ignorant11 15.03.06, 13:42 Sława! www.batory.org.pl/doc/scenariusze2006.pdf Pozdrawiam i zapraszam na: Forum Słowiańskie Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ignorant11 Europa musi być gotowa na różne scenariusze na Bia 15.03.06, 13:51 Sława! Europa musi być gotowa na różne scenariusze na Białorusi - raport Fundacji Batorego Gazeta Wyborcza 2006-03-15 Białorusini częściowo przełamują strach i apatię. Niezależnie od tego, czy po wyborach 19 marca w kraju dojdzie do gwałtownych demonstracji, czy nie, Unia Europejska powinna wypracować precyzyjną strategię wobec Białorusi."Obecna kampania wyborcza na Białorusi jest zupełnie odmienna od kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2001 r." - piszą w raporcie analitycy Fundacji. Znacznie ostrzejsze są działania reżimu Łukaszenki zarówno wobec białoruskiej opozycji, jak i przedstawicieli krajów UE i USA. Z kolei opozycja demokratyczna - przede wszystkim sztab Aleksandra Milinkiewicza - jest o wiele lepiej zorganizowana niż przed pięciu laty, a jej działania widać nie tylko w Mińsku, lecz także na prowincji. Znaczna część społeczeństwa jest otwarta na hasła głoszone przez opozycyję. Nie musi to jednak oznaczać masowego udziału Białorusinów w protestach po wyborach. Raport prezentuje kilka scenariuszy rozwoju wypadków po niedzielnych wyborach prezydenckich. Pierwszy zakłada powtórkę sytuacji sprzed pięciu lat, gdy protesty opozycji po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach były stosunkowo nieliczne i wybuchały głównie w Mińsku. Siły ochrony porządku stosowały wówczas ograniczone represje, a demonstracje gromadzące po kilka, góra kilkanaście tysięcy ludzi wygasły same po kilku dniach. - Prawdopodobieństwo powtórki tego scenariusza określiłbym na 50 proc. - mówi "Gazecie" Jakub Boratyński, jeden z autorów raportu. Analitycy sugerują, by nawet przy tym dość łagodnym scenariuszu Unia wystąpiła z bardziej zdecydowanym działaniem wobec Mińska niż rutynowe ogłoszenie, że wybory nie spełniły standardów demokratycznych i nie można uznać ich za prawomocne. Autorzy proponują, by po wyborach rozszerzyć zakres sankcji, zwłaszcza zakaz wjazdu do UE dla większej liczby osób związanych z białoruskim reżimem. Chodzi przede wszystkim o tych, którzy fałszowali wybory: wszystkich członków Centralnej Komisji Wyborczej, szefów okręgowych komisji wyborczych, szefów organów ochrony porządku oraz kierownictwa mediów państwowych odpowiedzialnych za dezinformację społeczeństwa i cenzurowanie materiałów dotyczących kandydatów opozycji. Raport zaleca też, by do sankcji oprócz członków UE włączyły się także kraje kandydujące, jak: Bułgaria, Rumunia i Turcja, w których przedstawiciele białoruskiego reżimu chętnie spędzają wakacje. Drugi scenariusz zakłada również słabe protesty opozycji, ale z zastosowaniem silnych represji ze strony władz. W tym przypadku autorzy raportu proponują jeszcze ostrzejsze sankcje, np. zamrożenie zagranicznych kont ludzi reżimu, zachęcenie do tego samego USA i Szwajcarii oraz utworzenie specjalnego funduszu dla ofiar represji. Kolejny wariant zakłada gwałtowne protesty oraz brutalne użycie siły wobec opozycji, co może doprowadzić do rozlewu krwi. W tej sytuacji - zdaniem autorów - Unia powinna ogłosić sankcje nie tylko wobec tysięcy ludzi reżimu, ale także strategicznych firm białoruskich, obniżyć rangę stosunków dyplomatycznych z Mińskiem, uznać białoruskich ambasadorów za osoby niepożądane, izolować Białoruś na arenie międzynarodowej oraz przygotować się na masowy napływ uchodźców, przede wszystkim do Polski i na Litwę. - Ostatnie dni pokazują, że władzom białoruskim zaczynają przed wyborami puszczać nerwy, co może napawać niepokojem. Wariantu siłowego niestety nie można wykluczyć - mówi Boratyński. Autorzy raportu dopuszczają jeszcze dwa warianty - "ukraiński" zakładający, że pod wpływem zmasowanych protestów dojdzie do okrągłego stołu między władzą a opozycją i być może powtórki wyborów oraz wariant polegający na skreśleniu obydwu kandydatów opozycji jeszcze przed niedzielnym głosowaniem. - Wariant "ukraiński" jest mało prawdopodobny, choć jeśli protesty w Mińsku będą potężne, to nie można go wykluczyć. Eliminacja kandydatów opozycji na pięć dni przed wyborami wydaje się w tej chwili mało realna - mówi Boratyński. Pełny tekst raportu jest dostępny na stronie internetowej: www.batory.org.pl/doc/scenariusze2006.pdf wróć Pozdrawiam i zapraszam na: Forum Słowiańskie Odpowiedz Link
ignorant11 Milicja gotowa do akcji 15.03.06, 13:53 Sława! www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=11074 Milicja gotowa do akcji Rzeczpospolita 2006-03-15 Na specjalnie zbudowanej makiecie centrum Mińska pięciuset funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa ćwiczyło rozprawę z opozycyjną demonstracją.Siły porządkowe przygotowywały się do rozbicia demonstracji, zaplanowanej przez opozycję zaraz po wyborach prezydenckich, które odbędą się 19 marca. Informacja od uczestnika szkoleń trafiła do sztabów wyborczych kandydatów opozycji - Aleksandra Milinkiewicza i Aleksandra Kazulina. Nie wiadomo, czy jest prawdziwa - podał portal "Biełorusskij Partizan". Jeśli jest sprawdzona - to wstrząsający scenariusz rozpisano szczegółowo. Na placu Październikowym pojawi się kilkuset milicjantów. Wszystkie wyjścia z placu zostaną zamknięte przez OMON wsparty samochodami pancernymi BTR. Na demonstrantów ruszą: armatka wodna, samochód BTR, autobus dla zatrzymanych, specjalna grupa, która ma zatrzymywać organizatorów demonstracji, milicjanci z pałkami, tarczami i w kamizelkach kuloodpornych. W obwodzie mają zostać ustawieni milicjanci wyposażeni w broń strzelającą z pociskami gazowymi. Według informatora z milicji OMON ćwiczył różne warianty rozpędzania demonstracji: jeśli liczba manifestujących wyniesie 200 - 300 albo będzie większa, np. 500 osób. 2 marca, podczas próby zorganizowania przez opozycję demonstracji na placu Wolności, milicja zastosowała zupełnie inny wariant. Po prostu manifestujących w ogóle nie dopuszczono na zagrodzony plac. Milinkiewicz wzywa swoich zwolenników, by po głosowaniu 19 marca dotarli do centrum Mińska i wzięli udział w wielkiej demonstracji. Kazulin też proponował taką akcję. Do tej pory opozycja uznawała za sukces, jeśli w manifestacjach uczestniczyło dwa tysiące ludzi. Zupełnie nie wiadomo zatem, ilu protestujących może się zjawić w dniu wyborów. Wczoraj zaczęło się tzw. przedterminowe głosowanie, w którym praktycznie mogą wziąć udział wszyscy, a opozycja uważa za najbardziej sprzyjające fałszerstwom wyborczym. A władze nadal nachodzą ludzi myślących inaczej niż one. Wczoraj uznały, że polscy działacze i białoruscy opozycjoniści upodobali sobie przeklinanie w obecności milicjantów. Za przekleństwa tylko w Grodnie skazano trzy osoby. Na siedem dni aresztu skazany został wiceprezes Związku Polaków na Białorusi Józef Porzecki. W poniedziałek późnym wieczorem przyszedł do niego do domu milicjant i doręczył wezwanie na wtorek rano na rozmowę z naczelnikiem Komisariatu Rejonu Grodzieńskiego. Chodziło o rzekome kradzieże, ale według Porzeckiego był to pretekst. Gdy wyszedł z komisariatu, podeszli do niego dwaj milicjanci - major i kapitan - i poprosili, aby udał się z nimi do samochodu. Zawieźli go do komisariatu dzielnicowego, a tam okazało się, że wyrażał się niecenzuralnie w obecności obu oficerów. Błyskawicznie, już po południu, odbyła się rozprawa. W sądzie pojawiła się też nieznana Porzeckiemu kobieta, która również świadczyła przeciwko niemu. Z kolei Andrzej Poczobut, redaktor naczelny "Magazynu Polskiego", zatrzymany w poniedziałek przez KGB w Mińsku, skazany został na dziesięć dni aresztu. W proteście rozpoczął więc strajk głodowy. Przewieziono go do komisariatu w Grodnie. Zarzut jest identyczny, jak w przypadku Porzeckiego: niecenzuralne wyrażanie się w obecności funkcjonariuszy. Rok temu odbywał się zjazd ZPB i wówczas zarówno Poczobut, jak i Porzecki siedzieli w areszcie, też za drobne chuligaństwo. Można podejrzewać, że władze kwalifikują ich jako "największych zadymiarzy", mogących porwać mniejszość polską do zamieszek w okresie wyborów. Na siedem dni aresztu grodzieński sąd skazał również Maksima Hubarewicza, aktywistę grodzieńskiego sztabu Milinkiewicza. Milicja zatrzymała go w poniedziałek wieczorem, podobnie jak Porzeckiego i Poczobuta. Szedł rzekomo ulicą, wymachiwał rękami i wykrzykiwał przekleństwa. W roli świadków wystąpili w procesie dwaj milicjanci, którzy go zatrzymali. Wczoraj aresztowani zostali kolejni działacze opozycji: szef grodzieńskiego sztabu Milinkiewicza Siarhiej Malczyk oraz działacz opozycji Wiktor Sazonow. p.k. wróć Pozdrawiam i zapraszam na: Forum Słowiańskie Odpowiedz Link
witomir Front białoruski 15.03.06, 14:30 Państwo polskie nie ukrywa, że jednym ze strategicznych celów naszej polityki wschodniej jest obalenie satrapii Łukaszenki. Jednak miłość do demokracji i wolności słowa to pretekst. Chodzi o odsunięcie wpływów rosyjskich spod Białegostoku, czyli dzisiejszej granicy polsko-białoruskiej. Mińsk twierdzi, że Warszawa za amerykańskie pieniądze finansuje tamtejszą opozycję. Robi to pod pretekstem szkoleń na temat samorządów lokalnych, wspierania wiernych Andżelice Borys działaczy Związku Polaków na Białorusi, edukacji wydawców i dziennikarzy prasy lokalnej, itp. Wiarę Łukaszenki w spiski wzmacniają doświadczenia kijowskiej „pomarańczowej rewolucji", gruzińskiej „rewolucji róż", która obaliła starego lisa Szewardnadze, czy smutny koniec kirgiskiego prezydenta Askara Akajewa, odesłanego w niebyt przez „rewolucję tulipanów". Satrapa ma rację. Zachód pompuje w demokrację potężne pieniądze. By się o tym przekonać i nie zostać posądzonym, że jest się płatnym sługusem kołchozowego dyktatora, wystarczy sięgnąć po renomowane brytyjskie, niemieckie czy amerykańskie gazety i tygodniki. I tak 11 listopada 2005 r. na łamach tygodnika „Der Spigel" ukazał się artykuł Renate Flottau pt. „Postrach dyktatorów. Latające rewolucje epoki Internetu". Z detalami opisano w nim, jak to „w tygodniach poprzedzających wybory z kijowskiego lotniska odbierano całe walizki pieniędzy" mające wzmocnić szanse Wiktora Juszczenki. „W sierpniu 2004 r. 320 młodych Ukraińców, za pieniądze amerykańskiej fundacji Freedom House, szkolono w obozie młodzieżowym Eupatoria na Krymie. Uczestnicy otrzymali broszury do rozkolportowania - w sumie 40 mln zadrukowanych kartek. Zlecono im zwerbowanie 35 tysięcy osób, które we właściwym momencie pomaszerują na Kijów, by przeforsować zmianę władzy" - pisała Flottau. Dalej było o zakupie ponad tysiąca namiotów, kuchniach polowych, scenie rockowej i laserach rozstawionych na Majdanie Wolności. Jonathan Steele, 26 listopada 2004 r., na łamach dziennika „The Guardian", w tekście pt. „Ukraine’s postmodern coup d’etat" opisał, jak amerykańscy doradcy kierują i finansują operację „Juszczenko". Jego zdaniem podobnie czynili w byłej Jugosławii, z pieniędzy pochodzących nie tylko z amerykańskiego Departamentu Stanu, lecz również od miliardera George’a Sorosa, który ma własne interesy na terenie Ukrainy i w byłym Związku Radzieckim. Steele rozwinął swe tezy w opublikowanym na łamach „The Nation" tekście pt. „Ukraine’s Untold Story". Trzeba pamiętać, że Zachód nigdy nie miał złudzeń, co do charakteru „demokratycznych" przemian w Kijowie. Wielu analityków to, co w Polsce nazywano „rewolucją" postrzegało jako starcie dwóch grup skorumpowanych do cna oligarchów, rozkradających na przemian kraj. Sponsoring Juszczenki niezwykle ostrej krytyce poddał w Stanach jeden z czołowych amerykańskich konserwatystów Patrick J. Buchanan. W „What Are We Up To - In Ukraine?" pytał: „Czy aby nie jesteśmy hipokrytami globalnej demokracji?". Jeszcze dalej posunął się na łamach „The Spectator" John Laughland, opisując w listopadzie 2004 r. „pomarańczową rewolucję" jako „zachodnią agresję na Ukrainę"! Panowie Steele, Buchanan i Laughland swą publicystyką zasłużyli na miano „sługusów Berii" i „czcicieli Stalina". Szkoda tylko, że, według Ukraińskiego Centrum Badań Polityczno-Ekonomicznych, większość pro-Juszczenkowskich ukraińskich pozarządowych organizacji, w swych sprawozdaniach rocznych ujawniła, iż zagraniczni sponsorzy stanowią 60 procent donatorów. Były to między innymi „Freedom House" (USA) - 22,7 proc., „Poland-America-Ukraine Cooperation Initiative" - 22,7 proc., USAID - 22,7 proc., „National Endowment for Democracy" (USA) - 18,2 proc., The World Bank -13,6 proc. (całkowita suma przekracza 100 proc. z uwagi na to, że respondenci często wymieniali wielu sponsorów - uwaga autora). Polscy eksperci od demokracji na Wschodzie nie ukrywają, że powtórka tego, co stało się na kijowskim Majdanie jest w dobrze pojętym interesie naszego kraju. A pracują nad tym od dawna. I tak 14 listopada 2002 r. w Waszyngtonie zorganizowano konferencję pn.: „Oś zła: Białoruś - brakujące ogniwo", w której wzięli udział przywódcy białoruskiej opozycji, międzynarodowi eksperci i wysocy funkcjonariusze administracji Busha. Jej przesłanie najdobitniej wyraził były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Buzka, obecny minister obrony, Radek Sikorski: „Prezydencie Łukaszenko, uważaj - jeśli z Bagdadu zostanie wykopany twój kumpel Saddam, znajdziemy dowody na twoje konszachty z nim". Jan Maksymiuk, analityk z Radia Wolna Europa, i Rafał Sadowski z Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie opowiedzieli zebranym, jak to Białoruś „prawdopodobnie" sprzedała Irakowi supernowoczesny system przeciwlotniczy S-300. Słysząc to wpływowy senator, John McCain, uznał, że miński kołchoz stanowi „zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych" i trzeba z nim skończyć. A supernowoczesnego białoruskiego systemu przeciwlotniczego S-300 Amerykanie szukają w Iraku do dziś. W tym czasie wspierające demokratów polskie fundacje organizowały szkolenia i seminaria dla ukraińskich i białoruskich działaczy. Przykładowo już w dniach 22 - 25 marca 2001 r. poznańska Fundacja Edukacji Europejskiej im. Stefana Okrzei, dzięki wsparciu holenderskiej Fundacji im. Alfreda Mozera, zorganizowała w Wyszkowie szkolenie dla Białorusinów. Kolejne odbyły się w Węgrowie, Brześciu i Jastrzębiej Górze. Reklamowano je tak: „referenci z Serbii, a pieniądze z Amsterdamu". Koordynatorami programu byli prezes Fundacji Piotr Siła-Nowicki i odpowiedzialna za kontakty międzynarodowe Katarzyna Matuszewska. Promocją najlepszego z systemów, wcześniej na Ukrainie, teraz na Białorusi, a nawet w Azerbejdżanie, zajmują się dziesiątki tzw. organizacji pozarządowych. Do najpoważniejszych należy kierowana przez byłego ambasadora RP w Waszyngtonie, Jerzego Koźmińskiego, Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności, która finansuje obejmujący swym zasięgiem satrapię Łukaszenki program „Przemiany w Regionie - RITA". Administruje nim fundacja „Edukacja dla Demokracji". W latach 2001 - 2003 r. realizowała ona 282 programy. Z czego na 69 projektów białoruskich wydano ponad 2 mln zł. Były to głownie stypendia, szkolenia, spotkania dziennikarzy, działaczy samorządowych i studentów. W Warszawie działa finansowane przez Amerykanów stowarzyszenie Wschodnioeuropejskie Centrum Demokratyczne. W latach 2001 - 2003 otrzymało ono na „wspieranie demokracji" około miliona dolarów. Tylko przy okazji wyborów na Białorusi, w 2001 r. Charles Stewart Mott Foundation przekazało Centrum 200 tys. USD, a Open Society Institute - Paris - 52.968 USD. Pracami studyjnymi nad świetlaną przyszłością mińskiej satrapii po obaleniu dyktatora kilka lat temu zajęła się Fundacja im. Stefana Batorego. Program sfinansował National Endowment for Democracy - amerykańska fundacja sponsorowana przez rząd USA. Czy ktoś w Polsce słyszał o agencji public relations „Rock Creek Creative" z Maryland? Kilka tygodni po zwycięstwie Juszczenki przyznała się ona do czynnego wspierania jego kandydatury w wyborach. To jej pracownicy wymyślili słynny pomarańczowy kolor. A może ktoś wie, kim są Robert Helvey i Gene Sharp? Pierwszy to emerytowany pułkownik US Army, prezydent Albert Einstein Institution Inc. w Bostonie, którego specjalizacją jest, jak sam przyznaje, „promoting nonviolent political reforms among pro-democracy movements", czyli „promocja reform politycznych bez przemocy". W obszarze jego zainteresowań pozostaje oczywiście Białoruś. A Gene Sharp nazywany jest „Clausewitzem działań bez użycia siły". Opracował on teoretyczne zasady, którymi kierować się mają współcześni rewolucjoniści. Znając pogl Odpowiedz Link
witomir Re: Front białoruski 15.03.06, 14:31 Znając poglądy obu panów łatwo przewidzieć pożądany przez promotorów demokracji scenariusz wydarzeń na Białorusi. Marcowe wybory prezydenckie wygrywa Łukaszenko. Opozycja twierdzi, że zostały one sfałszowane, powołuje się na niezależnych obserwatorów i zaczyna demonstrować w centrum Mińska. Błyskawicznie wyrasta tam miasteczko namiotów i scena, na której występują zespoły rockowe. Polskie media szaleją przedstawiając wydarzenia na wzór obalenia Muru Berlińskiego. Do stolicy kraju ciągną młodzi ludzie ze śpiworami, plecakami, flagami itp. Włączają się zachodnie stacje telewizyjne relacjonując wydarzenia na okrągło. Nie zabraknie pogłosek, że gdzieś zginęli ludzie zamordowani przez siepaczy białoruskiego KGB, a na stronę opozycji przeszły oddziały wojska i milicji, itp. W tym etapie wojny bronią będzie Internet, telefony komórkowe, nadające przez satelity stacje telewizyjne i radiowe. Jeśli demonstranci utrzymają się odpowiednio długo na placu - mogą wygrać. Jeśli zaś Łukaszenko błyskawicznie ich rozpędzi - jak to zrobił jesienią ubiegłego roku satrapa Azerbejdżanu Ilham Alijew - społeczność międzynarodowa umyje ręce, cofnie się i poczeka na następną okazję, by pozbyć się „ostatniego dyktatora Europy". Odpowiedz Link
lacietis Re: Front białoruski 17.03.06, 11:51 witomir napisał: > Znając poglądy obu panów łatwo przewidzieć pożądany przez promotorów demokracji > scenariusz wydarzeń na Białorusi. > Marcowe wybory prezydenckie wygrywa Łukaszenko. Opozycja twierdzi, że zostały > one sfałszowane, powołuje się na niezależnych obserwatorów i zaczyna > demonstrować w centrum Mińska. Błyskawicznie wyrasta tam miasteczko namiotów i > scena, na której występują zespoły rockowe. Polskie media szaleją przedstawiają > c > wydarzenia na wzór obalenia Muru Berlińskiego. > Do stolicy kraju ciągną młodzi ludzie ze śpiworami, plecakami, flagami itp. > Włączają się zachodnie stacje telewizyjne relacjonując wydarzenia na okrągło. > Nie zabraknie pogłosek, że gdzieś zginęli ludzie zamordowani przez siepaczy > białoruskiego KGB, a na stronę opozycji przeszły oddziały wojska i milicji, itp > . > W tym etapie wojny bronią będzie Internet, telefony komórkowe, nadające przez > satelity stacje telewizyjne i radiowe. > Jeśli demonstranci utrzymają się odpowiednio długo na placu - mogą wygrać. ++Nie poprawny optymisto!!! Na Białorusi tak łatwo nie będzie, bo w odróżnieniu od Ukrainy: 1.Stopień policyjności i represyjności reżymu jest o wiele wiekszy; 2.Nie ma zadnych niezależnych ŚMP - nawet atakowanych - zwłaszcza elektronicznych 3.Brak jest bogatych ludzi popierających opozycję, bo zostali zniszczeni, albo wogole nie zdążyli sie wzbogacić. Kapitał jest tylko w rękach wiernych rżymowi. 4.Opozycja mało wie o miedzynarodowym poparciu - zwykli ludzie NIC. Tak ze twój optymizm co do przebiegu wypadków na Białorusi jest przedwczesny. Ten scenariusz to tylko pobożne rzyczenie - albo fałszywka KDB - ale jego realizacja jest mało realna... )))-: Odpowiedz Link
ignorant11 Na Bialorusi jest KS? 17.03.06, 14:24 Sława! To bedzie można Łukaszenke uroczyście ściąć... Pozdrawiam i zapraszam na: Forum Słowiańskie Odpowiedz Link
ignorant11 Scigają posiłki... 16.03.06, 01:56 Sława! Białoruskie media krytykują Polskę Białoruska telewizja skrytykowała 14 marca prowadzoną przez Polaków na polsko- białoruskich przejściach granicznych akcję informowania obywateli Białorusi o wspólnym kandydacie opozycji na prezydenta Alaksandrze Milinkiewiczu. Oskarżyła polskich celników i pograniczników o zmuszanie przekraczających granicę Białorusinów do udziału w akcji. Tego samego dnia białoruska gazeta rządowa "Respublika" oskarżyła nadające na Białoruś Europejskie Radio dla Białorusi i Radio Racja o rozpowszechnianie fałszywych informacji o Białorusi. Gazeta stwierdziła też, że ilość informacji nadawanych na Białoruś z sąsiednich krajów wzrosła ostatnio sześciokrotnie. 2006.03.14, PAP Białoruskie władze przygotowują na wybory siły specjalne Białoruskie agencje internetowe otrzymały 14 marca list od anonimowego oficera KGB z informacją, że władze na dzień wyborów 19 marca ściągają do Mińska wszystkie oddziały wojsk wewnętrznych, łącznie ok. 7,5 tys. funkcjonariuszy, ponadto wszystkie oddziału OMON, sił szybkiego reagowania i milicji (łącznie ok. 10 tys.). Sprowadzeni mają też być funkcjonariusze ochrony z kolonii karnych z psami. Do Mińska dowożone jest też z całego kraju uzbrojenie i sprzęt, m.in. armatki wodne. Anonimowy informator podał, gdzie wszystkie te siły będą rozlokowane oraz wymienił budynki, na których będą rozmieszczeni snajperzy. Uprzedził też, że w tłumie, który zbierze się prawdopodobnie w dniu wyborów w centrum miasta, będzie wielu prowokatorów. 2006.03.14, www.belapan.com, www.naviny.by Mimo szykan ze strony władz rośnie liczba uczestników wieców wyborczych opozycji Około 5 tysięcy osób uczestniczyło 14 marca w wiecu wyborczym Alaksandra Milinkiewicza w Homlu. Na spotkanie z opozycyjnym kandydatem przybyli nie tylko mieszkańcy Homla, ale także całego obwodu. Tymczasem białoruskie władze zatrzymują i karzą kilkudniowymi aresztami - uniemożliwiającymi udział w głosowaniu - aktywistów sztabów wyborczych opozycyjnych kandydatów i działaczy organizacji niezależnych. Na 7 dni aresztu "za drobne chuligaństwo" skazany został wiceprezes nieuznawanego przez władze zarządu Związku Polaków na Białorusi Józef Porzecki. Za to samo polonijny dziennikarz współpracujący z "Gazetą Wyborczą" Andrzej Poczobut skazany został na 10 dni. Na 7 dni aresztu skazany został w Orszy szef grupy inicjatywnej Alaksandra Kazulina, a w Grodnie - członek grupy inicjatywnej Milinkiewicza. 2006.03.14, PAP, www.belapan.com, www.naviny.by Nieustające zainteresowanie międzynarodowe wyborami na Białorusi O sytuacji na Białorusi przed wyborami prezydenckimi rozmawiali 13 marca w Waszyngtonie prezydent USA George Bush i premier Słowacji Mikulasz Dzurinda. Tego samego dnia o potrzebie wspierania białoruskich środowisk demokratycznych rozmawiali w Sztokholmie premierzy Polski i Szwecji - Kazimierz Marcinkiewicz i Goeran Persson. MSZ Gruzji w wydanym 14 grudnia oświadczeniu wyraziło zaniepokojenie decyzją władz Białorusi zakazującą przybycia na wybory do Mińska obserwatorów z różnych państw, w tym z Gruzji. Tymczasem nowy ambasador Rosji w Mińsku Aleksandr Surikow ocenił Białoruś jako państwo politycznie i gospodarczo niezależne, szczególnie od Zachodu. Zapewnił, że Rosja będzie nadal bronić białoruskich interesów na arenie międzynarodowej i będzie protestować przeciwko ewentualnym sankcjom gospodarczym wobec Mińska. 2004.03.14, Interfax, www.belapan.com, www.naviny.by Pozdrawiam i zapraszam na: Forum Słowiańskie Odpowiedz Link