranicznych Serbii i Czarnogóry Vuk Drašković, w latach 90.
      lider opozycyjnego wobec Miloševića, konserwatywnego Serbskiego Ruchu Odnowy
      (SPO), oświadczył, że ciężko jest mu osobiście mówić o śmierci byłego
      prezydenta, jako że za czasów jego rządów zginęło w niewyjaśnionych
      okolicznościach kilku członków jego ugrupowania, a prawdopodobnie planowano
      też zamach na jego własne życie. Wyraził też żal z powodu faktu, że były
      prezydent "nie zdążył być sądzony w Belgradzie". W czasie nalotów NATO w 1999
      roku, Vuk Drašković był wicepremierem w rządzie jedności narodowej, tworzonym z
      socjalistami Miloševića, Jugosłowiańską Zjednoczoną Lewicą (JUL) kierowaną
      przez żonę prezydenta, Mirjanę Marković oraz Serbską Partią Radykalną Vojislava
      Šešelja.
      Inny członek serbskiego rządu, minister sprawiedliwości Zoran Stojković
      stwierdził z kolei, że "śmierć Miloševića wstrząsnęła nim jako człowiekiem i
      pokazuje, że oskarżeni w Hadze nie mają wymaganej opieki zdrowotnej". "To co
      najbardziej uderza, to fakt, że chory człowiek prosił o opiekę zdrowotną i
      odpowiedziano mu, że posiada ją w wystarczającym zakresie" - kontynuował
      członek serbskiego gabinetu.
      Vladislav Jovanović, szef dyplomacji Federalnej Republiki Jugosławii w latach
      90. stwierdził, że "ta śmierć to moralny cios dla Trybunału w Hadze".
      Mahmut Bakali, polityk albański, dawny członek Biura Politycznego Związku
      Komunistów Jugosławii i jeden z pierwszych świadków na procesie Miloševića
      wyraził swój żal z powodu śmierci człowieka i polityka, który "jak każdy
      oskarżony o jakieś zło ma prawo do pełnej obrony."
      Prawnicy kontaktujący się z Miloševićem w ostatnich dniach jego życia, wskazują
      w serbskich mediach na poważne uchybienia w opiece medycznej oskarżonego
      prezydenta. Zwraca się też uwagę, że kilka dni temu, w haskim areszcie w
      niejasnych okolicznościach popełnił samobójstwo inny serbski oskarżony, były
      prezydent Republiki Serbskiej Krajiny w Chorwacji w latach 90., Milan Babić.
      Żal z powodu śmierci Slobodana Miloševića i odmowy jego wyjazdu na leczenie do
      Moskwy wyraziło rosyjskie MSZ i liczni rosyjscy politycy. "Wielkim błędem
      Trybunału w Hadze" określił decyzję uniemożliwiającą leczenie zmarłego
      prezydenta Michaił Gorbaczow, były przywódca ZSRR.
      Slobodan Milošević miał 64 lata. Od 1959 roku był członkiem Związku Komunistów
      Jugosławii (SKJ). Ukończył prawo na uniwersytecie w Belgradzie w 1964 roku. Do
      początków lat 80. ubiegłego wieku pracował na stanowiskach kierowniczych w
      gospodarce i bankowości w Belgradzie. W 1986 roku został wybrany
      przewodniczącym Centralnego Komitetu Związku Komunistów Serbii, a rok później,
      przewodniczącym Prezydium Serbii. W 1990 roku połączył Związek Komunistów
      Serbii oraz Socjalistyczny Związek Ludu Pracującego Serbii w jedną,
      Socjalistyczną Partię Serbii, która w latach 90. była jedną z głównych
      serbskich sił politycznych. W 1990 roku wygrał też pierwsze, wielopartyjne
      wybory na prezydenta Serbii. Dwa lata później został ponownie wybrany
      prezydentem na nadzwyczajnych wyborach, które rozpisano po utworzeniu nowej,
      Federalnej Republiki Jugosławii. W 1997 został prezydentam całej federacji. W
      2000 roku przegrał w drugiej turze wyborów prezydenckich z Vojislavem Koštunicą
      i został odsunięty od władzy w wyniku demonstracji ulicznych 5 października
      tego samego roku.
      W czasie rozpadu Jugosławii w 1991 roku i secesji Słowenii oraz Chorwacji,
      opowiadał się za utrzymaniem konferederacji krajów tworzących do tej pory
      państwo południowych Słowian. W 1993 roku Millošević nakłaniał władze Republiki
      Serbskiej w Bośni do zaakceptowania międzynarodowego planu pokojowego,
      dzielącego kraj na część serbską oraz chorwacko-muzułmańską, a po odrzuceniu
      przez nią jego założeń, formalnie zerwał kontakty z jej władzami. W 1995 roku
      podpisał wraz z prezydentem Chorwacji Franjem Tuđmanem i Bośni Aliją
      Izetbegovićem układ pokojowy w amerykańskim Dayton, kończącym kilkuletnią wojnę
      w Bośni. W 1999 roku, po trwających 78 dni nalotach NATO, zgodził się na
      wprowadzenie do Kosowa sił międzynarodowych. w Końcowej fazie wojny o Kosowo
      został oskarżony przez Międzynarodowy Trybunał Ds. Zbrodni Wojennych w byłej
      Jugosławii o "kierowanie zbrodniami przeciwko ludzkości". W 2001 roku władze
      serbskie wydały go Hadze i od tego czasu znajdował się w areszcie w
      Schweringen.
      Slobodan Milošević wzbudzał skrajne opinie wśród samych Serbów i innych
      bałkańskich narodów. Był zarówno uwielbiany, jak i nienawidzony. Jego rządy
      przypadły w najtrudniejszym dla byłej Jugosławii okresie rozpadu dawnej
      socjalistycznej federacji, krwawej wojny domowej, która pociągnęła za sobą
      ponad 250 tysięcy istnień ludzkich oraz megakryzysu ekonomicznego. Obserwatorzy
      podkreślają, że pełna i obiektywna ocena jego postaci może być dokonana dopiero
      po wielu latach dystansu. Wraz z jego śmiercią kończy się pewna epoka w
      dziejach Bałkanów. Odchodzą na zawsze politycy, za których rządów doszło do
      rozpadu socjalistycznej Jugosławii (prezydent Chorwacji Franjo Tuđman, który
      zmarł w 1999 roku i Alija Izetbegović, prezydent Bośni i Hercegowiny, nie
      żyjący od 2003 roku).
    • witomir „Prawa człowieka” nie dla więźniów haskiego trybun 16.03.06, 11:38
      11 marca br. zakończyła się pewna epoka tak w dziejach Bałkanów, jak i
      „prawo-człowieczego” aparatu wymiaru sprawiedliwości. Oto bowiem w więziennej
      celi haskiego Trybunału ONZ ds. Osądzenia Zbrodni w b. Jugosławii zmarł-w
      tajemniczych okolicznościach-były prezydent Serbii i tzw. nowej Jugosławii
      Slobodan Miloszevic.
      Poniżany przez trybunał, którego jurysdykcji nigdy nie uznawał i przed którego
      oblicze został doprowadzony siłą z pogwałceniem suwerenności państwa serbskiego,
      pozostanie niewątpliwie tragicznym bohaterem znacznej części swojego narodu oraz
      symbolem walki z bezdusznym systemem narzuconym z zewnątrz przez mocodawców z
      Brukseli i z Waszyngtonu.
      Jedyną jego ideą było właściwie tylko przeciwstawienie się możliwości powstania
      tzw. Wielkiej Serbii poprzez odebranie Serbom na zawsze szansy na trwały powrót
      do Kosowa-prowincji będącej „matecznikiem” tego narodu, a więc pełniącej taką
      samą rolę, jak Wielkopolska w odniesieniu do Polaków (jeżeli wspomnimy sobie
      państwo Polan i dynastię piastowską).
      Na nic zdały się tutaj uwarunkowania historyczne: urzędnicy NATO i Unii
      Europejskiej wiedzieli jedynie, że muszą bronić zagrożonych „praw człowieczych”
      społeczności muzułmańskiej w Kosowie i w Bośni-Hercegowinie, ale starali się też
      nie wiedzieć, skąd tam wzięli się owi wyznawcy Allaha.
      Nie zadali więc sobie choć trochę trudu, aby stwierdzić, że tamtejsi muzułmanie
      byli po prostu potomkami Serbów i Chorwatów, którzy po podboju tureckim tychże
      ziem dopuszczali się zbrodni apostazji (a była to jednak zbrodnia z punktu
      widzenia obowiązującego wówczas prawa!) i porzucali chrześcijańską wiarę swoich
      ojców, dobrowolnie przechodząc na islam w nadziei na stołki i szczególne względy
      u tureckich zdobywców.
      Praktyki te wszędzie spotykały się z obrzydzeniem i z potępieniem ze strony tak
      prawosławnych, jak i katolików-zwłaszcza, że apostazji dokonywano w większości
      przypadków z własnej woli, a nie pod przymusem.
      Trudno do dziś zapomnieć szyderczego uśmiechu byłego sekretarza generalnego NATO
      Javiera Solany, który po odejściu z tego urzędu otrzymał ciepłą posadę
      koordynatora polityki zagranicznej Unii Europejskiej i z lubością przyglądał się
      bombardowaniom Belgradu w 1999 r. Lotnictwo amerykańskie dopuściło się zaś wtedy
      całego szeregu kompromitujących „pomyłek”, jak choćby obrócenia w gruzy
      Prisztiny (co interpretowano później jako dowód „ludobójstwa Miloszevicia”wink oraz
      rozstrzelania konwoju kilkudziesięciu uchodźców albańskich przez bombowiec
      wykonujący akcję.
      Również wiele zdjęć, wykonanych z powietrza przez amerykańskich lotników, a
      mających przedstawiać masowe groby muzułmanów zabitych przez Serbów, okazało się
      później jedną, wielką mistyfikacją. Straty wśród cywilnej ludności serbskiej
      byłyby zaś jeszcze większe, gdyby nie przytomność umysłu Miloszevicia, który w
      czasie bombardowań kazał ludziom gromadzić się na ulicach miast, a w punktach
      strategicznych nakazywał stawiać atrapy obiektów wojskowych i cywilnych-z
      zaciekłością zresztą atakowane przez Amerykanów.
      Dzisiaj, gdy Kosowo i Bośnia-Hercegowina stają się bazą wypadową dla islamskich
      terrorystów organizujących zamachy bombowe w Europie i gdy nie ma już jakiegoś
      szczególnego uzasadnienia dla faworyzowania muzułmanów po burdach ulicznych we
      Francji, trybunał „prawo-człowieczy” stara się pozbyć niewygodnych oskarżonych
      serbskich-ujętych wcześniej w wyniku bezprzykładnych „polowań” organizowanych
      nawet na terenie suwerennej Serbii.
      Przecież jeszcze 6 marca br. w celi trybunału znaleziono ciało byłego przywódcy
      Serbów chorwackich Milana Babicia, zaś słynna prokuratorka tego sądu Carla del
      Ponte rozgłasza obecnie tezę, jakoby i Babic, i Miloszevic mieli popełnić
      samobójstwo. Równocześnie jednak przyznaje, że trybunał nie wydał zgody na
      leczenie Miloszevicia w Moskwie, bo się obawiano jego ucieczki.
      Jakby więc nie było, to na sędziach tego żałosnego zgromadzenia w Hadze spoczywa
      pełna odpowiedzialność za zaistniałą sytuację, a ich „sprawiedliwość” oznacza
      albo uniemożliwienie leczenia byłemu prezydentowi (co jest równoznaczne ze zgodą
      na jego śmierć), albo stworzenie warunków w samym więzieniu do tego, aby już
      dłużej nie męczyć się ze swoim „podopiecznym”.

      Jakie to humanitarne, a zarazem prawdziwe!
    • ignorant11 Nawet radzieccy uczeni... 17.03.06, 04:12
      Sława!

      Uznali,że kat Słowian Południowych zmarł smiercia naturalna...

      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka