Dodaj do ulubionych

Ukraina na bezdrożach

17.12.07, 01:30
Sława!
www.stosunki.pl/main3124435530310,3,yisvp.htm
Ukraina na bezdrożach
Piotr Kuspys | 26 listopada 2007
Chociaż wybory parlamentarne na Ukrainie odbyły się wcześniej niż w Polsce (30
września), dotychczas nie ukonstytuował się nowy rząd. Dopiero 23 listopada
odbyło się pierwsze posiedzenie parlamentu. Nie wiadomo jak zakończą się
rozmowy koalicyjne, kto zostanie premierem oraz przewodniczącym parlamentu.
Trzy lata po „pomarańczowej rewolucji” mamy do czynienia z chaosem
politycznym, który jest wynikiem niegospodarnego wykorzystania, a czasami
całkowitego zaniechania zdobytej wówczas przez naród ukraiński demokracji.
Zdaniem wielu Ukraińców politycy, a zwłaszcza z obozu „pomarańczowych”,
otrzymali demokrację na tacy i zmarnowali tę historyczną szansę. Znalazło to
odbicie w poprzednich wyborach parlamentarnych, gdzie większość zdobyła Partia
Regionów. Podczas ostatnich wyborów najwięcej głosów zdobyła również Partia
Regionów, osiągając wynik 34,37%. Na drugim i trzecim miejscu znalazły się
Blok Julii Tymoszenko oraz Blok Ludowa Samoobrona – Nasza Ukraina, które
łącznie zdobyły 44,86%. Sprawia to, iż żadna siła polityczna nie zdobyła
większości parlamentarnej pozwalającej na samodzielne sprawowanie władzy.
Dlatego też te dwa bloki polityczne, zrzeszające polityków należących kiedyś
do obozu „pomarańczowych”, podjęły wysiłek utworzenia koalicji. Podpisano w
tym celu formalną umowę oraz zebrano podpisy prawie wszystkich członków tych
partii. Trzech członków Naszej Ukrainy odmówiło złożenia swojego podpisu pod
tym dokumentem. Jest to o tyle ważne, gdyż przewaga koalicji w parlamencie
jest nieznaczna. Jeżeli uda się zebrać podpisy wszystkich członków ugrupowań
politycznych wchodzących do koalicji, będzie ona dysponowała 228 głosami na
450 miejsc w parlamencie, co oznacza przewagę jedynie 3 głosów. Taki układ nie
czyni z koalicji gwaranta stabilnej pracy parlamentu. Zdając sobie z tego
sprawę prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko tuż po wyborach zaapelował o
utworzenie tzw. szerokiej koalicji z udziałem Partii Regionów. Taką opcję
popiera również część polityków należących do prezydenckiego bloku Nasza
Ukraina, chociaż otwarcie dało sprzeciw temu tylko trzech. Kancelaria
prezydenta podjęła w tym celu nieformalne rozmowy, które nie przyniosły
wymiernych efektów. Przewidując takie posunięcie otoczenia prezydenta, już
podczas pierwszych rozmów koalicyjnych Julia Tymoszenko zastrzegła, że do
koalicji pod żadnym pozorem nie może być przyjęta Partia Regionów. Niemniej
jednak rozmowy te wzbudziły niepokój Julii Tymoszenko. Skłoniły ją także do
złożenia obietnicy gwarancji dla działalności opozycji w parlamencie, którą
miałaby zostać Partia Regionów. Ponadto zostało podważone zaufanie względem
przyszłego koalicjanta. Odmowa trzech przedstawicieli Naszej Ukrainy w sprawie
złożenia swoich podpisów pod umową koalicyjną stały kartą rozgrywającą nie
tylko w zakresie utworzenia koalicji, ale również co do obsadzania stanowisk w
przyszłym rządzie i w komisjach parlamentarnych. Ruch ten jest odczytywany w
Bloku Julii Tymoszenko jako forma blokowania powstania demokratycznej koalicji
przez Wiktora Juszczenkę. Nie jest to przypuszczenie bezpodstawne.
Rozbieżności co do stylu sprawowania władzy między Juszczenką i Tymoszenko
pojawiły się tuż po „pomarańczowej rewolucji”, gdy została ona premierem. Jej
silny charakter, bezkompromisowość i nieprzewidywalność, pod pretekstem sporu
kompetencyjnego, doprowadziły w 2005 roku do zdymisjonowania Tymoszenko. Jej
powrót na fotel premiera może oznaczać nowe napięcia między prezydentem i
premierem. Stąd też propozycja Juszczenki, aby powołano koalicję z udziałem
przewidywalnego partnera, którym jest Partia Regionów. Skoro to stało się
niemożliwe, prezydent zdecydował się poprzeć koalicję z udziałem Julii
Tymoszenko, mając nadzieję, że nie przetrwa ono zbyt długo i zakończy się
ponowną dymisją „żelaznej damy” z urzędu premiera.

Chociaż największe szanse na zdobycie fotela premiera ma Julia Tymoszenko nie
jest to sprawa przesądzona. Słaba pozycja koalicji może bowiem doprowadzić do
sytuacji patowej, gdzie wobec niemożności uzyskania poparcia dla nowego rządu
u sterów państwa pozostanie obecny rząd na zasadzie pełniącego obowiązku.
Utworzenie koalicji Bloku Julii Tymoszenko i Bloku Ludowa Samoobrona – Nasza
Ukraina nie gwarantuje ani szybkiego powstania rządu, ani tym bardziej
stabilnej pracy parlamentu. Po pierwsze przewaga w wysokości 3 głosów jest
słabą przewagą. Ponadto trudno oczekiwać pełnej zgodności i dyscypliny
partyjnej koalicjantów w sytuacji, gdy trudno ją wyegzekwować podczas
tworzenia koalicji. Między partiami wchodzącymi do koalicji istnieje zbyt dużo
rozbieżności, które na okres wyborów zostały zamrożone. Po drugie ustalenia co
do podziału rządowych funkcji zmieniają się każdego dnia. Nasza Ukraina wysuwa
nowe żądania i oczekiwania. Wzbudza to nieufność po stronie innych
koalicjantów, a zarazem rodzi napięcia, które, zdaniem ukraińskich
politologów, miałyby doprowadzić do rozbicia koalicji. Po trzecie stronami
koalicji są dwa bloki polityczne składające się aż z 12 partii. Są to
argumenty, które wziął pod uwagę Wiktor Juszczenko, postulując utworzenie
szerokiej koalicji z udziałem Partii Regionów.

Ze słabości powstania i działania tej koalicji zdaje sobie sprawę również sama
Julia Tymoszenko. Stąd też wszelkimi sposobami próbuje ona uzyskać poparcie
dla swoich ambicji politycznych, składają propozycje i gwarancje zarówno dla
koalicjantów, jak i dla opozycji. Dla Iwana Pluszcza, liczącego się polityka
Naszej Ukrainy, byłego przewodniczącego parlamentu, a obecnie szefa Biura
Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Tymoszenko zaproponowała fotel szefa Rady
Najwyższej. Właśnie on jest jednym z tych trzech polityków, którzy nie złożyli
swojego podpisu pod umową koalicyjną. Dla Partii Regionów z kolei, która ma
znaleźć się w opozycji, zagwarantowano, iż prawa opozycji zostaną
zabezpieczone na poziomie ustawowym. Są to jednak ciągle spekulacje, które jak
na razie nie na wiele się przydają.

Wybory parlamentarne na Ukrainie nie przyniosły rozwiązania kryzysu
politycznego, który doprowadził do przeprowadzenia przedterminowych wyborów.
Ich wynik nie pozostawił układ sił na arenie politycznej bez większych zmian,
zostawiając tym samym spór kompetencyjny między prezydentem i rządem
nierozwiązanym. Niemożliwe jest bowiem przeprowadzenie zmiany konstytucji,
dysponując przy tym trzema głosami przewagi. Z tego powodu można ocenić, że
wybory te były niepotrzebne. Przyniosły one bowiem nowe trudności, których
rozwiązanie może okazać się jeszcze trudniejsze, niż poprzedniego konfliktu.


Piotr Kuspys




Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka