Dodaj do ulubionych

Dwory od kuchni

08.12.03, 00:29

Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: Dwory od kuchni( dok) 08.12.03, 00:32
      Zapasy przechowywane były w apteczkach, spiżarniach i piwnicach. Apteczką
      nazywano obszerną szafę bądź drewnianą klatkę (ze szczebelkami rozmieszczonymi
      w taki sposób, by nie można było w otwory między nimi zmieścić nawet małej
      ręki), którą ustawiano w spiżarni lub kredensie i dodatkowo zamykano na klucz.
      Jej zawartość stanowiły cenne przyprawy, oliwa z oliwek i oliwki, drogie
      marynaty (na przykład z trufli), przysmaki w postaci śliwek na rożenku czy
      woskowanych pojedynczych owoców (szczególnie cytrusowych), konfitury kijowskie.
      Nazwa tych ostatnich utworzona została od miejsca pochodzenia, spotykane były
      pod dwoma postaciami: płynną i suchą. Płynne, były to całe owoce lub ich
      kawałki zanużone w zagęszczonej zalewie, suche zaś przypominały dzisiejsze
      owoce kandyzowane. W apteczce swoje miejsce znajdowały także rodzynki jasne i
      ciemne, migdały słodkie i gorzkie, kawa, herbata, kruche ciasteczka
      przechowywane w puszkach, włoskie makarony, nalewki, butelki z rumem i arakiem
      (popularne zwłaszcza w pierwszej połowie omawianego okresu), a w bogatych
      domach również kasztany jadalne. Innym chowanym tam specjałem był cukier. Zrazu
      był to sprowadzany z Wysp Kanaryjskich cukier z trzciny cukrowej, zwany
      kanarem. Nawet jednak, gdy zaczęto go wytwarzać z buraków na ziemiach polskich,
      uchodził za taki rarytas, że przechowywano go w cukierniczkach zamykanych na
      kluczyk! Na początku XIX wieku w niektórych dworach można było spotkać jeszcze
      dwie apteczki: przyjemną i leczniczą. Pierwsza zawierała smakołyki. W drugiej
      przechowywano zioła, w tym herbatę, traktowaną początkowo jako panaceum na
      różne dolegliwości, różnego rodzaju leki, nalewki "na trawienie i bóle żołądka"
      i inne tym podobne specyfiki. W ciągu XIX stulecia zaczęto jednak odchodzić od
      posiadania szaf aptecznych, adaptując do przechowywania ich dotychczasowych
      zawartości i wartościowej zastawy stołowej osobny pokój, znajdujący się w
      pobliżu komnaty pani domu bądź jej zaufanej pomocnicy.
      Spiżarnia było to pomieszczenie nie ogrzewane, najczęściej bez okna lub z
      dokładnie zakratowanym otworem, przez który nie mógłby się przedrzeć żaden
      intruz. Podłogę stanowiła tu zwykle kamienna posadzka. Wzdłuż ścian wznosiły
      się szafy z szufladami i przegródkami, półki i skrzynie. Wypełniały je
      różnorakie przetwory: soki, naczynia z konfiturami, marynaty, worki z suszem i
      tym podobne. Na podłodze stały skrzynie z przegrodami na liczne gatunki kasz,
      mąki, suszonego grochu, maku, duże gary z powidłami, beczki z solą, beczułki z
      solonym masłem czy ubitym mięsem wołowym (pekelfleiszem). U sufitu zaczepiano
      drągi i haki, na których zawieszano połacie słoniny, pęta kiełbasy, różne
      wędliny, kawałki wędzonego mięsa, półgęski, wianki grzybów, cebuli i inne.

      Tak jak ambicją dobrej pani domu była świetnie wyposażona spiżarnia, tak myśli
      pana domu i jego rezydentów zaprzątały sprawy dotyczące zaopatrzenia piwniczki.
      Tu właśnie przechowywano większość trunków: zapasowe beczki piwa, węgrzyna,
      butelkowane wina francuskie, niemieckie, hiszpańskie. Tu można było znaleźć
      jeszcze niekiedy omszałe butelki syconego miodu. W piwnicy trzymano również,
      jak podaje Elżbieta Kowecka, "jarzyny na zimę przemyślnie wetknięte w biały
      piasek rzeczny."(Kowecka E., W salonie i w kuchni, Warszawa 1989, s. 46).

      Przepisy na udane przetwory, sekretne sposoby naprawiania nadpsutego mięsa czy
      pozbywania się robactwa z gomułek przekazywane były z pokolenia na pokolenie.
      Miały one nieocenioną wartość w czasach, gdy o większość rzeczy należało
      zatroszczyć się samodzielnie. Kunszt przygotowywania i przetwarzania
      uzyskiwanego w obrębie majątków dworskich jedzenia rozwinięty został do miary
      sztuki. Wiedza i pracowitość pań domu, przeróżnych domowych rezydentek,
      ochmistrzyń, kucharek i kucharzy decydowała o jakości wyżywienia mieszkańców
      siedzib szlacheckich. Zapasy odgrywały w nim bardzo dużą rolę. Na nich przecież
      bazowano przy przyrządzaniu posiłków podczas zimy zwłaszcza na tak
      zwanym "przednówku", gdy jeszcze nie było świeżych plonów a krowy i owce
      dostarczały niewiele mleka. Spiżarnie wypełniane były przeróżnymi przetworami
      konserwowanymi z użyciem nieraz bardzo wymyślnych i pracochłonnych metod, bez
      stosowania chemicznych środków. Praca w kuchniach małych i dużych dworów wrzała
      przez cały rok. Dawne "rządne gospodynie" nie mogły pozwolić sobie na żadne
      zaniedbanie - do sklepów było na ogół daleko, a przy tym rzadko komu
      przychodziło do głowy kupowanie rzeczy, które mógł samodzielnie wytworzyć. Na
      wsi, na której swoje dni spędzała większość szlachty, życie płynęło własnym
      rytmem, wyznaczonym przez naturę.

      Anna Pachocka - absolwentka europeistyki, doktorantka w Instytucie Historii
      UMCS. Zajmuje się kulturą XIX w.

      Obyczaje nr 12/13/2003




      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka