Dodaj do ulubionych

POLAK CZY KATOLIK ?

03.01.04, 02:01
Przyzwyczajono nas do łączenia tych pojęć w jedną zbitkę słowną, mającą być
wyrazem nie tylko pewnej ideologii, ale i stanu faktycznego. Czy jest to
uzasadnione? Nie sądzę. Zacznę swój wywód od tego, że przez bycie Polakiem
rozumiem nie tylko mówienie po polsku czy mieszkanie w Polsce; to za mało,
tyle potrafi i papuga. Cóż zresztą różniłoby poza tym "Polaka - katolika"
od "Niemca - katolika", Murzyna - katolika" czy (hi hi) " Żyda -
katolika ?!" Czyż nie lepiej byłoby mówić po prostu o katoliku w ogóle,
ewentualnie o katoliku w Polsce, Niemczech czy Murzynii?! Jeśli zaś chcemy
mówić o Polaku - katoliku czy Murzynie - katoliku, to musimy znaleźć jakieś
cechy kulturowe, które ich różnią ot choćby, że Polak katolik je bigos i
pije wódkę, a Murzyn katolik gra na bębnach i śpiewa blusa na chwałę Pana.
Otóż uważam, że cechy wyróżniające kulturę polską spośród innych kultur są
co najmniej niespójne (jeśli nie sprzeczne) z katolicyzmem takim, jakim
jest. A że tak jest, wielokrotnie mieliśmy się okazję przekonać w ciągu
naszych dziejów. I mamy nadal! Przez polskość rozumiem bowiem sprawy, o
które zawsze walczyliśmy: jak dobro, wolność, samorządność, tolerancja dla
innych, rola jednostki w zbiorowości, umiłowanie pokoju (już nie za wszelką
jednak cenę), patriotyzm, aktywny udział w rzeczy pospolitej, a przede
wszystkim przyczynę i skutek powyższych - wielowymiarowość naszej kultury.
To u nas nie spalono na stosie Kopernika za obalenie systemu
geocentrycznego, Budnego - za usunięcie z Biblii rzeczy sprzecznych z
rozumem, J. Wiszowatego i Przypkowskiego J za uznanie objawienia za
równorzędne rozumowi, a więc zbędne. To u nas - w czasie, gdy Europa płonęła
w ogniu wojen religijnych - podpisano akt konfederacji warszawskiej (1573),
gwarantujący wolność wyznania nawet skrajnie radykalny m sektom; nie obalono
go w okresie nawet największego "ciemnogrodu". To Polacy odmówili pójścia na
krucjatę (bo w Ziemi Świętej piwa brakło). To w Rzeczypospolitej już w XV
wieku stworzono ustrój demokracji parlamentarnej (z odchyleniami ku
demokracji bezpośredniej - rokosze, sejmiki). To nasza szlachta
odpowiedziała (hetmanowi Tarnowskiemu, mówiącemu, że nie czas radzić o
swobodach, gdy państwo w potrzebie, ale o podatkach na obronę), że jeśli nie
ma wolności w ojczyźnie, to już nie ma czego bronić! (bo ojczyzna to nie
slogan, ale konkretne sprawy). To, wreszcie w Sarmacji (jak nazywano
Rzeczypospolitą wielu narodów) żyli obok siebie Litwini i Polacy-katolicy,
arianie, kalwini, Bracia Czescy, Niemcy-luteranie, prawosławni Rusini i
greko-katolicy, muzułmańscy Tatarzy, monofizyci-Ormianie, karaimowie, Żydzi,
Cyganie i wielu, wielu innych. I żyli zgodnie - mieli często własny
samorząd, sądy, a nawet osobny sejm, podległy tylko królowi, jak żydowski
Waad w Lublinie. I było tak, póki nie pojawił się potrydencki katolicyzm -
"pierwej kościoła i dusz ludzkich bronić (trzeba) niźli ojczyzny! Jeśli
zginie (ojczyzna) doczesna, przy wiecznej się ostoim" wołał Piotr Skarga,
nie tyle wieszcz, co współautor upadku Rzeczypospolitej. I udało się,
zahamowano reformy ze strachu przed absolutyzmem (szlachta), lub uznaniem
równouprawnienia między rozróżnionymi w wierze (jezuici), nie dopuszczono do
unii z prawosławiem i kozakami (co otworzyło Rosji drogę do podboju Europy),
zamiast powstrzymać rosnące w siłę Prusy i Moskwę - wdano się w bezsensowne,
choć słuszne "religijnie", wojny z potencjalnymi sojusznikami - Szwecją i
Turcją (tą samą Turcją, która nigdy nie uznała rozbiorów Polski), napadami
nienawiści religijnej odepchnięto od Rzeczypospolitej nie tylko bitnych
Kozaków i Tatarów czy pracowitych mieszczan Prus (lutry!), lecz i uczonych
kalwinów czy arian (tych ostatnich nie bez racji uważa się za prekursorów
oświecenia), a w końcu dano pretekst do zamordyzmu i rozbiorów (szło rzekomo
o nietolerancję - choć swobód, jakimi cieszyli się innowiercy w Polsce,
gdzie indziej doczekano się w połowie XIX wieku - w rzeczywistości, zaś
chodziło o stłumienie "polskiej rewolucji" 3 Maja, dziwnie zbieżnej z
wiekiem anty-klerykalizmu i robionej, choć to paradoks, przez spadkobierców
Konfederacji Barskiej). Rzeczypospolita upadła, za to Kościół nigdy nie miał
się tak dobrze jak teraz - od "potopu" katolicyzm zaczęto utożsamiać z
polskością (psychologia wrogiego otoczenia: nic to, że katolicka Austria
załatwiła nas szybciej niż sąsiedzi innowiercy), a w okresie nie woli
Kościół mógł zająć miejsce po utraconej "ojczyźnie doczesnej" . Nic
dziwnego, że wolał lojalizm wobec zaborców, potępiał powstania i usuwał
radykalnych księży. Dopiero antykościelna polityka Rosji i Prus oraz
narodziny ideologii nacjonalistycznej (przeciw "socyalizmowi", pod którym w
XIX wieku rozumiano i anarchizm) przypomniały Kościołowi o jego "polskości".
Tu zaraz usłyszę, że może politycznie Kościół błądził stojąc przy tronach,
lecz walczył też o zachowanie kultury polskiej. Owszem, ale była to polskość
rozumiana szczególnie, pozbawiona swej wielowymiarowości, przykrojona do
potrzeb politycznych kleru i grup z nim związanych. To nie kto inny jak oni
właśnie cenzurowali radykalnych romantyków (w czym szczególnie zasłużyli się
księża zmartwychwstańcy) oraz rubasznych sarmatów i sprośnych sowizdrzałów
tak ongiś indeksem ksiąg zakazanych, jak i potem edycjami
dzieł "umoralnianymi" przez wydawców, boć przecie ojcowie nasi nie mogli
zajmować się rzeczami płochymi i nieobyczajnymi. Ale robili to, bo niebo -
niebem, ale bliższa ciału koszula, łan zboża, ogród, czy dupa Maryni -
moja rzecz jest opisać świeckie delicyje,
których każdy póki żyw, niech jak chce zażyje
bo po śmierci, acz wierzym o wiecznej radości
daleka ta od ziemskiej będzie rozpustności
I cóż, że wszystko "marność" - któż oprócz ślepego
nie widział ślicznych świata tego pozornośći?
Piękny jest. Ten dla człowieka
Bóg z swej wszechmocności stworzyć raczył.
I temuż potrzebne żywioły
i wszystkie rąk swych dzieje z niebieskimi koły
ofiarował: człowiek, pan stworzenia wszelkiego
jakże chwalić nie ma ? Jakoż
świata tego nie ma zażyć Rozkoszy, gdy je mu k woli stwórca nadał?

To kler i jego wspólnicy każdą myśl nową ciemnogrodzkimi oskarżeniami o
zdradę, żydomasonerię, socjalizm...(a kiedy nie pomagały słowa, to i pałki
nie żałowali - jak endecja w 1905). To oni odpychali od polskości nie-
katolickich Mazurów i Ślązaków Cieszyńskich, bo "lutry". Bo nie szło o
polskość prawdziwą, żywą, a o polityczny slogan, o pranie mózgu, by wpoić
wierność wobec kleru, a do tego nikt nie nadaje SIĘ tak, jak ludzie bez
korzeni (bo cóż dla większości z nas znaczy "bycie Polakiem"?). Katolicyzm
uczy nas bierności, ugodowości, liczenia na cud i łaskę władzy. Nauczył nas
też swoistej schizofrenii. A nie można służyć jednocześnie dwum panom, to
raz, a dwa - to niezgodność słów i czynów: zaczęło się to wraz z
kontrreformacją, gdy kler poparł absolutystyczne dążenia do władzy. Kiedy
Zygmunt, III Waza chciał przeprowadzić wzmocnienie i tak już silnej
monarchii - szlachta zgodziła się na to stawiając za warunek uchwalenie praw
przeciw tumultom i egzekucję konfederacji warszawskiej, jednak sprzeciw
jezuitów Bartscha i Skargi doprowadził do rozejścia się sejmu bez uchwały.
Protestanci, prawosławni i "politycy" (starzy katolicy, spokój w kraju
ceniący ponad nawracanie siłą) poparli nielegalny - zdaniem króla - zjazd
szlachty, który przekształcił się w "rokosz Zebrzydowskiego". W 1607 do szło
do starcia szlachty z wojskami królewskimi (które zeszły z granic) pod
Guzowem, którego efektem był trwający po dziś dzień zgniły kompromis i
polska schizofrenia: król i kościół, nie mogąc pobić szlachty, zrezygnowali
ze swych absolutystycznych tendencji, uznając oficjalnie "złotą wolność" i
staczając się z pozycji kierowników państwa do poziomu czołowych magnatów,
dbających tylko o swe prywatne interesy, zaś szlacht
Obserwuj wątek
    • witomir Re: POLAK CZY KATOLIK ? 03.01.04, 02:03
      W 1607 do szło do starcia szlachty z wojskami królewskimi (które zeszły z
      granic) pod Guzowem, którego efektem był trwający po dziś dzień zgniły
      kompromis i polska schizofrenia: król i kościół, nie mogąc pobić szlachty,
      zrezygnowali ze swych absolutystycznych tendencji, uznając oficjalnie "złotą
      wolność" i staczając się z pozycji kierowników państwa do poziomu czołowych
      magnatów, dbających tylko o swe prywatne interesy, zaś szlachta powróciła na
      łono kościoła (okazując to ostentacyjnie od święta, a co dzień żrąc się z
      klerem o dziesięcinę i uprawnienia sądowe do końca Rzeczypospolitej). Obłuda
      polityczna, która od tego czasu w Polsce panuje, jest główną przyczyną jej
      upadku. Zarówno dawniej jak i dziś w imię wspólnej wiary zapominamy o różnicy
      interesów elit i społeczeństwa. Elity chcąc umocnić swą władzę nie zawahały
      się odwołać do po mocy obcych mocarstw, przede wszystkim Rosji. Nawet ta ich
      część, która była w opozycji przeciw władzy czy jej obcym mocodawcom - nigdy
      nie dążyła do zmiany systemu, a jedynie ekipy rządzącej. Społeczeństwu zaś
      mówiono o chrześcijańskiej solidarności i narodowej jedności w obliczu wroga.
      Taka obłuda i dwoistość nie mogły pozostać bez wpływu na wiarę i moralność.
      Więc także i religia stała się sloganem: paciorek, msza w niedzielę, kazanie
      czy cuda, dla okrasy (choć to już nie te czasy, kiedy Polacy na pokaz "się
      modlą lub mszy słuchają, chrapią lub charkają, wzdychają tak, że z dala już
      ich słychać, upadają na ziemię, biją głową o mur i o ławki, uderzają sami
      siebie w twarz i wyprawiają inne w tym rodzaju dziwactwa, z których się
      papiści z innych narodów naśmiewają": dziś Wystarcza Matka Boska w klapie
      marynarki. I wiara..., że " ksiądz ma rację zawsze", bo "nie ma zbawienia poza
      kościołem"). W totalitarnym katolicyzmie nie ma miejsca na rozważania
      teologiczne, a i z etyką chrześcijańską lepiej nic wyjeżdżać. Nie pytaj
      katolika o Biblię, bo powie, żeś "Jehowy. Tak było tu zresztą zawsze: "ten
      rodzaj mało się nabożeństwem porządnym wedle Boga bawi, okrom swych zwyczajów
      a nałogów dawnych. A wolą do lasu iść niż do kościoła, gdy na nie za dzwonią;
      a idą i do kościoła, tedy się cmentarzem zabawią na rozmowach, pokładszy się
      drudzy, takieć ich nabożeństwo. A bedąli w kościele, a spytaż nich którego,
      czego się nauczył, wnet odpowie: a zać ja ksiądz? Tak ten rodzaj niepojęty w
      nauce bożej; nie darmo powiadano o nim: chłop w kościele głuchy", pisano w
      sprawozdaniu z 1595 roku, a po ponad stu latach "misji wewnętrznej", w 1720,
      wspominał jeden z księży, iż "nastawszy do kościoła godzieskiego (koło
      Kalisza) zastałem ludzi tak bezbożnych jak w Sodomie i Gomorze (ledwo) się tak
      wieś z nimi nie zapadła. Nie spowiadali się po lat dziesięciu, dwudziestu. O
      pacierzu trudno było pytać i o przykazaniu boskim, bo go nie umieli...".
      Sytuację "uratowały" rozbiory, a potem komuna. Do kościoła szło się przeciw
      obcym, a nie szukać Boga, ale się szło. Pan Bóg stał się pistoletem, z którego
      chcieliśmy zabić Marksa, jak pisał Gombrowicz, a "wiarę odzyskała" nawet
      lewica laicka. (Ale czy to zwycięstwo Boga, czy Marksa?). Tak, czy owak, nie
      była Polska Rusią, gdzie o chłopach mówiono "kriestianie", Ale cóż, my religię
      przyjęliśmy w wersji gotowej, z Zachodu. Nikt nie chciał naszego w nią wkładu.
      Dawna kultura szła w zapomnienie, nowa nie powstawała. Łacińsko-Niemieckich
      księży nie zajmowało słowiańskie pogaństwo, chyba że jako obiekt ataków. Także
      i potem polskie rozumienie chrześcijaństwa było herezją. Tak stało się i z XV
      wiecznym koncyliaryzmern (negującym prawo cesarza i papieża do nawracania
      pogan siła i zaboru ich ziem), i z tolerancją (w czym Zachód był wyjątkowo
      zgodny: "sumieniom wolności dopuszczać i dozwalać, aby kto się chce gubić,
      zginął - jest to dyjabelska nauka. Tać jest wolność dyjabelska, którą dziś
      polską i siedmiogrodzką ziemię takimi zarazami napełniła, których by żadna
      religija pod słońcem nie cierpiała" powtarzali za "papieżem kalwinów" -
      Teodorem Bezą, jezuici), i z arianizmem ("sarmacką zarazą", która w ideach
      totalitarnych Zachodu pełniła tę rolę, jaka dziś jest udziałem "żydów i
      masonów"), ba - nawet z Kopernikiem potępionym przez lutra - Melanchtona i
      przez papieża...!
      Co zaś dotyczy etyki, to istnieje takie przysłowie: "Jeśliś Polak i katolik -
      to pewne, żeś alkoholik". Bo możesz być i świnią, byle naszą polsko-katolicką.
      Moralność katolicka jest czczą formalnością, niemal zabobonem (jeśli "pościsz
      sprawiedliwie jużeś święty i wolnoć wszystko" mawiano na Mazowszu). Można w
      kółko grzeszyć i spowiadać się, niczego nie zmieniając w życiu, byleby dać na
      tacę i głosować na Lecha. (Kiedyś traktowanie przykazań bożych, zwłaszcza zaś
      ubóstwo "śmierdziało siarką" i szczęśliwy był człowiek, o którym powiedziano
      tylko jak o św. Franciszku w jednym z donosów, że "żyje u nas jeden wariat,
      który czyni wszystko zgodnie z nauką Chrystusa"). O "moralności" kościół
      przypomina sobie głównie wtedy, gdy trzeba przygotować kampanię polityczną dla
      podtrzymania wpływów, jak w sprawie pod ręcznika życia w rodzinie, krzyży i
      religii w szkole, czy przerywania ciąży... Na politycznej zbitce sloganów
      polako-katolickich cierpi więc i patriotyzm i wiara. I stąd pytanie w tytule...

      P.S.
      Text ów jest antypolityczną siekierą i przegięciem pały, choć nie cofam ani
      jednego słowa, ale cóż - gdy słyszy się w kółko poglądy przeciwne, trudno mieć
      rację. Ostrości wymaga agitacja na rzecz akcji anty klerykalnej. Agresywny ton
      narzuciły już dawno środowiska narodowo-katolickie (neoendecja). Zastanawiam
      się jednak, czy przyjęcie wyzwania nie jest błędem. Człowiek zaatakowany
      przestaje myśleć i też odpowiada agresją... błędne koło idzie w ruch.
      Pozostaje bowiem pytanie: Kto zajmie miejsce wroga ("Żyda") po odchodzących
      komunistach? Czy nie my - "Antychrysty", skoro sami się "wystawiamy". W tej
      sytuacji, czy nie lepiej zastosować "wu-wei", tj. nie-działanie (wbrew naturze
      rzeczy) i zamiast starać się narzucać swoje poglądy czy przekonywać o swojej
      racji (nota bene: większość czytelników i tak je podziela, skoro czyta to
      pismo, a nie "Rycerza Niepokalanej") - zająć się propagandą pozytywną, np.
      uświadamianiem bogactwa kultury sarmackiej, czy innych możliwości odczytania
      nauki Chrystusa, np. w duchu Orientu, gdzie naśladowanie Buddy czy Jezusa nie
      oznacza bycia takim jak oni, ale bycie sobą (!) tak, jak oni!

      • borslaw Re: POLAK CZY KATOLIK ? 03.01.04, 12:46
        bardzo dobry tekst.

        polak moze byc katolikiem,ale slowianin jest bogiem.
        czy bog moze sie klaniac falszywym,cudzym bostwom?
      • borebitsy poznawać, wierzyć w prawdę, wątpić poszukiwać 04.01.04, 02:23
        Text ów jest antypolityczną siekierą i przegięciem pały, choć nie cofam ani
        jednego słowa, ale cóż - gdy słyszy się w kółko poglądy przeciwne, trudno mieć
        rację. Ostrości wymaga agitacja na rzecz akcji anty klerykalnej. Agresywny ton
        narzuciły już dawno środowiska narodowo-katolickie (neoendecja). Zastanawiam
        się jednak, czy przyjęcie wyzwania nie jest błędem. Człowiek zaatakowany
        przestaje myśleć i też odpowiada agresją... błędne koło idzie w ruch.
        Pozostaje bowiem pytanie: Kto zajmie miejsce wroga ("Żyda") po odchodzących
        komunistach? Czy nie my - "Antychrysty", skoro sami się "wystawiamy". W tej
        sytuacji, czy nie lepiej zastosować "wu-wei", tj. nie-działanie (wbrew naturze
        rzeczy) i zamiast starać się narzucać swoje poglądy czy przekonywać o swojej
        racji (nota bene: większość czytelników i tak je podziela, skoro czyta to
        pismo, a nie "Rycerza Niepokalanej") - zająć się propagandą pozytywną, np.
        uświadamianiem bogactwa kultury sarmackiej, czy innych możliwości odczytania
        nauki Chrystusa, np. w duchu Orientu, gdzie naśladowanie Buddy czy Jezusa nie
        oznacza bycia takim jak oni, ale bycie sobą (!) tak, jak oni!
        ===

        Ja uważam że należy wykazać dalekie powiązania religi wynikające z chęci
        poznania przez rozum człowieka swiata blikiego i najodleglejszego.
        W tym procesie jest miejsce dla boga jako ekstrapolacji niepoznannego. Jako
        swoiste "spoiwo" co łaczy znane i niewiadome a im bardziej poznajemy tym
        bardziej staje się o bug abstrakcyjny i zarazem boski.

        Nie kazdy ma potencjał intelektualny by sprowadzic niewiadome do jednego bitu.
        Stad pozwólmy "maluczkim" wierzyć w dziadka na obłoczku jednak nie goźmy się by
        demagogicznie zawłaszczli intelekty a ludzką inteligencje sporwadzali na
        manowce mantry buddyjskiej czy katolickiego różańca. Aczkolwiek to może być
        pomocne w pewnych stanach psychicznych i dodawać ludziom pewności to bug
        miłosierny nie będzie interweniował kiedy będzie potrzebny a sama modlitwa
        jedynie wyciszy okrzyk rozpaczy porażki.

        Sądzę że szukajac doskonalego systemu na kierowanie duchem społeczeństwa nie
        powinniśmy wzorowac się na już stworzonych systemach przejmować je "takie jak
        są" . Nawet kiedy stworzone prez naszych przodków w odległej przeszłości
        również przez nich z róznych powodów zostały zarucone.
        Może to nagromadzenie obserwacji rozwój myśli zbirowej wiedzy prowadził do
        samoistnych przemian.

        Warto zapewne odkopywać stare tradycje, wzbogacać kulturę o symbolikę odległej
        przeszłości, budować TAK budować swoją historię. Jezeli tego nie będziemy robić
        to w czym nasi przodkowie uczestniczyli bądz nawet dowodzili inni zawłaszczą a
        często też zniekształcą i drwiąco zakłamią.

        Ja uważam że wiele, bardzo wiele elementów katolicyzmu ma naszą tradycję.
        Należy je stopniowo odkopywac poznawać. Mogą być elementem
        historycznej "zabawy" bo w sumie religia to pewien rodzaj zabawy z
        rzeczywistościa. Rodzaj spektaklu teatru pompatycznej obyczajowości. Nic w tym
        złego. żle jest natomiast kiedy się zbyt serio podchodzi do nieomylności
        nieomylnych. Bo któż niest nieomylny? Nawet sam wszechświat ma mikroskopową
        naturę probabilistyczno kwantową. Pozwala więc na probalistyczne pomyłki
        wirtualne odchylenia by korygując ie makroskopowo w regułach zachować porządek
        reguł. Pewnie ta probabilistycznośc kwantowa porcjowość mikroświata wynika ,
        jak sadzę z jego jeeszcze prostszej binarnej natury a masa drobnych negacjji
        nakłada się na obraz porcji i dyskretnych stanów obserwowanej kwantowości.

        Poznawanie to najszlachetniejszy cel ludzkiego mózgu, kwintesencaj humanizmu.
        Czy dziś mozemy się odniesć do renesansowych ideaułow poznania calej wiedzy.
        Wielu sądzi że nie ja uważam że dziś to jest łatwiejsze. Wieki rozwoju naukui
        doprowadziły do sysntezy teorii. Dziś by pozmnac nie trzeba się uczyć
        rozdrobnionych przypadków zjawisk nie powiązanych w zaden spójny system , wręcz
        przeciwnie postęp poznania prowadzi do coraz bardziej sojnych teori których
        zrozumienia pozwala wiedzieć , intuicyjnie przewidziweć, czy precyzyjnie
        policzyć jak zachowają sie nasze domniemane objekty w przyszłosoci. Dziś
        jesteśmy bliżej ideii nic nie jest mi obce niż byli tego mistrzowie renesansu.
        Prawdopodobnie uczeń liceum wie więcej niż wiedział Kopernik, Galileo i Davinci
        razem wzięci.
        Dodatkowo modelowanie nmatematyczne komputery pozwala nam wyliczać przyszłe
        stany złożonych procesów których dawniej "nawet wrózby" nie mogły ogarnąć.

        Nastawienie społeczeństwa na poznanie na pełen rozwój duchowy zarówno swiata
        przyrodniczego jak i świata histori mysłi i poczynań jest pieknym polem do
        działania dla OJCÓW DUCHOWYCH NASZEGO NARODU. Nie robieni tego nie rozwijanie
        potencjału intelektualnego narodu to prosta dywersja ponad naszymi głowami.

        Nie wiem czy uświadamiacie sobie dobitnie fakt jak wiele czsu społeczeństwo
        marnuje w marnej rozwrywce czy zabobonach obrzedów. Przeciez ten czas może być
        twórczo i poznawczo zagospodarowany. Robienie rzeczy ciekawych, naprawdę
        ciekawych sprawi wszyskim nam korzyści. Tym bardziej że poznanie jednej osoby
        staje se automatycznie dorobkiem całej społecznosci z której poznający wyrasta.
        Nic bardziej integrującego jak wspólne szeroko zakrojone poznawczo twórcze
        działania. Nic bardziej nobilitującego godnego człowieka jego intelektu mózgu a
        to przecież najbardziej nas rózni od reszty objektów.

        Warto mysleć podejmujac wselkie dziłania by nie dzielić a łaczyć. Jest to także
        wyzwanie dla duchowieństwa przynajmiej dla tej jego cześci której nauka boża
        poznawania boga poznawania tajemnicy wszechświata jest blika a los narodu i
        ojczyzny nieobojętny. Swiatło oświata i oświecenie to pojęcia wynikające z tego
        samego rdzenia światłem jest prawda a na prawdę nik nie ma licencji a już
        zapewne nie mili jej proprocy pisazcy tysiące lat temu. Czy nie ma wsród nich
        nas was żadnego ambitnego ? Czy óg przestał kochąć swoje królestwo? Czy tylko
        ongiś mogli żyć wielcy proprcy a po ziami stąpać jego synowie? czy ktos z was
        nie może być jest właśnie jeszcze nieuświadomionym prorokiem, może tylko jedna
        iskra potrzebna by rozjasnić mroki, jedna chwila by poznać nieznane. Jakże nie
        boski byłby swiat w którym wszechogarniacy bóg by nie zostawił ani jednej
        tajemnicy czekającej na nasze umysły i serca.

        Możan dyskutować używając rózne konwencje językowe, jak go zwał tak go zwał a
        itak wszyskiego nie wiemy. Czy chcemy poznawać czy jest to godne warte słąwy
        tyśiacleci i naszego sensu istnienia. Bo jezeli nie to co?



        • tygrys01 Obuchem w czerep 04.01.04, 13:38
          borebitsy napisał:
          > Text ów jest antypolityczną siekierą
          ========================
          Siekierą ktora uderzyła cię obuchen w czerep - mozna powiedzieć stosując Twoja
          retoryke. Daj Ci Panie Boże zdrowie, bo na rozum juz za późno. Jak to z Tobą
          jest, raz uznajesz Boga jako byt obiektywny do ktorego się zwracasz a w innym
          miejscu jest to dla ciebie abstrakt wytworzony przez hodowców opium dla mas.
          • borebitsy głupi jesteś tygrys 04.01.04, 15:11
            A jak ci sie nie chce preczytać całości textu to się nie wcinaj w dyskusje.
            Jak byś był bystry byś zauważył że to co mi imputujesz napisał mój adwersarz.
            Jak napiszesz sprostowanie że palnołeś jak łysy o beton to ci przyznam ze nie
            całkiem głupi jesteś.


            tygrys01 napisał:

            > borebitsy napisał:
            > > Text ów jest antypolityczną siekierą
            > ========================
            > Siekierą ktora uderzyła cię obuchen w czerep - mozna powiedzieć stosując
            Twoja
            > retoryke. Daj Ci Panie Boże zdrowie, bo na rozum juz za późno. Jak to z
            Tobą
            >
            > jest, raz uznajesz Boga jako byt obiektywny do ktorego się zwracasz a w
            innym
            > miejscu jest to dla ciebie abstrakt wytworzony przez hodowców opium dla mas.

            Zacytuj co nie rozumiesz to mogę szeżej wyjaśnić.

            A za życzenia żdrowia dziekuję, A jak podświadomie żauważyłes co się ma już
            drugi raz sie "późno" nie dostanie.

            A tobie nich przybędzie zdrówka i rozumku. smile
            • tygrys01 Re: głupi jesteś tygrys 04.01.04, 15:39
              borebitsy napisał:

              > A jak ci sie nie chce preczytać całości textu to się nie wcinaj w dyskusje.
              > Jak byś był bystry byś zauważył że to co mi imputujesz napisał mój adwersarz.
              > Jak napiszesz sprostowanie że palnołeś jak łysy o beton to ci przyznam ze nie
              > całkiem głupi jesteś.
              ===============
              Istotnie, rąbnelem jak chory w kubeł, aż emalia odskoczyla. Tekst siekierzasty
              to Twojego adwersarza, ale Twoja wiara w wyższość współczesnej wiedzy jest
              poprostu naiwna. Niżej frabment Twojego megalomańskiego tekstu.
              "...Prawdopodobnie uczeń liceum wie więcej niż wiedział Kopernik, Galileo i
              Davinci razem wzięci.
              Dodatkowo modelowanie nmatematyczne komputery pozwala nam wyliczać przyszłe
              stany złożonych procesów których dawniej "nawet wrózby" nie mogły ogarnąć. "
              Nie tak dawno temu otworzyłem książkę wydaną w polowie 19 wieku pt "Swiat"
              traktyjącą o rożnych dziedzinach wiedzy. Prawie ze zdumieniem zobaczyłem, ze
              postęp w naukach podstawowych jest od tamtej pory znikomy tak co do wynikow,
              metod badawczych jak i technicznego wyposażenia. Wyobrażenia, ze współczesny
              maturzysta posiadł wiedzę większą niz Kopernik, Galileusz czy Leonardo jest
              naprawdę naiwnościa. Oczywiśćie nie neguję postępu wiedzy ale postęp ten nie
              jest powalający ani przekreślający dorobku tysiącleci cywilizacji.
              Pozatem oszczędź sobie ekwilibrystycznych zdań nie niosących żadnych treści
              poza naszpikowaniem obcych wyrażeń nie mających jagiegokolwiek spójnego
              znaczenia.


              • borebitsy cofam g. - jesteś tygrys 04.01.04, 23:20
                ale Twoja wiara w wyższość współczesnej wiedzy

                Wyższość czegos A nad czymś B .
                Tzn uważasz że ja "wierzę" A=wyższość współczesnej wiedzy
                tylko nad czym B=?
                jest
                > poprostu naiwna.

                nie sądzę zębyś wykazał "że poprostu naiwna"




                Niżej frabment Twojego megalomańskiego tekstu.
                > "...Prawdopodobnie uczeń liceum wie więcej niż wiedział Kopernik, Galileo i
                > Davinci razem wzięci.
                Powiedzmy sobie uczeń co się uczy wie więcej o Astronomi, Fizyce Biologi,
                Matematyce, Chemi , Wie O Atomach, DNA, RNA Metaboliźmie, Ewolucji,
                Elektromagnetyźnmie, Siłach Jądrowych, Teermodynamice, Big Bang czy choćby
                Geologi czy Geografi.

                Czy wminkowani geniusze podejżewali wiedzę zawartą pod tymi tytułami? Nie sądzę.
                A ty ciągle twierdzisz ? Może twoje rozumienie słaowa wiedza i moje róznia sie
                istotnie ? Moze nie odróżniasz wiedzy od informacji i od danych?


                > Dodatkowo modelowanie nmatematyczne komputery pozwala nam wyliczać przyszłe
                > stany złożonych procesów których dawniej "nawet wrózby" nie mogły ogarnąć. "

                Sądze że ćhyba nie przeczysz że jeżeli jest poprawny model matematyczny
                rzeczywistego systemu to można modelować numerycznie warunki brzegowe i badać
                wyliczone stany systemu które się jeszcze nie zdarzyły lub nawet nigdy nie
                wydażą. Czy fluktuacje złych modeli preczą powyższemu stwierdzeniu. NIe . Czy
                masz dalej żastrzeżenia do tego że możemy lepiej prognozować przyszłosć?


                > Nie tak dawno temu otworzyłem książkę wydaną w polowie 19 wieku pt "Swiat"
                > traktyjącą o rożnych dziedzinach wiedzy. Prawie ze zdumieniem zobaczyłem, ze
                > postęp w naukach podstawowych jest od tamtej pory znikomy tak co do wynikow,
                > metod badawczych jak i technicznego wyposażenia.

                Mam wrażnie że zdumiewa cie wiedza z 19 Wieku. Może nie jesteś na bieżąco? smile
                Tak znikomy postęp od 19 wieku? Bez sensu. Gdzie co jak?. Tygrys tu nie tylko
                odskakuje emalia tu topi się kubeł.

                Jaki nie-postęp, co że samochody jezdziły wtedy 60 km/h a teraz nie jeżdza
                10tys km/h.

                Wyobrażenia, ze współczesny
                > maturzysta posiadł wiedzę większą niz Kopernik, Galileusz czy Leonardo jest
                > naprawdę naiwnościa.

                > Oczywiśćie nie neguję postępu wiedzy ale postęp ten nie
                > jest powalający ani przekreślający dorobku tysiącleci cywilizacji.

                Preciez ja nie przekreślam. Cokolwiek wiemy bazuje na kamieniach milowych
                intelektualnych gwiazd, mistrzów przeszłości. Tylko nie zapominajmy jak bardzo
                bładzili ile sporów i czsu kosztowło odfiltrowanie nonsensów i tworzenie
                spójnych teorii. Które dziś sa dostępne dla kazdego maturzysty a jedyny tród to
                przewracanie kartek czy przewijanie ekranu.
                Fakt że żanim się dojdzie do dobrych opracowań można natknąc się na tony sciemy
                i celowego ogłupiania które skutecznie mogą manipulować naszym poznaniem i
                prowadzić na manowce pseudonauki***3

                > Pozatem oszczędź sobie ekwilibrystycznych zdań nie niosących żadnych treści
                > poza naszpikowaniem obcych wyrażeń nie mających jagiegokolwiek spójnego
                > znaczenia.
                A tego ostatniego zdania to nie rozumiem? smile (jes to własnie zadnie bez treści
                czyli - nic do rozumienia) Czyżby to było małe salto twojej retoryki?

                Podobne stwierdiłes opisniu Witomira.
                tak/nie?

                Może masz problem ze zbyt długimi zadnianmi? Jezeli tak to copy, run notepad,
                paste, i porozdzielaj je sobie na czesci. Może to ciebie niedotyczyć jednak
                cżesto zauważam że ludzie róznia się wielkoscią bufora. Jak zdanie jest zbyt
                długie czy złożone występuje Przepełnienie buforu i odrzucenie całej myśli.


                Podsumowując jezeli uważasz że w 19 wieku ludzkosc wiedziała więcej niż w 21 to
                jesteś pprzykładem na poprawnośc mojej tezy.

                Ludzie cimnią wam , więcej oświecenia.
                Wiecej serca i uczuć.
                Jest jedno słowo łaczace swiatłośc i żarliwość to ZAR
                tak podsumowując mój pogład jak przeciwstawic sie ciemności cimnoty

                LUDZIE WIECEJ ŻARU

                Ad3
                ilośc róznych obłednych zcimniających koncepcji, ilość ludzi którży uciekają się
                w cih stronę jest olbrzymia i mam wrażenie że się powiększa.

                Czy to jest spontaniczna cylkicznosć cywilizacji czy też jakaś kooordynowana
                akcja, niewiem. Uważam że mimo postępu nakowo technicznego wiedza jaest teraz
                mniej popularna i rzeczywiście zyjemy w epoce która można nazwać wiekim
                ciemnoty

                Janości źrołowj informacji czy cimności odbitych znikształconych blasków
                Jasnosci słońc czy ciemnosci ksieżyca
                który powstał z częsci ziemi, odbija jej blask śłońca , dobija blask ziemi i ma
                tez niewidoczna stronę. Wiedząc jak powstają ciemnosci mozemy się im
                preciwstawiać i dążyć do spójnej wiedzy i zrozuminia bo wiedzieć i rozumieć to
                dwa rózne etapy poznania. A zyczę wam , nam spójnego jasnego myślenia.

                wiecej żaru prawdy.
                Szukajcie u żródeł
                • tygrys01 Jestem przeciwny rozwiniętym dysputom 08.01.04, 00:13
                  Jestem przeciwny rozwiniętym dysputom na forum internetowym, szczególnie gdy
                  chcą one dotykać rownocześnie zbyt wielkmiego obszaru wiedzy. Poruszyłeś tutaj
                  temat wnioskowania logicznego opartego na wielu przeslankach. Gdyby świat
                  udało się zamknac do modelu matematycznego i znane byłyby wszstkie warunki
                  brzegowe to niewatpliwie można by stworzyć matematyczny obraz wszechświata i
                  wnioskować o jego dynamice szczególnie łatwo pgdyby zaprząc do roboty maszyny
                  obliczeniowe w postaci komputerow. Ale świat nie jest matematyczny, a wszystkie
                  prawa fizyczne są prawami statystycznymi traktyjącymi o wypadkowym
                  prawdopodobieństwie zaistnienia takiego czy innego oddzialywania. Np przepływ
                  ciepła (przekazywanie en. kinet, molekuł) odbywa się zarowno od c.
                  cieplejszego do zimniejszego ale i odwrotnie, statystycznie kierunek przepływy
                  jest określony jako jeden; etc we wszystkich innych zjawiskach. Stąd nie da się
                  zastosować ściśle prostego modelu matematycznego do opisania dynamiki rozwojy
                  wszechświata.
                  Przyczynek drugi do Twoich wypowiedzi. Już od starożytności zastanawiano się
                  nad bydową materii czy jest granularna tzn atomistyczna, czy też ma strukturę
                  kontinum. Do czasów współczesnych nic tutaj się nie zmieniło. W zależności
                  od skali materię traktuje się w dwojaki sposob a nawet więcej niewiadomych,
                  czy materia to "zagęszczona energia" (E=mc kwadrat) czy jest to jedyna forma
                  istnienia (bytów). Czy przy znanej znikomej gęstości materii dziwnym jest
                  przenikanie prze ściany zamknietego pokoju np osób mających przemienione ciało?
                  Np budzi niedowierzanie, że Chrystus po swoim zmartwychwstaniu stanął pośrodku
                  zamknietego pokoju gdzie byli zgromadzeni uczniowie, ja w tym np nie widzę
                  niczego nadzwyczajnego, wręcz przciwnie dziwi mnie, ze ludzie i przedmioty
                  nawzajem nie przenikają sie co chwile i to jest chyba anomalia.
                  Mówisz o postępie wiedzy XX wieku, na czym on polega. Teoria Maxwela była
                  znana już dobrze w XIX wieku, Układ heliocentrtyczny znany był od starozytności
                  (MK lekarz, astronom i kanonik, wychodząc z blednych przesłanek - orbit
                  kołowych, wyprowadził prawdziwe wnioski i to była jego zasługą) W zasadzie
                  XX wiek to wiek zastosowań praktycznych wiedzy starożytnej i XVIII wiecznej,
                  podobnie jak wiek XIX był wiekiem pary i elektyryczności zjawisk zastosowanych
                  ale znanych z czasow przedchrystusowych. Istotną rróżnicą i postępem
                  cywilizacyjnym jest jakość, prędkość i wierność przekazu informacji i tutaj
                  widzę zmianę epokowa. Najpierw pismo wykonywane indywidualnie rylcem, potem
                  powielanie informacji w postaci wynalazku Gutenberga, aż obecnie forma zapisu
                  magnetycznego i optycznego w zasadzie bezblenie powielającego pierwowzor i
                  przekazywana z niewyobrażalną przed 200 laty prędkością pomiedzy kontynentami.
                  Wynalazek Bela ma już ponad 100 lat. Były inne środki przekazu optycznego
                  znane od starożytności ale nie w tak wielkich porcjach i nie na taką odleglość.
                  Oczywiście niektóre teorie z dziedziny psychologii i fizjologii były naiwne
                  ale czy obecnie wiedza ta nie jest dalej w powijakach? KIedyś wpadł mi w ęce
                  traktat Kartezjusza "Namiętności duszy" o emocjach ludzi (miłość, nienawiść,
                  złość etc) Oczywiście ten geniusz geometrii wykreślnej opowiada teoryjki z
                  punktu dzisiejszego naiwne (jakieś duszki wędrujące naczyniami krwionośnymi itd)
                  ale czy wiedza współczesna materialistyczna cokolwiek może pewenego powiedzieć
                  o osobowości czlowieka na gruncie zjawisk fizjologicznych, chyba że
                  rozumowanie przeniesie się na płaszczyznę metafizyczną ale to przekracza
                  dopuszalność dziedziny dla wielu współczesnych "naukowców" . W tym wszystkim
                  wraca lawiną moda na ciemnogród w postaci tarota, hiromancji, astrologii,
                  seansów spirytystycznych, ufologii, teorii Denikena o pochodzeniu cywilizacji,
                  etc) Wydaje się, ze tak jak jest spory postęp w usystematyzowaniu wiedzy (w
                  odróżnieniu od nowych odkryć w dziedzinach wiedzy podstawowej których jest
                  niewiele), rozwoju metodologii poznania tak jest rownocześnie zauważalny regres
                  do czasów zabobonu, magii i guseł. To tych kilka uwag na marginesie Twoich
                  wypowiedzi. Obecnie nie zajmuję się tymi rozważaniami. Interesuje mnie
                  bardziej futurologia, mam pewne przemyślenia ale wymagają one jeszcze
                  sformułowania w postaci spoecies expresse (myśli wyrażonej w postaci
                  zwerbalizowanej uporządkowanej). Może uda mi się zjąc tym jeszcze w bieżącym
                  roku.
                  ============
                  Na marginesie wynalazki XX wieku o ktorych piszesz mają niewiele wspolnego z
                  postępem wiedzy podstawowej, są to tylko zastosowania i wykorzystania
                  istniejących metod i wyposażenia technicznego. Są to pewne uściślenia i
                  dokładniejsze rozczłonkowania w skali mikro ale tak naprawdę niewiele to wnosi
                  do podstawowej wiedzy, jest to tylko rozwój umiejętności narzędziowej i nic
                  ponadto. A co więcej ludzie utracili wiele wiedzy praktycznej a bardzo
                  przydatnej dla codziennej egzystencji np w ziołolecznictwie.
                  • borebitsy Ja też Re: Jestem przeciwny rozwiniętym dysputom 08.01.04, 00:51
                    tygrys01 napisał:

                    > Jestem przeciwny rozwiniętym dysputom na forum internetowym, szczególnie gdy
                    > chcą one dotykać rownocześnie zbyt wielkmiego obszaru wiedzy. Poruszyłeś
                    tutaj
                    > temat wnioskowania logicznego opartego na wielu przeslankach

                    Tak nierozwlekle to ujołem w 2 równaniach jednak jakby niewidoczne.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=9627696&a=9627884
                    Zauważ że \|/ adresuje. Jest i energia,materia i informacja koniugacji
                    zepolonych negacji a równiż jako inna forma wiedza jakocheksum nad tąinformacją
                    podana w formie ekwiwalencyjnej widzisz równanie
                    gdzie i =: informacja v=:wiedza reszta symboliypowa h=:stała Plancka.



                    > Przyczynek drugi do Twoich wypowiedzi. Już od starożytności zastanawiano się
                    > nad bydową materii czy jest granularna tzn atomistyczna, czy też ma strukturę
                    > kontinum. Do czasów współczesnych nic tutaj się nie zmieniło. W zależności
                    > od skali materię traktuje się w dwojaki sposob a nawet więcej niewiadomych,
                    > czy materia to "zagęszczona energia" (E=mc kwadrat) czy jest to jedyna forma
                    > istnienia (bytów). Czy przy znanej znikomej gęstości materii dziwnym jest
                    > przenikanie prze ściany zamknietego pokoju np osób mających przemienione
                    ciało?

                    To co czy ja niezmieniam tego?



                    > ale czy wiedza współczesna materialistyczna cokolwiek może pewenego
                    powiedzieć
                    > o osobowości czlowieka na gruncie zjawisk fizjologicznych, chyba że
                    > rozumowanie przeniesie się na płaszczyznę metafizyczną ale to przekracza
                    > dopuszalność dziedziny dla wielu współczesnych "naukowców" . W tym
                    > wszystkim

                    Moja koncepcja (może mogępowiedzieć teoria) włacza odziaływania informacji i
                    wiedzy w obszar mierzalnej eksperymentalnej fizyki.
                    Co prawda tródno jest dokonywać eksperymenty rzadkie (nieczęste) jednakdaje
                    zrąb koncepcyjnyporzadkujący zagadnienia.



                    > wraca lawiną moda na ciemnogród w postaci tarota, hiromancji, astrologii,
                    > seansów spirytystycznych, ufologii, teorii Denikena o pochodzeniu
                    cywilizacji,

                    Tak jest to ^^^ wielka ciemnota nieonsekwencji i zaczepienia koncepcji w
                    nieustalonych punktachbrzegowych. Chowanie ich by
                    chybotliwymodeliknierozleeciałsieprzy1weryfikacji.


                    > etc) Wydaje się, ze tak jak jest spory postęp w usystematyzowaniu wiedzy (w
                    > odróżnieniu od nowych odkryć w dziedzinach wiedzy podstawowej których jest
                    > niewiele), rozwoju metodologii poznania tak jest rownocześnie zauważalny
                    regres
                    >
                    > do czasów zabobonu, magii i guseł. To tych kilka uwag na marginesie Twoich
                    > wypowiedzi. Obecnie nie zajmuję się tymi rozważaniami. Interesuje mnie
                    > bardziej futurologia, mam pewne przemyślenia ale wymagają one jeszcze
                    > sformułowania w postaci spoecies expresse (myśli wyrażonej w postaci
                    > zwerbalizowanej uporządkowanej). Może uda mi się zjąc tym jeszcze w bieżącym
                    > roku.

                    MOżesz od razu rozwinąć i moje równanina.Mnie nie bawi formalne publikowanie.
                    Jak wiem to już mam dość. Jednak gdy mi wykażesz moją pomyłkę lub niepełność
                    przystąpię dalej do rozważań.

                    Ja uwazam że jak ktoś ma te równaniazrozumieć to zrozumie je i bez mojego ich
                    wyłożenia. Ajak nieto może jestzawcześnie.

                    > Na marginesie wynalazki XX wieku o ktorych piszesz mają niewiele wspolnego z
                    > postępem wiedzy podstawowej, są to tylko zastosowania i wykorzystania
                    > istniejących metod i wyposażenia technicznego. Są to pewne uściślenia i
                    > dokładniejsze rozczłonkowania w skali mikro ale tak naprawdę niewiele to
                    wnosi
                    >
                    > do podstawowej wiedzy, jest to tylko rozwój umiejętności narzędziowej i nic
                    > ponadto. A co więcej ludzie utracili wiele wiedzy praktycznej a bardzo
                    > przydatnej dla codziennej egzystencji np w ziołolecznictwie.

                    Nie wiem ale sądzę że w oparcie na ziołach nie pomoze tobie jeżeli nie widzisz
                    już skali tej dyskusji. A może widzisz?
                • borebitssy No przeciez jestem neandertalczykiem 08.01.04, 06:37
                  Zrozumcie mnie bracia Slowianie.
            • borslaw Re: głupi jesteś tygrys 08.01.04, 20:28
              to co dla ludzi jest wiara dla medrca tylko gra zywiolow(nauka o zmiennosci
              wszystkiego).
    • tygrys01 Obfitość tekstu 03.01.04, 13:35
      Objętością tekstu chcesz zastąpić porawdę. Zajazgotać, zakrzyczeć potokiem
      zdań. Wywolac polemikę. Jak widać masz bardzo dużo czasu i pieniędzy bo nie
      musisz pracowć na chleb. Stek dobrzez zananych marksistowskich fałszywych tez
      charakteryzujących się blędami pojęciowymi i ich pomieszaniem nie
      zasługującymi na odpowiedź. Doskonale wiesz, ze w twojej metodzie niemożliwa
      jest jakakolwiek merytoryczna dyskusja. Niemożliwym jest aby pośród tematów
      poruszonych przez ciebie wymagających kążdy z nich z osobna długich ripost
      znalazłby się ktoś kto mialby na tyle czasu i możliwości finansowych
      (zważywszy że ludzie normalni bąź pracują na chleb, bąź zajmują się inną
      tworczą działalnoscią) aby odpowiedzieć ci na twój elaborat. Odpowiedź
      wymagałaby opasłego tomu a to przekracvza nie tylko formę internetowego forum
      ale i cierpliwość uczestnikmów forum internetowego. Twój wywód w swoim
      charakterze przywodzi na wspomnienia wielogodzinne przemowienia przywodców
      komunistycznych, ktorzy czasem swoiuch wypowiedzi chcieli zastąpić prawdę. W
      otwartch dyskusjach tę metodę komuchy stosują do dziś. Raz dopuszczony komucha
      na zebraniu publiucznym do glosu potrafi tak skutecznie przedłużyć tekst swojej
      wypowiedzi, ze na wszelką in na duskusję potrzebną pozostaje niewiele
      czasu. Jedyną metodą to ignorować tego tupu wypowiedzi i nie dawać
      satysfakcji gadaczom. Za swój zbyt dlugi wywód o metodzie zajazgotowywania
      przez spadkobierców ideowych marksizmu kolegów PT Forumowiczów przepraszam
      =Tygrys01==
      • juliusz_cezar1 Re: Obfitość tekstu 04.01.04, 00:47
        Tygrysie - nic dodać, nic ująć!

        Zawsze powtarzam, że największym wrogiem demokracji, wolności i suwerenności
        jest komunizm. Jest również największym wrogiem Słowian. Samo bycie komunistą
        wyklucza bycie Polakiem, patriotą.

        Witomirze, w całym swoim potoku słów zapominasz o tym, że to właśnie opluwany
        przez Ciebie Kościół wydał w historii najwięcej pieniędzy na odkrycia naukowe.
        Zapominasz, że to właśnie dzięki chrześcijaństwu rozwijały się organy
        państwowe, świadomość narodowa. Ale, jak już wspomniał Tygrys, to nie temat na
        owocną dyskusję.
        Na koniec zamieszczę fragment podręcznika do historii autorstwa Heleny Michnik
        (matki Michnika), z którego, Witomirze, pewnie korzystałeś, bądź był Twoją
        inspiracją: "Nie wystarczy np. powiedziec, ze Kosciol byl glowna podpora
        feudalizmu, trzeba to udowodnic. Udowadniac bedziecie w ten sposob: Kosciol
        byl glowna podpora feudalizmu poniewaz: 1) glosil, ze wladza krolewska
        pochodzi od Boga, a wiec poddanym nie wolno sie buntowac; 2) karal klatwa
        koscielna i smiercia wszystkich wystepujacych przeciwko panujacym stosunkom
        spolecznym; 3) urzadzal krucjaty przeciwko ruchom ludowym (np. przeciw
        albigensom we Francji, husytom w Czechach itd.); 4) zwalczal postepowa nauke,
        gdyz podwazala ona panujacy ustroj (potepienie nauki Kopernika, Galileusza
        itd.); 5) rozbrajal rewolucyjna walke mas ludowych gloszac, ze ci ktorzy
        cierpia na tym swiecie, beda zbawieni po smierci itd. "
    • tygrys01 Wspomnienie 04.01.04, 13:53
      Na marginesie tekstów Witomira i Borebisty muszę przyznać, ze podobne teksty i
      na podobnym poziomie ostatnio widywałem przed 1956 rokiem. W swoim
      najśmielszych wyobrażeniach nie moglem się spodziewać , ze podobna "tworczość"
      jeszcze kiedykolwiek ujrzy światło dzienne poza kabaretami satyrycznymi.
      Widocznie historia, rownież "intelektualna" kołem sie toczy.
      • borebitsy ja snie czy ci mnie 04.01.04, 23:52
        tygrys01 napisał:

        Cóż za tkliwe wspomnienie.
        Kiedy cię szczęscie co kołem się toczy tak bolesnie cie przygniotło?

        Zauważ też że powiedzenie stwierdza
        kołem toczy
        a nie
        kołem kręci

        tak więc nawet droga brzegu toczącego sie koła to sinusoida i to nawet bez
        zapetleń.
        Sądzę że we wspominkach zagnieżdziłeś się a widok obrazu zalezy od punktu
        obserwacji.
        Idź popatrz jak się toczą koła, Uważaj przy prejściu na drógą stronę drogi,
        zobzczysz że tam jadą w odwrotna stronę. Czas jednak płynie w przyszłość. I
        nawet jak ci się uda kijem zawrócic rzekę to nie zatrzymasz zmienności.
        Abstrakcją zmiennosci jest czas. A zmiany mają swoje wszech-kosmiczne regóły.

        Oliwa sprawiedliwa
        prawda
        na wierzch wypływa

        Wszechświat dąży do spójnej wiedzy i jak byś nie kręcił dopóki są zmiany czyli
        płynie czs reguła ta obowiązuje. Czasem popmpowanie energi w układ może go
        zaburzyć, będzie oscylować, jednak oscylacje jesdzcze bardziej przysieszają
        proces uspójniania wiedzy. Krętacze skazani są na porażkę tylko brak zmian
        pozwala zachować im sciemnione status quo. Jednak zmiany zawsze gdzies są. I
        nie pomoga mury, zawsze kłamstwa rozlecą się jak wnioskuje teoria i potwierdza
        historia.




        > Na marginesie tekstów Witomira i Borebisty muszę przyznać, ze podobne teksty
        i
        > na podobnym poziomie ostatnio widywałem przed 1956 rokiem. W swoim
        > najśmielszych wyobrażeniach nie moglem się spodziewać , ze
        podobna "tworczość"
        > jeszcze kiedykolwiek ujrzy światło dzienne poza kabaretami satyrycznymi.
        > Widocznie historia, rownież "intelektualna" kołem sie toczy.
    • borebitssy POLAK ALKOHOLIK 08.01.04, 06:47
      Moim zdaniem bardzo zdrowo jest sie czasami najebac.
      • borebitsy KISZONY ŻYD 09.01.04, 20:50
        borebitssy napisał:

        > Moim zdaniem bardzo zdrowo jest sie czasami najebac.
      • borebitsy KISZONY ŻYD 09.01.04, 20:52
        borebitssy napisał:

        > Moim zdaniem bardzo zdrowo jest sie czasami najebac.

        To jeb się sam w dupę obcięty kutasie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka