Dodaj do ulubionych

Muzulmanie opanowuja Europe

28.10.03, 18:21
Włoski muzułmanin wytoczył batalię przeciw krucyfiksom, które w majestacie
prawa były wieszane we włoskich szkołach od czasów Mussoliniego. To na jego
wniosek sędzia z L'Aquili nakazał precedensowe usunięcie krzyży ze szkoły w
Ofenie. Kościół katolicki i politycy zgodnie zaprotestowali

Polityczna burza rozpętała się gdy w sobotę sędzia Mario Montanaro przychylił
się do wniosku przewodniczącego Stowarzyszenia Muzułmanów we Włoszech Adela
Smitha o usunięcie krucyfiksów ze szkolnego budynku. Uznał tym samym
argumenty islamskiego aktywisty, który upierał się, że obecność krzyży w
klasach to "narzucanie ogółowi wartości, które nie są wspólne dla wszystkich
obywateli". Sędzia Montanaro wyjaśnił, że jest to "przejaw jednoznacznej woli
państwa do umieszczenia katolicyzmu w centralnym miejscu w szkołach
publicznych, bez śladu najmniejszego uznania dla roli innych religii w
rozwoju ludzkości".

Szkoła w Ofenie, 25 km od Rzymu, dostała miesiąc na zdjęcie krzyży, ale
władze oświatowe nie mają zamiaru zastosować się do tego polecenia. I co
więcej, mają poparcie resortu oświaty oraz świata politycznego.

W 59-milionowych Włoszech żyje ok. 800 tys. muzułmanów, głównie imigrantów.
Sam Adel Smith nie ma najlepszej opinii wśród muzułmańskich duchownych.
Agencje informacyjne cytują wypowiedź imama z Mediolanu (gdzie żyje ok. 70
tys. muzułmanów), który nazwał aktywistę "izolowanym prowokatorem".

Obraza?

Już w niedzielę w atmosferze gorącej polemiki politycznej włoski minister
sprawiedliwości Roberto Castelli nakazał wszczęcie specjalnego dochodzenia,
które ma sprawdzić, czy kontrowersyjna dla włoskich katolików decyzja
sędziego była zgodna z prawem. Zaprotestowało też ministerstwo edukacji,
twierdząc, iż podstawa prawna wieszania krzyży w szkołach - ustawa z 1923
roku uchwalona przez jeszcze przez rząd Benito Mussoliniego - nigdy nie
została formalnie zniesiona.

Również przedstawiciele włoskiego Kościoła katolickiego nie czekali na wynik
dochodzenia ministra i wydali swój "wyrok" na orzeczenie sędziego. - Taka
decyzja spowoduje rozprzestrzenienie się nietolerancji wobec symboli
religijnych - powiedział dziennikowi "La Repubblica" biskup Rino Fisichella.

- Jak ktoś może nakazać usunięcie z klas symbolu podstawowych wartości
naszego kraju? To orzeczenie obraża większość Włochów - dodał kardynał Ersilo
Tonini na łamach "Corriere della Sera".

- Nie możemy zgodzić się, by sędzia ot tak sobie kasował tysiące lat
historii - powiedział z kolei minister spraw socjalnych Roberto Maroni.
Jedynie związek zawodowy nauczycieli ucieszył się z decyzji, uznając to za
wygraną w batalii między Kościołem a państwem laickim.

Riposta Smitha

Adel Smith, wychowany w Egipcie syn Włocha i Egipcjanki, nie pozostał dłużny
biskupom. Odpowiedział im w dzienniku "La Repubblica", że "Włochy to nie
Watykan". - Nie walczę z krucyfiksami, tylko upominam się o konstytucyjne
prawo, by symbole religijne nie były umieszczane w szkole, do której chodzą
moje dzieci - dodał. Podpisany w 1984 nowy konkordat między Watykanem a
Rzymem stanowi, że we Włoszech nie ma religii państwowej.

Wojna Smitha z krucyfiksami zaczęła się dwa lata temu. Jego dwóch synów
uczyło się w podstawówce w Ofenie, a ojcu przeszkadzały wiszące tam
krucyfiksy. Smith zwrócił się więc do władz szkoły, by usunęły krzyże, gdyż
katolicyzm nie jest religią państwową Włoch. Krzyże na krótko zniknęły ze
ścian, ale powróciły tam gdy Smith wywiesił w klasie swych dzieci
napis "Allah jest wielki". Gdy krucyfiksy wróciły, muzułmanin zażądał, by
zawiesić też jedną z sur Koranu. Ponieważ szkoła odmówiła, poszedł do sądu.

Włoska prasa przyrównała spór o krzyże do debaty, jaka w kilku europejskich
krajach toczy się wokół sprawy noszenia zwyczajowych chust przez muzułmańskie
dziewczęta w laickich szkołach. Niedawno francuskie władze nakazały usunięcie
dwóch dziewcząt obstających przy chustach. W przypadku Smitha nie chodzi
jednak o batalię laickości z religią, tylko o starcie dwóch religii, i to w
drażliwym momencie, kiedy Włochy przewodzą Unii Europejskiej i kierują
pracami nad konstytucją Unii. Jednym ze spornych punktów debaty
konstytucyjnej jest odwołanie się w preambule do dziedzictwa
chrześcijańskiego. Co ciekawe, włoski rząd jest przeciwny takim zapisom
(stając w obronie laickości i nie chcąc drażnić muzułmańskiej Turcji, która
jest kandydatem do UE), ale eksperci sugerują, że batalia o krzyże może
przyczynić się do zmiany stanowiska w tej sprawie.


www1.gazeta.pl/swiat/1,34267,1745944.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka